Artykuły,Publicystyka

A. Dyndo: W południowej Tajlandii bomby wybuchają nocą

Konflikt w południowej Tajlandii toczy się od wielu lat, jednak stosunkowo niewiele poświęca się mu uwagi poza granicami Królestwa. W międzynarodowych mediach pojawia się tylko w kontekście terroryzmu i zagrożenia dla turystów, w Polsce nie mówi się o nim prawie wcale. W większości buddyjska Tajlandia nie kojarzy się z przemocą, której doświadczają mieszkańcy południowych prowincji.  

Nasilający się w ostatnich latach konflikt dotyczy trzech  prowincji położonych przy granicy z Malezją: Pattani, Narathiwat, Yala oraz części prowincji Songkla (dystryky Chana, Thepha, Na Thawi i Saba Yoi). W języku angielskim zwykle mówi się o nich zbiorczo jako ‘Deep South of Thailand’, ze względu na odległość od centralnej Tajlandii, zarówno w sensie geograficznym, jak i kulturowym. Jest to także region odmienny od pozostałych dziesięciu południowych prowincji, takich jak turystyczne Phuket, Krabi, czy Surat Thani. Na tym liczącym ponad 2 miliony mieszkańców obszarze dominującą większość stanowią etniczni Malajowie mówiący dialektem języka malajskiego (często określanym jako patani malajski lub jawi), które zapisywane jest zmodyfikowanym pismem arabskim nazywanym jawi. 80% społeczeństwa wyznaje islam, którego przejawy różnią się jednak od tych, w innych częściach kraju, m.in. kobiety noszą szczelnie zakrywający włosy hidżab, niekiedy zasłaniają też twarz niqabem.

Region ten przyłączony zostały oficjalnie do Syjamu (dawna nazwa Tajlandii używana do połowy XX wieku) w 1909 roku w wyniku traktatu angielsko-syjamskiego. Ustalenia dotyczyły m.in. podziału terytorium między niezależne Królestwo (Tajlandia jako jedyny kraj w Azji Południowo-Wschodniej nigdy nie była europejską kolonią) a Wielką Brytanię, która sprawował kontrolę nad terenami dzisiejszej Malezji. Zgodnie z wyznaczoną granicą, pod rządami króla Ćulalongkorna znalazły się wysunięte najdalej na południe współczesne trzy prowincje, w których toczy się współczesny konflikt. W ramach tej umowy Brytyjczycy przejęli natomiast pełną kontrolę nad regionami: Kelantan, Tringganu, Kedah i Perlis oraz przyległymi do nich wyspami. Obecnie są one stanami federacyjnej monarchii konstytucyjnej Malezji.

Włączone do Syjamu obszary różniły się od innych części kraju. Wkrótce stały się głównym celem reform społecznych, które miały doprowadzić do pełnego zjednoczenia Królestwa. Pod wpływem prowadzonych od końca lat 30. silnych działań nacjonalistycznych Tajlandia zaczęła opierać się na idei ‘tajskości’, oznaczającej jeden naród – naród tajski, jedną religię – buddyzm oraz jednego, najwyższego przywódcę kraju, króla Bhumibola Adulyadeja. W tak rozumianej koncepcji państwa nie było miejsca dla uznania autonomii Malajów, mniejszości różniącej się od reszty społeczeństwa pochodzeniem etnicznym, językiem i religią.

Dodatkowo, w latach 60. rozpoczęto politykę zmierzającą do zmiany struktury etnicznej i religijnej w prowincjach dalekiego południa. Rząd premiera Sarity Thanarata zachęcał do osiedlania się na tych terenach wyznających buddyzm Tajów z innych części kraju w zamian za ziemię i ulgi podatkowe. Szacuje się, że w tym czasie przeprowadziło się na te tereny 160 tysięcy etnicznych Tajów.

W opozycji do działań rządu oraz rosnących dysproporcji w poziomie życia między bogatszą mniejszością tajską, a mniej zamożnymi Malajami, w trzech południowych prowincjach zaczęły tworzyć się lokalne ruchy oporu walczące o autonomię regionu, a niekiedy także wzywające do odłączenie go od Tajlandii. Największe z nich powstawały w latach 60. To wtedy utworzone zostały: BNPP (w 1959 r.) – Narodowy Front Wyzwolenia Patani, PULO (w 1968 r.) – Zjednoczona Organizacja Wyzwolenia Patani, BRN (w 1960 r.) –  Narodowy Rewolucyjny Front. Do 2000 roku najbardziej aktywną organizacją była PULO, później BRN. Działacze PULO wobec działań tajskiego rządu w regionie posługują się takimi określeniami jak „kolonizacja” i „nielegalna okupacja”. Nawołują do secesji i utworzenia osobnego państwa, które przyjęłoby historyczną nazwę sułtanatu, który istniał na tych terenach do 1902 – Patani Darul Makrif, czyli Ziemia Dobrych Uczynków Patani. W swoich działaniach posługują się metodami terrorystycznymi przeprowadzając m.in. ataki bombowe na bazy wojskowe i posterunki policji. Obecnie najsilniejszą organizacją terrorystyczną jest BRN, która odwołuje się do ruchu salafitów i nawołuje do utworzenia niepodległego państwa opartego na prawie muzułmańskim, szariacie. Celem ataków są ci, którzy reprezentują tajski rząd – urzędnicy państwowi, żołnierze i policjanci, ale także cywile, głównie buddyści.

Konflikt w południowych prowincjach nasilił się w latach 2000. Przyjmuje się, że przyczyną były zmiany polityczne w Tajlandii oraz sytuacja międzynarodowa. W 2001 roku urząd premiera Królestwa objął Thaksin Shinawatra (sprawował tę funkcję do 2006 r.), który zaostrzył politykę wobec południa kraju zwiększając kontrolę militarną i umacniając obecność służb bezpieczeństwa. Uważa się, że to właśnie jego działania wpłynęły na wzmocnienie antyrządowych nastrojów w regionie i doprowadziły do eskalacji konfliktu w 2004 rok. To wtedy miały miejsce dwa wydarzenia, oficjalnie nazywane w Tajlandii „incydentami”, które na trwałe wpisały się w świadomość mieszkańców południa kraju – atak tajskiego wojska na meczet Krue Se w Pattani, w którym zginęło 32 ukrywających się tam bojowników oraz śmierć 85 antyrządowych demonstrantów w Tak Bai.

Cztery południowe prowincje Tajlandii; źródło: Healing Under Fire. The Case of Southern Thailand, The Deep South Relief and Reconciliation (DSRR) Foundation and the Rugiagli Initiative, Bangkok 2014.

Cztery południowe prowincje Tajlandii; źródło: Healing Under Fire. The Case of Southern Thailand, The Deep South Relief and Reconciliation (DSRR) Foundation and the Rugiagli Initiative, Bangkok 2014.

Poza wewnętrzną sytuacją w Tajlandii, niewątpliwy wpływ na rozwój konfliktu akurat w tym czasie miały także wydarzenia na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim badacze zwracają uwagę na wpływ, jaki odegrała prowadzona przez Stany Zjednoczone od 2001 roku tzw. „wojna z terroryzmem”. W odpowiedzi na działania Amerykanów w Afganistanie i na Bliskim Wschodzie zaostrzyły się wewnętrzne konflikty w innych częściach świata, w które zaangażowani byli muzułmanie.

Wydaje się, że rząd Tajlandii za główną strategię wobec tego rejonu przyjął przede wszystkim zwiększoną obecność wojska i częstsze kontrole mieszkańców. Na wszystkich większych ulicach i skrzyżowaniach w południowych prowincjach ustawione są posterunki wojskowe, z których żołnierze monitorują sytuację w okolicy i zatrzymują „wyglądające podejrzanie” skutery lub samochody. Kontrole przeprowadzane są także w autobusach przy wjeździe lub wyjeździe z prowincji. Dokumenty muszą okazywać zwykle tylko młodzi mężczyźni. Tak duża koncentracja wojsk w regionie ma przede wszystkim na celu wywołanie wrażenia sprawowanej pełnej władzy Królestwa nad tym obszarem.

Sytuacja polityczna na południu Tajlandii uległa na krótki czas poprawie w 2013 roku, kiedy rząd partii Pheu Thai z premierem Yingluck Shinawatrą na czele (młodsza siostra poprzedniego premiera Thaksina Shinawatry) ogłosił, że weźmie udział w pokojowym dialogu z przedstawicielami malajskiej organizacji BRN. Był to ważny krok w stronę rozwiązania konfliktu, ponieważ po raz pierwszy rząd Tajlandii oficjalnie przyznał, że w tej części kraju toczy się konflikt polityczny, który wymaga politycznych rozwiązań. W dodatku do rozmów zostali włączeni także przedstawiciele rządu Malezji. Udało się wtedy uzgodnić tymczasowe zawieszenie broni podczas ważnego dla muzułmanów miesiąca postu, ramadanu.

Niestety po sześciu miesiącach rozmowy stanęły w miejscu. Według oceny dra Norberta Ropersa, dyrektora Peace Resource Collaborative na Uniwersytecie Ćulalongkorna w Bangkoku, podobnie jak w przypadku wielu innych tego typu konfliktów na świecie, przyczyną były na odmienne oczekiwania, postrzeganie znaczenia „pokój” oraz niedostateczne zaangażowanie obu stron w pokojowe metody rozwiązywania konfliktu. Uważa się, że w południowej Tajlandii panuje sytuacja „przedłużającej się przemocy” (protracted violence), która charakteryzuje się nieustannymi atakami separatystów na urzędników państwowych i żołnierzy oraz często podkładanymi bombami w miejscach publicznych, mimo stałej obecności licznego wojska.

W samej prowincji Pattani dochodzi do kilku ataków w miesiącu. Tylko od sierpnia tego roku bomby wybuchały w kilkunastu różnych miejscach: na torach kolejowych, drogach, przed posterunkami policji, przed hotelami i klubami nocnymi, na targach, w sklepie spożywczym… Często wykorzystywana jest metoda tzw. „podwójnego uderzenia” (double tap), która polega na zdetonowaniu kolejnej bomby po krótkim okresie czasu od pierwszej eksplozji. Mimo licznych wybuchów w miejscach publicznych wydaje się, że głównym celem terrorystów jest wywołanie atmosfery strachu, a nie spowodowanie śmierci wielu ludzi. Bomby wybuchają przeważnie późnym wieczorem, zwykle po godzinie 21 w niezatłoczonych okolicach.

Na tajskich stronach anglojęzycznych rzadko można znaleźć jakiekolwiek informacje o wydarzeniach w Pattani. Zwykle następnego dnia są to tylko kilkuzdaniowe wzmianki o kolejnych eksplozjach. Lokalne portale informacyjne w języku tajskim zamieszczają krótkie sprawozdania, ale nie wyjaśniają przyczyn wybuchu, ani nie podają osób lub organizacji za nie odpowiedzialnych. Informacje o kolejnych bombach roznoszą się najczęściej między mieszkańcami przez różne komunikatory internetowe. Wysyłają sobie wzajemnie ostrzeżenia, w których piszą o sytuacji na mieście i przestrzegają przed wychodzeniem na zewnątrz.

Proces pokojowego rozwiązania konfliktu w Tajlandii jest nadal na początkowym etapie. Według oceny Srisompoba Jitpiromsri’ego, dyrektora Deep South Watch, może on potrwać jeszcze przynajmniej pięć, a nawet więcej lat. Wiele zależy obecnie od tego, jak zmieni się sytuacja polityczna w Tajlandii po objęciu tronu przez księcia Vajiralongkorna 1 grudnia 2016 roku.

Przyszły król za cel swojej pierwszej oficjalnej podróży po śmierci ojca, Bhumibola Adulyadeja, wybrał Pattani. W poniedziałek, 14 listopada, w Głównym Meczecie wziął udział w ceremonii wręczania nagród w konkursie recytacji Koranu. Jego obecność w tym właśnie miejscu, mimo że była ważnym gestem, to nie powstrzymała kolejnej eksplozji. Bomba wybuchła 30 kilometrów od meczetu, w nocy poprzedzającej spotkanie następcy tronu z lokalnymi przywódcami religijnymi.

Ada Dyndo, doktorantka na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Magister orientalistyki (indologia) i studiów euroazjatyckich, absolwentka studiów licencjackich w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW (specjalizacja rozwiązywanie konfliktów). Studiowała w Nepalu (Peace, Conflict and Development Studies, Tribhuvan University, 2010 r.) i w Indiach (Defence Studies, Sociology of India, University of Pune, 2013 r.). Pracowała w Indiach jako stażystka w Konsulacie Generalnym RP w Mumbaju (2013 r.) oraz w biurze UNESCO w New Delhi (2014 r.). Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół społecznych i politycznych problemów Azji Południowej, zwłaszcza Kaszmiru oraz badań nad konfliktami. Obecnie mieszka w Pattani, w Tajlandii, gdzie prowadzi badania porównawcze konfliktu w Kaszmirze i w południowej Tajlandii w ramach sześciomiesięcznego stypendium Erasmus Mundus Mobility with Asia Programme do Prince of Songkla University.

Udostępnij:
  • 26
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    26
    Udostępnienia
A. Dyndo: W południowej Tajlandii bomby wybuchają nocą Reviewed by on 15 listopada 2016 .

Konflikt w południowej Tajlandii toczy się od wielu lat, jednak stosunkowo niewiele poświęca się mu uwagi poza granicami Królestwa. W międzynarodowych mediach pojawia się tylko w kontekście terroryzmu i zagrożenia dla turystów, w Polsce nie mówi się o nim prawie wcale. W większości buddyjska Tajlandia nie kojarzy się z przemocą, której doświadczają mieszkańcy południowych prowincji.

Udostępnij:
  • 26
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    26
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź