BLOGOSFERA

„Chan biznes”: Klasztor zen – Korea Południowa

koreoMnich zen koreańskiej tradycji  ( Szkoła Kwan Um Zen Mistrza Zen Seung Sahna DSSN )

„ Zostać mnichem lub mniszką to wolność wyboru. Nie po to, żeby odciąć się od świata, lecz by najlepiej wypełnić swoje zadanie. Każdy ma coś do zrobienia w tym życiu. I trzeba wybierać najwłaściwsze środki do realizacji tych zadań.” Khandro Rinpocze

„ Dla duchowej praktyki nie trzeba odsuwać się od rodziny czy społeczeństwa.  Wszystkie rzeczy należą do Boga, a my mamy je wykorzystać, bez przywiązywania się do nich, jako środki, aby Go poznać. Prawdziwe wyrzeczenie się, oznacza życie w świecie i jednoczesne bycie ponad nim.” Swami Rama

Istnieją zasady opisujące postawę, jaką powinien cechować się mnich nowicjusz. Mnich nie ma własnych opinii i pomysłów. Podąża tylko z jasnym umysłem i szczerą intencją pomagania innym za pojawiającą się sytuacją. Nigdy nie mówi „nie”, zawsze tylko „Jak mogę Ci pomóc?”

Mnich to samotny wędrowiec ( gr. monachos – samotny, pojedynczy), idący przez życie ku poznaniu ostatecznej Prawdy. Dzielący się swym doświadczeniem z tymi, którzy tego pragną. Pozostawia on świat własnych pożądań za sobą. Zostawia wszystkie sprawy tego świata ludziom, sam umiera dla świata iluzji. Mnich nie ma rodziny, nie ma ojczyzny, nie ma domu, nie ma religii, nie ma wiary, nie ma misji do spełnienia. Rodziną mnicha są wszystkie istoty, te czujące w potocznym rozumieniu i te czujące inaczej. Domem i ojczyzną mnicha jest cały wszechświat, bez granic i ograniczeń. Wiarą mnicha jest być tutaj i teraz. Mnich nie wierzy w coś, tylko dlatego, że inni w to wierzą. Obserwuje z pełną świadomością siebie i otaczający go świat. Mnich nie wierzy, on żyje, on jest. Jest on tym, który widzi więcej i szerzej. Tym, który ma jasny, czysty i klarowny umysł. Widzi on każdą pojawiającą się chwila po chwili sytuację, z szerokiej perspektywy. Widzi przyczyny i skutki, wraz ze wszystkimi powiązaniami, schematami, mechanizmami. I wtedy działa adekwatnie do sytuacji. Z całą siłą, energią, dokładnie tak, jak tego sytuacja wymaga. Ani za dużo, ani za mało.

Mnich, jak każdy człowiek jest ze swej wrodzonej natury Wolny. Mój nauczyciel często powtarzał: „Jesteś wolny. Brama jest zawsze otwarta, z jednej i z drugiej strony. Wybór zawsze należy do ciebie. Nikt i nic nie może cię do niczego zmusić. Sam, z własnej woli przyszedłeś do klasztoru, aby zostać mnichem. Jeśli coś ci nie odpowiada, w każdej chwili możesz odejść. Bądź panem samego siebie, zawsze i wszędzie”. Tak naprawdę bramy wcale nie ma. Tworzymy ją na nasz codzienny użytek. Jesteśmy wciąż pełni iluzji i lęków, boimy się iść przez świat wolny od bram i murów, które dają nam złudne poczucie stabilności i trwałości. Boimy się wejść w świat, w którym nie mamy się czego uchwycić i o co oprzeć.

Mnich dąży do maksymalnej prostoty we wszystkim co robi, mówi i myśli. Nie jest przywiązany do rzeczy, miejsc i ludzi. Nie trzyma się też sztywno własnych przekonań i wyobrażeń. Cały czas żyje z poczuciem dystansu do tego, co się wydarza wokół i w nim samym. Spogląda na świat z pozycji obserwatora. Żyje on ze świadomością, że w każdej chwili może zarzucić swój mnisi plecak na plecy i zostawić to wszystko, co stanowi treść jego życia, odchodząc w nieznane.

Po dłuższym pobycie w klasztorze zanika też przywiązanie, do wydawać by się mogło, bardzo trwałych wartości. Zapomina się swoje stare imię i nazwisko, zacierają się wspomnienia dotyczące rodziny, kraju i życia świeckiego. Zapomina się o tym, że tam, gdzieś daleko, dawniej tak bliscy nam ludzie, zasiadają przy wspólnym stole, czy to wigilijnym, czy wielkanocnym. Nie ma się zupełnie świadomości, że kończy się stary rok i rozpoczyna nowy. Nie ma też wielkiej różnicy pomiędzy weekendem, a resztą tygodnia. Pobudka jest przez cały rok o tej samej porze. Ważne staje się to, co dotyka nas bezpośrednio, tutaj i teraz. Święta, które mają znaczenie dla życia świątyni. Bracia i siostry, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Nasze nowe zwyczaje i to, że inni widzą w nas już mnichów.

Pojawiają się oczywiście różne niebezpieczeństwa wynikające ze specyfiki życia klasztornego. Pojawić się może rodzaj lenistwa duchowego. Codzienna rutyna tworzy ramy, szkielet na którym można się oprzeć, wokół którego zbudować system koncepcji i idei. Jeśli uwierzymy, że ten system idei stworzony przez nas, dla nas jest czymś realnym, stabilnym, możemy popaść w rodzaj letargu, z którego z czasem coraz trudniej jest się wyrwać. Dochodzi jeszcze kwestia zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych, dających złudne poczucie bezpieczeństwa. Klasztor daje mnichowi wyżywienie, miejsce do spania, wszystko to, co potrzebne do spokojnego życia. Mówi się, że gdy te podstawowe potrzeby są zaspokojone, można całą energię włożyć w rozwój duchowy. Ale trzeba być bardzo czujnym, każdego dnia sprawdzać i przyglądać się sobie i swoim motywacjom. Nie dać się oszukać, że jem , aby praktykować, a nie praktykuję, aby jeść. Można też wpaść w pułapkę myślenia, że mnisi to elita tego świata. Budzi się poczucie wyższości, dumy i pychy, wynikające z wiary w powagę misji, którą mnich ma do spełnienia. Poczucie, że inni marnują czas na pogoni za nieistotnymi dla przyszłości świata błahostkami.

Sprawą o dużej wadze, w życiu mnisim jest podejście do uczuć i emocji. Mnich nie ma prawa pokazywać, że jest słaby, przeżywa jakieś rozterki lub są w nim jakieś negatywne uczucia.

Mówi się, że aby wygrać z naszymi demonami, trzeba je najpierw rozbudzić ze snu, wyciągnąć na światło dzienne i stanąć z nimi twarzą w twarz. Nie można się ich wtedy przestraszyć i uciec, czy też zamieniać strachu w agresję i próbować z nimi walczyć. Są dwie drogi. Jedna to uciszyć swoje poruszenia w umyśle, zamilknąć, roztopić się, zniknąć. Wtedy demon nie może nas dotknąć, ani o co się zaczepić, bo nas nie ma. Jest to droga doskonałej Kontemplacji. Druga droga, to droga Miłości i Współczucia. Musimy zobaczyć w naszym demonie samego siebie. I tak jak kochamy samego siebie, objąć z czułością tego demona i pokochać go z całego serca. Demony rodzą się z braku Miłości. Gdy je zaakceptujemy, pokochamy i obłaskawimy, staną się naszymi sprzymierzeńcami na Drodze, i będą nam służyć.

„ Habitus non facit monachum. Nie habit czyni mnichem”.

Mnisi nie posiadają niczego na własność. Wszystko co mają, daje im klasztor. Dwa komplety ubrań, letnie i zimowe, wyżywienie , miejsce do spania i praktyki. I co miesiąc drobne kieszonkowe. W mieście kandydat otrzymywał ok. 45$, mnich 130$, a osoba funkcyjna otrzymywała dodatkowo 90$. Na prowincji mnich dostawał w kopercie ok. 60$.

Korea jest dosyć drogim krajem. Ale mnisie potrzeby są niewielkie, więc łatwo można zaoszczędzić pieniądze na podróże. Niektórzy mnisi, a zwłaszcza mniszki systematycznie, raz w roku jadą do swych rodzin w kraju. Ale można też wydać te pieniądze na doraźne cele. Szczególnie, gdy mieszka się w Mieście. Kino, Internet cafe, restauracje, party z przyjaciółmi, rozmowy telefoniczne, dodatkowe, bardziej wyszukane ubrania (mnisie), wycieczki po Korei, książki i kasety.

Ktoś powiedział: „Za każdym razem, gdy wydajesz tysiąc wonów, pamiętaj o tym, że przyniosła je do świątyni jakaś staruszka, dla której są to może ostatnie pieniądze. Ale ona wierzy, że w ten sposób pomaga komuś, kto może praktykować, choć sama już nie ma sił. Gdy wkładasz do ust łyżkę ryżu, pamiętaj, że w tym samym czasie połowa ludzkości nie ma co jeść. Gdy kładziesz się spać w ciepłym i bezpiecznym miejscu, pamiętaj, że większość ludzi idzie spać bez nadziei na jutro”. Cały czas żyłem z tym poczuciem, że jeśli nie praktykuję jako mnich, jestem większym hipokrytą i egoistą, niż świeccy.

Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem dla czynów. Ale jeśli wiem, jestem odpowiedzialny tak długo, aż nie zniknie ostatnia nieprawość. Dlatego mówi się, że czasami lepiej żyć w nieświadomości, niż ujrzeć prawdę. 

Artykuł ukazał się na portalu Chan Biznes, jego autorem jest Marcin Nowak.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Chan biznes”: Klasztor zen – Korea Południowa Reviewed by on 3 sierpnia 2010 .

Mnich zen koreańskiej tradycji  ( Szkoła Kwan Um Zen Mistrza Zen Seung Sahna DSSN ) „ Zostać mnichem lub mniszką to wolność wyboru. Nie po to, żeby odciąć się od świata, lecz by najlepiej wypełnić swoje zadanie. Każdy ma coś do zrobienia w tym życiu. I trzeba wybierać najwłaściwsze środki do realizacji tych zadań.” Khandro

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Swietne, mozna się czegoś nauczyć :-)

Pozostaw odpowiedź