Artykuły,Publicystyka

A. Maksymowicz: Indyjski klejnot w brytyjskiej koronie

Brytyjskie i hinduskie media informują o debacie dotyczącej zwrotu najsłynniejszego diamentu świata Koh i Noor („Góra światła”). Od 1850 roku diament ten zdobi koronę Zjednoczonego Królestwa. Rząd brytyjski nie zamierza tego czynić, gdyż jak to uzasadnia, był on „darem wiernych poddanych” królowej Wiktorii. Ta zaś postępowała z nim, jak uważała to za stosowne. Ogromny diament wielości 793 karat nie błyszczał, jak inne szlifowane brylanty i z tego powodu nie podobał się królowej. Dwa lata później kazała ona go oszlifować. Dokonano tego w Holandii nadając mu kształt brylantu wielkości 108.83 karata. Królowa podjęła decyzję, że zostanie on umieszczony w koronie, którą będzie mogła nosić tylko kobieta. Jeżeli królem będzie mężczyzna, to koronę z klejnotem nosić będzie jego żona. Diament ten należy do najdroższych na świecie. Jego wartość ocenia się jako „bezcenną”, która według specjalistycznych periodyków mieści się w granicach 10 – 12 miliardów dolarów.

Symbol

Co najdziwniejsze w tej sprawie, to że inicjatywa zwrotu Indiom koronnego diamentu wyszła od strony brytyjskiej. Od wielu lat o symboliczny zwrot tego klejnotu zabiega członek Izby Gmin hinduskiego pochodzenia Keith Vaz. Jest on znanym politykiem Partii Pracy, która wspiera go w tym postanowieniu. Ostatnio zaproponował on, aby diament ten został zwrócony Indiom podczas wizyty w Londynie prezydenta Indii Narendra Modi, która ma mieć miejsce w listopadzie. Miałby to być „gest dobrej woli” symbolizujący potrzebę wyrównania start Indiom, jakie poniosły one podczas blisko 200 lat (1757 – 1947) trwającej  kolonialnej zależności tego kraju od Anglii. Indyjski pisarz i polityk Kongresu Narodowego Indii Shashi Tharoor nawiązując do tego wystąpienia odniósł się do bardziej negatywnych aspektów brytyjskiego panowania w Indiach. Twierdzi on, ze Wielka Brytania powinna zapłacić Indiom reparacje za dwa stulecia kolonializmu. Jest to suma niebagatelna, bo wynosi 3 biliony dolarów (tryliony). W ten sposób od symbolicznego zadośćuczynienia, za krzywdy i zbrodnie Anglików w Indiach doszło do wystawienia gigantycznego rachunku, którego nikt nie jest w stanie zapłacić. To jest głównym powodem, że sławny i najdroższy diament świata tkwiący w brytyjskiej koronie nie może być zwrócony prawowitym jego właścicielom, gdyż spowodować może to istną lawinę dalszych odszkodowań. Są one o tyle uzasadnione, że Anglicy rządzili w Indiach „twardą ręką”, nie gardząc publicznymi egzekucjami zbuntowanych żołnierzy, których rozstrzeliwano z armat. Popularność Shahsi Tharoora rośnie w jego macierzystym kraju. Jednym z jego zwolenników jest sam premier Narendra Modi.

Kraina diamentów

Pierwsze diamenty znane w Europie i na świecie pochodziły z Indii. Twierdzi się, że na tym terenie znane były one już od około 3000 tysięcy lat. Mniejsze lub większe, z reguły zdobiły turbany hinduskich Maharadżów. Anglicy podbijając Indie zatroszczyli się, aby klejnoty te stały się ich własnością. Gdzie ci pierwotni władcy Indii je zdobywali, owiane było tajemnicą. Na ogół wiadomo było, że znajdowano je, gdzieś na terenach indyjskiej dżungli w południowych i centralnych częściach Indii. Porównując dzisiejsze metody wydobycia diamentów z głębokich odkrywek prowadzących eksploatację w wygasłych kimberlitowych kominach wulkanicznych, dawne ich pozyskiwanie wydaje się wręcz nieprawdopodobne. Zagadkę tę wyjaśnia zjawisko wietrzenia przypowierzchniowych skalnych czap tychże kominów kimberlitowych. Znajdujące się w nich diamenty znalazły się na powierzchni ziemi w łatwej do penetracji zwietrzelinie skalnej. Wystarczyło dobrze i uważnie przesiewać i penetrować zwietrzelinę zalegającą na powierzchni terenu w okolicy występowania kominów kimberlitowych, aby znaleźć znajdujące się niej diamenty. Jednym z nich był też Koh i Nor. Występowanie diamentów w Indiach związane jest z powstawaniem Himalajów na przełomie kredy i trzeciorzędu około 100 milionów lat temu. Obecny Półwysep Indii jest nadal spychany przez siły górotwórcze pod kontynent azjatycki. Zjawisku temu obecnie towarzyszą już tylko związane z tym trzęsienia ziemi. Na początku tego okresu istniał tu intensywny wulkanizm. Objął on Wyżynę Dekanu, gdzie obszar law bazaltowych zajmuje obecnie około 500 tys. km kwadratowych (półtora powierzchni Polski). Prawdopodobnie pierwotnie był on dwa razy większy. Lawy bazaltowe osiągają tu grubość do 2 km i tworzone były przez kilka cyklów erupcyjnych. Przykryły one kominy wulkaniczne przez które wydostawała się lawa. Zjawiska te zachodziły przy wysokich ciśnieniach i temperaturach w wyniku czego w wielu kominach powstawała skała kimberlitowa zawierająca diamenty. Podczas kolonialnych rządów Anglicy nie byli zainteresowani poszukiwaniem indyjskich diamentów, gdyż posiadali już afrykańskie złoża, gdzie uzyskiwano, je bez większych problemów. Dlatego do tych złóż powrócono dopiero w sytuacji, kiedy w XXI wieku Indie osiągnęły status jednego ze światowych mocarstw.

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

Rio Tinto

Angloaustralijski gigant górniczy z siedzibą w Londynie, między innymi specjalizuje się w wydobyciu diamentów. Jest to jedna z najbardziej jego dochodowych branż górniczych. Powszechny spadek cen surowców najmniej dotkną diamenty. O ile metale szlachetne i kolorowe odnotowały spadki dochodzące nawet do 50 % strat w stosunku do swoich cen szczytowych, to diamenty również straciły, ale w granicach pięć raz mniejszych. Wynika to z ich coraz mniejszej podaży związanej z wyczerpywaniem się starych złóż i braku nowych odkryć oraz inwestycji. Od początku obecnego wieku koncern ten na zaproszenie władz Indii penetrował wspomniany obszar Dekanu, a przede wszystkim rejon w pobliżu od kilkuset lat eksploatowanego, mało wydajnego komina kimberlitowego złoża Panna w stanie Madhya Pradesh. Po dwóch latach intensywnych penetracji geologów tego koncernu w 2004 roku dokonano odkrycia kilku diamentonośnych kominów kimberlitowych w pobliżu Parku Narodowego Panna. Złoże znajdujące się na skraju dżungli nosi nazwę Bunder (hinduskie Małpa). Zawiera ono około 27,4 mln karatów. Jego wartość ocenia się od 5 do 10 miliardów USD. Koncern przygotowuje się do eksploatacji, która ma się rozpocząć w końcu obecnej dekady. Przewiduje się wydobycie około 3 milionów karatów rocznie. Pozornie nie jest to wiele, bo Alrosa i de Beers mają podobne kopalnie. Jednak diament, diamentowi nie równy. Indyjskie diamenty słyną ze swojej czystości i blasku (Golconda), co powoduje, że ich cena jest wyższa niż wydobywanych przez konkurencję.  Koszt inwestycji ocenia się na 500 mln USD. Zatrudnienie związane z tą inwestycją wyniesie ok. 30 tys. ludzi. Pod tym względem Rio Tinto stanowi konkurencję dla dostaw rosyjskich diamentów, które masowo dostarczane są do Indii.

Dolina diamentów

O indyjskich diamentach nawet w specjalistycznych wydawnictwach było dotąd cicho. Coraz bardziej mocarstwowa rola Indii powoduje, że również diamenty tego kraju budzą coraz szersze zainteresowanie. O tym, że istniało ono od dawien dawna, świadczy znana legenda zawarta w „Księdze tysiąca i jednej nocy”. Podczas drugiej podróży Sindbad wspomina zstąpienie do Doliny Diamentów. „Ziemia usłana byłą diamentami, lecz wśród nich roiły się potężne węże, przed którymi schronienia szukałem w jaskini. Tam wysiadywała jaja jeszcze jedna wężyca. Spędziłem z nią noc, wielkim dręczony strachem. Ledwo trzymając się na nogach z głodu, grozy i zmęczenia, odważyłem się wyjść rano i nagle duży kawał mięsa runął do moich stóp. Przypomniałem sobie opowieści o handlarzach diamentami, którzy wrzucają do tej doliny świeżo zarżnięte owce. Diamenty przyklejają się do mięsa, a gdy sęp lub orzeł wyniesie zdobycz na szczyty gór, kupcy odpędzają ptaki i zabierają cenne kamienie. Szybko napełniłem zatem kieszenie diamentami, przywiązałem mięso do piersi i położyłem się na plecach. Orzeł wkrótce uniósł mnie na wierzchołek góry, gdzie jakiś człowiek odgonił go krzykiem, po czym zdumiał się wielce na mój widok. Oddałem mu nieco diamentów i opowiedziałem swoją przygodę.” Na uwagę zasługują realia przyrodnicze tej opowieści. Głębokie wąwozy, dżungla i diamenty widoczne gołym okiem w zwietrzelinie skalnej.

Diamentowa polityka 

Indie są jednym z czołowych producentów brylantów (szlifowanych diamentów). Dotąd w surowiec zaopatrywali się oni za pośrednictwem kilku giełd zachodnich (Amsterdam, Londyn, Dubaj, Tel Aviv), płacąc za to ustalane tam ceny. Ich monopolistyczną rolę złamał rok temu Władimir Putin zawierając umowę o ich bezcłowym dostarczaniu z Rosji do Indii. Teraz Indie będą mieć własne źródło zaopatrzenia i to w towar najlepszej jakości. Pod tym względem  prowadzą one pragmatyczną politykę korzystając z Rio Tinto. Nie przeszkadza im to w innych sporach, również diamentowych z Anglią. Nie mieszają oni polityki z interesami i dobrze na tym wychodzą.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Indyjski klejnot w brytyjskiej koronie Reviewed by on 4 stycznia 2016 .

Brytyjskie i hinduskie media informują o debacie dotyczącej zwrotu najsłynniejszego diamentu świata Koh i Noor („Góra światła”). Od 1850 roku diament ten zdobi koronę Zjednoczonego Królestwa. Rząd brytyjski nie zamierza tego czynić, gdyż jak to uzasadnia, był on „darem wiernych poddanych” królowej Wiktorii. Ta zaś postępowała z nim, jak uważała to za stosowne. Ogromny diament

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź