Artykuły,Publicystyka

A. Dąbkowski: Malezja: kryzys polityczny z dużymi pieniędzmi w tle

Publikacja Wall Street Journal z 2 lipca 2015 r. jednoznacznie wskazująca, że 700 mln USD (ok. 2,6 mld malezyjskich ringgitów), które mogły pochodzić z narodowego funduszu inwestycyjnego 1Malaysia Development Berhad (1MDB)[1], trafiło na prywatne, zagraniczne konto premiera Malezji Najib Tun Razak’a zaowocowała najpoważniejszym kryzysem politycznym jaki przeżywa ten kraj od wielu lat.

Premier Razak poddany zostały krytyce nie tylko ze strony opozycji, ale nawet członków gabinetu i partii rządzącej UMNO (United Malays National Organization). Szybkość spadku poparcia społecznego (wyrażanego głównie poprzez media społecznościowe i blogi internetowe) zaskoczyła zarówno media kontrolowane przez rząd, jak i samą opozycję. Jednak jak wskazali dziennikarze niezależnej, internetowej redakcji „MalaysiaKini” (Wspólczesna Malezja), zagrożony premier może „kąsać”.

Pierwszą reakcją Razaka było wydanie oświadczenia, że publikacja jest politycznym sabotażem, próbą destabilizacji kraju i pozwie do sądu redakcję Wall Street Journal (nie nastąpiło to do dziś) oraz, że „…nidgy nie korzystał ze środków funduszu 1MDB, ani innych funduszy publicznych, do celów prywatnych”.

Następnie, 20 lipca br. zablokowany został dostęp do niezależnego bloga politycznego The Sarawak Report, który systematycznie ujawniał przypadki nadużywania władzy i korupcji w Malezji, a także wydano nakaz aresztu właściciela bloga Clare Rewcastle-Brown. Z kolei 24 lipca zawieszono w trybie pilnym (na trzy miesiące) redakcję dziennika The Edge Financial Daily i tygodnika The Edge Weekly, które obszernie informowały o sprawie 1MDB, przytaczając niezależne opinie i wypowiedzi polityków oraz reakcje społeczne.

Jednak prawdziwe „trzęsienie ziemi” przyszło później – 29 lipca br.

Wtedy to nawet baczni obserwatorzy sceny politycznej w Malezji zostali zaskoczeni nieoczekiwanym ruchem premiera Najib Tun Razak’a polegającym na poważnych zmianach personalnych i strukturalnych w składzie rządu.  Najważniejsza zmiana dotyczyła zdymisjonowania wicepremiera i ministra edukacji Muhyiddin’a Yassin’a, pełniącego jednocześnie funkcję wiceprzewodniczącego UMNO, który został zastąpiony przez ministra spraw wewnętrznych Zahid’a Hamidi.  Z dotychczasowych stanowisk zostali także usunięci: minister wsi i rozwoju regionalnego Shafie Apdal (drugi wiceprzewodniczący UMNO), minister zasobów naturalnych i środowiska G. Palanivel, minister handlu wewnętrznego, spółdzielczości i spraw konsumenckich Hasan Malek, minister nauki technologii i innowacji Dr Ewon Ebin. Premier Razak dokonał także przesunięć trzech ministrów na pozycje szefów innych resortów: Ahmad Shabery Cheek (minister rolnictwa i przemysłu rolniczego, były min. komunikacji i multimediów), Idris Jusoh (minister. szkolnictwa wyższego, były II min. edukacji), Ismail Sabri Yaakob (min. wsi i rozwoju regionalnego, były min. rolnictwa i przemysłu rolniczego). Utworzono nowe stanowisko II ministra międzynarodowego handlu i przemysłu, podzielono resort edukacji na dwa ministerstwa – szkolnictwa wyższego i edukacji. Ponadto premier dokonał zmiany na stanowiskach aż 9 wiceministrów. Nowi ministrowie zostali zaprzysiężeni w ekspresowym tempie –  jeszcze tego samego dnia.

Odwołany został Prokurator Generalny Abdul Gani Patail, który przewodniczył śledztwu ws. 1MDB prowadzonemu przez  „multi-agency special task force” (Prokuratura Generalna, bank centralny[2], policja i Malezyjska Agencja Antykorupcyjna – MACC[3]), a który miał przygotowywać wezwanie dla premiera w celu złożenia wyjaśnień (lub nawet, podobno, nakaz aresztu). Dotychczasowego Prokuratora Generalengo zastąpił Mohamed Apandi Ali, sędzia Sądu Federalnego. Malezyjska Rada Prawników (Malaysia’s Bar Council), zrzeszająca ok. 6000 prawników potępiła ingerencję w postępowanie ws. afery.

Prezentując zmiany Razak podkreślił potrzebę wzmocnienia gabinetu i przygotowania partii do nowych wyborów partyjnych i powszechnych. Zganił jednocześnie falę krytyki ze strony członków i ich niekonsultowanych wystąpień, przede wszystkim w kontekście udziału premiera w skandalu 1MDB. Właśnie bezpośrednim powodem zdymisjonowania wicepremiera była jego publiczna wypowiedź dzień wcześniej, w której skrytykował powolne działania premiera na rzecz wyjaśnienia afery i stwierdził, że sprawa ta ma kolosalne znaczenie dla wizerunku UMNO i szans na wygraną w kolejnych wyborach powszechnych.   Dotychczasowy wicepremier był postrzegany przez opinię publiczną jako polityk mało błyskotliwy, ale spokojny i popularny. Zdarzało mu się ratować już wizerunek rządu i partii UMNO. Uważany był za naturalnego następcę Razaka, na wypadek jego dobrowolnego lub przymusowego ustąpienia.

W mediach niezależnych (operujących głównie przez platformy internetowe) pojawiły się opinie, że właśnie silna pozycja wicepremiera stała się przyczyną do jego zdymisjonowania, jako efekt działań Razaka mających na celu utrzymanie się przy władzy bez względu na spadające poparcie społeczne i koszty polityczne.

Równie kontrowersyjne było odwołanie ministra wsi i rozwoju regionalnego Shafie Apdala, który także był wieloletnim współpracownikiem i zwolennikiem Razaka, ale krytykując premiera, został uznany za nielojalnego. Powyższe ruchy personalne jasno pokazały skalę konfliktów w samej partii i zmieniającą się siłę i wpływy polityczne jej członków, a także stopień desperacji działań i posunięć premiera. Ponieważ władza w UMNO w naturalny sposób przekłada się na stanowiska w rządzie, pozycja obu wiceprzewodniczacych uległa osłabieniu, ale z drugiej strony, może to przyczynić się do ich współpracy w ramach ewentualnej opozycji wewnątrzpartyjnej, pomimo formalnie deklarowanej lojalności wobec przewodniczącego – Razaka.

Z kolei nominacja ministra spraw wewnętrznych Zahid’a Hamidi na stanowisko wicepremiera, przy jednoczesnym zachowaniu przez niego dotychczasowej pozycji szefa resortu spraw wewnętrznych, została oceniona jako wzmocnienie resortów siłowych państwa (Hamidi,  zanim został ministrem spraw wewnętrznych, pełnił dość długo funkcję ministra obrony), a także obranie twardego kursu politycznego, obliczonego na przetrwanie urzędującego premiera na dotychczasowej pozycji.

Hamidi należy do grona „jastrzębi” i znany jest z jednoznacznych oraz często kontrowersyjnych poglądów i działań. To on był najbardziej zagorzałym zwolennikiem zaostrzenia tzw. Sedition Act, ustawy uchwalonej jeszcze w latach 60-tych, która pod pretekstem ochrony państwa i porządku społecznego daje praktycznie nieskrępowane możliwości dla policji i służb specjalych do stosowania prewencyjnego aresztu (do trzech miesięcy), przeszukań, zajęcia mienia itd[4]. Hamidi decyzją własną cofnął zezwolenie na osiedlenie się w Malezji dla właściciela hotelu, który odważył się wpuścić grupę buddystów do przyhotelowej kaplicy muzułmańskiej – surau. Społeczeństwo uważa, że był też jednym z najważniejszych sprawców procesu sądowego i skazania lidera opozycji Ibrahima Anwara. Niedwuznacznie podkreśla, że jest muzułmaninem (pomimo częściowo chińskiej krwi) i kwestia religi jest dla niego nienaruszalna.

Jednak po wyprzedzającym uderzeniu w przeciwników partyjnych i media Razak zaczął popełniać błędy. Wobec stwierdzenia komisji antykorupcyjnej, że nie doszukała się ona nieprawidłowości i środki nie pochodzą z 1MDB, w dniu 4 sierpnia br. Premier oświadczył, iż wpływ na jego konto był „darowizną”, dokonaną przez Arabię Saudyjską. To otworzyło polityczną „puszkę Pandory”.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Opinie społeczeństwa wyrażane w mediach społecznościowych oraz na forach niezależnych redakcji internetowych wahało się od ironii do oburzenia. Na nowo pojawiły się pytania, co stało się w 2014 r. z samolotem MH370 malezyjskich lini lotniczych, ze względu na ogłoszoną wówczas pośpiesznie przez premiera wersję o zaginięciu (zatonięciu) i zaprzestaniu poszukiwań nim jakiekolwiek ustalenia miały miejsce. Odżyły pogłoski o transporcie środków finansowych lub złota. Pytano retorycznie o wydatki osobiste żony premiera, która znana jest z ekstrawaganckich zakupów i powszechnie uznawana za spiritus movens finansowych posunięć Razaka. Były premier Malezji – Mahathir, tradycyjny oponent obecnego, wezwał Razaka do ustąpienia ze stanowiska. Upubliczniono krytykę ze strony członków UMNO, a przede wszystkim przewodniczącego młodzieżówki UMNO, który też domaga się ustąpienia premiera. Ruch społeczny Bersih (Czystość) ogłosił zamiar organizacji demonstracji (tzw. Bersih 4.0)¸wzywającej premiera do ustąpienia i wyjaśnienia skandalu. Ideę Bersih poparła nawet skrajnie islamska partia PAS.

Jednak równocześnie nastąpiło „zwarcie szeregów” najwierniejszych współpracowników Razaka. Minister Hamidi oświadczył, że jakiekolwiek demonstracje będą nielegalne,
a zmasowana krytyka ma na celu destabilizację Malezji, zamach stanu i zawrócenie kraju z obranej ścieżki rozwoju, a nawet naruszenie pozycji Malajów i islamu.

Czy Razak utrzyma się na stanowisku?

Wprowadzenie tak poważnych zmian w rządzie było wyraźnym sygnałem, że premier nie akceptuje i nie będzie tolerował krytyki wobec siebie i swoich działań ze strony członków własnego gabinetu. Decyzję premiera o pozostawieniu w rządzie tylko najbardziej lojalnych zwolenników należy postrzegać jako próbę wzmocnienia swojej pozycji i utrzymania się za wszelką cenę u władzy.

Pozycja Razaka w Malezji zależy od kilku czynników.

Przede wszystkim zaczyna on grać kartą islamską, co powoduje, że ma zwolenników wśród ludności pozamiejskiej i części kleryków islamskich. W tym kontekście warto jednak przypomnieć, że jego rola w skazaniu przewodniczącego opozycji Anwara Ibrahima i brak jasnego stanowiska przy próbach wprowadzania karnego prawa islamskiego – hudud – w niektórych stanach Malezji, spowodowała krytykę i brak poparcia ze strony islamskich radykałów PAS.

Następnie sugeruje, że zmiana władzy może doprowadzić do zagrożenia odebrania przywilejów gospodarczych i politycznych rdzennym Malajom (czyli tzw. Bumiputra), co w jakimś stopniu powstrzymuje wewnętrzne ataki na niego. Pamiętać należy, że jego koalicja Barisan Nasional, z dominującą pozycją UMNO, jest u władzy nieprzerwanie od 1957 r. Wielu Malezyjczyków obawiać się będzie zmiany, bo nie wiedzą co za tym idzie (zwłaszcza administracja, która jest lojalna wobec UMNO i praktycznie kariera w administracji wiąże się z popraciem dla UMNO).

To także kwestia wsparcia ze strony ok. 400 największych firm malezyjskich należących do tzw. Government-Link-Companies, które otrzymują kontrakty bez procedur przetargowych i są ściśle powiązane z polityką Bumiputra oraz z przedstawicielami władzy.

Kolejną kwestią jest osoba ewentualnego następcy – jak na razie brakuje takiego. Dymisja ministerialna obu wiceprzewodniczących UMNO nie poprawiła tego stanu rzeczy. Razak obstawia się „starą gwardią”, która nie dopuszcza młodzieży do rządzenia, a młodzież też jest spragniona władzy i pieniędzy. Obserwuje się zniecierpliwienie młodzieżówki, gotowej do zajęcia kluczowych stanowisk politycznych.

Nie bez znaczenia są również ataki byłego premiera Malezji, Mahathira (90 lat), który zachowuje potężne wpływy polityczne i finansowe w kraju. Jest on postrzegany jako mentor i twórca nowoczesnej Malezji, co w kontekście relacji Razak- Mahathir stawia pierwszego na pozycji nielojalnego ucznia zwłaszcza, że w początkowym okresie (2007-2009) Mahathir popierał wybór Razak na premiera i jego wczesną linię polityczną.

Dotychczasowe „wpadki polityczne” takie jak: ewidentne przypadki manipulacji wyborczych w 2013 r., czy brak jakiejkolwiek przejrzystości przy udzielaniu wysokopłatnych kontraktów oraz stałe naciski popleczników Mahathira już od jakiegoś czasu naruszały pozycję Razaka, ale utrzymał się przy władzy głównie dzięki szerokiemu programowi wsparcia społecznego dla Bumiputra (kwoty stypendiów, zatrudnienia, rozdawnictwo środków budżetowych, preferencyjne kredyty itd.), a także umiejętnego czerpania zysków z powiązań polityczno-gospodarczych.

Perturbacje nie zahamowały, jak na razie, rozwoju gospodarczego Malezji, który zaliczany jest do najwyższych w regionie. Nawet zagorzali przeciwnicy Razaka nie mogą odmówić mu sukcesów gospodarczych – brak interwencjonizmu państwowego na poziomie małych i średnich przedsiębiorstw, cyfryzacja społeczeństwa, zainteresowanie ochroną środkowiska i „zielonymi technologiami”, wprowadzenie podatku GST, czy wycofanie się z subsydiów rządowych do paliw i zmniejszenia pozostałych. Zasobność i rozmiar klasy średniej są ciągle powiększane. Oczywiście opozycja wskazuje na pobudki niektórych rozwiązań, czy korzystanie z pozyskanych środków, ale nie można odrzucić faktu, że Malezja należy do najbogatszych państw ASEAN i Azji.

Jednakże obecny kryzys polityczny, na który nałożyła się także dewaluacja chińskiego juana, spowodował znaczne obniżenie wartości malezyjskiego riggita – o ponad 9%. Ratując kurs wymiany bank centralny Malezji dokonuje znacznych, wielomiliardowych codziennych interwencji finansowych. Nie może to jednak trwać bez końca, chociaż obecne rezerwy walutowe tego kraju pozwalają na sfinansowanie ponad 7-miesięcznego importu. Z drugiej strony niższy kurs wymiany, to możliwość wzrostu eksportu towarów przetworzonych z Malezji i ruchu turystycznego do Malezji, która pomimo perturbacji polityczych pozostaje krajem przyjazym i bezpiecznym zarówno dla turystów, jak i biznesu. A Malezja jest krajem uzależnionym od wymiany towarowej z zagranicą.

Dodatkowym, istotnym elementem jest kwestia wizerunkowa Malezji, a w tym zakresie władze tego kraju są bardzo wrażliwe. Pamiętać należy, że aktualnie Malezja przewodniczy ASEAN i ambicją rządu jest doprowadzenie do ogłoszenia utworzenia Obszaru Gospodarczego ASEAN – AEC[5]. Ewentualny upadek premiera mocno nadwyrężyłby obraz Malezji jako kraju stabilnego, wyznaczającego kierunki rozwoju w regionie. Stąd raczej należy spodziewać się utrzymania władzy za wszelką cenę i doprowadzenie do sukcesu AEC.

Ze względu na rosnący dobrobyt malezyjski i niechęć do jego utraty, prawdopodobieństwo rewolucji jest znikome. Niepokojów społecznych można się spodziewać, ale mogą to być prowokowane zamieszki przy okazji demonstracji Bersih (podobnie jak w lipcu 2011 r.) lub demonstracje broniące Razaka (przede wszystkim pozycji UMNO, Bumiputra i większości islamskiej), jednak także z możliwością zaplanowanych prowokacji, które umożliwiłyby ewentualne represje ze strony władz wobec rzeczywistych i wyimaginowanych przeciwników.  Ani Hindusi, ani Chińczycy malezyjscy nie zaryzykują narażenia się na represje ze strony aparatu policyjnego, zwłaszcza w świetle nowego Sedition Act., a także mając w pamięci rozruchy etniczne 1969 r. i dodatkowo uwzględniając postępującą obecnie islamizację kraju.

Rozwiązanie jest tylko i wyłącznie w rękach samych Malajów i dalszego postępowania Razaka. Bardzo ważne będzie stanowisko sułtanów, którzy mogą wpłynąć na króla Malezji[6] do podjęcia działań lub przyczynić się do „czarnej” akcji wizerunkowej i ostatecznie wezwać Razaka do ustąpienia. Jak dotychczas, nie zajął on żadnego stanowiska. Formalnie stojąc na straży konstytucji, nie chce być włączony w rozgrywki polityczne. Do tego wiek i stan zdrowia robią swoje (87 lat).

Kolejną siłą będą tarcia pomiędzy „młodymi” i „starymi”, a wreszcie siła popleczników byłego premiera Mahathira oraz samego otoczenia Razaka, jeżeli uznają, że nie warto razem „iść na dno”.

Dla wielu osłabienie Razaka będzie okazją do własnego wzrostu. A zatem przez jakiś czas będzie trwać walka w „wyższych warstwach atmosfery politycznej” Malezji i tam leży klucz do układanki. Społeczeństwo, zwłaszcza niemalajskie, prawdopodobnie nie zrobi nic. Ryzyko finansowe jest zbyt duże. A zatem to Malajowie zdecydują co dalej, jeżeli znajdą takie rozwiązanie, które nie naruszy ich grupowych interesów politycznych, religijnych i gospodarczych. Nawet organizacje, które mają zasadniczy wpływ na egzekwowanie prawa i funkcjonowanie państwa, są podzielone w opiniach co należy robić. Część najchętniej „zamiotłaby sprawę pod dywan”.

Sam Razak popełnia jednak kolejne błędy. W dniu 16 sierpnia regionalny szef UMNO ze stanu Pahang wypowiedział się publicznie, jakoby podczas zwołanego w trybie pilnym spotkania z szefami komórek regionalnych UMNO premier oświadczył jednoznacznie, że „darowizna” została przekazana przez Arabię Saudyjską (ślady transferów finansowych wskazują na przelewy z tego kraju), jako „…uznanie dla Malezji za wspieranie sunnickiego islamu oraz wkład Malezji w walkę z ISIS”. Podobną opinię na łamach ogólnokrajowego The Star, wypowiedział skarbnik UMNO, Wan Adnan, który dodatkowo podkreślił, że uczestnicy spotkania przyjęli wyjaśnienia premiera, a podobne środki zostały przekazane także organizacjom muzułmańskim w południowej Tajlandii i na Filipinach (Mindanao).

Media niezależne (głównie Malaysia Kini) zareagowały natychmiast, wskazując, że do transferu doszło jeszcze w 2013 roku przed wyborami powszechnymi, a smaczku dodaje fakt, że Malezja jest jednym z kanałów przerzutowych najemników ISIS w regionie (przypadek np. całego oddziału armii malezyjskiej, który prywatnie wyruszył na haj do Arabii Saudyjskiej, a znalazł się na obszarze walk, chociaż formalnie rząd potępia tę organizację i ściga osoby, którym udowodniono wspieranie ISIS).

Nadal nie zadano jednak publicznie dwóch dodatkowych pytań w całej sprawie:

– Komu zależało na publikacji w Wall Street Journal?

– Jeżeli środki nie pochodzą z 1MDB, to co uzyskała Arabia Saudyjska za tę kwotę? Zwłaszcza w kontekście wyżej podanego oświadczenia skarbnika UMNO.

Artur Dąbkowski – Radca, Kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Kuala Lumpur.

[1] Oprócz tego zarzuca się premierowi ręczne sterowanie funduszem, który popadł w długi o wartości ok. 11 mld USD, w wyniku nieograniczonego czerpania środków z tego źródła, także w trakcie finansowania manipulowanej kampanii wyborczej w 2012/2013 r.

[2] Bank Negara Malaysia

[3] MACC – Malaysian Anti-Corruption Commission

[4] W 2015 r. władze malezyjskie aresztowały już ok. 150 dziennikarzy, w tym skazały na więzienie znanego karykaturzystę.

[5] ASEAN Economic Community

[6] Król w Malezji wybierany jest z grona 9 sułtanów na okres pięciu lat.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Dąbkowski: Malezja: kryzys polityczny z dużymi pieniędzmi w tle Reviewed by on 23 sierpnia 2015 .

Publikacja Wall Street Journal z 2 lipca 2015 r. jednoznacznie wskazująca, że 700 mln USD (ok. 2,6 mld malezyjskich ringgitów), które mogły pochodzić z narodowego funduszu inwestycyjnego 1Malaysia Development Berhad (1MDB)[1], trafiło na prywatne, zagraniczne konto premiera Malezji Najib Tun Razak’a zaowocowała najpoważniejszym kryzysem politycznym jaki przeżywa ten kraj od wielu lat. Premier Razak poddany zostały krytyce

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź