Chiny

Chińskie uczelnie wyższe mierzą wysoko

W 2012 roku Chiny na edukację i badania naukowe będą przeznaczać aż 4% swojego PKB – podaje w jednym ze swoich raportów OECD – Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Programy prowadzone w języku angielskim pojawiają się na chińskich uczelniach jak grzyby po deszczu. Zarządzanie inżynierią środowiska, komputerologia, chińskie prawo to tylko nieliczne z kierunków, które są już dostępne dla obcokrajowców nieznających języka chińskiego w stopniu wystarczającym. Ministerstwo Edukacji Chin dofinansowuje swoje najlepsze uczelnie kwotami liczonymi w setkach milionów dolarów po to, aby jak najwięcej z nich pojawiło się na liście stu najlepszych uczelni świata. Prezydenci i premierzy wielu państw odwiedzają tutejsze kampusy i biorą udział w międzynarodowych konferencjach, bo w Chinach bardziej opłaca się być niż nie być i wydaje się, że wiedzą o tym już nie tylko przedsiębiorcy, ale także politycy i przedstawiciele świata nauki.

Fudan University (复旦大学Fùdàn Dàxué) i Tsinghua University (清华大学Qīnghuá Dàxué) zostały wybrane dla poniższej analizy spośród setek chińskich uczelni wyższych jako te najbardziej umiędzynarodawiające się; stale zwiększające odsetek studentów z zagranicy wśród ogólnej liczby studentów, a także podejmujące działania zmierzające do zwiększania znaczenia współpracy międzynarodowej. Obie posiadają znaczący wpływ na rynek krajowy jak i w dużej mierze kształtują chińskie relacje w dziedzinie edukacji ze światem zachodnim, a także reprezentują w tej kategorii dwa najbardziej umiędzynarodowione chińskie miasta, odpowiednio Szanghaj i Pekin.

fot: Carla Antonini

fot: Carla Antonini

Fudan University, jeden z najlepszych chińskich uniwersytetów należący do grona dziewięciu najbardziej prestiżowych chińskich uczelni wyższych tzw. C9 League (九校联盟Jiǔxiàoliánméng)  (Fudan University, Harbin Institute of Technology, Nanjing University, Peking University, Shanghai Jiao Tong University, Tsinghua University, University of Science and Technology of China, Xi’an Jiao Tong University, Zhejiang University), ligi, która jest odpowiednikiem amerykańskiej Ligi Bluszczowej (Harvard, Yale, Princeton, Columbia, Penn, Cornell, Dartmouth i Brown) to także jedna z najbardziej międzynarodowych szkół Państwa Środka. Mający swoją siedzibę w centrum Szanghaju w północno-wschodnim dystrykcie Yangpu (杨浦区Yángpǔ Qū) przyciąga zagranicznych studentów oferując aż 13 programów prowadzonych w pełni w języku angielskim (tzw. fully taught in English), w tym m.in. bardzo wysoko ocenianie na rynku edukacyjnym podwójne dyplomy: Double Masters Degree Programme in Global Media and Communications we współpracy z wydziałem studiów politycznych London School of Economics i Master Degree in Globalization and World Economy we współpracy z uniwersytetami w Paryżu. Prowadzi także kursy na poziomie Executive Education organizowane przez tutejszą Szkołę Zarządzania i Harvard Business School. W skład kursów executive przeznaczonych dla managerów, kierowników wyższego szczebla i dyrektorów wchodzą dwujęzyczne programy; zajęcia prowadzone po części w języku chińskim i angielskim, z ukierunkowaniem na rynek chiński w trzech następujących specjalizacjach: rozwój firmy w sektorze usług, strategie marketingowe efektywnego wzrostu na chińskim rynku czy tworzenie wartości dodanej poprzez doskonalenie procesu usług. Co więcej jednym z ważniejszych partnerów jest Washington University in St. Louis, z którym Fudan utworzył w 2002 roku pierwszy sino-amerykański program studiów MBA (przyp. Master of Business Administration). Prowadzony wspólnie przez te dwie uczelnie inny program studiów dla senior managerów EMBA (przyp. Executive MBA) został wybrany najlepszym tego typu programem w całych Chinach. Uczelnia znana jest bowiem ze świetnie działającej Szkoły Zarządzania (przyp. Fudan School of Management), która to z kolei proponuje kierownictwu jak najkorzystniej zarządzać szkołą. Rozwiązania i metody kierowania uniwersytetem władze podpatrują także wśród najlepszych szkół wyższych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Fudan należy także do ścisłego grona Universitas 21, sieci najlepszych uczelni świata, która zapewnia dostęp do wymian międzynarodowych i badań za granicą. Współpracuje blisko z amerykańskim Yale University w ramach rozwoju Fundacji Rozwoju Edukacji. W ramach wymian międzynarodowych uniwersytet nawiązał współpracę z ponad 200 uczelniami z całego świata wliczając  w to czołowe uczelnie ze Stanów Zjednoczonych.

Tsinghua University, to także jeden z członków tzw. Chińskiej Ligii Bluszczowej (C9). Internacjonalizację swoich programów dydaktycznych rozpoczął w roku 1950, kiedy to po raz pierwszy przyjęto pierwszych studentów z Europy Wschodniej. W ciągu minionych 60 lat przewinęło się przez szkolne mury 15 000 studentów z zagranicy. Liczba obcokrajowców wzrasta corocznie o 19%, a zasięg rekrutacji obejmuje 114 krajów świata i zwiększał się o około 10% rocznie – podano na oficjalnej stronie szkoły na podstawie analiz z ostatnich kilku lat. Obecnie uniwersytet, który znany jest w Chinach z bardzo restrykcyjnej rekrutacji swoich studentów, nosi też miano jednej z najbardziej selektywnych szkół w całej Azji; 21 na 30 najlepiej piszących National Entrance Exams potocznie znany w Chinach jako gaokao (高gāokǎo), odpowiednik amerykańskiego egzaminu SAT lub polskiej matury, z każdej prowincji aplikuje na Tsinghua  University, oznacza to, że 210 na 300 najlepszych studentów z całych Chin, którzy napisali egzamin najlepiej z kilku milionów maturzystów (w 2006 roku do pisania chińskiej matury przystąpiło 9,5 miliona osób i była to największa liczba w historii) składa swoje dokumenty właśnie na tą uczelnię do Pekinu. Nieoficjalnie podaje się, że na jedno miejsce na Wydziale Energii Nuklearnej i Nowych Technologii Energetycznych (przyp. Institute of Nuclear and New Energy Technology), który jest prawdopodobnie najbardziej prestiżowym kierunkiem w całym kraju przypada 10 000 kandydatów. Skąd aż tak duża popularność tego wydziału? Okazuje się, że pracownikami China Atomic Energy Authority(国家原子能机构 Guójiā Yuánzǐnéng Jīgòu), agencji, która kontroluje przemysł energii nuklearnej w całych Chinach oraz przedsiębiorstwa China National Nuclear Corporation (中国核工业集团公司Zhōngguóhégōngyèjítuán Gōngsī), jednej z dwóch firm w kraju odpowiedzialnej za dostarczanie energii nuklearnej, CNNC kontroluje północno-wschodnie prowincje, są w większości absolwenci Tsinghua University. Szkoła znana jest również ze swoich wybitnych alumnów jakimi są prezydent Chin Hu Jintao czy były prezydent Peking University (北京大学Běijīng Dàxué), a także licznych powiązań ze światem polityki i biznesu. Ponadto uniwersytet oferuje aż 11 kierunków prowadzonych w języku angielskim  i są to:

– Master in Management Science and Engineering

– Master in Environmental Engineering  and Management

– Master in Mechanical Engineering

– Master in Advanced Computing

– Master in Global Business Journalism

– Master in Architecture

– Master of Law Program (LL.M. Program) in Chinese Law we współpracy ze Szkołą Prawa Harvard University.

– Master in International Development (MID)

– International Master in Business Administration (IMBA)

– Master in International Relations,

a także 38 programów na poziomie studiów licencjackich, 84 na poziomie magisterskim i 64 na studiach doktoranckich.

Tsinghua University od lat zaprasza na debaty i konferencje, odbywające się na kampusie uczelni, położonym w cesarskich ogrodach dynastii Qing, który jest jednocześnie jej wizytówką, prezydentów, premierów i najważniejsze osoby życia politycznego, naukowego i ekonomicznego z całego świata. Poniżej lista wybranych osób, które odwiedziły Tsinghua University w minionych latach (w nawiasie rok odwiedzenia uczelni):

– Jimmy Carter- 39. Prezydent Stanów Zjednoczonych i Laureat Pokojowej Nagrody Nobla (wrzesień 2010)

– Jose Manueal Barroso- Przewodniczący Komisji Europejskiej (2010)

– Tony Blair- Premier Wielkiej Brytanii w latach 1997-2007 (2009)

– Hillary Clinton- Sekretarz Stanu Stanów Zjednoczonych (2009)

– Drew Gilpin Faust- Prezydent Harvard University (2008)

– Nicolas Sarkozy- Prezydent Francji (2007)

Jednak według rankingu najbardziej popularnych uniwersytetów wśród obcokrajowców stworzonego przez portal China Service Mall, dostarczający kompleksowe informacje dla osób przyjeżdżających do Chin z ponad 160 krajów, ani Tsinghua University ani Fudan University się na nim nie znalazły. Najbardziej popularne za granicą są chińskie uczelnie oferujące kursy językowe, dotyczące chińskiej kultury, literatury czy społeczeństwa jak np. bardzo znany w Pekinie wśród zagranicznych studentów BLCU- Beijing Language and Culture University (北京语言大学Běijīng Yǔyán Dàxué). Wśród całkowitej liczby studentów, która wynosi 13 000, aż 9000 to studenci z zagranicy, a 4000 to studenci chińscy – podaje oficjalnie ‘Beiyu’ (北语, Běiyǔ). Na przygotowanej liście znalazły się dodatkowo takie uczelnie jak:

– Beijing Foreign Studies University (Współpracuje z Uniwersytetem Jagiellońskim) – 43 kursy językowe w tym 10 języków specjalnych jak np. język urdu używany w Pakistanie i Indiach czy język syngaleski używany na Sri Lance,

– Shanghai International Studies University,

– Communication University of China- prowadzi współpracę z ponad 160 uczelniami i organizacjami w kraju i za granicą,

– Guangdong University of Foreign Studies,

– Beijing International Studies University,

– Xian Foreign Languages Institute- jeden z czterech najstarszych uniwersytetów w Chinach,

– Sichuan International Studies University,

– Tianjin Foreign Studies University,

– Dalian University of Foreign Languages- znany z przygotowywania świetnych tłumaczy ustnych i pisemnych.

Chińskie uczelnie wyższe zaczęły przyjmować obcokrajowców na studia już kilkadziesiąt lat temu. Byli to w przeważającej większości studenci języka chińskiego. Dopiero w ostatnich latach można zauważyć gwałtowną zmianę tego trendy. W momencie utworzenia przez chiński rząd i Ministerstwo Edukacji ChRL projektów zwanych potocznie 958 i 211, liczba angielskojęzycznych programów nauczania gwałtownie wzrosła. Project 985 – rozpoczęty w roku 1998 przez Prezydenta Jiang Zemin’a na setną rocznicę założenia Uniwersytetu Pekińskiego ma na celu gigantyczne wsparcie finansowe 39 chińskich uczelni (Tsinghua University i Peking University otrzymały dofinansowanie w kwocie 1,8 miliarda RMB każdy, co odpowiada kwocie około 250 milionów USD), a Project 211 zakłada wprowadzenie światowych standardów nauczania i najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych na około 110 najlepszych chińskich uniwersytetach. Jednak głównym celem gigantycznego finansowania jest chęć wprowadzenia przez chiński rząd jak największej liczby chińskich uniwersytetów na listę 100 najlepszych uczelni świata, a także przeniesienie centrum prowadzenia badań naukowych ze Stanów Zjednoczonych do Chin. Bez współpracy z zagranicą i zagranicznych studentów ta sztuka może okazać się za trudna, zważywszy na sytuację jaka miała miejsce do tej pory. Obecnie do pierwszej setki najlepszych światowych uniwersytetów udało się wskoczyć dwóm chińskim uczelniom: Tsinghua University (TOP49 na świecie w 2009r.) i Peking University (TOP52). W rezerwie czekają jednak już kolejne jak np. opisywany tutaj Fudan University czy Shanghai Jiao Tong University, które zajmują miejsca w drugiej setce wg rankingu TIMES Higher Education. Kolejnym z powodów, dla których Chiny tak bardzo chcą współpracować z zagranicznymi uniwersytetami, nie jest chęć pozyskanie zaplecza technicznego, bo pod tym względem wypadają znacznie lepiej niż większość uczelni zagranicznych, ale próba zmiany sposobu nauczania i przekazywania wiedzy. W Chinach panuje żelazna zasada kultywowana od niepamiętnych czasów. Nauczyciel mówi, a student cierpliwie słucha, nie zadaje pytań i nie kwestionuje niczego co tamten powie. Na Zachodzie jest zupełnie odwrotnie. Nauczyciel słucha i stara się kwestionować to co powie student, aby otworzyć pole do szerszej dyskusji i włączyć w nią także pozostałe osoby w klasie. Jeżeli nie uda się dokonać zmiany mentalności chińskich studentów i systemu nauczania w tym kraju, to chińskie uczelnie wyższe nie będą w stanie konkurować z resztą świata. Powoli jednak można zauważyć zmianę tego trendu obserwując angielskojęzyczne programy na chińskich uniwersytetach: pojawiają się metody casowe, kadra dydaktyczna wykształcona na najlepszych amerykańskich i europejskich uczelniach (Cambridge, Oxford, Harvard, M.I.T.), dowolność w wyborze przedmiotów i tworzeniu własnego programu studiów czy konieczność aktywnego udziału w życiu akademickim jako jeden z warunków dopuszczenia do obrony pracy dyplomowej. Do tego władze uczelni opracowały efektywny na swój sposób system wdrażania nowych metod nauczania i prowadzenia kierunków. Równolegle do programu dla obcokrajowców prowadzone są zajęcia tylko i wyłącznie dla studentów chińskich. Wszelkie nowe inicjatywy sprawdza się na początku na tej pierwszej grupie, a dopiero później po pozytywnej weryfikacji przez władze wydziału wdraża się je na zajęciach dla uczniów chińskich, a nawet sugeruje się im, aby postępowali w podobny sposób jak obcokrajowcy przy proponowaniu rozwiązań.

Obserwując trendy na światowym rynku szkół wyższych, wraz ze wzrostem znaczenia Chin na arenie międzynarodowej rośnie automatycznie autorytet czołowych instytucji rynku edukacyjnego w tym kraju. Jednak przed chińskimi uczelniami jeszcze dużo pracy, ale zakładając, że zachodnie rozwiązania sprawdzą się na kilku wybranych do eksperymentu uczelniach, jak opisywane tutaj Tsinghua University i Fudan University, to wtedy cała reszta bardzo szybko pójdzie ich śladem. Przeniesienie tzw. dobrych praktyk zajmie mniej czasu niż zmiana poglądu na tworzenie światowego standardu edukacji. Spoglądając z boku na ambicje chińskiego Ministerstwa Edukacji niedługo przyjdzie czekać, aż usłyszymy, że a to jedna, a to druga chińska uczelnia znalazła się na liście TOP10 World’s Best Universities.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chińskie uczelnie wyższe mierzą wysoko Reviewed by on 5 października 2010 .

W 2012 roku Chiny na edukację i badania naukowe będą przeznaczać aż 4% swojego PKB – podaje w jednym ze swoich raportów OECD – Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Programy prowadzone w języku angielskim pojawiają się na chińskich uczelniach jak grzyby po deszczu. Zarządzanie inżynierią środowiska, komputerologia, chińskie prawo to tylko nieliczne z kierunków, które

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

komentarzy 6

  • Avatar Adam Izydorczyk

    Jeśli jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle ?? na samym początku tekstu jest info, że aż 4 % chińskiego PKB jest przeznaczane na edukację i badania naukowe ?? czy, aby na pewno centralnie ktoś przeznaczał te 4 % ?? każdy student płaci za swoją edukację zresztą nie tylko student bo w senior middle school też się płaci.
    Nie są to jakieś małe kwoty trzeba sobie to powiedzieć ( kiedy moja żona studiowała) faktycznie to już było z 7 lat temu to za semestr płaciła 5000 rmb a stypendium naukowe 2stopnia, które otrzymywała to 650 rmb na cały semestr !!
    To ludzie inwestują w edukację swoich dzieci, aby dać im lepszą przyszłość !! a nie ChRL bo ta banda ma wszystkich w dupie ( płacisz wysokie podatki VATy podatki od towarów luksusowych etc.etc. ) jeszcze nie daj boże masz auto w Szanghaju gdzie za rejestrację trzeba wybulić średnio 4100 EURO !!!! etc.etc.
    Pani Doroto wystarczy wybrać się na targi pracy, aby zobaczyć jak te przemyślane strategie i plany wyglądają !!! BIJ ZABIJ byle tylko dostać gdzieś robotę !!

    • W porównaniu do naszych to ta banda jest całkiem całkiem. Jak Pan spojrzy na rozwój chińskiej infrastruktury (autostrady, nowoczesne koleje, mosty, porty kontenerowe), to przynajmniej widać na co idą tamtejsze podatki.
      A u nas? U nas koleś bez własnego kąta i konta, co to obiecywał, że „nie będzie premierem” uchodzi za poważnego polityka, bo głosują na niego miliony jemu podobnych ofiar losu. Ale skoro głosujemy na takich nawiedzonych zamiast na rzeczowo mówiących ludzi, to z jakiej racji się dziwimy, że zamiast o likwidacji Zakładu Utylizacji Szmalu albo o katastrofalnym stanie socjalistycznej służby zdrowia mówi się awanturach pod krzyżem, o tym co Palikot przygadał Kaczyńskiemu i tym podobnych bzdetach?!

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Sorry Zyggi, ale ja dalej będę przystawał przy swoim, że banda, która rządzi tutaj jest tak samo upierdliwa jak ta w Polsce !!

        Są autostrady za KTÓRE TRZEBA PŁACIĆ !! czyli po 1 zdzierają z ciebie pieniądze kiedy chcą budować a potem jeszcze drugi raz za to, że możesz po nich jeździć ?? WYBORNE

        Wracając do tematu szkół ( problem płacenia ) jest problemem, ale istnieje jeszcze jeden a mowa tutaj o tym pierd… HUKOU chcesz posłać dziecko do dobrej szkoły a tutaj dupa regionalizacja podchodzisz pod szkołę i potem jedynym wyjściem jest kupienie jeszcze jednej małej klitki, aby tam dostać zameldowanie …

        Nowoczesne koleje … fakt są nowoczesne, ale przez ten pierd.. nowy pociąg z SH do HZ wydłużyli podróż tym tańszym, aby większą ilość osób zmusić do korzystania z tego droższego O_o

  • Podoba mi się chińska polityka reform szkolnictwa oparta na inwestycjach w B+R i edukację według przemyślanej strategii i planów….a w Polsce, ręce opadają, głoszone są postulaty z których nic nie wynika…to frustrujące…cofamy sie, cofamy…i to ze zdwojoną prędkością, bo inni jak widać prą do przodu …

  • Bardzo ciekawy artykuł, dużo interesujących informacji na temat szkolnictwa wyższego w Chinach.

    Osobiście uważam, że postawienie na edukację i dofinansowanie tego sektora jest kluczowym elementem dla rozwoju kraju. Podobnie kiedyś Japonia postawiła na rozwój edukacji i w niedługim czasie osiągnęła pozycję światowego lidera gospodarczego i chyba już nieśmiertelny przydomek ‚ojczyzny’ nowoczesnych technologii.

    Plany chińskiego rządu są bardzo adekwatne i powinny rzeczywiście w przeciągu kilku/kilkunastu lat zaskoczyć światowe kolebki edukacji – zaskoczyć oczywiście w sposób pozytywny, wysuwając na prowadzenie najlepsze chińskie uniwersytety we wspomnianym rankingu najlepszych uczelni.

    Pozazdrościć idzie tylko nakładów finansowych i olbrzymiego potencjału tego kraju. Optymistyczny mógłby być fakt szerszej współpracy naszych rodzimych uczelni z uczelniami Państwa Środka. Myślę, że warto aspirować i nawiązywać kontakty na szczeblu akademickim pomiędzy Polską a Chinami, tyczy się to zarówno współpracy gospodarczej jak i kulturowej – wciąż niestety duża grupa osób po prostu nie odróżnia kultury chińskiej od japońskiej (nie wspominając już o języku).

  • artykul zaczalem czytac z ogromnym zainteresowaniem.

    1. wielu tajwanskich profesorow wyjezdza do Chin tam uczyc, poniewaz sa lepiej oplacani i tamtejsze uczelnie sa wlasnie takie modne. czesc tych wykladowcow znam, takze ich studentow. poziom angielskiego jednych i drugich pozostawia czesto wiele do zyczenia. oferowanie kursow po angielsku, nie oznacza jeszcze, ze jest to angielski angielski, ale chinenglish. a jezdza tam, bo sa przewaznie na wyzszym poziomie niz ich kontynentalni koledzy

    2. prawda jest, ze mnostwo powaznych naukowcow z calego swiata jezdzi wykladac w chinach. ale to jest promil w skali calych chin, oni pracuja w kilku najwiekszych miastach. i jak wspomniany w moim ostatnim artykule tutaj Perry Link staja sie tam persona non grata w momencie krytyki ChRL

    3. w ciagu ostatniego pol roku znalazlem w miedzynarodowej prasie przynajmniej kilkanascie artykulow pietnujacych panujaca w chinach nawet w najlepszych placowkach naukowych kulture copy and paste. posunieta tak dalece, ze skargi pisza do chinskich wladz przedstawiciele uznanych miedzynarodowych periodykow, bo trzeba wycofywac cale sterty artykulow chinskich naukowcow.

    4. nie pamietam dokladnych danych, ale chyba z 8 na 10 chinskich stypendystow wyslanych do USA zostaje tam i nie wraca

    5. zamiast epatowania odtworczym cytowaniem liczb, oczekiwalem wywiadow z bohaterami artykulu – naukowcami, studentami. chociazby w wymienionym na Twojej naprawde ciekawej stronie poznanym przez Ciebie wicerektorem Uniwersytetu Tsinghua, panem Yuanem Si 袁驷. jak sie doczytalem powinien sie znac na ochronie srodowiska i pewnie mialby i na ten temat cos ciekawego do powiedzenia, co jest rownie wazne dla przyszlosci Chin, jak i rozwoj nauki

    sam na ten temat pisalem 6 lat temu i wtedy przedrukowano te publikacje ze stosunkow.pl na glowna strone onetu, http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/studiowac-w-chinach,1,3328507,wiadomosc.html

    zalaczam pozdrowienia
    Rysiek Zalski

Pozostaw odpowiedź