Centrum Studiów Polska-Azja > BLOGOSFERA > Albert Mierzejewski, Polacy w Chinach: Szansa dla Polskich absolwentów w Chinach

Albert Mierzejewski, Polacy w Chinach: Szansa dla Polskich absolwentów w Chinach

Adam Machaj
1 May 2012 13

  

Emigracja, choćby czasowa, dla wielu polskich świeżo upieczonych absolwentów szkół wyższych wydaje się być jedynym rozwiązaniem. Brak sensownych perspektyw w Polsce, trudności ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie oraz niewielkie zarobki w porównaniu z cenami to najbardziej determinujące czynniki podjęcia decyzji o wyjeździe z kraju.

Większość wyjeżdża z kraju czysto w celu zarobkowym, popracować ciężko na zachodzie kilka lat, odłożyć na wkład na mieszkanie czy otworzenie własnego, drobnego interesu. Niestety te lata dla większości są męką, człowiek nie rozwija się, a po powrocie do kraju nie jest atrakcyjny dla potencjalnych pracodawców, mając doświadczenie zawodowe jedynie na zmywaku. Sam mieszkałem jakiś czas w Irlandii i znam wiele takich osób, które latami próbowały się dorobić mieszkania, czy nawet lepszego samochodu, ciężko pracując 6 dni w tygodniu po kilkanaście godzin.

Biorąc pod uwagę panujący kryzys w Europie, są duże szanse że nawet na Zachodzie nie znajdziemy pracy i po paru miesiącach bezowocnego pobytu powrócimy do kraju tylko z długami i zmarnowanym czasem. Zarobki też już nie są tak atrakcyjne jak to miało miejsce kilka czy kilkanaście lat temu.

Jaka więc pozostaje alternatywa? Chiny!

Ze znalezieniem pracy dla Polaków w Chinach nie ma raczej problemu, możemy uczyć angielskiego, pracować w firmach produkujących elektronikę (sprawdzając polskie menu, instrukcje obsługi itd.) w zależności od kierunku naszych studiów możemy podjąć pracę w jednej z firm zajmującej się eksportem lub importem, informatyką, architekturą, grafiką i wielu, wielu innych.Ostatnio spotykam się z ogłoszeniami, w których są poszukiwani tancerze, tancerki, piosenkarze, fotograficy, modelki, więc jeśli mamy jakąś pasję możemy ją rozwinąć w Chinach nie tylko jako hobby ale także zawodowo.

Warto dodać w tym miejscu iż wykształconych Polaków z pewnością będzie potrzeba coraz więcej, pokazuje to rozwijająca się współpraca między naszymi krajami, ostatnia wizyta prezydenta Komorowskiego, a teraz wizyta w Polsce Wen Jiabao – premiera ChRL, która już zaowocowała podpisaniem przez KGHM oraz ARP umów z chińskimi firmami.

Zarobki nie są złe, spokojnie możemy liczyć na ok 6000-7000RMB, a posiadając jakiś specjalistyczny zawód zdecydowanie więcej, koszty utrzymania są znikome, bez najmniejszych problemów jesteśmy w stanie odłożyć połowę wypłaty nie oszczędzając na żadnych potrzebach dnia codziennego.

Pracując na stanowisku odpowiadającym naszemu wykształceniu nabieramy bezcennego doświadczenia, w dodatku na innym kontynencie, co w wypadku powrotu do Polski powoduje iż stajemy się bardzo atrakcyjni dla pracodawców.

Mieszkając w Chinach, jako przybysz z Europy, jesteśmy generalnie otoczeni szacunkiem i spotyka nas masa ludzkiej życzliwości. O własne bezpieczeństwo nie musimy się obawiać. W Chinach jest bardzo bezpiecznie, nie ma porównania z Polską, nigdy nie spotkałem się, a nawet nie słyszałem o jakichkolwiek przejawach agresji w stosunku do obcokrajowców, wręcz przeciwnie, gdzie się nie pokażemy spotykamy się z życzliwym zainteresowaniem.

W przypadku gdy uda nam się nauczyć, choćby komunikatywnie języka chińskiego, wtedy nasze możliwości stają się o wiele większe. Tłumaczenia podczas spotkań biznesowych, targów, czy prowadzenie korespondencji to bardzo intratne zajęcie. Nauka nie jest aż tak trudna jak może nam się wydawać. Osobiście znam kilku Polaków biegle władających językiem chińskim, wszystko zależy od chęci i determinacji, nie ma rzeczy niemożliwych.

Chiny z dnia na dzień stają się coraz bardziej rozwinięte, a co za tym idzie będą potrzebowały coraz więcej wykształconych osób z Europy, w tym z Polski. Dobrze pokazują to pięcioletnie wytyczne gospodarcze na lata 2011-2015, które zakładają rozwinięcie współczesnej technologii Należy zauważyć iż współpraca pomiędzy ChRL a RP wyraźnie się zacieśnia i coraz więcej firm nawiązuje kontakty. Doświadczenie jakie tu możemy nabrać oraz rozwinąć własne umiejętności są dodatkowymi czynnikami jakie powinny nas skusić na wyjazd do Chin. Do tego taka wyprawa to nierzadko przygoda życia, więc nie warto tracić czasu na bycie robotnikiem czy kelnerką po studiach, a spróbować swojej szansy w Państwie Środka.

Autor: Adam Machaj

E-mail: szczecin.adam@hotmail.com

Adam Machaj, szczecinianin, związał swoje - prywatne, jak i zawodowe - życie z Chinami. Obecnie mieszka w Changsha. Prowadzi popularnego bloga Raport z Państwa Środka.

Komentarze:
  1. DżEFREJ pisze:

    powiem tak, wszystko to wyglada fajnie – pozostaje tylko pytanie jak zaczac – znam mniej wiecej oferte stypendialna itp. ale pozostaje kwestia jak zaczac swoja przygode z Chinami nie bedac studentem sinologii, albo pokrewnego kierunku?

  2. ALBERT MIERZEJEWSKI pisze:

    Moim zdaniem najprościej zrobić, tak jak ja zrobiłem, czyli zaczepić się jako nauczyciel, więcej o takiej drodze rozpoczęcia swojej przygody z Chinami piszę na moim blogu.

    • TOMEK MIERZEJEWSKI pisze:

      Czesc Albert

      Ja tesz jestem zaintresowany zeby pracowac w chinach jako nauczyciel. Mam perfekt akcent angielski to to nie jest problem.

      Napisz do mnie na tamtkil @ hotmail.com

      Masz pozdrowienia od wszystkich w Szwecjii :)

  3. MATEUSZ pisze:

    Szanowny Autorze,
    dziwi mnie Twoje stwierdzenie o “taniości Chin”. Mieszkam w Chinach od ponach 2 lat, dokładnie w Shanghaju, i moge powiedziec, że ani Pekin ani Szanghaj i okolice tanie nie są. Jeśli zarabiajac 6tys RMB odkladasz 3 tys. to ciekawi mnie za ile wynajmujesz mieszkanie. Bo ja wlasnie za 3 tys. (na chinskim osoedlu – bo z loowaiami placilem 3,6tys RMB za maly pokoj ( podobne ceny sa z akademikach dla obcokrajowcow!), a koszty jedzenia plus jedno wyjscie do baru (piwo do 30RMB do 90RMB) nie pozwalaja duzo zaoszczedzic. Proponuje research dot. inflacji i galopujacych cen żywnosci. Nie genaralizujmy i nie łudzmy rodaków że w Chinach jest tanio, bo nie jest! Co innego Shanghaj czy Pekin a co innego Chingqing gdzie za 1000RMB mozna mieszkac na fajnym poziomie.

    • JG pisze:

      Za RMB3000 (okolo 1500 PLN) w Pekinie mozna wynajac 1 pokoj okolo 20m2. Albo mieszkanie w starym chinskim budownictwie pamietajace czasy rewolucji kulturalnej, bez okien, bez drzwi i bez podlogi. Ewentualnie cos 20 km od centrum, gdzie dojazd zajmuje 2 godziny w jedna strone (trzeba przeciez odczekac z 30 minut w kolejce do autobusu).

      W Pekinie ceny zywnosci sa takie same jak w Polsce. Jedzenie na miescie czegos super prostego to od 20-30 RMB na osobe.

      Jesli chodzi o inflacje, ceny jajek na lokalnym targu w ciagu ostatnich 6 miesiacy podrozaly z 3 do 5 RMB za pol kilo.

      Zeby wynajac cos fajnego (czysto, niesurowe wyposazenie, dojazd do godziny, ponad 50m2) w Pekinie to koszt okolo 5000-7000 RMB miesiac + media. Na poczatek, gdy chcemy wynajac mieszkanie to trzeba zaplacic minimum 3 miesiace czynsz + oplata za agenta nieruchomosci + miesieczny depozyt = 5 miesiecy. To jakies 25000 RMB na samo mieszkanie po przylocie. Ktory absolwent w Polsce wylozy na poczatek pieniadze na bilet do Chin, oplate za mieszkanie, oplate za wizy. Zeby wiec przylecie do Chin trzeba miec “na wejscie” z 20000 PLN.

      Mozna przez rok czy dwa zyc tanio jak chinska nizsza klasa tylko czy po to chcemy zamieszkac w Chinach?

      Ceny mieszkan m2 w Pekinie w miare w centrum to juz 30000RMB (15000PLN).

      Nie mowimy tutaj o chinskiej wsi na zachodzie kraju, gdzie za 200 RMB miesiacznie zyje cala rodzina.

      Z doswiadczenia napisze, ze polskim absolwentom radzilbym zostac w domu. Lepiej popracowac w Europie przez 5-10 lat a do Chin zostac wyslanym na expat package (wynagrodzenie roczne liczone w milionach RMB, luksusowe mieszkanie oplacane przez firme, kierowca, ubezpieczenia, itd).

      • ADAM MACHAJ pisze:

        “Z doswiadczenia napisze, ze polskim absolwentom radzilbym zostac w domu. Lepiej popracowac w Europie przez 5-10 lat a do Chin zostac wyslanym na expat package (wynagrodzenie roczne liczone w milionach RMB, luksusowe mieszkanie oplacane przez firme, kierowca, ubezpieczenia, itd).”
        Tu trzeba dwie sprawy rozgraniczyc. Pan ma racje ale w odniesieniu do ludzi “ktorym sie udalo”, jasne ze taki scenariusz jest najlepszy ale w Europie przecietny absolwent ma w ogole problem ze znalezieniem pracy a co tu mowic ze za 5-10 lat moze wysla go do Chin , jakie jest tego prawdopodobienstwo w stosunku do przecietnego absolwenta, ktory potem emigruje na przyslowiowy zmywak.
        Nie odstraszajmy mlodych ludzi. Panowie jestescie juz starsi macie inne potrzeby i poglad na swiat. Absolwent to z regoly osoba w wieku 23 lat w sumie bez perpektyw w Polsce wiec opcja pracy w Chinach jest lepsza niz fabryka w UK. Oczywiscie kto ma mozliwosc kariery w Polsce niech zostanie w Polsce i robi kariere.

    • ADAM MACHAJ pisze:

      Chiny nie koncza sie na Shanghaiu i Pekinie, sa miasta mniejsze , nawet nie stolice prowincji gdzie wynajem mieszkania 70 metrow to 800 rmb. Pozatym jak pracuje jako nauczyciel to ma mieszkanie za darmo, obidy w szkole tez. Ja np. nie chodze po barach gdzie piwo jest za 30 rmb (male) tylko na dole w knajpie z Chinczykami pije piwo za 2,5 rmb duze. Wiec mozna odlozyc i dobrze zyc. W Chinach nie ma gornych granic cenowych to wiadomo ale za to dolne granice sa bardzo nisko. Jest wybor w odroznieniuu do Europy gdzie widelki sa duzo mnie rozchylone.

      • JG pisze:

        Zgadzam sie, ze mozna zjesc makaron za 5 RMB, a mozna tez zjesc smakolyki za 500RMB. Tylko jak dlugo chcemy ten makaron jesc?

        W Chinach mozna spokojnie zyc rowniez za nie duzo pieniedzy. Wydaje mi sie, ze Polakow fascynuja niskie ceny zycia w Chinach (wiekszosc osob, ktore znam oszczedza okolo 50% dochodu netto), a sami Chinczycy chca zyc coraz zamozniej i uciec od jedzenia za 5 RMB. Polacy moze powiedza, ze zyc jak chinska nizsza klasa spoleczna jest fajnie bo nie trzeba sie urobic na zmywaku, a i zaoszczedzic mozna, tylko, ze chinska nizsza klasa srednia sie swojego statusy troche wstydzi i czeka zeby przeskoczyc do wyzszej klasy sredniej.

        Nie wszyscy nauczyciele maja oplacanie mieszkanie przez szkole. Czasem nie ma nawet housing allowance.

  4. JG pisze:

    Jeden z wymogow, aby w Chinach podjac legalne zatrudnienie to minimum 2 lata doswiadczenia (zdobytego poza Chinami) w takim zawodzie jaki bedzie sie wykonywac w Chinach. Wiec oferta pracy w Chinach dla swiezo upieczonych absolwentow nie jest atrakcyjna. Chinscy absolwenci i obcokrajowcy absolwenci czy to z zagranicy czy chinskich uczelni moga liczyc na takie same stawki, czyli okolo 4,000 – 8,000 RMB/miesiac. Skonczyla sie “sila bialej twarzy”. Chinscy absolwenci moga wykonywac ta sama prace co obcokrajowcy absolwenci. Do tego dochodzi konkurencja w postaci Chinczykow wracajacych ze studiow w USA, Chinczykow z Singapuru czy Tajwany mowiacych native po chinsku.

    Chinczycy maja super oferte pracy dla obcokrajowcow, ale tych ktorzy sa wysylani z zagranicy na expat package albo Ci, ktorzy maja 10-20 lat doswiadczenia. Szef mojej znajomej w Pekinie zarabia RMB miesiecznie jako Wiceprezydent Sprzedazy firmy notowanej na gieldzie w USA 150 000.

    Obcokrajowcy z duzym technicznych doswiadczeniem w Chinach TAK. Absolwenci bez doswiadczenia niestety NIE.

  5. ALBERT MIERZEJEWSKI pisze:

    Oczywiście ceny w centrum Pekinu czy Shanghaju nie są niskie, szczególnie w lepszych lokalach. Również mieszkam w Chinach dokładnie w Tianjin, piwo w barze na moim osiedlu nie przekracza 4RMB a dobry obiad można zjeść spokojnie za 10RMB. O mieszkanie nie muszę się martwić gdyż firma je opłaca. W Chinach jeśli chcemy można spokojnie żyć za bardzo malo pieniędzy, jeśli natomiast zależy nam na luksusach, lokalach nastawionych na obcokrajowców, wówczas trzeba się liczyć z wydatkami.

  6. DAWIDJURASZEK pisze:

    “Ze znalezieniem pracy dla Polaków w Chinach nie ma raczej problemu, możemy uczyć angielskiego”

    Tu też sytuacja się zmienia. Szkoły publiczne zaostrzają kryteria, a szkoły prywatne nie chcą serwować klientom non-native speakers. Ja od trzech lat pracuję na tej samej uczelni w prowincji Hunan, kiedyś uczyli angielskiego tu Włosi czy Filipińczycy, teraz oprócz mnie są tu wyłącznie nauczyciele z USA i UK, a kiedy parę miesięcy temu zaproponowałem, żeby uczelnia zatrudniła “kogoś ciekawszego”, czyli może jakiegoś Europejczyka, usłyszałem, że mają wytyczne od władz by zatrudniać teraz już wyłącznie native speakers. Ja się utrzymuję tu dlatego, że po pierwsze mam już wyrobione guanxi, a po drugie nie uczę angielskiego, tylko kultury zachodniej.

    Na szczęście nie znaczy to, że do obsadzenia ewentualnym polskim entuzjastom nauczania w Chinach zostały tylko wiochy na zachodzie albo podejrzane firmy krzaki, które szukają tylko białych twarzy. Np. ponoć w mieście Guilin nadal liczne posady nauczycielskie, w tym na uczelniach publicznych, są otwarte dla non-natives. Ale mit o łatwości dostania tam tej pracy to już właśnie tylko mit.

  7. TOMEK BOMO pisze:

    Smiesza mnie wasze wstawki o zmywakach w europie zachodniej. Mylicie sie bardzo. Ja i moi znajomi, absolwenci jednakze brytyjskich uniwersytetow rozwijamy nasze kariery daleko odbiegajace od pracy na zmywakach. W zyciu bym nie chcial mieszkac w Chinach. Nie jestem z bogatej rodziny. Do Anglii przyjechalem 8 lat temu i dzieki ciezkiej pracy skonczylem studia, kupilem dom i rozwijam sie zawodowo. Wasze “zmywaki” bez ambicji po polskich pseudo-studiach nawet w Chinach wyladuja na obieraniu ryzu.

    • ADAM MACHAJ pisze:

      Myślę, że ten artykuł polskiego blogera z Chin miał na celu pokazanie samej możliwości wyjazdu do Chin niż porównywanie jej z emigrantami z innych krajów. Z racji, że emigracja kojarzy nam się w ostatnim czasie z UK to autor wybrał sobie to jako punkt odniesienia. Ma Pan rację, że jest dużo Polaków, którzy bardzo dobrze ustawili się w UK ale nie odnośmy wyżej wymienionych tez do konkretnych przypadków. Tyle ilu emigrantów tyle różnych sytuacji więc zostawmy tą sprawę na boku.

      Myślę, że wpis, który komentujemy powoli staje się nieaktualny i wręcz niepotrzebny. Warunki w Chinach zmieniają się, Polonia w UK też w jakimś stopniu stabilizuje swoje położenie a i informacja na temat możliwości wyjazdu do pracy do Chin jest już w miarę powszechnie znana.

      Z swojej strony dopowiem, ze wyjazd do Chin nie powinien być rozpatrywany w kwestiach czysto finansowych ale szerzej czyli jako coś co otwiera całkiem nowe możliwości, nowe doświadczenia, daje nam możliwość spojrzenia na coś zupełnie innego od tego z czym spotykamy się w Europie. W tym kontekście nawet “obieranie ryżu” może okazać się bardzo atrakcyjnym zajęciem.

Pozostaw odpowiedź