Komentarz eksperta,Mongolia news

B. Niedziński: Elbegdorj raz jeszcze, czyli mongolska stabilizacja

Bartłomiej NiedzińskiZwycięstwo Tsakhiagiina Elbegdorja w zeszłotygodniowych wyborach prezydenckich w Mongolii oznacza przede wszystkim większą stabilizację. Zarówno w wewnętrznej polityce, jak i w kwestii relacji z zagranicznymi inwestorami. Zgodnie z ostatecznymi wynikami przeprowadzonych 26 czerwca wyborów, Elbegdorj – formalnie bezpartyjny, ale zgłoszony przez centroprawicową Partię Demokratyczną – uzyskał 50,23 proc. głosów, co oznacza, że zapewnił sobie reelekcję już w pierwszej turze. Kandydat opozycyjnej Mongolskiej Partii Ludowej Badmaanyambuugiin Bat-Erdene zdobył poparcie 41,97 proc. wyborców, zaś Natsag Udval – minister zdrowia z ramienia wchodzącej w skład koalicji rządowej Mongolskej Partii Ludowo-Rewolucyjną – zdobyła 6,5-procentowe poparcie. Takie rezultaty nie są żadnym zaskoczeniem – Elbegdorj od początku był faworytem i jedyną niewiadomą było to, czy wygra już w pierwszej turze, czy potrzebna będzie dogrywka.

O tym, że ostateczne rozstrzygnięcie mogło być tylko jedno, najlepiej świadczy wyjątkowo spokojna, niemal niewidoczna kampania wyborcza. Mongolska Partia Ludowa sama nie bardzo wierzyła w szanse Bar-Erdene, więc nie wierzyli w niego także wyborcy. Nie mówiąc już o Udval, która od początku była outsiderką. Efektem powszechnego przekonania o zwycięstwie Elbegdorja była najniższa w historii wyborów prezydenckich w postkomunistycznej Mongolii frekwencja, która wyniosła 66,5 proc. Co zatem wynika z reelekcji Elbegdorja? Wprawdzie procentowo uzyskał on gorszy wynik niż przed czterema laty (w 2009 r. poparło go 51,93 proc. głosujących), nie powinien być to powód do szczególnego zmartwienia dla Partii Demokratycznej. W liczbach bezwzględnych zdobył on bowiem więcej głosów niż poprzednio (622,8 tys. wobec 562,6 tys. w 2009 r.), co dowodzi, że Mongołowie są generalnie zadowoleni i z prezydenta, i z rządu. Biorąc pod uwagę  niższą frekwencję, oznacza to, że znacząco wzrosła liczba uprawnionych do głosowania (Mongołowie są młodym społeczeństwem), a większość tych, którzy brali udział w wyborach po raz pierwszy, poparła urzędującego prezydenta. A to jest dobrym sygnałem na przyszłość. Partię Demokratyczną niepokoić za to może fakt, że w dalszym ciągu nie przekonuje do siebie wyborców na prowincji (w Ułan Bator Elbegdorj uzyskał 55-procentowe poparcie, poza stolicą – tylko 47-procentowe). Choć reelekcja urzędującej głowy państwa niemal z definicji oznacza większą stabilizację, w obecnej sytuacji Mongolii teza ta jest uzasadniona podwójnie. Po pierwsze, najbliższe wybory w Mongolii odbędą się dopiero za trzy lata (parlamentarne latem 2016 r.) i do tego czasu Partia Demokratyczna cieszyć się będzie niemal pełnią władzy. (Niemal, bo koalicja rządowa funkcjonuje dzięki poparciu mniejszych partii.) Siłą rzeczy zatem temperatura sporów politycznych znacznie spadnie. Po drugie – co szczególnie ważne z punku widzenia inwestycji zagranicznych – Elbegdorj gwarantuje przewidywalność mongolskiej polityki w tym zakresie. Kwestia udziału zagranicznych inwestorów w przemyśle wydobywczym jest – nie tylko w trakcie kampanii –najważniejszym punktem spornym w mongolskim życiu publicznym. O ile pojawiające się na Zachodzie zarzuty, iż Mongolia uprawia „surowcowy nacjonalizm” są spojrzeniem na sprawę jednostronnym, trudno powiedzieć, by Bat-Erdene, a zwłaszcza Udval, byli nadmiernie przyjaźni zagranicznym inwestorom. Obydwoje opowiadali się m.in. za renegocjowaniem umowy w sprawie kopalni złota i miedzi Oyu Tolgoi – która jest największą inwestycją zagraniczną w historii Mongolii – tak aby zwiększyć udziały rządu z obecnych 34 do przynajmniej 50 proc. Elbegdorj wprawdzie czasem też o tym wspominał, ale bardziej na potrzeby kampanii.

Urzędujący prezydent zdaje sobie sprawę, że problemy z uruchomieniem Oyu Tolgoi mogą odstraszyć pozostałych inwestorów, a ich pieniądze i know-how są warunkiem rozwoju gospodarczego kraju. Są one tym bardziej potrzebne, bo z powodu spowolnienia tempa wzrostu w Chinach i spadku cen surowców na giełdach, mongolska gospodarka też będzie się rozwijać wolniej niż mówiły prognozy z początku roku. W krótkiej perspektywie efektem mongolskich wyborów będzie zakończenie sporów wokół Oyu Tolgoi i rozpoczęcie przez nią eksportu surowców, co powinno nastąpić lada tydzień. Przyspieszą także prace nad nową ustawą o inwestycjach zagranicznych. W dłuższej perspektywie priorytetami Elbegdorja pozostaną te same sprawy, co w pierwszej kadencji, czyli walka z korupcją, reforma systemu prawnego oraz wzmacnianie międzynarodowej pozycji Mongolii.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
B. Niedziński: Elbegdorj raz jeszcze, czyli mongolska stabilizacja Reviewed by on 4 lipca 2013 .

Zwycięstwo Tsakhiagiina Elbegdorja w zeszłotygodniowych wyborach prezydenckich w Mongolii oznacza przede wszystkim większą stabilizację. Zarówno w wewnętrznej polityce, jak i w kwestii relacji z zagranicznymi inwestorami. Zgodnie z ostatecznymi wynikami przeprowadzonych 26 czerwca wyborów, Elbegdorj – formalnie bezpartyjny, ale zgłoszony przez centroprawicową Partię Demokratyczną – uzyskał 50,23 proc. głosów, co oznacza, że zapewnił sobie reelekcję

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Sprawa Oyu Tolgoi wydaje sie poważniejsza niż to się sądzi po tradycyjnych utarczkach wyborczych o wielkość mongolskich udziałów. Nowy prezydent mógłby po wyborach to wyciszyć i kopalnia mogłaby ruszyć. Teraz jednak spór przybrał charakter prestiżowy, przynajmniej dla Mongolii, która żąda aby operacje finansowe Oyu Tolgoi były prowdzone za pośrednictwem mongolskich banków. Z tego powodu co tydzień jest przesuwana darta uruchomienia gotowych już instalacji. Rio Tinto nie zgadza się na to, bo nie było to zastzreżone umową. Prawdopodobnie obie strony nie ustąpią i Rio Tinto zostanie zmuszone do sprzedazy swoich udziałów. Na horyzoncie jst już ich kupiec, który od dawna o to się stara. Wskazuje na to porozumienie chińsko mongolskie, które w lakonicznej formie zostało również zamieszczone na portalu Polska- Azja. Brzmi ono nastepująco: Wang Yi, chiński minister spraw zagranicznych, we wtorek (02.07) zapowiedział konieczność pogłębiania stosunków bilateralnych z Indiami, Pakistanem oraz Mongolią.

Pozostaw odpowiedź