Artykuły

B. Niedziński: Putin w Mongolii, czyli gospodarka kontra wizerunek

Środowa (03.09) wizyta Władimira Putina pokazuje, że na rosyjsko-chińskiej rywalizacji o wpływy Mongolia może gospodarczo tylko zyskać. Jednak na zbyt dużym zbliżeniu z sąsiadami trochę straci wizerunkowo, a to się będzie odbijać na współpracy z państwami trzecimi.

Putin przyjechał do Ułan Bator w niespełna dwa tygodnie po wizycie przywódcy Chin Xi Jinpinga, podczas której podniesiono wzajemne stosunki ze strategicznego partnerstwa do „całościowego strategicznego partnerstwa”, podpisano 26 umów, w tym o korzystaniu przez Mongolię z chińskich portów i zapowiedziano zwiększenie obrotów handlowych do końca bieżącej dekady z 5,5 do 10 miliardów dolarów[1]. Pretekstem do wizyty była 75. rocznica bitwy nad Chalchyn-golem, w której wojska sowieckie – z niewielką pomocą oddziałów mongolskich – pokonały armię japońską, co miało kluczowe znaczenie dla przebiegu II wojny światowej na Dalekim Wschodzie, ale tematem rozmów z władzami Mongolii była przede wszystkim gospodarka. O tym, że Rosja nie zamierza ustępować pola Chińczykom świadczy skład towarzyszącej Putinowi delegacji – był w niej wicepremier Jurij Trutniew, szef dyplomacji Siergiej Ławrow i sześciu innych ministrów.

źródło: zasag.mn

źródło: zasag.mn

Pod względem obrotów handlowych Rosja znajduje się daleko za Chinami. Jest wprawdzie drugim co do wielkości partnerem handlowym Mongolii, ale ich wartość wyniosła w zeszłym roku nieco ponad 1,6 miliarda dolarów, wobec 5,5 miliarda w handlu mongolsko-chińskim. Na dodatek było to o 16 proc. mniej niż w roku 2012 r., a w pierwszym półroczu bieżącego ta
wartość spadła o kolejne 13 proc.

Mongolski prezydent Tsakhiagiin Elbegdorj wyraził pragnienie, by do 2020 r. wzrosły one do 10 miliardów dolarów rocznie, czyli osiągnęły poziom jaki ma wtedy mieć handel z Chinami. Ale aby tak się stało, musi zwłaszcza wzrosnąć mongolski eksport, bo obecnie stanowi on zaledwie 4 proc. wymiany. Dlatego Elbegdorj podczas rozmowy z Putinem zaproponował, by Rosja na 20 lat zniosła cła na mongolskie produkty. Choć Moskwa na razie nie odniosła się do tej sugestii (podobnie jak do tego, by gazociąg z Rosji do Chin jednak przechodził przez terytorium Mongolii), 15 umów podpisanych podczas wizyty Putina może pomóc w rozruszaniu mongolskiej gospodarki. Najważniejsze z nich dotyczą modernizacji i rozbudowy mongolskich kolei, w których Rosja ma zresztą 51 proc. udziałów, przywrócenia zniesionego przed 20 laty ruchu bezwizowego oraz bezpłatnej pomocy wojskowej i technicznej dla Mongolii. Putin zapowiedział też, że wkrótce zniesione zostaną restrykcje fitosanitarne, przez które mongolskie mięso i zwierzęta nie mają obecnie wstępu na rosyjski rynek, co biorąc pod uwagę rekordowo duże pogłowie zwierząt hodowlanych (na koniec 2o13 r. ich liczba wynosiła 45 milionów) i rosyjskie embargo na żywność z Zachodu stworzyłoby ogromne możliwości dla mongolskich hodowców.

Trudno jednak oddzielać gospodarkę od polityki, a w szczególności od międzynarodowego kontekstu, w jakim miała miejsce wizyta. Jakkolwiek pomimo przyjaznych stosunków między Ułan Bator a Moskwą, Mongolia (po cichu) potępia rosyjskie działania na Ukrainie (a dokładniej sytuację, w której silniejsze państwo niemal bezkarnie dokonuje agresji na słabsze), na żadne gesty protestu pozwolić sobie nie może, bo Rosja jest dla niej zabezpieczeniem przed ekspansywną polityką Chin[2]. Konieczność zrównoważenia wpływów chińskich i kryzys gospodarczy, przez który Mongolia przechodzi, są racjonalnym uzasadnieniem zbliżenia z Rosją, co nie zmienia faktu, że zacieśnianie z nią współpracy w momencie, gdy ta prowadzi niewypowiedzianą wojnę przeciw Ukrainie, nie wpłynie dobrze na jej wizerunek na świecie. Wrażenie, że Mongolia odsuwa się od krajów demokratycznych na rzecz autorytarnych (co nie znaczy, że sama się takim staje) zwiększy jeszcze jej wejście do Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO). Być może po jej rozszerzeniu o Mongolię i Indie (na przyszłotygodniowym szczycie w Duszanbe przyjęte zostaną jeszcze Iran i Pakistan), to zmieni, ale nie da się ukryć, że na razie SCO jest postrzegana jako klub autokratów.

To, że Mongolia jako jedyna w Azji przeszła – i to bezkrwawo – od komunizmu do w miarę sprawnie funkcjonującej demokracji oraz że jest jednym z niewielu demokratycznych państw w regionie zapewniło jej w ostatnich ponad dwóch dekadach spore wsparcie polityczne Zachodu, co przekładało się na pomoc gospodarczą, a później też na inwestycje. Byłoby bardzo niedobrze, gdyby ten wizerunkowy kapitał utraciła.


[1] http://www.polska-azja.pl/2014/08/27/b-niedzinski-mongolia-xi-jinping-i-strategiczne-partnerstwo-z-chinami/

[2] http://www.polska-azja.pl/2014/06/27/b-niedzinski-czy-mongolia-powinna-odejsc-od-balansowania-miedzy-rosja-a-chinami/

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Putin w Mongolii, czyli gospodarka kontra wizerunek Reviewed by on 5 września 2014 .

Środowa (03.09) wizyta Władimira Putina pokazuje, że na rosyjsko-chińskiej rywalizacji o wpływy Mongolia może gospodarczo tylko zyskać. Jednak na zbyt dużym zbliżeniu z sąsiadami trochę straci wizerunkowo, a to się będzie odbijać na współpracy z państwami trzecimi. Putin przyjechał do Ułan Bator w niespełna dwa tygodnie po wizycie przywódcy Chin Xi Jinpinga, podczas której podniesiono

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź