Artykuły,Publicystyka

A. Łuszczkiewicz: The Royal Package Tour, czyli znaczenie wizyty księcia Williama i księżnej Kate w Indiach

Dokładnie w dniu, w którym Narendra Modi spotkał się z królową Elżbietą II podczas swojej podroży do Wielkiej Brytanii w listopadzie ubiegłego roku, Pałac Kensington wydał oświadczenie o planowanej na wiosnę 2016 roku podróży księcia Williama i księżnej Kate do Indii. Wydawałoby się, że podróż ta doskonale wpisze się w długą, sięgającą jeszcze czasów kolonialnych tradycję składania przez brytyjskich monarchów i członków rodziny królewskiej oficjalnych wizyt w Indiach – wystarczy przypomnieć chociażby przeprowadzoną z pompą wizytę syna królowej Wiktorii, Alberta, w 1920 roku, której celem było przede wszystkim wzmocnienie więzi z kolonią i potwierdzenie „lojalności” Indii względem Imperium Brytyjskiego; również i rodzice księcia Williama, książę Karol i księżna Diana, odbyli wspólną, kurtuazyjną podróż do Indii w roku 1992. Niemniej, czy wyprawa księcia Williama i księżnej Kate rzeczywiście stanowiła kolejną, tradycyjną i schematyczną wizytę monarchów? Czy wpłynęła ona na charakter stosunków brytyjsko-indyjskich bądź wizerunek rodziny królewskiej?

Od slumsów Mumbaju do blichtru Bollywood

Korzystając z terminologii indyjskiej, sześciodniową, rozpoczynającą się 10 kwietnia wizytę księcia Williama i księżnej Kate w Azji Południowej – w tym w Indiach oraz w Królestwie Bhutanu – określić można jako prawdziwą masalę. Jednym z podstawowych punktów tej swoistej królewskiej wycieczki zorganizowanej była szeroko rozumiana działalność charytatywna, w tym przede wszystkim spotkania z podopiecznymi różnorodnych organizacji non-profit – taki charakter miało spotkanie z dziećmi urodzonymi w slumsach Mumbaju czy wspólna gra z młodzieżą w krykieta (pod okiem samego Sachina Tendulkara, supergwiazdy i żywej legendy indyjskiego sportu). Ten aspekt książęcej wizyty uświetnić miała wieczorna gala charytatywna, w której udział wzięło wiele gwiazd Bollywood – Aishwarya Rai-Bachchan, Shah Rukh Khan czy znany zachodniej publiczności z filmu „Mission: Impossible – Ghost Protocol” Anil Kapoor. Jak to jednak często w przypadku tego typu gali bywa, charytatywny cel przyjęcia przyćmiło zainteresowanie kreacjami gości, w tym chabrową, inspirowaną indyjskim stylem suknią księżnej Kate, wartą w przybliżeniu 13 tysięcy złotych. Warto nadmienić, iż książę William złożył podczas gali kondolencje rodzinom ofiar pożaru świątyni w Kerali – w wyniku eksplozji petard i pożaru w świątyni Puttingal, śmierć poniosło 106 osób, a prawie 400 zostało rannych.

Długi cień kolonializmu

Podczas wizyty książęcej pary nie zabrakło ducha historii – indyjskie media obfotografowały księcia Williama i księżną Kate w chwili zadumy przy wspominaniu ofiar zamachu w hotelu Taj Mahal Palace w Mumbaju oraz przy okazji wizyty w Gandhi Smriti w New Delhi, obecnie muzealnym kompleksie, gdzie w 1948 roku zamordowany został Mahatma Gandhi. Najciekawsze jednak z historycznego punktu widzenia wydaje się złożenie wieńca pod All India War Memorial (popularnie zwanym Bramą Indii) w New Delhi 11 kwietnia. Złożenie kwiatów pod pomnikiem, na którym wyrytych jest kilkanaście tysięcy nazwisk indyjskich żołnierzy poległych na frontach I wojny światowej i w czasie trzeciej wojny brytyjsko-afgańskiej, idealnie wpisuje się w prowadzoną nie od dziś przez brytyjską rodzinę królewską tak zwaną soft diplomacy. I chociaż mogłoby się wydawać, że kolonialne rany dawno się zabliźniły, blizny te wciąż przypominają o ciemnych stronach historii brytyjsko-indyjskich kontaktów – bolesny pozostaje dla Indusów fakt, iż kraj ten wciągnięto do pierwszej wojny światowej (podobnie jak i do drugiej) bez pytania o zgodę, podczas gdy dominia takie jak Kanada czy Australia same decydowały o swoim zaangażowaniu. Nie bez znaczenia wydaje się przy tym wystawienie przez Indie największej armii w ramach Imperium Brytyjskiego, pod względem liczebności przewyższającej wszystkie armie dominiów razem wzięte – około 1,3 miliona żołnierzy walczyło na najróżniejszych frontach Europy, Azji i Afryki, o czym z perspektywy europocentrycznej łatwo się niestety zapomina. To właśnie rozczarowanie brakiem pozytywnych, prospołecznych przemian politycznych w zamian za poświęcenie indyjskich żołnierzy przełożyło się na wzmożenie działań niepodległościowych – o ironio, dokładnie dwa dni po wizycie książęcej pary w New Delhi przypadła 97. rocznica masakry w Jallianwala Bagh, gdzie setki pokojowo protestujących hindusów, muzułmanów i sikhów zginęły w wyniku zarządzonego przez Brytyjczyków ostrzału, który ustał dopiero w momencie, kiedy skończyła się amunicja.

źródło: commons.wikimedia.org

źródło: commons.wikimedia.org

 Soft diplomacy w cieniu kryzysu

Czwartego dnia wizyty książęca para odwiedziła Centre for Wildlife Rehabilitation and Conservation (CWRC), uczestnicząc w nowoczesnym safari w parku narodowym Kaziranga w stanie Asam i promując w ten sposób ochronę dzikiej przyrody. I chociaż serca internatów podbić mogły zdjęcia księżnej Kate karmiącej z butelki małe słoniątka, nie obyło się bez poważnych zgrzytów – kilka godzin po wyjeździe książęcej pary, kłusownicy zabili szóstego już w tym roku nosorożca. Tym samym, nie pomogło zwiększenie liczby strażników na czas wizyty książęcej pary – można mieć przynajmniej nadzieję, że skutkiem karmienia nosorożców i słoniątek przez księżną oraz tym bardziej stanowczych reakcji zbulwersowanej aktem kłusownictwa opinii publicznej będzie zintensyfikowanie działań na rzecz ochrony dzikiej przyrody… O ile jednak afera ta uderzyła przede wszystkim w stronę indyjską, książęcej parze odwiedzającej Indie towarzyszył inny, znacznie poważniejszy z perspektywy brytyjskiej problem.

Chociaż wizyta księcia Williama i księżnej Kate w Indiach pozbawiona miała być wymiaru politycznego, pewne szczególne okoliczności nie pozwoliły brytyjskiej opinii publicznej odnieść się do tej podróży w sposób neutralny – i nie chodzi tylko o długi, dostrzegalny nawet po niemal siedemdziesięciu latach cień kolonializmu. Indyjska firma Tata ogłosiła niedawno, że wycofuje się ze wszystkich swoich inwestycji w przemysł stali w Wielkiej Brytanii ze względu na ponoszone dzień w dzień milionowe straty. Tym samym, oznaczać to może upadek produkcji stali w Zjednoczonym Królestwie i utratę miejsc pracy przez co najmniej kilkanaście tysięcy pracowników. Sprawa jest na tyle poważna, że trafiła już do brytyjskiego parlamentu, intensywnie rozważającego alternatywne – poza zamknięciem hut – rozwiązania. Dość powiedzieć, że w związku z decyzją Tata skrócił swoje wakacje premier David Cameron, a minister ds. biznesu, Sajid Javid, przyspieszył powrót z Australii.

Jak doniosły media, zaniepokojony wycofywaniem się Tata z brytyjskiego rynku książę William podniósł kwestię w czasie rozmowy z premierem Narendrą Modim 12 kwietnia w New Delhi. Oczywiście, trudno się łudzić, by gest ten w jakikolwiek sposób wpłynął na decyzję zarządu firmy – ze spotkania z premierem książę William wyniósł zapewne jedynie silny uścisk Narendry Modiego, którego ślad na dłoni księcia natychmiast wychwyciły i szeroko skomentowały indyjskie media.

Nowa historia rodziny królewskiej

Po powrocie z Bhutanu, a przed wylotem do Wielkiej Brytanii książę William i księżna Kate przystąpili do realizacji ostatniego, choć być może najważniejszego dla nich punktu programu. Pozując wspólnie do zdjęcia na jednej z najsłynniejszych ławek świata (czy też na ławce mającej za sobą najsłynniejsze tło – mauzoleum Tadź Mahal), książęca para próbowała otworzyć nowy rozdział w historii brytyjskiej rodziny królewskiej. Rzecz jasna, nie chodziło tylko o sfotografowanie dwojga młodych, kochających się osób na tle najbardziej bodaj rozpoznawalnego budynku-symbolu miłości – przykre wspomnienia brytyjskiej monarchii związane są przede wszystkim z siedzącą samotnie księżną Dianą, której zdjęcie z lutego 1992 roku nie pozostawiało złudzeń w sprawie jej rozpadającego się małżeństwa z księciem Karolem. Innymi słowy, William i Kate nie tworzyli historii własnego małżeństwa; nie próbowali zatrzeć wrażeń związanych tylko z księżną Dianą; tworzyli pozytywny wizerunek całej firmy, marki, jaką jest brytyjska monarchia.

Trudno powiedzieć, czy książęcej parze udało się odczarować złe wspomnienia związane z historią rodziny królewskiej – wydaje się, że przywoływana w związku z ich wizytą w mauzoleum Tadź Mahal słynna fotografia księżnej Diany tylko przypomniała o upadkach i skandalach w najnowszych dziejach brytyjskiej monarchii. Niemniej, wizyta książęcej pary w Indiach udowodniła, że coraz większy wpływ na ogólny wizerunek rodziny królewskiej zaczyna mieć nie książę William, lecz księżna Kate – uśmiechnięta, jak na żonę przyszłego następcy tronu nieraz zbyt entuzjastycznie reagująca na próby gry w krykieta czy w piłkę nożną, sprawia wrażenie osoby sympatycznej, ciepłej, zachowującej się naturalnie i swobodnie. Nie należy jednakowoż sądzić, że księżna Kate robi w ten sposób jakąkolwiek królewską rewolucję – w ten właśnie sposób buduje pozytywny i pożądany, by nie powiedzieć umyślnie zaprojektowany i sterowany wizerunek brytyjskiej monarchii.

***

Na wizytę księcia Williama i księżnej Kate w Indiach spojrzeć można z dwóch stron. Z jednej, nie sposób nie dostrzec pustoty, a nawet hipokryzji pewnych działań – oto członkowie rodziny królewskiej kraju, który w wyniku kolonialnej ekspansji eksploatował Indie przez ponad 200 lat, zdają się bezrefleksyjnie łączyć odwiedziny w mumbajskich slumsach i składanie wieńców przy pomniku żołnierzy poległych w wojnach Imperium Brytyjskiego z pełną blichtru imprezą z gwiazdami Bollywood, na której ubrani w specjalnie zaprojektowane, bogato zdobione stroje goście zdają się urządzać raczej pokaz mody aniżeli zbiórkę charytatywną na rzecz biednych dzieci. Z drugiej jednak strony, William i Kate nie przypominali poważnych, sztywnych i niewylewnych monarchów wizytujących jedną ze swych kolonii – zachowywali się po prostu jak goście, cieszący się wszelkimi przygotowanymi dla nich atrakcjami; nawet spotkanie z urodzoną w slumsach młodzieżą pełne było życia, energii i nadziei, nie zaś smutku i cierpienia. Brzmi zbyt nierealnie? Bez wątpienia stworzenie takiej – potocznie mówiąc – aury „cukierkowatości” było celem jak najbardziej zamierzonym, zarówno ze strony budującej pozytywny wizerunek rodziny królewskiej, jak i promującej się pod względem turystycznym strony indyjskiej. Niemniej, nie wydaje się, by skutki tej wizyty okazały się rewolucyjne, nawet jeśli idzie o kwestie wizerunkowe – ci, którzy darzą książęcą parę sympatią, zapewne uśmiechali się życzliwie, oglądając zdjęcia księżnej karmiącej z butelki niesforne słoniątko; ci zaś, którzy odnoszą się do monarchii z dystansem, pewnie i w tej wizycie zwrócili uwagę przede wszystkim na elementy sztuczności i hipokryzji.

Antonina Łuszczykiewicz – absolwentka kulturoznawstwa dalekowschodniego, które ukończyła z wyróżnieniem, obecnie doktorantka na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Laureatka stypendium konfucjańskiego na uniwersytecie Xi’an Jiaotong Daxue. Autorka monografii „Psalmista szowinizmu”. Rudyard Kipling wobec Indii i Indusów (2014). Interesuje się historią relacji chińsko-indyjskich oraz tematyką związaną z uprzedzeniami i stereotypami. Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską poświęconą kulturowej interpretacji Pancha Shila. Pasjonatka języka chińskiego i hindi. 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Łuszczkiewicz: The Royal Package Tour, czyli znaczenie wizyty księcia Williama i księżnej Kate w Indiach Reviewed by on 23 kwietnia 2016 .

Dokładnie w dniu, w którym Narendra Modi spotkał się z królową Elżbietą II podczas swojej podroży do Wielkiej Brytanii w listopadzie ubiegłego roku, Pałac Kensington wydał oświadczenie o planowanej na wiosnę 2016 roku podróży księcia Williama i księżnej Kate do Indii. Wydawałoby się, że podróż ta doskonale wpisze się w długą, sięgającą jeszcze czasów kolonialnych

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź