„Zaatakowani. Znowu”. Tak wyglądał ogromny headline zamieszczony 14 lipca b.r. na pierwszej stronie „Hindustan Times”, jednego z najpoczytniejszych anglojęzycznych indyjskich dzienników. Trudno o bardziej wymowny komentarz do dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się dzień wcześniej na ruchliwych ulicach Bombaju. W godzinach szczytu (około 13tej) doszło do eksplozji trzech ładunków wybuchowych, które zabiły około 18 osób i raniły ponad 130. Po raz kolejny terroryści dali o sobie znać na kilka dni przed wznowieniem indyjsko-pakistańskich rozmów. Tymczasem dialog na linii New Delhi-Islamabad to kluczowy element budowy systemu bezpieczeństwa w regionie. Dwa największe południowoazjatyckie państwa pozostają bowiem w trwającym od ponad sześćdziesięciu lat konflikcie o Kaszmir, który skutecznie uniemożliwia normalizację dwustronnych relacji i rozwiązanie innych spornych kwestii, stanowiąc jednocześnie zagrożenie dla bezpieczeństwa na skalę ponadregionalną, za sprawą posiadania przez oba kraje broni nuklearnej. Czy motywem działania terrorystów było właśnie popsucie klimatu przed planowanymi rozmowami, których elementem ma być także problem kaszmirski?
Termin spotkania na szczeblu ministerialnym wyznaczono na 26-27 lipca; mimo zamachu rozmowy odbędą się zgodnie z planem – Indie nie zażądały przesunięcia rozmów do czasu wyjaśnienia sprawy zamachu. Jeszcze na początku lipca strona indyjska, za zgodą rządu stanowego Dżammu i Kaszmiru, zaproponowała zwiększenie liczby dni handlowych wzdłuż dzielącej Kaszmir granicy z dwóch do czterech oraz udzielanie mieszkańcom Kaszmiru sześciomiesięcznych specjalnych pozwoleń na wielokrotne przekraczanie granicy. Dziś handel transgraniczny wzdłuż „linii kontroli” (przy zachowaniu zasady, że artykuły muszą pochodzić z Kaszmiru) odbywa się w każdy wtorek i środę na trasie Puńcz (w indyjskim Kaszmirze) – Rawlakote (Pakistan), oraz Salamabad (część indyjska) – i Chakoti (wioska w pakistańskim „Azad” Kaszmirze). Indyjskie propozycje zwiększenia liczby dni handlowych i wydawania przepustek miały być przekazane Pakistanowi podczas rozmów pod koniec lipca, ich wcielenie w życie mogłoby stanowić istotny środek budowy zaufania. W tej chwili trudno domniemywać, czy strony zdecydują się na ten krok.
Reakcja rządu Indii na zamachy jest jednak wstrzemięźliwa, nie padły bezpośrednie oskarżenia pod adresem Pakistanu, choć Indie od lat oskarżają ten kraj o to, że nieskutecznie walczy z radykalnymi muzułmańskimi grupami bojowymi, przekraczającymi granicę (dzielącą Kaszmir „linię kontroli”), aby dokonywać aktów terrorystycznych na terenie Indii. Tym razem powstrzymano się od bezpośrednich zarzutów, choć minister spraw wewnętrznych, Palaniappan Chidambaram, stwierdził, że Hindusi żyją „w najbardziej niespokojnym sąsiedztwie na świecie”, w państwie, gdzie wszystkie miasta są narażone na atak. Dodał, że Pakistan i Afganistan to epicentrum terroru, podkreślił jednak, że wciąż nie wiadomo, czy terroryści pochodzili z grup funkcjonujących poza Indiami.
To nie pierwszy atak w Bombaju – zgodnie z danymi stacji Al Jazeera, miasto padło ofiarą terrorystów już 8 razy. Jednak ten zamach jest najpoważniejszy od pamiętnego 26 listopada 2008 roku, kiedy w skoordynowanych atakach zginęły 164 osoby, a trwający od końca 2003 roku dialog indyjsko-pakistański, w efekcie którego między innymi uruchomiono połączenie autobusowe między podzielonymi częściami Kaszmiru, utknął w martwym punkcie. Jak się okazało, za przeprowadzenie zamachów odpowiedzialna była operująca na terenie Pakistanu organizacja Lashkar-e-Toiba, wiele wskazuje także na to, że miała ona wsparcie pakistańskiej agencji wywiadowczej ISI. Dla Indii kluczową sprawą stało się wyjaśnienie sprawy zamachów, od tego uzależniano kontynuację dialogu pokojowego z Pakistanem. Po 2008 roku sprawa Kaszmiru została odsunięta na boczny tor wraz z zawieszeniem rozmów indyjsko-pakistańskich.
Trudno powiedzieć jak będzie tym razem, nie ulega jednak wątpliwości, że atmosfera wzajemnej nieufności jest skutecznie podtrzymywana poprzez takie wydarzenia i pośrednio wpływają one na rezultat rozmów. Władze Indii przystąpią do rozmów przy towarzyszących antyrządowych nastrojów społecznych wywołanych brakiem skutecznych działań, które zabezpieczyłyby mieszkańców jednego z najważniejszych ośrodków finansowych Indii, siedziby wielu firm i korporacji, przed powtarzającymi się zamachami. Dla tamtejszych przedsiębiorców kluczowy jest wizerunek Indii jako państwa, w którym bezpiecznie można robić interesy, powtarzające się zamachy skutecznie ten wizerunek niszczą. Można zakładać, że w takim klimacie jakiekolwiek ustępstwa na rzecz Pakistanu spotkają się z dużą niechęcią, strona indyjska zapewne będzie wielokrotnie podkreślać, że sprawą kluczową jest znalezienie i osądzenie winnych i walka z terroryzmem przy rzetelnej współpracy władz pakistańskich. Choć rozmowy odbędą się zgodnie z planem, będą one miały zapewne charakter kurtuazyjny, trudno oczekiwać, aby zapadły jakiekolwiek przełomowe decyzje. Tymczasem jedynym racjonalnym rozwiązaniem konfliktu kaszmirskiego jest maksymalne „rozmiękczenie” „linii kontroli”, rzeczywiste umożliwienie swobodnego jej przekraczania rozdzielonym od kilkudziesięciu lat rodzinom, a także zapewnienie częstszego transgranicznego handlu, a nie jak dotąd ograniczonego do dwóch dni w tygodniu. Zagrożenie terrorystyczne – nawet jeśli tym razem jego źródła nie pochodzą z Pakistanu – jest dla Indii istotnym elementem braku zaufania do Islamabadu. Trzeba jednak jednoznacznie podkreślić, że jak dotąd nic nie wskazuje na powiązania terrorystów z Pakistanem, choć w takich przypadkach podejrzenia padają na Lashkar-e-Toiba, jedną z najgroźniejszych grup militarno-terrorystycznych działającą na terenie Pakistanu, która jest odpowiedzialna, poza zamachami z listopada 2008 roku, między innymi na ataki przeprowadzane na terenie Dżammu i Kaszmiru, a także na parlament w Delhi 13 grudnia 2001 roku.
Śledztwo dotyczące zamachu sprzed paru dni wykazało, że ukryte na ruchliwych ulicach miasta bomby zawierały azotan amonu, często będący składnikiem materiałów wybuchowych używanych przez terrorystów. Stosują go na przykład Indyjscy Mudżahedini, radykalna grupa islamska, od 2007 roku regularnie przeprowadzająca ataki terrorystyczne na terenie Indii, między innymi na popularną wśród turystów niemiecką piekarnię w mieście Pune w lutym 2010 roku (zamach nastąpił także tuż przed planowanymi indyjsko-pakistańskimi rozmowami, które nie przyniosły żadnych efektów). Indyjskie agencje wywiadowcze zakładają, że członkowie tej grupy utrzymują ścisłe kontakty z grupami operującymi na terenie Pakistanu, między innymi wyjeżdżając tam na szkolenia, będące elementem współpracy z Lashkar-e-Toiba.
Azotan amonu jest składnikiem nawozów azotowych, często stosowanych w Indiach i jest łatwo dostępny, a ze względu na szerokie zastosowanie w rolnictwie nie obejmuje go Ustawa o Substancjach Wybuchowych (Explosive Substances Act), definiująca kategorie substancji wybuchowych i określająca kary za ich stosowanie. Wygląda jednak na to, że władze będą musiały zająć się wprowadzeniem odpowiednich regulacji, które mogłyby skutecznie zapobiec dostawaniu się tej substancji w niepowołane ręce, czego konsekwencją są tragiczne w skutkach nadużycia. Propozycje takie padły już po atakach z 2008 roku, ale jak dotąd nie zostały wdrożone. Być może niezbędna okaże się poprawka do ustawy, zdecydowanie konieczne (choć niezwykle trudne) będzie wdrożenie przez władze poszczególnych stanów skutecznej kontroli handlu azotanem amonu, aby dostawał tylko w ręce osób istotnie wykorzystujących go w rolnictwie.
Na dalszy przebieg relacji między Indiami i Pakistanem będą miały wyniki śledztwa. Czy zamachowcy to członkowie jakiejś miejscowej organizacji? Czy też pochodzili z zewnątrz i po raz kolejny Indie dostaną do ręki antypakistański argument? Nie ulega wątpliwości, że zamachowcy byli dobrze przygotowani i w odpowiedni sposób zabezpieczyli bomby – wszystkie zdalnie sterowane ładunki wybuchły pomimo bardzo silnych opadów deszczu, które występowały w Bombaju zarówno przed, jak i w trakcie eksplozji (utrudniając także późniejsze zbieranie materiałów dowodowych). Można zatem domniemywać, że sprawcy nie robili tego po raz pierwszy, albo byli doskonale wyszkoleni.
Pomijając oczywisty fakt tragedii rodzin ofiar, które zginęły w zamachu, wydaje się, że jego przeprowadzenie może mieć bardziej negatywne skutki dla Pakistanu, który od początku roku boryka się z problemem ochłodzenia relacji ze swym strategicznym sojusznikiem w wojnie afgańskiej – USA. Relacje te pogorszyły się zwłaszcza po majowym zabiciu przez Amerykanów Osamy bin Ladena, który jak się okazało ukrywał się kilkadziesiąt kilometrów od Islamabadu. Pakistan potraktował tę akcję jako ingerencję w swoje sprawy wewnętrzne, Stany Zjednoczone ostatnio zmniejszyły o 800 milionów dolarów pomoc finansową na wsparcie militarne dla Pakistanu. Ewentualne powiązania terrorystów z Pakistanem mogą wpłynąć negatywnie na wizerunek kraju, dostarczając argumentu tym, którzy uważają Pakistan za państwo pogrążone w wewnętrznym chaosie, z nieudolnym rządem cywilnym, który nie jest w stanie skutecznie walczyć z religijnym ekstremizmem, a więc nie może być wiarygodnym partnerem w walce z terroryzmem. Depesze WikiLeaks ujawnione w lutym 2011 roku potwierdzają istnienie obozów terrorystycznych na terenie pakistańskiego Kaszmiru, które używane są przez organizacje terrorystyczne (także Al- Kaidę) jako centra rekrutacyjne (doniósł o tym m.in. „The Hindu” z 4 lutego b.r.). Dochodzą do tego nadszarpnięte stosunki z USA oraz fakt pogłębiania relacji między Waszyngtonem a New Delhi: w najbliższych dniach sekretarz stanu Hillary Clinton złoży wizytę w Indiach; jej celem będzie omówienie problemów bezpieczeństwa regionalnego, w tym kwestii Afganistanu oraz prowadzenia operacji antyterrorystycznych. To kolejny dowód na to, jak duże znaczenie Amerykanie przywiązują do strategicznego partnerstwa z Indiami.
Rząd w Islamabadzie doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że dwie demokracje świata – największa i najstarsza – jednoznacznie negatywnie odniosą się do ewentualnego potwierdzenia, że ostatnie zamachy w Bombaju były przygotowywane na terenie Pakistanu. Ministerstwo spraw zagranicznych w Islamabadzie było jednym z pierwszych, które potępiło zamachy, premier Yousaf Gilani i prezydent Asif Ali Zardari przekazali wyrazy współczucia władzom Indii i rodzinom ofiar. Niezależnie od oficjalnych kurtuazyjnych oświadczeń, tego typu ataki zawsze negatywnie wpływają na trudne bilateralne relacje i z pewnością będą one pośrednio kształtować klimat najbliższych rozmów. Wydaje się, lipcowe zamachy sprawiły, że problem Kaszmiru będzie jeszcze musiał poczekać na indyjsko-pakistańskie uzgodnienia, które w istotny sposób poprawią sytuację mieszkańców obu jego części, oddzielonych „linią kontroli”. W obecnej sytuacji każda przełomowa decyzja wymagać będzie ogromnych zasobów dobrej woli po obu stronach. Czy stać na to nuklearne państwa uwikłane w jeden z najbardziej przewlekłych konfliktów świata?
W oparciu o bieżące doniesienia z: “Hindustan Times” , „The Hindu”, „Times of India” i „Al Jazeera English”.
Autor: Agnieszka Kuszewska - jest adiunktem w Katedrze Stosunków Międzynarodowych warszawskiej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Zajmuje się tematyką związaną z politycznymi, gospodarczymi i strategicznymi problemami Azji Południowej, polityką USA, Chin i Rosji wobec regionu, znaczeniem Indii i Pakistanu we współczesnych stosunkach międzynarodowych, analizą eskalacji i deeskalacji konfliktów międzynarodowych oraz problematyką związaną z prawami człowieka. Regularnie uczestniczy w konferencjach poświęconych zagadnieniom dotyczącym Azji Południowej, a także Wschodniej (kontekst indyjsko-chiński). Starając się zwiększyć zainteresowanie wśród studentów regionem Azji Południowej, w SWPS prowadzi wykład monograficzny „Azja Południowa w stosunkach międzynarodowych”. Pod koniec 2010 roku ukazała się nakładem Wyd. Naukowego PWN książka dr Kuszewskiej pt. „Indyjsko-pakistański konflikt o Kaszmir”. Autorka należy do Polskiego Towarzystwa Studiów Międzynarodowych.
Ostatnie 5 artykułów napisanych przez admin
- J.Strękowski: Yoshiho Józef Umeda- polski patriota z Japonii (1949-2012) - May 17th, 2012
- P. Behrendt: Kontrakt na japońskie F-35 do końca czerwca? - May 17th, 2012
- Obejrzyj: Krystyna Palonka w TVN CNBC - May 17th, 2012
- Wyniki konkursu!!! - May 17th, 2012
- Wizyta chińskiego ministra obrony narodowej w Polsce - May 16th, 2012


Porównuję reakcję na obecne zamachy w Mumbaju (bardzo dobrze opisaną przez Autorkę) i ten z listopada 2008 r. Różnica jest ogromna. Przede wszystkim istotne jest natychmiastowe potępienie zamachu przez władze Pakistanu. Wielokrotnie mniejsza jest ilość ofiar, ale co najważniejsze, ostatni zamach nie upokorzył Indii. Wydarzenia z Norwegii pokazały, że to się może zdarzyć wszędzie. Odwrotnie w 2008 r, kiedy 10 terrorystów ląduje z centrum światowej metropolii i przez 70 godzin toczy walkę. Wtedy Indie musiały „uderzyć pięścią w stół”. O ile w 2008 r Indiom „rzucono rękawicę”, to przy ostatnim zamachu rzucający bardzo głęboko się schował.