Artykuły,Publicystyka

A. Maksymowicz: Szkoda, że nas tam nie ma…

Rosyjskie media, na czele z agencją TASS, bez komentarzy podają zgodne decyzje władz USA i Rosji o bezwizowej wymianie ludności Alaski i Czukotki (Czukocki Okręg Autonomiczny). Została ona wprowadzona w życie w dniu 17 lipca i kilka dni później podana do publicznej wiadomości. Podkreśla się, że odpowiednie porozumienia w tej sprawie zawarte zostały przez Stany Zjednoczone jeszcze ze Związkiem Radzieckim (ZSRR) w 1989 roku. Dotyczy ona rdzennej ludności tych regionów i ich krewnych. Wzajemne odwiedziny mogą być realizowane tylko na zaproszenie z 10 dniowym wcześniejszym poinformowaniem władz. Obustronne wizyty nie mogą trwać dłużej niż 90 dni. W takich przypadkach do skorzystania z tej możliwości nie jest potrzebna wiza, a wystarczającym dokumentem jest paszport. Dla tego celu wyznaczono przejścia  graniczne po stronie amerykańskiej w Nome na lądzie i Gambell na Wyspie św. Wawrzyńca na Alasce. Na Czukotce – w Anadyr, Provideniya, Lavrentiya i Uelen. Znacznie wcześniej ukazało się szereg rosyjskich informacji pozornie tylko związanych z tym tematem. Pierwszą z nich jest etniczne pokrewieństwo mieszkańców Alaski i Czukotki, co naukowo zostało udowodnione w poza rosyjskich ośrodkach i nigdzie nie jest kwestionowane. Lokalne media Jakucji każdorazowo odnotowywały liczne wizyty amerykańskich dyplomatów w stolicy tego kraju. Były one relacjonowane jako wizyty najlepszych przyjaciół, a miejscowa ludność tłumnie uczestniczyła w organizowanych sportowych i kulturalnych imprezach z ich uczestnictwem. Działo się to wszystko w okresie najostrzejszych sankcji, potępień i protestów przeciwko agresywnej polityce Rosji. Polskie i światowe media milczą na ten temat. Nic w tym dziwnego, wszak informacja ta zaprzecza dotychczas głoszonej  przez nie polityce amerykańskich sankcji nałożonych na Rosję.

Syberyjscy i amerykańscy Indianie                           

Badania prowadzone na Uniwersytecie w Kopenhadze jednoznacznie wykazały, że DNA rdzennych mieszkańców Czukotki i amerykańskich Indian są identyczne. Na tej podstawie przypuszcza się, że Indianie do Ameryki przybyli z rosyjskiego Dalekiego Wschodu około 23 tysiące lat temu pokonując zamarzniętą Cieśninę Beringa. Naukowe publikacje zauważają też bardzo duże podobieństwo z wyglądu, budowy ciała, języka, zwyczajów kulturalnych, ubioru i innych cech, które nie wiele się różnią się od siebie. To podobieństwo i kulturowa bliskość rdzennych mieszkańców Alaski i Czukotki jest jedynym eksponowanym powodem do podjęcia tego rodzaju decyzji. Jest wielce prawdopodobne, że presja na tego rodzaju bezwizowe odwiedziny była formułowana przede wszystkim przez Indian amerykańskich. Ich szczątkowa już ilość potrzebuje międzynarodowego wsparcia dla dalszego utrzymania się w USA. Indianie jako zbiorowość nigdy nie zaakceptowali europejskiej kultury, zwyczajów i przemysłowej cywilizacji. Ponieważ ta przebojem, a jeszcze bardziej rozbojem, zdobywała prawo istnienia na całym terytorium Ameryki, Indianie spychani byli do swoistych „gett” w postaci rezerwatów. Nie rozpisując się więcej na ten temat, zainteresowanych odsyłam do słynnych powieści Jamsa Olivera Curwooda i Jamsa Fenimore Coopera. Ten ostatni pisarz jest autorem dzieła pt. „Ostatni Mohikanin”, który to tytuł mówi sam za siebie o tym co spotkało amerykańskich Indian. Dzieje syberyjskich Indian były całkiem odmienne. Chronił ich niezwykle surowy klimat, nieprzebyte bagna i przestrzenie, które odstraszały europejskich kolonizatorów. Nawet dziś tereny Jakucji i Czukotki są niezwykle trudne do zagospodarowania na ich modłę.  Nadal dominuje tu surowa przyroda, do której syberyjscy Indianie od dawna przywykli i najlepiej czują się w jej otoczeniu. Dotychczasowe rosyjskie próby uprzemysłowienia tego wielkiego obszaru liczącego kilka milionów kilometrów są tylko symboliczne. Rozwinięty na tych terenach przemysł wydobycia diamentów i złota nie wymaga rozbudowanej komunikacji. Do tego celu wystarczy małe lądowisko helikopterów, lub samolotów sportowych mogących unieść towar liczony w kilogramach, a nie w tonach. Eksploatację tych bogactw prowadzą firmy rosyjskie, które z tego tytułu odprowadzają część zysku do budżetu republik związkowych. O tym, jak trudne jest tworzenie nowoczesnej infrastruktury komunikacyjnej na tych terenach świadczy blisko już 10 lat trwające przygotowania do budowy mostu na Lenie, który w rejonie Jakucka, w najwęższym miejscu rzeki, ma mieć długość 3 km i ma kosztować około 10 miliardów USD. Kluczowym zagadnieniem jest konstrukcja jego filarów nośnych postawionych w poziomie wiecznej zmarzliny. Most ten ma strategiczne znaczenie dla dalszego rozwoju Dalekiego Wschodu. Jego budową zainteresowani są Chińczycy. Mieści się on w ich lądowej koncepcji „Jedwabnego Szlaku” skierowanego przez Azję również w stronę USA.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com           

Najazd dyplomatów                                                                                    

Anglojęzyczny portal „Yakutia Today” w dziale polityka odnotowuje piątą już w tym roku wizytę Erica Pagnera, konsula generalnego USA we Władywostoku. Ostanie jego spotkanie miało miejsce 25 czerwca w towarzystwie dyplomatów z Niemiec i Francji.  Przybyła tam nawet pani Lynne Tracy (marzec 2005), zastępca ambasadora USA w Moskwie. Było to o tyle naturalne, że była ona wykładowcą filologii rosyjskiej na University of Georgia. Rok temu Jakucję wraz z grupą japońskich biznesmenów odwiedził były ambasador Japonii w tym kraju Gotaro Ogawa, obecnie doradca Mitsui Corporation. Na wstępie swojej wizyty złożył on następujące oświadczenie: „Przyszedłem odwiedzić Jakucję, ponieważ mam zamiar rozwijać więzy przyjaźni między społeczeństwem Japonii i Republiki Sacha. Już po trzech dniach pobytu w Jakucji czuję ogromną satysfakcję z tego co widzę, a czuję się tutaj jak ryba w wodzie.” Zaproponował on Jakucji współpracę naukową, wymianę studentów i wspólne przedsięwzięcia kulturalne. Powołał się on na otwartą politykę międzynarodową premiera Shinzō Abego oraz na szczególną potrzebę rozwijania dobrych stosunków z Rosją. Przy tej okazji wzajemnym grzecznościom, prezentom i obietnicom nie było końca. Miesiąc wcześniej Jakucje odwiedził konsul generalny Japonii w Chabarowsku Hideaki Noguchi Wasin, który w sposób bardziej dyplomatyczny i powściągliwy również proponował współpracę Japonii z Republiką Sacha. Do Republiki Sacha przybywają dyplomaci prawie wszystkich państw azjatyckich. Oficjalnie są oni zainteresowani rozwojem wzajemnych kontaktów kulturalnych. Przybywają tu, aby zaspokoić swoje pasje poznawcze, brać udział w wyścigach psów, reniferów oraz odwiedzać miejscowe muzea. Wszystkie te argumenty włożyć trzeba miedzy bajki. Po prostu z Rosją prowadzone są poufne rokowania polityczne, które najlepiej realizowane są z dala od wszelkich wścibskich i niepożądanych osób. Jakuck położony w pobliżu światowego bieguna zimna najlepiej do tego się nadaje. Każdą niepożądaną osobę rozpozna tu na ulicy pierwszy lepszy policjant, nie mówiąc już o profesjonalnych służbach specjalnych ochraniających tego rodzaju spotkania. Wszystko wskazuje na to, że to podczas tych spotkań ustalono wspomniane na wstępie bezwizowe odwiedziny mieszkańców Czukotki i Alaski.

Tajna gra                                                                                   

Dynamiczny rozwój państw azjatyckich nie może ominąć rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Jest to kraina niezwykłych bogactw naturalnych, które rozpoznane są obecnie w skali nie przekraczającej 1%. Kto będzie miał do nich dostęp, prawdopodobnie zdobędzie przewagę gospodarczą na tym kontynencie. Z tego tylko powodu Rosja jest pożądanym partnerem dla USA w ich konfrontacji z Chinami. Zewnętrznym sygnałem dla takiego obrotu sprawy jest podkreślana stale w rosyjskich mediach partnerska współpraca pomiędzy Johnem Kerrym a Siergiejem Ławrowem, która trwa od zgodnego podpisania irańskiej umowy. Pozyskanie przez USA Rosji przeciwko Chinom wydaje się być w granicach ich możliwości. Trzeba zauważyć, że każde z tych mocarstw prowadzi podwójną grę, jedną na zewnątrz, a drugą tajną. Z reguły dopiero po wielu latach okazuje się, że decydujące słowo należy do tej drugiej metody.

Szkoda, że nas tam nie ma                                                                  

Polska poprzez swoje azjatyckie tradycje Syberii i Dalekiego Wschodu jest na tym terenie nadal bardzo ceniona, niezależnie od oficjalnej polityki. Nie chodzi tu o martyrologię zesłańców kolejnych powstań narodowych i ostatniej wojny, ale o ich wkład w rozwój kulturalny i gospodarczy tej krainy. Żaden inny kraj świata nie ma tam tak dobrych konotacji, jak właśnie Polacy. To trzeba umieć wykorzystać i skupić się na dobrych tradycjach, a nie bez ustanku tylko przypominać jej złe strony. Te ostatnie były i minęły. Teraz nastał czas, aby zauważyły to polskie elity polityczne i umiały to wykorzystać dla nas podobnie jak uczynili to Niemcy, Czesi, czy nawet Węgrzy. Trzymanie się do końca oficjalnej wersji polityki amerykańskiej też źle może zakończyć się dla naszych azjatyckich interesów. Jest to tym bardziej istotne, że polityka i gospodarka całego świata przesuwa się w tym kierunku. Polską racją stanu jest uczestnictwo w tym procesie, przynajmniej w skali na jaką nas stać w tej chwili.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Szkoda, że nas tam nie ma… Reviewed by on 14 sierpnia 2015 .

Rosyjskie media, na czele z agencją TASS, bez komentarzy podają zgodne decyzje władz USA i Rosji o bezwizowej wymianie ludności Alaski i Czukotki (Czukocki Okręg Autonomiczny). Została ona wprowadzona w życie w dniu 17 lipca i kilka dni później podana do publicznej wiadomości. Podkreśla się, że odpowiednie porozumienia w tej sprawie zawarte zostały przez Stany

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Adam Maksymowicz, z wykształcenia geolog, przez prawie pół wieku pracował niemal we wszystkich branżach surowcowych i górniczych w Polsce. Swoją karierę zawodową zakończył jako główny inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź w Lubinie. Zawodowo jest specjalistą od eksploatacji wód podziemnych i zwalczania zagrożeń wodnych w górnictwie i gospodarce. W latach 2005 -2008 redaktor naczelny kwartalnika „Kopaliny”. Od 2008 roku współpracownik portalu górniczego www.nettg.pl w Katowicach oraz dwutygodnika „Nowy Górnik” w Katowicach, gdzie zamieszcza swoje teksty z zakresu górnictwa, surowców i ich eksploatacji w kraju i na świecie. Posiada wiele publikacji naukowych, które znajdują się we wspólnych wydawnictwach książkowych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Od pewnego czasu zainteresowany sytuacją w Chinach, Indiach, a także w Afganistanie i Kazachstanie oraz na Syberii.

Pozostaw odpowiedź