Artykuły,Publicystyka

A. Maksymowicz: Japonia potrzebuje surowców

Do końca XX wieku Japonia w sposób praktycznie nieograniczony korzystała z globalizacji i liberalizacji światowej gospodarki. Polegało to na zakupie surowców energetycznych oraz metali kolorowych dokonywanych w dowolnym miejscu świata. Japonia, będąc na Pacyfiku najbliższym sojusznikiem USA, mogła nie obawiać się żadnych trudności w kontynuowaniu dostaw potrzebnych jej surowców. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać wraz ze wzrostem Chin, które stały się drugą gospodarką świata. Tempo rozwoju tego kraju wskazuje na to, że wkrótce Chiny mogą pod tym względem wyprzedzić USA. Zmiany liderów w światowym wyścigu gospodarczym nie zagrażałyby Japonii, gdyby nie to, że kraj ten w Azji raczej nie ma przyjaciół. Nie do końca rozliczone okrucieństwo japońskiej armii w czasie drugiej wojny światowej jest dobrze pamiętane. Szczególne prestiżowe zadrażnienia na tym tle istnieją z Chinami. Nakładają się na to nie najlepsze stosunki Chin z USA. Na dodatek obserwuje się ogólny wzrost napięcia politycznego na świecie, co związane jest z wojną na Bliskim Wschodzie, w Iraku i na Ukrainie. Kolejna wojna światowa jest mało prawdopodobna, ale pewne jej strategiczne elementy mogą być wykorzystane w coraz bardzie brutalnej walce o wpływy i kontrolę najważniejszych szlaków handlowych. Ich blokada dla japońskiej gospodarki byłaby wyrokiem śmierci. Japonia, choć poza USA nie ma znaczących sojuszników, pod kierownictwem premiera Shinzō Abe zaczęła ich poszukiwać. Prawdopodobnie nawiązano do starej zasady, że wrogów należy mieć daleko, a przyjaciół blisko, choć dotychczas było jakby odwrotnie.

Chiński smok i syberyjski niedźwiedź

Japonia czyni starania o pozyskanie nowych partnerów, którzy mają zapewnić jej dostawy surowców. Trudności, jakie napotyka na tej drodze, dobrze oddaje symbolika obu krajów, które Japonia stara się pozyskać. Chiński smok zionie ogniem, a siła syberyjskiego niedźwiedzia jest nieprzewidywalna. Najpierw postanowiono porozumieć się z Rosją. Starano się o to ostrożnie i bez naruszenia swoich interesów terytorialnych związanych ze zwrotem Wysp Kurylskich. O tym, że wzajemne rozmowy szły dotąd w dobrym kierunku. świadczy pięciokrotne spotkanie premiera Shinzō Abe z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. Ostanie miało już charakter demonstracyjny, kiedy premier Abe przybył na otwarcie Olimpiady Zimowej do Soczi, mimo jej bojkotu przez USA i państwa Zachodu. Japonia we własnym dobrze pojętym interesie postanowiła przełamać dotychczasowe obojętne, a nawet wrogie nastawienie ku Rosji. Stało się to mimo bezprawnej w ujęciu japońskim aneksji Wysp Kurylskich. Tajne rokowania o zwrot Japonii tych wysp toczą się od dłuższego już czasu. Jest prawdopodobne, że zakończą się one japońskim sukcesem. Sygnałem dla takiego rozwiązania może być oświadczenie japońskiego MSZ, że w takim wypadku zamieszkała tam ludność rosyjska nie zostanie deportowana i uzyska wszystkie przywileje mniejszości narodowej. Zapewne jednym z trudniejszych tematów są gwarancje swobodnego wyjścia na Ocean Spokojny rosyjskiej floty wojennej stacjonującej na Morzu Ochockim. Oba kraje zainteresowane są pozytywnym rozwiązaniem dzielących ich różnic. Japonia potrzebuje dostępu do dalekowschodnich i syberyjskich surowców. Rosja pragnie pozyskać dla tego celu japoński kapitał oraz nowoczesne technologie, a politycznie przynajmniej neutralnego sąsiada.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Japońska polityka

Od czasów zakończenia II wojny światowej Japonia pod każdym względem jest ściśle związana z USA. Powiązań tych nie może i nie chce zrywać dla niepewnych swoich nowych rosyjsko-chińskich preferencji. Ostatnie sankcje, jakie Japonia nałożyła na Rosję w związku z sytuacją na Ukrainie, nalezą do gatunku symbolicznych. Jedną z nich jest zakaz zakupu towarów pochodzących z Krymu, skąd Japonia nigdy dotąd niczego nie sprowadzała. Świadczy o tym także podtrzymanie zaproszenia dla rosyjskiego prezydenta do złożenia na jesieni tego roku wizyty w Tokio. Nie określono jednak daty tej wizyty, co stwarza wrażenie, że równie dobrze może do niej nie dojść. Japońskie starania o spotkanie premiera Shinzō Abe z prezydentem Chin Xi Jinpingiem na szczycie państw Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w Pekinie dopełnia wielokierunkową politykę Japonii. W znaczących mediach USA będących wyrazicielem stanowiska administracji podkreśla się, że Japonia jest coraz mniej wiarygodnym sojusznikiem, a relacje na linii prezydent Obama i premier Abe nie są najlepsze. Nie ulega wątpliwości, że wobec coraz bardziej mocarstwowej roli pobliskich Chin Japonia musi obok USA mieć sojuszników blisko lub przynajmniej wygasić od dawna dzielące je od nich animozje. Inaczej może zostać izolowana od naturalnego dla niej kontaktu kulturowego, surowcowego i gospodarczego z azjatyckim kontynentem. Dotychczas nie miało to istotnego znaczenia, wszak USA dominowały militarnie nad całym światem. Teraz przynajmniej w otoczeniu Japonii dominacja ta została złamana przez Chiny. Dotyczy to także bezpieczeństwa ich morskich dróg zaopatrzenia, które w niekorzystnym układzie mogą zostać zablokowane. Wydaje się, że zarówno Chiny, jak i Japonia coraz bardziej zdają sobie sprawę z bezprzedmiotowego sporu o wyspy. Według amerykańskich prognoz mają tam być duże zasoby ropy naftowej. Prognoza to jednak nie rzeczywistość i jest wielce prawdopodobne, że żadnej ropy tam nie ma, co wcale nie jest sprzeczne z „prognozą”, która jest tylko niczym nie potwierdzoną możliwością.

Surowcowy rywal Chin

Zawarty w maju gigantyczny kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin budzi zaniepokojenie w Japonii, że dla niej już nic nie zostanie z syberyjskich i daleko wschodnich bogactw naturalnych. Pierwszym zadaniem jest przeprowadzenie 160 km długości podmorskiego rurociągu z wyspy Sachalin na Hokkaido. Tym bardziej, że Chiny w ramach ograniczania emisji zanieczyszczeń spowodowanych spalaniem węgla, nakładają coraz ostrzejsze rygory, co do zawartości w nim siarki i popiołu. Okazuje się, że akurat pod tym względem rosyjski węgiel z przygranicznych rejonów jest jednym z najlepszych na naszym globie. Obok gazu ziemnego dostawy rosyjskiego węgla rosną na razie tylko w postępie arytmetycznym. Morskie porty w rejonie Władywostoku nie mogą przeładować zamawianych ilości węgla. Na pomoc przychodzą sąsiedzi z Korei Północnej od których Rosja wydzierżawiła port Rajin, aby zwiększyć swoje możliwości eksportowe węgla kamiennego. Jest on wydobywany odkrywkowo wysoko wydajnymi koparkami przy minimalnej ilości zatrudnionych górników. Powoduje to, że mimo spadających cen węgla, jego eksploatacja jest bardzo dochodowa. Węgiel ten jest również dostarczany do Japonii. Kontrakty na jego dostawy do tego kraju zawarte są już na 25 lat naprzód. Od dawna trwają japońskie starania o budowę podmorskiego rurociągu gazowego Sachalin-Hokkaido o długości 160 km, którym miałoby przechodzić mniej więcej tyle samo gazu, co do Chin. Zaopatrywałby on w to paliwo strategiczny obszar przemysłowy związany z Tokio. Koszt jego realizacji wyniesie od 3 do 5 mld dolarów. W japońskich mediach popularna jest teza, że tylko Rosja może wyratować Japonię z jej energetycznych i surowcowych tarapatów. Rok temu zawiązała się grupa parlamentarna w japońskim parlamencie dla realizacji rurociągu Sachalin-Hokkaido i wspierania rosyjsko-japońskiego sojuszu energetycznego. Japończycy aktywnie uczestniczą kapitałowo i technologicznie w wydobyciu gazu i ropy naftowej na Sachalinie. Inicjatywy te wyraźnie nasiliły się po wypadku w elektrowni Fukushima w 2011 roku.

Brązowy medal

Japończycy w nowej sytuacji geopolitycznej związanej z rosnącą stale siłą chińskiego mocarstwa zdają się wyznawać angielskie przysłowie, że najpierw należy zadbać o siebie. Coraz mniej przejmują się oni kryzysem na linii Rosja-USA, a także rywalizacją USA-Chiny. Wynika to nie z ich sympatii dla jednych, a antypatii dla drugich. Po prostu we współpracy z Rosją mają najlepszy interes. Najpewniejszy i praktycznie nieograniczony co do zasobów i ilości dostaw. Na dodatek wszystkie te potrzebne im bogactwa są tuż tuż i nic poza morzem nie dzieli ich od siebie. Zdaje się, że dla rozwiązania tego istnieje w Japonii powszechne poparcie. Powoduje to, że inicjatywy w tym kierunku są coraz śmielsze. Jedną z nich jest japońska ofensywa surowcowa w Jakucji. Japońskie delegacje są tak przyjmowane entuzjastycznie. Szczególnie, że goście nie przychodzą z pustymi rękoma, ale mają konkretne propozycje inwestycyjne. Dotyczą one praktycznie wszystkich dziedzin życia w tym najbogatszym regionie Rosji. Japoński pragmatyzm okazał się znacznie silniejszy niż zadawnione straty, jakie kraj ten poniósł w czasie drugiej wojny światowej ze strony zarówno USA, jak i Rosji. Japonia jest trzecim gospodarczym mocarstwem świata i jeżeli nadal będzie prowadzić podobną politykę, to brązowy medal utrzyma jeszcze przez następne dziesiątki albo i setki lat.

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Przemysł Skalny

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Japonia potrzebuje surowców Reviewed by on 7 listopada 2014 .

Do końca XX wieku Japonia w sposób praktycznie nieograniczony korzystała z globalizacji i liberalizacji światowej gospodarki. Polegało to na zakupie surowców energetycznych oraz metali kolorowych dokonywanych w dowolnym miejscu świata. Japonia, będąc na Pacyfiku najbliższym sojusznikiem USA, mogła nie obawiać się żadnych trudności w kontynuowaniu dostaw potrzebnych jej surowców. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać wraz

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź