BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: W Chinach nie kradną

 

 fot. Adam Machaj

 Mimo, że fotografia sugeruje, że napisze dziś o jedzeniu ulicznym lub o wolności drobnych „restauratorów”, którzy bez żadnego sprzeciwu władz w tym sanepidu i policji sprzedają swoje półlegalne kebaby na ulicy to jednak nie będę się dziś rozpisywał na powyższe tematy. Proszę jednak przyjrzeć się na prawy dolny róg zdjęcia. W wiadrze znajduje się utarg sprzedawcy i nie są to małe pieniądze bo już na samej górze leży banknot setka czyli 50 PLN. Co ciekawe nasz przedsiębiorca jest sam a ręce jego tłuste od przyrządzania kanapek z posiekanym boczkiem więc często rolę kasjera pełni klient informując ile wrzuca i ile sobie reszty pobiera. Myślę, że w Polsce nie zdałoby to egzaminu a wiaderko z kasą zniknęło bezpowrotnie a w najlepszym wypadku pieniądze z utargu byłyby regularnie podbierane przez wydających sobie resztę złodziejaszków. Ten opisany przypadek to nie wyjątek. Widziałem jak w pewnej knajpie cały utarg leżał w kartonie po butach i to w miejscu do którego dostęp miał każdy klient. Kolejnym przejawem niech będzie przykład komunikacji miejskiej gdzie często spotkamy w autobusach duże skarbonki, do których wsiadający wrzucają pieniądze. Jako, że w Chinach jest reguła, że do autobusu wchodzimy przednimi drzwiami a wychodzimy tylnymi skarbonka zamontowana jest przy przednim wejściu. Jednak gdy autobus napchany jest po brzegi każdy wsiada, którymi drzwiami się da a następnie podaje pasażerom odliczoną kwotę aby dotarła do skarbonki z przodu. Pieniądze są podawane z rąk do rąk i nigdy nie giną. Pasażerowie, którzy wsiadają z tyłu czują się w obowiązku przekazania pieniędzy za przejazd i nie kombinują jakby tu nie zapłacić.
 Oczywiście zjawisko kradzieży istnieje ale jest marginalne i zaplanowane. Tu okazja raczej nie czyni złodzieja ale tak czy inaczej pilnować się trzeba.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: W Chinach nie kradną Reviewed by on 9 maja 2012 .

W Chinach nie kradną    fot. Adam Machaj  Mimo, że fotografia sugeruje, że napisze dziś o jedzeniu ulicznym lub o wolności drobnych „restauratorów”, którzy bez żadnego sprzeciwu władz w tym sanepidu i policji sprzedają swoje półlegalne kebaby na ulicy to jednak nie będę się dziś rozpisywał na powyższe tematy. Proszę jednak przyjrzeć się na prawy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 26

  • Panie Adamie zasady nienaturalne…Obserwuję proces Breywika/pewno żle napisałem/ i widzę arogancję tego człowieka dostanie dwadzieścia lat i wyjdzie.A może zwolnienie warunkowe a jeśli nie to świat się tak szybko zmienia że może zaistnieją sprzyjające okoliczności i będzie wolny,i nie tylko on.Moja tożsamość na tym nie polega panie Adamie choć zapewne żyję na tym świecie o wiele dłużej niż pan.Proszę jednak nie gniewać się na moje wypowiedzi uważam że zarówno pan jak i ja jesteśmy ludżmi kulturalnymi a pan dysponuje dużym zasobem wiedzy który podziwiam,ponadto ci którzy są obecni na tym portalu do nich nie stosują się te dywagacje.Panie Albercie zasady zjednoczonej Europy to jednocześnie op krzywe ogórki i wiele innych pomysłów które zweryfikuje życie oby nie nadzbyt boleśnie.

  • Panie Zyggi właśnie myślę o więżniach którzy tyle kosztują państwo ,jedną z możliwości poprawy sytuacji w Polsce to zagonić to towarzystwo kryminalne do roboty i to solidnej,nie uważa pan -niech zapracuja na swoje utrzymanie i będzie to zadośćuczynienie za krzywdy które wyrządzili.

      • Te zasady nie sa naturalne i nie maja nic wspolnego z wartosciami na ktorych bazuje nasza tozsamosc i albo to sie zawali albo my „sie zawalimy” , trzeciego wyjscia nie ma.

  • Kradną, tylko trzeba uczynić zastrzeżenie, że złodziej nie jest głupi i przystosowuje sposób działania do okoliczności. W Chinach jest znacznie mniej rozbojów niż w Polsce, bo ludzi na ulicach dużo i ryzyko, że ktoś zainterweniuje czy zadzwoni po policję, proporcjonalnie wyższe. Ponieważ jest tłok w autobusach i pociągach, to kradnie się w autobusach i pociągach – mnie zaiwanili aparat fotograficzny, koleżance niedawno iPhone’a, innej koleżance portfel. A jak byłem w Luoyangu, to w każdym supermarkecie przy wyjściu sumiennie przetrzepywali klientów, sprawdzając, czy wynoszą dokładnie to, co stoi w paragonie.

    A co do dziennego utargu sprzedawcy placków – niech Pan sobie przypomni pierwsze sceny z Pulp Fiction, gdzie bohaterowie omawiają skok na „sklep wujka Mosze” i związane z tym ryzyko. Potencjalny złodziejaszek zbierałby zęby z ziemi, jestem tego pewien.

    • Nie zapominajmy ze ten sprzedawca ma w reku dosc dobre narzedzie do obrony przed kazdym potencjalnym nieuczciwym klijentem. Spotkanie takiego jegomoscia z rozjuszonym sprzedawca i tym narzedziem bylo by z gory do przewidzenia.

    • Może też jak pisze pan Zyggi trafiając do więzienia nie idą na wypoczynek jak u nas,jest to pewnie pewnym hamulcem do popełniania przestępstw.

  • Co tu dużo mówic, świat się zmienia. Kilka dekad temu w protestanckiej Finlandii w sklepach klienci przeważnie obsługiwali się sami. Pracownicy byli tylko od układania towaru na regałach. Również domów nie zamykano na klucz.

    • Panie jg jednocześnie umarza sie programy naukowe likwiduje się całe programy wysokich technologii i zwalnia się naukowców,ogranicza się wydatki na szkolnictwo wyższe i naukę a zatrudnia ludzi by robili babki z piasku -to właściwa droga?Moim zdaniem to droga do nikąd.Jeszcze podwyższyć płacę minimalną i tych co jeszcze coś mają zniszczyć podatkami i będzie bardzo dobrze.

      • Czyli tak jak w Grecji: innowacyjnośc niemal zerowa, płaca minimalna 700 euro, bezrobocie 23 %. A czy wie Pan, że 30 lat temu Grecja miała kilka firm motoryzacyjnych? Nic z nich nie zostało!

    • Ja popieram zatrudnianie za niewielkie pieniądze takich „pilnujących” czy sprzątających parki, ulice, przystanki.
      Jak już napisał jg lepsze to niż zasiłek, taka praca nie demoralizuje, uniemożliwia spożywanie alkoholu (tu bardziej problem odnosi się do Polski) poza tym dzięki niej ci ludzie czują się bardziej potrzebni.
      Gdyby to wprowadzić w Polsce zamiast zasiłków to podejrzewam, że może 1/5 by się takie pracy podjęła, a reszta po prostu by zrezygnowała.

      • Avatar jg

        Pilnujący i sprzątający w Chinach zarabiają najniższe pensje czyli np. w Pekinie czy Szanghaju około RMB1000=PLN500.

      • Avatar stefan

        Zgadzam się z panem że to może być pewnym jednym z wielu rozwiązaniem ale to nie jest panaceum na wszystkie bolączki.Jeśli zaś chodzi o Chiny to nigdy zapewne nie dorównają wielkiemu garbowi świadczeń społecznych przygniatających społeczeństwa Europy.Chiny stać na różnego rodzaju projekty socjalne w rodzaju które omawiamy bo ich budżet nie ugina się od innych świadczeń tak jak w Europie.

      • Avatar Adam S.

        Z punktu widzenia gospodarki, tego typu praktyki to fatalne rozwiązanie. Zasiłki jeszcze gorsze (choć ja o nich nie wspominałem). Ale jasne, zawsze można przecież zasłonić się sprawnymi socjalistycznymi chwytami, takimi jak „umieranie ludzi z głodu”.

      • Avatar stefan

        Panie MG na jakim pan świecie żyje uważa pan że pijak jak dostanie pracę to nie będzie pił .Nie pije jak jest w więzieniu albo w szpitalu to są te dwa miejsca gdzie abstynencja jest skuteczna.

      • @ Stefan.
        No jeszcze dodałbym chińskie obozy pracy, ale tam pracują, a nie ziewają na pryczach. Nie mają pewnie nawet czasu na myślenie o chlaniu.

  • Z tego, co widziałem, to często przy tej skarbonce w autobusie stoi pracownik komunikacji miejskiej i „pilnuje”, żeby każdy płatność uiścił. Swoją drogą cudowny przykład na sztuczne zmniejszanie bezrobocia.

    • Skarbonka zazwyczaj jest z przodu autobusu przy kierowcy i każdy wrzuca pieniądze jak wchodzi. W pekińskich autobusach zazwyczaj nie ma miejsca dla pilnującego. Skoro jest to sposób na zmniejszenie bezrobocia to dobrze. Trzeba brać przykład i wprowadzić pilnującego w Polsce, aby zmniejszyć bezrobocie. Wtedy każdy będzie miał pracę. Pracownik sprzedaje papierowe bilety i krzyczy do kierowcy żeby zamknął tylne drzwi jak jest tłok, a kierowca nie widzi tyłu autobusu jak jedzie długim.

      • Avatar Adam S.

        bez urazy, ale zawiało trochę komunizmem. Nie wydaje mi się, że bezsensowne wydawanie pieniędzy na pensje dla ludzi wykonujących niepotrzebne zawody, było czymś, z czego powinniśmy brać przykład

      • Avatar jg

        Adam S.

        Jasne. Lepiej dać tym ludziom umrzeć z glodu. Albo nie, lepiej wyplacic im zasilki dla bezrobotnych. Zawialo rozsadnym rozwiazaniem, a nie komunizmem.

      • To zależy, co jest bardziej opłacalne. Jesli warto zatrudnic takiego gościa, to czemun nie? A może jego „dola” kosztuje mniej niż wyniosi ryzyko kradzieży?

    • No właśnie takie zmniejsznie bezrobocia zaczyna być powszechne w Europie,takie i podobne czyli przelewanie pustego w próżne co ma duże znaczenie w gospodarce czego jesteśmy świadkami.

  • Zwyczaj wrzucania pieniędzy do skarbonki i wydawania sobie reszty samemu również powszechnie stosowany na pekińskich ulicach. Nikogo nie dziwi. Nikt nie kradnie z pudełka bo niby dlaczego miałby kraść? Adam, nie zachwalaj tak Chin na każdym kroku bo nam się tutaj nazjeżdża rodaków i żyć będzie coraz ciężej.

    Kradną, kradną. Koleżance ukradli Blackerry w autobusie w Pekinie w zeszłym tygodniu.

    • Niech rodacy przyjezdzaja. Im wiecej roznych aktywnosci polsko-chinskich tym lepiej dla tych, ktorzy juz tu sa. Pojecie konkurencji ze strony rodakow dla osob, ktore juz tu jakis czas mieszkaja raczej chyba nie istnieje.
      Pewnie ze kradna ale maja to zaplanowane , to nie jest taka ze grupa bezmyslnej mlodziezy idac ulica zajuma komus kase, tego tu nie ma. Kradziezami zajmuja sie wyspecjalizowani zlodzieje (trzezwi), ktorzy wola ryzykowac jak najmniej wiec nie ma bezsensownych pobic czy nawet zabojstw za przyslowiowe 10 zl a w Europie jest to czeste. Okradziony w Chinach z reguly orientuje sie ze zostal okradziony po jakims czasie a w Polsce juz na dzien dobry dostaje kopa czy lufe.

    • Kradzieże nie zdarzają się tak często jak w Polsce, a już z pewnością nie z użyciem przemocy. Warto przy okazji zauważyć, że generalnie bardzo mało przemocy widać na ulicach czy w lokalach.

  • No cóż, tam nie ma „chrześcijańskich” (czytaj: katolickich) wartości, jakie wciąż są żywe w Polsce, Meksyku czy Kolumbii…

Pozostaw odpowiedź