BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Siedem zdarzeń z Chin

Chiny-Adam-Machaj-HunanZdarzenie w Rosji (w drodze do Chin) – 1.

Snowdena na lotnisku w Moskwie nie spotkałem.

Zdarzenie w Chinach – 2. 

Jestem na dworcu kolejowym w Tianjinie, kiedy dzwoni do mnie koleżka z USA. W tym samym momencie widzę awanturę na dworcu, więc mówię do rozmówcy: „Poczekaj trochę, nie rozłączaj się.” W awanturze udział bierze kierowca, który zaparkował swoje auto w miejscu, gdzie nie powinien. Wspiera go jego kompan, a naprzeciwko walczy z nimi około 10 policjantów. Po mordach się nie leją, ale odpychanie i ciąganie za ciuchy jak na zawodach w judo. Policja chce założyć blokadę, a oni bronią dostępu do kół. Jeden policjant nagrywa kamerą całe zajście, a jeden mały sprytny bierze drugą blokadę i z sukcesem zatrzaskuje na kole, które nie było bronione. Mówię o tym kumplowi z USA, a on mi na to: „No u nas to byś się poprzepychał z policjantami, wyciągnęliby broń i po sprawie”. Nieraz widziałem takie akcje Chińczyków przeciw policji. Generalnie nie ma za to konsekwencji. W tym wypadku założyli blokadę i całkowicie odstąpili od jakichkolwiek innych czynności. Po prostu odeszli. W Polsce chyba też z policją takich luzów nie ma. Chiny to naprawdę kraj dobry dla swoich obywateli.

Zdarzenie w Chinach – 3.

Idę sobie ulicą w Tianjinie, a tu ktoś w restauracji wesele wyprawia. Wynajął restaurację, ale nie ulicę. Co tam. W Chinach władza się ludzi nie czepia. Weselnicy zagrodzili pół jezdni fajerwerkami (całe skrzynki) i zaczęła się impreza. Aby przejechać, samochody musiały łamać przepis i przekraczać ciągłą linię. Nagle jedzie policja. I co? I nic. Przekracza ciągłą linię, aby wyminąć weselników i jedzie dalej.

Zdarzenie w Chinach – 4.

Mimo że ostatnio naprawdę nie mam czasu pisać nowych notek, to widzę na blogu coraz większy ruch. Dziękuje wszystkim za komentarze i przykro mi, że z braku czasu nie mogę z Wami brać aż tak czynnego udziału w gorących dyskusjach. Bardzo cieszy mnie Wasza aktywność.

Zdarzenie w Chinach – 5.

Jechałem pociągiem i nim dotarłem do mojej leżanki postanowiłem postać trochę w przejściu między wagonami, aby ochłonąć. Zrobił się tłok, a ja stałem jakieś 2 metry od mojej wielkiej walizki. Chińczyk palący fajkę usiadł na moją walizkę. Co za brak myślenia, myślę sobie. W środku miałem 2 laptopy, 4 flaszki, czekolady i inne. Na szczęście nic się nie stało. Co za kompletny brak myślenia?! Gdybym w walizce miał wafelki z Polski, to by się zrobiła mąka wafelkowa  :-D

Zdarzenie w Chinach – 6.

Jadę sobie w Changsha na motorze (jako pasażer) i czuje się dosłownie jakby ktoś dmuchał mi farelką w twarz. Kto nie wie, to wyjaśniam, że farelka to nazwa popularnej domowej nagrzewnicy (powiedzmy taka duża, stacjonarna suszarka do włosów).  W Changsha w dzień upał do 40°C, powietrze wilgotne.

Zdarzenie w Chinach – 7.

Idę po ulicy z walizką, a tu tragarz, stary dziadek podchodzi i pyta, czy nie potrzebuję pomocy. Oczywiście za kasę. Abstrahując, że jakiś chudy i słaby nie jestem, a przynajmniej nie wyglądam, a on dziadek, któremu ustąpiłbym miejsca w tramwaju, ma nieść moje walizki. A do tego ja obcokrajowiec, wstyd by mi było. Dziwiło mnie jedno – podał cenę z góry, nie wiedząc dokąd idę. A może ja idę w podróż dookoła świata? A może to była cena za kilometr? Chciał 5 rmb.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Siedem zdarzeń z Chin Reviewed by on 29 lipca 2013 .

Zdarzenie w Rosji (w drodze do Chin) – 1. Snowdena na lotnisku w Moskwie nie spotkałem. Zdarzenie w Chinach – 2.  Jestem na dworcu kolejowym w Tianjinie, kiedy dzwoni do mnie koleżka z USA. W tym samym momencie widzę awanturę na dworcu, więc mówię do rozmówcy: „Poczekaj trochę, nie rozłączaj się.” W awanturze udział bierze

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • w Chinach nie ma rozwinietego pojmowania czym jest przestrzen publiczna i ze trzeba ja szanowac. Mozna lubic luz, ale jak sie wychodzi na miasto to muzyka ryczaca z co drugiego sklepu moze przeszkadzac, pomijajac fakt, ze halas jest po prostu niezdrowy. A swoboda w (nie)przestrzeganiu przepisow drogowych przyczynia sie do licznych wypadkow.

  • Zdarzenie z policją podoba mi się. Po prostu chińska policja ma ważniejsze sprawy na głowie. I tak powinno być. Komu to przeszkadza zajęcie pół ulicy przez weselników? Przepychanki z policjantami to też nie jest zbrodnia, szczególnie, że i tak sobie poradzili. W USA , w Europie i u nas to zbrodnia. Policja po prostu szuka tematów zastępczych, aby się tylko wykazać. Jestem na spotkaniu z komendantem policji we Wrocławiu. Rozprawia on szeroko o tym, ze policja nie moze sobie poradzić z przestępcami, bo nikt nie chce pracować w policji. Na drugi dzień na ogloszenie o zatrudnieniu w policji na jedno miejsce zgłasza się trzydzieści osób. Przyjmują tylko jedną. Za kilka dni znów spotkanie z tym samym komendantem policji, który znów opowiada tę sama bajkę, że nikt nie chce pracowac w policji i dlatego nie może ona ścigać najcięzszych przstępców. Za to takich weselników jak w Chinach, lub opór stawiających blokadzie spotkałaby z miejsc zasłużona kara i wyroki odsiadki bez zawieszenia. Ot, cała róznica między policją europejską i chińską.

    • W Chinach na kazdym kroku odczuwalny jest tzw. zwiekszony luz jezeli porownamy to z Polska. Czy to praca, czy prowadzenie dzialalnosci gosp. czy tez inne jak zwykle poruszanie sie po miescie i rzeczy z tym zwiazane (jezedzenie w knajpie, przechodzenie przez ulice, spozywanie alk. czy palenie). Niestety ale musza przyznac, ze zmienia sie to na tzw. „gorsze” czyli regulacje, ktore ja w skrocie roboczo nazywam „unijne” tez trafiaja do Chin. Mysle, ze Chiny wzoruja sie na nas a to nie zawsze ma uzasadnienie w zyciu. Slyszalem, ze jakis z urzednikow w Pekinie stwierdzil: „ze trzeba pozamykac uliczne grille to sie smog w miescie zmniejszy” – nie wiem czy mowil na serio czy poprzedniego dnia dostal nieswierze mieso na takowym grilu. Tak czy inaczej generalnie: im dalej od Pekinu tym lepiej pod wzgledem luzu. Nie chodzi tu o odleglosc w sensie dystansu a bardzie w sensie struktury wladzy.

Pozostaw odpowiedź