Analiza CSPA #15: Refleksje o celowości relacji polsko-chińskich

 ›  ›  › Analiza CSPA #15: Refleksje o celowości relacji polsko-chińskich

Top news,[ ANALIZY ]

Analiza CSPA #15: Refleksje o celowości relacji polsko-chińskich

 

Analiza CSPA: Refleksje o celowości relacji polsko-chińskich

Patrycja Pendrakowska

Analiza dostępna jest również w pliku PDF

 

Analiza podejmuje temat celowości relacji polsko-chińskich przez pryzmat aktualnych wyzwań gospodarczych, politycznych i infrastrukturalnych. Nacisk analizy nie jest położony na twarde dane makroekonomiczne, lecz na rozważania o relacjach politycznych i budowaną narrację o „Pasie i Szlaku” w Pekinie i w Warszawie. Poruszone zostały możliwe scenariusze działań na przyszłość odnoszące się do potencjalnej realizacji wspólnych interesów, jak również obopólne wyzwania, w tym strukturalną niekompatybilność gospodarek.

Wprowadzenie

Obserwując dyskurs dotyczący Azji w ostatnich latach można odnieść wrażenie, że dla części polskich elit politycznych Chiny mogłyby w ogóle nie istnieć (to podejście zaczyna się powoli zmieniać). Polska w ciągu trzech ostatnich dekad odniosła wymierny sukces dostosowując się do standardów zachodnich i stając się zarówno częścią NATO, jak i Unii Europejskiej. Chiny jako stosunkowo młode mocarstwo na arenie międzynarodowej pojawiają się na horyzoncie przede wszystkim w roli globalnego game changer. Wśród elit politycznych w Polsce nie ma konsensusu związanego z odpowiedzią na pytanie „Po co Polsce Chiny?”.

Fundamentalne pytanie, które powinno być dzisiaj zadane, brzmi: czy to Chiny zaangażują Polskę do swojej wizji jako element szerszej układanki, czy może Polsce uda się zaangażować potencjał stojący za Pekinem do zaplanowanych przez siebie celów? Państwo Środka na całym świecie zaburza osiągnięty przez ostatnie dziesięciolecia status quo, a proces ten nie ominie Polski- czy tego chcemy, czy nie.

Opracowanie spójnej strategii wobec wzrastającej potęgi gospodarczej Państwa Środka jest jednym z największym wyzwań stojących obecnie przed Polską. Wzrost znaczenia i wpływu Chin to zjawisko globalne, a inicjatywa Pasa i Szlaku tylko przyspiesza kształtowanie się nowego alternatywnego globalnego porządku.

W 2013 roku w ramach projektów Go China przewodniczący rady nadzorczej Selena FM Krzysztof Domarecki zaznaczył, że jeżeli firma osiąga parametry globalne, to prędzej czy później będzie musiała się zetknąć z Chinami, a z jakim skutkiem, to już zależy tylko od  jej efektywności. Innymi słowy, polskie przedsiębiorstwa pragnące odegrać istotną rolę nawet na poziomie Unii Europejskiej będą musiały zmierzyć się z produktami czy usługami chińskimi na rynku trzecim.

 

Perspektywa Polski

Po pierwsze, na obecnym etapie niemal wszystkie kraje europejskie podejmują starania nad rozwojem współpracy z Chinami. Z jednej strony celem Polski powinno być utrzymywanie spójności w ramach Unii Europejskiej, ale z drugiej strony warto zaznaczyć, że z punktu widzenia Europy Zachodniej nadmierne zaangażowanie Pekinu w politykę gospodarczą krajów Europy Środkowo-Wschodniej może prowadzić do napięć politycznych. Przypomnieć warto, że to przede wszystkim państwa założycielskie Unii Europejskiej zarzucają Pekinowi ingerencję w spójność polityki wspólnoty (paradoksalnie są to właśnie kraje o silnych gospodarkach z zaawansowaną współpracą gospodarczą z Chinami). Przyjmując taki scenariusz Polska nie powinna zbyt dynamicznie i ambitnie współpracować z Chinami. Z drugiej strony nie będzie dla Polski korzystne przyjęcie pozycji pasywnej, która umieści ją w ogonie europejskich państw wypracowujących modele współpracy z Pekinem. Aktywność wielu państw europejskich efektywnie rozwijających relacje z Chinami wywiera na Polskę presję czasu. Na marginesie warto choćby wspomnieć o planach i koncepcjach związanych z realizacją projektów infrastrukturalnych finansowanych przez Pekin na Bałkanach. Flagowym projektem jest szlak handlowy łączący Chiny z Europą za pośrednictwem portu w greckim Pireusie oraz stacjach w Skopje, Belgradzie i Budapeszcie tzw. „land-sea express route”. W Macedonii, Czarnogórze, Serbii i Albanii budowane są autostrady we współpracy z chińskimi firmami, podczas gdy w Polsce przy niemal każdej nadarzającej się okazji wspominany i na nowo analizowany jest przypadek Covecu.

To właśnie przypadek Covecu, powtarzany niczym mantra na większości debat czy paneli dyskusyjnych, wyrósł na symbol skutecznie odstraszający zaangażowanie chińskich przedsiębiorców. Afera niczym widmo unosi się nad głowami decydentów politycznych i potencjalnych inwestorów, a przecież od tamtej pory minęło już ponad 5 lat. Wokół tego przypadku powstały rozmaite teorie starające się wytłumaczyć źródła niepowodzenia przedsięwzięcia. Jedno jest natomiast pewne – sprawa Covecu znacząco zmniejszyła, a w niektórych przypadkach również sparaliżowała, napływ chińskich przedsiębiorców angażujących się w kluczowe dla Polski projekty.

Ideą wpisującą się w politykę Polski jest koncepcją Trójmorza, o której częściowo wspomniał prezydent Xi Jinping podczas swojego przemówienia na Belt and Road Forum w 2017 roku. Wspomniał on wtedy bursztynowy szlak jako projekt nawiązujący do chińskiej wizji Nowego Jedwabnego Szlaku. Koncepcja Trójmorza promowana obecnie przez prezydenta Andrzeja Dudę wpisuje się w wyobrażenie Polski jako aktywnego gracza w regionie Europy Środkowej. Jest ona również w pewnym stopniu zbieżna z koncepcją Międzymorza lansowaną przez Chiny, a także wpisuje się w ogłoszony w 2012 format współpracy 16+1[1]. Trójmorze postrzegać można jako koncepcję geopolityczną potencjalnie kompatybilną z dążeniami Chin do rozbudowy infrastruktury i poszukiwania nowych szlaków handlowych ułatwiających sprzedaż chińskich towarów. Z drugiej strony w ostatnim czasie widać rosnące zainteresowanie Amerykanów tym projektem. Trzeba rozważyć czy dla Polski korzystne jest realizowanie tego projektu z Chinami, biorąc pod uwagę atrakcyjność lub nieatrakcyjność chińskiej oferty. Teoretycznie współpraca nad Trójmorzem może efektywnie połączyć ze sobą polskie i chińskie interesy stając się przykładem owocnej współpracy o charakterze win-win.

Obserwując debatę dotyczącą Chin w Polsce można dojść do wniosku, że w wielu przypadkach brakuje merytorycznej dyskusji. Przeważają komentarze budujące poczucie zagrożenia, które sugerują na przykład, że zbliżenie z Pekinem może zaowocować niezadowoleniem Waszyngtonu. W kontekście tych rozważań należy uzmysłowić sobie jak pokaźne chińskie inwestycje przyjmuje Ameryka Łacińska. To przede wszystkim to zbliżenie Chin z Ameryką Południową jest dla Amerykanów powodem do frustracji czy krytyki. Spoglądając z perspektywy globalnej inwestycje Chin w Polsce czy w Europie Środkowo-Wschodniej w ramach inicjatywy 16+1 są wciąż niewielkie.

Formuła współpracy 16+1 od początku swojego powołania w 2012 roku była przez część elit Unii Europejskiej postrzegana jako imperialny kaprys orientalnego mocarstwa, lub stanowić miała dowód na brak rozeznania w regionalnych realiach. Do dzisiaj podkreśla się, że kraje tzw. szesnastki są bardzo zróżnicowane, niewiele je łączy poza komunistyczną przeszłością. Co więcej, jedenaście krajów jest członkami Unii Europejskiej, natomiast pięć pozostałych państw aspiruje do przyłączenia się do UE. W Brukseli koncepcja 16+1 wywołała spore zamieszanie, między innymi dlatego, że Pekin bezpośrednio rozmawia z przywódcami krajów Europy Środkowej bez udziału Unii Europejskiej, co wiąże się z obawami o spójność w obrębie wspólnoty. Z perspektywy Polski korzystne byłoby wypracowanie wspólnych modeli działania i planów z państwami regionu, aby konkurencja o chińskie względu poszczególnych państw nie skończyła się na mniej korzystnych umowach handlowych czy mało rentownych dla państwa inwestycjach.

Kolejne zagadnienie warte gruntownego przeanalizowania to kompatybilne połączenie planu Morawieckiego z ambicjami skorzystania z chińskiego otwierania się na świat. Jeżeli weźmiemy pod uwagę internacjonalizację polskich przedsiębiorstw jako istotny punkt w planie Morawieckiego, to w krótszej czy dłuższej perspektywie polskie przedsiębiorstwa będą musiały się zmierzyć z chińskim rynkiem, który de facto jest dzisiaj najbardziej konkurencyjnym rynkiem świata. Jeżeli polskim przedsiębiorstwom uda się osiągnąć sukces na rynku Państwa Środka, to z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać, że odniosą go na całym świecie. Obserwując pojawiające się od lat bardzo entuzjastyczne artykuły i dyskusje na temat Państwa Środka warto zwrócić uwagę, że Chiny to przede wszystkim surowy egzaminator, a nie, jak niektórzy chcieliby je postrzegać – święty Mikołaj i nadzieja na łatwy biznes. Nawet jeśli polskie przedsiębiorstwa nie zdecydują się na wejście na chiński rynek, to w trzecich państwach będą zmuszone zetknąć się z konkurencją chińską. Dostęp do rynku chińskiego jest wciąż wyzwaniem pokonywania barier wejścia. W optymistycznym wariancie można postrzegać Chiny jako platformę służącą internacjonalizacji i wzmacnianiu konkurencyjności polskich przedsiębiorców. W wariancie pesymistycznym trzeba odnieść się do niekompatybilności strukturalnej między gospodarkami i zwrócić uwagę na podstawowy problem braku dobrego dostępu do chińskiego rynku. W tym zakresie wiele prób musi być podjętych, aby polskie przedsiębiorstwa utorowały sobie efektywniejszą drogę dotarcia na chiński rynek, czego niestety Pekin nam wciąż w dostatecznej mierze nie ułatwia. Wiceprezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu Wojciech Fedko podkreślił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, że takie metropolie jak Szanghaj mają bardzo wysoko postawione bariery wejścia, dlatego polskim przedsiębiorstwom rekomendowane jest próbowanie rozwijania swojej działalności na końcowych odcinkach Pasa i Szlaku.

Projektem łączącym wizję Polski z potrzebami Chin jest Centralny Port Komunikacyjny, który w ciągu ostatnich tygodni pojawił się na rządowej agendzie. Chiński kapitał mógłby być potencjalnie źródłem wspierającym budowę portu lotniczego wraz z węzłem komunikacyjnym, dzięki czemu rząd nie musiałby polegać na środkach unijnych, które przecież po 2020 roku zostaną wygaszone. Istnieją również wątpliwości dotyczące przychylności zachodniej Europy wobec tego projektu, który wpisuje się bardzo dobrze w ambicje Chin dotyczące rozbudowy Nowego Jedwabnego Szlaku i poszukiwania nowych dróg zbytu dla chińskich towarów. W tym konkretnym przypadku środki chińskie faktycznie mogą stanowić realną alternatywę. Za wcześnie jest jednak na dokładną ocenę sytuacji, ponieważ w obecnej chwili sprawa rozwija się dynamicznie, a wokół niej snutych jest wiele rozmaitych teorii.

Podejście proponujące postrzeganie Chin w kategoriach dualistycznych- szansy lub zagrożenia już się zdezaktualizowało. Państwo Środka lepiej jest opisywać w kategorii jednego z fundamentalnych wyzwań XXI wieku. Być może takie spojrzenie skłoni elity polityczne do kompleksowego zainteresowania się Chinami. Znikoma liczba własnych polskich inicjatyw oraz pasywne nastawienie niosą ze sobą niebagatelne konsekwencje, ponieważ pozostali gracze w regionie (także z Unii Europejskiej) dynamicznie reagują na tworzący się nowy ład gospodarczy i polityczny. Biorąc pod uwagę dynamikę zmian, relacje z Chinami są obarczone silnym dyskomfortem związanym z koniecznością podejmowania efektywnych kroków w kierunku współpracy gospodarczej z Państwem Środka. Chiny w zasadzie oferują Polsce i polskim przedsiębiorcom surowy egzamin, a odwlekanie go w czasie może sprawić, że jeszcze trudniej będzie ten egzamin zdać na satysfakcjonującym poziomie. Jedną z głównych przeszkód jest strategiczna niekompatybilność, mimo deklarowanej woli politycznej. Na Polską słabość składają się czynniki strukturalne: Polska (tak jak i większość krajów Trójmorza) jest gospodarką kompatybilną z zachodnią częścią Unii Europejskiej w roli zaplecza produkcyjnego. Jako poddostawca UE nie jesteśmy w stanie Chinom zaproponować zbyt wielu atrakcyjnych produktów. W tym sensie Chiny pełnią również dla Polski rolę swoistego miernika siły i innowacyjności naszej gospodarki. Niestety w tej konkurencji przegrywamy, ponieważ Polska nie posiada wielu przedsiębiorstw z rozpoznawalnymi na świecie markami, nie wspominając już o zapleczu badawczym z umiejętnościami promocyjnymi na względnie dobrym poziomie. Wracając do strategicznej niekompatybilności, trzeba przyznać, iż chińskie przedsiębiorstwa dość ostrożnie inwestują poza granicami. Chińscy partnerzy są zainteresowani głównie kontraktami i przejęciami, a mniejszym zainteresowaniem cieszą się inwestycje typu greenfield, które w Polsce byłyby pożądane.

Paradoks relacji z Chinami polega zasadniczo na następującej asymetrii: Pekin nie może zaproponować tego, czego Polska oczekuje i potrzebuje, a mianowicie inwestycji w greenfield, tworzenia miejsc pracy i płynących z tych potencjalnie nowych firm- podatków. Chiny dążą natomiast silnie ku uzyskaniu dostępu do zamówień publicznych (energetyka, infrastruktura) i do przejmowania polskich przedsiębiorstw. Podsumowując- to, czego Chiny oczekują od potencjalnych partnerów, jest dla Polski nieatrakcyjne. Prawdopodobnie ta asymetria oczekiwań jest główną przyczyną trwającego od lat impasu, którego przełamać nie mogą zarówno budowany od lat dobry klimat polityczny jak i częste oraz życzliwe wizyty, które mają nikłe przełożenie na realne decyzje. Powyższe rozważania nie mają na celu podważenia sensowności tych wizyt, ponieważ budowanie dobrych relacji z Chinami oraz prowadzenie negocjacji niesie ze sobą potencjał rozwijania polskiego biznesu w dalszej perspektywie. Stymuluje również wypracowywanie rozwiązań administracyjnych, które efektywnie mogłyby wspierać relacje handlowe.

Kraje Ameryki Łacińskiej (np. Chile, Argentyna i Brazylia), Kazachstan (i szeroko rozumiana Azja Centralna), Australia i Nowa Zelandia podejmują grę i aktywnie wypracowują modele współpracy gospodarczej z Chinami. Co więcej, Turcja (ważny sojusznik NATO) staje się aktywnym członkiem chińskiej polityki Pasa i Szlaku, co można było zaobserwować podczas szczytu Belt and Road, gdzie prezydent Turcji przemawiał jako trzeci po prezydencie Chin i Rosji. Polska przyjmuje zaś postawę życzliwego oczekiwania, chodź warto podkreślić, że sama już obecność premier Polski na Forum była racjonalnym i dobrym wyborem.

Dla Polski Chiny w dłuższej perspektywie mogą stanowić nowy punkt odniesienia jako źródło dywersyfikacji funduszy wobec środków unijnych, które po 2020 roku się skończą. Polska może również liczyć na poprawę infrastruktury, jeżeli lokalne koncepcje znajdą szersze zastosowanie w regionalnej sieci rozwiązań logistycznych. W przyszłości, jeśli uda się efektywnie połączyć interesy producentów poszczególnych sektorów i pielęgnować relacje handlowe, Chiny mogą się stać alternatywnym rynkiem dla polskich towarów. O dostęp do chińskiego rynku trzeba intensywnie starać się nie tylko na poziomie administracji rządowej, ale przede wszystkim na poziomie Unii Europejskiej.

 

Perspektywa Chin

Przenosząc się w rejon Dalekiego Wschodu warto zaznaczyć na wstępie, że choć Chiny to potężna cywilizacja korzeniami sięgająca starożytności, to jednak pod względem aktywności politycznej jest stosunkowo młodym mocarstwem na arenie międzynarodowej. Istotnymi regionami z perspektywy Chin są przede wszystkim: Morze Południowochińskie, Azja Centralna, Azja Południowo-Wschodnia i obszar Pacyfiku. Regionami ważnymi stają się również kontynent afrykański, gdzie prowadzone są bardzo ambitne inwestycje w infrastrukturę (wspomnieć wypada choćby połączenie z Addis Abeby, stolicy Etiopii, do Dżibuti) i Ameryka Łacińska, gdzie część inwestycji ma związek z wydobywaniem i przetwarzaniem surowców takich jak lit (np. Chile). Jeżeli weźmiemy pod uwagę całość działań gospodarczych, to z łatwością zauważymy, że Europa Środkowo-Wschodnia stanowi niewielki ułamek wszystkich chińskich inwestycji prowadzonych na świecie. Paradoksalnie jednak odpowiedź na pytanie „Po co Chinom Polska” wydaje się klarowniejsza z kilku powodów.

Po pierwsze przez Polskę przebiega jedna z najkrótszych dróg na zachód Europy. Położenie geograficzne Polski wpisuje się w ramy koncepcyjne Nowego Jedwabnego Szlaku[2]. Przeprowadzenie połączenia przez Polskę jest niewątpliwie dla Chin korzystnym rozwiązaniem. Polska znajduje się w strategicznym miejscu, nie tylko na przecięciu szlaku ze wschodu na zachód, ale również z południa na północ (z Pireusu do Skandynawii), będąc przy tym największym krajem Europy Środkowo-Wschodniej. Chiny od wielu lat doświadczają nadwyżki zdolności produkcyjnych i  poszukują nowych rynków zbytu. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska, są także w umiarkowanym stopniu postrzegane w kategoriach kolejnego rynku dla fabryki świata. Plany budowania Nowego Jedwabnego Szlaku zakładają połączenie regionów, stworzenie swoistego krwioobiegu, dzięki czemu droga dla chińskich towarów będzie lepiej udrożniona (Chińczycy w tym kontekście silnie promują pojęcie interconnectivity).

Centralną kwestia, która w ciągu najbliższych dekad będzie musiała być ustalona, dotyczy tego kto w rzeczywistości odpowie za budowę tych połączeń oraz kto będzie ich beneficjentem. Znaczenie Polski postrzega się w kontekście jej położenia geograficznego i pełnienia funkcji bramy do Europy, natomiast sporadycznie podejmuje się temat głównych beneficjentów oraz konstruktorów tych połączeń w Europie Środkowo-Wschodniej. Dyrektor China Council for Promotion of International Trade Guo Peidong podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego zaznaczył, że Chińczycy są w Polsce w pierwszej kolejności zainteresowani centrami logistycznymi, które leżałyby na budowanym przez nich Nowym Jedwabnym Szlaku.

Obserwując dogłębnie szeroki zakres działań Chin na arenie międzynarodowej można dojść do wniosku, że wzrastającej potędze niezbędni są regionalni liderzy, którzy będą chcieli organizować poszczególne obszary. W ramach formatu współpracy 16+1 to Polska jako największa gospodarka mogłaby odgrywać rolę potencjalnego lidera. Chinom taki wybór byłby na rękę, ponieważ nadałby powołanej przez siebie inicjatywie silniejszą podmiotowość polityczną. Polska mogłaby pełnić tę nadrzędną funkcję i pomagać koordynować działania w Europie Środkowo-Wschodniej. Kluczowe pytanie dotyczy tego czy Polska ma ambicje stania się liderem pod dyktando chińskie. Co więcej kwestią sporną jest to, czy możliwe byłoby wypracowanie konsensusu z pozostałymi krajami regionu.

Z punktu widzenia Chin Polska jako aktywny uczestnik inicjatywy 16+1 mogłaby zachęcać pozostałe państwa regionu do współpracy, a także przełamywać opór tych, którzy znajdują się jeszcze na poziomie rozważań nad przystąpieniem do chińskich inicjatyw. Dla wielu chińskich instytucji finansowych (np. banków) Polska jest najważniejszym krajem w Europie Środkowo-Wschodniej i punktem odniesienia dla wyzwań tego obszaru. To właśnie w Polsce stawiają pierwsze kroki globalne firmy rozpoczynające działalność w tym regionie i budujące pierwsze strategie. W końcu to wreszcie Warszawa jest świetnym adresem dla głównych siedzib przedsiębiorstw zamierzających działać w Europie Środkowo-Wschodniej. Z drugiej strony, coraz bardziej aktywna polityka prowadzona przez Budapeszt jest istotnym sygnałem dla Pekinu, że to właśnie Węgry przejmują pałeczkę w relacjach „16+1” z EŚW (Europą Środkowo-Wschodnią). To Węgry, a nie Polska, zdecydowały się wejść choćby do funduszu Sino-CEE (Central Eastern Europe) nadzorowanego przez ICBC. Ponadto flagowy projekt infrastrukturalny – budowa szybkiej kolei między Budapesztem a Belgradem sprawia, że to właśnie na Węgrzech skupia się uwaga Pekinu.

Niestety, na obecnym etapie współpracy gospodarczej w ramach „16+1” obserwuje się silną rywalizację o chińskie względy, która dzieli EŚW, a nie łączy. Bez regionalnego konsensusu trudniej dla EŚW jest wypracować pewne modele postępowania i zarządzania. Dla Chin taka sytuacja może się okazać korzystna, ponieważ swobodniej można rozgrywać poszczególne państwa ubiegające się o napływ chińskich inwestycji. Wprawdzie, jak mówią przedstawiciele Chin, formuła współpracy przy rozbudowie Nowego Jedwabnego Szlaku ma kierować się zasadą win-win, jednak rzeczywistość może okazać się zupełnie inna, szczególnie jeśli inwestycje będą polegały na udzielaniu długoterminowych wysokooprocentowanych kredytów, czy nie będą rozsądnie powiązane z lokalnymi koncepcjami logistycznymi.

 

Podsumowanie

Polska jest potrzebna Chinom nie tylko jako ogniwo ułatwiające połączenia handlowe z zachodem Europy, ale również jako trendsetter w regionie, który stanowiąc punkt odniesienia dla innych państw, wymyka się wyłącznym wpływom Unii Europejskiej i USA. Podsumowując, projektami łączącymi chińskie i polskie ambicje mogłaby być współpraca nad realizacją koncepcji Trójmorza, jak i próba wcielenia w życie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Przeszkodą na drodze do efektywnej współpracy gospodarczej jest niekompatybilność strukturalna. Polska będąc poddostawcą dla Europy Zachodniej nie posiada atrakcyjnej oferty odpowiadającej Chinom. Z drugiej strony Chiny nie są zainteresowane cennymi dla Polski inwestycjami typu greenfield, a raczej przejęciami rodowitych przedsiębiorstw i dostępem do rynków energetyki i infrastruktury, który już jest podzielony między silnych europejskich graczy i polskie firmy. Trudności w zbilansowaniu deficytu handlowego i prowadzenia wspólnych inwestycji pokazuje słabość gospodarczą Polski, która nie jest nastawiona na rozwój nowych technologii i innowacyjność, w dzisiejszym świecie tak bardzo pożądanych na arenie międzynarodowej.

 

Patrycja Pendrakowska

 

 

[1] Szesnaście krajów współtworzących z Chinami 16+1 to: V4 ( Polska, Czechy, Węgry, Słowacja), trzy kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia), Rumunia i Bułgaria, sześć krajów byłej Jugosławii (Słowenia, Chorwacja, Serbia, Czarnogóra, Macedonia, Bośnia i Hercegowina) oraz Albania.

[2] Na marginesie: obserwowanie map z Jedwabnym Szlakiem jasno pokazuje nam, że wyznaczenie szlaków handlowych zależy przede wszystkim od tego, który kraj mapę narysował. Poszczególne mapy istotnie się od siebie różnią – niemieckie wskazują Duisburg, a część holenderskich Rotterdam. Jeszcze inaczej wyglądają te produkowane w Azji Centralnej.

Udostępnij:
  • 40
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    40
    Udostępnienia
Analiza CSPA #15: Refleksje o celowości relacji polsko-chińskich Reviewed by on 14 grudnia 2017 .

  Analiza CSPA: Refleksje o celowości relacji polsko-chińskich Patrycja Pendrakowska Analiza dostępna jest również w pliku PDF   Analiza podejmuje temat celowości relacji polsko-chińskich przez pryzmat aktualnych wyzwań gospodarczych, politycznych i infrastrukturalnych. Nacisk analizy nie jest położony na twarde dane makroekonomiczne, lecz na rozważania o relacjach politycznych i budowaną narrację o „Pasie i Szlaku” w

Udostępnij:
  • 40
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    40
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

KOMENTARZE: 1

  • W całym artykule są zawarte sformułowania o rynku zbytu dla chińskich towarów. Czyli cały projekt jedwabnego szalku jest oparty na koncepcji że to Chiny będą sprzedawały. Stąd moje pytanie, czy pojawiło się kiedyś stwierdzenie że Chiny będą coś kupowały? W jaki sposób jedwabny szlak może być korzystny dla Polski, jeśli będziemy tylko kupowali? Bilans eksport-import dla Polski w kontaktach z Chinami to 1:12. Dwanaście razy więcej kupujemy niż sprzedajemy! Gdzie tu są korzyści?

Pozostaw odpowiedź