BLOGOSFERA

Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Prawo jazdy dla obcokrajowców w Chinach

chiny prawo jazdyPrawie zaspałem na egzamin. O 7:00 zadzwonił budzik. Musiałem go wyłączyć i zasnąć, nie pamiętam zbytnio. Przebudziłem się ponownie o 8:00, bez budzika. Sprawdziłem godzinę i jak poparzony wyskoczyłem z łóżka. Natychmiastowe zbieranie dokumentów, skok we wczorajsze ciuchy, szybka kawa, fajka i biegiem na dół złapać taxi. Generalnie miałem 1,5 godziny do rozpoczęcia egzaminu, ale centrum egzaminacyjne w Changsha mieści się jakieś 25 km od miejsca mojego zamieszkania, rano mogą być dość spore korki, a trzeba być wcześniej, aby się zarejestrować, trafić do odpowiedniej sali itd. Kupiłem śniadanie, dogadałem się z kierowcą (nielegalnej taxi) i pojechaliśmy. Z racji, że taksówkarz musiałby wracać na pusto, to dogadaliśmy się, że poczeka na mnie, a za drogę powrotną policzy mniej.

Obcokrajowcy w Chinach posiadający swoje krajowe prawo jazdy, aby uzyskać chińskie, muszą przejść pewną procedurę, wnieść pewne opłaty oraz zdać egzamin teoretyczny (nie ma potrzeby zdawania egzaminu z jazdy). Podstawowym warunkiem jest wiza, której termin ważności przekracza dziewięćdziesiąt dni. Ten warunek miałem spełniony, ale jak się okazało było to weryfikowane nie na podstawie wizy, ale na podstawie meldunku. W moim przypadku przekraczał on już 90 dni, więc nie miałem problemów. Tak też stwierdziła pani w okienku, która to weryfikowała. Wyraźnie wskazała, że interesuje ją mój czas zamieszkania w Changsha, gdzie jej urząd ma jurysdykcję, a nie okres na jaki mam przyznaną wizę. Skoro nie miała obiekcji, to i ja nie wnikałem w jej metodę.

Krok po kroku. Aby uzyskać prawo jazdy udałem się do 长沙市公安局公安交通管理局, czyli do Biura Zarządzania Ruchem Drogowym w Changsha, a z ang. Changsha Traffic Management Bureau, celem uzyskania informacji oraz weryfikacji tego, co wiedziałem od osób trzecich z innych miast. Wysłano mnie wpierw do urzędu miejskiego, gdzie w pewnym biurze pewna pani tłumaczy dokumenty zagraniczne na chiński. Kazano mi przetłumaczyć tam moje polskie prawo jazdy oraz paszport. Oczywiście pani w urzędzie tłumaczy z angielskiego ale nie z polskiego. Pomogłem. Nie pomogło mi to jednak nie zapłacić opłaty za tłumaczenie dokumentów, czyli 300 rmb. Po przetłumaczeniu wróciłem do Biura Zarządzania Ruchem Drogowym i tam otrzymałem skierowanie do fotografa (25 rmb) oraz do lekarza (30 rmb). Po wykonaniu zdjęć i badań wróciłem do ww. biura po skierowanie na egzamin (90 rmb). Następnie do centrum egzaminacyjnego, aby ustalić termin egzaminu. Okazało się, że można zdawać od ręki. Ja jednak odmówiłem. Ustaliłem termin na za 10 dni, czyli na dziś. Zapytałem o pytania egzaminacyjne i w odpowiedzi dowiedziałem się, że takowe nie są oficjalnie publikowane, ponieważ chodzi o to, aby zdający rozumieli przepisy, a nie wkuwali na pamięć pytania oraz poprawne odpowiedzi. Mogę kupić kodeks, ale nie pytania. Jednak „poza protokołem” podał mi nazwę nieoficjalnej strony internetowej, gdzie takowe pytania znajdę, ale tylko w wersji chińskiej, zasugerował również, abym zdawał po chińsku, bo w necie krążą pytania, a po angielsku raczej jeszcze nie ma, bo zmienił się kodeks w tym roku i pytania również się zmieniły.

W domu zacząłem rozwiązywać testy po chińsku, ale niezbyt mi to szło. Generalnie czy po chińsku czy po angielsku część słownictwa musiała być dla mnie obca, a szczególnie chińskie znaki, ale również i techniczne słownictwo w obu językach. Poszukałem trochę po internecie i natknąłem się na pewną stronę, która oferuje testy po angielsku online, za darmo. Po przejściu kilku pytań stwierdziłem, że angielski będzie lepszym rozwiązaniem niż chiński, choć i tak musiałem pewne wyrazy przetłumaczyć, aby rozumieć pytania i odpowiedzi. Strona z pytaniami po angielsku bazuje na stronie chińskiej, a tłumaczenie zrobione jest nieidentycznie jak w wersji oficjalnej na egzaminie (co się dziś również okazało).

Egzamin teoretyczny w Chinach jest dość podobny do tego, jaki przechodzimy w Polsce. To znaczy, że zdajemy go na podobnym urządzeniu (monitor, myszka). Pytań jest 100, a czas na rozwiązanie testu to 45 minut. Na pierwsze 40 pytań odpowiadamy tak lub nie a na kolejne 60 wybieramy jedną z czterech zaproponowanych odpowiedzi. Pytania dotyczą konstrukcji oraz obsługi pojazdu, znaków, konkretnych sytuacji na drodze ale również i prawa ruchu drogowego w Chinach. To ostatnie przysparza najwięcej kłopotów. Pytania typu ile punktów karnych otrzymamy za przejazd na czerwonym świetle czy ile lat więzienia grozi za ucieczkę z miejsca wypadku ze skutkiem śmiertelnym itd. są czysto do wyuczenia na pamięć i nie mają pokrycia z praktycznymi regułami jakie obowiązują na świecie. Część znaków również przysparza kłopotów. Chodzi o znaki występujące tylko w Chinach lub mnie się to tak wydaje ale czy numer drogi miejskiej w Polsce jest również podany na białym tle a powiatowej na żółtym jak ma to miejsce w Chinach? Sam nie wiem. Aby zaliczyć test musimy udzielić minimum 90% poprawnych odpowiedzi, czyli na 100 pytań będzie to równe 90.

Rano około godziny 9:30 przystąpiłem do egzaminu. Zaskoczyły mnie niektóre pytania oraz odpowiedzi. Ćwicząc nauczyłem się, że przycisk odpowiadający w samochodzie za podgrzewanie tylnej szyby to rear switch defroster, ale na egzaminie nazwa ta była całkiem inna (nie pamiętam jaka). Odpowiadałem w miarę sprawnie i test ukończyłem przed czasem. Kliknąłem na „zakończ” i na monitorze otrzymałem komunikat: „Sorry… 85 % right, 15 % wrong”. Nie zdałem. Można się tego było spodziewać. Plany były całkiem inne niż rzeczywistość. Plan początkowy zakładał, aby dziennie uczyć się po 3 godziny i miało to trwać 7 dni. Z każdym dniem plan był redukowany o jeden dzień a finalnie wyszło tak, że rozwiązałem test 14 razy, z czego poprawnie 5 razy.

Po niezadanym egzaminie poszedłem do okienka celem umówienia się na kolejny egzamin. Okazało się, że mogę zdawać natychmiast raz jeszcze i z racji, że przekroczyłem 80%, to nie muszę płacić za kolejny egzamin. Wróciłem szybko do budynku, gdzie odbywają się testy, a w międzyczasie poinformowałem kierowcę, że musi jeszcze dodatkowo poczekać (on mnie przy okazji, że ja muszę dodatkowo zapłacić). Kolejny egzamin, kolejnych kilka pytań z lekkim niezrozumieniem, rozwiązane, zakończone i komunikat: „Congratulations 92% right…” czyli zdane. Dostałem wydruk potwierdzający, podpis policjanta nadzorującego egzamin i do domu, bo kurier już w trakcie egzaminu dzwonił, że czeka pod domem z jakimiś paczkami. Jako że za szybką jazdę grozi 6 punktów karnych i mandat, to taka usługa też i ekstra kosztuje (+20 rmb dla kierowcy za ryzyko 6 pkt. i 200 rmb mandatu to uczciwa cena). Kurier załatwiony, taxi i szybko do Biura Zarządzania Ruchem Drogowym celem sfinalizowania „prawka”. Papiery złożone, prawko do odbioru pojutrze.

Całkowity koszt (bez taxi):

  1. Tłumaczenie (paszport i polskie prawo jazdy) – 300 rmb / 150 zł
  2. Badania – 30 rmb / 15 zł
  3. Zdjęcia – 25 rmb / 12,5 zł
  4. Egzamin – 90 rmb / 45 zł
  • W sumie 445 rmb/ 222,5 zł
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, Raport z Państwa Środka: Prawo jazdy dla obcokrajowców w Chinach Reviewed by on 6 stycznia 2014 .

Prawie zaspałem na egzamin. O 7:00 zadzwonił budzik. Musiałem go wyłączyć i zasnąć, nie pamiętam zbytnio. Przebudziłem się ponownie o 8:00, bez budzika. Sprawdziłem godzinę i jak poparzony wyskoczyłem z łóżka. Natychmiastowe zbieranie dokumentów, skok we wczorajsze ciuchy, szybka kawa, fajka i biegiem na dół złapać taxi. Generalnie miałem 1,5 godziny do rozpoczęcia egzaminu, ale

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź