Artykuły,Publicystyka

B. Czarnotta: Mollywood – kino “bożego kraju”

Kerala to stan w południowo-zachodnich Indiach, na Wybrzeżu Malabarskim. Zajmuje stosunkowo niewielki obszar (niespełna 40 tysięcy kilometrów), zamieszkany jest przez przeszło 30 milionów ludzi. Słynie z palm kokosowych, zróżnicowanego i urzekającego krajobrazu i niezwykle bogatych tradycji kulturalnych. Nazywana jest “Krajem w bożym posiadaniu”, co w zasadzie nie powinno dziwić zważywszy na stosunkowo wysoki poziom rozwoju społecznego i sielskość miejscowej natury.

Keralczycy mówią językiem malajalam, blisko spokrewnionym z tamilskim, zapisywanym jednakże odrębnym alfabetem. W języku tym stworzono bogatą literaturę, był również od dawna (i pozostaje do dziś) medium doskonale rozwiniętej sztuki scenicznej.

Kinematografia w malajalam poczyniła swoje pierwsze kroki stosunkowo późno, bo dopiero w 1928 za sprawą J.C. Daniela. O jego dość smutnym życiu opowiada poruszający film “Celluloid” z 2013 z Prithvirajem w roli głównej. O obrazie tym opowiem w innym miejscu, tutaj chcę jedynie zaznaczyć, że mimo “spóźnionego” początku i pierwotnie kiepskich perspektyw malajalamska sztuka kinowa wywalczyła sobie ostatecznie trwałe i poczesne miejsce wśród kinematografii indyjskich.

Najoględniej rzecz ujmując filmy keralskie od zawsze właściwie cechuje znaczny stopień realizmu. Ukazują one najczęściej życie zwykłych ludzi, zmagających się z codziennymi problemami, nierzadko na tle relacji rodzinnych. Oczywiście zna keralskie kino filmy “bohaterskie” (by wspomnieć choćby owianego buntowniczą legendą Jayana, gwiazdy lat 70. i 80.), ale pojawiają się one w Kerali znacznie rzadziej niż np. w Tamilnadu.

Mammootty; źródło: flickr.com

Mammootty; źródło: flickr.com

Upodobanie do scenicznego realizmu nie oznacza rzecz jasna, że keralska rodzina filmowa nie “produkuje” gwiazd otaczanych ekstatycznym uwielbieniem fanów. Przez kilkudziesięcioletnią historię Mollywood przewinęło się sporo gwiazd, poczynając od wczesnych ikon tego przemysłu takich jak Thikkurissy Sukumaran Nair (1916-1997) czy Sathyan (1912-1971) a kończąc na ikonach i filarach współczesnego keralskiego kina czyli Mammoottym (ur. 1951) i Mohanlalu (ur. 1960). Wszystkie te postacie wytworzyły wokół siebie specyficzną, przesyconą miłością fanów atmosferę, typową dla indyjskiego Południa w ogóle. Uczyniły to jednak – to ważne – przy nie nazbyt rozrzutnym szafowaniu wyolbrzymionym, nadludzkim wizerunkiem. Odróżnia to ich zdecydowanie od typowych gwiazdorów tamilskich, o których pisać będę później.

Na zakończenie, w nawiązaniu do tytułu niejako, można powiedzieć, że “boży kraj” wyprodukował godne siebie ciekawe i swoiste kino. Sielskość krajobrazu i wysoki stopień społecznego rozwoju Kerali wytworzyły oryginalne podejście do ujmowania rzeczywistości na ekranie. Podejście, które łączy wnikliwie ujmowaną codzienność z delikatnością w ujmowaniu problemów i napięć społecznych. Warto się nad tymi obrazami pochylić. Może przede wszystkim dlatego, że przez dominującą w nich prostotę są po prostu “ludzkie”. Ogólnoludzkie, to znaczy prawdziwie uniwersalne.

Bartosz Czarnotta

Udostępnij:
  • 137
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    137
    Udostępnienia
B. Czarnotta: Mollywood – kino “bożego kraju” Reviewed by on 30 czerwca 2016 .

Kerala to stan w południowo-zachodnich Indiach, na Wybrzeżu Malabarskim. Zajmuje stosunkowo niewielki obszar (niespełna 40 tysięcy kilometrów), zamieszkany jest przez przeszło 30 milionów ludzi. Słynie z palm kokosowych, zróżnicowanego i urzekającego krajobrazu i niezwykle bogatych tradycji kulturalnych. Nazywana jest “Krajem w bożym posiadaniu”, co w zasadzie nie powinno dziwić zważywszy na stosunkowo wysoki poziom rozwoju

Udostępnij:
  • 137
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    137
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź