Chiny

Chiński program kosmiczny

chinese_astronauts_shenzhou-7_spacecraftAnulowanie przez administrację Baracka Obamy programu ponownego lotu na księżyc doprowadziło do wzrostu zainteresowania programami kosmicznymi Chin i Indii, które to są postrzegane w USA i Europie jako rywale NASA i ESA. Szczególnie bacznie obserwowany jest chiński program kosmiczny, który w tym roku będzie obchodził swoje czterdziestolecie. Z tej okazji Chińczycy planują zrealizować kilka ambitnych projektów. Pod koniec bieżącego roku planowane jest umieszczenie na orbicie w ramach programu Tiangong-1 („Niebiańska Świątynia”) pierwszego elementu przyszłej chińskiej stacji orbitalnej. Z kolei na początku 2011 ma dojść do pierwszego dokowania załogowej kapsuły programu Shenzhou-8. Budowa stacji kosmicznej ma stanowić przyczółek dla planowanej na rok 2022 załogowej misji na księżyc. Pewnym zgrzytem w planie są istniejące już opóźnienia w realizacji, które z racji problemów technicznych i technologicznych mogą ulec powiększeniu. Biorąc jednak pod uwagę prestiż i wysoki priorytet projektu Chińczycy z pewnością dołożą wszelkich starań , niezależnie od kosztów, aby zmieścić się w terminie.

Nie jest to jednak koniec ambitnej rozbudowy chińskiego potencjału kosmicznego. Do 2014 ma zakończyć się budowa nowego kosmodromu na wyspie Hajnan. Rok później do czynnej służby ma wejść załogowy pojazd kosmiczny LM-5 („Long March”, „Długi Marsz”). Pozostaje kwestią przyszłości jak bardzo „operacyjny” będzie ten pojazd.

  Chińskie plany zakładają także kilka mniej spektakularnych, za to bardziej praktycznych projektów. Na najbliższe miesiące planowane jest umieszczenie na orbicie okołoziemskiej 10 do 12 nowych satelitów nawigacyjnych tworzących chiński odpowiednik GPS – Beidou-2 („Kompas”). Realizacja tego projektu z pewnością znacząco wpłynie na stosunki chińsko-amerykańskie, uniezależniając Chiny od amerykańskiego GPS. Na ten sam okres ma przypaść także wystrzelenie zaawansowanego satelity meteorologicznego FY-3B oraz satelity nowej generacji HY-2, przeznaczonego do obserwacji ruchu morskiego i skażeń morza. Jest to tyle ciekawe, że na konferencji klimatycznej w Kopenhadze Chiny sprzeciwiały się stworzeniu globalnego systemu satelitarnego monitoringu zanieczyszczeń środowiska. Budzi także zrozumiały niepokój USA – ostatnie chińskie satelity meteorologiczne bardziej niż pogodą interesowały się ruchami amerykańskiej Floty Pacyfiku1.

  Największe postępy poczynili Chińczycy w mało medialnej ( a zatem umykającej uwadze mediów) kwestii mini- i mikrosatelitów umieszczanych na orbicie przy użyciu rakiet wynoszonych na odpowiednią  wysokość przez samoloty. Operacje takie rozpoczęły się na początku 2008 i tylko w tamtym roku przeprowadzono ich aż 10 zakończonych sukcesem. Do ich przeprowadzania stosuje się bombowce H-62 oraz rakiety Shenlong, które zdaniem analityków są pociskami wielokrotnego użytku. Wdrażanie systemu mini- i mikrosatelitów jest procesem dużo tańszym, szybszym i prostszym niż w wypadku normalnych satelitów, pozwala także na szybsze opanowanie niezbędnych technologii. W wypadku takich satelitów wynoszenie przy użyciu rakiet odpalanych z bombowców jest wyraźnie tańszym wariantem. W obu dziedzinach Chiny wyraźnie doganiają już Stany Zjednoczone.

  Rozwój chińskiego programu satelitarnego budzi coraz większy niepokój w USA. Według oficjalnej chińskiej doktryny wojskowej ogłoszonej przez Hu Jintao wojna przyszłości będzie się toczyć także w kosmosie i cyberprzestrzeni. Sami chińscy wojskowi nie kryją się, aczkolwiek nie nagłaśniają tego faktu, że wiele mini- i mikrosatelitów będzie tworzyć swego rodzaju odpowiednik programu „Gwiezdne Wojny”. Podstawową różnicą w stosunku do amerykańskiego programu będzie przeznaczenie satelitów. Podstawowym zadaniem chińskich ma być niszczenie satelitów przeciwnika. Niepokój Pentagonu staje się tutaj zrozumiały. Zniszczenie, czy raczej przetrzebienie amerykańskiej sieci satelitów byłoby prawdziwą katastrofą dla armii, która opiera na nich swoje systemy rozpoznania, dowodzenia i komunikacji. A taką armią jest właśnie US-Army. Władze ChRL uważają konflikt z USA za wysoce niepożądany, ale nie wykluczają takiej możliwości. W takim, niekorzystnym, wypadku Chińczycy stawiają właśnie na obszar technologii kosmicznych i informatycznych, gdzie siły są bardziej wyrównane niż w wypadku działań konwencjonalnych. Należy wspomnieć, że administracja Obamy doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Budżet wojskowy USA nie został znacząco zredukowany, doszło przede wszystkim do przesunięcia funduszy ze spektakularnych i bardzo medialnych programów takich jak np. myśliwiec F-22 na rozwój obrony przed cyberatakami. Dodatkowo chińskie źródła wspominają, bez bliższych szczegółów, o rozpoczęciu prac nad projektami samolotu do przechwytywania rakiet balistycznych wyposażonego w laser oraz odrodzeniu się w Chinach idei bombowca orbitalnego3.

  Chiny szukają także międzynarodowej współpracy przy rozwoju swojego programu kosmicznego. Podczas ostatniej wizyty prezydenta Obamy w Chinach, obie strony deklarowały chęć podjęcia współpracy badaniach i eksploracji kosmosu na zasadach przejrzystości, wzajemności i obustronnych korzyści. Jak do tej pory większe korzyści przyniosła jednak współpraca z ESA – chińscy naukowcy odbywali praktyki uczestnicząc w pracach nad europejskim systemem nawigacji satelitarnej Galileo. Tradycyjnie też Chińczycy oferują swoje usługi krajom trzeciego świata. Najdłużej trwa współpraca z Nigerią4, Wenezuelą, Boliwią i Laosem, obecnie trwają rozmowy z Brazylią. Tradycyjnie już Chiny oferują tanie i proste technologie nie mając politycznych zaleceń i wymagań z zakresu demokracji i praw człowieka.

  Chiński cywilny program kosmiczny jest koordynowany przez Chińską Korporację Nauk i Technologii Powietrznych (CASC/ CASTC) powołaną w lipcu 1999. Zakres jej działań i uprawnień jest jednak mniejszy niż NASA czy japońskiej JAXA, niejasny jest także jej status w stosunku do programów wojskowych. O kontrolę nad militarną częścią programu kosmicznego walczą aż trzy instytucje: Siły Powietrzne Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (SPChALW/ PLAAF), Drugie Siły Artyleryjskie grupujące jednostki rakiet balistycznych oraz Generalny Zarząd Uzbrojenia Centralnej Komisji Wojskowej. Wiele wskazuje na to, że z tej rywalizacji zwycięsko wyszło lotnictwo. Jego dowódca generał Xu Qiliang oświadczył, że Siły Powietrzne muszą opracować nową doktrynę bezpieczeństwa powietrznego i kosmicznego, a tym samym sprostać wymogom nowoczesnego pola walki gdzie dziedziny aeronautyki i kosmonautyki nieuchronnie splatają się. Wypowiedź ta została bardzo szybko poprawiona i uzupełnione przez chiński MSZ, co tylko jeszcze bardziej zaciemniło sytuację, ale także skoncentrowało uwagę na jej autorze. Należy zwrócić uwagą, że wypowiedź generała nie została w jakikolwiek sposób oficjalnie zdementowana lub skrytykowana. Może to oznaczać posiadanie przez generała Xu Qilianga odpowiedniej pozycji do wygłaszania takich opinii, albo dążenie władz w Pekinie do wspomnianego już wcześniej zaciemnienia i skomplikowania sytuacji w oczach zagranicznych obserwatorów. Dodatkowo chińskie źródła wspominają, bez bliższych szczegółów, o rozpoczęciu prac nad projektami samolotu do przechwytywania rakiet balistycznych wyposażonego w laser oraz odrodzeniu się w Chinach idei bombowca orbitalnego.

  Chiński program kosmiczny mimo trudności wynikających z ograniczeń technologicznych powoli, acz sukcesywnie postępuje naprzód. Realizacja ambitnych projektów w terminie nie jest tutaj wbrew pozorom najważniejsza, a polityczne konsekwencje tych wydarzeń mogą zdeterminować całokształt stosunków międzynarodowych na najbliższe dziesięciolecia. Po raz pierwszy od upadku Związku Radzieckiego rzucono wyzwanie hegemonii USA w kosmosie. Rywalizacja w przestrzeni kosmicznej nie będzie ograniczać się tylko do Stanów Zjednoczonych i ChRL, w kolejce ustawiają się już Indie, Japonia, Brazylia, Unia Europejska, swój powrót zapowiada Rosja, a ostatnio zamiar uczestnictwa w wyścigu do gwiazd ogłosiła Korea Północna5.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiński program kosmiczny Reviewed by on 2 maja 2010 .

Anulowanie przez administrację Baracka Obamy programu ponownego lotu na księżyc doprowadziło do wzrostu zainteresowania programami kosmicznymi Chin i Indii, które to są postrzegane w USA i Europie jako rywale NASA i ESA. Szczególnie bacznie obserwowany jest chiński program kosmiczny, który w tym roku będzie obchodził swoje czterdziestolecie. Z tej okazji Chińczycy planują zrealizować kilka ambitnych projektów. Pod

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Chyba cos sie z czcionka w pewnym momencie stało :]

Pozostaw odpowiedź