Artykuły,Inne-news

A. Maksymowicz: Lodówka świata

yakutiaPolskie media coraz aktywniej zajmują się sytuacją polityczną i gospodarczą panującą na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Ich przesłanie skupia się wokół tego, że Rosja nie jest w stanie utrzymać tych terytoriów i nie jest też w stanie zagospodarować bogactw naturalnych tego regionu, mimo wydatkowania na ten cel setek miliardów dolarów.

Przeszkodą ma być wyludnienie terenów, ekspansja chińskiej społeczności, brak rąk do pracy oraz separatystyczne tendencje miejscowej ludności. Wszystko to jest poparte danymi statystycznymi, wypowiedziami licznych ekspertów, w tym także rosyjskich. Na marginesie tych dominujących wypowiedzi przebijają się uwagi, że lepiej by było, gdyby Polska zajęła się najpierw własną polityką surowcową, której nie ma, i zwróciła uwagę na możliwość utraty swoich ziem zachodnich. Porównanie to ma istotne znaczenie, gdyż wydaje się, że Rosjanie akurat przyjęli tę samą opcję utrzymania swoich wschodnich terytoriów, co Polacy swoich zachodnich rubieży. Polega to na ich rozwoju we współpracy ze wszystkimi sąsiadami.

Analogia ta ma swoje uzasadnienie w proporcjonalnie dużym znaczeniu bogactw naturalnych, jakie występują na tych terytoriach obu tych regionów. Katastrofalne prognozy dla rosyjskiego Dalekiego Wschodu są osią wszystkich wypowiedzi naszych analityków i ekspertów. Nie dostrzegają oni żadnych elementów pozytywnych, jakie Rosja podejmuje, aby przeciwdziałać tym tendencjom. Jeżeli zwraca się na nie uwagę, to w konwencji katastroficznej. To nic nie da, to się nie uda, to czyste mrzonki! Tego rodzaju wypowiedzi to polityka życzeniowa, jednostronna, widząca tylko trudności, a nie dostrzegająca faktów i ich znaczenia dla tego terytorium.

Światowe centrum gospodarcze

Za sprawą ostatnich dwudziestu lat światowe centrum gospodarcze w sposób widoczny przesunęło się ze strefy Atlantyku w rejon Pacyfiku. To Chiny i związane z nimi gospodarczo azjatyckie „tygrysy” wyznaczają teraz popyt i poziom światowych cen na wszystkie surowce na świecie. Wystarczy, że chińska gospodarka ma tylko „katar”, to reszta świata ma już „grypę”.

Spadek gigantycznych zamówień dla Państwa Środka to natychmiastowy kryzys w skali globalnej, co akurat ma miejsce. Politykę gospodarczą Chin usiłują z podobnym skutkiem uprawiać inne kraje tego regionu. Należą do nich Indie, Kazachstan, Mongolia, Wietnam, Korea Południowa, Tajwan i Japonia, a ostatnio nawet Rosja. Szereg krajów jest zaniepokojonych takim rozwojem sytuacji. Na ich czele są Stany Zjednoczone. Swój kolosalny potencjał militarny przesuwają one w rejon Pacyfiku. Ma to na celu ograniczyć próby przejęcia przez Chiny japońskich wysp Senkaku na Morzu Wschodniochińskim. Wyspy są niezamieszkałe, ale w ich rejonie występują złoża ropy naftowej. Na razie trwa tylko gospodarcza rywalizacja pomiędzy USA a ChRL. Jest prawdopodobne, że wkrótce może się ona zamienić się w konfrontację militarną. Obie strony dyskretnie przygotowują się do takiego rozwiązania.

Dlatego Chiny nie są zainteresowane żadnym sporem z Rosją o cokolwiek. Wręcz przeciwnie usiłują ją pozyskać jako swego alianta w przyszłym konflikcie wojennym. Wskazują na to ostanie wspólne manewry chińskiej i rosyjskiej marynarki wojennej. Pojawiające się lawinowo informacje o sporach pomiędzy Chinami i Rosją są propagandową próbą rozbicia ich sojuszu lub przynajmniej jego osłabienia. Polska jako sojusznik USA dobrze wywiązuje się z tego zadania. Niemniej wiadomości podawane na ten temat w polskich mediach są dalekie od obiektywizmu i bezstronności. Ślepe są one na syberyjskie i dalekowschodnie inwestycje umacniające rolę Rosji na tym terytorium. Jest to o tyle niebezpieczne, że prowadzenie wszelkiej polityki opartej na stronniczych i fałszywych informacjach zawsze prowadzi do klęski, której winniśmy unikać.

Lodówka świata

Wschodnia Syberia i Daleki Wschód popularnie uznawana jest za „lodówkę świata”. To znaczy, jest tam wszystko, co nam potrzeba do życia, tyle tylko, że mocno schłodzone albo i zamrożone. Nie znaczy to jednak, że nic się tam z tego powodu nie dzieje.

Tradycyjnie już kluczem do wszelkich bogactw naturalnych jest Jakucja, formalnie zwana Republiką Sacha. Jest ona największą jednostką terytorialną świata. Jej powierzchnia jest blisko dziesięć razy większa od Polski (3 miliony km2). Tylko pięć państw jest od niej większych pod względem powierzchni. Klimat kontynentalny powoduje, że są tu długie zimy i krótkie gorące lata. Różnica temperatur dochodzi do 100 stopni Celsjusza (zima minus 60, lato plus 40). Wieczna zmarzlina sięga do 500 metrów głębokości. Budownictwo prowadzone jest na palach, aby uniknąć zapadania się domów w wyniku ogrzewania wiecznej zmarzliny. Stare domy na skutek tego procesu „wtapiają” się w grunt, a ich okna są już na poziomie ziemi. Środkiem kraju płynie jedna z największych rosyjskich rzek Lena. Powyżej stołecznego Jakucka jej rozlewiska zajmują szerokość prawie 30 km. Jakuci wolą zimę od lata, gdyż zamarznięte rzeki stają się wtedy łatwymi szlakami komunikacyjnymi dla transportu samochodowego. Tę ogromną republikę zamieszkuje tylko 1 milion ludzi, z czego jedna czwarta z nich mieszka w stolicy.

Skarbiec

Jakucja jest istnym skarbcem surowcowym Rosji. Pierwsze miejsce zajmuje wydobycie diamentów występujących w licznych tutaj kominach kimberlitowych. Stąd pochodzi około 25 proc. wydobycia diamentów na świecie. Ich wartość sięga 2 mld USD. Kimberlitowe odkrywki schodzą w głąb komina nawet na 800 m. Przemysł ten rozwinął się po drugiej wojnie światowej. Wymagał on stosunkowo minimalnych nakładów na infrastrukturę, gdyż lotniczy transport diamentów jest najbardziej efektywny. To samo dotyczy wydobywane tutaj złota w skali ok. 20 t.

W ostatnich latach w Jakucji dokonano poważnych inwestycji. Jedno tylko z kilku odkrytych tu pól ropy i gazu jest aktualnie zagospodarowywane. Jest to złoże Czajadinskoje o zasobach 1,2 bilionów m3 gazu ziemnego. Zasoby ropy naftowej i kondensatu ocenianie są na ok. 80 mln t. Wydobycie z niego ropy ma rozpocząć się w 2014 r., a gazu w 2017 r. Gazociąg, który zamierza budować Gazprom, połączy Jakucję i Władywostok nad Pacyfikiem. Licząca 3,2 tys. km trasa będzie przebiegać równolegle do ropociągu Syberia Wschodnia – Ocean Spokojny. Gazociągiem będzie można przesyłać rocznie 61 mld m3 paliwa. Inwestycja ma być gotowa w 2017 r.

Tu znajduje się też największe złoże węgla kamiennego na świecie, jakim jest Zagłębie Leńskie. Jego powierzchnia wynosi ok. 600 tys. km2. Grubość serii węglonośnej wynosi kilka tysięcy metrów. W całej formacji występuje od 70 do 100 pokładów węgla. Ich grubość sięga do 10-30 m. Szacunkowe zasoby do głębokości 1800 m wynoszą około 1,5 bln t! Jest on eksploatowany tylko na własne potrzeby Jakucka w ilości ok. 1,5 mln t rocznie.

To tylko podstawowe bogactwa surowcowe Jakucji. Przyciągają one zagranicznych inwestorów, którzy chcą korzystać z ich eksploatacji. Jakucja jest tu drugim najszybciej rozwijającym się regionem po Sachalinie.

Kolej

Budowane są nowe linie kolejowe mające umożliwić transport surowców w głąb kraju. Pod koniec 2011 r. zakończono budowę trasy Tynda-Bestiach o długości 889 km łączącej Jakuck z magistralą BAM. Przystąpiono do budowy dwupoziomowego kolejowo-drogowego mostu łączącego w rejonie Jakucka Daleki Wschód z Syberią. Koszt tego przedsięwzięcia szacuje się na około 2,5 mld USD. Kolej ta ma być dalej prowadzona do Magadanu na wybrzeżu Morza Ochockiego. Stąd ma być ona doprowadzona aż do Cieśniny Beringa. Budowana jest linia kolejowa Sachalin-Komsomolsk nad Amurem łącząca wyspę z Władywostokiem. Mostowo-tunelowe połączenie jest już częściowo wykonane. Zakończono modernizację Transsyberyjskiej kolei, skracając o połowę czas podróży na tej trasie. Podobną modernizację przechodzi trasa BAM. Koszta liczone są w dziesiątkach miliardów dolarów. Przy pomocy kolei „lodówka świata” staje się coraz bardziej otwarta. Jej połączenie z resztą Rosji staje się coraz bardziej trwałe i ekonomicznie korzystne dla Dalekiego Wschodu. Rozbudowa połączeń kolejowych ma umożliwić dowóz surowców do pobliskich portów w rejonie Władywostoku i Morza Ochockiego.

Wbrew wszelkim prognozom przedsięwzięcia te integrują Daleki Wschód z Rosją, ale też handlowo i biznesowo z pobliskimi Chinami, Japonią i innymi krajami tego regionu. Rozwój eksploatacji surowców Syberii i Dalekiego Wschodu spowodował, że w 2012 roku Rosja była już szóstą gospodarką świata. Jej wskaźnik rozwoju był też jednym z najwyższych. Ma ona swoje słabe strony. Jednak daleka jest od prognozowanego upadku. Zachodzące w niej procesy wskazują na zupełnie przeciwny kierunek zmian. Dlatego rozprawy o nieudanych rosyjskich przedsięwzięciach na tym terenie są pozbawione racjonalnych przesłanek. Lepiej zatem zastanowić się, jak uczestniczyć i korzystać z ich realizacji niż martwić się cudzymi kłopotami.

Artykuł ukazał się oryginalnie na portalu nettg.pl.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Lodówka świata Reviewed by on 27 lipca 2013 .

Polskie media coraz aktywniej zajmują się sytuacją polityczną i gospodarczą panującą na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Ich przesłanie skupia się wokół tego, że Rosja nie jest w stanie utrzymać tych terytoriów i nie jest też w stanie zagospodarować bogactw naturalnych tego regionu, mimo wydatkowania na ten cel setek miliardów dolarów. Przeszkodą ma być wyludnienie terenów, ekspansja

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 32

  • Polecam, artykuł ciekawy w kontekście naszej dyskusji:
    rp.pl/artykul/11,1035650-Rosjanie-nie-boja-sie-nikogo.html

    • Podzielam poglądy b. czeskiego szefa wywiadu. Starm się jednak nie demonizować Rosjan i ich polityki, ale zwalczać ją nie rezygnując z naszych interesów. Wszak to Czechy najlepsze interesy gazowe i inne załatwiają właśnie z Rosją o czym pisałem w tekście „Surowcowe intersy z Rosją” (http://www.przemysl-skalny.pl/?page=publicystyka&artykul=80). Uważam , że najlepszą obroną jest atak, a nie bierne i jałowe narzekanie na Rosjan. Atak ma być adekwatny do tego, co oni robia u nas, a mamy ku temu sto i jeden atutów, tylko trzeba chcieć i umieć jeszcze je wykorzystać. Nie trzeba nikogo przekonywać, ze nasz atak, aby był skuteczny musi być lepszy. Nie powinniśmy, co do tego mieć żadnych kompleksów. Wszak w historii nie raz odnosiliśmy tam sukcesy, a nie tylko same porażki.

  • @ PZ
    Odniosę się do kilku wątków:
    1. Rzeczywiście, nasza polityka wobec Ukrainców jest zbyt łagodna. Kontynuujemy tutaj niestety politykę Lecha Kaczyńskiego. Osobiście się dziwię, że Radosław Sikorski, który jeszcze niedawno wypowiadał się „dorzynaniu watah” stawia się w roli kontynuatora polityki Lecha Kaczyńskiego.
    2. Dalej nie wiem co Rosja ma do zaoferowania Ukrainie i Białorusi. Z Pana wypowiedzi rozumiem, że jest docelowo wizja mocarstwa. (???) proszę mnie poprawić jakbym się mylił.
    3. Też jestem za atomem. Jest przede wszystkim prawie wyłacznie jednorazowym wydatkiem.

    A teraz do 4. czyli szachów, bo tutaj jest chyba główna rozbieżność. Naprawdę lepiej jest mieć gospodarkę opartą choćby i tylko na pracy niż na surowcach. W przypadku gospodarki opartej na pracy jest możliwość ucieczki w niższe dochody z pracy. Gospodarka ma możliwosć amortyzacji upadku. W przypadku gospodarki surowcowej takiej amortyzacji nie ma.

    Wzrost gospodarczy również preferuje pracę. W przypadku godpodarki opartej na pracy, przy wzroście gospodarczym następuje podwyżka pensji. Gospodarka surowcowa reaguje na wzrost tworzeniem się bardzo wąskiej grupy milionerów ( to się w ekonomii nazywa efekt majątkowy) i całej reszty która z tego nic nie ma.

    Po drugie Polska nie jest krajem opartym stricte na pracy. Do produkcji samochodów, statków, mebli potrzebne jest naprawdę więcej niż łopata (proszę sobie sprawdzić pozycje eksportowe, naprawdę nie eksportujemy buraków). Z tego też powodu polski pracownik nie musi być biedny, prędzej padnie jego miejsce pracy.

    Po trzecie, w kraju z niską dzietnością o wzroście opartym na pracy zadziała następujący mechanizm: brak rąk do pracy=pensje w górę=zwiększona dzietność=pensje w dół. Przykładem kraju, który „rozwijał” się w ten sposób jest Egipt, gdzie wyższe dochody, dzięki kombinacji wojskowej dyktatury i turystyki, zostały w całości „przeznaczone” na większą dzietność.

    • 1. Ja bym raczej nazwal ja przewidywalna i racjonalna.
      2. Nic. Moze poza wizja dominacji FR i serwilizmu Ukrainy i Bialorusi. Jako neo-imperialne ciagoty odczytuje obecne zagrywki FR. To nie moja wizja, ale odbior pewnych zachowan na arenie miedzynarodowej.
      3. Patrzac na to jak ida prace przy pierwszym bloku to coraz bardziej watpie.
      4. Zatem zgadzamy sie, ze Polska nie zalicza sie do krajow stricte opartych na surowcach. Glownie to mialem na mysli.

  • @ PZ
    Pana udział z pewnością wzbogaca dyskusję. Odniosę się do kilku punktów.

    1) To już zależy od regionu. Zachodnia Ukraina ciągnie do Europy, ale z drugiej strony najsilniejsze są tu resentymenty antypolskie i antyrosyjskie. Myślę, że najchętniej wyjeżdżaliby do UK, Niemiec czy Holandii, ale póki co mają ograniczoną możliwość.
    Do Polski przyjeżdżają z powodu braku wyboru. W konflikcie historycznym pomiędzy oboma narodami rząd Polski (bo raczej nie naród)
    wyciąga do Ukraińców rękę, tymczasem ci tę rękę opluwają.
    Może nie jestem zbyt obiektywny w tej kwestii z racji tego, że moja rodzina musiała uciekać z woj. Tarnopolskiego przed ich działalnością, ale wydaje mi się że na Ukrainie niechęć do Lachów jest silniejsza niż zachodnie aspiracje.
    W wizycie prezydenta Komorowskiego Janukowycz nie uczestniczył, tymczasem aktywnie uczestniczy w obchodach 1025 rocznicy chrztu Rusi.
    Wschodnia Ukraina wraz z Krymem z kolei nie jest antypolska, natomiast ciągnie do Rosji, szczególnie że wielu mieszkańców tych terenów określa się jako Rosjanie lub tym językiem się posługuje.
    Kwestie wizowe na pewno są istotne, ale tak jak już pisałem Moskwa jest atrakcyjniejsza dla Ukraińców pod względem płac.
    Oczywiście, że Moskwa i Petersburg to nie Rosja, tam przepaść pomiędzy miastem, a prowincja jest znacznie głębsza niż tutaj.
    2) Oceniałem jedynie skutki II Wojny Światowej dla pozycji mocarstwowej Rosji przez następne kilkadziesiąt lat. Nie sądzę, żeby straty wojenne miały wpływ na upadek Sowietów. jak sugerował p. SNII. Przegranie przez ZSRR zimnej wojny jest oczywistą oczywistością, zaprzeczanie temu byłoby jak zaprzeczanie tezie, że Sowieci przegrali II WŚ.
    Gnicie ZSRR było procesem długotrwałym, ale przez analityków niedostrzegalnym do tego stopnia, że za prezydentury Cartera, a po wycofaniu się z Wietnamu w USA panowały pesymistyczne nastroje co do możliwości pokonania czerwonego przeciwnika.
    Nie sądzę, żeby ten ideologiczny projekt odbudowy strefy wpływów był do końca bez sensowny.
    Po pierwsze w Rosji panuje głęboka tęsknota z imperium, Rosjanie chcą żeby Rosję poważano (a więc się jej bano), więc realizacja takiej, a nie innej polityki jest również elementem polityki przypodobania się. Od dawna zdaję sobie sprawę, że te wszystkie pogróżki i demonstracje Rosji są na użytek wewnętrzny. Oprócz kwestii populistycznej jest jeszcze geopolityczna.
    Po pierwsze uważa się, że Rosja nie będzie mocarstwem bez kontroli nad Ukrainą. W tej chwili jest bliżej tej kontroli niż dalej, zwłaszcza że problemy trawiące Ukrainę są podobne jak trawiące Rosję, tyle że znacznie powiększone. Mniejszość rosyjska w najbardziej zamożnym regionie (co prawda malejąca, ale procentowo dość powoli) to poważne atut w rękach Moskwy.
    Moim zdaniem Moskwa bitwę o Ukrainę wygra.
    Białorusi do Moskwy jest jeszcze bliżej, dopóki rządzi tam Łukaszenka, który woli być jednak prezydentem niż gubernatorem, Białoruś formalnie pozostanie niepodległa. W przyszłości jednak nie wykluczam zjednoczenia lub jak kto woli aneksji.
    Zakładam więc, że politykę wschodnią zdecydowanie przegramy (już przegrywamy), bo tak naprawdę niewiele mamy do zaoferowania. Ukraina i Białoruś wpadną w ręce Rosji. Na własne, przecież, życzenie.
    3) Energetyczne wybory rządu Niemiec to w ich przypadku dość rzadka głupota. Trudno powiedzieć, żeby oprócz populizmu, były sensowne argumenty za takimi decyzjami.
    Autostrady to drogi pomysł i kosztowny. W Polsce mieliśmy rozbudowaną sieć kolejową, znacznie taniej byłoby ją zmodernizować niż budować za ogromne środki setki kilometrów autostrad. Te autostrady są uważane za jeden z głównych sukcesów rządu.
    Nie zaprzeczam, że są potrzebne, ale dziwi mnie że nikt nie zastanawiał się do końca czy taki kurs jest słuszny.
    Wielokrotnie poruszałem temat, że w krajach biednych za modernizację uznaje się stadiony, równe chodniki czy autostrady, ale jest to bardzo powierzchowny obraz modernizacji. Wiele inwestycji z kasy unijnych będzie przez lata raczej obciążeniem niż zyskiem.
    Wielka szkoda, że ani rząd ani opozycja nie docenia roli nauki i współpracy środowiska naukowego z biznesem (polskim, własnym ! a nie obcym, które technologie kupuje u siebie). Pomysł PSLu stworzenia agencji kosmicznej, być może nieco na wyrost, został populistycznie wyśmiany, a to rzadka w Polsce ambitna inicjatywa.
    Dzisiaj wiele wspaniałych inicjatyw w II RP zostałoby wyśmianych przez polskie zakompleksione elity.
    4) Generalnie się zgadzam. Co do Iranu/Persów to Rosja już dawno wpadłaby w tarapaty, gdyby USA nie realizowało na Bliskim Wschodzie interesów Izraela, a nie swoich.
    Jeśli już piszemy o szachach to Rosja stoi jednak lepiej.
    Rosja zawsze może liczyć na surowcową kroplówkę. Polska, jeżeli nic nie zostanie poczynione, załamie się pod ciężarem obciążeń demograficznych. W kraju z dzietnością 1,3 poleganie na produkcji wymagającej głównie nakładu pracy, a nie technologii musi skończyć się katastrofą.

    • 1. Zgadzamy sie wiec co do tego, ze przynajmniej spora czesc Ukrainy jest pro-zachodnia (nawet jezeli nie jest pro-Polska), jesli mozna tak to ujac. Tylko tyle mialem na celu pokazac. Moim celem nie bylo, pokazanie ze Zielona Wyspa oferuje diametralnie lepsza perspektywy od FR dla Ukraincow. Dla Polski w zupelnosci wystarczy, ze duza czesc Ukraincow identyfikuje sie z Zachodem, nawet jesli niezbyt im po drodze z Polska. W tym sensie to jak pan to nazwal „opluwanie” trzeba zniesc, bo najzwyczajniej ciagniecie Ukrainy na Zachod jest w polskim interesie. Wschodnia Ukraine dzieli od Polski, a jeszcze bardziej od Zachodu Europy spory dystans (jezykowa bariera takze), nie wspominajac o tym, ze generalnie sa to regiony bogatsze (chociazby Zaglebie donieckie), niz Zachodnia czesc kraju. Krym to osobna sprawa, rozgrywana przez FR sprowadzona tam ludnoscia, bynajmniej nie lokalna. Twierdzenie, ze Krym ciagnie do FR jest mocno na wyrost i bierze pod uwage tylko propagande gloszona przez FR. Tatarzy z pewnoscia za FR nie tesknia, choc jest ich coraz mniej.
      Nie docenia chyba pan faktu, ktory pan opisal, iz Ukraincom zachodnim rownie daleko do Polakow jak i FR. Zas Ci ze wschodu moze i wyrazaja sie z sympatia o FR, co nie jest rownoznaczne, ze maja ochote ponownie isc pod ich skrzydla. Dla Polski taka sytuacja w zupelnosci wystarczy, z prostego powodu, Polsce zalezy na suwerenej Ukrainie, tylko tyle i az tyle, przyjazn nie jest konieczna.
      2. Byl slaby przeplyw informacji, stad tez analitycy nie mieli ogladu calej sytuacji ZSRR. Przyznaje mi wiec pan racje, ze tak zwana modernizacja FR stala sie zakladnikiem polityki wewnetrznej, zatem najpewniej zadnej modernizacji nie bedzie. Na jakiej podstawie twierdzi pan, ze neo-imperializm nie jest pozbawiony sensu? Wydaje mi sie, ze nie nalezy patrzec zbyt zero-jedynkowo na FR, jako gre miedzy jednym tylko graczem w regionie. Nowo powstale niezalezne panstwa, mimo ze o kulawej demokracji, wypracowaly sobie cos takiego jak wlasne interesy narodowe. Nie sadze, aby tak po prostu oddaly to w zarzadzanie FR. Dlatego uwazam, ze proba odbudowy zakonczy sie dokladnie tym samym co poprzednio. Ale chetnie dowiem sie na jakiej podstawie sadzi pan inaczej?
      Podobnie kwestia ma sie z Ukraina. To nie jest zero-jednynkowa opcja, tak jak pan to przedstawia, ze albo FR, albo Polska. Na szczescie dla nas, spora czesc i jednej i drugiej opcji sobie nie wyobraza, a spora czesc chce pozostac niezalezna. To dla Polski w zupelnosci wystarczajace. Ani Turcja, ani Stany Zjednoczone (kwestia geopolityczna przez pana wspomniana), nie beda stac z boku i bezczynnie patrzec. Jedna rzecz to dac FR pole manewru do postawienia gospodarki na nogi na co zgoda i owszem jest, zupelnie inna pozwolic na zrobienie z Ukrainy protektoratu wzorem Bialorusi. W kwestii gazowej Ukraincy robia milowe kroki uniezalezniajac sie od FR, duzo wieksze dodam niz Polska, wiec nalezy to docenic i nie popadac w zbytnie czarnowidztwo, ze FR wygra. W ostatecznosci pozostaje opcja militarna, ktora nalezy przynajmniej rozwazyc.
      Polska nie musi wygrac polityki wschodniej w rozumieniu, ktore wydaje mi sie ma pan na mysli. W zupelnosci wystarczy, ze nie wygra jej FR, a wygra ja Ukraina ktorej nalezy pomagac (oficjalnie lub zakulisowo) nawet, gdy ta pomoc nie jest mile widziana. Inaczej jestesmy nastepni w kolejce i nie nalezy o tym zapominac. Ale znowu, chetnie sie dowiem na jakiej podstawie pan wnioskuje, ze FR wygra kontrole nad Ukraina?
      3. Autostrady zbudowlismy nie pod wlasne potrzeby, bo gdyby byly dla nas to priorytetowy bylby kierunek Polnoc-Poludnie. Stadiony juz sa obciazeniem i nim pozostana, pelna zgoda.
      4. Stany Zjednoczone do tej pory mialy interes w regionie Bliskiego Wschodu, ale wobec perspektywy energetycznego uniezaleznienia sie przestaja go miec. Zaczynaja go miec Chiny, a obudzic powinna sie Europa, stad tez dyskomfort Izraela obecnie. Wbrew pozorom istnieja elementy, gdzie wuj sam moze sie dogadac z Persami, szczegolnie po zmianie prezydenta w Teheranie i jest tego swiadomosc w Waszyngtonie. Jest kilka powodow, ze to sie nie dzieje, jednym z nich jest reset z FR (nie jedyny bynajmniej) i tego takze jest swiadomosc. Jak FR przesadzi z „neo-imperium” to asy pojda na stol i sytuacja sie zmieni, to takze powod dla ktorego uwazam, ze parcie na neo-imperium to strata cennego czasu (populacja FR tez sie starzeje) oraz pieniedzy. Nie upieram sie bynajmniej, ze mam racje, gdyz zarowno aktorow jak i zmiennych w grze jest wiele.

    • 1. Warunkiem dobrych relacji sąsiedzkich jest uregulowanie zatargów z przeszłości. Droga do Europy wiedzie dla Ukrainy przez Polskę. Jeżeli rzeczywiście Ukraińcom zależy na uniezależnienie się od Moskwy to oni również powinni pójść na kompromis i przestać gloryfikować zbrodniarzy mordujących Polaków na Wołyniu jedynie za to, że byli Polakami.
      Gdyby Niemcy zaczęli gloryfikować SS i stawiać pomniki nazistom to wybuchłby niebywały skandal, tymczasem Ukraińcom gloryfikowanie OUN i UPA uchodzi na sucho. Pamiętam umizgi Lecha Kaczyńskiego do Juszczenki, a ten w nagrodę nadał Banderze tytuł Bohatera Ukrainy.
      Wyraz europejskich aspiracji Ukraińców ?http://tnij.org/x64j
      Krym jest w całości kontrolowany przez Rosję. Była to sztuczna cesja (dar) dokonana przez Chruszczowa kiedy granice pomiędzy republikami nie miały większego znaczenia.
      Krym miał być po rozpadzie Związku Radzieckiego niepodległy, nie stał się, ale został autonomią w ramach Ukrainy.
      Mniejszość Tatarska (ok.10%) ma niewiele do gadania, została stłamszona i liczebnie ograniczona (poprzez wywozy) w czasach caratu i później Stalinizmu. Kto był na Krymie (polecam!) wie że zdecydowana większość (nie tylko turyści) mówi po rosyjsku. Na półwyspie mieści się wydzielony port Floty Czarnomorskiej.
      Tu największe poparcie ma pomysł zrównania statusu języka rosyjskiego i ukraińskiego, najwyższe jest poparcie dla prorosyjskiej partii Regionów oraz komunistów, a nikłe dla Ukraińskich nacjonalistów.
      3. O Białorusi trudno dyskutować, bo w zasadzie już jest podporządkowana.
      Jeśli chodzi o Ukrainę podam kilka argumentów:
      I) Póki co aktualny problem z uzależnieniem od surowców. Co prawda mówi się o szansie uniezależnienia się do rosyjskich surowców, ale jestem sceptycznie nastawiony. Przede wszystkim Ukraina zużywa ogromne ilości gazu, ok. 3 razy więcej niż Polska. Zużycie mogłoby być mniejsze, ale energia jest marnotrawiona na każdym szczeblu.
      Przez lata tani gaz sprawił, że bardzo rzadko inwestowano w termoizolację. Teraz kiedy gaz zdrożał gospodarstwa nie mają na to pieniędzy.
      II) Mniejszość rosyjska. Mniejszości zawsze ciążą ku macierzy.
      Na ogół przy tym rozsadzając państwo od środka.
      Tak jest na Słowacji czy w Rumuni z mniejszością węgierską, tak będzie z tworzącą się u nas „narodowością” śląską.
      10 lat temu deklarowano najpierw narodowość polską, później śląską. Teraz deklarują śląską, za 10 lat będą deklarować śląską, a później niemiecką. Za 20 lat będą deklarować tylko niemiecką, a za 30 granica polsko-niemiecka wróci do stanu sprzed 39 r.
      Mieszkańcy wschodniej Ukrainy w niskim stopniu identyfikują się z państwem ukraińskim. Różnica pomiędzy frekwencją wyborczą miedzy Wschodem i Południem, a Zachodem i Centrum wynosi ok. 20 %, a w przypadku Krymu nawet 30 % mniej.
      III) Na Ukrainie wysoko pozycję mają oligarchowie związani w różnym stopniu z Rosją. Ich wpływ na politykę w Kijowie jest ogromny, wspierają w końcu kampanie polityków. Samodzielna polityka Ukrainy może zaszkodzić ich interesom, więc będą przeciwko takie polityce występować.
      IV) Kwestie gospodarcze.
      Rosja jest znacznie bogatsza od Ukrainy i ta dysproporcja nie będzie się zmniejszać. Ludzie nie dysponują kapitałem. Klasa średnia jest nieliczna. Regionalne rozmieszczenie bogactwo jest jeszcze bardziej niekorzystne. Prorosyjski wschód jest znacznie bardziej zamożniejszy. Zachód Ukrainy należy do jednego z najbiedniejszych regionów Europy.
      Będzie to również zniechęcać Zachód przed integracją Ukrainy w obawie przed następną falą emigracyjną.
      Perspektywy wzrostu jak na kraj o tak niskiej zamożności są wyjątkowo mizerne
      Deficyt handlowy wygląda bardzo niekorzystnie.

      • Avatar PZ

        @MG
        Wcielo poprzedni komentarz wiec raz jeszcze probuje.

        Nie ma potrzeby deprecjonowac niewatpliwych i coraz bardziej widocznych osiagniec Ukrainy i siac defetyzmu.

        Zuzycie gazu Ukraina zmniejsza dosc szybko, a tego z Rosji jeszcze szybciej. cire.pl/item,79545,1,0,0,0,0,0,ukraina-zmniejsza-zuzycie-gazu
        To nie sa jedyne mierzalne sukcesy, jest kilka innych podobnej skali, ale mozna sobie wyszukac w internecie. Notabene, skutecznie pomagaja im w tym Chiny.
        Tak jak pisalem wczesniej, nie przeszkadzac Ukraincom, ale wspierac i pomagac, czy to oficjalnie, czy zakulisowo.

        Niezalezna Ukraina jest w Polskim interesie, Lech Kaczynski to doskonale rozumial. Oczywiscie taka politka pociaga za soba koszty, ale powtarzam poniewaz jest to w polskim interesie nalezy te koszty ponosic. Prosze podac przyklad polityki bezkosztowej, chetnie przeczytam?
        Czy pana zdaniem oligarchowie lekka reka podziela sie wladza i pieniedzmi? Robienie interesow to jedno, podpozadkowanie zupelnie co innego.

        Zupelnie niepotrzebnie wyciaga pan problem Slaska, ktory rozwiaze sie poprzez „program laczenia rodzin”, ze tak sie wyraze, ale polaczonych po niemieckiej stronie. Chce pan wiedziec co sie stanie na Slasku, prosze sie wybrac do sasiedniego wojewodztwa. Kto moze, wyjezdza do Niemiec, raczej bez wizji powrotu. Nic sie nie zmieni moim zdaniem, zatem ta kwestia niejako sama sie rozwiaze, choc do chwilowych celow politycznych z pewnoscia jest wykorzystywana – divide et impera wciaz ma zastosowanie.

        Pozdrawiam.

      • Avatar MG

        Co do podanego linku to jest to spadek zbyt krótkotrwały i mogą na niego mieć wpływy pogodowe jak i marna koniunktura. Oczywiście słyszałem o dążeniach do zmniejszenia zużycie, ale to długa droga wymagająca ogromnych nakładów finansowych. Póki co ciepła przenika przez breżniewowskie bloki jak woda przez sito.

        Lech Kaczyński się mylił, zmontowany sojusz okazał się bardzo nietrwały. Nie tylko Ukraina pokazuje nieprzyjazne sygnały, ale i mała Litwa. W tej kwestii pozostaniemy na swoich stanowiskach.
        Tak dla wspierania, ale nikogo na siłę przeciągnąć się nie da, zwłaszcza kiedy zapiera się nogami.

        Oligarchowie robią najczęściej interesy w Rosji albo przy rosyjskich przedsięwzięciach na Ukrainie jak przesył gazu. Żeby robić interesy w Rosji na dużą skalę trzeba mieć przyzwolenie Moskwy, a tej nie będzie przy szkodzeniu jej interesom.

        Śląsk to faktycznie niepotrzebna dygresja.

        Również pozdrawiam.

      • Avatar PZ

        @MG
        Nie ma potrzeby deprecjonowac niewatpliwych i coraz bardziej widocznych osiagniec Ukrainy i siac defetyzmu.

        Zuzycie gazu Ukrainy zmniejsza sie dosc szybko, a tego z Rosji jeszcze szybciej. cire.pl/item,79545,1,0,0,0,0,0,ukraina-zmniejsza-zuzycie-gazu.html
        To nie sa jedyne mierzalne sukcesy, jest kilka innych podobnej skali, ale mozna sobie wyszukac w internecie. Notabene, skutecznie pomagaja im w tym Chiny.
        Tak jak pisalem wczesniej, nie przeszkadzac Ukraincom, ale wspierac i pomagac, czy to oficjalnie, czy zakulisowo.

        Niezalezna Ukraina jest w Polskim interesie, Lech Kaczynski to doskonale rozumial. Oczywiscie taka politka pociaga za soba koszty, ale powtarzam poniewaz jest to w polskim interesie nalezy te koszty ponosic. Prosze podac przyklad polityki bezkosztowej, chetnie przeczytam?
        Czy znajda sie oligarchowie, ktorzy lekka reka podziela sie wladza i pieniedzmi? Robienie interesow to jedno, podpozadkowanie zupelnie co innego.

        Zupelnie niepotrzebnie wyciaga pan problem Slaska, ktory rozwiaze sie niejako samoczynnie poprzez „program laczenia rodzin”, ze tak sie wyraze, ale polaczonych po niemieckiej stronie. Chce pan wiedziec co sie stanie na Slasku, prosze sie wybrac do sasiedniego wojewodztwa. Kto moze, wyjezdza do Niemiec, raczej bez wizji powrotu. Nic sie nie zmieni moim zdaniem, zatem ta kwestia niejako takze sama sie rozwiaze, ale ze mozna jej uzyc do chwilowych celow politycznych to niewatpie – divide et impera ciagle ma zastosowanie.

  • @MG @SNII
    Pozwole sobie dodac swoje piec centow do argumentow, ktore panowie przedstawili, szczegolnie ze niektore z nich bedac bardzo ciekawymi, nie powinny byc nadmiernie upraszczane. Mysle, ze panowie rozpoznaja, ktory z punktow dotyczy przywolanych przez panow kwestii.

    1) Wymog posiadania wizy przy wjezdzie do Polski przez Ukraincow nie powinien byc pomijany przy analizie kierunku emigracji. Ukraincy, ktorych znam zapytani o to gdzie chcieliby pracowac jednoznacznie mowia na Zachodzie. Tyle w kwestii przewag FR. Ekonomia Moskwy, czy Petersburga to jeszcze nie ekonomia kraju.
    2) Mozna sie spierac o ocene II W.S., natomiast Zimna Wojna jednoznacznie zostala przegrana, kiedy to pod wlasnym ciezarem zawalila sie archaiczna gospodarka. Wystarczylo przeczekac, az wewnetrzne sprzecznosci rozsadza ten sztuczny twor od srodka. W tej chwili FR posiadajac bardzo dobry klimat geopolityczny zamiast zajac sie budowa gospodarki, zajmuje sie kolejnym ideologicznym projektem pod tytulem „odbudowa strefy wplywow”. Cos mi sie wydaje, ze jak na tak wprawnych szachistow, to wyjatkowo bezmyslna proba odbudowy tworu, ktorego odbudowac sie nie da, gdyz zakonczy sie tym samym co proba pierwsza. Jest wiec wzrost budzetu na zbrojenia oraz na olimpiade, inne pozycje nie rosna. Projekt Skolkowo dogorywa smiercia naturalna, a robienie jakichkolwiek interesow, nie wspominajac juz nawet o tak wrazliwym sektorze jak R&D obarczone jest ryzykiem politycznym w takim stopniu, ze wielu sie na to nie zdecyduje (co nie znaczy, ze wcale nie ma chetnych). Skala korupcji przy budowie obiektow olimpijskich juz w tej chwili jest podnoszona zarowno przez opozycje FR, jak i zachodnie media. Ponadto w kilku przypadkach ideologia „neo-imperium” na pewno postawi FR na kursie kolizyjnym z sasiadami, a ma szanse takze z USA, co bedzie wystarczajacym hamulcem tych niezdrowych ambicji.
    3)Przy terytorium FR oraz warunkach klimatycznych proba postawienia na transport drogowy bylaby absurdem. Kolej jest optymalnym rozwiazaniem, wiec zachowanie jest jak najbardziej racjonalne. Porownywanie do Polski chyba nie ma zbytnio sensu, czy to w czasie transportu, czy dlugosci autostrad ze wzgledu na diametralnie roze uwarunkownia klimatyczne, terytorialne, czy chociazby wspolczynnik urbanizacji (FR 74%), moim zdaniem preferujacy kolej.
    Dodam, ze nawet Niemcy maja problem z utrzymaniem autostrad w dobrym stanie, co skłania ich do rozmyslania na temat wprowadzenia oplat dla osobowek (ciezarowki juz dawno placa).
    4) FR jest uwazana za mocarstwo glownie ze wzgledu na potencjal atomowy, czego chyba ma swiadomosc, stad priorytet na ten rodzaj wojsk. Nikt nie uwaza RPA za kraj nawet o srednim wplywie, mimo, ze surowcow tam nie brakuje. Oczywiscie surowce to atut, ale zupelnie nie uwzgledniajacy mozliwych zmian technologicznych. Przy konstrukcji budzetu FR cena rownowagi jest w okolicach 100 USD za barylke. Budzet nie idzie na modernizacje gospodarki, ale na utrzymanie elektoratu – emeryci, nauczyciele, urzednicy, wojsko. Cudow z tego nie bedzie. Dodatkowo FR ma ambicje kontrolowania dostawcow z regionu, aby zapobiec konkurencji i zalamaniu cen ropy. Pojawienie sie na rynku na przyklad ropy Persow zalamaloby cene oraz budzet FR. To jest karta, ktora wciaz moga rozgrywac Amerykanie, jakby nie patrzec pokerzysci. :)
    Kwestie militarne to tylko jeden z aspektow, istotny, ale nie da sie tylko na nim budowac prestizu kraju, stad zaniepokojenie krajow europejskich zbrojeniami FR. Soft-power FR posiada raczej ograniczony. Zachod ma te przewage, ze jest wspolnota pewnych fundamentalnych wartosci (mozna dyskutowac, czy katalog tych wartosci jest kompletny, czy nie) i nie sadze, aby znalazl sie chetny do zamiany zachodniego systemu wartosci na militaryzm FR. Wspolnie wyznawane wartosci powoduja, ze zarowno spojnosc oraz elastycznosc systemu politycznego jest o wiele wieksza, niz opartego na autorytarnej i hierarchicznej konstrukcji.
    Moim zdaniem drogi Polski i Rosji rozeszly sie w ’91 roku, mowie o sferze spoleczno-politycznej. Polska jednoznacznie opowiedziala sie za zachodnim systemem wartosci, oczywiscie byly i sa tego koszty, ale w fundamentalnym aspekcie nie ma od tego odwrotu. Ciagoty marginalnej grupy teskniacej za PRL’em tego nie zmienia. Polska jednoczesnie jest za slaba na bilateralne rozwiazywanie jakichkolwiek problemow (takze gospodarczych) z FR i pomimo niedoskonalosci, wlasciwym do tego forum pozostaje UE oraz NATO. To wlasnie poprzez te fora Polska moze stanowic lacznik Zachodu ze Wschodem.
    FR natomiast chyba jeszcze sama nie zdecydowala jak widzi wlasna przyszlosc. W tej chwili posiada system spoleczno-ekonomiczny oparty na „rent-seeking”, czyli eksploatacji (tak surowcow, jak i podatnikow), a to nie tak latwo przestawia sie to na gospodarke „profit-seeking” (dominujacy na zachodzie system, oparty na przedsiebiorczosci i pomyslowosci) szczegolnie posiadajac dosc liczna grupe oligarchow, ktorym na tym nie zalezy.
    Obydwa kraje beda musialy znalezc wlasne recepty na wlasne bolaczki, niezaleznie od siebie.

  • Serdecznie dziękuję za szereg interesujących informacji o Rosji. Ponieważ trochę jednostronnie zajmuję się surowcami Syberii, Chin, Japonii i Dalekiego Wschodu, a szczególnie polskimi bogactwami naturalnymi i ich gospodarką wiele z podanych przez Pana wiadomości było mi nieznanych, choć generalnie podejrzewałem Rosjan o podobny poziom. Między innymi, moim zdaniem, wynika to z ich powszechnego zamiłowania do gry w szachy, a jak wiadomo są oni w tym najlepsi przynajmniej na przestrzeni dziejów i to nie zależnie od tego, kto nimi rządził. Szachy to gra raczej inteligentna i kształtująca charaktery w najlepszym kierunku.
    Pozdrawiam.

  • @MG

    Panie MG ja również nie czytałem podobnych bzdur :) Dlatego spunktuję Pana po prostu w kilku najbardziej jaskrawych punktach:

    -ile jest w Rosji km autostrad a ile w Polsce?
    -o ile wzrósł PKB Polski a ile Rosji od 1991 licząc? jaki to był wzrost w ujęciu rocznym?
    -ile jest uniwersytetów rosyjskich a ile polskich na liście szanhajskiej?

    Ma Pan okazję dowiedzenia jak fantastycznie rozwija się Rosja, a jak nam źle pod obecnym reżimem.:) Pokaże Pan potencjał rozwojowy Rosji, na dodatek na tle Polski.

    A teraz do innych tez. Rosja osiągnęła szczytowy poziom rozwoju w roku 1815, na kongresie wiedeńskim. Tak, jak najbardziej była wtedy mocarstwem. Nie, upadek nie rozpoczał się „nazajutrz”, ale był procesem stopniowym. Pomimo prób reform (Stołypin, Jelcyn) Rosja nie była w stanie wydobyć się samemu „z kolein” czyli podbojów podyktowanych potrzebą rozwoju. ZSRR po wojnie (2WŚ) nie był organizmem zdolnym wyżywić swoich obywateli-bardzo proszę by nie chwalić stalinizmu. Rozumiem, że imponują Panu rakiety, wojsko i wogóle… :) ale co z tego jak ludzie chodzą głodni.

    Wydaje mi się, że Pana punkt widzenia nacechowany jest patrzeniem przez pryzmat militarny. Rosja jest mocarstwem, bo ma atom. Niestety, jest argument tylko w okresie wojennym :) Poza okresem wojny liczy się poziom rozwoju technologicznego i gospodarczego-No, ale tutaj ciężar dowodu leży już po Pana stronie :) Chciałbym, by spojrzał Pan na to szerzej, gdyby Rosja była takim mocarstwem, to nie przegrałaby konfrontacji…nie, nie tylko z USA, ale również z Afganistanem.

    A co do 2 wojny światowej, też kiedyś myślałem, że ZSRR ją wygrał. Szanuję Pana opinię, przeciwną do mojej, możliwe, że ma Pan rację. W mojej opinii Państwo, które straciło taki potencjał ludzki i gospodarczy może co najwyżej mówić o pyrrusowym zwycięstwie.

    Na koniec odniosę się do PKB na osobę mierzone parytetem siły nabywczej. Proszę Pana, wybrał Pan bardzo złą miarę, mając na uwadze,że Rosja jest krajem surowcowym. Proszę być baaardzo ostrożnym ze wszystkimi miarami w stylu PKB, a już zwłaszcza mierzonego parytetem siły nabywczej. Rosja jest uzależniona od cen surowców (jak będzie Pan próbował udowodnić swoje stanowisko, to zobaczy Pan jak PKB Rosji zmieniał się w zależności od cen surowców w ostatnich 5 latach). Z tego też powodu proszę Pana o pokazenie danych w długim okresie czasu, chcę zniwelować koniunkturę surowcową.

    • Nie twierdzę, że Rosjanie są zamożniejsi od Polaków (choć niewątpliwie mieszkańcy Moskwy są zamożniejsi od mieszkańców Warszawy, odwrotnie wygląda sprawa prowincji).
      Nie jestem miłośnikiem PKB, wręcz przeciwnie, ale to nie znaczy że należy ten wskaźnik lekceważyć.
      Gdyby jakiekolwiek państwo miało tak ogromne zasoby surowców to także stanowiłyby je główny dochód.
      Jeśli mam koło domu kopalnię złota, to mam zacząć uprawiać żyto :) ?
      Jeśli chodzi o moją rzekomą fascynację militarną to sprawa wygląda inaczej.
      Również w czasie pokoju głównym argumentem oprócz gospodarczego są właśnie kwestie militarne.
      Niestety, ale Rosja ma kilka tysięcy głowic i inne państwa czy tego chcą czy nie, muszą się z tym liczyć.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Izrael mówi Rosji co ma w pewnym sprawach robić, bo ambasador byłby już dawno odwołany. W Zielonej Wyspie Izrael kwestionuje głosowania sejmu i nie spotyka się to z żadnymi realnymi konsekwencjami. W polityce jak i w naturze: liczy się wielkość i siła. Rosja to podstarzały, ale nadal bardzo groźny niedźwiedź, a Polska ?
      W Afganistanie przegrały wszystkie wielkie mocarstwa, nie tylko Związek Sowiecki, ale również Imperium Brytyjskie u szczytu swojej potęgi, a także Amerykanie.
      Co do poziomu nauki ZSRR to na skutek kradzieży technologii niemieckiej, a także nacisku w kierunku nauk ścisłych to po wojnie należało do czołowych krajów.

      Zwycięstwo w II Wojnie było na pewno pyrrusowe dla zwykłych Rosjan, Ukraińców i innych mieszkańców Związku Sowieckiego, natomiast nie było pyrrusowe dla imperializmu rosyjskiego.
      W wyniku tego zwycięstwa wpływy ZSRR wzrosły znacznie powyżej poziomu z 1815 r.
      Strefa wpływów nie tylko przesunęła się na najdalej na Zachód w swojej historii, ale objęła również wiele krajów na świecie gdzie za sowieckie pieniądze sprzedawano rewolucję.

      Wracając do początku Pańskiego komentarza:

      1) W Polsce postawiono na rozwój infrastruktury drogowej, natomiast w Rosji nadal wiele ludzi podróżuje koleją (podróż autostradami bo syberyjskich bezdrożach byłaby pozbawiona sensu). Uruchomiono szybką kolej pomiędzy Moskwą, a Petersburgiem, w planach są następne linie. W Polsce kolej została zaniedbana – w sytuacji rozwoju autostrad jej konkurencyjność spadnie do zera, a rząd będzie uzasadniał cięcie linii niską frekwencją na trasach spowodowaną… niedoinwestowaniem przez rząd i likwidacją innych linii.

      2) Załamanie ZSRR było znacznie głębsze niż upadek poprlowskiej gospodarki. W Polsce w zamian za szybszy wzrost sprzedano majątek kapitałowi zagranicznemu, w skutek czego zdecydowana większość kluczowego sektora bankowego jest w rękach zagranicznych, a wszystkie największe sieci należą do właścicieli zagranicznych.
      W Rosji większość firm należy do miejscowych oligarchów, a w przypadku wydobycia zagranicznym koncernom pokazano miejsce w szeregu (stąd zapewne nagonka). Pisze Pan, że gospodarka Rosji jest oparta na surowcach.
      Zgadza się, tyle że w perspektywie rozwoju gigantów jak Chiny, Indie, Indonezja, Brazylia itd. wzrośnie zapotrzebowanie na surowce energetyczne, a więc wzrosną ich ceny.
      Tak długo jak światowa gospodarka jest oparta na ropie i gazie tak długo Rosja utrzyma wysoką pozycję na świecie.
      Polska gospodarka jest za to oparta na dopłatach unijnych (które niedługo się skończą), a także na niskich kosztach pracy. Jeżeli polska gospodarka ma się rozwijać to polski pracownik musi być biedny w porównania do krewniaka z Zachodu :)

      Rząd nie potrafi zrozumieć (ani żadna partia w sejmie), że stojąca przed katastrofa demograficzną Polska może iść jedynie drogą postawienia na naukę i innowacyjność – z importera technologii, musi stać się eksporterem.
      A więc koniec z eksportem do Niemiec mało zaawansowanych produktów, koniec z trwonieniem kasy na stadioniki, EURO i inne Olimpiady. I tu w końcu przechodzimy do kwestii uniwersytetów. W tym przypadku trafił Pan kulą w płot.
      Na tej liście jest przynajmniej tyle samo uczelni rosyjskich (mogłem przeoczyć) co polskich, tyle że pierwsza uczelnia rosyjska: Moskiewski Uniwersytet Państwowy zajmuje siedemdziesiąte któreś miejsce, tymczasem obie polskie – UJ oraz UW (tutaj ukłony dla Wydziału Fizyki UW, który zapewne ciągnie wyniki do góry z racji tego że jest jedną z czołowych europejskich instytucji badawczych w fizyce) mieszczą się w czwartej setce.
      Zarówno nauka rosyjska jak i polska (a na pewno nauki ścisłe, bo tutaj mam jakieś rozeznanie) od końca lat 80. ulega degradacji i nie jest tu tak, jak chciałby Pan widzieć, że Rosjanie w nauce nie istnieją, a Polacy są czołówką.
      Niestety tak nie jest, zarówno my jak i Rosjanie powoli tracimy pozycję (choć w ostatnich latach w Polsce jest nieco lepiej) w tradycyjnie mocnych niegdyś dyscyplinach jak fizyka, matematyka czy chemia, tyle że pozycja Rosji jest nadal znacznie, znacznie wyższa.

      Powiem Panu jeszcze to co każdemu, kto zapowiada rychły upadek Rosji.
      Zamiast wypatrywać rozpadu RF, rzekomego oderwania Syberii przez Chiny warto czasem zreflektować się nad naszymi problemami, które w wymiarze społecznym są na pewno mniejsze niż w Rosji, ale jeśli chodzi o stan polskiego państwa to my stoimy znacznie gorzej.

      PS
      Ekspres Moskwa – Petersburg – niecałe 4 godziny – 700 km – ponad 175 km/h
      Pośpieszny pociąg Kraków – Szczecin – ponad 10 godzin – 650 km – niecałe 65 km/h

      Ale żeby nie było, że porównuje się pośpieszny z ekspresem:
      Ekspres Kraków – Warszawa – 3 godziny – 290 km – 97 km/h

      Polecam ku rozwadze.

      • Avatar Adam M.

        Serdecznie dziękuję za szereg interesujących informacji o Rosji. Ponieważ trochę jednostronnie zajmuję się surowcami Syberii, Chin, Japonii i Dalekiego Wschodu, a szczególnie polskimi bogactwami naturalnymi i ich gospodarką wiele z podanych przez Pana wiadomości było mi nieznanych, choć generalnie podejrzewałem Rosjan o podobny poziom. Między innymi, moim zdaniem, wynika to z ich powszechnego zamiłowania do gry w szachy, a jak wiadomo są oni w tym najlepsi przynajmniej na przestrzeni dziejów i to nie zależnie od tego, kto nimi rządził. Szachy to gra raczej inteligentna i kształtująca charaktery w najlepszym kierunku.
        Pozdrawiam.

      • Avatar MG

        Jeśli chodzi jeszcze o fizykę to dziedziną w której są nadal dość mocni to oprócz fizyki jądrowej również fizyka wysokich energii. W Dubnej odkryto (tzn. zsyntetyzowano) większość nowo odkrytych pierwiastków w ostatnich 50 latach. Podobno mają znacznie wyższy poziom (w sensie trudności) przedmiotów ścisłych niż w Polsce, gdzie matematykę po 89 r. postanowiono zdegradować do przedmiotu tak samo ważnego jak religia.
        Na I roku studiów na kursie analizy matematycznej korzystałem ze świetnego podręcznika Zaporożca z lat 60. ale to już przeszłość. Z fizyki najlepsze podręczniki mają zdecydowanie Amerykanie (słynny stary dwutomowe podręcznik Resnicka lub nowy pięciotomowy).
        W Rosji szachy są zdaje się obowiązkowym przedmiotem w podstawówce co znacznie ułatwia później logiczne rozumowanie i radzenie sobie z matematyką. W Polsce gdyby zaproponowano propagowanie szachów w szkołach to by to obśmiano. Zapewne większą wartość edukacyjną mają odmówione zdrowaśki w czasie lekcji religii.
        Czasami grywam w szachy, więc orientuje się trochę co się dzieje w świecie szachowym.
        Dominacja Rosjan nie jest już tak wielka jak niegdyś ZSRR, ale gdyby policzyć wszystkich szachistów z dawnego Sojuza to dominacja byłaby niewiele mniejsza. Szachy są nadal popularną rozrywką, ale mniejszą niż dawniej. Konkurencja gier komputerowych i konsol jest niestety zbyt silna.
        Polska ma tradycyjnie od wielu lat dość wysoką pozycję w szachach, aktualnie 11.

  • @ Adam M

    Niestety, ale będę pisał krytycznie. Piszę niestety, bo Autor posiada bardzo wielką wiedzę i widzę, że się przyłożył do artykułu. Wolałbym chwalić, może następnym razem :)

    Szanowny Autorze, nie przedstawił Pan absolutnie żadnych argumentów przeciwko licznym tezom (jak zresztą sam Pan pisze) o rozpadzie Rosji. Co gorsza, to co Pan pisze nie świadczy o żadnym „rozwoju” tych terenów, wprost przeciwnie, o ich eksploatacji. Mieszkańcom Syberii po prostu „opłaca” się ogłosić niepodległość. To rozwiąże ich problemy, w szczególności jeden największy-łożenie na Moskwę i chore ambicje wlodarzy państwa udającego mocarstwo.

    Z Pana artykułu bije optymizm, perspektywa rozwoju Syberii. To jest po prostu niemożliwe, gospodarczo niemożliwe. Ten region świata, a tak naprawdę cała Rosja, to jedna wielka kolonia „centrali”. Taki twór nie ma prawa istnieć jako państwo (tak na marginesie to Rosja właśnie swoją mocarstwowość zbudowała przez przypadek, dzięki niesamowitemu splotowi okolicznosci).

    Rozumiem, że docenia Pan budowę infrastruktury i bogactwa naturalne, ale proszę mi wierzyć, że również w koloniach biali ludzie budowali linie kolejowe od kopalnii do portu. Tylko, że tak jak kolonie nie miały za wiele z tych linni kolejowych, tak samo mieszkańcy Syberii nie mają nic z bycia w Rosji.

    Gospodarka na tychże terenach po prostu nie istnieje. Jedyne co daje Rosja to eksploatacja i pobór podatków. Przy jakielkolwiek perspektywie poprawy, np. pod berłem chińskich, tureckich czy polskich sąsiadów mieszkańcy „kolonii” będą woleli autonomię w obcym Państwie niż tkwienie pod butem cara (czy jak oni się tam teraz nazywają).

    Wracając do relacji gospodarczych. Rosja nie ma NIC, literalnie NIC do zaoferowania. Relacje gospodarcze z Rosją są zatem bez sensu. Wiem, że myśli Pan inaczej (wielkie złoża, o jak fajnie) ale po prostu jest Pan w błędzie. Rosyjskie surowce objęte są ryzykiem politycznym-gospodarka potrzebuje stałego dostawcę surowców a nie mitomanów, którzy w każdej chwili mogą zakręcić kurki. Poza złożami nie ma czegoś takiego jak gospodarka Rosji.

    Oczywiście o „Rosyjskiej gospodarce” i Rosji należy rozmawiać. Ale z Turcją i Chinami… Sądzę, że to są odpowiedni partnerzy.

    • Po pierwsze przypadek w historii, a szczególnie w polityce nie istnieje. Jeżeli nawet tak, to tylko taki jak opisał Niccolo Machiavelli, czyli przypadek rezyserowany. Po drugie „ten twór nie ma prawa istnieć”. To jakim cudem istnieje. I to jeszcze jako piąta gospodarka świata, z wznosząca prognozą Banku Światowego. Po trzecie to kolonialne inwestycje na Syberii wiążą ją z centralą. Rosja bez Syberii przestaje być liczącym sie mocarstwem. Do tego stara się nie dopuścić. Nauczką jest druga wojna światowa, kiedy to syberyjski przemysł znajdujący sie poza zasięgiem niemieckich bombowców mógł spokojnie wyprodukowac armaty i czołgi, które w konsekwencji przyniosły im zwycięstwo. Proszę zauważyć, że państwa, które zrzuciły kolonializm popadły w dużo gorszą sytuację gospodarczą i polityczną niż za czasów kolonialnych. Np. Kongo, gdzie wojny domowe zniszczyły nawet to co utworzyli koloniści. Dziś dopiero Chinczycy je odbudowują tworząc „nowy kolonializm”. Dopatrywanie się wszędzie kolonializmu jest zasadne, ale jednocześnie w praktyce niemożliwe do uniknięcia. To jest to samo, co niektóre media piszą, że Polska jest kolonią Niemeic, a premier Tusk jest z wzajemnościa zakochany w Angeli. Moim zdaniem Syberia nie ma innej alternatywy, niezaleznie od tego jak będziemy oceniać rosyjskie inicjatywy. Komunistyczny system Rosji wyraźnie nakierowany jest na chińskie naśladownictwo z podobnym skutkiem. Prosze spojrzeć na Chiny. Czy to nie jest kraj podobny pod tym względem do Rosji? Czy Tybet, Xinjiang, Qinghai i Gansu.Mongolia Wewnętrzna, to nie są nabytki kolonialne i tak samo traktowane. Co tu daleko szukać, a USA wzór wszlekiej demokracji, jak do dzisiaj traktuje Indian i ich terytoria.? Rosyjska polityka kolonialna na Syberii jest potępiana, ale taka sama, albo i gorsza, gdzie indziej jest chwalona. Dlatego uważam, ze Syberia nie ma żadnych szans na samodzielne istnienie niezależnie od protektoratu. Nie może nim byc nowy chiński kolonista, bo to spowoduje jego konflikt z Rosją, a na to Chiny sobie nie mogą pozwolić w globalnej konfrontacji z USA. Te ostatnie też nie garną się do odrywania od Rosji Syberii. Tak więc w praktyce musi wszystko zostac po staremu, a wszelkie na to narzekania są moim zdanie mało twórcze i ograniczajace naszą role na Daleko Wschodniej arenie, dokąd zaczyna przesuwac się ciezar światowej gospodarki i polityki.

      • Avatar Snii

        Panie Adamie,

        Po pierwsze przypadek istnieje. Wszędzie i zawsze. Co prawda bardzo rzadko ma on decydujące znaczenie, na ogół bieg zdarzeń kieruje się związkiem przyczynowo-skutkowym. W przypadku Rosji, jak pisałem, miał miejsce zbieg okoliczności, bardzo duży fart historyczny. Dzieki upadkowi w XIX wieku NA RAZ Polski, Turcji i Chin ta karykatura państwa mogła jeszcze trochę pociągnąć.

        Ale nic nie trwa wiecznie. Sądziedzi (Polska, Turcja, Chiny) nie są już w tarapatach. Teraz problemy ma Rosja. Piszę to by wytłumaczyć Panu dlaczego Rosja istnieje- bo miała farta, który się skończył. A ponieważ skończył się, to skończy się i Rosja.

        Rosja nie jest żadnym mocerstwem, status mocarstwa utraciła w momencie przegrania 2 wojny światowej. Utrata Syberii może Rosji pomóc- może wtedy reszta kadłubkowego państwa zacznie w końcu rozwijać gospodarkę, w miejsce wyprzedaży złóż.

        Tak na marginesie, to nie rozumiem właśnie tego ustępu o drugiej wojnie światowej. Pisze Pan tak jakby ZSRR tą wojnę wygrał… kompletnie tego nie rozumiem :( Trzecia Rzesza zadała zbyt duże straty temu Państwu, by można je było uznać za zwycięskie.

        Wracając do Pana odpowiedzi, tego co pisze Pan o kolonialiźmie. Po pierwsze, nie każda kolonia popada w tarapaty aż takie jak Kongo. Np. Indie wyszły rewelacyjnie na separacji od UK. Nie może Pan porównywać opinie pisowskich brukowców, piszących swoje propagandowe teksty o kolonizacji (Polska jako kolonia Niemiec) z rzeczywistym stanem kolonizacji Syberii. W Syberii Rosjanie kolonizują Rosjan :) Chyba Pan przyzna, że jest to ewenement historyczny.

        Odpowiadam też Panu odnośnie Tybetu, Xinjiangu etc. Nie są to kolonie, bo nie są eksploatowane ekonomicznie. Chiny przynoszą tam rozwój i cywilizację. Oczywiście, dzieje się to kosztem rodzimej ludności. Mimo wszystko położenie np. Ujgurów jest o wiele lepsze niż mieszkańców Syberii.

        Na koniec pozwolę sobie na drobną złośliwość: „dalekowschodnia arena” -tak się powinno pisać prawidłowo :)

        Podsumowując: rosyjski model państwowy polegający na podbijaniu nowych terenów i ekspoatowaniu ich nie ma racji bytu. Państwo o takiej filozofii działania nie ma prawa funkcjować na mapach, gdyż w normalnym procesie historycznym rzuciliby się na nie wszyscy sąsiedzi. Proces rozpadu już się rozpoczął (najpierw blok wschodni, potem ZSRR, teraz Federacja Rosyjska) . Rozpad jest szansą-zarówno dla Rosjan, jak i Syberyjczyków. Syberia sama poradzi sobie lepiej-nie grozi jej perspektywa Konga.

        Acha i jeszcze jedno. Dla Chin Rosja ma wartość surowców. Oceniają ją realnie, tak jak ocenia się masę upadłościową.

      • Avatar MG

        Z całym szacunkiem Panie SNII, ale takich bzdur dawno nie czytałem.
        Teza o przegraniu przez ZSRR II Wojny to jakieś kuriozum.
        Po II WŚ Rosja osiągnęła najwyższą w swojej historii pozycję (zarówno pod względem politycznym, technologicznym, potencjału militarnego): pod jej kontrolą znalazło się terytorium między Władywostokiem, a Berlinem. Zbudowała największy arsenał jądrowy, początkowo wygrywała wyścig w kosmosie z tak zaawansowanymi pod względem naukowym Stanami Zjednoczonymi. Nie miało to rzecz jasna przełożenia na poziom życia mieszkańców, Związek Sowiecki był w końcu państwem totalitarnym.

        Ekspansja Rosji zaczęła się znacznie wcześniej niż w XIX w. kiedy Chiny wcale nie były jeszcze krajem półkolonialnym.

        Twierdzenie, że Rosja nie jest żadnym mocarstwem, a szczególnie że utraciła ten status w wyniku II wojny światowej to następne dziwactwo.
        Tego że utraciła ten status w wyniku II Wojny chyba nie trzeba komentować ? To może USA wydawały miliardy dolarów rocznie na walkę z republiką bananową ? Bez żartów Panie :)
        Rosja jest, była i będzie mocarstwem tak długo jak będzie posiadać ogromny arsenał jądrowy i militarny.
        Jakkolwiek od lat status mocarstwowy ulega degradacji na rzecz nowych potęg jak Chiny czy Indie to nadal oprócz Chin jest jednym z niewielu państw z którymi USA się w ogóle liczy. A gdyby wypowiedzieliby nam wojnę (broń Boże!) to nie mam wątpliwości, że byliby w Warszawie jeszcze przed końcem tego tygodnia, albo wcześniej.

        Wg Pana Rosja nie ma prawa istnieć. Ale istnieje i pod wieloma względami ma się lepiej od Zielonej Wyspy rządzonej przez Pana guru.
        W Polsce wróżono upadek demograficzny Rosji, tymczasem okazało się, że udało się ten trend odwrócić: w przeciwieństwie do Polski.
        Rosja ma PKB na osobę (uwzględniając siłę nabywczą) na poziomie Polski, tyle że potencjał rozwojowy jest uznawany za znacznie wyższy niż Zielona Wyspa.
        I niespodzianka dla Pana, Ukraińcy nierosyjskiego pochodzenia jako cel emigracji od Zielonej Wyspy wolą rozpadającą się Rosję.

  • Panie PZ całkowicie zgadzam się z pańskimi poglądami a jeśli chodzi o Rosję to liczymy się dotąd dopóki stoi za nami Unia.Sami nic nie znaczymy i nasze możliwości radykalnie by się zmniejszyły.Rerasumując możemy to czy owo w stosunkach z Rosją dopuki za nami stoi Unia.Uważam że Rosja nie liczy się ze słabymi i uczyni wszystko by ich sobie podporządkować.Unia osłabiona czy nie ale ma większe znaczenie niż sama Polska.Róbmy z nią oczywiście interesy ale trzeba być realistą.Panie Adamie polityka imperialna jest szczególnie typowa do Rosji,niech pan się przyjrzy powojennej Europie ,zapewne pan nie potrafi wyciągać wniosków i traktuje historię nie tak odległą dość niefrasobliwie.

  • Uważam, że przyjaciół nalezy szukać wszędzie. Jakoś tak sie składa, że z tą polityką w sprawie Rosji jesteśmy wyraźnie osamotnieni w UE, a szczególnie wsród naszym najlepszych przyjaciół. Niemcy robią tam doskonałe interesy, Czesi również, a ostanio nawet Wegry. Oni jakoś nie uważają, za nic zdrożnego swoje wielodniowe wizyty w Moskwie i robienie z Rosją korzystnych dla siebie interesów. Nie chodzi tu w cale o to, czy mamy być znów zalezni od imperialnej Rosji, bo politykę imperialną realizują wszystkie mocarstwa. Owszem trzeba współpracować z UE, ale podobnie jak czynią to wyienione państwa dbać o własne relacje i korzystne kontrakty. Obrażanie się na Rosjan w polityce gospodarczej do niczego dobrego nie prowadzi. Jasne, że jeden wywiad niczego nie zmienia. Jednak nie mówi on o „plskich obozach koncentracyjnych”, co na Zachodzie mimo naszych protestów jest standardem.

    • Jak dla mnie to 50 lat przyjazni wystarczy na dluzej. Ponadto interesow narodowych Polski, oraz stosunkow miedzynarodowych nie buduje sie na takich zasadach. Niemcy to troche inna liga i moga sobie pozwolic na pewny lekcewazenie w stosunku do Rosji, ponadto rowniez wykorzystuja UE kiedy jest im to potrzebne. Wegrzy i Czesi nie granicza z FR. Polska tak, co warunkuje pewna odmiennosc sytuacji. To nie na ich stolice prewencyjny atak atomowy cwiczy FR, ale na nasza. Nie wydaje mi sie stosowne, aby nie zauwazac tego aspektu.
      Neoimperialne ciagoty Rosji stanowia bezposrednie zagrozenie dla Polski, w zwiazku z czym inne polityki imperialne mnie nie interesuja, juz nawet nie wspominajac o tym ze imperializm FR opiera sie na dosc specyficznych zalozeniach o czym doskonale sie przekonalismy w poprzedniej epoce.
      Jak wspominalem, ponieważ FR nie rozdziela polityki od gospodarki, to proba wymuszenia tego rozdzialu na Polsce jest obrazaniem inteligencji Polakow, a nie obrazaniem sie na FR.
      O tych obozach rzeczywiscie Putin nie mowil, ale wspomnial inne, ktorych takze nie bylo, wiec marna to pociecha.
      Dla Polski forum rozmowy z FR jest UE i NATO, i to poprzez te fora nalezy asertywnie akcentowac nasze interesy wobec FR.

  • Blokada morska to element wojenny. Nie da się inaczej jej zastoswać, jak ustawić krążownik, lotniskowiec lub cos podobnego, co bez zezwolenia nie puści nikogo. Chiny doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego ich zainteresowania idą w kierunku dostaw lądowych z Kazachstanu, Mongolii, a przede wszytkim z tej właśnie „lodówki świata”, którą usiłują razem z Rosjanami coraz szerzej otwierać i z niej korzystać. Tu blokada amerykańska nie może mieć miejsca, przynajmniej nie będzie ona tak skuteczna jak morska. Dziś Chiny zaopatrują sie morzem, bo tak im wygodniej. Jutro byc może zostaną zmuszeni do dostaw lądowych. Co wtedy zrobią Amerykanie? Chyba nic. Jedynym ich atutem jest przyciągnięcie na swoją stronę Rosji. Jednak muszą za tym pójść jakieś dla niej konkretne propozycje, których poza tunelem pod Cieśniną Beringa i ekspoatacji ropy oraz gazu na Sachalinie na razie brakuje, a to jest rochę za mało jak na tak poważną rzgrywkę. O tym, że kupienie Rosji przez USA jest możliwe świadczą ostatnie wypowiedzi Putina na temat amerykańskiego agenta Snowdena, który przebywa w Moskwie. Putin oświadczył, że to nie jego sprawa, to sprawa wywiadów obu państw i niech one to załatwią. Nie może to rzucuić cienia na dobre stosunki USA z Rosją. Czyli Rosja nie zamierza wykorzystać posiadanych informacji przeciwko USA…

    • Blokada morska nie jest taka prosta operacyjne jak moze sie to wydawac. Najefektywniejsza bylaby w bezposredniej bliskosci portow, ale Stany Zjednoczone nie mialyby swobodnego dostepu do morz oblewajacych Chiny. Mozna probowac w rejonie cieniny Malaka zatrzymywania i kontroli wszystkich statkow, ale to przetracenie kregoslupa gospodarce swiatowej, a nie tylko Chin. Pierwsza opcja jest uznana za niemożliwa, druga za bardzo trudna i niezwykle ryzykowna. Rozmawia sie raczej o utrudnieniach gospodarczych, a spektrum dzialan jest o wiele szersze i nie dotyczy tylko surowcow energetycznych. Nie ma sie co dziwic Chinom, ze dywersyfikacja zrodel jest nakierowana z jednej strony na kierunek ladowy, a z drugiej na zwiekszanie własnego wydobycia (gaz lupkowy i ropa z lupkow).
      Ma Pan racje, ze propozycje ze strony USA dla Rosji sa niewielkie i nie za bardzo widze, aby mialo sie to zmienic.
      Pan Snowden jeszcze długo sie bedzie odbijal czkawka. To, ze Putin mowi to mowi, na razie moze nie wykorzysta, sam fakt ze posiada pewne informacje juz dokonal pewnych szkod w relacji. A jak cos juz sie ma to zawsze mozna to wykorzystac.
      Natomiast Europa w tej rozgrywce zupełnie sie nie liczy.

      • Avatar Adam M.

        No własnie! Europa się nie liczy! To, że się nie liczy to jej sprawa. Nasza jest taka, abyśmy my się liczyli i to niezaleznie od tego jakie Europa ma na ten temat zdanie. Rosyjskie media starają się moim zdaniem nie zaostrzać i tak złych już między nami relacji. Ostatnie wydania „Głosu Rosji” są wręcz propolskie. Chociażby dzisiejszy wywiad gazety z Barbarą Włodarczyk, dawną korespondentką TVP w Moskwie. Czy nie można tego wykorzystać dla poszerzenia wzajemnych relacji gospodarczych i ekonomicznych. Można, ale najpierw musi to zrobić prezydent i premier skałdajac w Moskwie przynajmniej dwudniową wizytę. Odwrotne reklacje też są pożądane. Czas chyba najwyzszy abyśmy przestali się martwić losem Europy, a zajęli się własnymi sprawami. Rosja jest naturalnym dla nas pomostem do Chin, Mongolii, Syberii, Kazachstanu i Japonii. A to tam bije teraz serce swiatowej gospodarki i polityki. Jezeli tego nie zrobimy to wraz z Europą na początku będziemy dryfować, a potem na peryferiach tonąć, na co nikt wtedy nawet nie zwróci żadnej uwagi.

      • Avatar PZ

        @Adam M.
        W sprawie Rosji mamy fundamentalnie odmienne zdanie. Doceniam, ze pojawiaja sie jakies tam wywiady pozytywnie mowiace o Polakach, ale to argument podobny do tego, ze istnial festiwal piosenki radzieckiej, co moze i zblizalo zwyklych Rosjan i Polakow, ale nie zmienialo absolutnie nic w politycznych stosunkach pomiedzy krajami. Teraz jest dokładnie podobnie, ja nie mam nic przeciwko zwyklym Rosjanom, ale mi nie odpowiada polityka Federacji Rosyjskiej, ktora jest wobec Polski jawnie wroga. Manewry wojskowe odbywaja sie wedlug pewnych scenariuszy, Rosja zawiesila wykonywania traktatu CFE, a OK jest najezony bronia. To bynajmniej nie jedyne problemy. Tego nie zalatwi pozytywny wywiad w telewizji.
        Nie sadze, aby prezydent, czy premier Rzeczypospolitej miał jakikolwiek interes wybierania sie do Rosji, aby bilateralnie prosic o rozwiazanie czegokolwiek. Jest wystarczajaco widoczne, ze taki sposob nie dziala, wiec Polska powinna rozmawiac z Rosja tylko poprzez forum UE oraz NATO, pomimo tego ze UE jest w tej chwili oslabiona. FR wciaz w wielu aspektach nie potrafi rozdzielac polityki od gospodarki, nie wiedze powodu, aby we wzajemnych relacjach czynila to Polska.
        Tytulowa lodowka jest wiec miejscem, gdzie wzajemne relacje jeszcze przez dlugi czas beda sie znajdowac. Polska ma interes zwiazania sie z Zachodem, a nie z Rosja, nawet jezeli takie rozwiazanie niesie w tej chwili ze sobą koszty.

  • Adam M

    jak zwykle super artykul

    jest chyba jeden nie wspominany nigdzie fakt i prosze powiedziec czy sie myle
    jesli USA dominuja na swiatowych morzach, wiec moga chyba odciac kazdego na swiecie, w tym i Chiny od dostaw surowcow (nawet jesli nie calkowicie, to w znacznej czesci)
    nie byloby to proste, jednak w chwili obecnej nie ma chyba potegi, ktora moglaby wymoc na Stanach Zjednoczonych dostep do ropy
    szczegolnie Chiny potrzebuja jej tak duzo, ze USA sa w stanie zatrzymac przynajmniej czesc dostaw i tym zdlawic chinska gospodarke

    • Wlasnie w kierunku odciecia dostaw idzie jeden z watkow dyskusji w Stanach Zjednoczonych w zwiazku z tym, ze koncepcje wojny powietrzno morskiej coraz bardziej uznaje sie za bardzo trudna, o ile niemozliwa do realizacji.
      Przy czym jest tak jak napisales, blokada morska w obecnych czasach takze jest niezwykle ciezka do przeprowadzenia. Sa inne sposoby, stare Brytyjskie, o ktorych dyskutują Amerykanie i niekoniecznie o rope chodzi.

  • Wtręt o Ziemiach Zachodnich jest retoryczny i pochodzi i z dyskusji w rosyjskich mediach na temat debaty w Polsce o rozpadzie Rosji. O jego retorycznym tylko znaczeniu zasygnalizowałem pisząc, że Rosja podobnie jak Polska rozwija Syberię na zasadach współpracy międxzynarodowej. Była to rosyjska odpowieź na „troskę” jaką przejawiają polskie media w sprawie rozpadu Rosji i oderwania od niej Syberii, na co na razie nie ma żadnej szansy. Po prostiu jest to taki sam rozpad Syberii, jak i Ziem Zachodnich. Czyli inaczej mówiąc nie ma w ogóle tego problemu. Byc może, że w krótkim z natury rzeczy tekście sprawy te nie dość wyraźnie wyeksponowałem. Problemu Ziem Zachodnich nie ma. Miała byc to tylko analogia, że tak samo nie ma problemu oderwania Syberii od Rosji. Dlatego nasza inicjatywa gospodarcza, a przede wszytkim surowcowo- górnicza na Syberii jest zawsze moim zdaniem aktualna. Zgadzam się, że konfrontacja militarna USA z Chinami dzisiaj jest mało prawdopodobna. Jednak napiecie polityczne w rejonie Pacyfiku narasta i to niezaleznie od tego, czy tego chcemy, czy nie i nie zaleznie od tego, czy USA pójdą na konfropntację militarną. Wystarczy, ze tracą one pierwszą pozycje gospodarki światowej, potem drugą itd. Z tego muszą zdawać sobie zdawac sprawę i próbowćc zmienić niekorzystny dla nich ciąg wydarzeń. Czy to potrafią? Nie wiadomo. Być może, że tak, ale na razie nie widać, aby znaleźli oni jakiś sposób na zachowanie swojej dominującej pozycji w zmieniajacym się świecie gospodarki i polityki globalnej.

    • Dziekuje za wyjasnienie. Co do pozycji Ameryki na swiecie, moim zdaniem to wciaz bedzie dominacja, ale juz nie hegemonia. Najwyrazniej Chinom zostanie dane przyzwolenie na panowanie na Morzu Południowochinskim, ale nie bez czerwonych linii po ktorych przekroczeniu nastapilaby zdecydowana reakcja. Tak odczytuje to co dzieje sie na Pacyfiku.

  • Ciekawie napisane i jak zawsze w kwestii surowcowej niezwykle profesjonalnie. Nie rozumiem tylko skad ten wkret na temat mozliwosci utraty ziem zachodnich przez Polske? Moglby Pan to rozwinac. Demograficznie na plusie sa trzy wojewodztwa plus Warszawa, zarowno wiec wschod i zachod Polski problem ten dotyka. Natomiast odmrazanie wizji Niemca czyhajacego na odzyskanie ziem zachodnich to mocna przesada, po co mieliby to robic. W tej chwili jezeli juz, to mamy problem z wojewodztwami polnocno wschodnimi, a zagraza im infantylizm ciagot neoimperialnych Rosji wlasnie. Poza tym tem wkret moim zdaniem podwaza Pana wniosek z konca artykulu o wlaczeniu sie Polski w realizacje eksploatacji Syberii. Skoro jak Pan pisze Polska nie ma polityki surowcowej, z czym sie zgadzam (nie ma rowniez polityki przemyslowej), i skoro jak pan twierdzi istnieje problem ziem zachodnich to logicznie rozumujac najpierw nalezaloby sie zajac tym aspektem, a nie projektami w Rosji.

    Malo prawdopodobna jest takze konfrontacja militarna pomiedzy ChRL oraz USA, przynajmniej w tej chwili. Po pierwsze sztabowcy amerykanscy dochodza do wniosku, ze koncepcja wojny powietrzno morskiej jest nie do zastosowania w rejonie o ktorym mowa. Takze sojusznicy nie chca sie pod tym podpisac, szczegolnie Australia. Powodow jest wiecej i bardzo obszernie byly dyskutowane w Stanach Zjednoczonych.

Pozostaw odpowiedź