Artykuły,Publicystyka

A. Dyndo: Nie cała Tajlandia płacze po królu

Podczas gdy w Bangkoku wokół pałacu zmarłego ponad dwa tygodnie temu Bhumibola Adulyadeja każdego dnia zbierają się tłumy, w sklepach niekiedy brakuje ubrań w czarnym kolorze i nawet na słynnej Soi Cowboy prostytutki noszą czarne mini, to na południu Tajlandii muzułmanie nie płaczą po królu.

Tajlandia od ponad dwóch tygodni pogrążona jest w żałobie po śmierci króla Bhumibola Adulyadeja, Ramy IX. Do 13 października był najdłużej panującym władcą na świecie i większość Tajów nawet nie pamięta czasów przed objęciem przez niego tronu w 1946 roku. Mimo że towarzyszą im obawy związane z mianowanym następcą, księciem Vajiralongkornem, poddani koncentrują się na razie wokół postaci króla przeżywając żałobę w wyjątkowy sposób.

Zgodnie z dominującą w Tajlandii tradycją buddyjskiej szkoły therawada, uroczystości pogrzebowe potrwają rok. Ceremonie są odmienne od tych, w innych krajach buddyjskich i trwają o wiele dłużej. Pierwsze uroczystości rozpoczęły się po siedmiu dniach od śmierci władcy, drugie nastąpią po pięćdziesięciu, a kolejne po stu. Ogłoszona żałoba państwowa trwa 30 dni, ale urzędników obowiązuje przez rok i zgodnie z decyzją księcia Vajiralongkorna, jedynego syna zmarłego króla, dopiero po tym okresie nastąpi oficjalna koronacja.

W związku ze śmiercią władcy kolor czarny zdominował zwykle kolorowe ulice w Bangkoku, a także większość tajskich stron internetowych, gazet i profili na Facebooku, na których Tajowie zamieszczają liczne zdjęcia Bhumibola Adulyadeja i związane z nim historie. Ci, którzy pozwolą sobie w tym czasie nawet na niewielką krytykę władcy spotykają się z natychmiastową reakcją i zatrzymaniem przez policję pod zarzutem obrazy majestatu królewskiego (zgodnie z obowiązującą w Tajlandii zasadą lèse-majesté za jakąkolwiek obrazę króla i członków jego rodziny grozi od 3 do 15 lat więzienia). Większość Tajów nie jest sobie w stanie wyobrazić, że można nie obchodzić żałoby po ukochanym władcy i każdego dnia gromadzą się tłumnie przed pałacem królewskim w Bangkoku, aby oddać mu cześć.

Główny meczet w Pattani; fot. A. Dyndo

Główny meczet w Pattani; fot. A. Dyndo

W odróżnieniu od reszty kraju, w położonych na samym południu trzech muzułmańskich prowincjach – Pattani, Jala i Narthiwat, oznaki żałoby są prawie niewidoczne. Po śmierci króla, podobnie jak w innych częściach kraju, budynki państwowe udekorowane zostały biało-czarnymi wstęgami, a flagi Tajlandii opuszczono do połowy masztu. Ściszono muzykę w restauracjach i podczas zajęć sportowych. Jednak w porównaniu do ulic w Bangkoku kolor czarny nie rzuca się w oczy. Jedynie urzędnicy państwowi zobowiązani do rocznej żałoby po królu oraz niektórzy wyznawcy buddyzmu noszą na co dzień czarne ubrania i uczestniczą w wieczornych uroczystościach upamiętniających władcę. Natomiast malajscy muzułmanie, którzy stanowią zdecydowaną większość społeczeństwa południowych prowincji Królestwa, nie biorą w nich udziału tłumacząc to zasadami religijnymi.

Islam w Tajlandii opiera się na zasadach szkoły szafickiej, jednej z czterech głównych sunnickich szkół prawa muzułmańskiego, w której dużą rolę w praktyce religijnej odgrywa idżma, czyli jednogłośna opinia uczonych, ulemów, w kwestii prawa lub teologii. W oparciu o tę zasadę, lokalni przywódcy duchowi na południu kraju uzgodnili, że praktykowanie żałoby nie jest zgodne z zasadami islamu. Uznali, że muzułmanie nie powinni ani uczestniczyć w ceremoniach pogrzebowych po królu, ani obchodzić po nim żałoby.

Wyznawcy islamu, którzy według różnych źródeł stanowią między 5 a 10% społeczeństwa Tajlandii, nie tworzą jednej społeczności, ale kilka odrębnych grup, do których przynależność wyznaczana jest przede wszystkim pochodzeniem etnicznym i używanym językiem. Najogólniej dzieli się ich na trzy grupy. Pierwszą, największą, stanowią Malajowie mówiący w języku malajskim i mieszkający w trzech najbardziej wysuniętych na południe prowincjach. Do drugiej zalicza się tych, którzy mimo że wywodzą się ze społeczności malajskiej, to posługują się między sobą językiem tajskim i postrzega się ich jako w pełni zasymilowanych z tajskim społeczeństwem. Trzecią grupę stanowią muzułmanie o zróżnicowanym pochodzeniu etnicznym. Przede wszystkim są to imigranci z sąsiednich państw (m.in. prześladowani w Mjanmie Rohingjowie), a także ci, których przodkowie przybyli do Tajlandii z Chin, Indonezji, Indii, Bangladeszu, Iranu lub Afganistanu.

Wśród muzułmanów w Tajlandii to właśnie społeczność malajska z Pattani, Jali i Narathiwatu zachowała do dziś bardzo silną własną tożsamość, która oparła się wieloletnim działaniom asymilacyjnym władzy zmierzającym do wprowadzenia w całym Królestwie idei ‘tajskości’. Na przełomie lat 30. i 40. XX wieku pod rządami zainspirowanego faszyzmem premiera Plaeka Pibulsonggrama (jednego z przywódców zamachu stanu w 1932 roku, w wyniku których w Tajlandii monarchię absolutną zastąpiono konstytucyjną), przeprowadzono radykalne nacjonalistyczne reformy. W latach 1939–1942 wydano dwanaście dekretów państwowych, które wprowadzały reformy polityczne i regulowały nowe zasady społeczne. Pierwszą zasadniczą reformą była zmiana nazwy z Syjamu na Tajlandię. Kolejną, ustanowienie narodu tytularnego, czyli uznanie tylko jednej narodowości – narodowości tajskiej za naczelną i obowiązującą. Wobec wszystkich, bez względu na przynależność etniczną i religijną, miał odnosić się wyłącznie jeden termin – tajski. Uznano także tajski za jedyny język urzędowy, którym mieli się posługiwać w mowie i piśmie wszyscy mieszkańcy Tajlandii.

Król Bhumibol Adulyadej kontynuował umacnianie tych idei w czasie swojego panowania. To właśnie jemu przypisuje się główną rolę w rozpowszechnieniu języka tajskiego wśród muzułmanów w Tajlandii. Władca bardzo silnie promował go jako język literatury muzułmańskiej, gazet i czasopism oraz działalności stowarzyszeń religijnych. Zgodnie z jego poleceniem dokonano kilku przekładów na tajski Koranu i innych ważnych teksów. Jednak mimo wysiłków władcy, muzułmańskie „głębokie” południe kraju (w języku angielskim zwykle mówi się o tym obszarze jako ‘Deep South of Thailand’) nie uległo narzuconej tajskości. Malajscy wyznawcy islamu nadal pozostają przywiązani do własnej tożsamości etnicznej, czego przejawem jest trwający w regionie konflikt, własnego języka, którym posługują się między sobą oraz do zasad religijnych, zgodnie z którymi obecnie nie obchodzą żałoby po królu.

W całej Tajlandii od ponad siedemdziesięciu lat punktualnie o godzinie 8 rano i 6 wieczorem rozbrzmiewa z głośników hymn państwowy, którego muzykę i słowa ustanowił właśnie jeden z „tajskich” dekretów Pibulsonggrama. Na ten czas w całym Królestwie, także w jego południowych krańcach, zatrzymują się wszyscy, bez względu na pochodzenie i religię. Jednak tuż po nim, z ponad sześciuset meczetów znajdujących się tylko w samym Pattani, rozlega się głośniejszy od hymnu azan, wezwanie wyznawców islamu do modlitwy.

*Więcej na temat buddyjskich ceremonii pogrzebowych w Tajlandii mówi na antenie Radia Tok FM prof. Bogdan Góralczyk, politolog i sinolog, były ambasador RP w Tajlandii w latach 2003–2008: http://audycje.tokfm.pl/odcinek/Ceremonie-pogrzebowe-po-smierci-krola-Tajlandii-Rozmowa-z-prof-Bogdanem-Goralczykiem/42690#.

**To, w jaki sposób Tajowie przeżywają żałobę po królu zostało bardzo dobrze ukazane w przejmującym krótkim filmie dokumentalnym pt. „Losing the King. The Day After” w reżyserii Rahula Gallego Abellana. Film dostępny pod adresem: https://vimeo.com/187411997.

Ada Dyndo

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia
A. Dyndo: Nie cała Tajlandia płacze po królu Reviewed by on 2 listopada 2016 .

Podczas gdy w Bangkoku wokół pałacu zmarłego ponad dwa tygodnie temu Bhumibola Adulyadeja każdego dnia zbierają się tłumy, w sklepach niekiedy brakuje ubrań w czarnym kolorze i nawet na słynnej Soi Cowboy prostytutki noszą czarne mini, to na południu Tajlandii muzułmanie nie płaczą po królu. Tajlandia od ponad dwóch tygodni pogrążona jest w żałobie po

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź