Japonia news

Burmistrz Tokio: Japonia potrzebuje broni atomowej

wybuch bomby zrzuconej na Nagasaki, CCBY

wybuch bomby zrzuconej na Nagasaki, CCBY

Shintaro Ishihara, polityk rządzący japońską stolicą przez ostatnich dwanaście lat, w wywiadzie dla magazynu „The Independent” powiedział, że jego kraj powinien stworzyć broń jądrową.

Jak twierdzi, jest to jedyny sposób, by uzyskać mocne argumenty w politycznych utarczkach z przeciwnikami takimi jak Chiny, Korea Północna czy Rosja, które taką broń już posiadają. Ishihara dodał, że „Chiny nie odważyłyby się wyciągnąć ręki po Senkaku, gdyby Japonia posiadała broń jądrową”.

W okresie powojennym Japonia przyjęła zasadę, że na jej terytorium nie będzie produkowana, przechowywana ani rozprzestrzeniana broń atomowa. Jednak od czasu północnokoreańskich prób z tego typu uzbrojeniem Japończycy poważnie rozważają odejście od tej zasady. Zwłaszcza, że jak twierdzą, ich pacyfistyczna konstytucja nie wyklucza możliwości posiadania tego typu broni w celach samoobrony.

Źródło: The Independent

Opracowanie: Małgorzata Pawłowska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Burmistrz Tokio: Japonia potrzebuje broni atomowej Reviewed by on 8 marca 2011 .

Shintaro Ishihara, polityk rządzący japońską stolicą przez ostatnich dwanaście lat, w wywiadzie dla magazynu „The Independent” powiedział, że jego kraj powinien stworzyć broń jądrową. Jak twierdzi, jest to jedyny sposób, by uzyskać mocne argumenty w politycznych utarczkach z przeciwnikami takimi jak Chiny, Korea Północna czy Rosja, które taką broń już posiadają. Ishihara dodał, że „Chiny

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Panie Zyggi,
    Broń jądrowa ma być jedynie straszakiem – najskuteczniejszym narzędziem psychologicznym. Jest ona kurtyną oddzielającą państwa na te, które je posiadają i na te które jej nie posiadają. W tej sytuacji, w interesie Japonii byłoby dysponowanie nią. Zwłaszcza, że Japonię na to stać pod każdym względem. Energetyka jądrowa stoi tam na wysokim poziomie, więc uzyskanie broni jądrowej nie zajęłoby zbyt wiele czasu.
    Oczywiste jest, że w razie wojny totalnej Japonię prędzej czeka zniszczenie niż kolosy terytorialne jak Chiny czy USA, ale w czasach tak głębokich zależności wszyscy mają zbyt wiele do znaczenia i użycia broni jądrowej się nie rozważa.
    To nie czasy szalonych wyznawców chorych idei (lata 30.), ale tchórzliwych i żądnych zysków polityków albo zwyczajnych pragmatyków. Pragmatyk czy tchórz nigdy nie zaryzykują poważnego konfliktu zbrojnego w imię przekonań, idei czy czegokolwiek innego. Brak tzw. mężów stanu, niewyrazistość i poprawność polityczna to z jednej strony słabość, ale z drugiej strony mniejsze ryzyko wojen.
    Pod warunkiem, że wśród szarości nie trafi się jakiś wyjątek…

    • I właśnie dlatego uważam, że Chińczycy pomimo posiadania przez Japonię broni atomowej niewiele ryzykowaliby zajmując Senkaku. Wiele zyskaliby gospodarczo (złoża ropy), a Japonia miałaby zbyt wiele do stracenia. Chińczycy dobrze o tym wiedzą.
      Osobna sprawa to kwestia wyspy Dokdo, spornej z Japonią i Koreą Pd. Dokdo, jakkolwiek nie ma znaczenia gospodarczego poza połowami ryb w otaczającym ją akwenie Morza Japońskiego, to jednak w obu krajach ma znaczenie ambicjonalne. W tej sytuacji Japonia mając broń atomową, mogłaby odczuwać pokusę załatwienia sporu terytorialnego z Koreą Pd., krajem bez broni atomowej, stawiając na politykę faktów dokonanych (choćby umieszczając na Dokdo jakiś posterunek wojskowy). W tej sytuacji istniałoby poważne ryzyko wyścigu zbrojeń, bo nie tylko Japonia ale i Korea Pd. jest dziś w stanie wyprodukować broń atomową, choćby z powodów ambicjonalnych, na zasadzie: „pokażemy tym samurajom, że też mamy muskuły”. :-) Jest to szczególnie niebezpieczne w kontekście KRLD, która nie wiadomo jak wtedy by się zachowała. Tu temat staje się dość zawiły i trudno tu bawić się w przepowiadanie czegokolwiek. Najważniejsze, by nie otworzyła się tam jakaś kolejna puszka Pandory…

  • Gdyby Japonia miała broń atomową, to dlaczego wykluczyc, że Chiny i tak odważyłyby się sięgnąc po Senkaku? Przecież odważyły się wtargnąc do Korei po 1950 i na terytorium sojusznika ZSRR – Wietnamu w 1979. No, chyba że tam, na wyspach Senkaku nie ma ropy, wtedy po grzyba sobie nimi zawracac głowę… W każdym razie, gdyby doszło co do czego, to Japonia nawet mając bombę A tak samo nie odważyłaby się zareagowac militarnie. Wystarczy rzut oka na mapę, by wiedziec, że dziś zaledwie kilka bomb atomowych wystarczyłoby do wyłączenia Japonii z gry… Tym razem na zawsze. Nie ma też żadnej gwarancji, jak zachowałyby się inne kraje, w tym USA. Jedno jest pewne i Japończycy MUSZĄ to przyjąc do wiadomości: czasy sprzed 1945 to se ne vrati.

Pozostaw odpowiedź