BLOGOSFERA

„Chihiro o świecie”: Ludzie jak ziarnka słonecznika

Ai Weiwei jest artystą dobrze znanym osobom choć trochę interesującym się sztuką współczesną. Chiński brodacz, kojarzący mi się nieco z Konfucjuszem (podobna broda i podkrążone oczy) pracuje jak cyborg. Pomysłów, które udało mu się zrealizować, ma tyle, że spokojnie mógłby obdzielić z tuzin innych artystów. A ma dopiero 54 lata. Najbardziej znanym jego dziełem jest Bird’s Nest – Ptasie Gniazdo, czyli olbrzymi stadion, na którym rozgrywały się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w 2008 roku. Konstrukcja ze stali, przypominająca ptasie gniazdo lub, moim zdaniem, kłębek wełny z pustym środkiem, urzeka oryginalnością i jest jednym z najciekawszych budynków zaprojektowanych w ostatnich latach. Ai Weiwei stworzył projekt w niecałą godzinę i oddał się planom kolejnych prac. Większość budzi w Chinach kontrowersje. Np. jego instalacja, w której na antycznej wazie z okresu dynastii Han (206 p.n.e.-220 n.e.) namalował logo coca-coli, po czym roztrzaskał wazę rzucając nią o podłogę. Albo jego fotografie żony, również artystki, Lu Qing, na których unosi spódnicę pokazując majki na tle Placu Tiananmen i portretu Mao. Ai  burzy konwencje, potrząsa sumieniem Chińczyków, brutalnie obnaża ich hipokryzję. Krytycy jego prac sądzą, iż Ai niepotrzebnie przykłada uwagę do wartości, które obecnie, w czasie największego rozwoju ekonomicznego Chin, powinno się na jakiś czas odsunąć na bok. Narzekają na jego brak zainteresowania dynamiką rozwoju kraju. Jego fani doceniają bezkompromisowość artysty, na którą teoretycznie w Chinach nie ma miejsca i chwalą konceptualizm jego dzieł.

Ai Weiwei na tle swojego dzieła, fot. ze strony Tate Modern


The Bird’s Nest, Pekin, fot. z internetu

Sam Ai swą odwagę wyniósł z domu rodzinnego. Jego ojciec, znany malarz i poeta Ai Qing, wiele lat spędził w więzieniu, z początku za poglądy komunistyczne, a później – jako dysydent intelektualista (kształcił się w Paryżu i czytał zachodnią literaturę). Cała rodzina zesłana została wreszcie do obozu pracy do dalekiej, pustynnej prowincji Xinjiang i ojcu kazano czyścić toalety publiczne, czym zajmował się przez pięć lat. Znosił wiele upokorzeń i tortury. Ai Weiwei jednak kontynuuje tradycje rodzinne i sprzeciwia się reżimowi poprzez sztukę. Studiował w Pekińskiej Akademii Filmowej, po czym wyjechał na stypendium do Nowego Jorku, gdzie spędził 12 lat. Po powrocie do Pekinu (jego ojciec był umierający) założył studio w dzielnicy, która skupia teraz niezależnych artystów. Zaczął tworzyć w ojczyźnie. Dopiero Ptasie Gniazdo wyniosło go jednak z kulis sceny artystycznej ku światłom reflektorów. Jego stadion jest drugą po Wielkim Murze najbardziej rozpoznawalną konstrukcją w Chinach. Artysta odważnie mówi: Jestem oburzony zachowaniem chińskiego rządu i brzydzi mnie sposób, w jaki władza jest wykorzystywana w tym kraju. Tego typu wypowiedzi w Chinach, gdzie zdobywca pokojowej Nagrody Nobla wciąż siedzi w więzieniu, nie przysparzają mu oklasków ze strony władz. Rząd zdaje się być zamknięty na aluzję, jaką Ai ukrył w swym największym dziele – stadionie olimpijskim. Konstrukcja pozwalająca zobaczyć od zewnątrz, co dzieje się w środku, stanowi symbol konieczności otwarcia społeczeństwa, otwartej dyskusji o problemach, przejrzystości władzy, szczerości wobec obywateli, co głosi sam artysta. Potwierdza polityczny wydźwięk swej pracy. Władze przez dłuższy czas ignorowały stanowisko Ai, aż miarka się przebrała i latem 2009 roku, podczas pobytu artysty w Chengdu z okazji wystawy jego dzieła (krytyki zachowania rządu po trzęsieniu ziemi w tej prowincji w 2008 roku, kiedy to zginęło ponad 5 tysięcy dzieci), policja rankiem pewnego dnia wpadła do jego pokoju hotelowego i mocno go pobiła. Ai miał z tego powodu ciężki krwotok mózgu, jednak odwagi nie odwiesił na kołek.

prace Ai Weiwei, fot. z internetu

W londyńskiej Tate Modern, w Hali Turbin, od kilku tygodni można oglądać jego najnowsze dzieło. Na podłodze, na przestrzeni kilkuset metrów kwadratowych rozsypano ok. 100 milionów ręcznie (!) malowanych porcelanowych ziaren słonecznika. Praca nazwana jest Sunflower Seeds i z początku można było po niej chodzić, jak planował Ai Weiwei. Jednakże w wyniku chodzenia setek osób po ziarnach, niektóre z nich pękały, a powstały w wyniku tego kurz podobno źle wpływał na drogi oddechowe. Po kilku dniach doświadczania dzieła jak pragnął artysta, teren odgrodzono linką i teraz można ziarna tylko podziwiać wizualnie. Nie wolno ich dotykać, choć co i rusz ktoś wyciąga rękę i udaje się (bądź nie) ukraść jedno ziarenko. Byliśmy świadkiem, gdy pilnująca sali pani odebrała mężczyźnie ziarenko i rzuciła je do milionów jemu podobnych. Ja wykorzystałam chwilę nieuwagi pilnujących osób i chwyciłam jedno ziarenko, które teraz podziwiam w domu. Matowe, bardzo zimne w dotyku, do złudzenia przypomina prawdziwe ziarno słonecznika. Czy to nieetyczne ukraść część pracy wielkiego artysty? Muzeum surowo tego zabrania, jednakże sam Ai, zapytany o to, odparł: Gdybym sam był wśród zwiedzających zdecydowanie ukradłbym jedno ziarno. Rozumiem, że muzeum ma swoją koncepcję dzieła sztuki i kradzież ziaren przez zwiedzających wpływa na całość pracy. Ale ja bym jedno z całą pewnością wziął.

Co znaczą ziarna słonecznika? Intepretacji może być wiele i słuszne mogą być wszystkie. Przede wszystkim ziarna symbolizują społeczeństo – fakt, iż każde ziarenko jest unikalne, inne od pozostałych, lecz pozornie wszystkie wyglądają tak samo. My też niby wszyscy jesteśmy podobni, jesteśmy masą, a jednak każdy z nas czymś się różni od drugiej osoby. Praca stanowi też przypomnienie starych tradycji rzemieślniczych Chin, które obecnie zanikają. Malowaniem ziaren zajmowali się przez dwa lata artyści w Jingdezhen, mieście znanym z ręcznej produkcji cesarskiej porcelany. Praca Ai jest więc hołdem złożonym starym, chińskim tradycjom dobrego rzemiosła na przekór rozwijającej się wciąż pełną parą i wspieranej przez rząd produkcji masowej i fabrycznej. To policzek wymierzony w chińską dumę z postępu technologii. Ziarna są też nawiązaniem do Rewolucji Kulturalnej, kiedy obrazy propagandowe przedstawiały Mao Zedonga jako słońce, a ludzi jako słoneczniki, zwrócone ku niemu. W tamtych czasach ziarna słonecznika były popularną przekąską, który sam Ai Weiwei dzielił z przyjaciołmi. Praca może więc znaczyć, iż Chińczycy nie zapominają o bolesnej historii swego kraju.

Na początku ekspozycji można jeszcze było po niej chodzić, fot. ze strony Tate Modern

Czym jest kradzież ziarenka, szczególnie, że tak wiele osób nie może się jej oprzeć? Według mnie oznacza naszą zależność od drugiej największej gospodarki świata, jaką obecnie są Chiny. Nie sposób wyobrazić sobie dziś rynku produktów bez Chin. W krajach rozwiniętych i rozwijających się nie ma domu, w którym nie znalazłyby się produkty wytworzone w Chinach (nawet jeśli są to tylko komponenty większych przedmiotów). Każdy z nas pośrednio wspiera produkcję chińską, rozwój tamtejszego rynku, przyzwolenie na zajmowanie przez Chiny coraz większego kawałka tortu w światowej ekonomii. Jedno ziarenko pokazuje symbolicznie nasz jednostkowy udział w tym procesie. Jestem świadoma, iż walka z chińską produkcją to walka z wiatrakami (zresztą nie każda chińska produkcja jest zła, to nie jest takie czarno-białe). Mam jednak nadzieję, że prace Ai Weiwei będą zdobywały jeszcze większy rozgłos, a z nimi ich polityczne przesłanie, które niosą. Na szczęście nastał teraz – takie odnoszę wrażenie – okres na sztukę polityczną, której twórcy mają ambicje i wierzę gorąco, iż są w stanie zmieniać nasze spojrzenie na otaczający świat. Nie mówię, że świat zmieniają, ale mogą zmienić perspektywę. A to już dużo.

Autor: Kamila Kunda

Źródło: http://chihiro.blox.pl/html

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Chihiro o świecie”: Ludzie jak ziarnka słonecznika Reviewed by on 1 grudnia 2010 .

Ai Weiwei jest artystą dobrze znanym osobom choć trochę interesującym się sztuką współczesną. Chiński brodacz, kojarzący mi się nieco z Konfucjuszem (podobna broda i podkrążone oczy) pracuje jak cyborg. Pomysłów, które udało mu się zrealizować, ma tyle, że spokojnie mógłby obdzielić z tuzin innych artystów. A ma dopiero 54 lata. Najbardziej znanym jego dziełem jest

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź