BLOGOSFERA

Adam Machaj, „Raport z Państwa Środka”: Biedni bogacze, bogate dziady

   
   fot. Adam Machaj/ Chińczycy podczas wizyty w restauracji
  W Chinach zauważyłem pewną grupę społeczną, która można określić bogate dziady. W odróżnieniu od europejskich „bogaczy”, którzy noszą piękne ubrania, jeżdżą średnio dobrymi autami i co roku jeżdżą na wakacje do Egiptu, chińskie dziady na co dzień noszą robocze ubrania i jeżdżą starymi rowerami. Do tego chińskie dziady nie myślą w ogóle o egipskich plażach, kolorowych drinkach czy też np. nowych kafelkach w łazience. Znam kilku takich dziadów w Chinach osobiście i znam też wielu „bogaczy” w Europie dzięki czemu mogę powiedzieć o nich coś więcej niż tylko to co widać na zewnątrz. Jeden z nich to mój sąsiad zwany Wang Ming. Wang Ming to 38 letni mechanik z zawodu, żona, syn (lat 10). Mieszka w warunkach, których europejski „bogacz” nie byłby w stanie zaakceptować. Mieszkanie duże ale surowe, wszystko przypomina zakładowe mieszkanie z czasów PRL, stare grzejniki, obdrapane parapety, stary bojler i lampy jarzeniówki rodem z hali fabrycznej. Żadnych zbytków, żadnych dekoracji, żadnych kosztownych inwestycji. Komputer z internetem oczywiście jest. Żona jeździ na starym motorowerze z pedałami a On kupił niedawno używany rower (tzw. koza) bez przerzutek. Na co dzień Wang Ming prowadzi sklep, jego żona również (drugi sklep), trzeci sklep już wykupiony i będzie otwarty jak budynek centrum handlowego zostanie ukończony. Wang Ming posiada również drugie mieszkanie, które wynajmuje. Ma też spore oszczędności. Jednym słowem panisko ale na zewnątrz to obraz nędzy. Z drugiej strony „bogacze” z Zachodu są bogaci ale tylko na zewnątrz i de facto tylko pozornie. Myślę, że gdyby wypośrodkować europejskiego „bogacza” z chińskim dziadem otrzymalibyśmy dość szczęśliwego człowieka na wielu, wielu płaszczyznach życia. Póki co nasz chiński dziad żyje swoim życiem nie mając świadomości co traci a nasz europejski „bogacz” w korowodzie kredytów nie zdaje sobie sprawy, że można żyć inaczej. Jednak i Chińczycy mają swoje słabości i jest nią na pewno jedzenie. Wang Ming jak i inni jemu podobni na wizyty w restauracjach nie żałują grosza (juana w tym wypadku). Reszta to zbytek. Trudno oceniać obie skrajne postawy i każda ze stron może wykazać swoje racje. Myślę, że cywilizacyjne uwarunkowania to jedno ale ważny jest też system w państwie. Widać to jak na dłoni na przykładzie Polski. Ludzie kiedyś ukrywali ile to mają pieniędzy w „skarpecie” czy pod podłogą, dziś odwrotnie, każdy chce pokazać ile to nie ma ale de facto nic nie ma.
  Uczmy się od siebie nawzajem, podglądajmy jedni drugich i wyciągajmy właściwe wnioski. Na płaszczyźnie prywatnej i wyżej. Tak już od paru dekad robią Chińczycy, podglądają europejskich „bogaczy” i się uczą. Uczą się i nie zapominają przy tym o swoich „dziadowskich” zasadach. Nowe pokolenie w Chinach jest już inne. Szczęśliwi wewnątrz i na zewnątrz. Oby nie chwilowo, oby wykorzystali szansę jaką dostali od poprzednich pokoleń. A dokąd zmierzają młode generacje na Zachodzie? Chyba ku przepaści. Czas pokaże.
Życzę wszystkim wewnętrznego i zewnętrznego bogactwa.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Adam Machaj, „Raport z Państwa Środka”: Biedni bogacze, bogate dziady Reviewed by on 17 stycznia 2012 .

       fot. Adam Machaj/ Chińczycy podczas wizyty w restauracji   W Chinach zauważyłem pewną grupę społeczną, która można określić bogate dziady. W odróżnieniu od europejskich „bogaczy”, którzy noszą piękne ubrania, jeżdżą średnio dobrymi autami i co roku jeżdżą na wakacje do Egiptu, chińskie dziady na co dzień noszą robocze ubrania i jeżdżą starymi

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 5

  • A co oni robią z oszczędnościami? Lokują w bankach? Jak wygląda np oprocentowanie na kontach indywidualnych?

    • @Jerry
      Oprocentowanie na lokatach tutaj:
      3wboc.cn/en/bocinfo/bi4/201107/t20110706_1444508.html

      Roczna lokata to 3.5%. Nie ma w Chinach podatku od lokat.

    • Dosc popularne sa fundusze, jak i tez sporo ludzi kupuje wyroby ze zlota. Moze juz nie teraz ale jakis czas temu byl rzut na nieruchomosci. W obecnej sytuacji (jezeli wszystko bedzie szlo w kierunku jakim idzie) to samo trzymanie RMB w skarpecie za piecem to juz dobra inwestycja.

  • Ciekawy tekst, dziękuję.
    A propos „bogatych dziadów” w Chinach i bogatych na pokaz ale zadłużonych „zachodniaków”. Mimo, że polskie drogi są pełne nowiutkich aut, a sklepy – wszelakich dóbr: markowych ciuchów, elektroniki itd., to szacuje się, że 70-80% Polaków nie ma żadnych oszczędności i żyje od 1-go do 1-go. Ciekawe, jak ten wskaźnik wygląda w Chinach.

    • Ja nie znam zadnych danych oficjalnych tylko swoje obserwacje i prosze mi wierzyc, ze Chinczycy odkladaja – jest wiele tego powodow (kultura, brak opieki spolecznej i trzeba miec oszczednosci na czarna godzine itd). Pozatym w Chinach mozna zyc tanio wiec nawet z mizernej pensji mozna odlozyc ale wtedy trzeba zyc jak moj sasiad. Tu jest tak: artykuly pierwszej potrzeby tanie, artykuly luksusowe bardzo drogie. Prosze sobie wyobrazic, ze butelka wodki 0,5 litra 3 PLN , male piwo 0,33 w klubie 15 PLN. No ale do klubu chodzic nie trzeba… haha wodki w sumie tez pic nie trzeba ale to tylko taki niefortunny przyklad.

Pozostaw odpowiedź