Inne,Polecane

Afera państwa Bo, przemiany w Państwie Środka i jego kolejne sukcesy. Przegląd prasy niemieckiej 19- 29.04.12

W minionych tygodniach prasa niemiecka żywo interesowała się Azją, jak zwykle przy skoncentrowaniu się na Chinach. Niemal w każdej gazecie pojawiały się artykuły o aferze państwa Bo, politycznych przemianach w Państwie Środka czy o jego kolejnych sukcesach gospodarczych. Warto zauważyć, że prasa niemiecka poświęciła dużo więcej uwagi Chinom, niż USA, w których przecież obecnie mamy do czynienia z przygotowaniami do wyborów.

 

 

Kiedy przegonią nas Chińczycy?

Wann überholen uns Chinesen?

Die Zeit; 19.04.2012

Targi przemysłowe w Hanowerze odpowiedziały na to pytanie. Jeszcze trochę potrwa – tym stwierdzeniem autor rozpoczyna artykuł – jedynym wyjątkiem jest branża energetyczna.

Pod koniec tygodnia Hanower stał się na nowo istotnym miastem dla świata. Z ponad setki państw przybywają tutaj wynalazcy i przedstawiciele światowych koncernów by się  przelicytowywać. Kto przywiózł najbardziej wyrafinowane urządzenie, kto dokonał największego postępu? Dla niemieckich odwiedzających nie jest to jednak tak istotne. Ci są jedynie ciekawi, czy tutejszy dobrobyt jest stały.

W tym roku mogą oni zobaczyć bardzo szczególnie wiele eksponatów z pewnego kraju: Chin. Republika Ludowa jest oficjalnym gościem targów, a tym roku wystawia tyle, ile jeszcze nigdy. Niemcy patrzą na to jednak bez lęku, co można to wyjaśnić następująco. Od dłuższego czasu chińska gospodarka rośnie w siłę, jednak eksport rozwija się wolniej niż się do tego przyzwyczailiśmy. Do tego da się zauważyć rosnące koszty pracy, przemiany w sektorze produkcji krajów ościennych z tańszą siłą roboczą, a także duży udział w chińskim PKB państwowych inwestycji

Wiele wskazuje na to, że Chiny dotarły to punktu krytycznego, jak to im opisał ekonomista i laureat nagrody nobla Arthur Lewis: Kraj, w którym wysoka podaż przemysłowej siły roboczej utrzymywała się przez długi czas, wkracza w nową fazę, ponieważ siła robocza staje się coraz rzadsza. Jeżeli wtedy nie powiedzie się budowa kapitałochłonnego i rozwiniętego technologicznie przemysłu przy jednoczesnym przeniesieniu wytwórców tanich produktów do innych krajów, ten jeszcze prężny kraj wpada w tak zwaną pułapkę middle income. Wzrost gospodarczy znacznie spowalnia, a z nim rozwój kraju.

Na czym stoją więc Chiny? W Hanowerze prezentują się chińskie firmy, które w większości znane są z tego, są dużymi wytwórcami maszyn za przystępną cenę. Czy zastąpią na pozycji niemieckie firmy technologicznego lidera? – pyta autor.

Chińska chęć uniknięcia middle income trap oraz dogonienia (a potem i przegonienia!) technologicznie krajów zachodu jest łatwa do zauważenia. Wystarczy jednak wziąć pod uwagę plany chińskiego rządu względem samochodów przyjaznych środowisku, by zauważyć, że plan i rzeczywistość odbiegają daleko od siebie. Do 2015 roku chciano na ulicach widzieć 500 000 aut hybrydowych. Jednak w przeciągu ostatnich dwóch lat zostało zgłoszonych jedynie 6 700 takich aut. Z kolei dostawcy energii elektrycznej mają do 2015 roku wybudować 220 tysięcy stacji terenowych. Na razie udało się ich wybudować niecałe… 16 tysięcy.

Jednak istnieje obszar, w którym przedstawiciele niemieckich firm uważnie i z zaniepokojeniem zerkają w kierunku chińskich konkurentów, a jest nim energetyka. Dominująca rola Chin w przemyśle energii solarnej jest oczywiście znana. Gdy Europejczycy dyskutują jeszcze o możliwości przetransportowania energii słonecznej z Afryki, w Chinach równie długie połączenia tranzytowe są już od dawna w obiegu. Tam gdzie brakuje know-how wytwórcy kupują urządzenia coraz częściej z dalekiego wschodu. Obecnie nie jest pewne, czy światowy lider w produkcji turbin wiatrowych, duńska firma Vestas, nie zostanie przejęta przez Chińczyków.

Autor wnioskuje, że Niemcy po prostu przegapili swoją szansę na skutek pierwotnego zignorowania ekoenergii”, a przez co stracili swoją początkową przewagę.

Pomoc dla Lady i jej kraju

Hilfe für die „Lady“ und ihr Land

Frankfurter Allgemeine Zeitung; 29.04.2012

Guido Westerwelle, minister spraw zagranicznych Niemiec, odwiedził w Birmie Aung San Suu Kyi, do której z szacunkiem należnym laureatce nagrody nobla zwracał się„Excellency”.

Dom przy jeziorze Inya w Rangunie był przez piętnaście lat więzieniem dla Aung San Suu Kyi. Gdy w 2009 roku pewien Amerykanin przepłynął przez jezioro by złożyć jej niezapowiedzianą wizytę, co było doskonałym pretekstem dla ówczesnej junty by jeszcze przedłużyć areszt ludowej bohaterce. – rozpoczyna autor artykułu.

W obecnej chwili jej drzwi stoją otwarte dla wszystkich zagranicznych gości, którzy opowiedzieli się za wsparciem przemian politycznych w Birmie i poprzeć „Lady” jako najsilniejszą postać birmańskiej opozycji. Nowa otwartość byłego reżimu wojskowego, który w międzyczasie odrzucił swoje mundury, umożliwiła przyjęcie Catherine Ashton, unijnej komisarz do spraw zagranicznych. Następny w kolejce jest sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon. Z pariasa Birma przemieniła się w krótkim czasie w kraj, który niesie nadzieję na przemiany w regionie.

Następnie autor w niemalże poetycki sposób opisuje spotkanie Westerwellego i Aung San, opisując wszystko bardzo poetycko, podkreślając kruchość birmańskiej opozycjinistki – Pierwszy głos zabrał niemiecki minister spraw zagranicznych, pewnie z uwagi na kondycje 66 letnie bohaterki ludu – „Jesteśmy tutaj by wspomagać polityczne przemiany i reformy wiodące ku demokracji” – powiedział Westerwelle. Jednak nie jest pewne, czy reformy te okażą się trwałe, a to miało być przesłaniem, które chciał przekazać – uważa autor artykułu. Z szacunku do przewodniczącej Krajowej Ligi dla Demokracji, która pomimo jej miażdżącego zwycięstwa wzbrania się obecnie przed wejściem do niższej izby parlamentu, Westerwelle zwracał się do niej wielokrotnie „ekscelencjo”. Urok przedstawicielki umiarkowanej opozycji jest jedną z przyczyn, dlaczego laureatka pokojowej nagrody nobla jest tak pożądaną partnerka rozmów również przez prezydenta Thein Seina, który to zapoczątkował krajowe przemiany. Oczywiście Westerwelle spotka się również z nim. Dokładnie tak jak wielu innych zagranicznych gości, którzy chcą ich atencją nagrodzić prezydenta za to, iż zdecydował się na drogę nieodwracalnych reform – jak sam je nazywa. Jednocześnie dzięki obfitym kontaktom z opozycją utrzymują oni polityczny nacisk na przemiany. Właśnie w tym sensie można rozumieć niedawne zniesienie przez UE sankcji gospodarczych przeciwko Birmie. Do tego słyszy się od przewodniczącej Aung San, że dotychczasowy stopniowy sposób przeprowadzania reform uważa za jak najlepszy. Żądanie trwałości reform przechwyciła później również gospodyni rozmów. Następnie oficjalnie wyraziła nadzieję, że Niemcy pomogą Birmie rozwijać się i przeprowadzać trudne reformy, których jej naród tak bardzo pragnie. Aung San miała również przypomnieć niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych, że w jej kraju jest w ciąż dużo sił reakcyjnych – jak podały źródła w delegacji. Niemcy mogą najlepiej pomóc przy zaspokojeniu podstawowych potrzeb ludności, co publicznie zostało obiecane przez Westerwellego.

W międzyczasie nad jeziorem wezbrały ciemne chmury, a silny wiatr szarpał trzy flagi partii demokratycznej. Być może ze względu na pogodę i złe samopoczucie Aung San powiedziała, że odpowie tylko na ograniczoną liczbę pytań, a w sukurs pośpieszył jej Westerwelle wyjaśniając, iż obecnie Lady przyjmuje wielu gości i wszyscy i tak są wdzięczni za tę okazję.

Pewien niemiecki dziennikarz zapytał ją, jak wyobraża sobie rozwiązanie sporu o dotychczasową treść przysięgi, przez którą partia demokratyczna nie chce zająć należnych im miejsc w parlamencie. Deputowani chcą zmiany treści, tak by nie musieli przysięgać na zachowanie obowiązującej obecnie konstytucji, która przyznaje armii obecnie około jednej czwartej mandatów. To zachowanie, wybranych przez lud przedstawicieli partii demokratycznej, jest krytykowane przez wielu obserwatorów. Jednak przynajmniej wydaje się być w tym pewna konsekwencja. Sama Aung twierdzi, że samo słowo prezydenta nie wystarczy, by proces reform był nieodwracalny, jak oznajmiła swoim głębokim głosem w brytyjskiej odmianie angielskiego ze swojej werandy. W każdym razie, tak długo, jak wszystkie osoby posiadające władzę w Birmie, nie poprą tego. Między innymi również armia.

Starzy przyjaciele

Alte Freunde

Frankfurter Allgemeine Zeitung; 26.04.2012

Berlin i Tokio łączy bardzo długa, wspólna historia. Ich wartości i interesy są sobie wspólne. Jednak brakuje zinstytucjonalizowanego, politycznego połączenia – tym twierdzeniem autor rozpoczyna całkiem spory artykuł porównujący pozycję Japonii na dalekim wschodzie z pozycją Niemiec w Europie.

W styczniu 1981 roku królestwo Prus i Japonia nawiązały kontakty dyplomatyczne. 150 lat później Niemcy i Japonia myślą o swojej historii na różne sposoby. Z kruchych początków rozwinął się związek, który przetrwał zarówno wzloty i upadki wspólnej historii, co pozostawiło po sobie sympatię i ciekawość siebie nawzajem. Dzisiaj oba kraje szukają miejsca w „świecie G20”, w świecie, gdzie nie tylko Zachód nadaje ton, lecz także wschodzące potęgi, świadome swojego statusu, domagają się należnego sobie miejsca i prawa do współdecydowania. W obliczu ogromnych przemian na globalnej arenie politycznej topos rzekomego lub faktycznego upadku Zachodu jest coraz bardziej popularny. Z tym twierdzeniem chcą walczy Stany Zjednoczone, jak i również Niemcy czy Japonia. Czy kraje te będą w przyszłości wspólnie opłakiwać swój upadek, czy może mogą być pewne swojej gospodarczej i politycznej pozycji w świecie?

Każde żądanie intensywniejszej współpracy nie jest łatwe do zrealizowania, ponieważ zarówno geopolityczne położenie tych krajów, jak i ich konstytucje są diametralnie różne. Dzięki reformom przedsiębiorstw i systemowi socjalnemu Niemcy przeżywają prawie drugi cud gospodarczy. Kraj ten jest adresatem dużych oczekiwać i żądań, jak na przykład objęcie przez Republikę Federalną kluczowej roli w Unii Europejskiej, co wiele osób uważa za wręcz niezwłoczne. To polski minister spraw zagranicznych użył pierwotnie zarezerwowanego dla Stanów Zjednoczonych określenia „niezbędnego narodu” dla Niemiec i użył go w kontekście Europy. Podczas kryzysu gospodarczego widać, że prosperująca gospodarka stała się nową, oczywistą siłą Niemiec. Jednak dużo mniej jasne jest to, jaką rolę powinna i chce odgrywać w Azji Japonia. Katastrofa w Fukushimie mocno nadszarpnęła zaufanie tego kraju do samego siebie. Do tego Japonia nie ma żadnej instytucjonalnej platformy, jak Niemcy w UE. Kraj stoi w cieniu innych, dynamicznie się rozwijających krajów w regionie, który jest nacechowany przez historyczną rywalizację poszczególnych krajów, bardzo kruchą równowagę sił i mnogie konflikty. Z punktu widzenia kontynentu Japonia jawi się tylko jako starzejąca się potęga, z którą jest się powiązanym by uzyskać własne profity. Ponieważ to sąsiedztwo jest, jakie jest, kontakty polityczno-obronne pomiędzy Japonią i USA są mocniejsze niż kiedykolwiek. Gdy w 2009 roku partia demokratyczna objęła sprawowanie rządu w Tokio, chciała zachować większy dystans względem Waszyngtonu. Jednak polityczne okoliczności nie pozwoliły Japonii odwrócić się od Stanów Zjednoczonych. Od 2010 roku Pekin zaczął uprawiać agresywniejszą politykę w regionie, a Tokio bardzo szybko wyciągnęło z tego lekcję i wróciło do ściślejszych kontaktów z USA. Również pomoc dziesięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy przy odbudowie kraju po tragicznym tsunami i katastrofie w Fukushimie wzmocniła emocjonalnie ten wymuszony sojusz pomiędzy oboma państwami. Sojusz ten jest bardzo ważnym elementem strategii Baracka Obamy dla polityki amerykańskiej w Azji, co również dla Japonii ma ogromne znaczenie. Niemcy natomiast nie przypisują swojemu „sojuszowi” ze Stanami Zjednoczonymi większej wagi.

Niemcy i Japonia mają wspólne wartości i podobne interesy. Jednak ich współpracy brakuje politycznie zinstytucjonalizowanego połączenia. Grupy G7 i G20, do których oba kraje przynależą, oferują w prawdzie pewne instytucjonalne ramy dla współpracy w takich dziedzinach jak gospodarka, finanse i polityka walutowa, jednak te ramy są ze swojej natury całkiem luźnie, a ich zinstytucjonalizowanie bardzo ograniczone. By osiągnąć tę podstawę organizacyjną nie potrzeba więcej partnerstwa, w końcu w całej UE jest go nie wiele. Po prostu w trójkącie Ameryka – Japonia – Niemcy połączenie Europy z Azją jest najsłabsze. Wynika to z tego, że przy całym zachwycie dla Indii czy Chin oraz z powodu kryzysu rynków finansowych w Europie Japonia jest spychana na bok zainteresowania opinii publicznej. To co zostaje to owocna współpraca pomiędzy Europą i Japonią w poszczególnych obszarach polityki, takich jak środowisko i polityka energetyczna. Jednak czy to wystarczy, by podtrzymać stosunki pomiędzy starą parą przyjaciół, tak by również w dynamicznych czasach jutra mogły występować razem jako sojusz?

Triumf neoliberałów

Der Triumph der Neoliberalen

Die Tageszeitung; 26.04.2012

 

Neoliberałowie wykorzystują aferę Bo by zdyskredytować społeczeństwo socjalistyczne. – twierdzi politolog Wang Hui – jednak idee nie znikną. W ostatnim wydaniu berlińskiego die Tageszeitung ukazał się sporych rozmiarów wywiad z chińskim politologiem Wang Hui.

TAZ: Panie Wang, Afera państwa Bo i następnie usunięcie Bo Xilaia z partii mocno wstrząsnęło chińskim rządem. Co czyni tę aferę tak znaczącą?

Wang Hui: Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że obecnie w Pekinie mamy do czynienia z największym politycznym kryzysem od stłumienia ruchów demokratycznych na placu Tiananmen w 1989 roku.

Może pan to dokładniej wyjaśnić?

Bo Xilai był szefem partii w Chingqingu, ogromnej metropolii w południowo-zachodnich Chinach. Rząd centralny pozwolił w ostatnich latach na różnorakie polityczne i gospodarcze eksperymenty w różnych częściach kraju. Były to przede wszystkim trzy modele z trzech regionów. Z Wenzhou, Kantonu i Chongqingu. 

Czym różnią się modele z  Chongqingu i Kantonu?

W prawdzie jest wiele podobieństw, jednak Kanton swoją politykę oparł na napędzanym eksportem wzroście gospodarczym, to znaczy na rzeszach imigrantów (wewnątrz krajowych) którzy za minimalne wynagrodzenie szyją i składają produkty dla całego globu. Chongqing odwrotnie pozostał przy państwowych zakładach i systemie rozdzielczym. W tym modelu chodziło między innymi o budownictwo socjalne i odbudowę systemu ubezpieczeń społecznych. Chongqing pozostał przy państwowym sektorze produkcji i poprawie poziomu życia, przede wszystkim wśród wciąż biednych chińskich rolników.

Co to ma wspólnego z neoliberałami?

Te siły starają się o o prywatyzację ziemi oraz państwowych przedsiębiorstw, a przede wszystkim prywatyzację sektora bankowego, który w Chinach wciąż pozostaje w dużej mierze w rękach państwa. W ostatnich latach mocno krytykowano chiński neoliberalizm z lat dziewięćdziesiątych. Eksperymentami, do których należał również Chongqing, szukano alternatywy. Siły neoliberalne wykorzystują aferę wokół żony Bo Xilaia, by zakwestionować sukces eksperymentów z Chongqingu. To jest ich ewidentny sukces, gdyż przy okazji poczynania Bo w Chongqingu są również krytykowane. Jego rzekoma walka przeciwko mafii i korupcji miała zdaniem wielu autorytetów rządu centralnego pójść za daleko. W dodatku jego żona została właśnie aresztowana za morderstwo i korupcję. Nad Chongqingiem debatuje się bardzo intensywnie, a krytyka pochodzi z najróżniejszych stron. W końcu debaty te przebiegają publicznie, a nie w zakulisowych gabinetach. Co do samej afery państwa Bo nie jestem w stanie nic powiedzieć. To jest sprawa dla organów śledczych. Jednak nie jest to tajemnicą, że w Chinach wielu urzędników partyjnych  jest skorumpowanych i zamieszanych w różnorodne afery. Właśnie te kręgi najbardziej obawiały się poczynań Bo, że podczas jego kampanii przeciwko mafii sami mogą zostać wykryci.

Czy z odwołaniem Bo eksperyment chongqinski zostanie zakończony?

Nie jestem w stanie przewidzieć, czy pojawi się ktoś jeszcze, kto zajmie pozycję Bo. Jednak Idee same w sobie nie znikną. Socjalne równouprawnienie, redystrybucja dóbr, stabilność i ochrona środowiska stały się głównymi sprawami, którymi zajmują się zarówno rząd jak i opinia publiczna i będzie tak również w przyszłości.

Grozi nam kolejny test broni atomowej?

Droht der nächste Atomtest?

Die Tageszeitung; 25.04.2012

Południowokoreańskie kręgi służby bezpieczeństwa i informator z Phenianu sądzą, że bardzo szybko dojdzie do kolejnej próby broni atomowej w Korei Północnej. Jeszcze nie minęły dwa tygodnia o sknoconej próby rakietowej, a Korea Północna wydaje się spokojnie planować następny krok. Jak podaje Reuter, ten odizolowany, stalinowski kraj prawie zakończył już przygotowania do jego trzeciego testu broni atomowej. Korea Północna dysponuje odpowiednimi materiałami i może już wkrótce przeprowadzić próbę – przekazuje Reuter, powołując się na osobę zaznajomioną z okolicznościami.

Oczywiście z oficjalnych źródeł nie można się niczego dowiedzieć od Phenianu. Reuter zaręcza jednak, że w przeszłości źródło tych informacji okazywało się „dobrze poinformowane”. Osoba ta była również źródłem przy pierwszym teście jądrowym z 2006 roku. Południowokoreańskie kręgi bezpieczeństwa również zakładają, że test zostanie przeprowadzony w nadchodzących dwóch tygodniach. Być może stanie się to już w nadchodzącą środę, gdy w Korei będzie obchodzony dzień sił zbrojnych.  To przypuszczenie ma ugruntowanie w historii. Zarówno w 2006 roku jak i w przepadku drugiej próby jądrowej z 2009 roku każdorazowo były one przeprowadzane na krótko po testach rakietowych.

14. kwietnia urzędujący od grudnia wódz Korei Północnej, 30 letni Kim Jong-Un, chciał wysłać w przestrzeń kosmiczną rakietę dalekiego zasięgu dla uczczenia setnej rocznicy urodzin, zmarłego Kim Il-Sunga, czyli dziadka urzędującego mocodawcy. Tylko rakieta… eksplodowała w powietrzu po zaledwie minucie lotu, a jej szczątki były do znalezienia w wodach Hoheit w Korei Południowej. Ten nieudany test rakietowy oburzył jednak cały świat, a Rada Bezpieczeństwa ONZ zabroniła Korei Północnej dalszych prób – zarówno rakietowych, jak i jądrowych. Były minister spraw zagranicznych Korei Południowej, a obecny sekretarz generalny ONZ Ban Ki Moon jeszcze nad ranem ostrzegł przed „dalszymi, prowokacyjnymi krokami”, po czym północnokoreańskie siły bezpieczeństwa zagroziły Seulowi „działaniami specjalnymi”, które miały by Koreę Południową obrócić w pył w przeciągu trzech do czterech minut, a te działania miały by zostać przeprowadzone przy użyciu jeszcze nigdy niezastosowanych środków i metod.

Sekretarz Stanu USA, Hillary Clinton, zapewniła, że w społeczność międzynarodowa „włącznie z Chinami” jest gotowa do dalszych kroków w przypadku dalszych prowokacji ze strony Korei Północnej. Jednocześnie USA sprawdzają, czy Chiny nie występują przeciwko sankcjom wobec Korei Północnej. Na zdjęciach z parady militarnej z okazji rocznicy urodzenia Kim Il Sunga można było zobaczyć wyrzutnię rakiet, która wyglądała jak „Mada in China”.

Reżim w Korei Północnej opublikował ostatnio swoje moratorium dotyczące wzbogacania uranu, prób atomowych, po których USA zakończyły program pomocy żywnościowej. Jednak od patrona Korei Południowej, Chin, dochodzą odwrotne sygnały, Po spotkaniu z delegacją Phenianu członek biura politycznego, Dai Bingguo, powiedział, że Korea musi kontynuować swoją drogę do dobrobytu. Wyraził przy tym swoje zaufanie do młodego Kima. Równocześnie zbroi się Korea Południowa. Siły zbrojne w Seulu według własnych źródeł dysponują nowymi rakietami samonaprowadzającymi, a każda z nich można trafić instalacje atomowe w Korei Północnej. Generał Shin Won Sik, z południowokoreańskiego ministerstwa obrony nie kryje, że jego kraj użyje tych od razu broni w przypadku „nieopatrznych prowokacji”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  
Afera państwa Bo, przemiany w Państwie Środka i jego kolejne sukcesy. Przegląd prasy niemieckiej 19- 29.04.12 Reviewed by on 8 maja 2012 .

W minionych tygodniach prasa niemiecka żywo interesowała się Azją, jak zwykle przy skoncentrowaniu się na Chinach. Niemal w każdej gazecie pojawiały się artykuły o aferze państwa Bo, politycznych przemianach w Państwie Środka czy o jego kolejnych sukcesach gospodarczych. Warto zauważyć, że prasa niemiecka poświęciła dużo więcej uwagi Chinom, niż USA, w których przecież obecnie mamy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź