Komentarz eksperta

B. Niedziński: Mongolski problem z zadłużeniem

To, że gospodarka Mongolii znacząco zwolniła[1], a nawet grozi jej kryzys, przyznaje już nawet rząd tego kraju. Bezpośrednim powodem tej sytuacji jest zmniejszenie napływu inwestycji zagranicznych i spadek cen surowców na giełdach. Wprawdzie rząd podejmuje działania, by odzyskać zaufanie inwestorów, ale źródło kłopotów tkwi gdzie indziej, a co gorsza, polityka makroekonomiczna Mongolii grozi tym, że kryzys będzie się pogłębiał.

źródło: commons.wikimedia.org

źródło: commons.wikimedia.org

Podstawowym problemem gospodarczym Mongolii jest to, że nie przestała być gospodarką surowcową i niemal cały – bardzo wysoki – wzrost gospodarczy ostatnich lat jest efektem inwestycji zagranicznych w sektor wydobywczy i eksportu surowców, a nie mając rozwiniętej własnej produkcji, wiele towarów musi importować. W sytuacji, gdy ceny surowców spadają, zmniejszają się dochody państwa, rośnie natomiast deficyt w bilansie handlowym[2]. W efekcie zwiększa się popyt na zagraniczne waluty, następuje deprecjacja tugrika i rośnie inflacja. Z tymi zjawiskami Mongolia ma do czynienia obecnie – od początku roku wartość tugrika spadła z poziomu 1640 za dolara do 1824, zaś inflacja na koniec maja wynosiła 6,2 proc. od początku bieżącego roki i 13,7 proc. w ujęciu rok do roku, choć tegoroczny cel inflacyjny banku centralnego to 8 proc. Rosnące ceny i zmniejszająca się wartość nabywcza pieniędzy powodują nieuchronny wzrost niezadowolenia społecznego.

Przemodelowanie gospodarki w ten sposób, by zwiększyć własną produkcję kosztem importu oraz by rozwinąć eksport innych towarów poza nieprzetworzonymi surowcami, jest zadaniem długoterminowym i nikt nie oczekuje, że stanie się to w ciągu roku czy dwóch. Rząd Norovyna Altankhuyaga podejmuje kroki w tym kierunku, wspierając rodzimą produkcję (pewne efekty tego widać – na ulicach Ułan Bator pojawiły się autobusy miejskie z wielkimi napisami „Made in Mongolia”, zaś na początku czerwca do sprzedaży trafił pierwszy mongolski smartfon), ale istnieją poważne wątpliwości, czy robi to właściwymi metodami. Zamiast stosować ulgi czy zwolnienia podatkowe dla firm, których wyroby mogą zastąpić import, wspiera rodzimą produkcję inwestycjami i subsydiami, czym zwiększa ilość pieniędzy w obiegu i jeszcze mocniej napędza inflację. Przekształcanie gospodarki z surowcowej na wielosektorową nie jest łatwe do pogodzenia z walką z inflacją, ale ta druga musi zostać podjęta, bo konsekwencją zbyt luźnej polityki monetarnej jest niebezpieczny wzrost zadłużenia.

O tym, że Mongolii grozi poważny kryzys, jeśli nie zacieśni polityki monetarnej ostrzegał pod koniec czerwca – zresztą nie po raz pierwszy – Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Nie jest to żadne czarnowidztwo. Bank Mongolii o stabilność cen nie walczy wcale, o czym świadczy fakt, że jego główna stopa procentowa jest obecnie niższa niż inflacja (sic!) i wynosi 10,5 proc. W tej sytuacji bankom komercyjnym opłaca się pożyczać pieniądze z banku centralnego i to robią chętnie – w ciągu ostatnich trzech lat (od 31.12.2010 do 31.12.2013 r.) udział depozytów w zobowiązaniach banków komercyjnych zmniejszył się z 83,8 proc. do 56,5 proc., natomiast udział kredytów z banku centralnego wzrósł 10-krotnie – z 2,2 proc. do 22,0 proc[3]. W efekcie zależność mongolskich banków komercyjnych od kredytów z banku centralnego jest dziś wyższa niż w najbardziej zadłużonych krajach strefy euro, z Grecją, Irlandią i Cyprem włącznie. Banki komercyjne pożyczają, ale też same chętniej udzielają kredytów – w ciągu ostatnich trzech lat stosunek kredytów do depozytów zwiększył się prawie dwukrotnie – z niemal 80 proc. do niespełna 140 proc., do czego przyczynił się też uruchomiony przez rząd program tanich kredytów mieszkaniowych. Na szczęście odsetek niespłacalnych długów jest wciąż niewielki, choć w przypadku sektora wydobywczego i przemysłu w zeszłym roku znacząco wzrósł. W tej sytuacji coraz bardziej zasadne staje się pytanie o stabilność sektora bankowego. Na dodatek w przypadku ewentualnego załamania, wątpliwe jest czy budżet państwa zdoła go samodzielnie uratować. Mongolski dług publiczny w ostatnich latach też mocno się zwiększył – w 2011 r. wynosił 38,8 proc. PKB, a na koniec zeszłego roku 67,3 proc. PKB. Ten wzrost to przede wszystkim efekt wyemitowania pod koniec 2012 r. obligacji o wartości 1,5 miliarda dolarów, co stanowiło wówczas 15 proc. PKB. Sprzedaż obligacji nie była błędem, szczególnie że Mongolia zrobiła to na korzystnych warunkach, i wydaje się, że większość z uzyskanych w ten sposób środków została rozsądnie zainwestowana, tym niemniej te inwestycje zaczną się zwracać dopiero za jakiś czas. Tymczasem już za trzy i pół roku pierwszą transzę obligacji trzeba będzie je wykupić i w zagranicznych mediach już pojawiają się wątpliwości, czy Mongolia zdoła to zrobić. Na dodatek, jak podał bank centralny, na koniec maja rezerwy walutowe Mongolii wynosiły 1,6 miliarda dolarów, co oznacza spadek o 52,6 proc. w stosunku do maja 2013 r. i zdaniem analityków, są obecnie blisko poziomu krytycznego.

Podniesienie stóp procentowych nieuchronnie oznaczać będzie zmniejszenie dostępności kredytów mieszkaniowych, co popularności władzom nie przysporzy. Jednak Mongolia nie ma innego wyjścia – według prognoz, jeśli zacieśni politykę monetarną, to wprawdzie jej wzrost gospodarczy jeszcze trochę spadnie – do poziomu 7,0 proc. w przyszłym i 5,2 proc. w 2015 r. – ale później z powrotem zacznie rosnąć i cały czas będzie się zmniejszać dług publiczny. Jeśli tego nie zrobi, to nie tylko zadłużenie dojdzie wkrótce do poziomu 80 proc. PKB, ale przez dwa następne lata będzie w recesji. Biorąc pod uwagę, że jeszcze w 2011 r. Mongolia szczyciła się najwyższym wzrostem gospodarczym na świecie, taki upadek byłby wyjątkowo bolesny.


[1] W pierwszym kwartale tego roku PKB Mongolii w ujęciu rok do roku wzrósł o 7,4 proc., co biorąc pod uwagę prognozy na poziomie co najmniej 11 proc. jest spadkiem zauważalnym.

[2] W 2013 r. wartość mongolskiego eksportu wyniosła 4272,7 mln dolarów, zaś importu – 6354,7 mln dolarów, co oznacza deficyt w wysokości 2082,0 mln dolarów.

[3] M. Igata ‘Mongolia’s Achilles Heel’ w: ‘Mongolian Economy’ nr 9(67)/2014

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Mongolski problem z zadłużeniem Reviewed by on 4 lipca 2014 .

To, że gospodarka Mongolii znacząco zwolniła[1], a nawet grozi jej kryzys, przyznaje już nawet rząd tego kraju. Bezpośrednim powodem tej sytuacji jest zmniejszenie napływu inwestycji zagranicznych i spadek cen surowców na giełdach. Wprawdzie rząd podejmuje działania, by odzyskać zaufanie inwestorów, ale źródło kłopotów tkwi gdzie indziej, a co gorsza, polityka makroekonomiczna Mongolii grozi tym, że

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź