Artykuły,Laos news

A.Szaga: Laos – nowy azjatycki tygrys?

Gdzieś na Półwyspie Indochińskim znajduje się kraj, którego gospodarka, zaraz za Mongolią, rozwija się najszybciej spośród wszystkich państw Azji Wschodniej. Wietnam? Tajlandia? A może otwierająca się na inwestycje zagraniczne Mjanma (Birma)? Żadna z tych odpowiedzi nie jest poprawna. Państwo, o którym mowa, to Laos.

Jako jedyny kraj Azji Południowo-Wschodniej (a w całej Azji Wschodniej tylko Mongolia znajduje się w takiej samej sytuacji) Laos nie ma dostępu do morza. Pozbawiony tego znaczącego źródła zasobów, uzależniony był w dużej mierze od swoich sąsiadów. Współczesna historia tego kraju przeplatana jest francuską kolonizacją, japońską okupacją, wojnami domowymi, walkami z amerykańskimi wojskami oraz niemal wasalnymi stosunkami z Wietnamem. Można by rzec, że dopiero na początku lat 90. Laos stanął na własnych nogach.

Obecnie Laos to kraj kontrastów. Wspomniany już wzrost PKB według szacunków IMF wynieść ma 8,3% w 2012 roku i 8% w następnym. Z drugiej strony wciąż prawie 70% Laotańczyków pracuje w rolnictwie, którego udział w PKB wynosi niemal 1/3. W ciągu dekady produkt krajowy brutto per capita wzrósł z 300 USD do 1200 USD (rząd przewiduje, że osiągnie 1700 USD za trzy lata), jednak w tym samym czasie ponad 30 procent populacji żyje poniżej granicy ubóstwa (1,25 $ PPP na dzień). Bank Światowy prognozuje, że Laos do 2020 roku stanie się krajem o średnio wysokim dochodzie, tymczasem w najnowszym rankingu Transparency International zajął on 160. miejsce na 183 państwa pod względem wskaźnika korupcji (spadł o 6 pozycji w stosunku do 2011 r.). Pod względem politycznym Laos pozostaje jednym z pięciu krajów na świecie, w których komunizm jest oficjalną ideologią.

Nie ulega jednak wątpliwości, że w ostatnim czasie Laos dynamicznie się rozwija i przechodzi pozytywne zmiany. Został zauważony na arenie międzynarodowej, o czym świadczą niedawne wydarzenia.

Otwarcie wrót światowego handlu

W październiku zeszłego roku, po piętnastu latach starań, Laos przyjęto do grona państw Światowej Organizacji Handlu. Oficjalnie członkiem WTO został w lutym br., po tym jak 6 grudnia 2012 r. laotańskie Zgromadzenie Narodowe ratyfikowało umowę z tą organizacją. Laotańska Republika Ludowo-Demokratyczna to ostatni z krajów ASEAN, który dołączył do WTO.

Laos, który reformy liberalizujące gospodarkę rozpoczął w 2005 roku, liczy na to, że z obecności w WTO będzie czerpał takie same korzyści, jak to się stało z Chinami czy Wietnamem. W obu tych krajach doprowadziło to do znacznego zwiększenia inwestycji zagranicznych w sektorze przemysłowym. Korporacje chętniej wchodziły na chińskie i wietnamskie rynki z powodu przestrzeganych tam norm Światowej Organizacji Handlu, a dodatkowo oba państwa dysponowały znacznym zasobem taniej siły roboczej. W Laosie jednak sprawa przedstawia się inaczej. W obliczu tego, że tak wielu Laotańczyków zatrudnionych jest w rolnictwie, a produkcja przemysłowa stanowi niewielki procent PKB, nie wydaje się, żeby kraj ten uzyskał takie profity jak jego sąsiedzi. Z drugiej strony członkostwo w WTO może wpłynąć pozytywnie na przykład na dywersyfikację inwestorów, którzy w tym momencie pochodzą głównie z Chin i Tajlandii.

Laos gości wielkich graczy

Kolejnym przełomowym wydarzeniem była organizacja Szczytu Azja-Europa (Asia-Europe Meeting – w skrócie ASEM), który odbył się 5-6 listopada 2012 r. w stolicy Laosu, Wientianie. Spotkania w ramach tej inicjatywy w ostatnim czasie niezwykle zyskały na znaczeniu. Jest to pokłosie niezaprzeczalnego wzrostu znaczenia regionu Azji i Pacyfiku, na który co bardziej spostrzegawcze państwa już dokonały reorientacji (patrz choćby dokumenty strategiczne USA czy Australii). O wadze ostatniego szczytu ASEM świadczy duża liczba ważnych osobistości, które pojawiły w Wientianie. Do Laosu przylecieli premier Chin Wen Jiabao (i to zaledwie na kilka dni przed 18. Zjazdem KPCh), premier Rosji Dmitrij Miedwiediew, premier Japonii Yoshihiko Noda, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, a także szef Komisji Europejskiej, prezydent Francji i inne głowy państw oraz szefowie rządów. Polskę reprezentował Donald Tusk, który rozmawiał przy okazji na oddzielnych spotkaniach z premierami Chin, Japonii, Korei Południowej i Tajlandii. Drugim wydarzeniem świadczącym o wzroście znaczenia ASEM jest dołączenie do grupy trzech nowych członków – Szwajcarii, Norwegii i Bangladeszu.

Co prawda podczas szczytu nie przyjęto żadnych znaczących ustaleń, a podpisane dokumenty nie zawierają konkretnych decyzji,  jednakże dla Laosu organizacja takiego spotkania jest olbrzymim sukcesem. Była to największa międzynarodowa konferencja, jaką kiedykolwiek przygotowywali Laotańczycy. Prezydent Laotańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej nigdy dotąd nie przyjął tak wielu przedstawicieli zagranicznych państw. Pod względem organizacyjnym Laos stanął na wysokości zadania. W stolicy od miesięcy budowano nowe hotele, odrestaurowano wiele zabytków i domów, a centrum konferencyjne w pełni sprostało wymaganiom (choć trzeba przyznać, że jego budowa została w dużym stopniu sfinansowana przez Chiny).

Zarówno prezydent Choummaly Sayasone, jak i premier Laosu Thongsing Thammavong odbyli liczne spotkania dwustronne z delegatami z zagranicy, w tym te szczególnie ważne – z premierem Chin oraz szefem rządu Japonii. Dodatkowo podpisano 18 umów i porozumień między gospodarzami szczytu a innymi krajami.

Kontrowersyjne plany

Do tej pory była mowa o sukcesach Laosu. Mówiąc jednak o tym państwie, nie da się uniknąć jego licznych problemów i kontrowersji z nim związanych. Jak zostało już wspomniane, laotańska gospodarka opiera się głównie na rolnictwie. Ponieważ nie należy do krajów obfitujących w surowce naturalne, Laos zdecydował się uzależnić swój rozwój od jedynego „bogactwa”, jakie posiada – rzeki Mekong. Chodzi konkretnie o energię wodną, na której wytwarzaniu Laotańska Republika Ludowo-Demokratyczna postanowiła oprzeć gospodarkę i tym samym stać się „akumulatorem Azji Południowo-Wschodniej”.  Nie byłoby w tym pewnie nic złego, gdyby Mekong przepływał tylko przez Laos, a jego ujście do Morza Południowochińskiego znajdowałoby się w tym kraju. Tak jednak nie jest. Życiodajna rzeka płynie także przez Chiny, Kambodżę, Wietnam oraz częściowo Birmę i Tajlandię. Żadne z państw nie może więc korzystać z niej w nieograniczony sposób, nie uwzględniając sąsiadów. Tymczasem na terytorium Laosu od 2012 roku budowana jest wielka tama na Mekongu, której powstanie jest nie w smak Kambodży i Wietnamowi – państwom, które leżą w dolnym biegu rzeki. Obawiają się one, że zapora zaburzy tarło, zmniejszając tym samym populację ryb, które zapewniają pożywienie 60 milionom mieszkańców obu tych krajów.

Tama Xayaburi, bo to o niej mowa, to pierwszy taki laotański projekt – co prawda nie jedyny, bo w planach Laosu jest zbudowanie jeszcze 10 (sic!) następnych, ale na razie są to tylko pomysły bez pokrycia. Budowa, odkładana z powodu protestów Kambodży i Wietnamu przed Komisją Rzeki Mekong, ruszyła oficjalnie w listopadzie poprzedniego roku. Tama ma zostać wzniesiona do 2019 roku. Będzie mierzyć32 mwysokości, a jej turbozespoły będą miały łączną moc 1285 MW (dla porównania największa  tama w Polsce – Zapora Solińska – ma łączną moc 200 MW). Najciekawsze jest jednak to, kto będzie odbiorcą wytwarzanej energii. Otóż niemal całość (95%) będzie przesyłana do Tajlandii. Z tego też powodu większą część tej inwestycji pokrywa tajlandzka firma Ch. Karnchang, która jest także głównym wykonawcą projektu. Mimo to Laotańczycy liczą na krociowe zyski ze sprzedaży energii za granicę.

Wspólna budowa Xayaburi bardzo zbliżyła Tajlandię i Laos, który tradycyjnie ma silne więzi z Wietnamem. Tama na Mekongu zdaje się tymczasem oddalać Laotańczyków od „wielkiego brata”. Wspaniale za to rozwija się współpraca z Tajlandczykami. Przedsiębiorstwa z Tajlandii budują w Laosie lotniska, drogi i linie kolejowe, a w planach jest nawet szybka kolej na trasie Nong Khai (miasto przygraniczne, położone niedaleko Wientianu)-Bangkok. Wydaje się, że powolne opuszczanie wietnamskiej strefy wpływów przez Laos jest dodatkowym, ukrytym powodem oponowania przeciwko budowie Xayaburi.

Z umacniania wpływów w Laosie nie zamierzają rezygnować też Chiny. Co prawda w październiku 2012 r. Chińczycy wycofali się z budowy szybkiej kolei z Laosu do Państwa Środka przez spółkę joint venture (Laos zapowiedział, że sam podejmie się zbudowania trasy), lecz stosunki między dwoma państwami są ciepłe. W ostatniej dekadzie chińskie firmy zainwestowały w Laotańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej 2,8 mld dolarów, z czego koło 32% w energię wodną.

Świetlana przyszłość?

Przed Laosem jeszcze długa droga do dogonienia sąsiadów. Nie sposób jednak nie zauważyć, jak znacząco rozwinął się ten kraj w ciągu ostatnich lat. Na laotańskie przemiany trzeba oczywiście patrzeć z dystansem i nie popadać w huraoptymizm. Przykładem może być otwarcie w 2011 r. giełdy papierów wartościowych. Wielu powie, że to kamień milowy we wprowadzaniu kapitalizmu w Laosie. Jednak wystarczy bliżej się przyjrzeć, a okaże się, że na giełdzie figurują zaledwie dwa przedsiębiorstwa. Ostrożność trzeba także zachować przy omawianiu ambitnych planów związanych z energią wodną. Hydroelektryczność może przynosić pewne zyski, ale wiele jest głosów, że korzyści gospodarcze ze sprzedaży energii do Tajlandii nie są warte zniszczeń środowiska i szkód ekonomicznych, które mogą zostać wyrządzone innym krajom. Portland State University oszacował straty wiążące się ze zbudowaniem tam na 274 miliardy dolarów.

Tak więc Laos czekają teraz zapewne lata dynamicznego wzrostu i wiele wskazuje na to, że Laotańczyków czeka poprawa jakości życia. Wiele jednak wody jeszcze musi upłynąć w Mekongu, zanim kraj ten, zwany poetycko Krajem Miliona Słoni, doścignie azjatyckie potęgi.

Adam Szaga

Artykuł ukaże się w najbliższym numerze Przeglądu Spraw Międzynarodowych „Notabene”.

zp8497586rq
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A.Szaga: Laos – nowy azjatycki tygrys? Reviewed by on 17 lutego 2013 .

Gdzieś na Półwyspie Indochińskim znajduje się kraj, którego gospodarka, zaraz za Mongolią, rozwija się najszybciej spośród wszystkich państw Azji Wschodniej. Wietnam? Tajlandia? A może otwierająca się na inwestycje zagraniczne Mjanma (Birma)? Żadna z tych odpowiedzi nie jest poprawna. Państwo, o którym mowa, to Laos. Jako jedyny kraj Azji Południowo-Wschodniej (a w całej Azji Wschodniej tylko

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Adam Szaga - koordynator działu News, redaktor portalu www.polska-azja.pl. Student drugiego stopnia w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego (specjalizacja wschodnioazjatycka). Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna Japonii, japońskie stosunki z innymi graczami w regionie Azji i Pacyfiku, państwa ASEAN. Swoje pasje rozwijał m.in. podczas pobytu na stypendium w Japonii. Autor artykułów publicystycznych poświęconych wyżej wymienionej tematyce.