Artykuły,Publicystyka

C. Józefowski: Masakra w Gwangju

Rok 1980. Sierpień.  Polacy z zapartym tchem przypatrują się sytuacji na Wybrzeżu. Kraj ogarniają protesty, powstaje „Solidarność”, powstaje NZS. Nieco ponad rok później na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego zostaje wprowadzony stan wojenny.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że bardzo podobne wydarzenia miały miejsce niemal w tym samym czasie w odległej Korei Południowej. Podobne, choć o wiele bardziej krwawe. Ich stolicą stało się położone na południu kraju miasto Gwangju.

Zacznijmy od przypomnienia, iż od lat 60 XX. wieku Krajem Spokojnego Poranka rządziły wojskowe junty. Najpierw, w 1961 roku, władzę przejął generał Park Chung-hee (ojciec zatrzymanej niedawno Park Geun-hye), za którego rządów limitowano prawa i wolności obywatelskie oraz skutecznie dławiono ruchy opozycyjne. Jedenaście lat później, już jako prezydent Republiki Korei, Park przedstawił nową konstytucję – zwaną Yushin, czyli „restauracja”- która znacząco zwiększała uprawnienia prezydenta, tworząc coś na kształt dyktatury.

Gdy pod koniec 1979 roku Park został zamordowany, ludzie oczekiwali, że sytuacja się poprawi. Liczono, że zostaną wprowadzone reformy, które zagwarantują więcej swobód obywatelskich. Niestety – prezydent, który przejął władzę, Choi Kyu-hah, miał zbyt słabą pozycję na scenie politycznej. Co prawda, rozpoczął on pewną liberalizację – uwolnił więźniów politycznych oraz zapowiedział serię reform instytucjonalnych – jednak była to tylko kropla w morzu potrzeb. Co więcej, prezydent nie miał kontroli nad wojskiem, którym dowodził generał Chun Doo-Hwan. Pogłębiający się kryzys społeczny i polityczny doprowadził do wprowadzenia stanu wojennego przez Chun Doo-Hwana na terenie całej Korei w dniu 17 maja 1980.

Wówczas naród koreański powiedział dość. Kraj ogarnęły protesty, organizowane przede wszystkim przez środowiska studenckie i robotniczego domagające się reform. Centrum tego ruchu stało się Gwangju.

Osiemnastego dnia maja pod bramą Uniwersytetu Chonnam w Gwangju studenci zorganizowali manifestację, która była wyrazem sprzeciwu wobec decyzji o zamknięciu placówki. Koreańskie władze użyły siły do rozpędzenia demonstracji, która wydawała się niegroźnym wystąpieniem. Studenci zostali wyparci na przedmieścia, gdzie dołączyli do nich inni mieszkańcy. Protest stał się masowy.

Wówczas, za przyzwoleniem Stanów Zjednoczonych, do Gwangju przeniesiono kilka jednostek armii z Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej, aby rozprawiły się ze protestującymi. Przyniosło to jednak odwrotny skutek – liczba demonstrujących zwiększyła się do prawie 10 tysięcy. Otworzono ogień. Były pierwsze ofiary śmiertelne.

Cmentarz w Gwangju, gdzie pochowane są ofiary masakry; źródło: commons.wikimedia.org

20 maja podpalono kontrolowaną przez rząd rozgłośnię radiowo-telewizyjną MBC, która sugerowała, że protesty to „wybryk północnokoreańskich agentów”. Wojsko ponownie otworzyło do protestujących ogień, tym razem na dworcu kolejowym. Dokładna liczba ofiar do dziś nie jest znana. Taksówkarze oraz kierowcy autobusów udostępnili swoje pojazdy do transportu rannych.  Nazwano ich „kierowcami demokracji”. Niektórzy ten gest przypłacili życiem.

Eskalacja konfliktu przypadła na 21 maja. Pod osłoną nocy doszło do starć pomiędzy wojskiem a demonstrującymi, którym udało się zająć policyjne magazyny z bronią. Protest przerodził się w powstanie. Do demonstracji przyłączyć się miało według szacunków ponad 100 000 osób, nawet niektórzy policjanci, którzy widząc niepotrzebną agresję ze strony armii, zbuntowali się. Demonstranci stworzyli specjalne oddziały milicji, które odpierały ataki armii koreańskiej. Pomiędzy ciasnymi uliczkami świstały zbłąkane pociski, a centrum miasta przerodziło się w regularne pole bitwy.

Powstańcy odnieśli jednak swego rodzaju sukces -następnego dnia wojsko zostało zmuszone do odwrotu. W „wyzwolonym” Gwangju powstały specjalne komitety, które zajęły się negocjacjami ze stroną rządowa. Niemniej, szybko okazało się, że miasto jest oblężone i konieczne będą ustępstwa. Doszło wówczas do spięć pomiędzy grupami powstańców – cześć nie chciała składać broni, podczas gdy inni pragnęli jak najszybszego zakończenia konfliktu.

W końcu zadecydowano o kontynuowaniu walki, mimo ostrzeżeń ze strony armii. Rozstrzygnięcie przyszło wraz z dniem 26 maja. Przy użyciu czołgów, transporterów i helikopterów siły powstańcze zostały rozbite w niecałe dwie godziny. Strona rządowa raportowała o ok. 200 ofiarach śmiertelnych, choć realne szacunki zaczynają się od dwóch tysięcy.

Mimo ostatecznej porażki, powstanie stało się punktem zwrotnym w koreańskiej walce o demokrację. To na bazie tych wydarzeń wyrosło wiele ruchów , które później stały się filarami w walce z wojskowymi reżimami. Kim Dae-jung, który został skazany za współorganizowanie protestów w Gwangju, objął w 1998 roku fotel prezydenta Republiki Korei.

Zbrojne wystąpienie stało się również symbol sprzeciwu wobec amerykańskiej polityki na Półwyspie Koreańskim. Bruce Cummings, amerykański ekspert w dziedzinie najnowszej historii Korei pisał w książce „Pamiętnik z Gwangju”: „Te wydarzenia pokazały młodym Koreańczykom, że w budowaniu demokracji nie ma co liczyć na Stany Zjednoczone, które wspierały wówczas dyktaturę Chun Doo-Hwana. Studenci musieli liczyć na siebie”.

W tym roku przypada trzydziesta siódma rocznica tych tragicznych wydarzeń. Wydarzeń, które odbiły się echem na całej dzisiejszej historii Korei. Wydarzeń nieco zapomnianych, a przede wszystkim właściwie nieznanych poza Krajem Spokojnego Poranka. A przecież koreańscy bojownicy nie różnili się od tych z placu Tian’anmen czy nawet od tych walczących w krajach bloku wschodniego. Ich cel był identyczny – odzyskać wolność. Za wszelką cenę.

Cezary Józefowski

Udostępnij:
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij
C. Józefowski: Masakra w Gwangju Reviewed by on 4 maja 2017 .

Rok 1980. Sierpień.  Polacy z zapartym tchem przypatrują się sytuacji na Wybrzeżu. Kraj ogarniają protesty, powstaje „Solidarność”, powstaje NZS. Nieco ponad rok później na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego zostaje wprowadzony stan wojenny. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że bardzo podobne wydarzenia miały miejsce niemal w tym samym czasie w odległej Korei Południowej. Podobne, choć

Udostępnij:
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź