Artykuły,Publicystyka

B. Niedziński: Mongolia – nowy premier, nowy rząd, nowe nadzieje?

Nowy premier Mongolii Chimediin Saikhanbileg sam w sobie nie jest gwarantem naprawy sytuacji gospodarczej, ale pewną szansę na to daje powstanie wielkiej koalicji rządowej z udziałem dwóch głównych partii politycznych, co powinno zapewnić trochę stabilizacji w kraju.

W piątek 21 listopada Wielki Churał Państwowy formalnie zaaprobował Saikhanbilega na stanowisku premiera. Za jego kandydaturą opowiedziało się 42 spośród 44 obecnych na posiedzeniu deputowanych, choć tak wysokie procentowo poparcie jest wynikiem tego, że głosowanie zbojkotowała opozycyjna Mongolska Partia Ludowa. Zastąpił on odwołanego na początku listopada Norovyna Altankhuyaga, który był powszechnie krytykowany za nieudolność. Saikhanbileg był jednym z dwóch kandydatów do roli szefa rządu rozważanych przez Partię Demokratyczną – drugim był Rinchinnyamyn Amarjargal, premier w latach 1999-2000, który jako ekonomista z wykształcenia i człowiek stojący nieco na uboczu bieżącego życia politycznego dawał nadzieję na powołanie bardziej technokratycznego gabinetu. Ostatecznie Partia Demokratyczna zdecydowała się na Saikhanbilega. Z jednej strony jest on przedstawicielem nowego pokolenia, w mniejszym stopniu obarczonego doświadczeniem komunizmu (urodził się w 1969 r., czyli jest o kilka lat młodszy od Altankhuyaga, Amarjargala czy prezydenta Tsakhiagiina Elbegdorja), z drugiej – trudno o nim powiedzieć by był nieuwikłanym w walki frakcyjne technokratą. Choć jest z wykształcenia prawnikiem (studiował m.in. w USA na Uniwersytecie George’a Washingtona), niemal całe zawodowe życie zajmuje się polityką. Był m.in. szefem Mongolskiej Federacji Młodzieży, deputowanym do parlamentu (1996-2000 i od 2008 r.), ministrem edukacji (1998-2000), rzecznikiem rządu (2004), szefem frakcji parlamentarnej Partii Demokratycznej (2008-2012), a od 2012 r. szefem gabinetu premiera w rządzie Altankhuyaga. Właśnie ta ostania funkcja spowodowała, że MPL nie chciała poprzeć jego kandydatury, uważając, że jako członek rządu także ponosi odpowiedzialność za kryzys gospodarczy.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Wprawdzie dotychczasowa koalicja – złożona z Partii Demokratycznej, bloku Sprawiedliwość oraz Woli Obywatelskiej/Partii Zielonych – mogła nadal rządzić, ale byłoby to rozwiązanie bardzo niedobre. Będąca jej podstawą Partia Demokratyczna jest podzielona wewnętrznie i trochę wypalona z pomysłów, więc taki gabinet byłby słaby, a jego głównym celem byłoby dotrwanie do wyborów parlamentarnych w połowie 2016 r. A biorąc pod uwagę spadające tempo wzrostu gospodarczego i drastyczny spadek inwestycji zagranicznych, na taki marazm Mongolia nie może sobie pozwolić. Pozostanie przy władzy dotychczasowej koalicji z czysto politycznego punktu widzenia byłoby natomiast wygodne dla Mongolskiej Partii Ludowej, która z pewnością odniosłaby miażdżące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i miałaby spore szanse na przejęcie prezydentury po zakończeniu drugiej kadencji Elbegdorja w 2017 r. Fakt, że Partia Demokratyczna zdecydowała się oddać część władzy (i stanowisk), a MPL przejąć współodpowiedzialność za losy kraju (i część ewentualnego niezadowolenia społecznego), jest w obecnej sytuacji jedynym rozwiązaniem, które daje Mongolii nadzieję na przełamanie kryzysu.

Inna sprawa, że skład rządu – w którym znalazło się dziewięciu ministrów z Partii Demokratycznej, sześciu z MPL i trzech z koalicji Sprawiedliwość – niezbyt przekonuje. Nadal jest on bardziej partyjny niż ekspercki. Połowa ministrów jest jednocześnie parlamentarzystami (zważywszy, że w Wielkim Churale Państwowym zasiada tylko 76 deputowanych, takie łączenie stanowisk uznawane jest za niedobrą praktykę), zaś najbardziej kontrowersyjną nominacją jest Sangajav Bayartsogt w roli szefa gabinetu premiera. Ten były minister finansów w zeszłym roku został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska wiceprzewodniczącego parlamentu po tym, jak wyszło na jaw, że ma ponad milion dolarów na tajnym koncie w jednym z rajów podatkowych.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Mongolia – nowy premier, nowy rząd, nowe nadzieje? Reviewed by on 12 grudnia 2014 .

Nowy premier Mongolii Chimediin Saikhanbileg sam w sobie nie jest gwarantem naprawy sytuacji gospodarczej, ale pewną szansę na to daje powstanie wielkiej koalicji rządowej z udziałem dwóch głównych partii politycznych, co powinno zapewnić trochę stabilizacji w kraju. W piątek 21 listopada Wielki Churał Państwowy formalnie zaaprobował Saikhanbilega na stanowisku premiera. Za jego kandydaturą opowiedziało się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź