BLOGOSFERA

Chiny? Dlaczego nie… – Hongkong na rowerach

…Vincent, wykładowca uniwersytetu w Hongkongu,który zgodził się udzielić nam gościny, proponuje wycieczkę rowerową. Sprzętu wprawdzie nie ma, ale zaprzyjaźniona wypożyczalnia wyposaży nas zgodnie z życzeniem.

Musimy się tam dostać autobusem, a do przystanku przejść trzeba kilka skrzyżowań, które pokonujemy z istnie ułańską, a właściwie chińską fantazją. Przejścia dla pieszych tną bowiem często skrzyżowania po przekątnej. Trudno jest nam pojąć, jak nie dochodzi tam do wypadków na każdej ulicy. Zasada jest bowiem jedna i taka sama wszędzie – brak jakichkolwiek zasad.

W wypożyczalni rowerów budzimy niezwykłą sensację. Kilku młodych pracowników prześciga się w uprzejmościach. Każdy chce nas obsługiwać. Na uwagę Vincenta giną na zapleczu i po chwili tachają dwa nowiuteńkie rowery górskie, zachwalając ich osprzęt. Opakowane są w szarą tekturę falistą, której fragmenty usuwają, aby można było pedałować, ale rama ma pozostać zawinięta. Te rowery długo jeszcze udawać mają sztuki nówki.

Bulwary Hong Kongu

Bulwary Hong Kongu przemierzamy na rowerach opakowanych w tekturę falistą
Fot. Anna Karpa

Ruszamy w kierunku nadbrzeżnych bulwarów, skręcając po drodze na tereny uniwersyteckie. Naszą przygodę zaczynamy oczywiście od jedzenia, bo to ono właśnie stanowi dla Chińczyków najwyższą wartość ze względów zarówno cielesnych jak i duchowych.

Posilek w stolowce uniwersyteckiej

Posiłek w stołówce uniwersyteckiej
Fot. Katarzyna Karpa

Niezwykłą wagę przywiązują oni do wspólnego spożywania posiłków, celebrowanego bez pośpiechu. Jest to czynność tak samo dla nich istotna i zmysłowa jak słuchanie muzyki, oglądanie dzieł sztuki czy rozmowa. Zwyczajowym zwrotem na powitanie jest u Chińczyków pytanie „czy już jadłeś?”, zamiast naszego „jak leci?”.

Porównania i powiedzenia wiążą się u nich często ze sztuką kulinarną. Na pytanie o zawód śpiewak odpowie, że „je otwartymi ustami”, a nauczyciel oznajmi, że „je pył z kredy”. Na pytanie o ilość dzieci poinformuje, że ma „dwoje ust”. Nawiązywanie do jedzenia jest wszechobecne, co wiąże się z zakorzenionym przez lata wielkim strachem przed realnym głodem w kraju, w którym pod uprawy nadaje się stosunkowo niewiele ziemi…

 

Wszystkich sympatyków naszej chińskiej podróży zapraszamy do księgarni „Atlas” w Warszawie przy Al. Jana Pawła II 26, gdzie w najbliższy piątek 23 maja od godz. 17:30 podpisywać będziemy książkę „Chiny? Dlaczego nie…”, a towarzyszył nam będzie Vincent Chu, który gościł nas w Hongkongu.

 

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiny? Dlaczego nie… – Hongkong na rowerach Reviewed by on 22 maja 2014 .

…Vincent, wykładowca uniwersytetu w Hongkongu,który zgodził się udzielić nam gościny, proponuje wycieczkę rowerową. Sprzętu wprawdzie nie ma, ale zaprzyjaźniona wypożyczalnia wyposaży nas zgodnie z życzeniem. Musimy się tam dostać autobusem, a do przystanku przejść trzeba kilka skrzyżowań, które pokonujemy z istnie ułańską, a właściwie chińską fantazją. Przejścia dla pieszych tną bowiem często skrzyżowania po przekątnej.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź