Komentarz eksperta,Mongolia news

B. Niedziński: Mongolska ustawa o inwestycjach zagranicznych – podejście drugie

Bartłomiej NiedzińskiMongolia próbuje odzyskać zaufanie zagranicznych inwestorów. W miniony piątek, 3 października, parlament przyjął nową ustawę o inwestycjach zagranicznych. Dotychczasowa – obowiązująca od maja 2012 r. i znowelizowania w kwietniu tego roku – była uznawana za główną przyczynę katastrofalnego spadku bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI). W pierwszych ośmiu miesiącach tego roku były one aż o 47 proc. mniejsze niż w analogicznym okresie 2012 r.

Nowa ustawa wprowadza przede wszystkim stabilność podatkową. Inwestorzy dostaną gwarancję, że obowiązujące w momencie podpisywania umowy podatki nie wzrosną. W zależności od sumy inwestycji i jej lokalizacji, ten okres wyniesie od pięciu do 15 lat.

Okres inwestycji (w latach)

Wartość inwestycji (w miliardach tugrików)

Gwarancja stabilności podatkowej (w latach)

Ułan Bator region centralny (ajmaki Darkhan-Uul, Dornogovi, Dundgovi, Govisümber, Ömnögovi, Selenge, Töv) region Khangai (ajmaki Arkhangai, Bayan-khongor,Bulgan, Khövsgöl, Orkhon, Övör-khangai) region wschodni (ajmaki Dornod, Khentii, Sükhbaatar) region  zachodni (ajmaki Bayan-Ölgii, Govi-Altai, Khovd, Uvs, Zavkhan)

2

10-30

5-15

4-12

3-10

2-8

5

3

30-100

15-50

12-40

10-30

8-25

8

4

100-200

50-100

40-80

30-60

20-50

10

5

>200

>100

>80

>60

>50

15

Minimalne kwoty uprawniające do uzyskania takiej gwarancji nie są wygórowane, bo dwa miliardy tugrików to obecnie ok. 1,2 miliona dolarów (zróżnicowanie stawek w zależności od regionu, co ma pomóc tym najsłabiej rozwiniętym, jest zresztą bardzo dobrym pomysłem). Gwarancja stabilności podatkowej dotyczy nie tylko podatku dochodowego od przedsiębiorstw (CIT), ale też stawek cła, VAT-u i opłat licencyjnych (royalties). Na dodatek działać to będzie tylko w jedną stronę, tzn. jeśli Mongolia podniesie podatki, to inwestorów objętych taką gwarancją podwyżka nie będzie obowiązywać, ale jeśli obniży, to będą oni płacić według nowych, niższych stawek. A prawo zadziała wstecz – ci, który przed jego wejściem w życie zainwestowali odpowiednie sumy, dostaną gwarancję niezmienionych podatków przez pięć lat.

Ważnym punktem nowej ustawy jest zapis, że wszystkie reguły dotyczą w takim samym stopniu inwestorów mongolskich i zagranicznych, dzięki czemu powinny skończyć się zarzuty dyskryminowania tych drugich. Ustawa zabezpiecza inwestorów przed wywłaszczeniem, pozwala na transfer zysków z Mongolii i potwierdza prawo do arbitrażu.

Nie zmieniła się natomiast najbardziej kontrowersyjna sprawa w mongolskiej polityce wobec inwestorów, czyli zasady dopuszczania podmiotów zagranicznych do sektorów strategicznych. W pierwotnej wersji ustawy, z maja 2012 r., zapisano, że inwestycje w sektorze wydobywczym, bankowości i finansach oraz mediach i telekomunikacji wymagają – w zależności od wartości oraz ilości nabywanych udziałów – zgody rządu lub rządu i parlamentu. Te obostrzenia zostały bardzo źle przyjęte przez potencjalnych inwestorów, a zachodnie media zaczęły pisać, że w Mongolii dochodzi do głosu „surowcowy nacjonalizm”. Jakkolwiek te zarzuty były niezbyt uzasadnione, ustawa spowodowała znaczący spadek inwestycji. W efekcie w kwietniu tego roku przyjęto nowelizację, w której najważniejszą zmianą było rozróżnienie między inwestorami prywatnymi a państwowymi[1]. Tym pierwszym ułatwiała ona życie, bo w żadnym wypadku nie potrzebują zgody parlamentu, a tylko w niektórych przypadkach rządu. Za to firmy państwowe bądź z udziałem skarbu państwa, które chcą nabyć akcje mongolskiego przedsiębiorstwa z sektora strategicznego, muszą uzyskać zgodę rządu, a gdy chodzi o więcej niż 49 proc. udziałów – także parlamentu. Te zasady pozostają też w nowej ustawie inwestycyjnej.

Na ile odwróci ona spadkowy trend i spowoduje, że pieniądze znów popłyną szerokim strumieniem do Mongolii? Wydaje się, że na razie co najwyżej połowicznie. Gwarancja niezmienności podatków bez wątpienia jest dobrą zachętą i na pewno trochę poprawi klimat inwestycyjny wokół Mongolii. Jednym z elementów bacznie obserwowanego sporu z koncernem Rio Tinto – większościowym udziałowcem kopalni złota i miedzi Oyu Tolgoi – była sprawa wysokości opłat licencyjnych, które mongolski rząd chciał zwiększyć. Potencjalni inwestorzy mogą zatem mieć nadzieję, że takie historie nie będą się już powtarzać. Problemem za to nadal mogą być regulacje w kwestii inwestycji dokonywanych przez firmy państwowe w sektorach strategicznych – a ściślej rzecz biorąc, postrzeganie tych regulacji. Obostrzenia te nie są szczególnie surowe – wzorowano je na modelu stosowanym w Kanadzie – a ich istnienie jest zupełnie zrozumiałe, bo Mongolia chroni się w ten sposób przed przejęciem złóż surowców, i w ogóle kluczowych sektorów gospodarki, przez Chiny. Ale przez te właśnie zabezpieczenia w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zaczęła być postrzegana jako kraj niezbyt przyjazny zagranicznym inwestorom. Tej etykietki prędko się nie pozbędzie i powrotu do poziomu FDI z rekordowego 2011 r., gdy ich wartość wyniosła 4,71 miliarda dolarów nie należy się spodziewać. (Dla porównania – w pierwszej połowie tego roku było to 960,9 mln dolarów.) Tym bardziej, że w tym roku na całym świecie widoczny jest odpływ kapitału z rynków wschodzących.

Jednak z punktu widzenia Mongolii długoterminowe zabezpieczenie własnych interesów jest, i powinno pozostać, ważniejsze niż spadek wartości inwestycji, który może się okazać przejściowy. Bo światowy kryzys kiedyś się skończy i mongolskie surowce znów będą w cenie.


[1] http://www.polska-azja.pl/2013/05/07/b-niedzinski-mongolia-szuka-balansu-miedzy-inwestycjami-a-bezpieczenstwem/

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Mongolska ustawa o inwestycjach zagranicznych – podejście drugie Reviewed by on 7 października 2013 .

Mongolia próbuje odzyskać zaufanie zagranicznych inwestorów. W miniony piątek, 3 października, parlament przyjął nową ustawę o inwestycjach zagranicznych. Dotychczasowa – obowiązująca od maja 2012 r. i znowelizowania w kwietniu tego roku – była uznawana za główną przyczynę katastrofalnego spadku bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI). W pierwszych ośmiu miesiącach tego roku były one aż o 47 proc.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź