Artykuły

A. Maksymowicz: Złoto – z Zachodu na Wschód

Ostatnie zawirowania w światowej polityce skupiły uwagę na tym, co się działo najpierw w Syrii, teraz na Ukrainie, a podobne wydarzenia szykują się już w Iraku. Na tym tle trochę dziwnie wyglądają ceny tzw. surowców strategicznych, niezbędnych do prowadzenie gorącej wojny. Taka ewentualność teoretycznie jest coraz bardziej brana pod uwagę. Wynika to z fiaska kolejnych rokowań, sporów i wzajemnych oskarżeń o zaostrzanie sytuacji międzynarodowej, co aktualnie ma właśnie miejsce. Przykładem są spadające stale ceny węgla jako najbardziej dostępnego popularnego na świecie nośnika energii. Podobnie zachowują się ceny miedzi, metalu niezbędnego dla nowoczesnej infrastruktury, również tej logistycznej i militarnej. Co najdziwniejsze, ceny złota, metalu będącego synonimem i miernikiem wartości pieniądza, również od wielu miesięcy utrzymują się na stabilnie niskim poziomie. Jest to o tyle zastanawiające, że popyt na te surowce stale rośnie, a tymczasem wbrew klasycznej ekonomi, ceny stoją w miejscu, albo nawet są coraz niższe. Złoto jest towarem szczególnym. Tradycyjnie pełni ono również rolę pieniądza, a szereg najbardziej rozwiniętych krajów lokuje w nim swoje rezerwy walutowe. Oficjalnie największe posiadają Stany Zjednoczone w liczbie 8133,5 tony Au. Cybernetyczna, informatyczna i komputerowa cywilizacja krajów zachodnich pozbawiła złoto tej roli. Jest ono owszem drogą ozdobą, cenną biżuterią, ale generalnie takim samym towarem jak wszystkie inne. Tu zaufanie do papierowych pieniędzy kształtuje giełda i wymiana towarowa. Stosownie do tego kształtowany je popyt i podaż wszystkich dóbr bez zwracania uwagi na ich jakieś inne jeszcze znaczenie. Tymczasem na Wschodzie złoto jest powszechnie pożądane jako gwarant wartości, bogactwa i znaczenia. Cywilizacyjne nowości nie mają tu żadnego znaczenia. Różnice w podejściu do złota powodują, że metal ten w coraz większej ilości trafia z Zachodu na Wschód.

źródło: pixabay.com

źródło: pixabay.com

Niespokojne złoto

Zachodni analitycy biją na alarm. Ukazują się tam setki specjalistycznych ocen tego stanu rzeczy. Wszystkie one zwracają uwagę na to, że wschodnia kumulacja złota źle się zakończy dla wysoko rozwiniętych krajów zachodnich. Przede wszystkim dlatego, że może ona spowodować zaburzenia na rynku finansowym podważając rolę światowego pieniądza, jakim jest dolar. Azjatyckie waluty mające swoje pokrycie w złocie mogą zdobyć większe zaufanie na świecie, niż te które tego zabezpieczenia nie posiadają. Oczywiście nikt takich tez oficjalnie nie głosi. Póki co, wszyscy się kochają, a złoto skupują tylko dlatego, że się ono podoba. Pierwsze miejsce w tej polityce skupu złota zajmują Chiny. Dokonują one tego na gigantyczną skalę. Jednak od 2009 roku władze tego kraju informują o niezmiennych zasobach złota w ilości 1054 tony Au. Dzieje się tak w sytuacji kiedy na szanghajskiej giełdzie złota roczne obroty wynoszą około 10 tys. ton! Roczna produkcja złota wynosi blisko 4300 ton. Wychodzi na to, że przez giełdę tą przechodzi całe złoto świata i jeszcze jest kilkakrotnie sprzedawane i kupowane. Około 800 ton złota dostarczane jest do Chin za pośrednictwem giełdy w Hongkongu. Chiny od wielu lat są też największym producentem tego kruszcu. W miniony roku jego wydobycie wyniosło tu 460 ton i z roku na rok wzrasta ono o około 5 procent. Złoto to też nie opuszcza Chin i nie trafia na żadną ze światowych giełd.

Niska cena złota

Jest zrozumiałe, że każdy kto kupuje jakiś towar w dużych ilościach chciałby, aby jego cena była jak najniższa. Chiny skutecznie realizują ten postulat. Po pierwsze kupują one nie przysłowiowe mleko, ale krowę, która je daje. Na tej zasadzie nie kupują one złota na giełdzie ale kopalnie złota i miedzi na całym świecie. Te ostanie są o tyle istotne, że obok strategicznego towaru jakim jest miedź, ich rudom zawsze towarzyszy domieszka złota. Z tego źródła może pochodzić nawet około 2 tys. ton złota, które poza giełdą trafia do Chin. W ten sposób giełdowa cena tego metalu utrzymuje się na stabilnym poziomie, a miedzi sukcesywnie się zmniejsza mimo wzrostu zapotrzebowania Chin na ten metal w skali około 34 procent rocznie! Wobec istniejącego zapotrzebowania na ten metal zachodnie państwa sprzedają go za pośrednictwem giełdy. Chiny wykupują to złoto, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy osiąga ono najniższą cenę. Niska cena złota działa na ich korzyść, przy stale prowadzonych zakupach. Szczegóły tych transakcji nie są ujawniane i trudne do skontrolowania, gdyż chińskie banki kupują złoto poprzez pośredników, którzy odstępują je bankom poza wszelką kontrolą. Duża część złota trafia do Chin drogą nielegalną. Ostatnio pojawiły się protesty i próby ograniczenia jego wywozu z Konga przez przemytników oraz zorganizowane gangi i inne przestępcze środowiska zajmujące się handlem złotem na skalę międzynarodową. Z tego powodu jest ono kupowane w cenach niższych niż giełdowe. Można się tylko domyślić, że złoto to jest dostarczane tam, gdzie jest na nie największy popyt przy zaniżonej jego cenie mimo rosnącego na nie zapotrzebowania. Niskiej cenie sprzyja też wyprzedaż złota przez banki zachodnie. W styczniu minionego roku USA sprzedały 65 ton złota, Szwajcaria 40 ton. Ten ostatni kraj w swoich rafineriach przetwarza około 3 tys. ton zachodniego złota przystosowując je do wymogów i standardów panujących na chińskim rynku.

Po co Chinom złoto?

Nie jest tajemnicą, że Chiny chciałyby wyrugować amerykańskiego dolara ze światowego rynku. Muszą one jednak w tej sprawie postępować bardzo ostrożnie, gdyż same posiadają około 4 bilionów zielonych banknotów i najpierw chciałby się ich pozbyć, zanim same doprowadzą do dewaluacji tej waluty. Jedną z metod jest wykupywanie za nie złota. Po powrocie z Chin 24 maja Władimir Putin na Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu powiedział, że Chiny i Rosja muszą zapewnić sobie bezpieczne rezerwy walutowe. Rosja idzie w ślad za Chinami. Na początku roku zakupiła 34 tony złota powiększając ilość swoich rezerw do 1015 ton. Zaznaczyć trzeba, że Rosja jest trzecim producentem tego metalu na świecie po Chinach i Australii (255) z produkcją w minionym roku 237 ton złota. To wszystko wydaje się być jeszcze bardzo dalekie od rezerw jakie posiadają USA (8133,5) czy Niemcy (3387), Włochy (2451), Francja (2435). Nawet Wielka Brytania która posiada tylko 310 ton złota wyprzedaje je regularnie. Na tle tego wszystkiego wielu analityków zastanawia się, czy oficjalnie podawane rezerwy złota są rzeczywiste, czy też istnieją tylko na papierze. Ten ostatni wariant uważa się za bardzo prawdopodobny, gdyż po to aby waluta miała swoją wartość wystarczy istniejące do niej realne na rynku zaufanie, a rezerwy złota nie są do tego potrzebne. Podnosi się fakt, że od wielu lat brak jest jakichkolwiek kontroli tego stanu rzeczy. Jest oczywiste, że Chiny ujawnią kiedyś swój prawdziwy stan zasobów złota. Przypuszcza się jednak, że będzie to związane z globalnym kryzysem finansowym.

Nasz skarbiec posiada około 100 ton złota, co nie jest wielkością małą jak na skalę naszego kraju. Znacznie większe zasoby tego metalu kryją się w odkrytych już złożach. Jednak brak nawet programu dla ich eksploatacji.

Idź złoto do złota

W rządowym wydaniu „Bilans zasobów złóż kopalin w Polsce”według stanu na 2011 rok” w rozdziale „Rudy złota i złoto rodzime” podano, że występuje ono w dolnej części cechsztyńskich łupków miedzionośnych eksploatowanych przez KGHM Polska Miedź S.A. Złoto jest tu odzyskiwane w procesach technologicznych przerobu rud siarczkowych i wsadu obcego. W 2011 roku odzyskano ok. 511 kg Au. Druga wiadomość pochodząca z tego źródła ma podobny charakter. Największa dotąd kopalnia złota była w Złotym Stoku na Dolnym Śląsku. Średnia zawartość złota w rudzie wynosi 2,8 grama na tonę. Jest to zawartość znacznie przekraczająca skalę opłacalności jego wydobycia. Kopalnię zamknięto w 1960 roku. Zasoby ocenia się tu na ok. 2 tony z czego dotąd wyeksploatowano ok. 25 procent zasobów. Jest to pierwsza bardzo krótka informacja z najwyższego szczebla o zasobach polskiego złota. W najnowszym wydaniu tego opracowania za rok 2012 zniknęła już informacja o złocie KGHM. Dlaczego? Wszak nadal je się tam odzyskuje. Chodzi tu chyba o to, że otrzymuje się je tam w procesie rafinacji miedzi jako surowiec towarzyszący. Jednak nigdy nie ustalono jego zasobów, ani nie sporządzono odpowiednich dokumentacji potwierdzających jego ilość w tym złożu. Koszta takiego dokumentu są symboliczne nawet w stosunku do skali już wydobytego złota z tego złoża. O marginalnym znaczeniu złota w naszym kraju świadczy też wydana ostatnio naukowa publikacja „Gold In Poland” (tylko w języku angielskim) mająca na celu zachęcenie zagranicznych inwestorów do jego przemysłowego odzyskiwania. Według legendy wojewoda Jan Skarbek był w 1109 roku posłem Bolesława Krzywoustego do króla niemieckiego i przyszłego cesarza – Henryka V. Pokazał on Janowi swój skarbiec, mówiąc: „Tym pokonamy Polaków”. Wówczas poseł rzucił do skrzyni z klejnotami własny pierścień i powiedział: „Idź złoto do złota, my Polacy wolimy żelazo”. Od tego czasu Polacy nie lubią złota. Tylko tym mogą być usprawiedliwione wszelkie zaniechania w jego współczesnym wydobyciu na terenie naszego kraju.

Artykuł pierwotnie ukazał się na portalu Przemysł Skalny.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Złoto – z Zachodu na Wschód Reviewed by on 26 czerwca 2014 .

Ostatnie zawirowania w światowej polityce skupiły uwagę na tym, co się działo najpierw w Syrii, teraz na Ukrainie, a podobne wydarzenia szykują się już w Iraku. Na tym tle trochę dziwnie wyglądają ceny tzw. surowców strategicznych, niezbędnych do prowadzenie gorącej wojny. Taka ewentualność teoretycznie jest coraz bardziej brana pod uwagę. Wynika to z fiaska kolejnych

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź