Inne-news,Komentarz eksperta

B. Niedziński: Złoto, niedźwiedzie i Azja

Bartłomiej NiedzińskiPo 12 latach niemal nieprzerwanego wzrostu i niezliczonej ilości rekordów, cena złota najprawdopodobniej na dobre weszła w trend spadkowy. Kraje Azji Wschodniej, Południowej i Południowo-Wschodniej, które łącznie odpowiadają za ponad połowę światowego popytu na złoto, znajdą się zarówno wśród największych beneficjentów, jak i największych przegranych tej sytuacji.

Załamanie ceny złota zaczęło się w piątek 12 kwietnia, gdy cena uncji spadła o 5 proc. i po raz pierwszy od lipca 2011 r. zeszła poniżej 1500 dolarów. Następnego dnia giełdowego, czyli w poniedziałek, było jeszcze gorzej – tuż po rozpoczęciu handlu cena poleciała w dół o ponad 8 proc., przebijając niewidziany od marca 2011 r. poziom 1400 dolarów. Był to największy dwudniowy spadek ceny złota od 1983 r. Od tego czasu wartość uncji waha się w przedziale 1370-1410 dolarów, ale zdaniem analityków rynków surowcowych w średnim okresie prędzej można się spodziewać dalszych spadków – w okolice 1300 dolarów – niż powrotu do poziomów sprzed kilku tygodni.

Azja w istotny sposób przyczyniła się do tego spadku – odpowiada za dwa z czterech głównych powodów (choć nie za najważniejszy). Były to podana w poniedziałek informacja, że chińskie PKB w pierwszym kwartale wyniosło 7,7 proc. rok do roku zamiast spodziewanych 8,0 proc., co przełoży się na mniejsze zakupy złota, oraz to, że podniesienie przez Indie podatku importowego z 4 do 6 proc. spowodowało zmniejszenie ilości sprowadzonego w pierwszym kwartale kruszcu o 24 proc.

Najmniejsze znaczenie spadek cen będzie miał dla rezerw zgromadzonych przez banki centralne. Wprawdzie państwa azjatyckie znajdują się w światowej czołówce jeśli chodzi o posiadane zapasy złota (5. miejsce Chiny – 1054,1 tony, 8. Japonia – 765,2 ton, 10. Indie – 557,7 ton, 11. Tajwan – 423,6 tony)[1], ale stanowią one niewielki ułamek wszystkich ich rezerw (w przypadku Chin jest to 2 proc., Japonii – 3 proc., Indii – 10 proc., a Tajwanu – 6 proc.; największy w Azji udział złota w rezerwach ma Laos – 37,4 proc.). Poza tym, żaden azjatycki kraj nie musi z powodu kryzysu zadłużeniowego wyprzedawać zapasów złota, co prawdopodobnie zrobi Cypr, a pojawiały się sugestie, że powinny także Portugalia i Grecja. Z drugiej strony, na spadku cen najbardziej skorzystać może Korea Południowa, której bank centralny w związku z zaostrzeniem się sytuacji na Półwyspie Koreańskim skupuje duże ilości złota (w 2012 r. było to 30 ton).

Nie należy się też spodziewać, by z powodu spadku ceny doszło w krótkim i średnim terminie do istotnej zmiany poziomu wydobycia. Wśród 20 największych światowych producentów złota znajdują się trzy państwa będące w obszarze zainteresowania CSPA – Chiny na miejscu pierwszym z roczną produkcją w wysokości 371 ton, Indonezja na siódmym (111 ton) i Filipiny na 18. (37,1 ton).[2] Produkcja złota jest jednak stosunkowo mało elastyczna, poza tym, co ważne zwłaszcza w przypadku Chin, niemal całość wydobycia w tym kraju jest przeznaczana na potrzeby wewnętrzne, a te rosną.

Zupełnie inaczej wygląda natomiast sprawa wpływu cen na azjatycki popyt na złoto oraz na bilans handlowy poszczególnych państw. Aż cztery państwa z pola zainteresowania CSPA są wśród 10 największych światowych konsumentów złota (1. Indie – 933,4 tony, 2. Chiny – 811,2 ton, 7. Tajlandia – 108,9 ton, 8. Wietnam – 100,3 ton)[3], przy czym pierwsze dwa odpowiadają za ok. 38 proc. światowego popytu. Według danych China Gold Association, w 2012 r. chiński popyt wzrósł do 832,2 ton, co nie wystarczyło jeszcze do prześcignięcia Indii, gdzie z kolei w zeszłym roku się zmniejszył. Spadło też – odpowiednio o 25 i 24 proc. – zużycie w Tajlandii i Wietnamie. W oczywisty sposób te kraje będą więc należeć do beneficjentów niższych cen złota, szczególnie, że będą one okazją do większych zakupów jubilerskich, bo ten sektor odpowiada za ponad połowę azjatyckiego popytu. Ale wszyscy skorzystają na spadku w takim samym stopniu. Chiny bowiem w ok. 45 proc. zaspokajają popyt własną produkcją, zaś Tajlandia import (w 2012 r. ponad 10 mld dolarów) w pewnej części równoważy eksportem.

Odmiennie wygląda sprawa w przypadku Wietnamu, a przede wszystkim Indii, które są niemal wyłącznie importerami. O ile jednak złoto stanowi niewielką część wietnamskiego importu, dla Indii jest to drugi najważniejszy towar – po ropie naftowej. W 2011 r. kraj ten sprowadził złoto za 53,7 miliardów dolarów, co stanowiło aż 11,6 proc. importu tego kraju.[4] Według indyjskiego banku centralnego, złoto odpowiada za dwie trzecie deficytu na rachunku obrotów bieżących, który w ostatnim kwartale 2012 r. osiągnął rekordowy poziom 6,7 proc. PKB. Zdaniem analityków banku Barclays, jeśli cena złota utrzyma się na poziomie ok. 1400 dolarów za uncję, indyjskie wydatki na zakup tego kruszcu będą w bieżącym roku podatkowym (czyli do 31 marca 2014 r.) o 7 mld dolarów niższe niż w poprzednim. A jeśli dodatkowo cena pozostanie w okolicach stu dolarów za baryłkę, deficyt na rachunku obrotów bieżących spadnie do 3,2 proc. PKB. Z kolei Bank of America Merrill Lynch wylicza, że spadek ceny złota o każde 100 dolarów oznacza zmniejszenie indyjskiego deficytu o 3 miliardy dolarów. Zatem to Indie najbardziej ze wszystkich państw Azji skorzystają na spadkowym trendzie złota. W ten sam sposób zyska też Nepal, który jest jednak bez porównania mniejszą gospodarką. W 2010 r. wartość sprowadzonego przez Nepal złota wyniosła 567 mln dolarów, co stanowiło 11 proc. całości importu i  przyczyniło się do ogromnego deficytu w bilansie handlowym. W 2011 r. import złota wynosił już niespełna 268 mln dolarów, czyli 4,5 proc. wartości sprowadzonych towarów, lecz nadal jest to bardzo wysoki odsetek.

Przegranymi spadku cen złota są natomiast jego eksporterzy, choć wcale nie ci najwięksi pod względem wartości sprzedaży. Liderem pod tym względem – nie tylko zresztą w Azji, ale i na świecie – stał się w 2011 r. Hongkong. Eksport z tego terytorium osiągnął w 2011 r. niespełna 26 mld dolarów, a w 2012 r. – prawie 50 mld. Ale Hongkong oczywiście nie jest producentem złota, lecz miejscem handlu kruszcem i import jest na bardzo zbliżonym poziomie do eksportu, więc zmiany cen nie wpłyną istotnie na jego dochody. Drugim co do wielkości azjatyckim eksporterem jest Japonia, ale wartość sprzedawanego przez nią złota to mniej niż 1 proc. całego eksportu. Krajami, które realnie odczują zmniejszenie dochodów będą Indonezja i przede wszystkim Mongolia. Sprzedaż złota przez Indonezję (2,22 mld dolarów) w 2011 r. odpowiadała za 1,1 proc. wpływów z eksportu, ale odsetek ten w ostatnich latach wzrastał. Choć i tak jest znacznie niższy niż w przypadku Mongolii, gdzie przekracza on 5,6 proc. I to ona będzie największym przegranym, szczególnie jeśli w ślad za złotem w dół pójdą także ceny innych eksportowanych przez nią surowców.

Inna sprawa, że prawdziwą katastrofą spadek cen złota nie jest dla Azji, lecz takich państw jak afrykańska Burkina Faso, dla której jego sprzedaż stanowi aż trzy czwarte dochodów z eksportu.


[1] World Gold Council „Gold Demand Trends” – dane za grudzień 2012 r.

[2] World Gold Council –dane za 2011 r.

[3] World Gold Council –dane za 2011 r.

[4] Dane o wymianie handlowej poszczególnych państw za International Trade Centre

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Złoto, niedźwiedzie i Azja Reviewed by on 23 kwietnia 2013 .

Po 12 latach niemal nieprzerwanego wzrostu i niezliczonej ilości rekordów, cena złota najprawdopodobniej na dobre weszła w trend spadkowy. Kraje Azji Wschodniej, Południowej i Południowo-Wschodniej, które łącznie odpowiadają za ponad połowę światowego popytu na złoto, znajdą się zarówno wśród największych beneficjentów, jak i największych przegranych tej sytuacji. Załamanie ceny złota zaczęło się w piątek 12

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Nie rozumiem dlaczego Rosja znajduje się w sferze zainteresowań CSPA niejako tylko przy okazji. Rosja to przecież też Daleki Wschód, to też Azja, która wraz z Chinami coraz bardziej nakręca światową koniunkturę w tej części świata. Chiny bez rosyjskiego zaplecza surowcowego miałyby dużo mniejsze możliwości dla swojej gospodarki i odwrotnie Rosja bez chińskiego zapotrzebowania nie miałaby funduszy na rozwój tej części Dalekiego Wschodu. Oczywiście Chiny mają też inne możliwości, ale rosyjska alternatywa jest dla nich jednym z elementów ich strategicznej polityki globalnej. Dlatego moim zdaniem warto przyglądać się temu, co dzieje się na rosyjskim Dlekim Wschodzie w kontekście wzrostu zarówno chińskiej, jak i rosyjskiej gospodarki. Nie wspomnę juz o podobnych zaleznościach dotyczących Japonii, Korei Południowej, czy Wietnamu, a nawet USA.. Są to naczynia połączone światowej gospodarki i analizowanie tylko jednego ich elementu daje przynajmniej nie pełny obraz tego co się tam dzieje. To, ze CSPA nie pisze analiz na temat rosyjskiej polityki, czy gospodarki wydaje się być moim zdaniem zaniedbaniem i niedostrzeganiem rosnącej roli tego państwa na wschodnio azjatyckim rynku gospodarki i polityki.

  • Analiza pomija Rosję, ponieważ Rosja znajduje się w sferze zaintersowań CSPA niejako tylko przy okazji. CSPA nie pisze przecież analiz na temat rosyjskiej polityki czy gospodarki.
    Chiny zyskują na spadku cen złota i jest to napisane, ale jest też napisane, że w mniejszym stopniu niż Indie. Indie niemal cały swój popyt muszą zaspokajać importem, a Chiny w 45 proc. robią to własnym wydobyciem, więc siłą rzeczy to Indie bardziej korzystają na tej sytuacji.
    Jeśli chodzi o Mongolię, to prawda, że jej stratą są mniejsze zyski, ale też niepokoi się ona spadkiem cen złota i innych surowców w kontekście sporu o kopalnię Oyu Tolgoi, który to spór jak wiem Pan śledzi. Skoro Mongolia już wcześniej wyrażała obawy, że zyski z kopalni będą mniejsze niż zakładano, to teraz tym bardziej ma powody do niepokoju.

  • Dlaczego analiza sytuacji na azjatyckim rynku złota pomija Rosję? Czy Rosja nie jest krajem będacym w zasięgu zainteresowań CSPA? Wszak Syberia jest znacznie większa od Chin i też jest częścia Azji. Mało tego, Rosja jest jednym z wielu partnerów Chin od których zalezy dalszy ich rozwój w oparciu o syberyjskie zasoby. Analiza ta pomija też sytuacje geoloityczną i chińsko – rosyjską politykę zakupów złota pod przyszłą walutę majacą zastąpić na globalnym rynku tracącego na wartości dolara. Czy obniżenie cen surowców, a w tym szczgónie złota nie jest politycznie i ekonomicznie po Indiach najbardziej korzystne przede wszytkim dla Chin i Rosji? Owszem Mongolia na tym traci, ale chciałoby sie powiedzieć, ze dobrze by było gdybyśmy mieli tylko takie straty. Nalezy je widzieć odwrotnie, To zyski Mongolii bedą mniejsze ,a nie straty. Natomiast zyski, choc znacznie mniejsze nadal będą kolosalne, bo koszta eksploatacji mongolskich surowców są wyjatkowo niskie, ze względu na kolosalne ich zasoby udostępniane odkrywkowo tuż przy chińskiej granicy, skąd mogą być łatwo eksportowane do tego kraju niezaleznie od wahań ich cen giełdowych.

Pozostaw odpowiedź