Artykuły,Publicystyka

A. Maksymowicz: Spór o Alaskę

Ta część kontynentu amerykańskiego przez Cieśninę Beringa graniczy z Azją, a dokładniej z rosyjskim Dalekim Wschodem. Oba te kontynenty dzieli w tym miejscu odległość zaledwie 85 km, a głębokość morza waha się w tym miejscu pomiędzy 36 a 70 m. Dwie wyspy znajdujące się w tej przestrzeni czynią odległość tę jeszcze łatwiejszą do przebycia. Przesunięcie się w XXI wieku światowej polityki i gospodarki w kierunku Azji sprawia, że obszar Alaski zaczyna odgrywać coraz bardziej znaczącą rolę w tym regionie. Dotąd jego znaczenie miało wymiar tylko geopolityczny, skąd USA mogły kontrolować sytuację będąc najbliżej państw azjatyckich. Teraz sięga się również po najbardziej cenione w tym regionie zasoby złota. Są one tu o tyle bogate, duże i łatwo dostępne, że dotychczasowe spadki cen tego kruszcu na alaskich kopalniach złota nie robią żadnego wrażenia. Ponieważ z wymienionych powodów rola tej krainy wzrasta w gospodarce i polityce światowej przypominają sobie o niej jej dawni właściciele Rosjanie, ale także i Kanadyjczycy, którzy czują się oszukani obecnym wyznaczeniem granicy pomiędzy tym krajem a USA. Cała ta sytuacja w Europie jest mało zrozumiała, bo powszechnie uważa się, że Alaska należy do USA i jest największym stanem tego kraju o powierzchni 1,7 miliona km kwadratowych. Tymczasem zachodnia część Alaski należy do Kanady wraz ze sławnym dorzeczem rzeki Jukon, skąd rozpoczęła się pierwsza „gorączka złota”.

Skarby Sezamu

Odkrycie złóż złota na Alasce następowało stopniowo. Pierwszym zwiastunem było znalezienie rozsypiskowego złoża na południowym wybrzeżu pogranicza Kanady z Alaską.  Dokonał tego w 1880 roku francuski inżynier Juneau. Powstała od jego nazwiska miejscowość jest stolicą Alaski.  Na jednej z pobliskich wysp fiordowego wybrzeża odkryto kwarcową żyłę złota. Najpierw wybierano ją odkrywkowo, potem podziemnie do głębokości 630 m.. W 1917 roku zatopił ją sztorm oceaniczny. Z żyły tej wydobyto 237 ton złota. Był to sygnał dla poszukiwaczy, że należy penetrować pobliskie góry. W 1886 roku  doszli oni do środkowego odcinka Jukonu, głównej rzeki płynącej wzdłuż półwyspu w kierunku Cieśniny Beringa. Tutaj nad jej prawobrzeżnym dopływem Klondike odkryto duży obszar złotonośny. Początkowo usiłowano utrzymać to wszystko w tajemnicy. W połowie lipca 1897 rzeka Jukon stała się na tyle żeglowna, że mogły przepłynąć nią statki towarowe. Do San Francisco  z ładunkiem złota dotarł statek „Excelsior”, a do Seattle „Portland”. Wartość ich ładunków liczona była w milionach dolarów. Uncja złota kosztowała 16 dolarów, czyli ponad 75 razy mniej niż obecnie. Miesięczny zarobek dokera wynosił 80 dolarów. Z całej Ameryki na północ ruszyły tłumy ludzi żądnych wzbogacenia się. Było to o tyle naturalne, że po głębokim kryzysie tysiące ludzi straciło majątki, a wielu z nich było bezrobotnych. W kierunku Klondike ruszyło około 100 tysięcy ludzi. Jak się ocenia do celu dotarło dużo mniej niż połowa. Warunki podróży były tragiczne. Dwa szlaki były równie zabójcze. Oba prowadziły z najbliższego portu Skagway. Droga lądowa liczyła sobie ponad 400 km i w miesiącach letnich stanowiła jedno wielkie rozlewisko błota. W zimie zaś temperatura w nocy spadała do minus 65 stopni dziesiątkując śmiałków. Droga rzeczna była dużo wygodniejsza, ale też pełna zasadzek w postaci progów, wodospadów i szalejących huraganów.  Na miejscu okazało się, że jedyną wymienialną walutą jest złoto. Choroby, brak żywności i pionierskie warunki pracy dopełniały dalszego spustoszenia wśród poszukiwaczy. Działki wyznaczano wzdłuż potoków będących dopływami Klondike. Każdą z nich jak pisze Jack London nazywano „Skarbami sezamu”. Do legendy przeszły bogate tereny nad rzeką Bonanza Creek. W okresie eksploatacji prowadzonej przy pomocy kilofa, łopaty i sita wydobyto tu około 400 ton złota.  Koniec tej „złotej epopei” nastąpił z dwóch powodów. Pierwszym było przejęcie dalszego wydobycia przez wielkie koncerny, które zastosowały tu ciężki sprzęt w postaci koparek, ładowarek, kruszarek i mechanicznych płuczek. Drugim było odkrycie rozsypiskowych złóż złota w dużo lepszym klimacie nad Morzem Beringa w miejscowości Nome. Po wydobyciu reszty złota, wielkie koncerny na początku minionego wieku też wycofały się z Alaski.

Nowe złoża

Są bardzo liczne. Nie są to już złoża rozsypiskowe. Koncentracje złota związane są z kwarcowymi żyłami przecinającymi krystaliczny górotwór. Widoczne nawet gołym okiem, rozproszone grudki metalu, nie da się już odzyskać przy pomocy kilofa i łopaty. Eksploatowana żyła kwarcowa musi być kruszona, a złoto oddzielane jest od płonnej skały podczas procesu flotacji urobku. Wszystko to wymaga maszyn i zorganizowanego ciągu technologicznego, a na to mogą sobie pozwolić tylko bogate koncerny. Preferowane są dwie metody górnicze: odkrywkowa i podziemna. Ta pierwsza wydaje się być najtańsza. Często wystarczy małymi ładunkami odstrzeliwać żyłę kwarcową i wybierać ją koparkami do opłacalnej głębokości. Wadą tego systemu jest prowadzenie w ciągu roku tylko kilkumiesięcznego wydobycia. Ostre i długie zimy skutecznie paraliżują ten system. Podziemne roboty górnicze są w bezpośrednich kosztach droższe, ale za to można prowadzić prace wydobywcze przez okrągły rok, a odzysk złota z bogatego złoża z nawiązką wyrównuje poniesione nakłady. Technologie te intensywnie rozwijane są na Alasce po stronie kanadyjskiej. Złoża są niezwykle bogate, a zawartość w nich złota na ogół mieści się w granicach 10 – 20 gram na tonę urobku. Kanada rozwijając swoje wydobycie złota na Alasce coraz wyżej pnie się w światowym rankingu. Obecnie pod tym względem zajmuje 7 miejsce po Chinach Rosji, Australii, USA, Peru i RPA, ale za to z najlepszym wskaźnikiem wzrostu wydobycia wynoszącym 15 % rok do roku.

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

Rosja chce odzyskać Alaskę

Tuż po aneksji Krymu do Rosji odezwały się glosy, że to samo może spotkać Alaskę. Było to o tyle prawdopodobne, że po stronie amerykańskiej grupa obywateli otworzyła na stronach internetowych Białego Domu petycję o przekazanie Alaski do Rosji. Po to, aby oficjalnie zajęto stanowisko w tej sprawie wymagane było minimum 100 tys. podpisów. Zebrano ich w wymaganym terminie 30 dni około 42 tysiące. Co stanowi blisko 10 % uprawnionych do głosowania mieszkańców Alaski. Po rosyjskiej stronie na razie podjęto przygotowania tylko medialne. Na międzynarodowych portalach internetowych (Russia Beyond The Headlines – 20.04.2014, Sputnik International – 31.07.2015) ukazały się teksty promujące tego rodzaju koncepcje. Ostatni z nich otwarcie kwestionuje legalność sprzedaży Alaski. Traktat miał być podpisany przez osoby nieupoważnione do tego, a inspiratorem całej transakcji miał być Wielki Książę Konstanty brat cesarza Aleksandra II. Zapłacone przez USA pieniądze miały nigdy nie trafić do rosyjskiego skarbca. Cały szereg podobnych argumentów prezentuje rosyjski historyk Iwan Mironow w książce „Zdradzona i sprzedana Alaska. Historia konspiracji.” Na razie żadnych oficjalnych wystąpień władz Rosji w tej sprawie nie ma. Pojawiające się publikacje na ten temat zapewne przygotowują odpowiednią atmosferę dla działań dyplomatycznych.

Kość niezgody

Od kiedy Alaska należy do USA trwa spór o przebieg granicy państwowej, która na mapach ma charakterystyczny dla kolonialnych podziałów przebieg wzdłuż linii prostej. Po wielu porozumieniach i traktatach zawartych w XX wieku granica ta nadal jest w Kanadzie kwestionowana. Przede wszystkim w złotonośnym rejonie rzeki Jukon, który według władz Kanady winien należeć do niej w całości. Twierdzą oni, że USA zajęło na Alasce terytorium dawniej należące do Rosji, które było znacznie mniejsze. Jako dowód w tej sprawie przedstawia się stare rosyjskie mapy na podstawie których, od strony formalnej miała być wyznaczona granica miedzy Kanadą a USA na Alasce. Ponieważ jest to kraj dużych zaśnieżonych i niezamieszkałych terenów, granicę tę wyznaczono najkorzystniej dla tych, którzy byli tu stroną silniejszą. Przebiega ona dość daleko od terytoriów które Rosjanie sprzedali USA.  I to do dzisiaj jest podstawą sporu i pretensji ze strony Kanady. Ukazują się opracowania naukowe uzasadniające pretensje tego kraju.

Dlaczego dopiero teraz?

Na razie spór o Alaskę jest w fazie wstępnej. Od strony prawnej jest już po sprawie, gdyż nawet, jak były jakieś niejasności i nadużycia w przeprowadzonych transakcjach, to po 150 latach objęte są one przedawnieniem. Pod względem politycznym jest dokładnie odwrotnie, bo dopiero teraz Azja i obszary do niej przyległe stają się areną walki o dominacje nad światem. Alaska, mimo, że jest na kontynencie amerykańskim, poprzez swoją geograficzną bliskość Azji, zaczyna odgrywać znaczącą rolę w polityce mocarstw. W tej konwencji wszystkie chwyty są dozwolone, pod jednym tylko warunkiem, że okażą się one skuteczne.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Spór o Alaskę Reviewed by on 22 stycznia 2016 .

Ta część kontynentu amerykańskiego przez Cieśninę Beringa graniczy z Azją, a dokładniej z rosyjskim Dalekim Wschodem. Oba te kontynenty dzieli w tym miejscu odległość zaledwie 85 km, a głębokość morza waha się w tym miejscu pomiędzy 36 a 70 m. Dwie wyspy znajdujące się w tej przestrzeni czynią odległość tę jeszcze łatwiejszą do przebycia. Przesunięcie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź