BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Szokujący Kanton

DSCN1824

Mieszkam w Chinach już ponad trzy lata. Do Chin pierwszy raz przyleciałem w styczniu 2007 roku. Moje pierwsze lądowanie na chińskiej ziemi odbyło się właśnie w Kantonie (Guangzhou), byłem w tym mieście ładnych parę razy, ale ostatnia moja wizyta miała nieco inny charakter. Tzn. po załatwieniu wszystkiego miałem czas dla siebie, aby zwiedzić miasto i zobaczyć go od strony, jakiej dotąd nie było okazji.

Kanton, jak na południe przystało, to „dzicz”. Oczywiście proszę mnie opacznie źle nie zrozumieć. Mówiąc „dzicz” mam na myśli całkiem inny styl życia mieszkańców niż ten, jaki znamy z Europy, a nawet z północnych krańców Dalekiego Wschodu. Jeżeli coś jest nas w stanie  zaskoczyć w Pekinie czy Tianjinie to Chiny Południowe zaskoczą nas tym bardziej. Dla osób lubiących wyzwania, przygodę i inne „tarapaty” to zjawisko wyżej wspomnianej „dziczy” jest jak najbardziej pozytywne. Kanton wyróżnia się nawet na tle południa. Jedno z najbogatszych miast w całych Chinach, a jednak wciąż możemy tam odnaleźć stare Chiny. Niezliczona ilość straganów, małych warsztatów, salonów masażu i małych knajpek. Ponadto riksze i duże ciężkie motory jeżdżące jako taxi. Między tym wszystkim najnowsze modele Maserati i Mercedesów oraz BMW. Pieniądze krążą z rąk do rąk, a handel kwitnie 24 godziny na dobę. Chcesz kupić telefon w poniedziałek o 23:00? Nie ma problemu, znajdziesz otwarty salon Nokii. Chcesz kupić buty o 24:00? Nie ma problemu, znajdziesz otwarte sklepy. Chcesz iść na dyskotekę o 23:00 w poniedziałek? Jak znajdziesz wolny stolik, to będziesz miał szczęście (stanie z piwem w ręku bez stolika to w Chinach domena Europejczyków). Dodam, że aby dostać stolik, trzeba kupić minimum 6 małych piw za 25 zł za jedną butelkę. Kanton nigdy nie zasypia. Kiedy sklepy są już zamknięte całe rzesze Chińczyków jedzą i piją w restauracjach i przydrożnych barach oraz salonach KTV, które są niemal wszędzie. Kanton nocą to również masa śmieci, które zostaną pozamiatane nad ranem i kaskada neonów z nowoczesnych wieżowców oraz z przydrożnych kramów, wszędzie jest głośno i widno, a handlarze pakują swój towar, aby na rano był już gotowy do sprzedaży, a ten już sprzedany do wysyłki.

Piękna egzotyczna przyroda, wielki handel, masa gotówki w obrocie  (nie mylić z kredytem), wielki gwar oraz kaskada świateł – oto Kanton. Miasto, które nigdy nie śpi.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Szokujący Kanton Reviewed by on 25 kwietnia 2013 .

Mieszkam w Chinach już ponad trzy lata. Do Chin pierwszy raz przyleciałem w styczniu 2007 roku. Moje pierwsze lądowanie na chińskiej ziemi odbyło się właśnie w Kantonie (Guangzhou), byłem w tym mieście ładnych parę razy, ale ostatnia moja wizyta miała nieco inny charakter. Tzn. po załatwieniu wszystkiego miałem czas dla siebie, aby zwiedzić miasto i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Adam Machaj, szczecinianin, związał swoje - prywatne, jak i zawodowe - życie z Chinami. Obecnie mieszka w Changsha. Prowadzi popularnego bloga Raport z Państwa Środka.

Pozostaw odpowiedź