Artykuły,Publicystyka

A. Gajewski: Kino „kopane” czyli historia filmów kung-fu

Chiny są dziś znane z wielu wspaniałych wynalazków, które wpłynęły na rozwój nie tylko państwa środka, ale również całego świata. To tam wynaleziono papier (ok. 50 r. p.n.e.), sejsmograf (132 r.), porcelanę (ok. 700 r.), kompas okrętowy (1090 r.)[1] i wiele innych przydatnych rzeczy, bez których dzisiaj trudno by się obejść. Jest jednak jeden chiński „wynalazek” zapewniający milionom ludzi na całym świecie rozrywkę – kino kung-fu.

Początki kina „kopanego” wbrew pozorom nie odnoszą się do pierwszej połowy lat 70 i postaci Bruce’a Lee, lecz sięgają dużo dalej wstecz do początków kinematografii w Chinach. W pierwszej połowie XX wieku aż do wojny z Japonią, głównym ośrodkiem chińskiej kinematografii był Szanghaj, miasto w którym mieszały się kultury wschodu i zachodu. Prawdopodobnie pierwszym powstałym filmem sztuk walki był „Robbery on a Train” z 1919 roku. Szanghajskie wytwórnie filmowe szybko zorientowały się, że filmy „kopane” są prawdziwą żyłą złota, do 1925 roku działało 40-60 wytwórni (w tym okresie powstała również wytwórnia Tianyi założona przez słynnych braci Shaw), zajmujących się tworzeniem filmów tylko w tym gatunku. Już wtedy zaczęły powstawać również filmy Wuxia, będące najczęściej adaptacją klasycznych chińskich powieści lub też legend. W tym gatunku wartym uwagi jest film „The Burning of Red Lotus Temple” powstały w 1928 roku. Osiągnął on taki sukces, iż powstało 18 jego bezpośrednich kontynuacji! Znamiennym jest fakt silnym kobiecych ról we wczesnych filmach Wuxia, bowiem w klasycznej chińskiej operze role kobiece były grane jedynie przez mężczyzn. Jednak kilka lat później gatunek Wuxia czasy świetności miał już za sobą. W Chinach początku XX wieku znamienny był trend walki z Konfucjuszem i klasyczną kulturą chińską jako reliktami przeszłości, które hamowały rozwój kraju, widzowie uznali Wuxia właśnie za taki przeżytek, woleli dramaty i uwspółcześnione filmy sensacyjne. Szanghaj bezpowrotnie utracił swoje znaczenie w latach 30, kiedy to najpierw japońska inwazja a potem po 1949 roku rządy Mao Zedonga praktycznie doprowadziły do upadku szanghajską kinematografię.

Skutkiem tego było wybicie się innego miasta na centrum filmowe dalekiego wschodu. Tym centrum był i oczywiście po dziś dzień pozostaje Hongkong. Jakkolwiek pierwsze filmy w Hongkongu powstawały już w drugiej dekadzie XX wieku, jednak Hongkong wciąż był w cieniu Szanghaju. Rok 1934 można uznać za jeden z ważniejszych dla dziejów Hongkońskiego kina, wtedy to bracia Shaw zbudowali w rejonie Kowloon studio filmowe swojej firmy Tianyi, jak się potem okazało było to znakomite posunięcie, Tainyi szybko stała się dominującą wytwórnią w Kantonie. Druga połowa lat 30 to dominacja filmów wojennych, co wydaje się jak najbardziej zrozumiałe w związku z sytuacją ówczesnych Chin. W 1939 w związku z wypowiedzeniem przez Wielką Brytanię wojny Niemcom wszystkie ceny zaczęły iść w górę, podwyżki dotknęły  również ceny negatywów, w związku z czym ilość produkowanych filmów zaczęła spadać. W 1939 powstało ich 125, rok później 89 a w 1941 już tylko 80. 25 grudnia 1941 japońskie siły zajęły Hongkong, co zawiesiło produkcję filmów aż do 1945 roku.

Dojście do władzy komunistów w 1949 roku spowodowało emigrację do Hongkongu wielu znanych potem aktorów i reżyserów filmowych, wśród których znalazł się między innymi Yuen Siu-Tien, ojciec Yuen Woo Pinga (reżysera wielu kopanych filmów, choreografa walk w słynnym „Matrixie”), słynny z roli w „Pijanym mistrzu” i Wu Pang (reżyser kilku filmów o Wong Fei Hungu) a także inne osoby bliżej związane ze sztukami walki jak Yip Man czy też Yu Jim-yuan (nauczyciel Jackie Chana). Po wojnie powstawało wiele filmów podejmujących temat walki z Japończykami. W  Hongkongu kolejny boom na sztuki walki w kinie rozpoczął się na przełomie lat 40 i 50. Istotną zasługę ma w tym względzie historia Wong Fei Hunga, która posłużyła za fabułę filmu „The Story of Wong Fei Hung”. Warto nadmienić również, że właśnie postać Wonga do dnia dzisiejszego była wykorzystana w około 100 filmach, co jest ewenementem na światową skalę. W latach 40 powstały najprawdopodobniej jedynie dwa filmy o Wong Fei Hungu (oba w 1949 roku), jednak lata 50 przyniosły już około sześćdziesięciu filmu o nim.

Do połowy XX wieku około 2/3 filmów produkowanych w Hongkongu powstawało w języku mandaryńskim, z racji późniejszego ich eksportu do Chin. Sytuacja ta diametralnie się zmieniła w 1950 roku, kiedy to w związku ze zmianą władzy w Chinach oraz wojną w Korei, władze chińskie rozpoczęły ścisłą kontrolę importu zagranicznych filmów, co poskutkowało kompletnym zakazem dystrybucji filmów z Hongkongu. W efekcie mandaryńskie wytwórnie, żeby przetrwać musiały wykorzystać Tajwański rynek, co zaowocowało również pewną ilością filmów kopanych z tamtego regionu, choć nie tak znanych i istotnych jak te Hongkońskie.

W latach 60 wśród mieszkańców Hongkongu zaczęły być popularne zagraniczne filmy, zwłaszcza te amerykańskie, mimo wypuszczenia w ciągu tej dekady ponad 2400 rodzimych produkcji, zagraniczne filmy wiodły prym w box-officie. W tym czasie kinu kopanemu potrzebna była nowa twarz, której wcześniej nie posiadała. Świeżość w kinie kung-fu, sławę i rozpoznawalność tego gatunku na świecie przyniosła dopiero postać Bruce’a Lee.

Przytaczanie historii Bruce’a Lee mija się z celem, bardziej zainteresowanych odsyłam do książek biograficznych. Przełomowym filmem w karierze tego urodzonego w USA chińczyka stało się „Wejście smoka”, które równocześnie był zwieńczeniem jego kariery, ponieważ Bruce umarł przed premierą. Sam film będący koprodukcją amerykańsko-hongkońską, z jednej strony posiadał choreografię walk, która w owym czasie robiła fenomenalne wrażenie na człowieku zachodu (dzisiaj ta choreografia nieco już „trąci myszką”) a z drugiej strony zawierał na tyle prostą, przystępną fabułę, że film musiał stać się hitem na skalę światową. Dodatkowym atutem była śmierć Bruce’a owiana mistyczną tajemnicą. Wielu w tamtym czasie nie potrafiło zaakceptować faktu śmierci Lee na skutek reakcji alergicznej na lek w połączeniu z haszyszem. Powstała więc historia zemsty mnichów z klasztoru Shaolin, którzy zabili mistrza za pomocą techniki „wibrującej pięści” oraz inne mniej lub bardziej znane opowieści. Faktem jest, że fenomenalny sukces „Wejścia smoka” (film ten w Polsce obejrzało ponad 17 milionów osób, przy takim sukcesie dzisiejszy box office w naszym kraju delikatnie mówiąc wypada blado) przyniósł ogromną falę nowych filmów kung-fu.

Po śmierci głównego bohatera „Wejścia smoka” w Hongkongu można zaobserwować wysyp filmów w których główne role grali mniej lub bardziej podobni do Bruce’a aktorzy. Wielu z nich występowało pod nazwiskami łudząco podobnymi do nazwiska Lee, m.in.: Bruce Li, Bruce Le, czy też Bruce Lea. Niektóre z tych filmów wykorzystywały fragmenty z innych filmów z Brucem Lee, czy nawet jego wywiadów, pomiędzy którymi wplatano niskobudżetowe gnioty. W innych „dziełach” „klony” Bruce’a, ubrane jak on, wydające te same dźwięki nieudolnie próbowały go naśladować. W tamtym czasie powstały takie „perełki” jak: „Wyjście smoka, wejście tygrysa”, „Bruce Lee kontra Superman”, „Bruce Lee wstaje z grobu i zwycięża”, „Klony Bruce’a Lee”, „Smok umiera powoli” i wiele innych. Na szczęście ta moda jak i wiele innych szybko przeminęła.

Lata 70 to również wysyp wielu filmów, które dziś u przeciętnego odbiorcy wywołują uśmiech na ustach. Dobrym przykładem jest film „The Crippled Masters” w którym dwoje kalekich wojowników – jeden bez rąk, drugi bez nóg, za pomocą specjalnych uchwytów łączą swoje ciała, aby pokonać pełnosprawnego mistrza. Film „Kung-fu vs Yoga” prezentuje natomiast pojedynek jogina z dwoma chińskimi złodziejami chcącymi ukraść rubin z jego turbanu. Ów jogin przeczy faktowi posiadania przez człowieka stawów, wyginając swe ciało w sposób, który jednych przyprawić może o podziw, innych natomiast o zawrót głowy. Można by przytaczać wiele innych filmów z tamtego okresu o podobnej fabule, w których wojownicy wykorzystując tajną technikę, czy też sztukę walki (np. pięść gibona, pięść gęsi, czy też styl kota) pokonują złego mistrza w finałowej walce.

Mówiąc o tej dekadzie w kinie kopanym nie można nie wspomnieć o pewnym schemacie, któremu podlegała większość filmów. W wielu z nich niezwykle istotną rolę pełnił sędziwy mistrz uczący głównego bohatera sekretnego stylu, który pozwalał mu pomścić swojego ojca, mistrza, przyjaciela etc. Czasem główny bohater był manipulowany przez osobę, którą uważał za swojego mentora a która okazywała się mordercą, czy też zdrajcą. W praktycznie każdym filmie kung-fu lat 70 sceną wręcz kanoniczną, której brak był nie do pomyślenia, była scena treningu głównego bohatera, będąca swoistego rodzaju metamorfozą z nieudacznika w niepokonanego wojownika. Scenę końcową zawsze stanowiła walka z głównym oponentem bohatera, która nieraz trwała kilkanaście minut i która zazwyczaj kończyła się zwycięstwem ekranowego herosa i śmiercią jego przeciwnika, okazywanie litości pokonanemu należało raczej do rzadkości.

Kinu kopanemu po śmierci Bruce’a Lee brakowało twarzy, ciągłe bazowanie na popularności zmarłej gwiazdy nie mogło trwać wiecznie, w końcu lukę tą zapełnił Jackie Chan, urodzony w Hongkongu aktor, wychowanek szkoły Pekińskiej Opery, w której spędził 10 lat. Wychowywał się i ćwiczył tam wraz z dwiema innymi gwiazdami tego gatunku filmowego – Sammo Hungiem oraz Biao Yuenem, z którymi wystąpił wspólnie w wielu filmach. Chan będący kaskaderem na początku lat 70 (pojawił się w „Wejściu smoka”) zagrał w kilku filmach, które jednak nie odniosły wielkiego sukcesu. Zniechęcony przeniósł się do Australii, gdzie mieszkała jego rodzina, tam też otrzymał pseudonim Jackie (oryginalnie nazywa się Kong-sang Chan). Po krótkim czasie zdecydował się jednak na powrót, co okazało się strzałem w dziesiątkę, Jackie nawiązał współpracę z Yuen Woo Pingiem i zagrał w dwóch filmach przez niego wyreżyserowanych, „Wężu w cieniu orła” i „Pijanym mistrzu”, które przyniosły mu niespotykany sukces. Chana można uznać za twórcę nowego gatunku a właściwie podgatunku filmowego, mianowicie komedii akcji, w której głównym elementem bawiącym widza jest ruch i spektakularne sceny kaskaderskie. Takiego rodzaju filmów Jackie nakręcił najwięcej.

Rok 1982 jest początkiem kariery innego znanego na całym świecie speca od sztuk walki. W tym roku Jet li (pięciokrotny mistrz Chin w Wushu, w 1974 roku występował przed Richardem Nixonem) debiutuje filmem „Klasztor Shaolin”, który z miejsca staje się niezwykle popularny, również w Polsce, gdzie obejrzało go ponad 12 milionów kinomanów. Lata 80 to również powolne odejście do lamusa klasycznych filmów kopanych obfitujących w opisane już wcześniej schematy. W tym czasie powoli zaczęły dominować filmy, których fabuła rozgrywała się w czasach bardziej współczesnych. Kino akcji Hongkongu zaczęło przypominać amerykańskie filmy sensacyjne z przełomu lat 70 i 80, jednak filmy Hongkońskie zawierały pewną dawkę orientalizmu oraz sceny walki na poziomie o niebo wyższym niż te amerykańskie co z pewnością było ich atutem. Głównymi bohaterami wielu z takich filmów byli policjanci starający się rozwikłać jakąś sprawę, czy też szukający zemsty lub wikłający się w jakieś zatargi z mafią („Byle do jutra”, Policyjna opowieść”, „Żelazne anioły” itp.). Była to również dekada obfitująca w debiuty wielu aktorek grających silne kobiece role, takich jak: Michelle Yeoh, Moon Lee czy też Maggie Cheung. W tym okresie najpopularniejszymi filmami bijącymi rekordy Box Office’u były głównie filmy z Jackie Chanem, który kilkukrotnie zagrał z Sammo Hungiem oraz Yuenem Biao, których trio nazywano „trzema smokami”. Chan zagrał również w kilku filmach Hunga niewielkie role, tylko po to aby podnieść ich zyski.

Kolejna dekada to przede wszystkim umocnienie się Jackie Chana i Jeta Li na pozycji dominujących i najbardziej rozpoznawalnych aktorów chińskiego kina kopanego. Filmy takie jak „Dawno temu w Chinach”, czy też „Legenda pijanego mistrza” to dzieła, które stały się klasykami gatunku. Mówiąc o latach 90, nie sposób nie wspomnieć o narodzinach kolejnej wielkiej gwiazdy – Stephenie Chow, którego filmy znacznie różnią się konwencją od tych klasycznych chińskich „mordobić”. Większość filmów nakręconych przez Chowa to pastisz filmów Wuxia. W swoich filmach Chow parodiował już prawdopodobnie wszystko co tylko można. W samych tylko latach 90 zagrał m.in. króla żebraków, boga kucharzy, największego szulera świata, czy też upośledzonego umysłowo, ale utalentowanego aktora. Stephen w swoich filmach wykpiwał chińskie sztuki walki prezentując „wibrującą pięść”, którą pokonywał rzesze przeciwników, śpiące kung-fu oraz żebraczy styl walki, wykorzystywał także tajniki kung-fu z Shaolin do gotowania najwspanialszych potraw. Najbardziej wartymi obejrzenia filmami Chowa lat 90 są: cała seria „All for the Winner”, „Król żebraków”, „Flirting Scholar”, „God of Cookery” oraz The King of Comedy”. Po 2000 roku ten popularny hongkoński aktor zagrał tylko w trzech filmach, dzięki którym jednak stał się znany i rozpoznawany w szerokim świecie („Shaolin Soccer”, „Kung-fu szał”, „CJ7”).

Od lat 90 Hollywood zaczęło angażować wielu chińskich aktorów w rodzimych produkcjach, co wcześniej nie miało miejsca tak często. Zaowocowało to mniejszymi lub większymi rolami niektórych chińskich gwiazd – m.in. Bolo Yeunga, Chow Yun-Fata, Donnie Yena, Michelle Yeoh, Ziyi Zhang oraz Jeta Li i przede wszystkim Jackie Chana, który od 1998 roku („Godziny szczytu”) do dzisiaj zagrał w jedenastu amerykańskich produkcjach.

Ostatnia dekada, którą dopiero co pożegnaliśmy była dla kina kopanego wyjątkowo korzystna. Do łask wróciło kino Wuxia, które nie było jak dawniej, jedynie filmem kung-fu z „fruwaniem”, lecz zdecydowanie zwiększyło swój poziom artystyczny. Dowodem tego może być „Przyczajony tygrys, ukryty smok” (4 Oscary), „Hero” (1 nominacja do Oscara), czy też „Dom latających sztyletów” (1 nominacja do Oscara).

Biograficzne arcydzieło kina kopanego – „Yip Man” z Donnie Yenem w roli tytułowej, z 2008 rozpoczęło modę na filmy prezentujące istniejące współcześnie style kung-fu. Początkowo miały powstać trzy części „Yip Mana” (film ten pokazuje styl Wing Chun) z Yenem, jednak Donnie zrezygnował z zagrania w trzeciej części. Powodem tego był wysyp filmów o tej samej tematyce. W trakcie prac nad drugą częścią, inne wytwórnie pracowały nad czterema innymi filmami o Yip Manie. Oprócz tego, w bieżącym 2011 roku ukazał się film pt. „Choy Lee Fut”, reprezentujący styl o tej samej nazwie. Na przyszły rok zaplanowany jest kolejny film o Yip Manie. Ponadto należy spodziewać się kolejnych filmów, których walki będą przedstawiały jakiś istniejący dziś styl (W przygotowaniu jest film biograficzny o mistrzu Tai Chi). Z jednej strony jest to dobra reklama dla filmu, a z drugiej dla szkoły konkretnego stylu – oczywiście jeśli zostanie on dobrze w filmie przedstawiony.

Po 2000 roku wskutek rozpowszechnienia się wielu filmów Wschodu, na Zachód, chińskie, a przede wszystkim hongkońskie kino, nie tylko kopane stało się popularne na całym świecie. Tendencja kinematografii Państwa Środka (podobnie jak innych państw Dalekiego Wschodu) do czerpania wzorców z Zachodu uległa zmianie. Dzisiaj często Hollywood szukając pomysłów, garściami sięga do dokonań Wschodu, zazwyczaj niestety z marnym skutkiem, szczególnie jeśli chodzi o remaki japońskich horrorów. Przyszłość chińskiego kina kopanego, podobnie jak chińskiej gospodarki wydaje się być świetlana. Byle tylko pojawiło się nowe pokolenie aktorów-mistrzów kung-fu, gotowe podjąć wyzwanie przewyższenia lub choćby dorównania poziomem dzisiejszym filmom, gdyż epoka Jackie Chana, Jeta Li, Sammo Hunga, Donnie Yena, Yuena Biao i wielu innych gwiazd kung-fu, które pojawiły się na przełomie lat 70 i 80 powoli, acz nieuchronnie zmierza ku końcowi. Powód tego zmierzchu jest aż nazbyt oczywisty. Każdy z wymienionych wyżej aktorów jeśli nie dobiega do pięćdziesiątki, to już ją przekroczył. 


[1] Andrzej Zwoliński, Chiny: historia, teraźniejszość, Kraków 2007, s. 6

Autor: Adam Gajewski

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia
A. Gajewski: Kino „kopane” czyli historia filmów kung-fu Reviewed by on 21 października 2011 .

Chiny są dziś znane z wielu wspaniałych wynalazków, które wpłynęły na rozwój nie tylko państwa środka, ale również całego świata. To tam wynaleziono papier (ok. 50 r. p.n.e.), sejsmograf (132 r.), porcelanę (ok. 700 r.), kompas okrętowy (1090 r.)[1] i wiele innych przydatnych rzeczy, bez których dzisiaj trudno by się obejść. Jest jednak jeden chiński

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia

O AUTORZE /

KOMENTARZE: 1

  • @ p.Gajewski
    Bardzo interesujący artykuł. Nie ukrywam, że jestem fanem kina kopanego, ale nie tego gdzie aktorzy fruwają po dachach i drzewach i jednym uderzeniem powalają
    dziesięciu przeciwniku, lecz tego bardziej realnego, a jednocześnie problemowego”. Tak np. w „Przyczajonym tygrysie..” sceptycznie patrzyłem na fruwanie po dachach i drzewach, ale z wielką przyjemnością oglądałem walkę na broń biała w wykonaniu aktorek: Michelle Yeoh i Zhang Ziyi. Znakomite sceny i artyzm aktorek.
    Z aktorów tego rodzaju kina lubię Jeta Li. Z filmów bym polecił Fearless oraz Yip Mana. Warto byłoby stworzyć listę filmów kina walki (kina kopanego) zawierające filmy wartościowe i godne polecenia dla fanów tego kina..

Pozostaw odpowiedź