Artykuły

A. Maksymowicz: Duży spór o małe wyspy

3G3C6292

źródło: commons.wikimedia.org

Niezamieszkałe dotąd wyspy i wysepki na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim przez długie lata były tylko przedmiotem sporów dyplomatycznych państw roszczących sobie prawo do ich posiadania. Pod koniec minionego tysiąclecia zaczął się on zaostrzać. Powodem były prognozy amerykańskiej służby geologicznej o występujących w pobliżu złożach ropy i gazu ziemnego. Zasoby te nie są byle jakie, bo liczone w miliardach baryłek i bilionach metrów sześciennych gazu ziemnego. Służby geologiczne USA prowadzą intensywne badania w rejonach stanowiących szczególne zainteresowanie tego państwa w skali całego globu. Morza otaczające Chiny i państwa Dalekiego Wschodu od przynajmniej dwudziestu lat są pod czujnym okiem tego mocarstwa. Jak wiadomo wynika to z nieprzewidywalnego jeszcze w skutkach wzrostu potęgi gospodarczej Chin i związanych z nimi państw sojuszniczych. Ich praktycznie niczym nieograniczony rozwój budzi zrozumiałe zaniepokojenie USA. Flota wojenna tego mocarstwa od zakończenia drugiej wojny światowej w całości kontroluje sytuację na Pacyfiku. Jej siła i sprawność nie podlega dyskusji. Patrole jednostek wojskowych na tym oceanie obejmują również rejony wspomnianych wysp. Jednak Stany Zjednoczone nie wypowiadają się do kogo mają należeć te sporne wyspy. Proponują one tylko, aby konflikt ten został rozstrzygnięty pokojowo miedzy zainteresowanymi stronami. Stawiają się one w wygodnej sytuacji arbitra pilnującego porządku na oceanie i przyległych do niego włościach. Ponieważ sprawy te są niezwykle zawikłane, każde rozstrzygnięcie może być dla innych krzywdzące. Z tego wynika, że pokojowe rozstrzygnięcie jest mało prawdopodobne, a praktycznie coraz mniej możliwe. Ten skomplikowany i niemożliwy do spokojnego rozwiązania węzeł jest niezwykle korzystny dla USA i dla utrwalania ich wpływów w tym regionie. Jednak bezstronność tego państwa jest pozorna, dyplomatyczna i deklaratywna. W rzeczywistości wspiera ono stronę słabszą, co jest kanonem polityki anglosaskiej, przeciwko silniejszym Chinom.

Miniaturowe wyspy Spratly

Morze Południowochińskie pełne jest płytko występujących podwodnych skał. Czy jednak rafy koralowe, ich fragmenty, mielizny i podwodne skały ukazujące się na powierzchni morza często tylko podczas odpływów to wyspy czy nie? Ci, którzy chcą je mieć pod swoim panowaniem, twierdzą, że tak. Obszar, na którym znajduje się wyraźnie zaznaczonych 100 albo i 200 a nawet 400 tego rodzaju obiektów zajmuje powierzchnię około 400 tys. km kwadratowych. Prawdziwych większych wysp jest tu tylko 22. Łączna ich powierzchnia to nie wiele więcej niż 5 km kwadratowych! Rejon ten znajduje się ok. 1500 km na południe od ChRL i około 330 km od roszczącego sobie również do niego prawa Wietnamu. Położenie archipelagu u wybrzeża Filipin spowodowało, że kraj ten rozciągną nad nim swoją kontrolę administracyjną i wojskową. Archipelag ten zamyka jeden z najważniejszych szlaków morskich prowadzących z Oceanu Indyjskiego przez Cieśninę Malakka do Chin i Japonii. Przepływająca tędy wartość surowców i towarów liczona jest w bilionach dolarów rocznie. Morska kontrola i blokada tych niezliczonej w rzeczywistości obiektów skalnych nie jest możliwa. Korzystają z tego Chiny, przytwierdzając do kolejnych skał swoje oznaczone boje. Filipińskie lotnictwo konsekwentnie je jednak niszczy. Nie dopuszcza też do żadnych prób osiedlenia się na większych wyspach przybyłych tu Chińczyków. Podobnie jak eliminuje z tego akwenu chińskich rybaków, którzy nie zawsze potrafią odróżnić podstawowe gatunki poławianych ryb. Często dochodzi tu do incydentów, w wyniku których giną też ludzie. Obszar ten został spenetrowany przez służby geologiczne USA. Dostępne na ten temat publikacje ukazują przynajmniej kilkanaście stosunkowo płytko zalegających formacji skalnych zawierających gaz ziemny i ropę naftową. To „płytko” jest liczone od dna morskiego, które wokół tych wysp znajduje się na głębokości około 1500 m. Od tego dna trzeba przynajmniej drugie tyle odwiercić albo i nawet dwa razy tyle, aby dostać się do złóż gazu i ropy. Dla obecnej techniki wierceń podmorskich nie stanowi to żadnego problemu. Zasoby tego basenu ocenia się na około 28 milionów baryłek ropy naftowej i blisko 100 miliardów metrów sześciennych gazu. Jest to zaledwie ok. 2,5 proc. światowych zasobów. Zdania na ten temat są jednak podzielone, gdyż Chiny zasoby te oceniają na co najmniej dziesięciokrotnie większe.

Wyspy Paracelskie

W tle sporów o wyspy Spratly toczy się wietnamsko-chiński konflikt o Wyspy Paracelskie. Położone są one na tym samym morzu przy wejściu do Zatoki Tonkijskiej. Spór o te wyspy ma już znaczenie tylko historyczne. W 1974 r. Chiny szturmem wojskowym odebrały je Południowemu Wietnamowi. Od tego czasu należą one do Chin. Obecny Wietnam bezskutecznie stara się o ich zwrot. Archipelag składa się z 30 małych koralowych wysp, z których największa ma ok. 2 km kwadratowe powierzchni. Wyspy te rozrzucone są na obszarze około 15 tysięcy km kwadratowych. Archipelag ten jest położony w równych odległościach po 330 km od Chin i Wietnamu i jest niezamieszkały. Odkryte wzdłuż wietnamskiego wybrzeża duże zasoby gazu i ropy naftowej wskazują na możliwości ich występowania w pobliżu wysp. Z tego głownie powodu Chiny nie zamierzają ich zwracać Wietnamowi. Ten jednak przy pomocy rosyjskich koncernów naftowych prowadzi intensywne poszukiwania na tym kierunku. Osiągnęły one sukces w postaci wydobycia ok. 4 miliardów baryłek ropy rocznie, czyli około pół miliarda ton. Dla porównania polskie szczytowe wydobycie osiąga ok. 1 milion ton. Jest to jednym z elementów powodujących, że PKB tego kraju regularnie wzrasta w tempie ok. 7,5 proc. rocznie. Wsparcie rosyjskiego kapitału i ostentacyjne wspólne rok temu manewry marynarki wojennej USA i Wietnamu w pobliżu tych wysp miały na celu ostudzić dalsze zapędy Chin w stosunku do Wietnamu. W odpowiedzi Chiny rozpoczęły turystyczne rajdy na Wyspy Paracelskie demonstrując niezłomną wolę ich posiadania, zagospodarowania i oddalenia w ten sposób wszelkich do nich pretensji Wietnamu.

Wyspy Senkaku

Stanowią końcową część łańcucha koralowych wysp japońskich (Riukiu) ciągnących się ok. 1200 km od wyspy Kiusiu w kierunku Tajwanu na Morzu Wschodniochińskim. Wyspy te znajdują się ok. 170 km na północ od Tajwanu. Historycznie w 1895 roku zostały on odebrane Chinom i zaanektowane przez Japonię. W skrócie sytuacja ta trwa po dzień dzisiejszy. Jest to pięć skalistych wysp koralowych o powierzchni od 800 m kwadratowych do 4,3 km kwadratowego. Łączna ich powierzchnia to ok. 7 km kwadratowych. Ich jedynymi mieszkańcami są dzikie kozy i gatunki zagrożonego kreta. Coraz bardziej stanowcze kroki w kierunku przejęcia tych wysp przez Chiny powodują mobilizację militarną Japonii i USA na tym akwenie. Wydaje się, że tocząca się zimna wojna o te wyspy ma bardzo wątpliwe uzasadnienie gospodarcze. Jedynie prestiż ich posiadania i nieoddawania ich pod przymusem jest motorem samonapędzającej się spirali konfliktu.

Kość niezgody

O zasobach ropy i gazu w strefie wysp Senkaku na razie nic konkretnego nie wiadomo. Jednakże amerykańskie służby geologiczne generalnie w basenie Morza Wschodniochińskiego oceniają ich zasoby w miliardach ton ropy i w bilionach metrów sześciennych gazu. Oba państwa starają się zabezpieczyć pod tym względem własne interesy. Okazać się może, że cały spór o te wyspy był bezprzedmiotowy. Prognozy są niezwykle zachęcające. Jednak prognozy to nie rzeczywistość. Tak się składa, że w poszukiwaniach surowców niejeden już raz najpewniejsze prognozy okazały się na końcu tylko prognozami. Być może, że z tych właśnie powodów nic konkretnego o zasobach ropy i gazu w rejonie tych wysp nawet nie wspomina się w relacjach naukowych, badawczych i poszukiwawczych, jakie zamieszczone są w Internecie. Wątpliwości, co do prognoz wodorowęglanów na tym terenie nasuwa ich brak wokół pobliskiej dużej wyspy jaką jest Tajwan. Symboliczna eksploatacja gazu i ropy na tej wyspie jest poniżej tego, co wydobywa Polska na swoim terytorium. Trudno zgadnąć, dlaczego, akurat na pobliskich Wyspach Spratly ta ropa i gaz miałyby występować. Jak na razie poza ogólnymi oświadczeniami służby geologicznej USA nic na ten temat nie wiadomo. Trzeba zastrzec, że oświadczenia te dotyczą całości Morza Wschodniochińskiego, a nie bezpośrednio Wysp Spratly. Na przykładzie Tajwanu widać, że prognozy znalezienia w tym rejonie poważnych zasobów złóż węglowodorów są być może realne, ale dotarcie do nich wymaga jeszcze długich i kosztownych poszukiwań. Rozpowszechnianie mało wiarygodnych informacji o zasobach ropy i gazu wokół tych wysp służy narastaniu konfliktu. Na tym mogą dobrze wyjść tylko Stany Zjednoczone. Rzucona przez nie kość niezgody o nic nie znaczące wyspy zaczyna przynosić swoje zatrute owoce.

Artykuł pierwotnie ukazał się na portalu „Przemysł Skalny” www.przemysl-skalny.pl

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Duży spór o małe wyspy Reviewed by on 4 stycznia 2014 .

Niezamieszkałe dotąd wyspy i wysepki na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim przez długie lata były tylko przedmiotem sporów dyplomatycznych państw roszczących sobie prawo do ich posiadania. Pod koniec minionego tysiąclecia zaczął się on zaostrzać. Powodem były prognozy amerykańskiej służby geologicznej o występujących w pobliżu złożach ropy i gazu ziemnego. Zasoby te nie są byle jakie, bo

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź