Komentarz eksperta

B. Niedziński: Wywiad z Luvsanvandanem Boldem, ministrem spraw zagranicznych Mongolii

Przebywający z wizytą w Polsce minister spraw zagranicznych Mongolii Luvsanvandan Bold udzielił wywiadu naszemu ekspertowi Bartłomiejowi Niedzińskiemu.

Bartłomiej Niedziński: W Polsce często mówimy, że nasze położenie geograficzne – między Niemcami a Rosją – przez wieki było naszym obciążeniem. Pan jest ministrem spraw zagranicznych kraju, który ma tylko dwóch sąsiadów – największe państwo świata oraz najludniejsze. Co Mongolia robi, by nie popaść w zależność gospodarczą, a nawet polityczną od Rosji i Chin?

Luvsanvandan Bold: Często mawia się też, że narody nie mogą wybierać sąsiadów. Zatem dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją i Chinami są priorytetem w polityce zagranicznej Mongolii. Dążymy do utrzymywania zrównoważonych stosunków z obydwoma sąsiadami, tak aby nie stawać po stronie żadnego z nich i uważamy, że tę zasadę udaje nam się z powodzeniem realizować.

Położenie geograficzne Mongolii przez długi czas było uważane za niekorzystne przez brak dostępu do morza. Jednak dziś postrzegamy je jako atut z racji ogromnych możliwości, jakie dają nam rynki Chin i Rosji. Komplementarny charakter naszych gospodarek pomaga nam rozwijać z sąsiadami współpracę, na której wszyscy wygrywają. Chiński popyt w ogromnej mierze przyczynia się do szybkiego wzrostu gospodarczego, jaki Mongolia osiąga w ostatnich latach. Rosja także jest dla nas ważnym rynkiem handlowym. Razem z obydwoma sąsiadami pracujemy nad stworzeniem bardziej dogodnych warunków dla handlu i współpracy gospodarczej oraz nad realizacją dużych projektów w obszarach górnictwa i infrastruktury.

bold_interview
Celem mongolskiej polityki zagranicznej jest „polityka trzeciego sąsiada”, czyli szukanie jak najściślejszych kontaktów z innymi państwami niż Chiny i Rosja. Za jednego z potencjalnych „trzecich sąsiadów” Mongolia uznaje Unię Europejską, ale trudno powiedzieć, by stosunki z nią się dynamicznie rozwijały. Co stoi na przeszkodzie?

Wręcz przeciwnie, nasze stosunki z Unią Europejską rozwijają się bardzo dobrze. Od kiedy na początku lat 90. zaczęliśmy prowadzić niezależną politykę zagraniczną, staramy się rozwijać bliskie stosunki z państwami innymi niż najbliżsi sąsiedzi. W ramach polityki „trzeciego sąsiada” celem Mongolii jest rozwój bliskiej współpracy z UE.

W zeszłym roku podpisaliśmy umowę o partnerstwie i współpracy (PCA) z UE. Jest ona wyrazem wspólnego zobowiązania do dalszego rozwoju wzajemnych stosunków. Wierzymy, że PCA będzie mapą drogową przyszłych relacji z UE i otworzy wiele nowych możliwości współpracy. Także w zeszłym roku wizyty w Mongolii złożyli przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso oraz szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Były to pierwsze w historii wizyty w Mongolii tak wysokich rangą przedstawicieli UE. Postrzegamy to jako dowód znaczenia, jakie UE przykłada do stosunków z Mongolią.

Dziś UE jest naszym trzecim największym partnerem handlowym – po Chinach i Rosji – i największym inwestorem. Tak więc widać, że nasze stosunki z UE rozwijają się raczej dobrze. Ale nie możemy się zadowalać sukcesami, które osiągnęliśmy do tej pory. Naszym celem pozostaje dalsza intensyfikacja stosunków i współpracy z UE.

Ze względu na rywalizację japońsko-chińską, chińsko-amerykańską, sytuację na Półwyspie Koreańskim czy spory na Morzu Południowochińskim Azja Wschodnia staje się jednym z potencjalnie najbardziej zapalnych punków na świecie. Na ile realne jest, by Mongolia odgrywała rolę regionalnego mediatora, do czego – przynajmniej w kwestii stosunków z Koreą Północną – pretenduje?

Mongolia, będąc krajem z uznaną przez świat strefą bezatomową oraz prowadzącym aktywną politykę zagraniczną, zdecydowanie opowiada się za tym, by Półwysep Koreański był wolny od broni atomowej i uważa to za ważny warunek zapewnienia trwałego pokoju i bezpieczeństwa w Azji Północno-Wschodniej. Jesteśmy za rozwiązaniem kwestii atomowej na Półwyspie Koreańskim środkami pokojowymi w ramach rozmów sześciostronnych i deklarujemy gotowość zrobienia wszystkiego, co w naszej mocy, żeby wesprzeć ich jak najszybsze wznowienie. Poza pomocą humanitarną, którą Mongolia oferuje Korei Północnej, odgrywa ona także rolę „uczciwego brokera”. W połowie 2012 r. Mongolia gościła formalne rozmowy bilateralne między KRLD a Japonią mające na celu normalizację stosunków. Były to ich pierwsze formalne rozmowy bilateralne od 2008 r., a brali w nim udział wyżsi rangą przedstawiciele i dyskutowano o szerszym zakresie spraw niż podczas tamtego spotkania. KRLD i Japonia przeprowadziły konstruktywną dyskusję i uzgodniły kontynuowanie rozmów. Mongolia jest gotowa wspierać te działania w przyszłości.

Mongolia z wzrostem gospodarczym na poziomie co najmniej 11 proc. znów będzie w tym roku jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek świata. Jednak ten wzrost jest bardzo uzależniony od eksportu surowców i inwestycji zagranicznych, a te w ostatnim roku bardzo spadły. W jaki sposób Mongolia zamierza zapobiec wahaniom koniunktury?

W Mongolii od 23 lat trwa transformacja społeczno-ekonomiczno-polityczna. Przez ten czas przezwyciężyliśmy wiele trudności i jesteśmy zadowoleni z tego, że dzięki wysokiemu wzrostowi gospodarczemu i zwiększającemu się PKB Mongolia przyciąga dziś zagranicznych inwestorów. Ale mamy wiele problemów do rozwiązania, w szczególności, ważne jest abyśmy zapewnili trwałość rozwoju. Musimy podjąć właściwe kroki w celu zmniejszenia inflacji, zapewnienia stabilności naszej waluty, zwiększenia zagranicznych inwestycji i poprawy infrastruktury. Także takie kwestie społeczne jak wykorzenienie ubóstwa, zwiększenie rynku pracy czy wzmocnienie klasy średniej wymagają działania.

Zagraniczne media często zarzucają władzom Mongolii, że uprawiają „surowcowy nacjonalizm”. Wprawdzie ten zarzut nie jest zbyt słuszny, ale często zmieniane prawo o inwestycjach zagranicznych i spory wokół kopalni Oyu Tolgoi nie pomagają w budowie zaufania. Czy Mongolia jest krajem przyjaznym zagranicznym inwestorom?

Gdy państwa stają się coraz mocniej ze sobą powiązane, Mongolia nie może pozostać na uboczu. Jej mieszkańcy też to rozumieją. Wiedzą, że Mongolia, tak jak każdy inny kraj, potrzebuje zagranicznych inwestycji, by się rozwijać. Co więcej, sami są bardzo aktywni w prowadzeniu biznesów z zagranicą, więc nigdy nie staną się nieufni wobec rosnących powiązań ze światem zewnętrznym. Jednakże są nieufni wobec mało przejrzystych metod, jakimi się czasem zawiera umowy z zagranicznymi partnerami. Zatem za każdym razem, kiedy rząd podpisuje taką umowę, jej główne aspekty powinny być właściwie wyjaśnione mieszkańcom.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne odgrywają bardzo ważną rolę w gospodarce Mongolii. Ostatnio jednak nastąpił spadek tych inwestycji. Zarówno rząd i parlament szybko zareagowali, podejmując kroki w celu przywrócenia statusu Mongolii jako jednego z najbardziej obiecujących inwestycyjnie nowych rynków wschodzących. Zaledwie kilka dni temu parlament przyjął nową ustawę o inwestycjach, w której nie ma rozróżnienia na inwestorów krajowych i zagranicznych, i która zapewnia długoterminową stabilność reżimu podatkowego. Ta konkretna ustawa jest częścią pakietu legislacyjnego przedstawionego niedawno przez rząd i mającego zapewnić, żeby obecny system prawny był bardziej przyjazny dla inwestorów i dawał im długoterminowe możliwości.

Dobre stosunki polityczne między Polską a Mongolia, czego dowodem są liczne wizyty, nie przekładają się na wymianę handlową, która jest znikoma. Jak zwiększyć współpracę gospodarczą?

Podczas zeszłorocznych wizyt prezydentów organizowane były fora biznesowe dla przedsiębiorców z obu krajów. Możemy już dostrzec pierwsze efekty tych spotkań, jako że obroty w handlu wzajemnym się zwiększyły i podpisano szereg umów między przedsiębiorstwami o współpracy i inwestycjach. To pokazuje, że powinniśmy ułatwiać kontakty między przedsiębiorcami i firmami. Może nie przyniesie to owoców natychmiast, ale na pewno w długim okresie pozytywnie wpłynie na wzajemne stosunki gospodarcze. Także w zeszłym roku powołana została wspólna komisja międzyrządowa. Da nam to okazję do przedyskutowania możliwości dalszego rozwoju handlu bilateralnego i współpracy gospodarczej, jak również do wymiany zdań na temat istniejących przeszkód i sposobów ich rozwiązania.

Jak pan słyszał podczas spotkania z polskimi przedsiębiorcami, główną przeszkodą w inwestowaniu w Mongolii jest dla nich brak polskiej ambasady. Czy rozmawiał pan o tym z ministrem Radosławem Sikorskim? Po zawarciu umowy, zgodnie z którą ambasada Czech będzie przyjmować wnioski wizowe do Polski, przywrócenie polskiej placówki dyplomatycznej wydaje się mało realne.

Minister Sikorski chce to zrobić krok po kroku. Teraz jest w Mongolii polski konsulat honorowy, w tym roku ma być oddelegowany stały dyplomata, a w niedalekiej przyszłości – pełnowymiarowa ambasada. Jak pokazuje przykład naszej ambasady w Warszawie, ona nie tylko służy pomocą Mongołom mieszającym czy studiującym w Polsce, ale także ułatwia życie polskim przedsiębiorcom czy Polakom chcącym odwiedzić Mongolię. Biorąc pod uwagę kontakty z przeszłości oraz obecne dobre stosunki polityczne i rosnące obroty handlowe, liczymy, że stanie się to w niedługiej przyszłości.

W jakich dziedzinach – szczególnie poza sektorem wydobywczym – polskie firmy mogłyby zainwestować w Mongolii?

Jest wiele sektorów, w których polskie firmy mogłyby zainwestować – np. rolnictwo. Mongolia ma 45 milionów sztuk bydła i ogromne terytorium. Innym rozwijającym się sektorem jest infrastruktura oraz budownictwo. Nasz rząd realizuje ogromne projekty w tych dziedzinach. Także sektor energetyczny, w szczególności odnawialne źródła energii, jest dziedziną, której inwestycje są mile widziane.

Obroty handlowe między naszymi krajami rosną, ale wciąż są niewielkie. Na dodatek zdecydowana większość handlu to polski eksport do Mongolii. A co Mongolia może sprzedawać w Polsce?

Oczywiście naszym najważniejszym towarem eksportowym są surowce naturalne, choć trudno, aby Polska je kupowała w Mongolii. Ale mamy także bardzo silny sektor rolniczy, jesteśmy ważnym producentem kaszmiru i wełny, możemy sprzedawać produkty medycyny naturalnej. Bardzo pomocne jest to, że Unia Europejska włączyła Mongolię do systemu preferencji handlowych GSP Plus, dzięki czemu ponad 7000 produktów ma ułatwiony dostęp na unijny rynek. Zatem tym systemem objęte jest praktycznie wszystko, co mogliby produkować w Mongolii lokalni bądź zagraniczni inwestorzy.

Luvsanvandan Bold – minister spraw zagranicznych Mongolii od 2012 r., członek Wielkiego Churału Państwowego z ramienia Partii Demokratycznej. Był jednym z przywódców rewolucji demokratycznej, która na przełomie lat 80. i 90. doprowadziła do upadku komunizmu w Mongolii. W latach 2008-2012 był ministrem obrony.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Wywiad z Luvsanvandanem Boldem, ministrem spraw zagranicznych Mongolii Reviewed by on 2 lutego 2014 .

Przebywający z wizytą w Polsce minister spraw zagranicznych Mongolii Luvsanvandan Bold udzielił wywiadu naszemu ekspertowi Bartłomiejowi Niedzińskiemu. Bartłomiej Niedziński: W Polsce często mówimy, że nasze położenie geograficzne – między Niemcami a Rosją – przez wieki było naszym obciążeniem. Pan jest ministrem spraw zagranicznych kraju, który ma tylko dwóch sąsiadów – największe państwo świata oraz najludniejsze. Co

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź