Inne

Andibachtiar Yusuf o piłce nożnej w Azji Południowo-Wschodniej (wywiad)

Andibachtiar Yusuf

Andibachtiar Yusuf  to indonezyjski reżyser, współtwórca Bogalakon Pictures. Jego dokumenty poświęcone głównie indonezyjskim kibicom były już wyświetlane na ponad 20 festiwalach w Azji, Europie i obu Amerykach, ze sporym powodzeniem. Studiował komunikację społeczną w Bandung. Po studiach 2 lata przepracował jako dziennikarz, kolejne 4 w agencjach reklamowych. Jest reżyserem. Jego kolejny film „Hari Ini Pasti Menang” pojawi się w kinach na przełomie 2012 i 2013 roku.

Sergiusz Prokurat: Czy widziałeś mecze na Olimpiadzie? W półfinałach były dwie azjatyckie drużyny, które niestety w końcu odpadły. Ale już w ostatnich mistrzostwach świata azjatyckie drużyny pokazały, że potrafią wygrywać – na przykład Japonia albo Korea. Jaki Azja ma potencjał jeżeli chodzi o piłkę nożną?

Andibachtiar Yusuf: Myślę, że mamy olbrzymi potencjał, ponieważ przez ostatnie 18 lat piłka nożna w Azji się rozwineła, a szczególnie w Japonii. Przed latami 80tymi tak naprawdę piłka nożna w Azjii nie istniała, ale potem pojawiły się postępy. W 1994 część Azji zaczęła się profesjonalizować – zawody, profesjonalna piłka nożna, porządne ligi, potem udział w mistrzostwach świata w 1998 i 2002. Tam Azjaci odgrywali już znaczące role. Teraz Japończycy planują wygrać mistrzostwa w 2014. Zaskoczę Cie. To jest możliwe! Oni mają taką samą mentalność jak kiedyś Niemcy – są skupieni na osiągnięciu swojego celu, są bardzo zmotywowani by wygrać, więc myśle, że uda im się coś osiągnąć w następnych 10 lub 20 latach w światowej piłce nożnej. Z Koreą jest w pewnym sensie tak samo. Jeżeli chodzi o potencjał to Korea już się wykazała – kilku piłkarzy Koreańskich grało w Europie. Uważam, że kraje azjatyckie takie jak Iran, Korea, Japonia już doganiają Europejską piłkę nożną. Myślę, że osiągniemy coś w następnych 10 latach.

Sergiusz Prokurat: Co myślisz o możliwościach chińskiego futbolu? Jak oni są postrzegani w światowej piłce nożnej?

Andibachtiar Yusuf: Przez ostatnie 12 lat znacznie pogorszył się ich poziom, w 2002 brali udział w mistrzostwach świata, ale potem było coraz gorzej, nie wiem co się z nimi stało, ale osoby zarządzające w piłce nożnej mają tego świadomość. I co ciekawe, jeżeli chodzi o przemysł piłkarski to są sportowo rozwinięci. Obecnie kluby chiński kupiły m.in. Drogbę i Anelkę. Słyszałem, że mają cały plan jak przekształcić futbol w biznes i podnieść poziom gry, jak to się stało w Japonii.

Sergiusz Prokurat: Jak różnią się rzeczywistości piłkarskie w Azji północnej od sytuacji w Indonezji, Malezjii, Japonii, Korei – jak dalekie są od siebie?

Andibachtiar Yusuf: Większość krajów w południowo-zachodniej Azji jest uznawana za kraje trzeciego świata. To też ma przełożenie na piłkę nożną. Ale już na przykład Malezja jest uznawana za kraj w Azji, który jest jednym z najlepiej rozwiniętych pod względem piłki nożnej. Grają obecnie współczesną piłkę nożną – chodzi mi o sposób w jaki planują taktykę i jak grają. Trochę im brakuje do Japonii i Korei, ale powoli podnoszą poziom swojego futbolu. Tajlandia za to się zatrzymała w rozwoju i nie widać poprawy. Ciekawy jest przypadek Indonezji – my cofamy się w rozwoju. Od 4, 5 lat, jesteśmy w na najniższym miejscu w historii w rankingach miedzynarodowych. Ostatnimi czasy wiele złych rzeczy działo się w Indonezji – wiele skandali, tak samo w Malezji jak i Tajlandi. Jednak jeżeli chodzi o drużynę narodową Malezja ma swój system – budują narodową drużynę złożoną z zawodników w wieku od szesnastu do dwudziestu trzech lat i z tym składem zamierzają wziać udział w mistrzowstwach Azjii w 2015 i jak się uda mistrzostwach świata w 2018. Malezja jest potencjalnie bardzo dobra, tymczasem możliwości Indonezji są nikłe – nie mamy akademii piłkarskich dla młodzieży, nie mam rozwiniętej bazy piłkarskiej. Atmosfera wokół indonezyjskiej drużyny narodowej jest bardzo dobra, ale sama drużyna jest beznadziejna.

Sergiusz Prokurat: No właśnie – chciałbym przejść do Indonezyjskiej piłki nożnej i zapytać jakie jest życie przeciętnego fana. Zrobiłeś o tym kilka filmów.

Andibachtiar Yusuf: Wielu indonezyjskich kibiców nie ma zbyt wiele pieniędzy i próbują się przedostać na stadiony bez płacenia – kibice po prostu przeskakują przez płoty by dostać się na stadion, albo dają łapówki policjii by wejść. To jest jeden z czynników dlaczego indonezyjski przemysł piłki nożnej nie rośnie, ponieważ ten sport jest rozrywką, widowiskiem i jest zależny od swoich widzów, a w Indonezjii nie można polegać na sprzedaży biletów. Żaden stadion czy klub nie zarabia wystarczająco. W Dżakarcie przychodzi na mecz około 50 tysięcy widzów, sprzedasz biletów wynosi około 20-25% obecnych widzów. A więc wychodzi zła organizacja. Inna sprawa, że ludzie nie mają na bilety.  Potencjalnie klub Persija Dżakarta mogłaby dostawać 1.8 mln euro z samych biletów, ale zarabiają około 200-300 tysięcy euro. To jest jedna z przyczyn dlaczego piłka nożna w Indonezji się nie rozwija – nie ma na to po prostu pieniędzy. Prawo w Indonezji nie działa zbyt dobrze, więc nie ma sposobów aby wyłapać ludzi, którzy wchodzą na mecz i nie płacą za bilety. Podczas meczy wychodzą zaszłości etniczne i regionalne. Przez nie piłka nożna staje się kolejnym polem do rywalizacji pomiędzy miastami. Nie wszystko rozstrzyga się na boisku –  niektóre mecze przybierają tak gwałtowny charakter, że… nic się nie dzieje. Kibice po prostu unikają takich meczów, bo nie chcą ryzykować z życiem. Poza najbardziej niebezpiecznymi meczami, kibice z przyjemnością jeżdżą za swoimi drużynami. Ale gdy pojawiają na meczu, najpewniej nie będzie zbyt spokojnie. Zróżnicowane wzajemne stosunki  mają często katastrofalne skutki. W  sezonie do zamieszek dochodził ponad 50 razy. Kibice jeżdzą z najodleglejszych obszarów Indonezji – np. fani z Makassar mają dwie drogi do Jakarty. Samolotem lub statkiem, Ale ponieważ przeciętnego kibica nie stać na bilet linii lotniczch, więc zamiast 2,5 godziny spędza w podróży 5 dni. Rekordziści to mieszkańcy Papui. Gdy w 2005 roku, musieli zagrać na Bung Karno (125.000 miejsc wtedy) finał w Stolicy – w Jakarcie to prawie 3 000 kibiców z Jayapury wyruszyło w podróż w długą podróż licząca 7000 km. Kupili prawie 17.000 miejscówek.

Sergiusz Prokurat: Proszę powiedzieć, jakie firmy są głównym sponsorem Ligii indonezyjskiej. Jacy są sponsorzy klubów?

Andibachtiar Yusuf: Głównie lokalne firmy na przykład Yamaha. Chociaż w tym sezonie nie było sponsorów, ale to dlatego, że ten sezon był zupełnie inny niż jakikolwiek wczesniejszy sezon. Przez ostatnie skandale sponsorzy nie chcieli być częścią kontrowersji, więc przestali dawać pieniądze. Ostatni sezon był bardzo ciężki, szczególnie dla zawodników, niektóre kluby nie mogły płacić zawodnikom przez trzy czy nawet sześć miesiący. Nawet nie było pieniędzy dla zwycięskiej drużyny Ligi Indonezyjskiej.

Sergiusz Prokurat: Czy wiesz jaka jest średnia płaca indonyzejskiego piłkarza? W Europie, jeżeli piłkarz jest tak dobry jak Messi albo Inesta, to zarabia mnóstwo pieniędzy.  Mówiłeś, że indonezyjscy zawodnicy nie dostają pieniędzy, ale czy mają dobre kontrakty, jakie są ich zarobki? Czy są traktowani jak gwiazdy tak jak w Europie?

Andibachtiar Yusuf: Indonezja to nie jest kraj dla piłkarzy. Jeżeli w Brazylii ojciec dowie się, że syn chce być piłkarzem i ma mobilizację i umiejętności mówi „Pojedźmy do Europy.”, w Indonezji jeżeli ojciec dowie się, że syn chce być piłkarzem powie „W tym w ogóle nie ma pieniędzy.” – zajmij się czym innym. Ale kilku jest traktowanych jak gwiazdy. Większość piłkarzy, którzy grają w lidze, ma dobre pensje – dobre pensje jak na Indonezję. Lee Hendrie, reprezentant Anglii ma kontrakt na 420 tys. euro na sezon, Marcus Bent, brytyjski piłkarz z Brimingham dostał kontrakt za 500 tys. euro na sezon w Mitra Kukar FC. Wiadomo nie można porównywać Indonezyjskich pieniędzy do Europejskich. Te gwiazdy mają własne mieszkania, własne samochody, mają wiele udogodnień. Gwiazda indonezyjska (jak Bambang) dostaje mniej więcej 100 tys. euro rocznie. Przeciętny piłkarz kilkanaście razy mniej.

Sergiusz Prokurat: A jak wygląda życie sędziego?

Andibachtiar Yusuf: W Europie jeżeli uderzysz sędziego dostaniesz czerwoną kartkę, tak się nie dzieje w Indonezjii. Sędziowie bywają uderzani i nie ma nikogo kto by im pomógł w takiej sytuacji. Słyszałem też historię o tym jak piłkarz przyszedł podpalić dom sędziemy, bo mu się nie spodobało coś co zarządził sędzia podczas meczu. Takie rzeczy się zdarzają w Indonezjii ze względu na mentalność i tak dalej.

Sergiusz Prokurat: Twój najnowszy film „Hari Ini Pasti Menang” jest również o piłce nożnej, z tego co wiem jest teraz w post-produkcji.

Andibachtiar Yusuf: Tak jego premiera będzie w grudniu lub styczniu.

Sergiusz Prokurat: Czy będzie dostępny w Europie?

Andibachtiar Yusuf: Mam nadzieję.

Sergiusz Prokurat: Czy mógłbyś mi opowiedzieć coś o fabule, jaka jest główna historia?

Andibachtiar Yusuf: Historia dzieje się w alternatywnej rzeczywistości  w 2014 roku. Indonezja w filmie jest świetnym zespołem, wygrywa wszystkie puchary azjatyckie – to jest tło filmu. Sam film opowiada o historiach dziejących się za kurtyną, o mafii w piłce nożnej, o związku patryiotyzmu i lojalności kibiców, o tym głównie jest film.

Sergiusz Prokurat: Mam nadzieję, że będzie dostępny w Europie. Dziękuje bardzo za rozmowę

Andibachtiar Yusuf: Dziękuję bardzo.

\”Jakarta is mine!\” (2003) – część 1

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Andibachtiar Yusuf o piłce nożnej w Azji Południowo-Wschodniej (wywiad) Reviewed by on 15 sierpnia 2012 .

Andibachtiar Yusuf  to indonezyjski reżyser, współtwórca Bogalakon Pictures. Jego dokumenty poświęcone głównie indonezyjskim kibicom były już wyświetlane na ponad 20 festiwalach w Azji, Europie i obu Amerykach, ze sporym powodzeniem. Studiował komunikację społeczną w Bandung. Po studiach 2 lata przepracował jako dziennikarz, kolejne 4 w agencjach reklamowych. Jest reżyserem. Jego kolejny film „Hari Ini Pasti Menang” pojawi się w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • „Jeżeli w Brazylii ojciec dowie się, że syn chce być piłkarzem i ma mobilizację i umiejętności mówi „Pojedźmy do Europy.”” Nie, nie. Taki piłkarz najpierw musi zrobić karierę bezpośrednio w Brazylii, by go wyciągnął jakiś europejski klub. I tę kasę nie da mu na pewno żaden klub. Po za tym musi być zainteresowanie, a Brazylia to silna liga i pewniak, jeśli idzie o talenty. Chyba w Indonezji mają jakiś błędny stereotyp.

Pozostaw odpowiedź