Birma

A. Kłosińska: Być kobietą w Birmie

Aung San Suu Kyi (fot.: womens-forum.com)

Twarzą przemian zachodzących w Birmie/Myanmarze jest kobieta laureatka pokojowej nagrody Nobla, Aung San Suu Kyi. W świecie międzynarodowej polityki, zdominowanym przez mężczyzn, kobieta przewodząca transformacji ustrojowej kraju to rzadkość. W przeciwieństwie do wielu kobiet w polityce, które tak jak Żelazna Dama Margaret Thacher skupiają się na demonstrowaniu swojej siły, Aung San Suu Kyi ze swojej kobiecej delikatności uczyniła atut. Suu Kyi, choć będąca symbolem nieugiętości, niejednokrotnie dowiodła, że potrafi używać łagodności jako swojej karty przetargowej.

Jednak pomimo tego, że symbolem transformacji w Birmie jest kobieta, międzynarodowa prasa rozpisująca się na temat kraju, którym przez dziesięciolecia rządził jeden z najbrutalniejszych reżimów na świecie, nie za wiele miejsca poświęca sytuacji kobiet. Sama Aung San Suu Kyi, w Birmie znana też jako The Lady jest bardziej wyjątkiem wśród mężczyzn zaangażowanych w reformy, niż jedną z wielu kobiet mających coś do powiedzenia w kwestii zachodzących zmian.

ZMIANY JEDYNIE NA SZCZYCIE?

Kobiety są jednymi z najciężej doświadczonych ofiar birmańskiej junty wojskowej. Od czasu przejęcia władzy przez wojskowych w 1962, narzędziem wojny systematycznie używanym przez armię był gwałt. Według danych Międzynarodowej Koalicji przeciwko gwałtowi pomiędzy 2000 a 2008 udokumentowanych zostało ponad 1,800 przypadków gwałtów, natomiast liczba nieudokumentowanych przypadków jest wielokrotnie większa.

Ponadto, chociaż proces zmian w kraju rozpoczął się w 2011, wraz z nominalnym przejęciem władzy przez cywilny rząd Thein Seina (który złożony jest z emerytowanych wojskowych), sytuacja kobiet nie uległa znaczącej i widocznej poprawie. Wśród sztandarowych gestów dobrej woli ze strony rządzących było między innymi wypuszczenie na wolność ponad 1000 więźniów politycznych w roku 2011 (kilkuset z nich wciąż pozostaje w więzieniach) oraz zniesienie aresztu domowego ukochanej przez ludność Birmy Lady. Prawdziwym sprawdzianem przywiązania rządzących do zmian były wybory uzupełniające w kwietniu 2012, do których po raz pierwszy została dopuszczona partia noblistki, Narodowa Liga Demokracji (NLD). W rezultacie wyborów NLD zdobyła 43 z możliwych 44 miejsc w parlamencie złożonym z 635 posłów, w którym 25% miejsc konstytucyjnie wciąż zarezerwowanych jest dla wojskowych. Świat zachodni potraktował to jako ostateczny sygnał wiarygodności rządu i jeszcze w kwietniu sankcje częściowo zniosły Australia, Unia Europejska i Norwegia. W lipcu sankcje zostały zniesione całkowicie przez Stany Zjednoczone. Wzbudziło to krytykę ze strony birmańskich organizacji obywatelskich, które uważają, że sankcje zniesione zostały o wiele za szybko.

– Zmiany zachodzące na najwyższych szczeblach, o których piszą zachodnie media rzadko kiedy dotyczą zwykłych obywateli. – mówi Seng Gu, przedstawicielka Community Response Group , małej organizacji pozarządowej, która jak wiele w Birmie działa niezarejestrowana -To co dzieje się na szczycie nie ma większego wpływu na życie ludzi na prowincji, w szczególności kobiet. Z prowadzonych przez nas badań w terenie wynika, że kobiety w mniejszych wioskach często mają bardzo nikłe pojęcie o transformacji kraju – dodaje.

Jak wynika z raportu zatytułowanego Sytuacja kobiet w Birmie, opublikowanego przez ASEAN, pomimo tego, że rząd podpisał deklarację Milenijnych Celów Rozwoju, sytuacja zdrowotna kobiet ulega pogorszeniu i coraz więcej młodych kobiet umiera z powodu braku opieki medycznej. Według danych z 2005, Birma znalazła się na 190 ze 191 miejsc pod względem dostępu do opieki zdrowotnej. Badania UNAIDS mówią o 51,000 do 180,000 kobiet żyjących z HIV/AIDS.

MNIEJSZOŚCI ETNICZNE

Przemoc wobec kobiet i gwałt w szczególności dotyka mniejszości etnicznych, których według oficjalnych danych w Birmie jest 135. Jednym z głównych warunków pełnego zniesienia sankcji przez wiele krajów zachodnich było podpisanie zawieszenia broni z partyzantami z mniejszości etnicznych m.in. z Karenami, Szanami, Czinami, Kaczinami. Dlatego rząd za wszelką cenę dąży do podpisania paktów pokojowych. Saw Tin Win, który uczestniczył w negocjacjach pokojowych z ramienia partii NLD mówił w kwietniu 2012 – To porozumienie podpisane było na pokaz, trudno stwierdzić, ile ze swych obietnic rząd naprawdę zrealizuje.

Ponadto, rozległe złoża naturalne Birmy (kraj bogaty jest m.in. w gaz, węgiel, kamienie szlachetne) znajdują się w dużej części w regionach zamieszkanych przez mniejszości etniczne. Choć w rozmowach z zagranicznymi oficjelami władze zapewniają o pokoju w Birmie, z raportów międzynarodowych organizacji pozarządowych wyłania się zgoła inny obraz. W marcu 2012 nowojorskie Human Rights Watch opublikowało raport zatytułowany Nieopowiedziane tragedie, z którego wynika, że w regionie Kaczin, gdzie wciąż toczą się walki, w których armia używa żołnierzy dzieci oraz min przeciw ludzkich. Na początku maja, organizacja zrzeszająca kobiety pochodzące z mniejszości etnicznej Kaczin zamieszkującej tereny przy granicy z Chinami, Kachin Women Association Thailand (KWAT) donosiła o brutalnym gwałcie mającym miejsce w kościele w miejscowości Pang Wa. Kaczini to jedna z najbardziej represjonowanych mniejszości w kraju. Obecnie ponad 70000 z nich znajduje się w obozach dla uchodźców, w których jeszcze do niedawna rząd nie dopuszczał wielu organizacji humanitarnych. Choć Kaczinowie są szczególnie dotknięci systematycznym łamaniem praw człowieka przez władze, nie są oni wyjątkiem. Jak twierdzi Women’s League of Burma (WLB) , największa organizacja walcząca o prawa kobiet w Birmie, jednym z głównych problemów jest to, że w negocjacjach pokojowych nie uczestniczą kobiety, ani ze strony rządu, ani ze strony partyzantów. W maju 2012 rząd ogłosił powstanie Union Peace Making Working Committee, któremu współprzewodniczy minister kolei Aung Min, a w składzie komitetu znajdują się dwie kobiety.

To, że rząd wreszcie postanowił zaangażować kobiety w negocjacje jest dobrym znakiem ostrożnie mówi Tin Tin Nyo, sekretarz generalna Women’s League of Burma. Jednak dwie osoby na dwunastu członków komitetu to zdecydowanie niewystarczająco. Poza tym, kobiety nie są zaangażowane w rozmowy ze strony partyzantów, co zdecydowanie obniża wiarygodność i trwałość negocjacji – dodaje.

W czerwcu 2012, przedstawiciele komitety na czele z Aung Minem przyjechali do Bangkoku w celu rozmowy z birmańskimi organizacjami praw człowieka, które w większości swoją siedzibę mają w Tajlandii. Spotkali się oni również z przedstawicielkami WLB, które przedstawiły im swoje postulaty, między innymi zwołanie narodowej konwencji kobiet.

Jesteśmy zadowolone z rozmowy z komitetem. Aung Min wydaje się bardzo rozsądnym negocjatorem i obiecał nam, że przekaże nasze postulaty, takie jak stworzenie krajowej komisji praw kobiet rządowi w Nyapidaw. Po rozmowach jesteśmy dobrej myśli, jednak przed nami bardzo długa droga, nie wiadomo też na ile entuzjazm Aung Mina dzielą inni przedstawiciele rządu – mówi Tin Tin Nyo. Na pytanie czy Women’s League of Burma zamierza w przyszłości przenieść się do Rangunu albo Naypyidaw, sekretarz organizacji udziela wymijającej odpowiedzi – Oczywiście mamy to w planach, ale określenie ram czasowych przeprowadzki jest niezmiernie trudne. Jak wielokrotnie podkreślała Aung San Suu Kyi nie wiadomo na ile trwałe są zmiany zachodzące w kraju – odpowiada.

KOBIETY W FABRYKACH

Chociaż pozytywnym znakiem jest gotowość rządu do rozmów z organizacjami takimi jak Women’s League of Burma, sytuacja większości kobiet w Birmie nie ulega poprawie. Choć w krajach zachodnich, kobieta pracująca na budowie czy wykonująca ciężkie fizyczne prace w fabryce to raczej rzadkość, taki widok w Azji Południowo-Wschodniej nie jest niczym szczególnym. Co więcej, sytuacja w Birmie jest czymś odbiegającym nawet od azjatyckiej normy. Chociaż z uwagi na wieloletnią izolację kraju, nie istnieją żadne statystyki oceniające ilość kobiet zatrudnionych przy wykonywaniu najcięższych prac, wystarczy podróż wzdłuż głównych arterii komunikacyjnych kraju by dostrzec, że liczba kobiet wykonujących ciężkie fizyczne prace w skrajnie trudnych warunkach jest bardzo wysoka. Przykładowo, większość zatrudnionych w podrańguńskiej fabryce butów Tai Yi, w której pomiędzy lutym a kwietniem 2012, toczył się pierwszy oficjalny strajk w kraju to kobiety. Pod koniec marca 2012, tuż przed wyborami uzupełniających 10 z protestujących kobiet zostało brutalnie pobitych przez policję. Celem policjantów były w szczególności robotnice- mówiła dzień po pobiciu jedna z uczestniczek protestów, demonstrując siniaki na głowie. Jednak radość wygranej partii Suu Kyi, która miała miejsce 1 kwietnia, odciągnęła uwagę od tego wydarzenia.

W POSZUKIWANIU LEPSZEGO ŻYCIA

Coraz więcej kobiet decyduje się na emigrację do Chin, w nadziei na znalezienie pracy w fabrykach znajdujących się w przygranicznej prowincji Yunnan. Często zamiast zarobku i lepszego życia, kobiety sprzedawane są jako niewolnice. Z uwagi na politykę jednego dziecka, Chińskim mężczyznom coraz trudniej znaleźć żony. Birmanki, odcięte od pomocy rodziny i przebywające w Chinach nielegalnie, są łatwym łupem dla handlarzy ludzi, którzy następnie sprzedają je jako żony albo prostytutki. Z raportu opublikowanego w marcu  2012 przez Burmese Women’s Union zatytułowanego „Forgotten workforce” wynika, że w wyniku gwałtów wiele z nich zostaje zarażonymi HIV.

PRZYSZŁOŚĆ KOBIET W BIRMIE

Wraz z gwałtownym zniesieniem sankcji przez zachód, inwestycje w Birmie nabierają rozpędu, a prognozy dla gospodarki tego odciętego przez dekady od świata rynku są coraz bardziej obiecujące. O ile łatwo przewidzieć, że społeczeństwo Birmy będzie się bogacić, otwarte pozostaje pytanie na ile polepszy się sytuacja statystycznego obywatela, w tym w szczególności kobiet, które zwykle nie tylko nie potrafią bronić swoich praw, ale również nie posiadają żadnej wiedzy na ich temat. Dlatego polepszenie sytuacji kobiet i promocja równouprawnienia powinna stać się jednym z podstawowych warunków współpracy z Birmą stawianych przez kraje zachodnie.

Aleksandra Kłosińska – absolwentka Miedzy-Uniwersyteckiego Programu Praw Człowieka w Wenecji. Od lutego 2012 pracowała dla Women’s League of Burma, największej organizacji walczącej o prawa kobiet w Birmie. Obecnie z ramienia Fundacji Inna Przestrzeń koordynuje projekt „Liderzy Transformacji” w regionie Arakan w Birmie, współfinansowany ze środków programu Wsparcie Demokracji finansowanego w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2012 r. 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Kłosińska: Być kobietą w Birmie Reviewed by on 27 sierpnia 2012 .

Twarzą przemian zachodzących w Birmie/Myanmarze jest kobieta laureatka pokojowej nagrody Nobla, Aung San Suu Kyi. W świecie międzynarodowej polityki, zdominowanym przez mężczyzn, kobieta przewodząca transformacji ustrojowej kraju to rzadkość. W przeciwieństwie do wielu kobiet w polityce, które tak jak Żelazna Dama Margaret Thacher skupiają się na demonstrowaniu swojej siły, Aung San Suu Kyi ze swojej

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź