Kambodża news,Tajlandia news

Anty-kambodżańskie nastroje w Tajlandii

Członkowie PAD, CCBY

Członkowie PAD, CCBY

Rząd Tajlandii stara się zażegnać narastające w kraju anty-kambodżańskie nastroje, które mogą znacznie pogorszyć stosunki między obydwoma państwami. 31. grudnia 2010 przed ambasadą Kambodży zebrali się grupa działaczy, żądając natychmiastowego uwolnienia siedmiu Tajlandczyków, w tym Panich Vikitsretha – członka Partii Demokratycznej oraz Veer Somkwamkid – współprzywódcy Ludowego Sojuszu na Rzecz Demokracji, którzy zostali aresztowani na kambodżańskiej ziemi. Demonstranci spalili zdjęcie Hun Sen’a, obecnego premiera Kambodży. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Tajlandii spodziewa się, że do procesu aresztowanych dojdzie w przyszłym tygodniu. Dopiero wówczas będzie można rozpocząć rozmowy dyplomatyczne w celu ich uwolnienia.

.
Źródło: The Bangkok Post

Opracowanie: Monika Macur

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Anty-kambodżańskie nastroje w Tajlandii Reviewed by on 2 stycznia 2011 .

Rząd Tajlandii stara się zażegnać narastające w kraju anty-kambodżańskie nastroje, które mogą znacznie pogorszyć stosunki między obydwoma państwami. 31. grudnia 2010 przed ambasadą Kambodży zebrali się grupa działaczy, żądając natychmiastowego uwolnienia siedmiu Tajlandczyków, w tym Panich Vikitsretha – członka Partii Demokratycznej oraz Veer Somkwamkid – współprzywódcy Ludowego Sojuszu na Rzecz Demokracji, którzy zostali aresztowani na

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • @Zyggi. Bardzo niestosowny wpis. Gdybym zamiast „buddyści” podstawił „katolicy”, lub „chrześcjanie”, nie raziłoby to Pana? Czy „pedofilia” wśród kleru katolickiego nie była przyczyną wielu skandali?

    • Co do chrześcijan – nie, nie raziłoby mnie. Zdaję sobie sprawę, że to przymusowy celibat (obojętnie: katolicki czy buddyjski) jest główną przyczyną pedofilii. W ogóle poziom hipokryzji sporej części kleru i tu i tam podobny. Ale ponieważ nic tak nie gorszy jak mówienie prawdy, więc Pańska reakcja zupełnie mnie nie dziwi. Dla Pana mój wpis jest niestosowny, dla mnie zaś niepoprawny politycznie, pozbawiony elementu autocenzury.

      • Nie o „poprawność polityczną” chodzi ale o nieprawdę. Napisał Pan, że „buddyści lubią się kreować na “miłujących pokój” i “uduchowionych” ” a więc rozciągnął Pan to twierdzenie na wszystkich buddystów. Zamieniając to na „katolików” miałem nadzieję, że uświadomi sobie Pan niestosowność takiego sformułowania – no trudno, tak się nie stało.

      • Avatar Zyggi

        Zasugeruje Pan, że rozciągam swoje twierdzenia na wszystkich buddystów. Aby zobrazować absurdalność Pańskiego toku myślenia, posłużę się przykładem. Czy nie jest faktem, że komuniści lubią eliminować przeciwników? Owszem, mamy mnóstwo przykładów. A czy wszyscy? Nie zaryzykowałbym tego stwierdzenia, w końcu PZPR liczyła 3 mln członków, a w Chinach KPCh liczy jakieś 70 mln. A jednak dziś praktycznie nikt (poza komunistami) nie obraża się na stwierdzenia, że komunizm to system totalitarny, chętnie sięgający po przemoc.
        Otóż nie napisałem „wszyscy buddyści”, bo to byłoby nielogiczne. Pisząc „buddyści” miałem na myśli tych, którzy kreują (także propagandowo) obraz tej religii oraz mają kluczowy wpływ na to, co się w niej dzieje. Myślę, że każdy, kto ma choć trochę orientacji w temacie, przyzna, że buddyjscy guru lubią się kreować w sposób, jaki opisałem. Lubią (najchętniej za pieniądze) publikować książki, filmy, wywiady o „drogach do oświecenia”. To samo dotyczy zachodnich buddyjskich neofitów.
        Nie miałbym nic przeciwk temu, gdyby nie posmak hipokryzji. Historia krajów buddyjskich (nie mniej krwawa niż w innych częściach świata) kontrastuje z naukami apostołów buddyzmu. Podobnie jak to, co dzieje się po cichu w klasztornych celach, najwyraźniej za przyzwoleniem opatów i innych „świątobliwych mężów”…

  • Oczywiście w niczym nie zmienia to faktu, że buddyści lubią się kreować na „miłujących pokój” i „uduchowionych” (to drugie także tam, gdzie starsi mnisi nagminnie cwelują młodszych).

  • Niestety, kambodża swoimi prowokacjami tylko pogarsza sprawę.
    Jeżeli dłużej będą trwały takie incydenty, to Bangkok w końcu tupnie nogą.
    Mozliwa jest nawet akcja militarna.
    Tajowie pamietają jeszcze jak w latach 1975-79 Czerwoni Khmerzy zabijali obywateli Tajskich którzy znalezli sie na terytorium Demokratycznej Kampuczy.
    Całe lata 80-siąte zdarzały się incydenty zbrojne na granicy obu państw zarówno z Czerwonymi Khmerami jak i wojskiem Wietnamskim. Obecnie zdarzaja się walki o świątynię Preach Winehar.
    Hun Sen nie ma pomysłu na rządzenie a powinien sie obawiać również byłych Czerwonych Khmerów którzy coraz bardziej są rozśwcieczeni procesami przed Trybunmałem.

    • Napisz też o tym, że Tajowie utrzymywali willę z Pol Potem na swoim terytorium – jakoś nie bardzo im przeszkadzała jego przeszłość, ba.. było im to nawet na rękę. Nie powinieneś komentować polityki, jeśli jesteś stronniczy w swoich osądach – między innymi przez takich jak Ty prowokatorów sytuacja jest jaka jest. Tylko większość z nich jest po prostu opłacana i robią swoją robotę, a w Twoim przypadku wygląda to na tzw. „poglądy polityczne”.

Pozostaw odpowiedź