W związku z nieoczekiwaną śmiercią Kim Jong Ila, chwilowo zawiesiliśmy proces dodawania komentarzy co 3 dni i prezentujemy komentarz specjalny. Nicolas Levi, dla którego był to dwudziestypierwszy (21 !) występ w mediach tego dnia, nie mógł oczywiście pominąć rodzimej instytucji. Mimo niezwykle gorącego (oczywiście w przenośni) dnia, nagraliśmy komentarz. Serdecznie zapraszamy do obejrzenia – jakie są teraz możliwe scenariusze dla Korei Północnej? Jaka była prawdziwa reakcja ludzi? Na te pytania odpowiada Nicolas Levi.

Autor: Nicolas Levi
E-mail: nicolas.levi@polska-azja.pl
Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Paris X Nanterre we Francji. Absolwent zarzadzania ESSEC Business School oraz Polskiej Akademi Nauk i Collegium Civitas w zakresie politologii. Analityk biznesowy, autor artykułów na temat Korei Północnej w prasie polskiej. Znajomość języków: angielski, francuski, niemiecki. Mieszka w Warszawie.
Ostatnie 5 artykułów napisanych przez Levi Nicolas
- *CSPAtv* Nicolas Levi recenzuje książkę "Korea Północna. Paradoksy polityki Kimów" - April 16th, 2012
- N. Levi: Nieudany strzał północnokoreański- udana próba siły Korei Północnej - April 13th, 2012
- *CSPAtv* Nicolas Levi komentuje sprawę wystrzelenia satelity Korei Północnej - April 9th, 2012
- *CSPAtv* Nicolas Levi analizuje fakt podpisania moratorium pomiędzy USA a Koreą Północną - March 23rd, 2012
- N. Levi: Are economic Reforms still going on in North Korea? - March 20th, 2012

Polecamy film z wizyty generala Jaruzelskiego w KRLD w 1986 roku:
Co prawda to jest zwykła pokazówka, ale i tak robi wrażenie.
@ Admin.
Ale za to jaki szacun mieliśmy wtedy w KRLD. 3:40 – czy to czasem nie Kiszczak tam siedzi, po lewej ręce Jaruzela? Ten osobnik pasowałby jak ulał w północnokoreańskej rzeczywistości.
No i te bzdety o „amerykańskim agresorze”. No, ale za komuny to Ameryka była winna nawet pustym półkom w naszych sklepach. Najwyraźniej aż tak była wszechmocna.
Typowa retoryka z czasów PRL: marionetkowy reżim w Seulu, faszystowska junta Pinocheta, rasistowski reżim w Pretorii…
Dziękuję za film, który prywatnie nazwałem: „Spawacz z wizytą u grubego władcy kraju chudzielców”
Konkluzja filmiku z czasów PRL jest taka, że bez współpracy z Koreą Pn. to byśmy leżeli…
P.S. Przydałby się też filmik o kulisach wizyty Kima Ir Sena w Polsce anno 1984, o której kiedyś ktoś wspominał na Forum. Czy nie czasem Ty, Wute? Mam na myśli m.in. to, jak żony północnokoreańskich dyplomatów oczekując na Okęciu samolotu z Kimem bały się wyjść do WC, żeby nie przegapić przylotu „ukochanego przywódcy”. Nietrudno zgadną, że pęcherze co niektórych pań nie wytrzymały tej próby rewolucyjnej czujności. W efekcie odmłodniły się aż za nadto; niejedna poczuła się pewnie jak w wieku 2 lat.
Mieczysław Rakowski kiedyś stwierdził, że Korea Pn. to śmieszny kraj. Myślę, że trudno dziwić się tej konkluzji ostatniego premiera PRL.
@ Zyggi
Nie, to nie byłem ja.
Sam film oglądałem z przyjemnością. To wszystko wyglądałoby śmiesznie,
gdyby nie to że tam ludzie cierpią.
Ludzie tam cierpią przede wszystkim na prowincji, gdzie przybysze z zewnątrz mają utrudniony dostęp. Sam Phenian (Pyongyang) to miasto robiące monumentalne wrażenie, będące swoistym pomnikiem i wizytówką reżimu. Przypuszczam, że wszelkie ślady ubóstwa i ucisku zostały tam starannie zepchnięte z zasięgu wzroku zagranicznego obserwatora.
Inna rzecz, że spora częśc obywateli zwyczajnie nie wie, jak żyją ludzie poza granicami kraju, a zwłaszcza w Korei Pd. To z pewnością przyczynia się do tego, że z pokorą znoszą codzienne trudy i wyrzeczenia. Korea Pn. to kraj izolowany jak żaden inny w naszych czasach, nawet bardziej niż komunistyczna Albania, gdzie częśc ludności potajemnie oglądała włoską telewizję i słuchała zachodnich rozgłośni radiowych.
@ Zyggi
Tak, to jest na pewno gen. Kiszczak, ówczesny szef MSW.
„3:40 – czy to czasem nie Kiszczak tam siedzi, po lewej ręce Jaruzela?” Też zwróciłem na to uwagę
a od strony humorystycznej – co by się nie mówiło, to jednego odmówić nie można. Jaruzel wyglądał konkretnie w tych goglach, niczym boss włoskiej mafii
Z kolei mi towarzysz generał w tych „brylach” zawsze kojarzył się bardziej z muchą pod szkłem powiększającym. Ale to oczywiście subiektywne skojarzenie.
Odkładając żarty na bok i przechodząc do meritum, czyli komentarza P. Nicolasa Levi’ego, chcę powiedziec, że mówca bardzo ciekawie scharakteryzował perspektywy Korei Pn. i schedę po Kim Dzong Ilu. A także różnice pomiędzy jego wizerunkiem w narodzie, a tym, jak północni Koreańczycy postrzegali jego ojca zmarłego w 1994 r. Bardzo dziękuję i pozdrawiam.
Tak jak kiedyś napisałem^^: W 1984 r., kiedy Kim Ir Sen był w Polsce i żony dyplomatów północnokoreańskich, które czekały na niego pod Pałacem Kultury, nie mogły się stamtąd ruszać. Czekały ponad 2 godziny na Kim Ir Sena. Niestety ich pęcherze tego nie wytrzymały.
Lata lecą, pamięć coraz gorsza. Więc jednak to było pod Pałacem Kultury i Nauki, nie na Okęciu. No, ale w takim razie nie rozumiem czemu te biedne żony nie kucnęły gdzieś w krzaczkach, mało tego rośnie wokół PeKiNu?
Swoją drogą, kasjerki w niektórych supermarketach zapewne poradziłyby im noszenie pampersów. Cóż, śmiejemy się z Korei Pn., bo z tego kraju chwilami trudno się nie śmiać. Ale czasem zapominamy, że także w Europie są takie mroczne miejsca, gdzie jednostka i jej prawa (nawet te najbardziej elementarne) nic nie znaczą.
Kochany z całym szacunkiem ale nie w takiej skali.
To prawda, ale jednak. Natomiast o wiele większym problemem jest prostytucja i niewolnictwo kobiet, i to pod samym nosem eurourzędników w Brukseli – NB stolicy kraiku, który chciał powołac własny trybunał międzynarodowy…
To jest wiedza Nicolasa Levi o Korei. Wypowiedzi Nicolasa Leviego są pełne nienawiści na użytek współczesnej propagandy, a nie rzetelnej wiedzy o Korei. W Korei jest on osobą niepożądaną!
W Korei? Ja kiedyś nazwałem Kim Ir Sena brzuchatym faraonem i nie przypuszczam, bym z tego powodu był niepożądany w Seulu czy w Busanie.
Panie/Pani „Kimon Jest” czy jak tam, a Pan(i) skąd czerpie wiedzę o Korei? Z pheniańskiego miesięcznika „Korea Times” może? Jeśli tak to gratuluję. Widziałem ten tandetnyą czarno-białą periodyk z kolorowymi wkładkami. Czytałem w nim wypisywane dyrdymały typu „rewolucyjne przemiany”, „doniosła rola partii”, oglądałem wyreżyserowane, rażące sztucznością zdjęcia mające przedstawiać północnokoreański dobrobyt i postęp. Jedyne, co byłoby warte oglądania na żywo to przepiękne krajobrazy, ale tych nie brak też i w Korei Pd.