Artykuły,Chiny news

A. Maksymowicz: Chiny: wojenny rynek surowcowy

Pozornie jest to taki sam rynek, jak każdy inny. Jego wartość i zyski zależą od cen na giełdzie. Chiny biorą pełen udział w rynkowych obrotach giełdy i płynących z niej strat oraz zysków. To wszystko prawda. Zauważa się jednak równoległy inny nurt chińskiej gospodarki. To, co jest jej potrzebne, jest wydobywane i przetwarzane niezależnie od tego, jaki jest ekonomiczny i gospodarczy efekt cen giełdowych.

china_resourcesTa podwójna „księgowość” dotycząca pozyskiwania surowców jest czymś całkowicie nowym w liberalnej gospodarce naszego globu. Przypomina ona raczej stan, który panuje w czasie wojny. Nie liczą się wtedy żadne koszta. Liczy się zwycięstwo, w wyniku którego wszelkie nakłady zwracają się wielokrotnie. Wydaje się, że właśnie ta filozofia przyświeca chińskim decydentom mimo, że na świecie panuje niczym nie zmącony pokój w polityce i globalnej gospodarce. Przykładów tego stanu rzeczy nie brakuje.

Złoto
Chiny są największym producentem złota na świecie. Wydobycie tego kruszcu wynosi tu ok. 400 t rocznie. Drastyczny spadek jego ceny wyniósł ostatnio ok. 25 proc. Dla wielu inwestorów był to sygnał wstrzymania mało już opłacalnego jego wydobycia. Tak na spadki giełdowe reaguje liberalna gospodarka, ale nie chińska. Ta ostatnia bierze tylko udział w grze giełdowej, ale same jest od niej całkowicie niezależna. Inni wstrzymują się z operacjami związanymi ze skupem i pozyskiwaniem złota, ale nie dotyczy to Chin. One mimo trwającej bessy w tym roku zamierzają zwiększyć jego wydobycie o ok. 10 proc. Podobnie rynek chiński nadal skupuje złoto. Tym razem jeszcze chętniej, bo jego cena jest coraz niższa.

Jego import w minionym roku osiągnął rekordową skalę 834 t i był blisko 100 proc. większy niż przed rokiem. Świat zastanawia się, po co Chińczykom potrzebne jest złoto. Nie służy ono do żadnej intratnej produkcji poza jubilerstwem i wytwarzaniem wszelkiej biżuterii. Wszyscy jednak ubierają się w tym kraju raczej skromnie i nie obnoszą ze złotymi ozdobami. O co więc chodzi? Głośno się o tym nie mówi, ale od dłuższego czasu wiadomo, że Chiny chcą zastopować niczym nieograniczone drukowanie dolara, na którym ich gospodarka ponosi straty. Jest to czynność wielce skomplikowana, bo z dolarowego obrotu w eksporcie do USA Chiny mają też kolosalne zyski. Ostatnio jednak wobec światowego kryzysu gospodarczego dochody te wyraźnie maleją. Chiny dążą do tego, aby przy pomocy złota zastąpić dolara ich własną walutą, mającą pokrycie w złocie. Wtedy sytuacja się odwróci i drukowanie chińskiego juana ma dać im dodatkowe zyski, płynąc ze światowego handlu.

Węgiel kamienny
Jego ceny dołują i pod znakiem zapytania stawiają dalsze istnienie kopalń w naszym kraju. Problem ten w ogóle nie istnieje w Chinach. Kraj ten coraz bardziej uniezależnia się od drogiego importu. Rezygnuje on z zamorskich dostaw z Australii, Indonezji i USA na rzecz jego zwiększonego wydobycia we własnych kopalniach. Import zmienia swój kierunek z dostaw drogą morską na lądową, która jest pewniejsza i stabilniejsza.

Pod tym względem są to tanie inwestycje w złoże Tavan Tolgoi w Mongolii, skąd dostawy dają Chinom oszczędności rzędu 6 mld dolarów. Nie mówiąc o tym, że zasoby tego surowca liczone są tu w dziesiątkach miliardów ton i położone na pustyni Gobi około 60 km od chińskiej granicy.

Podobnie Chiny kilka miesięcy temu zainwestowały około 2 mld dolarów w największe na świecie złoża węgla kamiennego na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Zachodni analitycy oceniają, że pomimo gwałtownych prób zastąpienia węgla w chińskiej gospodarce przez gaz, energię jądrową i odnawialne źródła energii jego konsumpcja do 2030 r. podwoi się i wyniesie około 7 mld t. Prognozy te oparte są na małej konkurencyjności innych źródeł energii w stosunku do węgla kamiennego i stosunkowo łatwego jego pozyskiwania. Węgiel kamienny przynajmniej przez najbliższe 20 lat będzie nadal decydować o energetycznym bezpieczeństwie tego państwa, i to niezależnie od kształtowania się jego cen na światowych giełdach.

Miedź
Z ogólnej produkcji miedzi na świecie wynoszącej w 2012 r. około 20,5 mln ton blisko 40 proc. z tego zużywają Chiny. Z roku na rok wzrasta ich produkcja czystej miedzi. W minionym roku wysunęły się one na drugie miejsce pod tym względem z wielkością 1,5 mln t wyprzedzając Peru.

Szacuje się, że zasoby chińskich złóż wynoszą około 30 mln t i przy tak intensywnym ich wydobyciu wkrótce zostaną wyczerpane. Zużycie miedzi jednak stale wzrasta w tym kraju w skali ok. 10 procent rocznie! Podczas, gdy w pozostałych państwach świata spada ono w skali ok. 4 proc. rocznie (USA, UE, Japonia). Chiny czynią intensywne starania o zabezpieczenie swoich dostaw lądowych przede wszystkim z Afganistanu. Pierwsza faza ich udostępnienia miała polegać na eksploatacji zalegającego tuż pod powierzchnią ziemi ogromnego złoża rud miedzi Aynak o zawartości ok. 2,3 proc. Cu.

Jego zasoby metalu ocenia się na ok. 11 mln t. Atutem tego złoża jest jego położenie w odległości ok. 60 km od stolicy Kabulu. Do przetargu o prawo eksploatacji przystąpiło kilka firm anglosaskich. Wszystkie on zostały pokonane przez Chińczyków. Wydadzą oni na ten cel ok. 3 mld dolarów. Zatrudnią tu w przyszłości ok. 10 tys. ludzi. Ogromne w tym zakresie chińskie inwestycje w Afganistanie oraz w Mongolii i na Syberii z początku stabilizowały ceny miedzi na giełdzie. Teraz są one jednym z wielu powodów ich stopniowego i powolnego spadku. Nie zmienia to skali ich chińskiego zapotrzebowania, a nawet wręcz przeciwnie: im niższe ceny miedzi, tym większa jej konsumpcja w Chinach.

Wojenna strategia bez wojny
Nie rozwijając szczegółowo całej palety ekspansywnej polityki surowcowej Chin, trzeba zauważyć, że w pozostałych branżach górniczych sprawa wygląd bardzo podobnie. Dotyczy to przede wszystkim pierwiastków ziem rzadkich. Nie brakuje ich nigdzie na świecie. Tylko jednak w Chinach zainwestowano na tyle duże pieniądze dla ich odzyskiwania, że w jakiejś mierze cała współczesna technologia informatyczna jest pod tym względem od nich uzależniona. Kolosalne inwestycje budowlane i komunikacyjne, których dokonano w tym kraju, wymagały uruchomienia dziesiątków tysięcy kamieniołomów, piaskowni, żwirowni, glinianek i innych kopalń surowców chemicznych, ceramicznych, budowlanych, drogowych i energetycznych. Od 2 tys. lat nieustannie i dużym powodzeniem rozwija się finezyjna produkcja chińskiej porcelany, oparta na własnych złożach kaolinu.

Z pobieżnego tylko przeglądu chińskiej polityki gospodarczej wynika, że eksploatacja krajowych i zagranicznych złóż potrzebnych im surowców prowadzona jest bez względu na koszta kształtowane przez światowe giełdy. W tym kontekście opłacalność ich eksploatacji w krótkim okresie rozliczeniowym może być deficytowa. Jednak liczona w dziesiątkach lat ma pokryć doraźne straty i przynieść jeszcze znaczne dochody. Jest to długofalowa i dalekowzroczna wojenna strategia chińskich przywódców realizowana bez formalnego prowadzenia wojny i bez przestrzegania obowiązujących na całym świecie liberalnych zasad ekonomii.

Ten styl organizowania gospodarki jedni nazywają chińską przebiegłością, fałszywym podstępem i dążeniem do celu bez zwracania uwagi na koszty. Zapewne w każdym z tych stwierdzeń jest jakaś cząstka prawdy. Jednak ci, którzy głoszą tego rodzaju poglądy, najczęściej sami posługują się tymi metodami, które w konfrontacji z chińską pracowitością okazały się nieskuteczne.

Chiński przykład
Jest zaraźliwy. Prawie wszyscy sąsiedzi tego państwa naśladują je pod tym względem. Co najdziwniejsze: że osiągają oni na tym polu podobne sukcesy jak ich chińscy mistrzowie. Zacząć wypada od kraju najbardziej poszkodowanego w konfrontacji systemowej, jakim jest komunistyczny Wietnam, który szybko dogania Polskę pod względem rozwoju gospodarczego. Jego przewartościowanie polityczne też jest godne uwagi. Do swoich bliskich sojuszników zalicza on USA, którego flota wojenna stacjonuje w portach tego państwa na zasadach gościnności i przyjaźni.

Znaczący rozwój gospodarczy odnotowują Indie, Rosja, Korea Południowa, Tajlandia i Laos. Nie zawracają one sobie głowy wymysłami typu „polityka klimatyczna”, choć aktywnie na ten temat debatują i zachęcają swoich europejskich partnerów do kontynuacji tego programu. Chiński przykład na szeroką skalę wdrażany jest przez ich azjatyckich sąsiadów. Polska leży daleko od Chin, jednak wypadałoby się przynajmniej zastanowić, czy płynący z tego kraju przykład skutecznej polityki surowcowej nie powinien być u nas naśladowany.

Wszak podobnie jak Państwo Środka jesteśmy krajem surowcowym i mamy szansę na podobny sukces. Rzecz jednak w tym, że trzeba tego jeszcze chcieć i umieć wprowadzić to w życie.

Artykuł ukazał się oryginalnie na portalu nettg.pl.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Chiny: wojenny rynek surowcowy Reviewed by on 30 lipca 2013 .

Pozornie jest to taki sam rynek, jak każdy inny. Jego wartość i zyski zależą od cen na giełdzie. Chiny biorą pełen udział w rynkowych obrotach giełdy i płynących z niej strat oraz zysków. To wszystko prawda. Zauważa się jednak równoległy inny nurt chińskiej gospodarki. To, co jest jej potrzebne, jest wydobywane i przetwarzane niezależnie od

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 13

  • Panu PZ dziękuję za uzupełnienie wiedzy o Eugeniuszu Kwiatkowskim. Pisząc z pamięci i w pośpiechu pomyliłem tytuł dzieła, za co najmocniej przepraszam. Kiedyś próbowałem zorganizować nawet zbiórkę publiczną na wydanie tej ksiązki.. Napisałem pochwalny elaborat, który był publikowany w prasie. Rozesłałem informacje, prośby, propozycje. Odpowiedzią było głuche milczenie. Koszt wydania kilka lat temu było to około 40 tys. złotych. Osobiście na taki wydatek nie było mnie stać. Co tam mnie? Nie stać też pańśtwa polskiego, ani też zadnej z licznych instytucji noszącej jego imię. i nie chodzi tu o te marne 40 tys. złotych. Ich nie stać na żadną składkę przeznaczoną na ten cel! To jest dowód na to, że praca ta mogłaby zaprzeczyć wielu bardzo popularnym tezom opartym na politycznych interesach, a nie na rzetelnej ocenie korzyści i strat, jakie przynoszą konkretne działania, bezstronne oceny i odważne propozycje. Owszem Kwiatkowski uzasadnia, że morskie kraje dochodziły do wielkiej potęgi gospodarczej i politycznej. Jednak jego główna teza polega na abstrahowaniu od rodzaju rządów. Często totalirtarne rządy potrafiły dojść do niezwykłych sukcesów, kiedy demokracje były niedołęzne i zdemoralizowane. Oczywiście było też i odwrotnie. Rzecz zależała od ludzi jacy kierowali danym państwem, a nie od sposobu sprawowania władzy. Moim zdaniem to jest podstawowa przyczyna dla której książka ta w obecnym sytemie politycznym nie może być wydana i udostępniona szerokim gremiom ludzi interesujących się gospodarczym dobrobytem narodów.

    • Panie Adamie, czy adres mailowy podany pod artykulem [email protected] jest kontaktem do pana? Nie bedziemy robic tematu pobocznego na forum, ktory nie dotyczy Azji, ale o ksiazce chetnie porozmawiam. Jesli to nie ten mail to pros

      • Avatar PZ

        To prosze admina, aby przeslal na adres ktorego pan uzywa moj adres e-mailowy w tym celu. Kwiatkowski zawsze uwazal sie za demokrate co podkreslal, wiec antysystemowy na pewno nie jest.

      • Avatar Adam M.

        OK. Adamin zapewne przekaże mój adres email lub odwrotnie. Owszem Kwiatkowski był demokratą, ale realnie oceniał wydarzenia, przyczyny i skutki. Wyniki jego pracy sa obiektywne i nie mają żadnego związku z jego osobistymi przekonaniami..Na tym moim zdaniem polega też wielkosć jego dzieła. Dlatego uważam, że mają one nieprzemijającą wartość poznawczą.

  • @ Adam M.

    Przepraszam, może jestem słabszy, ale Chiny powinne kupować surowce kiedy są tanie. Może po prostu podejmują słuszne ryzyko biznesowe, które zwróci się im z nawiązką?

    • Tak powinno być, ale tak nie jest. Chiny przede wszystkim kupują wtedy, kiedy surowce są im potrzebne i to niezaleznie od ich ceny. Ich polityka zmierza nie do kupowania po najniższych cenach, ale do uniezależnienia sie od ryzykownych rynków i dostaw. Tu na ogół wykupują najkorzystniejsze złoża i starają sie o dostęp do nich, jak ma to miejsce w Kazachstanie, Mongolii, Afganistanie i na końcu w Rosji. Mając takie rezerwy walutowe stac ich na taką politykę surowcową.

  • AM

    drogi autorze – istnieje od dawna pytanie – czy gospodarczy sens ma skupowanie za wszelka cene zloz samego ich zarania i zrodla. czy tez jak robi to reszta swita – na wolnym rynku
    plusem jest posiadanie tychcze zrodel minusem jest przeplacanie nieraz przeciw sobie, poniewaz chinskie przedsiebiorstwa panstwowe oferuja nierynkowe i kosmiczne ceny, podnoszac tym samym uiszczane przez nie oplaty – wiec niby traca (choc deale te zawieraja te czesto technologie pozwalajace na odwierty na morzu chinskim, ktorych to sposobow nabywcy sami nie posidaja)
    nie mozem tego becnie ocenic – to niedawny trend

    odnosnie poprzedniego artykulu i pogladow SSNNII tez mialem wapliwosci odnosnie pana udokumentownia rozrostu i potegi gospodarczej rosji, wplywu centrali na gubernie i oplacalnosci ekonomicznej tych inwestycji poza krotkoterminowa grabieza jak poprzednich bogact ziem rosyjskich

    • Wszystko zależy od konkretnej sytuacji i celów jakie ma się osiągnąć w wyniku przeprowadzonej transakcji. Być może, że z tekstu wynika, ze popieram i zachęcam do nasladowania chińską gospodarke, która nie liczy się z kosztami. Tak nie jest. Tylko to opisuję i prezentuję. Ponieważ chińska gospodarka surowcami ma charakter wojenny, jest więc wielce prwdopodobne, że wkrótce metoda ta morze sie poszerzyc. Lepiej byc na to przygotowanym. Chiński przykład surowcowy stosowany jest już w całej Azji, a w tym kierunku przesuwa się światowe centrum gospodarcze, a za nim polityczne i militarne. Polska nie ma szans na tak spektakularne zakupy złóż za granicą, jak robia to Chiny. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby bardziej szanować to co mamy na własnym terytorium i w sytuacji istniejącej już konfrontacji międzynarodowej trzymac te aktywa, a nie je likwidować. Odnośnie dokumentowania potęgi Rosji nie jest to moim ani celem, ani zamiaram. Również tak jak poprzednio tylko opisuje fakty, które są niepodważalne. Natomiast potegę Rosji dokumentuje World Bank klasyfikując ją na piątej pozycj światowych gospodarek z tendencją wzrostowa na przyszłosć. To tylko zauważam i podaję do wiadomości. Ich interpretaca może być rózna. Jednak fakty na które sie powołuje nie są na ogół przez nikogo kwestionowane i to jest głowny i podstawowy cel moich tekstów i materiałów. Przyznam się, że w tym kontekście styl rządów konkretnych państw w ogóle mnie nie interesuje. Odnotowuje natomiast ich osiągnięcia, efekty i postep technologicznyi gospodarczy w dziedzinie eksploatacji surowców. Pod tym względem staram się naśladować Eugeniusza Kwiatkowskiego, który znacznie wcześniej tezę tę uzasadnił w swoim nieprzemijającym dziele „Historia gospodarcza świata”. Na marginesie dodam, że dzieło to jest wielce niepopularne w obecnym czasie i w całości nigdy nie zostało wydane. Jak wynika z mojego w tej sprawie rozeznania, zadne wydawnictwo krajowe nie zamierza też tego uczynić.

      • Avatar PZ

        @Adam M.
        W kwestii Eugeniusza Kwiatkowskiego, bo to bardzo mnie interesuje, zdaje sie, ze ma pan na mysli ksiazke „Zarys dziejow gospodarczych swiata”, ktorej wydany zostal tylko I tom i to w 1947, nie pamietam aby bylo wznowienie. Mozliwe, ze ocenzurowany. Chyba nie jest tak, ze nikt nie chce ksiazki wydac, ale na przeszkodzie stoja kwestie finansowe? Byloby to niezwykle dziwne. Przyznaje natomiast, ze to dzwine, iz pan Drozdowski, jeden z ekspertow od Kwiatkowskiego, nie doprowadzil jeszcze do publikacji tej ksiazki w pelnej nieocenzurowanej wersji.
        Dlaczego mialoby to byc ksiazka obecnie niepopularna? Kwiatkowski mial genialny zmysl gospodarczy i szkoda, ze PRLowe miernoty skazaly go na wygnanie. Realizacja jego pomyslow wciaz ma ogromny sens gospodarczy, szczegolnie jesli chodzi o fiksacje na punkcie morza, ktorej dzieckiem jest Gdynia. Ja te morska fiksacje podzielam w pelnej rozciaglosci.

  • Rewelacyjnie sie czyta pana opowiesci o surowcach. Naprawde potezna dawka merytorycznej wiedzy.

    Z tym zlotem to zaiste jest ciekawa sprawa, szczegolnie, ze Niemcy jakis czas temu zdecydowali sie na repatriacje swoich fizycznych rezerw zlota z Paryza i Nowego Jorku do Frankfurtu. Nie ruszono rezerw z Londynu. Najpierw bylo o tym glosno, ale teraz przycichlo, natomiast cel operacji nie zostal wyjasniony do tej pory. Podobnie jest z Chinami, w tym sensie, ze bardzo ciezko jest prognozowac, co Chiny zamierzaja, bo bardzo oszczednie na ten temat mowia, najczesciej wcale, pozostaje wiec spekulowanie.
    Podwazenie pozycji dolara moim zdaniem raczej nie nastapi (zadna ze stron nie jest tym wbrew pozorom zainteresowana), dolar jest oparty na ropie, ale oslabienie wizerunku dolara jak najbardziej moze miec miejsce. Osobiscie bardziej sklaniam sie do punktu widzenia, ze juan na arenie swiatowej szybciej zastapi jena, a nie dolara.
    Jako ciekawostke powiem, ze Chiny podpisaly dzis umowe z RioTinto o zakupie zloz miedzi i zlota w Australii. To ilustruje zlozonosc sytuacji z jaka mierza sie zarowno Amerykanie, jak i kraje Pacyfiku. Australijczycy wieokrotnie dali do zrozumienia, ze nie chca wybierac pomiedzy Chinami i USA, ale w razie autentycznych problemow bezpieczenstwa w regionie nie beda mieli wyjscia. Mimo tych zapowiedzi przebazowywanie lotnictwa USA na Pacyfik przyspieszylo.

    Europa jedno mowi, co innego robi w kwestii wegla. Prosze zauwazyc, ze w ostatnich tygodniach mialo miejsce kilka dosc ciekawych wydarzen, miedzy innymi poparcie Komisje Europejskiej dotowania energii atomowej, jawnie wbrew stanowisku Niemiec. W samych Niemczech zas renesans przezywa wegiel (tak, tak) plynacy szerokim strumieniem ze Stanow Zjednoczonych, co jest efektem moim zdaniem blednych i kosztownych decyzji RFN o zamknieciu elektrowni atomowych, ktorego to ubytku wiatraki i panele sloneczne nie byly w stanie zastapic.

    Chiny to chyba na tym etapie cos znacznie wiecej niz tylko kraj surowcowy, Polski tez do takiej kategorii bym nie zaliczyl (choc z zupelnie innych powodow). Chiny przede wszystkim maja polityke przemyslowa, dokladnie wiedza w ktore branze wpuszczac zachodni kapital, a w ktore nie, w tej chwili uzupelniaja to polityka surowcowa.
    Polska nie ma ani jednej, ani drugiej, a potrzeba obydwu. Ostatnim, ktory ogarnial calosciowo ten temat byl E. Kwiatkowski, ale bylo to dawno.
    Sprzedawanie drewna, czy miedzi, a kupowanie mebli i elektroniki to dla Polski bedzie marny biznes, bez wzgledu na to z kim takie transakcje beda mialy miejsce.

    • Co będzie z tym dolarem to się jeszce okaże. Być może, że jeszce długo utrzyma on swoją pozycję. Jednak gromadzenie złota i jego największe wydobycie w Chinach jest zastanawiające. Po co to robią? Prawdopodobnie nie będa oni zgodnie z Pana sugestią bez żadnej potrzeby i korzysci niszczyli dolara. Na jedną z takich alternatyw jednak intensywnie się przygotowują. To angielskie przysłowie mówi, że kto jest przygotowany na najgorsze rozwiązanie, ten już w połowie jest ubezpieczony. Transakcja z Rio Tinto nie wiadomo jeszcze, czy dojdzie do skutku, bo musi na nią wyrazić zgodę rząd Australii, a jeszcze tego nie uczynił. Samo to złoże jest niewielkie, ale daje Chinom kolejne doświadczenie i nowe przyczółki do dalszej ekspansji. Spadek cen miedzi jest dla nich szansą do nabywania tego rodzaju aktywów na całym świecie. Niemcy co innego głosząa i wymagają od innych pańśtw, a co innego robią. Osiem elektrowni węglowych jest akurat u nich w budowie. Jutro, w pojutrze winien ukazać się mój tekst na ten temat na portalu nettg.pl (publicystyka).Jasne, że Chiny to nie Polska i to pod każdym względem. Jednak moim zdaniem naśladowanie lepszych od nas jest wskazane, potrzebne i korzystne.

      • Avatar PZ

        Chiny to wschodzaca przemyslowa gospodarka, Polska zas sie deindustrializuje. To mialem na mysli zestawiajac te dwa kraje. Zyczylbym sobie, aby Polski rzad mial chociaz jakikolwiek program chociazby dla jednego sektora (np. gornictwa), oczywiscie nie polegajacy na zamykaniu wszystkiego jak leci i zachowywania sie jak likwidator, to juz bylaby gigantyczna poprawa. W tej kwestii jak zgadzam sie z panem w calej rozciaglosci, ze na Chiny powinnismy patrzec i sie uczyc.
        Tekst o hipokryzji Niemiec powinni przeczytac przede wszystkim ministrowie odpowiednich resortow, jak i szersze spektrum Polakow, aby miec swiadomosc tego co sie dzieje i przestac bezmyslnie kupowac bajki o emisjach CO2.
        Ja z ogromnym zainteresowaniem przeczytam.

  • Chiny wybrały strategie zbudowania wielkiego imperium gospodarczego, które swoim ogromem na znacznie
    przewyższy potencjał Ameryki. Kiedy zbudują to wtedy będą wszystko liczyli.
    Nazwanie tej strategii wojenną ma rzeczywiście sens, choć oczywiście nie o wojnę tu chodzi.

Pozostaw odpowiedź