Pakistan

Armia Boga: Talibowie – ludzie o umysłowości średniowiecznych mistyków

Taliban pozostaje zagadką dla ludzi Zachodu. Gdy w marcu 2001 r. wysadzali bezcenne posągi Buddy, prasa spekulowała, że to tylko blef, szantaż mający na celu uznanie reżimu talibów przez społeczność międzynarodową. Racjonalny umysł Europejczyka z trudem potrafi pojąć ludzi kierujących się zupełnie inną, religijną, motywacją. A tymczasem talibowie to ludzie o umysłowości średniowiecznych mistyków. To zderzenie mentalności można było dostrzec w opublikowanym 26 września 2001 r. przez „Guardian” wywiadzie. Na pytanie o wojnę USA przeciw terroryzmowi Omar odparł: „Ja dostrzegam dwie obietnice. Jedną jest obietnica Boga, drugą obietnica Busha… Jeśli wstąpisz na ścieżkę Boga, będziesz mógł przebywać gdziekolwiek na całym świecie i będziesz chroniony… Obietnica Busha brzmi, że nie ma miejsca na ziemi, gdzie mógłbyś się schować… Zobaczymy, która z tych dwóch obietnic się wypełni”.

W ten sposób talibowie stali się synonimem muzułmańskiego fanatyzmu, uosobieniem najbardziej ortodoksyjnej wersji islamu. Czy rzeczywiście? Pakistański dziennik „Daily Star” odnotował: „islamscy uczeni w sąsiednim Pakistanie mówią, że prawa Talibanu odzwierciedlają bardziej tradycje plemienne niż zasady islamu”. Talibowie są Pasztunami i swoją religię nasycili etosem tego wojowniczego ludu – pasztunwali. Ekstatyczny kult honoru, bezwarunkowa lojalność wobec swojego klanu, pogarda śmierci – oto jego cechy. Jak pisał pusztuński poeta: „Ci, którzy padli w boju, nie są martwi i już nie umrą, i nie pokona ich starość”. Po okresie dominacji Tadżyków takich jak Massud talibowie nadali na powrót Afganistanowi pasztuński charakter: cały program radiowy nadawany jest w języku paszto, używanie perskiego jest wręcz zakazywane. „Kiedy śpiewają pieśni patriotyczne, zawsze śpiewają w paszto”, zauważył jeden z obserwatorów.

Talibowie reprezentują pasztuńską wieś – zacofaną nawet w stosunku do reszty zacofanego Afganistanu. Ich krucjatę można zinterpretować jako wojnę wsi z miastem, któremu narzucony został wiejski system wartości i obyczajowość. Broda, której strzyżenia talibowie zabraniają, uważana jest za świętą właśnie przez pasztuńskich górali.

Etniczny charakter ruchu zauważyli Ali A. Jalalali i Lester W. Grau z Foreign Military Studies Office: nawet pasztuńscy intelektualiści na Zachodzie, odlegli od ideałów Talibanu, wspierają talibów jako Pasztunów.

Lecz talibowie nie są pasztuńskimi nacjonalistami. Walczą pod sztandarem dżihadu, nie w imię interesów narodowych. Na glebie pasztunwali ukorzenił się islam. Nie jest to wszakże – wbrew temu, co się powszechnie uważa – islam ortodoksyjny.

Większość medres, z których wywodzili się talibowie, pozostawała pod wpływem muzułmańskiej akademii w Deobandi. Ta 143-letnia uczelnia łączyła ortodoksyjny sunnityzm z mistycznym sufizmem, podnosząc purytańskie, egalitarne i duchowe wartości islamu. Sufizm, stosunkowo mało znana odmiana religii muzułmańskiej, odrzuca kojarzoną z islamem fatalistyczną bierność. Od adepta nie wymagano ascezy, lecz życia w społeczeństwie, umiejętności dostosowania się i równocześnie wewnętrznego rozwoju. Sufickie bractwo Rouszanija, które w XVI-wiecznym Afganistanie stworzyło własne militarne państwo, można uznać niejako za prekursora talibów.

Także saudyjski wahhabizm bywa krytykowany za odstępstwa od islamu (np. nie uznaje czterech historycznych sunnickich imamów). A właśnie pakistańskie medresy, prowadzone przez niedouczonych nieraz mułłów pod egidą fundamentalistycznej partii Jamiat-e Ulema-e Islam, finansowane przez Saudyjczyków znalazły się pod przemożnym wpływem wahhabizmu. Owocowało to m.in. skrajną wrogością wobec „heretyckich” szyitów, których krwawo zwalczała organizacja Sipah-e-Sahiba.

Dodać tu trzeba, że szkoły koraniczne czynnie uczestniczyły w polityce. Gdy w 1998 r. talibowie znaleźli się w defensywie, maulana Sami-ul-Haq zamknął swoją medresę Jaamia Haqqania i wysłał na front uczniów w liczbie 5000. Poszczególne  medresy tworzyły własne polityczne przybudówki, np. na bazie medresy Banuri Masjid w Karaczi powstała terrorystyczna grupa kaszmirska Jaish Mohammad.

Cóż wszakże sprawiło, że medresy tak bujnie rozkrzewiły się właśnie w Pakistanie? Szkoły koraniczne były tam hojnie dotowane przez państwo: o ile wojskowy reżim Zia-ul Haqa wspierał relatywnie umiarkowaną Jamaat Islami (na czele ze swym krewnym Mian Tufial’em Ahmedem), to świecka premier Benazir Bhutto – paradoksalnie – poparła ekstremistów z JUI pod wodzą Fazlura Rahmana. To właśnie oni objęli siecią swych szkół rzesze młodych uchodźców z Afganistanu.

Afganistan od dawna był obiektem zainteresowania Islamabadu. Gen. Aslam Beg powiedział „Afganistan i Pakistan to dwa kraje lecz jeden lud” (mając na myśli dominujących Pasztunów). Miało to znaczenie strategiczne: w 1990 r. w wojskowym periodyku „Defence Journal” ukazał się artykuł według którego połączenie armii pakistańskiej z afgańskimi mudżahedinami mogłoby trwale zmienić układ sił w Azji Południowej. Od 1981 r. pakistański wywiad ISI zaangażował się w pomoc dla antyradzieckiej partyzantki mudżahedinów, fundusze na to czerpiąc m.in. z… handlu heroiną. Faworytem Islamabadu był początkowo przywódca Hezb-e-Islami Gulbuddin Hekmatyar, pasztuński fundamentalista, który w czasie wojny w  Zatoce poparł Saddama Husseina. Hekmatyar jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Trzeba było znaleźć nowych sojuszników.

Problem był niezwykle palący ze względu na geopolityczne położenie Afganistanu. Chaos w nim panujący rozerwał tradycyjne więzi handlowe między Pakistanem a Azją Środkową. Gra szła wszakże o wyższą stawkę. Celem strategicznym było przeprowadzenie rurociągu transportującego gaz i ropę z Turkmenii przez zachodni Afganistan do Oceanu Indyjskiego, co pozwoliłoby Stanom Zjednoczonym znaleźć dogodny dostęp do złóż kaspijskich. Szczególnie zaangażowana w ten projekt była Union Oil of California (UNOCAL), która w maju 1996 r. ogłosiła o budowie gazociągu. Jak skomentował to prof. Franz Schurmann z University of California: „oświadczenie UNOCAL zapowiadało nieuniknione zwycięstwo talibów”. Tylko oni zdawali się być gwarantem pakistańskich wpływów.

Nie zdziwi nas wobec tego fakt (choć w świetle późniejszych wydarzeń wydawać się on może szokujący), że talibowie cieszyli się początkowo cichym poparciem USA. Jako nieprzejednani wrogowie szyickiego Iranu wydawali się być taktycznym sojusznikiem Zachodu. Pomoc udzielana była za pośrednictwem wywiadu i instytucji charytatywnych. Co więcej, według „Guardiana” w połowie 1996 r. przywódcy talibów zaproszeni zostali na konferencję do Waszyngtonu, a dyplomaci amerykańscy regularnie podróżowali do kwatery Talibanu. Selig Harrison z Woodrow Wilson International Centre for Scholars mógł więc powiedzieć w marcu 2001 r. na konferencji poświęconej azjatyckiemu terroryzmowi: „Ostrzegałem, że tworzymy potwora”.

Bezpośredniej pomocy talibom udzielił Pakistan. Według raportu Human Rights Watch z lipca 2001 r. Islamabad wspierał operacje militarne talibów przez szkolenie bojowników, organizowanie służb łączności i zdrowia, zaopatrywanie w paliwo i amunicję, planowanie i dowodzenie ofensywami, a nawet bezpośrednie wsparcie wojskowe. W szeregach talibów walczyło co najmniej 8000 Pakistańczyków, przeważnie bojowników terrorystycznej organizacji Harkat ul-Ansar, walczącej o odzyskanie Kaszmiru. Ahmed Rashid, korespondent „Daily Telegraph”, w książce „Taliban: Militant Islam, Oil and Fundamentalism in Central Asia” twierdzi nawet, że to ISI skontaktowało w 1996 r. Osamę ben Ladena z talibami – miał on prowadzić w Afganistanie obozy szkoleniowe dla bojowników o Kaszmir. Skala pakistańskiego zaangażowania pozwoliła niektórym obserwatorom (jak Michael Griffin, autor „Reaping the Whirlwind: The Taliban Movement in Afghanistan”) mówić o „wirtualnej aneksji” Afganistanu przez Pakistan.

Przyjrzyjmy się bliżej wybrańcom Islamabadu. Prezentowali się oni niepozornie. Arabskie słowo „talib” (dosłownie „poszukujący”) oznacza ucznia szkoły koranicznej – z nich to bowiem rekrutowali się pierwsi bojownicy. Wszystko zaczęło się 20 września 1994 r., kiedy lokalny komendant mudżahedinów Salih Mohammed, ściągający haracze na drodze Herat-Kandahar, uprowadził z pasażerskiego autobusu dziewczynę i zgwałcił ją. Mułła (a zarazem wiejski nauczyciel) Omar z pobliskiej wioski Sangisar zażądał od watażki, by uwolnił porwaną, ponieważ jest to wbrew pasztunwali i islamowi. Gdy Salih odmówił, grożąc Omarowi wydłubaniem drugiego oka, mułła zebrał 30 uczniów, uzbroił ich w 16 karabinów i zaatakował siedzibę komendanta, który został powieszony na lufie czołgu.

Robi to tak duże wrażenie, że talibom poddają się inni autonomiczni lokalni komendanci: Gul Agha (Barakzay), Haji Ahmad (Achakzay), mułła Naqib Allah (Alkozay), były członek komunistycznej milicji Sarbaz – Lalay (Popalzay). W listopadzie 1994 r. prowincja Kandahar znalazła się w rękach talibów. Wtedy też miało miejsce wydarzenie, które przesądziło o karierze Talibanu. 20 października pakistański minister spraw wewnętrznych gen. Babar wyprawił do Heratu konwój ciężarówek, które miały na nowo otworzyć Jedwabny Szlak. Konwój ten został zaatakowany przez jednego z miejscowych watażków, Lalaya, uratowali go jednak talibowie. Zademonstrowali w ten sposób, że są jedyną siłą, która jest w stanie zaprowadzić porządek w Afganistanie.

A Afganistan łaknął ładu i pokoju. Kraj pogrążony był w chaosie wojny domowej między siłami Masooda i Rabbaniego a oddziałami Hekmatyarem. Tylko latem 1993 r. zginęło w niej 30.000 osób a 100.000 zostało rannych. Władza centralna zanikła. Kabul podzielony był między siedem zbrojnych frakcji. Na drodze z Heratu do Chaman w 71 „punktów kontrolnych” ściągano haracze. Raport Amnesty International z 1995 r. głosił: „Setki mężczyzn, kobiet i dzieci zostało z rozmysłem zabitych przez członków głównych walczących grup w czasie najść na domy mieszkalne. Tortury, w tym gwałty, są powszechne. Ludzie są bezprawnie przetrzymywani w prywatnych więzieniach… Kobiety i dziewczęta w całym Afganistanie żyją w stałym strachu przed zgwałceniem przez milicjantów”. Prof. M. Hassan Kakar (były wykładowca uniwersytetu w Kabulu) napisał: „Afganistan stał się piekłem nawet bardziej niż w okresie okupacji, dopóki talibowie nie zakończyli panowania terroru”.

Talibowie rozpoczynają swój zwycięski marsz. Najpierw zdobywają Ghazni, 5 września 1995 r. Herat, 13 września 1996 r. Jalalabad, wreszcie 27 września 1996 r. Kabul. Symbolem nowych porządków stała się egzekucja ostatniego komunistycznego dyktatora, Najibullaha – został wykastrowany, a jego ciało przez kilka dni zwisało z lufy czołgu. Nie powstrzymuje ich zawiązanie 10 października 1996 r. w Khinjan sojuszu wszystkich grup mudżahedinów. W maju 1997 r. gen. Abd al-Malik, Numer Drugi w uzbeckim Narodowym Ruchu Islamskim, dokonuje przewrotu w przeciw Dostumowi i zaprasza talibów do Mazar-i-Sharif. Wprawdzie nowi sojusznicy niebawem zwracają się przeciw talibom (których 3000 zostało zabitych w Mazar-i-Sharif) ale za to opanowują oni strategiczną przełęcz Salang na północnym wschodzie. W lipcu 1998 r. talibowie zajmują prowincję Badghis. 8 sierpnia ponownie zdobywają Mazar-i-Sharif, gdzie dokonują masakry 8000 szyickich Hazarów (ginie też 10 irańskich dyplomatów). 13 września wkraczają do Bamian – stolicy Hazarajatu, faktycznie niezależnego od 18 lat.

W Islamskim Emiracie Afganistanu przystąpiono do wdrażania ustroju opartego na Koranie. Struktura władz nie przypomina zachodnich wzorów. Na czele państwa stoi Omar jako Wódz Wiernych (Amir al-Monimin), który jednak przed podjęciem ważniejszych decyzji zasięga rady zgromadzenia ulemów (jirga). Rząd ma siedzibę w Kabulu, ale Omar wrócił do swej wioski pod Kandaharem. Tam przewodniczy 10-osobowej Najwyższej Radzie (Shura), w skład której wchodzą m.in. ministrowie spraw zagranicznych i wewnętrznych, sprawiedliwości oraz informacji. Dwie inne rady: wojskowa i gabinetowa, działające w Kabulu, podlegają Radzie Najwyższej.

Wzorem w niektórych sprawach była Arabia Saudyjska (prof. A. Rasul Amin pisze wręcz o „ukradkowej arabizacji Afganistanu”). Z królestwa Saudów zapożyczono osławione Ministerstwo Wspierania Cnoty i Zwalczania Grzechu – policję religijną, która stoi na straży dobrych obyczajów. Zgodnie z szariatem wprowadzono obowiązek modlitwy pięć razy dziennie, kary ukamieniowania dla cudzołożnic i obcięcia ręki za kradzież, publiczne egzekucje za zabójstwa. W ślad za wahhabizmem zakazano wykonywania i słuchania muzyki, a także tańców (nawet na weselach). Zakazano gier hazardowych, walk kogutów, puszczania latawców i hodowania gołębi. Zakazano świętowania nowego roku jako zwyczaju pogańskiego. Zakazano publicznych kąpieli i w ogóle jakiegokolwiek eksponowania ludzkiego ciała (policja religijna aresztowała kiedyś pakistańskich piłkarzy za… granie w krótkich spodenkach). Zakazano używania telewizorów, video i magnetofonów. Zakazano (jako przejawu bałwochwalstwa) wykonywania fotografii czy jakichkolwiek podobizn ludzkich. Wprowadzono niespotykany nigdzie w islamie obowiązek noszenia przez mężczyzn brody długości dłoni – kto jej nie ma, jest więziony dopóki broda nie urośnie. Choć Hindusi i Sikhowie mogą praktykować swoją religię, to musza na odzieży nosić wyróżniające ich naszywki.

Szczególnie bulwersujące prawa Talibanu dotyczą kobiet. Jak powiedziała wysłanniczka ONZ Radhika Coomaraswamy – wojna przeciw kobietom „szeroko rozpowszechniona, systematyczna i oficjalnie usankcjonowana”. Kobietom zakazano pracy poza domem (za wyjątkiem służby zdrowia, gdzie jednak mogą stykać się tylko z kobietami) – dotknęło to nawet 50.000 wdów wojennych, jedynych żywicielek rodzin. Zamknięto kobietom dostęp do edukacji: 16 czerwca 1998 r. talibowie zamknęli ponad 100 prywatnych szkół żeńskich, wedle ich zasad uczyć mogą się tylko dziewczynki do 8 roku życia, a jedynym przedmiotem może być Koran. Kobiety nie mogą nawet wychodzić z domu bez towarzystwa męskich krewnych. Wychodząc na ulicę muszą być od stóp do głów odziane w burki, za ukazanie kostki u nogi lub twarzy są bite przez policję. Separacja płci sprawia, że kobiety nie są leczone przez mężczyzn, gdy brak kobiet-lekarzy.

Bezkompromisowy fanatyzm talibów przyczynił się do ich izolacji na arenie międzynarodowej. Stosunki dyplomatyczne z Talibanem utrzymywały tylko Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Pakistan. Talibowie popadli w konflikty z większością sąsiadów. Przeciw Indiom wspierali muzułmańskich rebeliantów w Kaszmirze, przeciw Rosji – separatystów czeczeńskich (16 stycznia 2000 r. Taliban uznał niepodległość Czeczenii). Także Chiny mogą czuć się zagrożone  działalnością 1600 bojowników Partii Boga w Turkiestanie. Szyicki Iran nie mógł darować talibom masakry w Mazar-i Sharif, po której omal nie doszło do wojny irańsko-afgańskiej. Po atakach al-Kaidy na ambasady USA w Kenii i Tanzanii w sierpniu 1998 r. doszło też do zerwania ze Stanami Zjednoczonymi, od tej pory postrzegającymi talibów jako wroga. 20 sierpnia 1998 r. Amerykanie przeprowadzili atak rakietowy na obozy Ladena. W listopadzie 1999 ONZ nałożyła sankcje na Taliban. W końcu 2000 r. – według „Washington Post” – przedstawiciele USA, Rosji i Indii dyskutowali nad rządem, który powinien zastąpić talibów.

Ale talibowie też mają sojuszników. W dniach 8-11 kwietnia 2001 r. w Taro Jaba koło Peshawaru miała miejsce niezauważona przez media Międzynarodowa Konferencja Deobandi. Zorganizowana została przez JUI Fazlura Rahmana, a udział w niej wzięli przedstawiciele akademii Deobandi (Asad Madni z Jamiat Ulema-i Hindu, Qari Mohammad Usman i Marghoob-ul-Rahman), liczni politycy pakistańscy (m.in. b. szef ISI gen. Hamid Gul), delegacje z Indii, Afganistanu, Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Palestyny, Libii, Arabii Saudyjskiej, a nawet Iranu (doradcy prezydenta Khatamiego). Odczytano przesłania mułły Omara, Muammara Kadafiego i ben Ladena. W swych rezolucjach zgromadzenie wezwało do wycofania oddziałów amerykańskich z Arabii Saudyjskiej, do zniesienia  sankcji przeciw Libii, Irakowi i Afganistanowi, do stworzenia muzułmańskiej bloku poza ONZ dla wyzwolenia Palestyny. Fazlur Rahman wołał: „Siły odpowiedzialne za ucisk muzułmanów na Środkowym Wschodzie, w Czeczenii, Kosowie, Bośni, Afganistanie i Kaszmirze powinny wiedzieć, że muzułmanie zaczynają rozumieć ich grę… Zatrzymajcie swą agresję przeciw muzułmanom lub poniesiecie tego konsekwencje.”

——————————————————————————————————————————–

Maulana Omar Mohammad: urodzony w Kandaharze ok. 1959 r. W okresie okupacji radzieckiej mudżahedin Ruchu Rewolucji Islamskiej (Harakat-e Islami) Mohammada Nabi Mohammadi. W walkach z Rosjanami stracił oko (wedle legendy, gdy został ranny szrapnelem w oko, wyrwał je, wytarł krew o ścianę i walczył dalej). Do 1994 r. nieznany światu wiejski duchowny, 3 kwietnia 1996 r. został wybrany emirem Talibanu przez zgromadzenie 1200 mułłów w Kandaharze. Według świadków nieśmiały i zamknięty w sobie, nie wypowie zdania nie powołując się na Boga, jada skromnie, śpi na podłodze. Ze swymi czterema żonami mieszka w kompleksie budynków na placu Argri w Kandaharze. 

——————————————————————————————————————————–

KTO JEST KIM W TALIBANIE

Przywódcy i ministrowie

NAZWISKO STANOWISKO
mułła Mohammad Omar Emir Afganistanu, przywódca Talibanu
mułła Mohammad Rabbani Przewodniczący Rady Rządzącej, szef Rady Ministrów
mułła Mohammad Hasan Pierwszy wicepremier
maulawi Abdul Kabir Drugi wicepremier
Abdul Wakil Motawakil Minister spraw zagranicznych
Abdul Rahman Zahed Wiceminister spraw zagranicznych
mułła Abdul Jalil Wiceminister spraw zagranicznych
mułła Ubaidullah Akhund Minister obrony
mułła Abdul Razaq Minister spraw wewnętrznych
mułła Khaksar Wiceminister spraw wewnętrznych
Mohammad Sharif Wiceminister spraw wewnętrznych
Qari Ahmadullah Minister bezpieczeństwa
mułła Nooruddin Turabi Minister sprawiedliwości
Qari Din Mohammad Minister planowania
mułła Abbas Akhund Minister zdrowia
Sher Abbas Stanekzai Wiceminister zdrowia
mułła Abdul Salam Haqqani Minister edukacji
mułła Yar Mohammad Minister komunikacji
Alla Dad Tayeb Wiceminister komunikacji
Alhaj mułła Mohammad Isa Akhund Minister górnictwa i przemysłu
maulawi Mohammadullah Mati’ Minister robót publicznych
maulawi Rostam Nuristani Wiceminister robót publicznych
Hafez Mohibullah Minister spraw religijnych
maulawi Moslim Haqqani Wiceminister spraw religijnych
maulawi Abdul Raqib Minister repatriacji
mułła Mohammad Jan Akhund Minister wody i elektryczności
maulawi Faiz Mohammad Faizan Wiceminister handlu
maulawi Abdul Hakim Monib Wiceminister spraw pogranicza

 

Gubernatorzy

NAZWISKO STANOWISKO
mułła Niaz Mohammad Gubernator prowincji Kabul
maulawi Abdul Kabir Gubernator prowincji Nangrahar, szef Strefy Wschodniej
maulawi Khair Mohammad Khairkhwah Gubernator prowincji Herat
maulawi Nurullah Nuri Gubernator prowincji Balkh, szef  Strefy Północnej
Na’im Kuchi Gubernator prowincji Bamian
komendant Bahsir Baghlani Gubernator prowincji Baghlan
komendant Arif Khan Gubernator prowincji Kunduz
maulawi Shafiqullah Mohammadi Gubernator prowincji Khost
maulawi Ahmad Jan Gubernator prowincji Zabol
mułła Dost Mohammad Gubernator prowincji Ghazni

 

Inni wyżsi dygnitarze i ambasadorowie

NAZWISKO STANOWISKO
Noor Mohammad Saqib Przewodniczący sądu najwyższego
Abdul Rahman Agha Przewodniczący sądu wojskowego
maulawi Qalamuddin Szef Departamentu Wspierania Cnoty i Zwalczania Występku
Sayed Mohammad Haqqani Ambasador w Pakistanie
Abdul Hakim Mujahid Ambasador w ONZ
General Rahmatullah Safi Ambasador w Europie
Akhtar Mohammad Mansour Szef lotnictwa
mułła Hamidullah Szef Ariana Airlines
Alhaj mułła Sadruddin Burmistrz Kabulu
maulawi Abdul Hai Motma’in Rzecznik Talibanu w Kandaharze
emir Khan Muttaqi Były minister kultury i informacji
mułła Ghaus Były minister spraw zagranicznych
Toorak Agha Były gubernator prowincji Paktia
mułła Baradar Brak danych

 

Dowódcy wojskowi

NAZWISKO FRONT
mułła Fazel Brak danych
maulawi Dadullah Brak danych
maulawi Nanai Brak danych
mułła Ahmadullah Brak danych
maulawi Habibullah Ershad Shamali, na północ Kabul
mułła Masher Zginął w walkach na południe od Kabulu, 1995
mułła Borjan Zginął w walkach na południowy wschód od Kabulu, 1996,
maulawi Ehasanullah Zginął w walkach w Mazar-e Sharif, 1998

——————————————————————————————————————————–

Autor: Dr Jarosław Tomasiewicz

Doktor nauk humanistycznych, adiunkt na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, specjalista w zakresie konfliktów asymetrycznych i radykalnej myśli politycznej, autor m. in. książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej. Zarys encyklopedyczny” (2000), „Nowe idee dla Nowej Ery – między faszyzmem a anarchizmem” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w Trzeciej Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię Dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009).

Artykuł został opublikowany w Magazynie Ochroniarz, nr 1-2 (46-47) z 2011 i nr 2 (49) z 2012 r.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Armia Boga: Talibowie – ludzie o umysłowości średniowiecznych mistyków Reviewed by on 27 lipca 2012 .

Taliban pozostaje zagadką dla ludzi Zachodu. Gdy w marcu 2001 r. wysadzali bezcenne posągi Buddy, prasa spekulowała, że to tylko blef, szantaż mający na celu uznanie reżimu talibów przez społeczność międzynarodową. Racjonalny umysł Europejczyka z trudem potrafi pojąć ludzi kierujących się zupełnie inną, religijną, motywacją. A tymczasem talibowie to ludzie o umysłowości średniowiecznych mistyków. To

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

  • Jestem troche zaskoczony, ze Autor powiazal sufizm z talibanizmem. Przeciez to sa dwie absolutnie sprzeczne rzeczy.
    Ponadto artykul pokazuje ortodoksyjny islam, jakby narodzil sie niedawno, aczkolwiek Autor wskazuje na wplyw medresy w Deoband i jej dawna tradycje. Tymczasem korzenie „Deobandu”, kleska sufizmu w Indiach leza daleko w czasie brytyjskich rzadow w Indiach.
    Ponadto Talibowie musza sie chyba cieszyc jakims poparciem spolecznym w Afganistanie. W przeciwnym razie, w epoce telefonow komorkowych zostaliby zmieceni przez posiadajace ogromna przewage techniczna i militarna wojska koalicji.

  • Cóż, zacznijmy od tego, że talibowie to studenci lokalnych medres. Mułła Omar nie był talibem, bo taalibun oznacza tyle co student. Akcja z lokalnym watażką to element PR robionego przez samych mułłów. Ich walka w Afganistanie miała podłoże czysto ekonomiczne i chodziło przede wszystkim o zyski czerpane z przemytu towarów do Kandaharu. Przerwanie tych linii przez coraz bardziej pazernych lokalnych wtażków doprowadziło do pierwszej z wypraw Omara i jego uczniów z kilku lokalnych medres. A ponieważ w kraju bezprawia każde prawo, a zwłaszcza koraniczne i to wspierane przez pusztunwalli jest cenne miejscowa ludność przyjęła ich z otwartymi ramionami. Duże znaczenie miał też fakt przynależności do właściwej grupy, w tym przypadku Gilzaj, jeśli mnie pamięć nie zawodzi. Drugą wielką siłą są pusztunowie z grupy Durranich. Ani mistycyzmu, ani specyficznej wiary tu nie było. Po prostu ludzie ci święcie wierzyli, że jak prawo koraniczne i lokalne działa u nich, to będzie i dalej. A wiara…. z mistycyzmem nie ma to nic wspólnego. Poza tym należy odróżniać przepisy czysto koraniczne od typowych praw plemiennych przenoszonych na organizm wieloetnicznego państwa o ugruntowanej tradycji, także laickiej, przynajmniej gdybyśmy chcieli oceniać sytuacje w największych miastach z Kabulem na czele.

  • Talibowie to w zdecydowanej większości fanatycy, mający niewiele wspólnego
    z mistycznym sufizmem. Bardziej przypominają koczowniczych Arabów z VII wieku
    niż dążących do doskonałości mistyków.
    Zniszczenie słynnych posągów Buddy można porównać ze zniszczeniem słynnej
    Biblioteki Aleksandryjskiej dokonanej, po zdobyciu Egiptu, w 642 r. przypisywane
    kalifowi Omarowi.
    Jeden z przywódców Iranu, określił Afganistan Talibów jako karykaturę Islamu.

  • Ale na czym dokładnie polega to podobieństwo między talibami a mistykami ? Mam wrażenie, że autor myli mistycyzm z religijnym fanatyzmem.

    • Pewnie chodzi o to, że są otoczeni atmosferą tajemniczości, inaczej mówiąc mistyczni. Są też zacofani, a jak zacofani to średniowieczni. Wniosek: Talibowie są jak średniowieczni mistycy :D

  • Cenny artykuł i cieszę się, że CSPA zainteresował się też i tą częścią Azji wbrew wcześniejszym deklaracjom. Szczególnie cenię sobie rzeczowe podejście, nie obciążone uprzedzeniami jak większość publikacji antyislamistów. Słuszne jest odniesienie do chrześcjańskich średniowiecznych mistyków, będących przecież fundamentem i obecnych zakonów.

Pozostaw odpowiedź