BLOGOSFERA

Agencje ratingowe Dagong,S&P, Moody’s i Fitch

 

Któregoś dnia skontaktowałem się z chińską agencją ratingową Dagong. Powód był prosty: nie mogłem znaleźć w internecie Ich aktualnych ratingów. Oczywiście ratingów krajów,a nie firm czy banków.

No i wtedy się zaczęło. Dowiedziałem się, że kilka dni wcześniej obniżono rating Włochom i Francji. To było dla mnie naprawdę nieprzyjemne przeżycie . Powód: codziennie tyle czasu spędzam przy komputerze czytając dziesiątki analiz makroekonomicznych, że nie mogłem sobie wyobrazić, aby tak ważna wiadomość umknęła mojej uwadze. Zacząłem się zastanawiać, jak to się mogło stać. Pytałem kilku makroekonomistów, czy słyszeli gdziekolwiek taką informację. Nikt- nigdzie! No więc napisałem do Dagonga o moich spostrzeżeniach. Dostałem prostą odpowiedź: może w Polsce tej informacji nie było, ale w Niemczech, we Francji i we Włoszech na pewno była. Pomyślałem wówczas o naszych rodzimych funkcjonariuszach prasowych, którzy, gdy tylko ktoś WAŻNY na tzw. Zachodzie puści bąka, to natychmiast informują. Tacy prawdomówni. Próbowałem znaleźć coś w Googlach- nic. Myślałem krótko, ale wymyśliłem, że to jest prawie niemożliwe, aby polskie media- szczególnie ekonomiczne-odpuściły sobie ten temat. Za bardzo na czasie, za bardzo palący. Wręcz piekący. Przecież co drugi dzień można przeczytać, że agencja „taka to a taka” podwyższyła albo obniżyła np. rating pisuaru na rogu Grochowskiej. Ciągle o tych agencjach- do znudzenia. Myślę, że po to, aby w ludziskach wyrobić „odruch Pawłowa”. Na słowo: agencja S&P- jeden głęboki ukłon na klęczkach , agencja Fitch- głeboki ukłon na stojąco, Moodie’s- szczekanie w pozycji klęczącej.

W każdym razie, amerykańskie agencje ratingowe, które w 2007 i 2008 roku dały publiczny pokaz sprzedajności przy otwartej kurtynie i jeszcze niedawno nie widziały niczego niewłaściwego w zadłużaniu się dużych państw europejskich, teraz są na ustach wszystkich jako te instytucje które są najbliżej Boga, a już na pewno wiedzą co On zrobi niebawem. I miód spijają im z usta, różni tacy, co to są funkcjonariuszami mediów wielkich albo jeszcze większych. Więc pomyślałem sobie- ja, mały polski robaczek- że tutaj coś musi być grane. No bo jeśli agencja ratingowa wielkiego państwa azjatyckiego, obniża rating dużego państwa europejskiego, to jeśli o tym cicho –sza, to tu jest grany jakiś koncert. Coś wielkiego, ważnego. No i jak zwykle w moim przypadku- wymyśliłem! Proste to jak konstrukcja cepa. Co należy mówić gdy się nie chce nic powiedzieć? NIC NIE MÓWIĆ! Zamilczeć na śmierć. Stworzyć blokadę informacyjną. Jeśli nikt nie wie, że wydarzyło się coś niedobrego, to tak jakby to się nie stało. NIC SIĘ NIE STAŁO! Rozumiecie!!! Nic się nie stało. Po prostu brak informacji też jest informacją. Że nic się nie stało. Ale dlaczego to tak? Dlaczego zamilczano tak ważną informację? Przecież od tygodni różni ważni ludzie z Moody’s, Fitcha i S&P prześcigają się w ostrzeganiu, doradzaniu, pouczaniu, grożeniu palcem a nawet docenianiu. No wręcz gotuje się od tego gadania o tym, że agencja ta zrobi to, a tamta tamto, albo odwrotnie. Gadają agencje i gada się o agencjach. A o tym, cicho- sza.

No więc po spojrzeniu głęboko w oczęta słońca Peru- oby żył wiecznie- oczęta, które patrzą na mnie codziennie, niezmiennie z portretu Ukochanego Wodza doszedłem do wniosku (chciałem powiedzieć- spłynęła na mnie łaska) , że jest to typowo amerykański sposób na IGNOROWANIE przeciwnika. Nie widzą go. Nie ma go dla nich. Nie istnieje. Oni są potężną agencją największego mocarstwa na świecie i nie będzie mi tam jakiś tfu, tfu, Dagong podskakiwał i mieszał w interesach. ICH INTERESACH. Bo jeśli, któraś z tych trzech agencji made in USA, ma obniżyć rating Francji, Włochom czy Hiszpanii, to przecież jest CZAS na zrobienie dobrego interesu. Jaki biznes- zapytacie? A no na przykład: Departament Stanu wchodzi w kontakt z MSZ- ami wymienionych krajów i mówi dyploamtycznie: Jeśli Wy towarzysze, zrobicie dla nas TO, wówczas my z kolei poprosimy agencję XYZ żeby poczekała trochę, dajmy na to ze trzy tygodnie z ogłoszeniem tego obniżonego ratingu. Będziecie mieli- wicie rozumicie- czas na przygotowanie poduszek pod tyłki i ogólnie, zabezpieczenie tyłów. Myślicie Państwo, że to niemożliwe? Kochani, nie takie prostackie rzeczy działy się w miejscach, po których oczekiwalibyśmy wielkich spraw!

Zresztą fakt, że amerykańskie agencje ratingowe musza mieć z rządem USA jakąś nieformalną umowę która powoduje, że jedna strona daje robić interesy drugiej stronie i obie nie wchodzą sobie nawzajem w paradę- to oczywisyta oczywistośc- jak mawiał pewien geniusz. Przecież po tych lewych geszeftach, przekrętach na gigantyczną skalę i ustawionych ratingach za biliony dolarów w latach 2003-2007, każda normalna firma już dawno poszłaby do …np. diabła. No gwoli ścisłości, w 2009, roku gdy gniew ludu dał się odczuć na Kapitolu, Prokurator Generalny USA pogroził …palcem w bucie agencjom ratingowym i kazał im zapłacić jakieś 40 czy 50 mln.$ kary. Nie sprecyzował tylko za co. Wiecie co to za kwota? Tyle, to szefowie tych firm mają na drobne wydatki. A nasi milusińscy, jakby nigdy nic, robią interesy dalej, są jeszcze potężniejsi i jeszcze bardziej bezwzględni.

No i jeszcze nie zapominajcie Państwo, że agencja Dagong jest firmą chińską. Czyli dla establishmentu amerykańskiego to po prostu WRÓG. NUMER JEDEN. PUBLICZNY. Więc każdy dobry amerykański patriota dołoży wszelkich starań, aby tym pie…ym Chińczykom dokopać, tak jak to tylko możliwe, gdzie się tylko da i w co się da. Nie wierzycie. Oto tylko dwa fakty z ostatnich dwóch dni: dwa dodatkowe okręty wojenne US Navy opuściły swoje porty na zachodnim wybrzeżu USA i skierowały się do Indonezjii…pomagać w walce z piratami. A Indonezja jest głównym zainteresowanym obok Wietnamu w zdestabilizowaniu chińskiej propozycji pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu wokół wysp Paracelskich i Spratly. Teraz wiadomość o tym, że GM, jeden z największych amerykańskich koncernów wszech czasów i na pewno jeden z najbardziej znanych, pozwolił na bankructwo szwedzkiego koncernu samochodowego SAAB którego był właścicielem. Co ma piernik do wiatraka? A no ma. SAAB-a chciała kupić spółka chińska. Ale GM nie wyraził na to zgody! Bo w tym samochodzie zaimplementowano zapewne kosmiczne wynalazki USA. A samochód chcieli przecież kupić Chińczycy! Im, to można sprzedać najwyżej technologię produkcji gumy do majtek.

I tak to „w praniu” wygląda „przyjaźń” amerykańsko- chińska.

Ignorowanie, przemilczanie, straszenie, destabilizowanie. Oto narzędzia którymi posługują się USA w walce z Chinami.

Nic nie dzieje się przypadkiem.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Agencje ratingowe Dagong,S&P, Moody’s i Fitch Reviewed by on 23 grudnia 2011 .

  Któregoś dnia skontaktowałem się z chińską agencją ratingową Dagong. Powód był prosty: nie mogłem znaleźć w internecie Ich aktualnych ratingów. Oczywiście ratingów krajów,a nie firm czy banków. No i wtedy się zaczęło. Dowiedziałem się, że kilka dni wcześniej obniżono rating Włochom i Francji. To było dla mnie naprawdę nieprzyjemne przeżycie . Powód: codziennie tyle

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Z historii biorę wskazówki dla teraźniejszości z myślą o przyszłości. Makroekonomia którą się fascynuję, pozwala mi na ogląd rzeczywistości gospodarczej takiej, jaka ona jest naprawdę. Niezafałszowana. Sinoligia to namiętność, pewnie ostatnia w moim życiu- więc tym ceneniejsza. "Wiesław Pilch przedstawia" autorski blog p.Wiesława Pilcha. Redakcja portalu polska-azja.pl, będącego platformą swobodnej wymiany myśli na tematy azjatyckie, nie ponosi odpowiedzialności za publikowane na blogu autora treści.

komentarze 3

  • Wiadomośc z ostatniej chwili: Fitch obniżył rating Węgier do poziomu śmieciowego. Wnioski niech każdy sam wyciągnie. Dla mnie to zwykła próba zastraszenia lub obalenia legalnie wybranego rządu. Czym to się różni od kremlowskich metod używania gazu i ropy do celów politycznych?…

  • @W.Pilch
    Panie Wieslawie Pilchu, laurka Swiateczna dla Pana u mnie na blogu. Prosze kliknac moje nazwisko, wejdzie Pan na moj blog i zobaczy. Post pt.: „Przygotwanie do Swiat”.

  • Kto na dźwięk słów „Moody’s” czy „Fitch” chce przybierac pozycję klęczną, kuczną lub leżenie plackiem – jego sprawa, niech tylko zważa, aby się przy tym nie wybrudził i nie wyszedł na durnia. Ze swej strony zapytam: jak wygląda wiarygodnośc agencji ratingowych, które tak długo „nie wiedziały”, że Grecja już kilka lat temu miała zadłużenie zagr. przekraczające 20-letnie dochody z eksportu dóbr i usług, a do tego gigantyczne deficyty w handlu zagr. i na rachunku bieżącym? Przecież każdy kraj o takich wynikach to bankrut. Jakich jeszcze dowodów na to potrzeba?! Toż to nawet Argentyna w najgłębszym kryzysie (2001-2002) miała o niebo lepsze wskaźniki od greckich!
    Problem w tym, że w USA i Europie na najwyższym szczeblu zarządzania są bankowe kartele, których narzędziem są owe agencje ratingowe. Mówiąc półżartem, nie mylmy czasem karteli bankowych z narkotykowymi, bo te ostatnie na mają swój surowy, ale jednak przestrzegany kodeks honorowy. Kartele bankowe nie mają żadnego, wszystkie chwyty dozwolone, o czym za chwilę w kontekście Włoch. Władza banków kryje się za listkiem figowym w postaci wybieralnych (a i to nie zawsze) „mężyków stanu”, takich jak ten nowy włoski premierzyna, były (?) pracownik amerykańskiego megabanku. Czy ktos taki może fikac przeciw ręce, która go żywi? Oczywiście, że nie i już posłusznie działa: wg nowej ustawy wszystkie transakcje pow. 1000 euro mają odbywac się za pośrednictwem banków, co jest typowym rozbojem – jak każde zmuszanie ludzi do niekorzystnego rozporządzania ich dobrami materialnymi. Indywiduum na fotelu premiera Włoch zachowuje się jak konował, który chce leczyc pacjenta chorego na grypę okładami z lodu. Włosi protestują, mówią „to nie jest nasz premier”. Co będzie dalej? Czy Włosi wyślą banksterów zza wielkiej wody tam, gdzie ich miejsce, czyli w ch***rę? Oby starczyło im na to determinacji!

Pozostaw odpowiedź