BLOGOSFERA,Chiny news

Wiesław Pilch przedstawia: Analiza i dane makro dla Chin-09.12.2011

W związku z notorycznym przekłamywaniem danych makroekonomicznych Chin przez środki masowego przekazu publikujące w Polsce, publikuję dane ukazujące się w Chinach lub zweryfikowane dotyczące Chin.

Nowe dane makroekonomiczne (podane rok do roku) które 09.12.2011 napłynęły z Chin, publikowane przez NBS- National Bureau of Statistics są następujące:
1.      Inflacja CPI (Consumer Price Index)- wskaźnik inflacji konsumenckiej dotyczący informacji o kierunku i stopniu zmian cen. I tak:
–       09.09.2011 wartość ta wynosiła 6,2%,
–       14.10.2011 wartość ta wynosiła 6,1%,
–        08.11.2011 wartość ta wynosiła 5,5%
–        09.12.2011 wartość ta wynosiła 4,2% przy prognozie 4,4%
2.     Inflacja PPI (Producer Price Index)- wskaźnik inflacji u producentów ukazujący zmiany cen uzyskiwane przez producentów produktów przemysłowych. I tak:
–       09.09.2011 wartość ta wynosiła 7,3%,
–       14.10.2011 wartość ta wynosiła 6,5%,
–       08.11.2011 wartość ta wynosiła 5%,
–        09.12.2011 wartość ta wynosiła 2,7% przy prognozie 3,4%
3.     Sprzedaż detaliczna to dana o całkowitej sprzedaży detalicznej nie obejmującej jednak energii elektrycznej, wody, gazu oraz narzędzi i energii sprzedawanych przedsiębiorcom. I tak:
–       09.09.2011 wartość ta wynosiła 17,%,
–       18.10.2011 wartość ta wynosiła 17,7%,
–        08.11.2011 wartość ta wynosiła 17,2%,
–        09.12.2011 wartość ta wynosiła 17,3% przy prognozie 16,9%
4.     Produkcja przemysłowa; tutaj podane są informacje o zmianie wielkości produkcji w sektorze przemysłowym. Dane te dotyczą sektora wydobywczego i przetwórstwa zasobów naturalnych jak i usług świadczonych przedsiębiorstwom. I tak:
–       09.09.2011 wartość ta wynosiła 13,5%,
–       18.10.2011 wartość ta wynosiła 13,8%,
–       08.11.2011 wartość ta wynosiła 13,2%,
–        09.12.2011 wartość ta wynosiła 12,4% przy prognozie 12,7%
A teraz kolej na interpretację przedstawionych powyżej danych. Otóż zaczniemy od tego, co dla zwykłych ludzi z Kunming, Changhsa czy Xi’an jest najważniejsze; inflacja CPI. Czyli ta, która widać w sklepie, w ulubionej restauaracji czy kupując dowolne bilety. Otóż ta inflacja w ciągu kwartału zmniejszyła się o 2%. Jeśli ktoś powie, że to niewiele, to ja mu na powiem, żeby przeglądnął dane GUS-u dla Polski w ostatnim kwartale i porównał skalę obydwu krajów. I pomyślał, zanim coś powie.
A oto opinia jednego ze znanych polskich analityków:-„Jeśli chodzi o Chiny, to spadek inflacji to dobra informacja, jednak powodem spowolnienia wzrostu cen jest spowolnienie światowej gospodarki. Gdy się to dostrzega, nie można być optymistą.” To zdanie jest charakterystyczne dla polskiego świata finansjery. Przyjęli założenie, że po pierwsze: nie można pod żadnym pozorem mówić o prawdziwych powodach inflacji na świecie, bo można nagle i niespodziewanie zostać wyrzuconym na bruk za rozsiewanie „nieprawdziwych wiadomości”, a po drugie: nie można pod żadnym pozorem, nawet w pijackim amoku powiedzieć tego, co oczywiste: że władze w Pekinie doskonale radzą sobie w sprawach gospodarczych, makroekonomicznych, w swoim gigantycznym państwie. No bo, gdyby przydarzyła się jednemu z drugim taka konstatacja, to patrz punkt pierwszy- wylot z pracy, na zbity pysk! Słowem, dużo wody upłynie jeszcze w Wiśle i Odrze- nie wspominając o Warcie i Wieprzu- zanim w polskich lub raczej polskojęzycznych mediach, usłyszymy prawdę o Chinach.
Niestety, nie dotarłem do szczegółowej analizy zmian inflacji w rozbiciu na poszczególne składowe, więc nie jestem w stanie powiedzieć jak ma się te 4,2% do np. zmian cen mięsa wieprzowego w ostatnim miesiącu- a to jest dana niezwykle ważna, można by rzec strategiczna po cenach ryżu, makaronu, oleju. Jeśli dotrę do tych danych postaram się je państwu przedstawić.
Jeśli chodzi o inflację PPI, no to zmiany tej danej mogą przyprawić o zawrót głowy- ale tylko analityka makroekonomicznego. Zmiana w ciągu kwartału z 7,3% na 2,7%, toż to jest rekord świata! I znowu proponuję sprawdzić jak się sprawy mają w Polsce lub gdzieś indziej w Europie. Ale o czym to świadczy? Moim zdaniem świadczy między innymi o niezwykłej wręcz dbałości chińskich menadżerów przemysłu o dostawy surowców po cenach które pozwalają na produkcję po stosunkowo niskich kosztach. I nie ma sensu mówić tu o kosztach pracy, bo te rosną nieustannie! Chodzi o to, że chińscy menadżerowie odpowiedzialni za zapasy w dużych przedsiębiorstwach lub branżach zachowują się jak moja Pani Małżonka. I Oni i Ona kupują różne surowce na zapas wtedy, gdy są one tanie, a nie wtedy, gdy ich potrzebują. I tu jest pies pogrzebany! Nota bene, zastanawiające jest pytanie: kto o kogo się uczy- żona od Chińczyków czy Chińczycy od żony. Ale z tego co wiem, to obydwie strony nie mają ze sobą żadnych kontaktów. Ciekawe! A wracając do chińskich zapasów, bo w kontekście spadku PPI o tym należy mówić, to polityka prowadzona w tej dziedzinie jest przykładem dla wszystkich innych gospodarek; jak to się powinno robić. Takim klasycznym przykładem dbałości o ceny surowców na chińskim rynku są trwające już chyba dekadę   negocjacje chińsko- rosyjskie dotyczące dostaw gazu z Syberii do Chin. Chińczycy uparcie stoją na stanowisku, że zapłacą za gaz mniej niż Europejczycy. I nie kupują drogiego rosyjskiego gazu! Wolą sprowadzać tańszy rurociągiem z Kazachstanu lub ciekły NPG z Australii lub Kataru. To się nazywa dywersyfikacja! I stąd niskie PPI!
A teraz konstatacja, która większość z Państwa powali na kolana. Otóż, mówiąc o skutecznej walce z inflacją zarówno CPI jak i PPI, mam na myśli sposób w który się to robi. Sposób, czyli centralne planowanie i zarządzanie.
Czyli: gospodarka centralnie sterowana lub jak kto woli zarządzana. .
Tak, taki sposób zarządzania jest w czasach w których żyjemy najskuteczniejszy!!!! Dlaczego? Ponieważ, niegdysiejsze relacje na osi podaż- popyt, kompletnie, całkowicie i zupełnie się zmieniły. Wyjaśnię to. Kiedyś po stronie podaży np. rudy żelaza stał koncern wydobywający tę rude, po stronie podaży cukru- kompania cukrownicza, po stronie podaży ropy naftowej (dawno temu)- koncerny wydobywające ropę. Po stronie popytu stały odpowiednio: koncerny hutnicze, wielkie hurtownie spożywcze i rafinerie ropy naftowej. Tak było jeszcze niedawno. Wszystko uległo zmianie w ostatnich kilku latach. Otóż po stronie podaży pojawiły się różnej maści fundusze finansowe i banki globalne dysponujące gigantycznymi kwotami – zawsze wirtualnymi bo zlewarowanymi 100 lub więcej razy, które zmusiły tych, którzy mają surowiec- do wejścia z nimi w alians, a mówiąc brutalnie do podzielenia się z nimi wpływami z transakcji sprzedaży danego surowca za znacznie wyższą cenę niż dotychczas. I nagle, ruda żelaza czy cukier stały się instrumentem finansowym! Którym się gra. Na zwyżkę lub na zniżkę. Stąd m.in. zwyżki cen WSZYSTKICH surowców na świecie. Ponadto, jeśli się ma do dyspozycji naprawdę duże pieniądze, to nie problem np. zmagazynować ropę naftową w dziesiątkach tankowców gdzieś na Pacyfiku, wykupić kontrakty terminowe na tę ropę na rok lub półtora z założeniem, że ropa musi zdrożeć o 200 lub 300% – a tak było i jest bo przecież ropa kosztowała 34$ za baryłkę, a teraz od dłuższego czasu kosztuje 110$. I jakie zyski ma się z tak zmagazynowanych surowców? I to też jest gospodarka centralnie sterowna/zarządzana- tyle, że tu nie sterują rządy, a gigantyczne organizacje finansowe. O czym zresztą powoli, acz bardzo nieśmiało zaczyna się mówić. Ale to inny temat.
Wracając do Chin i kolejnych dwóch wskaźników makroekonomicznych: produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.
Zacznijmy do tego pierwszego. Nie są to dane powalające na kolana, co zresztą można zobaczyć na powyższym wykresie, ale jest kilka czynników, które tłumaczą ten stan rzeczy. Oprócz, oczywiście naturalnego w kryzysowych warunkach zmniejszenia tempa pracy przemysłu, zaczyna dochodzić element którego nikt lub prawie nikt nie bierze pod uwagę- zmiany następujące w samym przemyśle, w jego strukturze i w jego usytuowaniu. Myślę o zmianach związanych z nową ekonomiczną strategią władz centralnych. Długoterminowy plan przewiduje przejście od mało-zyskownych branż przemysłu do bardziej innowacyjnej i kreatywnych gałęzi. Kiedy należy robić radykalne ruchy- znawcy rynku twierdzą, że w kryzysie.
 I teraz w Chinach mamy następująca sytuację: po pierwsze: władze centralne zdając sobie sprawę z dysproporcji w ulokowaniu stref przemysłowych- w zasadzie tylko na wschodnim wybrzeżu, zdecydowały się na dyslokację dużej ilości fabryk do centrum kraju i do regionów zachodnich. Po drugie: została zaplanowana w tej pięciolatce, zmiana profili produkcji przemysłowej z jak się rzekło- energochłonnych, materiałochłonnych, mało zyskownych na rzecz nowszych, zyskowniejszych, proekologicznych i w ogóle high-tech. Tego typu operacje w skali tak wielkiego kraju nie mogą być bezbolesne. To boli i będzie boleć jeszcze przez długi czas i to w wielu wymiarach: wielkości produkcji- co widać, zmianie profili produkcji- co zaczyna być zauważalne i problemach w polityce socjalnej: zamykanie fabryk na wschodzie i przenoszenie do interioru co wiąże się ze zwalnianiem części pracowników i przebranżowieniem pozostałych. Last but not least- rynek wewnętrzny o którym zaraz będę pisał, nie jest- na razie- w stanie wchłonąć tej części produkcji, która przy spadku eksportu została niezagospodarowana. Po prostu- eksport jest ogromny, a rynek wewnętrzny dopiero się tworzy.
I w ten oto sposób przeszliśmy do ostatniego wskaźnika- sprzedaży detalicznej. Myślę, że utrzymywanie się w tej danej na dobrym poziomie, świadczy o budującym się właśnie teraz i tutaj rynku wewnętrznym. Pozwolę sobie zacytować …siebie.
Napisałem ostatnio: -„… tu znowu założenie, że popyt wewnętrzny zamortyzuje negatywne czynniki zewnętrzne. Właśnie to będzie w najbliższych miesiącach dawało nam odpowiedź na pytanie, jak mocna wewnętrznie stała się gospodarka chińska. Czy już na tyle rynek wewnętrzny „urósł w siłę”, aby pociągnąć słabnący w oczach eksport. Zastąpić go nie może, ale zamortyzować skutki tego spadku-tak.Dla Chin ważne będzie w tym kryzysie „przyglądnięcie się sobie”. Bo w tym okresie rozstrzygnie się to, co napisałem w poprzednich zdaniach. A to sprawa fundamentalna. MOC RYNKU WEWNĘTRZNEGO. Coś co budowane jest od niedawna, ale już teraz będzie sprawdzane. I być może doczekamy się powtórki- w najgorszym wariancie obrotu spraw globalnych- kolejnego pakietu wzmacniającego ten rynek. Jak na przełomie 2008/2009. Tylko, mam nadzieję, że jeśli do tego dojdzie, to ten pakiet stymulacyjny będzie zdecydowanie bardziej punktowo dedykowany, zdecydowanie bardziej szczegółowo. Tak, aby jego zalety jego wprowadzenia, były długo odczuwane przez społeczeństwo.”
Co mają sprawy europejski do chińskiego rynku wewnętrznego. Bardzo dużo. Bo Europa jest największym partnerem handlowym Chin. Jeśli rynek euro się wywróci- a to właściwie przesądzone- to chiński rynek wewnętrzny będzie sprawdzany do granic bólu- rządzących. A tym bólem, będzie konieczność wpompowania w rynek pieniędzy ze wspomnianego wyżej pakietu, ponieważ władze będą chciały zachować maksimum z produkcji która szła na eksport.
Jednym słowem, dwa słowa- nie wierzcie Państwo ani na jotę tym, którzy piszą o Chinach w mass-meiach, bo oni uważają, ze jest to kolejne przeciętne państwo świata. NIE, nie jest! I udowodni to w ciągu tego kryzysu!
P.S. Artykuł ten ukazał się w moim blogu „Chiny widziane z daleka” na www.wieslawpilch.salon24.pl. Po nim napisałem kolejne, równie  specjalistyczne teksty. Nie wiem czy kogokolwiek mogą one interesować. Ale oczywiście zapraszam do czytania tych i innych.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wiesław Pilch przedstawia: Analiza i dane makro dla Chin-09.12.2011 Reviewed by on 11 grudnia 2011 .

W związku z notorycznym przekłamywaniem danych makroekonomicznych Chin przez środki masowego przekazu publikujące w Polsce, publikuję dane ukazujące się w Chinach lub zweryfikowane dotyczące Chin. Nowe dane makroekonomiczne (podane rok do roku) które 09.12.2011 napłynęły z Chin, publikowane przez NBS- National Bureau of Statistics są następujące: 1.      Inflacja CPI (Consumer Price Index)- wskaźnik inflacji konsumenckiej dotyczący informacji o kierunku

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Z historii biorę wskazówki dla teraźniejszości z myślą o przyszłości. Makroekonomia którą się fascynuję, pozwala mi na ogląd rzeczywistości gospodarczej takiej, jaka ona jest naprawdę. Niezafałszowana. Sinoligia to namiętność, pewnie ostatnia w moim życiu- więc tym ceneniejsza. "Wiesław Pilch przedstawia" autorski blog p.Wiesława Pilcha. Redakcja portalu polska-azja.pl, będącego platformą swobodnej wymiany myśli na tematy azjatyckie, nie ponosi odpowiedzialności za publikowane na blogu autora treści.

komentarzy 28

  • Bardzo ciekawe dane Panie Wiesławie :).

    Przeglądając internetowy portal „Rzeczpospolitej” natrafiłem na taki news:

    http://www.ekonomia24.pl/artykul/706205,770542-Chiny-dostaja-zadyszki.html

    Myślice, że to kolejny przykład wieszczenia katastrofy w Chinach przez nasze media ? Czy gospodarka chińska faktycznie może mieć poważniejsze kłopoty w roku 2012?

    Z jednej strony inwestycje budowlane w Państwie Środka faktycznie nie zawsze były racjonalne. Wiele budynków jest niezamieszkanych. Wszelako Chińczycy rzadko biorą kredyty na mieszkania. Są znacznie oszczędniejsi, niż Europejczycy, Amerykanie. Może ewentualne problemy w branży budowlanej nie rozleją się na resztę gospodarki?

    Co myślicie Panowie?

    Pozdrawiam serdecznie

  • Istotnie pan Izydorczyk słusznie zauważa i ja też często się zastanawiałem skąd się u nas wzięli miliarderzy skąd takie fortuny i do dzisiaj nie potrafię sobie odpowiedzieć.

  • @Adam Izydorczyk
    To zatem jak z ta prywatyzacja w Polsce, sprzedajemy wszystko patrzac tylko na P&L, czy jednak zdajemy sobie sprawe iz „sami” zyczliwi przyjaciele wokol i czesc trzymamy nawet jak P&L niezbyt atrakcyjnie wyglada? :) Nie dodalbys instytucji finansowych do listy, na pewno nie calkowite upanstwowienie i monopol (jak w co niektorych gospodarkach rynkowych z UE obecnie :) ), ale znaczacy wplyw na rodzimy rynek i decyzje podejmowane w Warszawie ?

    • @PZ

      Jeśli nazywasz prywatyzacją to co się działo w Polsce O_o to nie wiem co powiedzieć. Problem prywatyzacji zawsze i wszędzie występuje w tych państwach, gdzie występował ten piękny system gospodarczy zwany socjalizmem lub ew. kapitalizm państwowy, ale tutaj ten problem występuje w mniejszej mierze, a zaraz wytłumaczę dlaczego.

      Po 50 latach PRL, nie było nikogo w Polsce, kto dysponowałby jakimkolwiek kapitałem, który mógłby być zainwestowany w gospodarkę. Prywatyzacja oznaczała przejmowanie przedsiębiorstw przez TOWARZYSZY i przerabianie ich na przedsiębiorstwa nomenklaturowe lub kupowanie ich za bezcen, w ustawionych przetargach dla kolegów z odpowiedniego pionu SB, WSI etc.etc. Pomijam już afery FOZZ i dziesiątki innych, gdzie wyprowadzano pieniądze publiczne.
      Więc pozostała garstka prywaciarzy badylarzy, których majątki jednak były zbyt małe, aby opierać wielki biznes.
      Jeśli przerywasz proces akumulacji kapitału indywidualnych jednostek to wiesz jaki potem jest efekt tego. Kiedyś w Polsce jeszcze przed 1 wojną światową, ale także pomiędzy 1WŚ a 2 WŚ mogłeś odnaleźć może niezbyt liczne grono, ale zawsze wielkich fabrykantów. Na 100 % słyszałeś o Izraelu Poznańskim i jego fabrykach w Łodzi, takich ludzi troszeczkę w Polsce było, na śląsku zresztą też wystarczy tutaj wspomnieć o Karolu Goduli etc.etc.

      Więc jeśli masz w Polsce warstwę bogatych fabrykantów inwestorów masz możliwość sprywatyzowania majątku poprzez właśnie udział tych warstw społecznych, które posiadają majątek. W Polsce jak sam wiesz, nikogo takiego nie było – więc droga była zupełnie inna.

      Jak już napisałem w kapitalizmie państwowym ten problem występuje rzadziej, a to z tego powodu, że zawsze istnieje warstwa przedsiębiorców z pewnym kapitałem. Zawsze istnieją sektory gospodarki, gdzie władze nie interweniuje, i w zasadzie wszystko opiera się na dobrowolnych transakcjach !!

      Zaś jeśli chodzi o samą prywatyzację właśnie w przypadku przechodzenia z socjalizmu do gospodarki rynkowej – są 3 filary, które muszą być spełnione :
      1) Prywatyzacja tylko poprzez licytację, czyli kto da więcej
      2) Jeśli podczas licytacji, nie znajdzie się nikt, kto da wartość zbliżoną do wartości godziwej majątku – można przedsiębiorstwo przekształcić w spółkę akcyjną i zbyć ją poprzez giełdę
      3) Odsuwanie od licytacji przedsiębiorstw lub innych podmiotów, które mają pewne połączenia z rządami innych państw. – np. firmy naftowe z Rosji etc.etc.

      Przypominam też, że system bankowy to efekt 50 lat komuny i braku bankowości prywatnej i braku oczywiście akumulacji kapitału. 4 banki państwowe to za mało :) Słabość nowego systemu bankowego już dało się odczuć na samym początku lat ’90, ale tak jak mówię brak jakichkolwiek połączeń biznesowych/finansowych pomiędzy wieloma sektorami robiła swoje.

      Sam problem prywatyzacji/które sektory powinny być pod kontrolą władz są pochodną właśnie początkowych naszych rozważań. Oczywiście sektor bankowy można też oprzeć w większej mierze o zwykłych obywateli – tylko obywatele też muszą mieć pieniądze, a kto miał kasę na początku lat 90 ? pomijam już problem inflacji etc.etc.

      Zauważyłem, że całkowicie PZ pomijasz czas, uwarunkowania i kwestię kapitału.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Więc na tej bazie własnych doświadczeń związanych z Polską ( czyli indywidualnym przypadku ) próbujesz ukuć całkowitą teorię odnoszącą się do wszystkich jednostek/podmiotów gospodarczych etc.etc. Co najmniej jest to niebezpieczne – bo w łatwy sposób można stwierdzić, dzisiaj Norwegia jest bogata/ stosuje interwencjonizm/mają wysokie opodatkowanie – to na pewno da nam rozwój.
        W tym przypadku pomijasz czas, akumulację kapitału, kiedy w krajach europy Zachodniej panował kapitalizm, a w Danii VAT wynosił 9 % i był najwyższym w Europie – a to jeszcze były lata ’70 . Pomijasz uwarunkowania związane z wydobyciem surowców , ropa gaz rudy żelaza miedź tytan cynk siarka etc.etc. czyli jak widzisz błędna interpretacja tworzy błędną teorię i tak też działo się na przestrzeni lat, gdzie najpierw wierzono w keynesowską politykę monetarną potem w monetarystów, teraz znów w neo-keynesistów etc.etc.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @PZ
        Jeszcze dopowiem jedną rzecz – problem jak obaj wiemy leży w innym miejscu, a dokładnie chodzi o RRR wsk cook’a etc.etc. i cały dzisiejszy system bankowy. Tak naprawdę czy korzyści z tego czerpie Pan Kowalski czy Smith różnicy nam nie robi !!
        Zresztą rozmawialiśmy już kiedyś o całym systemie bankowym, więc de facto powtarzamy nasze poprzednie przemyślenia :+)

      • Avatar PZ

        @Adam Izydorczyk
        Panie Adamie insynuacje na temat „moich wlasnych” doswiadczen zwiaznych z Polska, a juz tym bardziej tworzenia jakichkolwiek teorii na tej podstawie, uwazam za chwyt ponizej pasa, zwlaszcza ze zadnych teorii nie proponowalem w 6 linijkach powyzej.
        Co do uwarunkowan czasowych, jakos nie przypominam sobie, abym w ktorymkolwiek momencie mial odmienne zdanie od tego prezentowanego przez Pana, na temat jak wygladala sytuacja na poczatku lat 90-tych w Polsce odnosnie kapitalu. Obecnie jednak jestesmy 20 lat pozniej zarowno w akumulacji kapitalu, wiedzy, doswiadczen oraz co istotne uwarunkowan zewnetrznych.
        Co do tego jak wygladala prywatyzacja nomenklaturowa zaraz po PRLu takze nie przypominam sobie, abym nie zgadzal sie z Pana ocena, wiec nie rozumiem po co wracamy do walkowania tematu, co do ktorego sie zgadzamy. :)
        Pierwszy raz natomiast (moze bylo wczesniej, ale widac nie jestem tak starym bywalcem CSPA aby to pamietac) otwarcie stwierdzil Pan, ze Polska powinna uwzglednic przy sprzedazy co niektorych spolek nazwijmy je strategicznych fakt, czy sprzedaje (celowo nie mowie prywatyzuje) podmiotowi powiazanemu z rzadami innych panstw, czy komus kogo celem jest zysk, a nie dzialanie politycznie motywowane.
        Przy naszej ostatniej dyskusji twierdzil Pan, ze sprzedawac nalezy wszystko jak leci, stad tez pozwolilem sobie zadac moje przyznaje prowokujace pytanie, z ktorego wynikla cala Panska odpowiedz.
        Pierwszy tez raz widze u Pana pojawiajace sie okreslenie „wartosc godziwa”, wczesniej bylo tylko licytacja oraz kto da wiecej. Obecnie chyba moge stwierdzic iz zgadzamy sie ze nawet dajacy najwiecej moze dawac ponizej wartosci godziwej i to takze jest dla mnie nowy aspekt Panskiej opinii.
        Prosze takze, nie przypisywac mi tez, o ktorych nie wspominalem, bo nigdzie nie pisalem, aby stosowac model norweski czy skandynawski, gdyz Polski na to nie stac. Pisalem (i ciagle sie pod tym podpisuje), aby przyjzec sie modelowi joint-ventures, z powodzeniem stosowanemu w krajach nie tylko bogatych w surowce (a czasami rownie biednych jak Polska).
        Co do gieldy to ma Pan racje, ze zaleta jest transparetnosc, wada zas, ze niestety w momencie braku udzialowca dominujacego zaczyna to byc firma dzialajaca dla kierownictwa (co teraz widac w Europie doskonale) i jest mniej efektywnie zarzadzanie, niz kiedy dominujacy udzialowiec istnieje. Zgadzam sie calkowicie, ze w Polsce brak na tym etapie innej lepszej metody niz gielda.
        Zas co do bankow to chyba wyraznie sie okreslilem, ze nie nacjonalizacja, tylko wieksza kontrola rodzimego kapitalu (czy to rozproszonego, czy to OFE, czy jakiejkolwiek innej hybrydy). Znowu wiec nie rozumiem rozwazan z lat 90 na ten temat. Dyskutowalismy wielokrotnie, ze wspolczynnik rezerwy czastkowej jest problemem obecnego systemu i tutaj sie zgadzamy. Zgadzamy sie takze, ze nasze zdanie nic tu nie zmieni, dopoki kilka bankow nie pojdzie z torbami i wkurzeni depozytariusze nie wymoga zmian sami celem podniesienia bezpieczenstwa swoich oszczednosci. Na razie jednak zachodni politycy boja sie takiego scenariusza jak diabel wody swieconej.
        Natomiast w Polsce w bankowosci istnieje takze problem zbytniego oderwania miejsca podejmowania decyzji i struktury decyzyjnej bankow od tego gdzie prowadzony jest biznes.
        Zaczyna o tym przebakiwac nawet NBP wiec chyba cos jest na rzeczy.
        Ostatnio przejechal sie na tym o ile pamietam NatWest w UK, kiedy Santander finansowal sie wyprowadzeniem kapitalu do Hiszpanii aby finansowac swoje straty przykrecajac kredytowanie w UK. FSA zareagowala szybko, ale i tak nie do konca skutecznie. Nie mam zludzen, ze KNF w takiej konfrontacji bylby w duzo slabszej pozycji negocjacyjnej.
        Na obecnym modelu uzaleznienia sektora finansowego od zagranicy poslizniemy sie juz niedlugo mam wrazenie, ale czas pokaze. Na razie demokratycznie zgadzam sie z Panem iz mamy roznice w opinii na ten temat. :)
        Zeby byla jasnosc podkreslam raz jeszcze nie jestem zwolennikiem panstwowej wlasnosci w gospodarce, im mniej tym lepiej. Ale to nie oznacza, ze nalezy kontynuowac znany model korupcyjnej wyprzedazy (czesto za bezcen) tylko po to, aby Minister Finansow mial mozliwosc przelania dotacji do FUS. :)

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @PZ

        Wróciłem wczoraj z pracy o 23 i właśnie bałem się od rana otworzyć CSPA z myślą, że PZ odpowiedział mi i teraz znów się muszę produkować, a roboty mam od z…….. , ale spokojnie robota nie zając nie ucieknie więc najpierw napiszę swoją odpowiedź, a potem powrócę do pracy ^_^

        „Pierwszy raz natomiast (moze bylo wczesniej, ale widac nie jestem tak starym bywalcem CSPA aby to pamietac) otwarcie stwierdzil Pan, ze Polska powinna uwzglednic przy sprzedazy co niektorych spolek nazwijmy je strategicznych fakt, czy sprzedaje (celowo nie mowie prywatyzuje) podmiotowi powiazanemu z rzadami innych panstw, czy komus kogo celem jest zysk, a nie dzialanie politycznie motywowane.”

        Szanowny kolego, wcześniej mówiłem to samo i odnosiłem to właśnie do spółek rosyjskich, które de facto są dalej zarządzane przez KGB i FSB.
        Nie wiem czy akurat pisałem to na CSPA, ale na Frizonie to na 100 % .
        Mam ograniczony czas na plotki na forum i dlatego też czasami coś faktycznie może mi się zapomnieć podczas pisania postu :)
        W każdym razie trzeba też pamiętać, że Europie Zachodniej też było na rękę istnienie socjalizmu w Polsce. Czy Niemcy Francja etc.etc. chcą mięć konkurencje wśród krajów europy wsch. ? Co mogły uczynić kraje Europy Zach., aby wyjść korzystnie na zmianach ustrojowych ? Oczywiście uzależnić te gospodarki od siebie i tak też się właśnie stało. Tylko czekać kiedy UE „poprosi” naszych rządzących o wprowadzenie podatku katastralnego :) Zresztą już się pojawia data 2014.

        „Pierwszy tez raz widze u Pana pojawiajace sie okreslenie „wartosc godziwa”, wczesniej bylo tylko licytacja oraz kto da wiecej.”

        Wartość godziwa też się już pojawiała i to wielokrotnie jeśli nie tutaj to na Frizonie. Zresztą był, cały topic na temat wyceny rynkowej i w jaki sposób to można ująć. Czy determinanty ceny dlaczego wynika to z podaży dóbr, krzywych popytowych klientów, konkurencji czyli ilości podmiotów walczących na rynku, kosztów wytworzenia jako części rachunku ekonomicznego w przedsiębiorstwie etc.etc. Wszystko było dobrze opisane, tylko wychodzę, z założenia, że CSPA to nie miejsce na dogłębne pogadanki o ekonomii, dlatego dość często skracam swoje myśli !! Zresztą tutaj dochodzi dodatkowy fakt czyli różnicy pomiędzy UoR a MSR/MSSF etc.etc. ( w jaki sposób podchodzić do wartości godziwej, co można uznać wartością godziwą – jakie modele wyceny zaproponować etc.etc.)

        System bankowy jest przymusowy i tutaj mamy największą tragedię dzisiejszego świata. Już od 1994 de facto kolejne grupy są uzależnione od posiadania konta w banku. Najpierw były to przedsiębiorstwa oraz jednostki budżetowe, a na samym końcu zwykli obywatele. Teraz już nawet emerytów chcą zmuszać do posiadania kont – bo tak mają być przekazywane emerytury w Polsce.
        Przypominam, że wszystko musi się odbywać na dobrowolności- jeśli ja u siebie w firmie chce płacić ZUS swoim pracownikom na poczcie to jest mój prywatny interes i każdy powinien się odwalić.
        Śmieszą mnie też insynuacje o ewidencji oraz tylko częściowych opodatkowaniu wszystkich transakcji przez przedsiębiorców – tak podchodzą do sprawy urzędnicy US/UKS i tym podobnych instytucji.
        Dlaczego shadow economy w Polsce to ponad 25 % PKB – przypadek czy jak ?
        Zresztą tu jest więcej problemów, zawsze proponowałem ( tylko pisałem to raczej na frizonie niż tutaj ) jeśli masz ZYSK u siebie w firmie i wrzucasz to do kapitału zapasowego powinieneś zostać zwolniony od płacenia podatku CIT.
        Każdy akt, który wyraża się pozostawieniem Zysku w spółce przez właściciela powinien tak być traktowany. etc.etc.

        „Zas co do bankow to chyba wyraznie sie okreslilem, ze nie nacjonalizacja, tylko wieksza kontrola rodzimego kapitalu (czy to rozproszonego, czy to OFE, czy jakiejkolwiek innej hybrydy)”

        Skończymy problem inflacji i przejdziemy do naturalnej deflacji jak w USA w latach 1876 – 1904 i będzie bardziej normalnie. Dlaczego ludzie poszukują okazji, aby schronić swoje oszczędności przed inflacją ? Bo tak ten system został stworzony. Tak, aby 100-200 instytucji finansowych miało wielki kapitał do dyspozycji. Inne są równowagi na rynku jeśli mamy 1000000 osób podejmujących decyzję, a inne jeśli mamy 100 największych instytucji o zasobach równych 10 % GDP USA O_o
        Kapitał należy do ludzi, jeśli ktoś wykorzystuje go w niecnych celach powinien być powieszony jak za dobrych czasów wolnej bankowości w Szkocji :+)
        Dla jasności naturalna deflacja nie jest jednym z 3 przypadków deflacji, które są spowodowane interwencją władzuchny – jak coś odsyłam do de Soto lub Friedmana, który akurat w tym przypadku strasznie zawalił sprawę :+(

        … a teraz już uciekam – jutro z rana jak dobrze pójdzie znów znajdę kilka chwil na pisanie postów :+)

      • Avatar PZ

        Panie Adamie, jako, ze ciezko Pan pracuje, tym bardziej dziekuje za obszerne wyjasnienia i zeby juz nie mial Pan „stracha” z rana nie odpowiadam na ostatni post. :)
        NIemniej jednak do ciekawych dyskusji na tematy ekonomiczne mam „slabosc”, wiec mam nadzieje, ze czas na pisanie postow nie byl dla Pana calkowicie stracony
        Ostatnio tez w pracy sporo sie dzieje nawet czasami mi sie wydaje, ze wiecej niz od z……., ale tak to bywa. :)
        Z wielka checia podyskutowalbym w realu, jednakze nie bede mogl byc na oplatku CSPA, wiec bedzie musialo to poczekac.
        O Frizonie nie wiedzialem, ale na pewno zajrze po powyzszej reklamie. :)
        Zycze wesolych swiat i udanego pobytu w Polsce.

  • to jest woda na mlyn zwolennikow wielkosci modelu chinskiego.
    sluchalem z zaciekawieniem, choc mam watpliwosci co do ich danych na ktorych opieraja sie. ale jesli to prawda, to ciekawa wizja.
    goraco polecam
    napisalem na ich stronie na FB o swoich watpliwosciach i jest tam odpowiedz, jesli kogos interesuje

    popupchinese.com/lessons/sinica/the-bears-are-back-in-town

  • Pan Dudzinski
    ja w jednej kwestii – tych pensji dodatkowych
    nie wiem jak w chinach, ale moze byc podobnie jak tutaj, 13 i 14 sa standardem w przywatnych firmach lub tzw bonus noworozny. htc potrafil placic 12 pensji dodatkowo, czyli rocznei mozna zarobic 24 pensje. to jest przyklad z zycia z dzialu sprzedazy
    sam mialem dodatkowe pensje, bonus i akcje – nie powiem nie skarzylem sie pod wzlgedem finansowym. mimo ze istnieje mit ze tu slabo placa.

    • Trzynasta pensja to standard w Chinach. Jak napisał rysiek zdarzają się i 24 pensje w roku. Negocjując zarobki często negocjuje się nie stawkę miesięczną tylko ilość pensji w roku.
      Bonus i akcje zazwyczaj po rocznym kontrakcie żeby zatrzymać na siłę pracownika. Ciężko utrzymać Chińczyka w jednej firmie dłużej niż 6 miesięcy. Ponad rok pracy w jednej firmie to już pomału wyjątek. Do tego Chińczycy oczekują awansu i zmiany stanowiska kilka razy w roku.

      • Avatar rysiek

        jg
        dokladnie to samo mowil mi znajomy polak, ktory pracowal w chinach dla polskiej firmy i nadzorowal grupe chinskich pracownikow
        i do tej roszczeniowej postawy dochodzi praktycznie nimoznosc zwolnienia – spore obostrzenia. w europie to sie chyba nazywa panstwo socjalne, przynajmniej czesciowo …

      • Avatar Adam Izydorczyk

        W sektorze bankowym tak to właśnie wygląda z wyłączeniem banków zagranicznych, żyć nie umierać ^_^ na koniec roku dostajesz bonus za cały rok.
        2 najlepsza fucha to administracja państwowa – dofinansowanie do mieszkania na poziomie 100 tyś RMB, a kiedyś było jeszcze lepiej bo dostawali mieszkania za free O_o
        Przywileje pracownicze na całym bożym świecie to norma.. niech ktoś sobie poczyta co wyrabiają pracownicy w fabrykach Forda O_o
        Akcje przyznawane pracownikom to też norma.. mam nawet jeden taki przypadek w rodzinie :)

        Pewnego dnia będzie tak, że ludzie będą pracować 6 godz dziennie i też będą narzekać, że tak dużo muszą pracować. Człowiek z założenia jest jednostką leniwą, która zrobi wszystko, aby tylko mieć wolny czas i jeszcze dużo pieniędzy za darmo. Niech sobie ktoś dzisiaj wyobrazi pracę po 12 godz dziennie przez cały czas z jedną przerwą 15 minutową w przędzalniach w 19 wiecznej Łodzi ^_^

      • Avatar Zyggi

        @ Adam.
        Cyt. „Człowiek z założenia jest jednostką leniwą”. Bywa, że w „odpowiednich warunkach” z leniwej może się stać jeszcze bardziej leniwą. Przyjaciel mojego ojca (rodowity Kresowiak z Podola) wizytował kiedyś swoją rodzinę na Ukrainie. Raz obsewował w polu grupę kołchoźników kobiet i mężczyzn – jak powiada, trochę ludzi starszych, ale też dorodne dziewuchy i krzepkie mużyki – kwiat słowiańskiej rasy. :-) Ponieważ nie był to jakiś wzorcowy kołchoz regularnie odwiedzany przez towarzyszy z „naczalstwa”, więc pełen luzik: część leżała sobie na trawie – śmichy-chichy, samogon itp., a część szukała czegoś w bujnym zielsku. Zapytał, czego oni tam szukają, w odpowiedzi usłyszał: „wykopują kartoszki”. Na uwagę, dlaczego zawczasu nie powyrywali chwastów, usłyszał: „a kto by tam się starał, jak to nie nasze”… I kto by powiedział, że gospodarka oparta na zbieractwie to w Europie zamierzchłe czasy? :-)

      • Ciekawe rzeczy panowie piszą ale widocznie te dodatkowe pensje to już mieszczą się w ich kalkulacji bo np nie można powiedzieć że gospodarka Chińska kuleje więc gdzie indziej jest pies pogrzebany.Wobec tego powiedzcie panowie dlaczego u nas nie ma tego rodzaju bonusów .Co prawda panuje u nas zwyczaj dawania bonów świątecznych ale to nie to samo i nie wszędzie jest praktykowane.Panie jg widocznie w Chinach liczy się bardzo praca i indywidualne osiągnięcia przy ciężkiej pracy bo w przeciwnym przypadku nie rozumiem z kąt ich sukcesy.Jeśli chodzi o Rosję to zapewne coś się teraz zmieniło ale kiedyś za sowietów to było tak jak pan Zyggi pisze do pracy na polu w kołchozie pierwsze szedł przewodniczący za nim cała brać kołchożnicza a na końcu umyślny niosący balon z samogonem.Można sobie wyobrazić jak wyglądała ta praca i przy tym zwyczajne złodziejstwo które w ich przekonaniu wcale nim nie było.No cóż wspólne to nasze a nasze można brać.A ciekawe jak u nich w przemyśle choć z tego co wiem to u nich istnieje tylko przemysł zbrojeniowy.

      • Avatar Zyggi

        @ P. Stefan Dudziński.
        Interesowałem się przekształceniami własnościowymi w przemyśle po upadku ZSRR. Wiadomo, że w wielu branżach było ciężko, niektóre upadły (np. przemysł tekstylny, w którym za pierwszej prezydentury Jelcyna nagminnie płacono pracownikom towarami). Przez ten czas stare radzieckie zwyczaje (typu „czy się siedzi czy się leży”) wyraźnie się zmieniły na lepsze, przynajmniej w dużych miastach. W Moskwie czy „Pitrze” nieraz trzeba zdrowo „zasuwać”. Zresztą trudno wyobrazić sobie np. by Moskwa tak się unowocześniła, gdyby ludzie nadal tam hołdowali nawykom z czasów schyłkowego ZSRR. Oczywiście prowincja to odrębny temat, ale myślę, że wszędzie gdzie doszło do zmian własnościowych, tam wymusiło to zmiany postaw. Inna rzecz, że Rosjanie i Ukraińcy (i inne narody dawnego Sojuza) zawsze byli i nadal są bardziej tolerancyjni od nas w kwestii picia w miejscu pracy. No, ale to już kwestie kulturowe. :-)

      • Avatar Zyggi

        P.S. W ukraińskim Donbasie i innych miastach zwł. na bardziej uprzemysłowionym wschodzie i południu Ukrainy wiele zakładów pracy nadal utrzymuje kosztowne przywileje dla pracowników, w tym zakładowe domy wczasowe, sanatoria, kolonie dla dzieci pracowników. Przykładem jest m.in. kompleks metalurgiczny Zaporiżstal.

  • Jeszcze co do artykułu nie mam podstaw aby nie wierzyć danym ale już na pierwszy rzut oka wyglądają imponująco .A teraz refleksja -to Chiny ciężko pracują na swoją przyszłość i przyszłość swojego kraju,Chińczycy zapewne nie mają trzynastej i czternastej pensji ani emerytury w roku,nie są zdemoralizowani i nie żyją ponad stan.To jest banalne ale nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.

    • „nie są zdemoralizowani i nie żyją ponad stan”

      Panie Stanisławie, niestety, ale nie mogę się zgodzić. Ci którzy nie zarabiają więcej niż średnia w mieście, nie żyją ponad stan bo nie mają za co.

      W przypadku nowobogackich i młodego pokolenia jest parcie na Audi i Mercedesy, torebki LV, drogie ciuchy, wakacje za granicą np. w Malezji. Koleżanka Chinka, przed 30stką, za 6 dniową wycieczkę na Malediwy zapłaciła 30,000RMB~15,000PLN. Do tego 20,000RMB~10,000PLN na „drobne wydatki” jak to określiła. Mówi, że nie musiała wydać tych 20,000RMB, ale nie oszczędzała bo przecież po wakacje są po to, żeby się zrelaksować, a zakupy ją relaksują. Powiedzmy, że należy do niższej klasy średniej.

      I co?:)

  • Bardzo ciekawy artykuł. Zgadzam się, że w pewnych uwarunkowaniach nie ma innego wyjścia jak centralne planowanie w skali makro. Skoro południowi Koreańczycy odnieśli w ten sposób sukces i przez ok. 30 lat chronili swój rynek finansowy oraz walutę, to dlaczego nie mieliby tego robić Chińczycy? Dane ekonomiczne dot. Chin zachodnie media czerpią z innych źródeł, czyżby z satelit szpiegowskich? ;-) Cóż, może ma to związek ze słowami geniusza III RP Lecha W.: „A satelyty latają, latają i nic nie płacą”…
    Medialne rewelacje i mające z nich wynikać proroctwa wróżące rychły upadek Chin czytamy od lat 80-tych. Z nimi jest trochę jak z radzieckimi „przepowiedniami”: od czasów Stalina aż po schyłkowego Breżniewa Sowieci niezmiennie ględzili, że ZSRR dogoni USA w ciągu 25 lat. :-)

    • Zgadzam się z panem a któż głosi takie proroctwa ,upadek to mogę widzieć gdzie indziej np są takie państwa w Europie nie wskazując palcem.

    • @Zyggi

      Przepraszam, ale istnieje zasadnicza różnica pomiędzy interwencjonizmem, a centralnym planowaniem, a główną można zawrzeć w tym, że jednak w interwencjonizmie mamy do czynienia z cenami rynkowymi, zaś w centralnym planowaniu, gdzie to planista wszystko ustala – brak takowych. Jeśli ceny nie są ustalane poprzez grę rynkową, to zawsze dochodzi do tak zwanej gospodarki permanentnego braku – koniec końców wprowadza się kartki tak jak u nas w 1976.

      Przykład Korei Południowej jest wyrwany z kontekstu czyli zupełnie pominąłeś pomoc USA, transfer technologii i kilka innych wątków. Oczywiście interwencjonizm może się sprawdzić ( przyjmijmy, że temu przypiszemy dzisiejszą pozycję Korei Południowej ), ja mogę podać 20 przykładów, gdzie interwencjonizm państwowy zupełnie zawiódł.

      Po 2 dla wszystkich polecam poczytać o dual price system w Chinach czyli jak partyjniacy dorobili się kosztem całego kraju na zmianach systemowych. Dokładnie tak samo jak w Polsce, gdzie powstawały przedsiębiorstwa nomenklaturowe.

      Większość tak zwanych „zaplanowanych” inwestycji poniosło wielkie porażki. Wystarczy tutaj tylko wspomnieć o tym naszych „zbawiennym” guanxi.

      „With the help of subnational
      governments and their own personal connections (guanxi), the managers
      of SOEs have borrowed huge sums from banks (about 65 percent of the
      total loans in 2002), a sizable fraction of which the SOEs will not be able
      to repay”

      koniec końców jest taki, że upchnięto toksyczne aktywa w kilka pakietów i upchnięto pod zarządzanie wielkiej 4rce, a takich toksycznych „pakietów” jest o wiele więcej … wystarczy tutaj tylko wspomnieć, że dług „chińskiego PKP” wynosi 2 % PKB Chin. ^_^

      Koniec końców zapytam się .. jeśli jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle ? O_o

      • Avatar Zyggi

        @ Adam.
        W moim poście o centralnym planowaniu jak byk stoi: „w pewnych uwarunkowaniach”, a nie jako dogmat funkcjonowania gospodarki. Korea Pd. zanim zaczęła się rozwijać w sposób planowy, była jednym z najuboższych (licząc PKB per capita) krajów Azji, podobnie jak Chiny do końca lat 70-tych. Koreańczycy rozwijali kraj i chronili swój rynek tak długo jak to było konieczne, nie dłużej. Tak, by nie zostać „zjedzonymi” przez potężne grupy finansowe z USA i Japonii. USA nie pomagały Korei Pd. darowiznami. Koreańczycy brali kredyty (jak inni), kupowali licencje (to był ten „transfer technologii”, o którym piszesz), inwestowali w sektory proeksportowe, korzystali z preferencji. Nie mieli wcale lepszych warunków niż wiele innych krajów. I mimo centralnego planowania rozwoju i ochrony własnego sektora finansowego, jakoś nie było tam kartek ani kolejek. Braki i reglamentacja mogą pojawić się wtedy, gdy państwo zamiast zadowalać się rolą ORGANIZATORA (np. w kwestii organizowania rezerw surowców – jak w Chinach, lub stwarzania warunków dla rozwoju określonych branż – jak w Korei Pd.), przejmuje funkcję JEDYNEGO LICZĄCEGO SIĘ GRACZA na rynku. Z tego, co wiem, taka sytuacja od dawna nie ma miejsca w Chinach, tak jak nie miała miejsca w Korei Pd. Dlatego przykłady takich krajów jak Korea Pn. i Kuba po „odcięciu” od pomocy RWPG tudzież intensywnie drenowany przez Ruskich PRL, nijak się mają do dzisiejszych Chin.
        Dziś też mamy szczególną sytuację, de facto mamy stan WOJNY EKONOMICZNEJ wypowiedzianej przez garstkę grandziarzy reszcie świata. Obecnie świat jest zalewany dziesiątkami zlewarowanych bln USD, pieniędzy bez żadnego pokrycia. I teraz Chińczycy mają nic nie robić, nie gromadzić żadnych zapasów, nie mieć żadnej strategii tylko podporządkować się „niewidzialnej ręce rynku”? Nie mają inwestować w infrastrukturę, skoro nie ma z niej tu i teraz zysków? Dziś China Railways ma dług 2% PKB, ale podejrzewam, że straty wynikające z zacofania kolei, które są ważnym środkiem transportu ludzi i towarów, byłyby większe niż te 2% rocznego PKB.
        Mimo wszystko uważam, że austriacka szkoła ekonomii działałaby dobrze w warunkach pieniądza opartego na PARYTECIE ZŁOTA, a nie „parytecie” wiary tłumu w kapelusz iluzjonisty z FED, wyciągającego zeń coraz to nowe pliki banknotów (albo raczej ciągi cyferek) o coraz niższej wartości jednostkowej. Ponieważ jest jak jest i niektórzy uczestnicy gry robią co chcą, nie ma wyjścia, każdy działa wg zasady: „ratuj się kto może”. Chińczycy właśnie to robią.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @Zyggi

        USA w 19 wieku też broniła swój rynek przed produktami z Europy czy też Azji, ale nie można tego określić jako centralne planowanie. To jest INTERWENCJONIZM !!

        Kiedy faktycznie Korea Południowa zrobiła ten krok naprzód ? Przed rokiem 1990 czy po roku 1990 ? Kiedy firmy z Korei Południowej odniosły większy sukces ? Przed urynkowieniem większości sektorów czy kiedy były one trzymane i dotowane przez rząd w Seulu ?

        Zresztą co do transferu technologii. To, że kraj X pozwala krajowi Y na możliwość stosowania patentów z kraju X już jest wystarczającą pomocą. Korea Południowa dostała taką możliwość, aby skupować patenty, czego odmawia się Chińczykom zawsze i wszędzie, dlatego ci są zmuszani to pozyskiwania ich inną drogą.

        Dokładnie tak samo było za PRLu – sprzedawano te technologię Polsce, które były bardzo energochłonne etc.etc. z góry zakładano, że to będzie pogłębiać nierównowagę polskiej gospodarki. Centralne planowanie ma to do siebie, że oprócz braku cen rynkowych ma jeszcze jedną cholerną wadę. Ten problem to właśnie wchłanianie i przyswajania patentów oraz inwestycji.

        Powiedziałeś również, że świat jest zalewany dużą ilością USD, dokładnie tak samo jest zalewany dużą ilością EURO RMB YENów i innych walut. Wsk. TMS bardzo dobrze pokazuje jak kształtuje się podaż pieniądza. Agregatów jest wiele .. papier jest papier :)

        Co do ” chińskiego PKP ” oczywiście, że trzeba inwestować, ale w oparciu o rachunek ekonomiczny. KPCH nie bierze pod uwagę RZiS. Centralny planista nie zastanawia się nad „finansami” bo w zapasie ma kilkaset milionów ludzi płacących podatki, więc jeśli tylko występuje strata dotuje się firmę z podatków.
        Kolej w Galicji Karola Ludwika była opłacalna kiedy była prywatna ( czyli należała do księcia Leona Sapiehy ) , po nacjonalizacji w 1892 nagle zaczęła przynosić straty … przypadek czy jak ?? ( oczywiście nacjonalizowali zaborcy )

        Na rynku muszą być prywatni gracze i wszystkie transakcje muszą być dobrowolne !!
        Przy każdej decyzji firma ponosi ryzyko …. zysk jest premią za ryzyko. Pomijając ten mechanizm całkowicie zniekształcamy rynek !!!

        Ja już wiem co się stanie z państwowymi kolejami .. zaczną upadać jak w NZ i koniec końców rząd zgodzi się na ich prywatyzację .. bo pewnego dnia kwota dopłaty będzie zbyt wielka, aby mogła być pokryta przez wszystkich podatników.

        Zgadzam się tylko z punktem związanym z bezpieczeństwem energetycznym jak i oczywiście wojskowym, ale niestety w Chinach jest o wiele więcej sektorów, które są albo SOE albo quasi-prywatne :+)

      • Avatar Zyggi

        @ Adam.
        Napisałem „centralne planowanie”, bo Korea Pd. rozwijała się w oparciu o 5-letnie plany rozwoju przemysłu. Towarzyszył temu protekcjonizm, podobnie jak w 19-wiecznych Stanach czy UK, a potem w Japonii, tyle że tam nie było planów rozwojowych. Przed 1990 Koreańczycy stworzyli podstawy uprzemysłowienia, co chyba nie udałoby się tak spektakularnie, gdyby zrezygnowali z protekcjonizmu i od razu otworzyli się „na maksa”. Stąd jeszcze przed 1990 r. koreańskie firmy elektroniczne, stoczniowe czy stalowe należały do największych w świecie. Dlatego uważam, że kraje biedne (do których kiedyś należała Korea Pd.) a nie bogate mają prawo do protekcjonizmu (choćby w obronie swojej ekonomicznej suwerenności). Tu się różnię od niektórych mainstreamowych komentatorów, którzy uważają dokładnie na odwrót. :-) Vide: książka Guicharda i Bruneta, którą „maglowaliśmy” na Forum ponad miesiąc temu.
        Co do transferu technologii, możliwości podobne jak Korea Pd. miały dziesiątki krajów Trzeciego Świata będących sojusznikami USA. Ile z nich skorzystało tak jak Korea? Pięć? Siedem?… Planowy rozwój między 1960 a 1990 nie zaszkodził 2-cyfrowym wskaźnikom wzrostu PKB (w II połowie lat 80-tych Korea Pd. notowała 12-14% wzrostu rocznie – przy tym Chiny dziś wymiękają). Wchłanianie patentów odbywało się dość płynnie, bo sektor produkcyjny w ogromnej większości należał do firm prywatnych. Poza tym istniała przemyślana polityka edukacyjna – nie oszczędzano pieniędzy na wykształcenie dobrze przygotowanych kadr, które poradziłyby sobie z wdrażaniem i rozwojem technologii.
        Ceny ustalane odgórnie – tu się zgadzam, ręczne sterowanie to droga donikąd. Ale ceny wewnętrzne wynikające z wysokiego poziomu rezerw surowcowych – a czemu nie? Jakie są przesłanki, żeby wszystko drożało, skoro w razie ryzyka inflacji część rezerw trafi na rynek, wpływając „uspokajająco” na procesy podaży-popytu?
        Sprawa „chińskiego PKP”. Może to zabrzmi jak dogmat, ale infrastruktura to w gospodarce priorytet bezwzględny. Chodzi nie tylko o przewóz towarów z punktu A do B, ale też przewóz ludzi. Który pracownik będzie bardziej wydajny: ten, który ten sam dystans do pracy pokona w pół godziny, czy ten, któremu ta sama droga zajmie dwie i pół godziny?… Później jest przemęczenie, spadek tempa pracy, koncentracji, wypadki, koszty leczenia i inne straty, nie mówiąc o wymiarze czysto ludzkim. W skali roku dl gospodarki miliardy USD „w plecy”, nie mówiąc o spowolnionym transporcie towarów. Niedoinwestowane koleje, dziurawe i nieprzejezdne drogi, niedostateczne możliwości przeładunkowe portów i lotnisk – to tak jak zapchane cholesterolem żyły dla organizmu. Skutki są podobne! A że infrastruktura kosztuje – no cóż, każdy kraj ma wybór: zawczasu wybudować to lub tamto albo czekać aż prywatny inwestor zaryzykuje.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @ Zyggi

        Protekcjonizm to jest bardzo fajna rzecz, ale tylko w tym przypadku kiedy oponenci nie podejmują żadnych kroków.
        Jeśli zaś inne kraje zaczynają grać tak samo jak kraj, który stosuję protekcjonizm wtedy robi się gorąco. Odsyłam do wojny handlowej pomiędzy Japonią oraz USA. Japonia stosowała protekcjonizm i jakie były kroki USA, które notabene też stosowały protekcjonizm, ale w mediach Reagana kreowano na obrońcę wolnego rynku ^_^
        Wojny handlowe powstają właśnie z tego, że jeden lub drugi kraj grają kartą protekcjonizmu i robią wszystko, aby firmy rodzime miały przewagę konkurencyjną na rynkach światowych. Czyli podnosi się poziom życia w kraju X, ale spada w kraju Y i Z, ale to jeszcze nie wszystko ponieważ trzeba sobie przypomnieć jeszcze o jednej rzeczy czyli błędnej alokacji dóbr kapitałowych. Co pod przykrywką rządu może być korzystne na wolnym rynku może być marnowaniem dóbr kapitałowych.

        Jeśli subsydiowanie swoich produktów eksportowych jest dobre- to powiedz mi dlaczego doszło do protestów w Korei Południowej ? Myślisz, że przeciętnego koreańskiego robotnika interesowało subsydiowanie eksportu do USA ?
        Dokładnie tak samo było u nas za PRL, gdzie wszyscy dopłacali do budowy statków, które koniec końców trafiały do Ruskich za ruble transferowe, co potem można było nimi sobie podcierać zadek.

        Jeszcze pytanie ? Po co dany kraj eksportuje swoje dobra? Jaki jest cel tego eksportu ? Czyżby nie import ?? oraz rezerwy walutowe ? Korea Południowa jest dzisiaj w TOP10 jeśli chodzi o posiadanie dolców i US bonds … i jak myślisz o czym myślą przywódcy Korei Południowej kiedy przypominają sobie o tym papierze ??

        Co do infrastruktury to się oczywiście zgadzam !! W przypadku Chin doszło do jednego problemu … ostatnimi czasy rządzący postawili bardziej na kolej pasażerską, a priorytetem tutaj jest transport dóbr półproduktów etc.etc. czyli tak zwana logistyka szeroko pojęta. Tutaj właśnie wyszedł problem z tym centralnym planowaniem. Każdy wie jakie jest zapotrzebowanie, ale chińscy przywódcy chcą się pochwalić na zachodzie i robią testy superszybkich pociągów. O_o PO CO ? Oczywiście kolej powinna iść do przodu, ale czy pasażer pojedzie 220 czy 280 km/h z SH do NJ to już mu to zupełnie zwisa i powiewa, ale każdego interesuje, aby koszt przetransportowania jednej tony ładunku był jak najtańszy.

        Teraz jest lekcja z historii. Kiedy otwierały się prywatne firmy logistyczne w Polsce pod koniec lat ’80 …miały już zastaną monopolistyczną konkurencję z PEKAESAMI i Hartwigiem na czele. Powiedz mi kto dzisiaj rządzi w Polsce ? Właśnie prywatne firmy logistyczne .. kto dzisiaj pamięta co to był ten Hartwig Katowice ? czy PEKAES ?
        Ludzie ryzykując podejmowali nierówną walkę … kupowało się LIAZY czeskie i jazda.
        Konkurencja jest bardzo istotna dla rynku …. szczególnie jeśli chcemy dbać o naszego klt.
        Wprowadzając protekcjonizm pozbawiasz swoich obywateli tańszych produktów.
        Model prywatny pokazuje, że jest on o wiele bardziej efektywny niż państwowy lub zarządzany w jakiś sposób przez plany 5letnie !!

        Napisałem od biedy zgadzam się na kontrolowanie przemysłu zbrojeniowego i energetycznego, ale tylko dlatego, że Polska znajduje się w takim miejscu na mapie, że mamy samych ” przyjaciół ” :+)

        Co do planów 5 letnich i ogólnie planowania …. w dzisiejszym świecie praktycznie każde państwo wykonuje jakieś plany 3,4,5,10 letnie więc Korea Południowa nie jest tutaj żadnych ewenementem na skalę światową. Jeśli w państwach Europejskich średnio przepuszcza się 45 do 50 % PKB przez budżet państwa to jak sam widzisz PLANISTA jest tutaj potrzebny :+)

        P.S Będziesz w Warszawie Zyggi ??

      • Avatar Zyggi

        @ Adam.
        W sobotę na 99% będę. Wtedy możemy więcej pogadać, bo widzę że jest o czym. :-)

Pozostaw odpowiedź