Centrum Studiów Polska-Azja > Publicystyka > Wywiady > Wywiad z Radosławem Pyfflem o CSPA: Część I „Jak to się wszystko zaczęło”

Wywiad z Radosławem Pyfflem o CSPA: Część I „Jak to się wszystko zaczęło”

admin
2 kwietnia 2011 52

Szanowni,

Przeglądając Wasze komentarze zauważamy, że pojawia się wiele pytań i wątpliwości, dotyczących CSPA, idei jaka stoi za tą coraz bardziej rozrastającą się instytucją, reguł funkcjonowania portalu, czy sposobu w jaki jest finansowany. Jak widzimy w komentarzach, często domyślacie się jak jest, zdarza się jednak że pojawiają się nieporozumienia dotyczące naszej działalności.

Dlatego uznaliśmy, że pora uciąć te spekulacje i nawiązać bliższy kontakt. Wejście w Nowy Rok Królika to okazja, by w rodzinnym gronie podyskutować o tym co zrobić, by portal i CSPA robiło ciągły postęp. Dzisiaj prezentujemy pierwszą część wywiadu z Radosławem Pyfflem, Prezesem CSPA i współzałożycielem polska-azja.pl, o początkach działalności organizacji i portalu.

Zuzanna Bartol: Zacznijmy od początku. Jak zrodził się pomysł powstania CSPA?

Radosław Pyffel: Formalnie CSPA powstało jeszcze w 2007 roku, gdy dzieliłem czas między Polskę i Chiny i pracowałem w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu. Rektor Pawłowski to człowiek o szerokich horyzontach. Już wiele lat wcześniej, widział potrzebę utworzenia ośrodka zajmującego się Azją w Polsce, choć on wówczas proponował nazwę Instytut BRIC. Jednak ze względu na zawirowania na uczelni, zmiany władz, całkowicie się tam nie przebiłem z tym pomysłem. Chwilę potem zostałem zatrudniony przez WSE w Krakowie, a CSPA zaczęło żyć własnym życiem

ZB: I wtedy spotkałeś Sergiusza Prokurata?

Tak, w 2008 roku. Spotkaliśmy się, jak wielu przedstawicieli naszych elit politycznych, na boisku piłkarskim (: i dogadaliśmy w pięć minut. Zapewniam jednak, że premiera Tuska przy tym nie było. (: Sergiusz Prokurat przygotował lay-out strony i zajął się stroną techniczną. Wygląd portalu to jego zasługa. Miał propozycje pracy przy budowie innych portali i uważam że zrobiłby karierę jako designer stron, ale on się przed tym wzbrania. (: Wymyśliliśmy to na początku wszystko razem- artykuły, news, opinie, wydarzenia. Zaczynaliśmy kompletnie od zera. Nie mieliśmy nic poza ideą, że o Azji w Polsce trzeba mówić kompetentnie i jak najczęściej, bo tam przenosi się środek ciężkości współczesnego świata. Przyznajmy szczerze, że dziś (nie mówiąc o Polsce AD 2008) nie była to jakaś chwytliwa idea i nikt na nas specjalnie nie czekał…

rs

Radosław Pyffel i Sergiusz Prokurat

ZB: Ale jednak udało wam się zaistnieć. Jak do tego doszło?

Najszybciej zainteresowały się nami media. Mówiliśmy chętnie, chyba ciekawie i kompetentnie. Mamy przecież kontakt z krajami którymi się zajmujemy, a media żyją z informacji, cenią taką świeżą perspektywę. Zaskoczyło nas to. Wydawało mi się że odzew będzie niewielki. Większość komentarzy dotyczących Azji wygłaszają przecież w naszych mediach specjaliści amerykańscy, brytyjscy i francuscy. Wiele artykułów powstaje jako reakcja na podobne artykuły ukazujące się w zachodniej prasie, czyli trochę na zasadzie odbitego światła.

W dodatku Polska prowadzi ograniczoną politykę w Azji i nie ma tam większych interesów. Tym samym wydawało się nie ma potrzeby na komentarz z polskiej perspektywy. Jednak media chętnie zapraszały nas do studia, byśmy komentowali wydarzenia w Azji. Udzieliłem wówczas nawet dwóch dużych wywiadów do największych dzienników „Gazety Wyborczej” (Igrzyska wagi państwowej, luty 2008) i „Rzeczpospolitej” (listopad 2008). Proszę sprawdzić czy to, co przepowiadałem, się sprawdziło.

ZB: Zespół także zaczął się rozrastać?

Tak. Poza Dominikiem Koniecznym, ekspertem od gospodarki chińskiej, dołączyło do nas kilka kolejnych osób: Nicolas Levi – ekspert od KRLD, później dr Krystyna Palonka, która po kilkunastu latach spędzonych na uczelniach azjatyckich z wielkim zaskoczeniem skonstatowała, że w Polsce w debacie publicznej temat Azji nie istnieje. Dołączył także Krzysztof Iwanek, reprezentujący Indie i Azję Południową oraz Paweł Behrendt, ze Szczecina, młody, bardzo zdolny, który jeśli będzie dalej tak się rozwijać, ma szansę stać się wybitnym ekspertem od Japonii i zagadnień związanych z wojskowością w Azji.

Tych ekspertów było więcej. Wymienię tylko Monikę Golonkę, która obecnie wybiera się na stypendium naukowe do Indii, Van Pham, niezwykle aktywną w środowisku polskich Wietnamczyków, Aleksandrę Jezierską, młodą, ale już uznaną specjalistkę od Mongolii i Tybetu, Adama Woźniaka, absolwenta brytyjskiego Shefield University i specjalistę od japońskiej gospodarki. Stosowaliśmy jednak surowe reguły i dziewczyny nie były w stanie pogodzić swojej pracy zawodowej, a Adam pracy w banku, z regularnym pisaniem do nas, aczkolwiek cały czas jesteśmy w kontakcie i może w przyszłości zrobimy wspólnie niejeden projekt. Rok 2008 zakończyliśmy napisaniem ekspertyzy dla MSZ dotyczącej wytycznych dla polskiej polityki wobec Azji. Jak na pierwszy rok działalności było całkiem nieźle.

ZB: Co was motywowało do stworzenia CSPA?

Mogę się tu wypowiedzieć za siebie, choć, jak sądzę, wiele z moich koleżanek i kolegów podziela ten pogląd. Mieszkałem przez wiele lat w Azji i widziałem, że przegapiamy w Polsce coś bardzo istotnego. Informacje jakie tutaj docierały kreowały zupełnie inny obraz. Groziło nam wtedy to, co dzisiaj już zaczyna być rzeczywistością, czyli usunięcie Polski z głównego nurtu globalizacji. Azja to przyszłość i jeśli nie będziemy tam aktywni, staniemy się peryferyjnym państwem na obrzeżach Unii Europejskiej. Miałem do wyboru: Chiny, Australia, USA lub powrót do Polski. Uznałem, że warto zaryzykować.

ZB: Zaryzykować?

Tak, to było jak wypłynięcie statkiem w nieznane tereny, których nie ma na mapie. W Polsce do tej pory w debacie publicznej nie dyskutowano o Azji w kontekście gospodarki, społeczeństwa, stosunków międzynarodowych. To był region odległy, którym zajmowali się „pasjonaci”. Przyznać trzeba pogląd dość osobliwy w czasach globalizacji. (: Taka debata oczywiście istniała w środowiskach akademickich, ale były one, i w polskich realiach na długo pozostaną, z założenia elitarne. Ograniczają się zatem do kilkudziesięciu, a może nawet kilkunastu osób, więc praktycznie pozbawiony jakiekolwiek wpływu na opinię publiczną i decydentów. Trzeba było spróbować nakłonić ich, by dostrzegli w Azji coś więcej niż egzotykę i, tym samym, by Polska reagowała na trendy XXI wieku. W tym celu musieliśmy zwrócić się w stronę mediów tradycyjnych, gdzie szybko znaleźliśmy wspólny język z dziennikarzami, oferując im szybkie i ciekawe komentarze, oraz do internetu, które jest medium ogólnodostępnym. Oczywiście walczyliśmy o naszych czytelników przez kilkadziesiąt miesięcy. Ale w końcu chyba zaprezentowaliśmy kontent i doszliśmy do poziomu, który pozwolił Was zatrzymać.

172281_301533759954_83403844954_1149757_4188153_o

Radosław Pyffel, Patryk Gorgol i Konrad Godlewski

PORTAL

ZB: Koncepcje portalu mieliście przygotowaną od samego początku?

Nie. Portal przez cały czas ewoluował i, jak się wydaje, dopiero w 2010 roku wyklarowała nam się jasna formuła. Do tego czasu było to faktycznie trochę jak delikatne stąpanie po kamieniach przy rwącym nurcie rzeki. Zwłaszcza że czegoś takiego w Polsce nikt wcześniej nie robił. Także sam internet to bardzo dynamiczne medium, bardzo szybko się zmienia…

ZB: Co masz na myśli mówiąc, że nikt w Polsce tego nie robił?

Chodzi o to, że chcieliśmy być think-tankiem zajmującym się Azją w kraju, który prowadzi w tym regionie bardzo ograniczona politykę, a nawet się stamtąd wycofuję – vide skasowanie naszych ambasad w 2008 roku. Wydaję się iż obecnie opinia publiczna i media nie za bardzo chcą zmiany tego stanu rzeczy, a politycy którzy pojawiają się i próbują działać w tym regionie świata, najszybciej przecież rozwijającym się, są niezależnie od opcji politycznej (czy to PO, czy PIS, SLD, PSL) wyśmiewani i piętnowani, co odzwierciedlają potem sondaże. Interesy i związki Polski z tym regionem są zbyt słabe, a w obecnej sytuacji nikomu nie opłaca się myśleć o tym co będzie za pięć czy dziesięć lat. Tym prawdopodobnie się zajmiemy właśnie wtedy kiedy to nastąpi. (: W tej sytuacji można zapytać, po co się w to bawicie, skoro nikogo to nie obchodzi, lub bardziej zasadnie, czemu zajmujecie się tym teraz, a nie za pięć lat?

Zastanawialiśmy się, czy strona nie powinna być po prostu wizytówką CSPA. Krótkim opisem co robimy i czym się zajmujemy. W momencie w którym postawiliśmy na interaktywność, wiele osób zarzuciło nam iż to żaden think-tank, a poziom tekstów i komentarzy pod nimi nas dyskwalifikuje. Jako wzór wskazywano strony internetowe think- tanki amerykańskie. No cóż… Nie żyjemy w Ameryce i udawanie, że tak jest byłoby bezsensowne. Wszystko trzeba dostosować do realiów, w tym wypadku realiów polskich. Ostatecznie portal poszedł w kierunku wizytówki CSPA i portalu publicystycznego, będącego platformą wymiany poglądów na tematy azjatyckie, a więc wchodzącym w interakcje z czytelnikami i internautami.

ZB: Czy jednak nazywanie się czołowym polskim think-tankiem to nie przesada?

Niestety muszę ze skruchą przyznać że tak. Z tym „czołowym polskim think-tankiem” rzeczywiście przesadziliśmy. Trochę poniosła nas fantazja. Dziś już mamy mocne struktury i solidną bazę: siedzibę w samym centrum Warszawy, kontakty w mediach i jakąś rozpoznawalność, portal na którym toczą się ważne dyskusje i który odwiedza ponad 1000 osób dziennie, tradycje spotkań CSPA, których odbyło się już dziewięć, mocny zespół ekspertów, sponsorów, kontakty z czołowymi politykami kraju… A mimo to uważam że nadal daleko nam do takich potentatów jak np. Demos- Europa, Instytut Spraw Publicznych, czy Instytut Sobieskiego. A więc dwa lata temu, gdy to pisaliśmy to z tymi buńczucznymi zapowiedziami mocno przesadziliśmy. Dlatego ten napis wkrótce zniknie. tego nie da się po prostu ogłosić w Internecie.

Jestem przekonany że przyszłość przed nami i na taki tytuł czołowego polskiego think tanku zajmującego się Azją, postaramy się zapracować, nie ma innej drogi.

ZB: Czy internet jest odpowiednim miejscem, dla think tanku jako takiego i odpowiednim miejscem by animować dyskusję o poważnych sprawach?

Jak już wspomniałem, nie ograniczamy się do internetu. Staramy się przekonywać redaktorów i dziennikarzy, by mówili więcej o Azji i jeśli nas proszą, nie odmawiamy komentarzy. Jesteśmy zawsze przygotowani, zawsze na czas i do dyspozycji. Faktycznie, czasem pytania które słyszymy w mediach są zaskakujące. Przyznam szczerze że kilka razy po prostu mnie zamurowało. Ale nie narzekamy na media. Cierpliwie odpowiadamy, jeśli tylko nas o to poproszą, starając się w jak najlepszej wierze i według dostępnej nam wiedzy komentować to, co dzieje się w Azji.

Odniosę się tutaj do niektórych komentarzy na naszej stronie, dotyczących zarzutów o autopromocję. Mnie zależy na tym, aby o Azji mówiono jak najczęściej. Uznaję to za swój obowiązek. Muszę też Państwu powiedzieć iż występy w mediach to po prostu ciężka robota. Wygląda to tak, że ok. godziny 12 dzwoni wydawca i mówi o wieczornym programie (ewentualnie umawiamy się w ciągu 2-3 godzin na ok. 20 minut). Program trwa co prawda 8 minut, ale trzeba się do niego przygotować, być wcześniej na charakteryzacji, a więc czasem zrezygnować z czegoś co już się zaplanowało, w dodatku poświęcić temu cały wieczór. I to za friko. W czasie kryzysu na Półwyspie Koreańskim Nicolas Levi, w ciągu dwóch dni wystąpił w kilkudziesięciu programach! To były dwa dni harówy. Chciałbym zatem prosić przeróżnych wnikliwych anonimów, by spojrzeli na nas nieco łagodniejszym okiem. To fajnie wygląda w TV, ale gdybyście pochodzili w naszych butach, wcale byście nam nie zazdrościli.

149809_292906079954_83403844954_1088467_2904359_n

Blanka Gołębiowska i Hiroshi Kaneko

ZB: O jakich krajach mówi się najczęściej?

W stosunkowo najlepszej sytuacji jest Korea Północna i Chiny. Ten pierwszy kraj wzbudza grozę, a to się łatwo sprzedaję. Wystarczy że rodzina Kimów wykona jakąś akcję i już wszyscy to komentują. Chiny to także groza – żółte niebezpieczeństwo, „totalitarny” reżim, ale także ogromny wzrost gospodarczy, nowoczesność i jednak – co już przyjęto w Polsce do wiadomości – mocarstwo. Ale z innymi krajami jest nieco gorzej. Weźmy Indie i związany z nami poprzez liczną mniejszość żyjącą w Polsce Wietnam. Z pewnością zasługują na więcej uwagi, tymczasem w czasie wizyty premiera Tuska media zrezygnowały z jej relacjonowania, koncentrując się na walkach frakcyjnych w PIS-ie i usuwaniu z tej partii Elżbiety Jakubiak. A jest jeszcze grająca w Lidze Światowej Japonia, prężnie rozwijająca się Korea, członek G20, kraje ASEAN-u, liczące kilkaset milionów ludzi.

Informacji o nich na próżno szukać w głównych mediach, gdyż czytelnicy i widzowie – co pokazują wszystkie badania – chcą czytać i oglądać rzeczy, które już wcześniej widzieli. To wcale nie jest żart z filmu Rejs, sam brałem udział w kolegium w jednym z tygodników, które podsumowywało wyniki takich badań. W niszowej telewizji TVP Historia oglądam czasem dziennik TV sprzed 25 lat (obecnie to 1 lutego 1986). Zadziwiające jest to, że w głównym wydaniu wiadomości mówi się o takich krajach jak Filipiny, Laos, Kambodża…

ZB: Czy to jakiś przejaw nostalgii za czasami PRL?

Zdecydowanie nie. Zwłaszcza po tym, jak obejrzałem w kinie „Czarny czwartek” i kilka odcinków ”Zmienników” Stanisława Barei w internecie. Paradoks polega na tym, że wówczas w świecie zamkniętych granic i paszportu w szufladzie, ogląd sytuacji był globalny. Dziś otwarły się granice, wiele osób wyjechało i może swobodnie podróżować, ale nasza świadomość skierowała się na sprawy zupełnie lokalne.

ZB: Co wyróżnia portal polska-azja.pl? Co możecie zaoferować czytelnikom?

My oferujemy na naszym portalu to, czego nie znajdziesz, drogi czytelniku, w mediach mainstreamowych czy w Wikipedii. Oryginalne komentarze, artykuły, opinie, przemyślenia osób, które Azję znają, z reguły tam mieszkały, lub wielokrotnie ją odwiedzały i nie ekscytują się rzeczami oczywistymi. Którzy zaczynają dyskusje od pewnego już poziomu. No i mamy okazje się wszyscy poznać. To wielka zaleta internetu, która warto wykorzystać.

Jeśli uważasz drogi czytelniku, że jesteśmy kiepscy, ale podobnie oceniasz sytuację, zamiast krytykować pokaż jak to się robi. Jeśli nie chcesz pisać do nas, bo uważasz że odniesiemy przy tym korzyść, zbuduj konkurencyjny portal. Niech rozkwita sto szkół myślenia o Azji w Polsce! 

ZB: Opowiedz trochę o konkretach. Pokazaliście coś, czego nie można znaleźć w mediach tradycyjnych lub na innych portalach?

Cóż, jak mówi chińskie przysłowie: Tao li bu yan, xia zi cheng xi – drzewo śliwkowe samo się nie chwali jak smaczne ma owoce, raczej wynika to samo z siebie. (: Nasze zeszłoroczne osiągnięcia to między innymi cykl „Spotkania CSPA”, które odbywały się w naszej siedzibie, w centrum Warszawy, przy ulicy Nowy Świat, miały niezłą frekwencję, były także transmitowane w internecie i można je znaleźć na YouTubie. Każde z nich zaproszony prelegent kończył rekomendacjami i praktycznymi wskazówkami. Największym naszym sukcesem była chyba jednak akcja Krzysztofa Iwanka, czyli naszego eksperta od Azji Południowej pt. „Uhonorujmy maharadże!”. Było to wielkim marzeniem Krzysztofa, by uhonorować wielkiego przyjaciela Polski, który w czasie wojny, na własny koszt zaopiekował się tysiącem polskich dzieci, a który nie został w żaden sposób uhonorowany przez państwo polskie ani przed, ani po 1989 roku. Wniosek o przyznanie państwowego odznaczenia jest już u prezydenta, wiele wskazuje na to, że jego imieniem zostanie także nazwany skwer w Warszawie. ( więcej o tej akcji w kolejnych częściach wywiadu przyp. Red). Udało nam się przeprowadzić kilka debat na tematy azjatyckie: „Co z tą Polską w Azji” i debata na temat Polski i Chin, która toczyłem z prof. Góralczykiem na portalu, a także w kilku kwartalnikach opinii, za co bardzo mu dziękuję. Była także debata z Konradem Godlewskim o Liu Xiaobo, która przetoczyła się po internecie, a ostatecznie zakończyła w Rzeczpospolitej i na spotkaniu na UW, które można obejrzeć w internecie. Zawrotna karierę, zrobił Nicolas Levi którego posty są żywo komentowane.

Ogłosiliśmy też raport o polskojęzycznych forach dyskusyjnych i blogach poświęconych Azji istniejących w polskim internecie. Doskonałą robotę wykonał tutaj Przemysław Zaremba, nasz praktykant z Lublina. W czasie wyborów prezydenckich udało nam się przeprowadzi debatę na tematy azjatyckie. Spośród dziesięciu kandydatów sześciu (Waldemar Pawlak, Grzegorz Napieralski, Kornel Morawiecki, Janusz Korwin-Mikke i Jarosław Kaczyński) odpowiedziało na naszą ankietę. Pokazywaliśmy też ilość głosów kandydatów, jakie zdobyli w pierwszej i drugiej turze we wszystkich polskich placówkach dyplomatycznych w Azji.

Jako pierwsi w Polsce poinformowaliśmy o wizycie Adama Michnika w Pekinie i opublikowaliśmy zapis jego rozmowy na naszej stronie. Było to dwa dni po spotkaniu Adama Michnika z chińską opozycją w pekińskiej księgarni i dwa dni przed publikacja zapisu tej rozmowy w Gazecie Wyborczej.

Wszystkim tym inicjatywom towarzyszył konsekwentny wzrost liczby użytkowników, obecnie jest już to 1000-1500 dziennie, coraz więcej komentatorów wyraziło chęć współpracy z nami. Atakowało nas także coraz więcej trolli, co także uważamy za wyróżnienie. W zasadzie więc udało się zrealizować podstawowy cel. Portal polska-azja.pl zyskał fanów, sponsorów ale przede wszystkim zyskał publiczność. W zeszłym roku objęliśmy patronatem kilkanaście konferencji, imprez i wydawnictw informując o nich na polska-azja.pl. Każdy, kto próbuje w naszym niewielkim kraju coś zrobić, właściwie trafia na nas, a my staramy się mu pomoc. Zakończmy jednak odpowiedz na to pytanie kolejnym chińskim przysłowiem: Jeśli myślisz ze już wygrałeś, to już przegrałeś. Wiemy ze to dopiero początek i ze jeszcze wiele pracy przed nami.

DSC00147

Daniel Zbytek, Krzysztof Iwanek, Agnieszka Hoppe

ZB: Internet ma swoje wady i zalety. Jak Ty to widzisz?

To medium jest największym paradoksem naszej cywilizacji cyfrowej. Istne yin i yang w jednym. Jego ogromną zaletą jest to iż jest ogólnie dostępny. Każdy może więc „odpalić” Polska-azja.pl w swoim komputerze. Jeśli spojrzymy na mapę wejść Polska-azja.pl, to praktycznie mamy białą plamę tylko w Afryce, Korei Północnej i Grenlandii. Blisko 86 procent wejść to oczywiście Polska, ale jeśli chodzi o zagranicę, w pierwszej dziesiątce są aż cztery kraje azjatyckie. Na pierwszym miejscu Chiny (to pewnie zasługa Adama Izydorczyka i jego chińskiej rodziny (: ), później Wielka Brytania (zrozumiale ze względu na emigrację Polaków), wielka niespodzianka: Tajlandia, która wyprzedza USA i Niemcy. Dziesiątkę zamyka Japonia i Tajwan. W każdym razie to pokazuje, że mamy zasięg globalny. Jednak łatwość dostępu jest także wadą internetu. Każdy może pisać bloga i prowadzić stronę internetową. To oznacza, że bardzo trudno przebić się z przekazem. Polska-azja.pl plasuje się w tym momencie wśród elitarnego 1 procenta najczęściej odwiedzanych domen w polskim Internecie (wg Alexa.com). Oczywiście to figura retoryczna, gdyż od Wp.pl, czy Onet.pl dzielą nas lata świetlne. Jesteśmy gdzieś ok. 5000 miejsca. Każdy może pisać w internecie, ale co z tego, skoro nikt tego może nie zauważyć. Tak zresztą było z nami na początku, gdy odwiedzało nas 300-400 użytkowników dziennie i praktycznie nikt nie zostawał na dłużej.

Zaletą internetu jest to, że w zasadzie nie wymaga nakładów finansowych. Nie ma bariery wejścia, każdy może założyć stronę WWW, lub bloga i pisać. Bardzo nam się to podobało na początku. Stworzenie portalu jest znacznie prostsze niż radio, gazeta czy TV, ale na pewnym etapie zaczyna być niewygodne. Treść w internecie jest bezpłatna, pieniądze z reklam symboliczne, internet nie generuje pieniędzy. W normalnym biznesie jeśli jesteś dobry, idą za tym pieniądze. Tutaj jednak tak to nie działa.

Wreszcie ostatnia sprawa, internet stwarza możliwości głębokiej dyskusji, gdyż teksty, czy wypowiedzi nie mają ograniczonej objętości. To nie jest setka w Wiadomościach TVP, trwająca 20 sekund, czy 4 minutowa rozmowa radiowa. Dlatego też dzięki pracy Pawła Waligóry, naszego speca od techniki, zamieszczamy relację z dwugodzinnych spotkań i debat CSPA, które mogą obejrzeć później osoby z innych miast, Krakowa, Bydgoszczy, Poznania, ale także Pekinu, Taipei, Tokyo czy New Delhi. Internet jest z założenia masowy, interaktywny i w praktyce anonimowy….

ZB: No właśnie, anonimowość internetu to chyba jedna z jego wad, prawda? Wiele osób krytykuje pojawiające się komentarze jako pełne frustracji, czy agresywne.

Myślę, że błędem było tryumfalne ogłoszenie, że jesteśmy think-tankiem, i to czołowym. Ten napis już wkrótce zniknie. CSPA i polska-azja.pl to dwie oddzielne sprawy. My oczywiście nie przestaniemy być think-tankiem, nie przestaniemy realizować projektów dla instytucji państwowych, brać udziału w posiedzeniach Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP, czy występować w mediach. Mam jednak nadzieję, że jeśli zlikwidujemy to amerykańskie słowo, wówczas nikt nie będzie zarzucał nam literówek w newsach. Zbieramy także cięgi za radykalne tezy niektórych naszych autorów czy komentatorów piętnujących nasze elity polityczne czy UE. Czasem jestem tym już zmęczony, bo z jednej strony wszyscy w Polsce mówią o demokracji i wolności słowa, a później, gdy realizujemy to w praktyce i nie krępujemy ludziom ust, jesteśmy atakowani. Sugeruje nam się, abyśmy albo cenzurowali posty, albo sami mówili ludziom co maja pisać, lub ewentualnie za to odpowiadali. Tymczasem portal jest swobodną platformą wymiany poglądów na tematy azjatyckie. Będziemy interweniować tylko w wyjątkowych sytuacjach…

ZB: Nie uważasz, że polityka dotycząca komentowania artykułów jest zbyt liberalna?

Jestem przeciwnikiem cenzury. Sam jestem często obrażany przez anonimów, którzy mianują się obrońcami zachodniej cywilizacji. W ogóle nie zwracam na to uwagi. Nie pozwolę natomiast na ubliżanie kobietom, przejawy rasizmu i wulgaryzmy.

ZB: Ale czy prestiż portalu nie obniża się przez zbyt radykalne komentarze? Wielu ludzi może się zniechęcić i więcej tu nie wrócić.

Cóż, taka jest niestety wada internetu. Często dyskusje te przeradzają się w przysłowiowe bicie piany. Zjawiło się tu kilka rzeczywiście złośliwych osób. Skali głupoty i podłości ich komentarzy po prostu nie przewidzieliśmy. Te ostatnie przypadki dały nam faktycznie sporo do myślenia. W końcu uznaliśmy, że przejawów tak monstrualnego chamstwa nie da się już tolerować. Przyznam szczerze, że zupełnie jak w filmie „Siedem” nie wytrzymałem tej prowokacji, przegrałem. Jeśli tak ma wyglądać wolność słowa, to faktycznie musi być cenzura. Naprawdę wstyd przed tymi polskojęzycznymi Azjatami którzy nas czytają i widzą jaki jest poziom dyskusji niektórych osób.

W dodatku wielu czytelników, publicznie i prywatnie domagało się cenzury. Jej wprowadzenie to kolejny problem. Granica tego, co jest dopuszczalne, a co nie, jest bardzo subiektywna. Ostatecznie zwyciężył, wiemy ze to tylko stan tymczasowy, zdrowy rozsądek. Korzystając z okazji prosimy, zwłaszcza Panowie – za dużo testosteronu! (: Szanujmy się, kulturalnie dyskutujmy. Nie niszczmy tego portalu na który pracuje tak wiele, często anonimowych osób, lecz doceńmy to, że możemy poczytać i podyskutować.

Uważam, że wielką zaletą tego portalu, być może jego największym sukcesem jest wysoki współczynnik IQ jego komentatorów i czytelników. W zalewie żółci, obelg, chamstwa i głupoty jaki króluje w polskim ( i nie tylko w polskim!) Internecie, udało nam się stworzyć miejsce, gdzie można fajnie pogadać i to bez rejestracji, w formule „Open”.

Uważamy to za wielką wartość i będziemy tego bronić. Niech się z nas śmieją i wytykają nam że jesteśmy cenzorami. Komentatorzy wulgarni, lub agresywni będą z tego portalu eliminowani.

ZB: Jaka jest Wasza wizja na przyszłość portalu?

Myślę że zakończyliśmy, trochę niespodziewanie i trochę wcześniej niż się spodziewaliśmy pewien etap. Zaczynając musieliśmy wydostać się z błędnego koła. Staraliśmy się na poważnie dyskutować o Azji, choć z drugiej strony małe zainteresowanie Azją w Polsce powodowało iż jednocześnie musieliśmy być stroną popularyzatorską, a więc także masową. A więc musieliśmy jednocześnie animować debatę i brać w niej udział, jednocześnie popularyzować Azję i kompetentnie komentować to, co się tam dzieję. Wiec działania opierały się na masowość i prestiżu, rzeczach które rzadko idą w parze, ale jako osoby które spędziły w Azji wiele lat próbujemy godzić sprzeczności, a więc łączyć yin i yang. Oceńcie sami czy z dobrym skutkiem. Oczywiście proporcje są zawsze sprawą dyskusyjną. Jedni dostrzegą nerwowe i czasem agresywne, emocjonalne komentarze niektórych czytelników i uznają, że jesteśmy portalem masowym, inni komentarze wysublimowane, lub ciekawe artykuły i debaty.

Niezależnie od tego, CSPA zaczęło się profesjonalizować. Dołączyło i dołacza do nas coraz więcej dobrych autorów. Coraz więcej osób i to dobrych, uznanych w swojej dziedzinie, chce tu publikować, bo wie że nie pisze do nikogo, ale do wielu ludzi posługujących się językiem polskim i zainteresowanym Azją, którzy przeglądają tą stronę. Do tego pomaga nam wzrost znaczenia Internetu i zainteresowania Azją. Dlatego nasze cele, czyli zdobycie rozpoznawalności w sieci, zdobycie czytelników- zostały już zrealizowane. Mamy już wystarczającą oglądalność. Szanujemy wszystkich czytelników, ale nie będziemy konkurować popularnościa z Idolem, czy Tańcem z Gwiazdami. Nam zależy przede wszystkim na wyrobionym czytelniku, który interesuję się Azją i ją dobrze zna.

Właśnie dlatego drogi czytelniku, u nas możesz spodziewać się pewnego poziomu, nawet jeśli to odbierze nam to kliknięcia. Staramy się dbać o to by artykuły były dobrze napisane i by wnosiły ciekawą, oryginalną myśl. Nie bierzemy wszystkiego jak leci – o co wiele osób, niespełnionych autorów – ma do nas pretensje.

Nie idziemy więc na tanią popularność, choć moglibyśmy. Dokładnie przeanalizowaliśmy jak to osiągnąć. Np. słowo Azjatka jest wyszukiwane 96 razy częściej niż słowo Azja. Więc jeśli ktoś chce pooglądać urodziwe Azjatki (a to piękne kobiety, sami coś na ten temat wiemy) to niestety nie u nas. Tym samym sukces Facebooka, który powstał jako portal do podglądania koleżanek ze studiów niestety nam nie grozi. (: Jeśli prowadzicie własne blogi, lub strony internetowe i za wszelką cenę chcecie zwiększyć oglądalność, polecamy Wam tam wstawić jakieś piękne panie. (: My nie będziemy tego robić.

Teraz naszym celem będzie poprawa jakości. Chcemy by portal by dobry. I wiemy jak to zrobić. Ale o tym już w następnych częściach wywiadu.

 

Autor:

E-mail: admin@polska-azja.pl

Komentarze:
  1. SNAKE pisze:

    Panie Radku! Gratuluje zdolnosci dyplomatycznych, ale…Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek domagal sie cenzury, wycinania komentarzy atakujacych UE. Pan celowo znieksztalca wymowe krytycznych komentarzy aby ukazac tych, ktorzy trzezwo mysla w swietle pieniaczy. Tak nie jest. Ja osobiscie nie domagam sie aby Zyggiemu zamknac usta pelne nienawisci do Unii Europejskiej. Ale dlaczego ani Pan ani nikt z Redakcji nie zabral glosu i nie skrytykowal np. rzeczonego jegomoscia? Panskie milczenie nad tym co wypisuje ten balwan uznaje za przyzwolenie i poparcie z Pana strony.
    Jesli Pan pracowal dlugo w Chinach to doskonale wie jakie sa minusy tego kraju, ale o nich tez Pan milczy, np. o przymusowych aborcjach czy dewastacji srodowiska.
    Dlatego czytelnicy maja podstawy (gdyby ich nie mieli w ogole nie byloby problemu) twierdzic, ze CSPA sluzy promocji Azji a nie jej rzetelnemu opisywaniu. Gdyby Pan raz to uczciwie powiedzial, nie byloby problemu. Gdyby CSPA okreslila sie np. : „tak nasze idee reprezentuje omnipotentny Zyggi a jego antyeuropejskosc wyplywa z przynalznosci do partii Korwina Mikkego (tak przypuszczam, bo czytajac Zyggi, ma sie nieodparte wrazenie, ze nie mowi on nic innego od S… Mikke). I wowczas nie byloby problemu. Natomiast Wasze szczytne idee przekresla tendencyjnosc tekstow i wpisow na forum. Dlaczego Pan np. nie zareagowal na slowa Lubiny, ze Birma (sic) to najcudowniejszy kraj Azji. Nie zamykac Lubinie ust (dac mu te skarpetki do wachania) ale pod tym zenujacym wpisem dac swoj komentarz niezgody na taie brednie. Tymczasem Pan nigdy nie polemizuje z autorami pokroju Zyggi czy M.L.
    I to jest nie fair.
    Z I cz. wywiady dowiedzialem sie jak powstal portal (cenne) oraz to, ze poza literowkami nie macie sobie nic do zarzucenia. Zatem gratuluje korwinowskiego optymizmu, on tez wciaz wierzy, ze zostanie prezydentem.
    A Pany Zyggiemu zycze kolejnych udanych atakow na eurokolhoz
    dziekuje

    • CIEKAWY pisze:

      Uważam, że doświadczenia (np. w Tajlandii) ludzi takich jak Pan mogą być bardzo pomocne dla innych, natomiast jeśli będzie Pan marnował energię na ataki na ludzi inaczej myślących (np. p. Zyggi’ego) to rzeczywiście będzie miał Pan opinię pieniacza.

    • WUTE pisze:

      Nazywanie p.Zyggiego bałwanem nie przynosi panu chwały, niezależnie
      od motywów jakimi się pan kieruje.
      Pan Zyggi jest, w moim przekonaniu wielkim entuzjastą cywilizacji Azji
      Wschodniej, co niewątpliwie wpływa na jego obiektywizm w stosunku do naszej cywilizacji. Nie podzielam jego skrajnego stanowiska w stosunku do Unii Europejskiej, chociaż sam jestem dość krytyczny w stosunku do tej instytucji.
      Odnośnie zarzutów w stosunku do p.Radosława o brak obiektywizmu to
      proszę zrozumieć jego pozycję. Jako szef CSPA, czyli organizacji zaj-
      mującej się sprawami azjatyckimi musi utrzymywać co najmniej pop-
      rawne stosunki z „tamta stroną”. Gdyby tego nie robił zamknąłby sobie
      drzwi z „tamtej strony”. Jestem też przekonany, że Pan gdyby był na
      miejscu p.Pyffela, też by Pan tak postępował. Postępowanie p.Pyffela
      jest po prostu bardzo rozsądne.

    • ZYGGI pisze:

      @ Snake.
      Cyt. ” Gdyby CSPA okreslila sie np. : “tak nasze idee reprezentuje omnipotentny Zyggi a jego antyeuropejskosc wyplywa z przynalznosci do partii Korwina Mikkego (tak przypuszczam, bo czytajac Zyggi, ma sie nieodparte wrazenie, ze nie mowi on nic innego od S… Mikke).”
      Pan tak na poważnie czy może to żart? ;-)
      Nie wiem jak długo żyjesz Pan w Tajlandii, ale chyba dostatecznie długo by stracic jakikolwiek kontakt z polską i „łunijną” rzeczywistością. Stąd Pańska totalna niewiedza, jak wygląda obecna sytuacja Polski i Polaków, w jakiej ruinie są polskie finanse, infrastruktura, służba zdrowia etc. etc. Niewiedza, ile Polska de facto dopłaca do krajów „starej UE” w formie chocby odsetek od spłacanego zadłużenia. Szkoda, że zamiast tej wiedzy są u Pana dziwne fobie pod adresem UPR, Korwina-Mikkego i moim. Nie jestem fanem Mikkego, ani UPR, jakkolwiek z wieloma ich punktami się zgadzam. Natomiast mam wrażenie, że wzrost popularności tego ugrupowania będzie wprost proporcjonalny do narastania problemów w Kraju. Ale czy Pan to zdoła dojrzec znad Zatoki Syjamskiej?…

      • ZYGGI pisze:

        P.S. Mam wrazenie, iż Pańskie domaganie się cenzury dostatecznie świadczy iż w jakimś stopniu lubi Pan totalitaryzmy. Vide: Pański komentarz o Guantanamo. Przy tej okazji przypominam staropolskie powiedzenie: „Kogo się nie prosi, tego kijem się wynosi”. Tak jak Amerykanów do Iraku i Afganistanu, tak samo Tajów nikt nigdy na malajskie ziemie nie zapraszał. Dostali ten teren dzięki umowom z Anglikami władającymi ongiś na Malajach. Nie pochwalam metod islamistów, ale z drugiej strony pamiętajmy, że postępowanie Bangkoku wobec mniejszości też zawsze było dalekie od ideału, że buddyści też wcale nie są tacy święci jak się niektórym wydaje.

      • CIEKAWY pisze:

        „Niewiedza, ile Polska de facto dopłaca do krajów “starej UE” w formie chocby odsetek od spłacanego zadłużenia. ”

        Eee tam, Niemcy czy Francja też mają zadłużenie zagraniczne wobec innych państw, więc zgodnie z Pana logiką powinno im się to doliczyć do bilansu wpłat/wypłat. I w tym momencie wszyscy bez wyjątku okazaliby się płatnikami.
        W rzeczywistości, większa korzyść dla Polski byłaby, gdybyśmy dostawali z Unii jak najmniej. Przykładowo Wspólna Polityka Rolna (ogromna część budżetu unijnego to dotacje dla rolnictwa) pogłębia skansen na polskiej wsi. Ponieważ posiadanie niewielkiego areału uprawnia do otrzymania dotacji, rolnicy nie decydują się na sprzedanie swoich małych gospodarstw i tym samym zatrzymują proces polegający na powiększaniu się gospodarstw. Większe gospodarstwo to większa wydajność.

        „w jakiej ruinie są polskie finanse, infrastruktura”

        Z pierwszym się zgadzam, a z drugim nie – o ile miał Pan na myśli infrastrukturę drogową. Gdy porówna się stan dróg teraz i sprzed 10 lat to widać ogromną poprawę. Kolej jest w złym stanie, ale nie gorszym niż 10 lat temu. Ponadto bardzo agresywną kampanię oczerniającą tą odżywającą gałąź transportu prowadzi Gazeta Wyborcza, co ma wpływ na opinię ludzi z kolei niekorzystających. Nie chcę tutaj bronić niekompetencji spółek PKP, ale przydałoby się popatrzeć bardziej obiektywnie.

        „Natomiast mam wrażenie, że wzrost popularności tego ugrupowania będzie wprost proporcjonalny do narastania problemów w Kraju. ”

        Nie zgadzam się. Korwin jest karłem politycznym i błaznem, który szkodzi konserwatywnym – liberałom swoimi nieprzemyślanymi wypowiedziami. Zresztą na przykładzie awantury Korwina z UPRem widać, że JKM nie potrafi zrobić porządku nawet na własnym podwórku, a chce się zabrać za naprawę Rzeczpospolitej.

      • ZYGGI pisze:

        Cyt. „Niemcy czy Francja też mają zadłużenie zagraniczne wobec innych państw, więc zgodnie z Pana logiką powinno im się to doliczyć do bilansu wpłat/wypłat. I w tym momencie wszyscy bez wyjątku okazaliby się płatnikami.”
        Byłoby tak, gdyby wierzycielem niemieckiego budżetu federalnego lub zadłużenia Francji był PKO BP, niestety nim nie jest. Za to wśród wierzycieli Polski jest cały szereg zachodnich banków komercyjnych. Natomiast zgadzam się, że unijna polityka rolnicza sprzyja utrwalaniu archaicznego stanu polskiego rolnictwa. Choc z drugiej strony nie wiem, czy bardziej nie sprzyja temu istnienie KRUS.
        Cyt. „Z pierwszym się zgadzam, a z drugim nie – o ile miał Pan na myśli infrastrukturę drogową. Gdy porówna się stan dróg teraz i sprzed 10 lat to widać ogromną poprawę. Kolej jest w złym stanie, ale nie gorszym niż 10 lat temu”.
        Mam na myśli zarówno drogi jak i koleje. Dlaczego ani słowem nikt nie piśnie, że od 3 czy 4 lat Czesi mają Pendolino? Bo wstyd, co? A stan zabezpieczeń przeciwpowodziowych to jeszcze inna żenująca prawda o III RP. Walka o demokracja na Białorusi, pomarańczowa rewolucja na Ukrainie (zakończona kompromitacją Polski) czy przywileje ekonomiczne kleru rzymskokatolickiego – oto priorytety władz, nie unowocześnianie infrastruktury będącej krwiobiegiem nowoczesnych państw.

    • ZYGGI pisze:

      Cyt. „Dlaczego Pan np. nie zareagowal na slowa Lubiny, ze Birma (sic) to najcudowniejszy kraj Azji. Nie zamykac Lubinie ust (dac mu te skarpetki do wachania) ale pod tym zenujacym wpisem dac swoj komentarz niezgody na taie brednie.”
      Pan Snake chce dyktować innym co, gdzie i do kogo mają pisać? To jakiś żart?

  2. CIEKAWY pisze:

    Panie Radosławie, czy pisze Pan jeszcze dla Newsweeka ?

  3. @snake
    „Panskie milczenie nad tym co wypisuje ten balwan uznaje za przyzwolenie i poparcie z Pana strony.” A więc błędnie Pan przyjmuje. Nie należy oczekiwać, aby ci, którzy piszą artykuły i dostarczają je za darmo do czytania w internecie polemizowali z głupimi komentarzami. Chyba, żeby wprowadzić model biznesowy, w którym komentujący płacą za to, żeby autor poświęcił im swój czas i dyskutował z nimi – nierealne.

    @ciekawy
    Główny proble z niektórymi komentującymi jest taki, że wszystko im się kojarzy jednoznacznie – z polską polityką. A komentarze byłyby znacznie bardziej wartościowe, gdyby odnosiły się do treści artykułu, inaczej ich czytanie jest z reguły stratą czasu.

    Bardzo się cieszę, żę istnieje ten portal, bo można dużo ciekawych rzeczy się dowiedzieć z artykułów.

    • CIEKAWY pisze:

      To jest portal polska – azja i dlatego tematy polskie będą tutaj występowały zawsze. Nie da się zresztą zrozumieć specyfiki innych krajów bez wcześniejszego zrozumienia specyfiki własnego…

  4. SNAKE pisze:

    @Zyggi
    W Tajlandii mieszkam juz 7 lat, ale w Polsce mieszkalem przez 36 lat. Zatem wiem wiecej o Polsce niz Pan o Tajlandii czy o Azji. Bo Pan nie masz zadnego doswiadczenia azjatyckiego. Pan teoretyzujesz i piszesz na podstawie wikipedii. Dobitnym przykladem jest to, co Pan napisales, „Tajowie z Isanu” (…). Otoz Isan to nie region, Panie Zyggi, ale kultura, nie ma wiec sensu pisanie „z Isanu”, bo ludzie kultury Isan rowniez mieszkaja w Bangkoku i są b. bogaci. Pudlo. Drugie pudlo: jaka „zatoka syjamska”? Kolejny Panski popis rzekomej erudycji nietrafiony. Obecna nazwa to Zatoka Tajlandzka (The Golf of Thailand).
    Dyskredytujesz Pan tajska policje na podstawie jednego epizodu?! Na dodatek zaczerpnietego z brukowca? W kazdej policji swiata mogą sie zdarzac przypadki lamania prawa nawet przez sedziow. Podany przez Pana przyklad Niemca nie znaczy, ze w Tajlandii jest dziki Wschod a policja to jedna wielka mafia. Nigdy nie mialem problemow ani z policja ani z urzednikami w tym kraju.
    Na tajofilie nie cierpie. Pisalem, ze M. Lubina choruje na birmofilie, bo stwierdzil, ze to „najwspanialszy kraj Azji” (wierny cytat). Czy Pan Zyggi mial kiedykolwiek stycznosc z Birmanczykami? Czy ich w ogole widzial? To o czym mowimy!
    R. Pyffel pisze w wywiadzie, ze redaktorzy CSPA to ludzie z wybitnie wysokim IQ. Tak, niektorzy jak np. Ciekawy, Rysiek, wreszcie sam Radek – jak najbardziej. Czytajac ich teksty napisane z polotem, z ironia i na temat, az sie chce codziennie rano otwierac CSPA. Natomiast czytajac Panskie banialuki p. Zyggi, to miedlenie w kolko o „lunii”, to narzekanie na stagnacje w Polsce i uwielbienie dla Chin, w ktorych Pan nawet nie byl :) , swiadczy, ze to Pan jest pieniaczem. Na dodatek wmawia mi kwestie, ktorych nie powiedzialem. Daj Pan przyklad, ze chcialem zamykac Panu usta? Mowilem jedynie, aby inni redaktorzy CSPA wyrazili swoją opinie na Panskie poglady. Bo inaczej odnosi sie wrazenie, ze jedynie Ciakawy i Rysiek maja trzezwy osąd azjatyckiej rzeczywistosci.

    Co do Polski. Pisze Zyggi, ze jest tak tragicznie. Ale o tym, ze mamy tysiace nowych i nowoczesnych szkol? Setki oczyszczalni sciekow i gospodarke odpadami? Ze mamy juz dawno zrobioną reelektryfikacje, gazociagi, wodociagi, kanalizacje na wsiach? To juz zapomnial? Dla Zyggiego infrastruktura = drogi i kolej. Sic! W nowoczesnym Bangkoku kanalizacja obejmuje zaledwie ok. 60 proc. miasta. W XXI wieku. A w pozostalej czesci kraju jej w ogole nie ma…Na okolo Bangkoku jest obecnie ok. 2 miliony slumsow i Abhisit nie ma koncepcji jak ten problem rozwiazac. W efekcie turysci widza nowoczesnosc oplecioną siecią biedy, brudu, chorob i braku przyszlosci. Jak wiec Pan widzi Panie Zyggi nie jestem tajofilem. Kocham ten kraj, gdyz dal mi on szanse prowadzenia biznesu turystycznego. W roku 2010 Tajlandie, mimo protestow i mimo takich kretynskich tekstow jak ten o separatyzmie na poludniu Tajlandii zamieszczonym u was, odwiedzilo blisko 16 mln turystow. W Polsce nawet pomarzyc nie mozna, o takich liczbach, dlatego wybralismy z zona wlasnie Tajlandie.

    @wute:
    „Nazywanie p.Zyggiego bałwanem nie przynosi panu chwały, niezależnie
    od motywów jakimi się pan kieruje.
    Pan Zyggi jest, w moim przekonaniu wielkim entuzjastą cywilizacji Azji
    Wschodniej, co niewątpliwie wpływa na jego obiektywizm w stosunku do naszej cywilizacji”.
    Panie Wute! O chwale nie zabiegam. Od niedawna zaczalem czytac CSPA poniewaz interesuje sie krajami osciennymi Tajlandii i troche tu dzialam prospolecznie. Jezeli Pana zdaniem Zyggi jest obiektywny w odniesieniu do cywilizacji lacinskiej, to rozumiem, ze Pan rowniez podziela jego poglady. Przykre.

    @R. Pyffel:
    jako szef na prawde dobrego portalu i b. cennej inicjatywy, powinien Pan wysluchac uwag czytelnikow, do ktorych sie jeszcze zaliczam. A wiec moja opinia o portalu CSPA jest nastepujaca:
    1. Teksty w dziale Kambodza – wspaniale, duzo sie dowiedzialem nowego
    2. Cenne i jakze na temat analizy Pana Izydorczyka z Chin – godne polecenia wszystkich interesujacym sie ekonomia.
    3. Wiele tekstow o Indiach czy przekrojowy tekst o Malezji – napisane z wyczuciem tematu i z doswiadczeniem pobytu w tych krajach
    4. Komentarze Ciekawego – rewelacja i wcale sie nie podlizuje.
    5. Belkot Zyggiego – ODECHCIEWA SIE DALSZEGO CZYTANIA CSPA…
    Tak wiec pozostaje dwie mozliwosci:
    a) czytac tylko wartosciowe teksty i nawet nie spogladac w komentarze, gdyz tam pelno Zyggiego
    b) Nie czytac CSPA w ogole, gdyz szkoda sie denerwowac i psuc sobie krew…
    na obecna chwile chyba wybiore punkt b.

    • WUTE pisze:

      @snake
      1. Nie posądzałem Pana o zabieganie o chwałę.
      1. Nie podzielam poglądów p.Zyggiego na cywilizację łacińską.
      2. Napisałem, że zbytnie umiłowanie cywilizacji Azjii Wschodniej wpływa
      na jego obiektywizm w stosunku do naszej cywilizacji – sens tego
      stwierdzenia, przyznaje dwuznaczny, jest taki, że p.Zyggi ma kłopoty
      z obiektywną oceną tego co się dzieje w Europie.

    • ZYGGI pisze:

      @ Snake
      Cyt. „Dyskredytujesz Pan tajska policje na podstawie jednego epizodu?! Na dodatek zaczerpnietego z brukowca? W kazdej policji swiata mogą sie zdarzac przypadki lamania prawa nawet przez sedziow. Podany przez Pana przyklad Niemca nie znaczy, ze w Tajlandii jest dziki Wschod a policja to jedna wielka mafia. Nigdy nie mialem problemow ani z policja ani z urzednikami w tym kraju.”
      Nie z brukowca, tylko z książki Michała Pauli. A w tej części świata jak się nie ma kłopotów z policją i z urzędnikami to często dlatego, że „kto smaruje ten jedzie”. Mam nadzieję, że Pan nie „smarujesz”, bo to z punktu widzenia cywilizacji łacińskiej niezbyt ładnie, tylko po prostu dlatego, że masz Pan „fuksa”. :-)

  5. SNAKE pisze:

    teraz rozumiem, dziekuje Panu bardzo i ciesze sie z uzyskanej odpowiedzi.
    a przy okazji, gdyby Pan mial wybrac kraj azjatycki do zamieszkania na dluzej, to ktory by Pan wybral? i dlaczego nie Birme? :)

  6. ZYGGI pisze:

    @ Snake.
    1) Nie denerwuj się tak, bo zawału dostaniesz.
    2) Skąd wiesz czy nie byłem w Chinach albo gdzie indziej? Co to cię obchodzi, gdzie byłem a gdzie nie? Nie twój zakichany interes!
    3) Naucz się rozróżniać cywilizację łacińską od Unii Europejskiej i od kościoła katolickiego, bo to są 3 zupełnie różne sprawy. Gdy ktoś wypowiada się krytycznie na temat dwóch ostatnich, to nie znaczy, że pluje na całą Europę i jej bogaty dorobek kulturowy! Tak sam, jak ktoś kto krytykuje politykę ZSRR nie znaczy, że gardzi Rosją i Rosjanami! Vide: Bukowski, Sacharow i Sołżenicyn. Bredzisz na potęgę: „Zly to ptak (PTASZYSKO WSTRETNE) ktory kala wlasne gniazdo. Tak, kala, bo piszac o eurokolhozach wlsasnie laja Europe.” Margaret Thatcher – osoba milion razy mądrzejsza od ciebie – powiedziała, że Unia Europejska to narzędzie zapewnienia niemieckiej hegemonii w Europie metodami pokojowymi. Codziennie widać na to dowody. Nie mam tego Niemcom za złe, bo każdy dba o swój interes, ale daj na wstrzymanie i nie piej tak na cześć UE, bo się kompromitujesz. Gdy UE przestanie majstrować przy gospodarce i wtykać nos w prywatne życie ludzi, to przestanę ją nazywać eurokołchozem, bo nim nie będzie. Zamiast tego może nazwę „Grossraumwirtschaft”, równie bliskie prawdy, ale bez lewackiego wydźwięku.
    4) To, że TROCHĘ w Polsce przez ostatnie 2 dekady zrobiono, to nic wielkiego przy tak ogromnym zadłużeniu i przy tak kolosalnych zaniedbaniach, jak np. te dot. zabezpieczeń przecipowodziowych, o których pisałem.. Za Gierka (przez 1 dekadę) zrobiono jeszcze więcej. Czy to powód, by bezkrytycznie patrzeć na tę postać? A te „tysiace nowych i nowoczesnych szkół” (sam je liczyłeś :-)) lub „setki oczyszczalni sciekow i gospodarke odpadami” – to wyspy nowoczesności, takich nie brak i w krajach, które grosza z funduszy unijnych nie dostały, np. w Turcji. Nawiasem mówiąc, Turcy mają nowoczesne koleje i autostrady. A nasze koleje jak wyglądają – to wiem z autopsji, gdy zwiedzam Polskę. Słaba to pociecha, że koleje ukraińskie jeszcze gorsze… Piszesz: „Dla Zyggiego infrastruktura = drogi i kolej. Sic!” A nie są to podstawowe elementy infrastruktury? Spodziewasz się, że kibice na Euro 2012 przyjadą gazociągiem albo wodociągiem czy jak? :-D
    5) Wazeliniarstwo wobec jednych, z drugiej ataki na tych, którzy mają czelność mieć poglądy inne pod twoich. Poszukujesz sojuszników na Forum? Żałosne… Jak widać, uciekłeś Pan z Polski, bo coś tam-coś tam, z drugiej najbardziej negatywne cechy „polactwa” (użyłem zwrotu red. R.A. Ziemkiewicza) w Panu pozostały. W tym kontekście przytoczę tylko obłudny pościk: „Np. taki redaktorek Zyggi (czy moze to baba?, cholera wie…). Wszechwiedzacy, omnipotentny, ktory zielonego pojecia nie ma o Tajlandii a wspomniany tekst nawiedzonego Polaczka, chwali ile wlezie. Zreszta zauwazylem, ze to Wasza taktyka, ukazuje sie artykul i Zyggi pierwszy skacze do chwalenia Super, dobra szkola z PZPR, chwalic partie ile wlezie”. A sam tego nie robisz? Najpierw podlizujesz się komu tylko się da, a potem „jebs” w Zyggiego. Wyżywaj się na mnie, tylko rób to uczciwie!
    6) Piszesz: „Ponadto, narod birmanski to swolocz! To niewychowani i prymitywni ludzie, ktorzy nie znaja uczucia wdziecznosci.” Pomijam już to, że gdyby nawet nie wiem jak Birmańczycy się starali, to nie dorównują tobie chamstwem. Byłeś kiedyś w Birmie, czy tylko ograniczasz się Pan do znajomości kilkunastu „Birmańczyków”, których uważasz za ludzkie śmiecie? A skąd wiesz, czy ci twoi „Birmańczycy” to nie są Karenowie, Szanowie etc. a nie etniczni Birmańczycy?
    7) Swego czasu napisałem artykuł dla CSPA na tematy społeczno-ekonomiczne (przede wszystkim o mikrokredytach), a także kilka artykułów dla northkorea.pl, ale co i jak, o tym wiedzą tylko redakcje obu portali i kilku znajomych spoza nich; to tyle, nie mam bowiem zamiaru wystawiać mojego imienia i nazwiska na twoje inwektywy. Mimo, że w moich artykułach nie ma odniesień do Polski i UE, to znając takich kmiotków jak ty, wiem, że do czegoś i tak się przyczepisz. Nie dam Ci tej satysfakcji!

  7. ZYGGI pisze:

    POST USNIETY ZE WZGLEDU OBRAZLIWE SFORMULOWANIA i ARGUMENTACJE AD PERSONAM

  8. SNAKE pisze:

    @Lubina
    Przytaczam Panu Wielbicielowi Zwiazku Myanmar fragment tekstu mojego kolegi z podroze.pl:

    „Kiedy przyjeżdża się z lotniska do Rangunu – głównego portu morskiego i stolicy Myanmaru – odczuwa się pewien niesmak: widoki są banalne, a miasto liczące niemal 4 mln mieszkańców w niczym nie przypomina turystycznych mekk – azjatyckich stolic jak Bangkok czy Hong Kong. Nie ma tu drapaczy chmur, a supermarkety z klimatyzacją czy jaskrawo oświetlone witryny sklepów należą do rzadkości. Zaczynamy też wątpić, czy gdziekolwiek jest w ogóle dzielnica birmańska. Wszędzie typowe wielkomiejskie zabudowania, kilkupiętrowe odrapane i brudne domy z epoki brytyjskiego kolonializmu, szerokie ulice, zdezelowane auta sprzed 30 lat. Jednolici przechodnie skromnie i szaro ubrani. Miasto nabiera barw dopiero wieczorem, gdy z wolna zaczyna się roztapiać w mroku. Prądu starcza tu jedynie na oświetlenie buddyjskich świątyń i luksusowych hoteli do godziny 22.00.
    W herbaciarniach, wprost na chodniku i na niskich stołeczkach, siadają mężczyźni w longyi. Tuż przy samej ulicy handlarze rozkładają towar na zaimprowizowanych straganach. Z garkuchni unoszą się zapachy przypraw. Naturalnie i zwyczajowo jemy na chodniku…, bo krzesla maja trzy nogi jedynie”.

    No Panie brodaty :) Najwspanialszy kraj Azji? Ostro rywalizuje z Bangladeszem i Kambodza. W tej ostatniej nawet nie ma drog asfaltowych :) Rewelacja!

  9. SNAKE pisze:

    Zyggi pierwszy nazwal mnie chamem, zeby bylo jasne! Tym samym pokazal, ze sam jest chamem, prostakiem, zakompleksionym frajerem, ktory nie znosi krytyki, a szuka klakierow jedynie. Tyle o Zyggi, cwaniaczke zapewne z podsuwalskiej wsi, wyedukowany na wikipedii i kochajacy sie w jakiejs Chince, ktora w Bialymstoku gra w ping ponga…:)

    Przy okazji @ Sz. Pan. R. Pyffel: chcialem zauwazyc, ze moja krytyka narodu birmanskiego nie jest wcale ostrzejsza niz krytyka przez Zyggiego UE. Jezeli usilowalem pokazac, ze Tan Szwe, geniusz i strateg wiekszy od Ne Wina, utrzymuje w ryzach tych rozbrykanych, leniwych i pozbawionych kompletnie ambicji ludzi z Myanmar, to znaczy, ze nie jest taki zly. Mozna oczywiscie dyskutowac w nieskonczonosc, czy Tan Szwe jest gorszy od Taksina (bylego premiera Tajlandii) czy moze lepszy niz Mao, ale to dywagacje bez sensu.
    Myanmar sie nie rozwija bo takie jest zalozenie Tan Szwe, czego Lubina nie chce zrozumiec. Jesli trzyma sie motloch w ryzach biedy, to wowczas 4-5 proc. narodu moze zyc na godnym i wysokim poziomie. Taka jest filozofia w Myanmar, taka filozofie akceptuja zwykli ludzie, dlatego tam jest tak jak jest. Tymczasem Tajlandia sie zmienia radykalnie z kazdym rokiem, jednak CSPA o Tajlandii wg zasady odwroconej piramidy: tylko zle albo wcale…

    Z chamem Zyggim wiecej nie dyskutuje. Jesli tez Pa. radoslaw nie kwapi sie z odpowiedzia mi, po prostu nie wchodze wiecej na portal. Jesli wam nie zalezy na czytelnikach, wasz wybor. Macie Zyggiego, ktory sluzy za wszechkomentatora i moze wam wystarczy, aby utrzymac sie na 5000 miejscu, jak przytoczyl to Pan Radoslaw.
    pozdrawiam i zegnam

    • ZYGGI pisze:

      POST USUNIETY ZE WZGLEDU NA OBRAZLIWE SFORMULOWANIA I ARGUMENTACJE AD PERSONAM

    • RADEK PYFFEL pisze:

      Panie Snake,

      Odpisuje pozno, ale nie dlatego ze olewam, po prostu z braku czasu. Zajmowanie się takim portalem to sporo rzeczy, a do tego przeciez mam inne projekty na glowie, prace zawodowa, krewnych, rodzine itd.

      Realistycznie patrzac, nie wiem czy zdołam Panu odpowiedziec po raz kolejny jeśli Pan napisze.

      Na pewno pokazal Pan ze się wie o czym Pan pisze, zna Pan miejscowe realia. Mysle ze wiele osob czytalo Pana post z zainteresowaniem.
      Po drugie wcale nie tak zle u Pana z pisaniem. De facto ten post to artykul. Gdyby wyjac z niego wycieczki osobiste- artykul przemyślany, dobrze napisany i ciekawy.

      Poruszyl Pan wiele tematow i każdy z nich zasluguje na oddzielne potraktowanie. W tym poscie, odniose się do każdego z nich tylko w kilku zdaniach.

      „Nie podpisalem sie pod wpisem, gdyz nie chce przylaczac sie do milionowej juz w Polsce rzeszy “publicystow” (portale, blogi facebooki, no i tradycyjne media), ktorzy nie ustaja w pisaniu kolejnych rewelacji. „”

      OK.

      „Jak chocby te nawiedzony Polaczek, ktory opisal na CSPA niedawno sytuacje na dalekim poludniu Tajlandii. Nie mowie, fakty byly prawdziwe, ale…sposob przedstawienia? Jak mozna bylo winic tajski Rzad za rzekome lamanie praw czlowieka. Pytam sie !!! Czy to Tajowie zabijaja, czy nawiedzieni muzulmanie z poludnia? A ze tajska Armia traktuje ich w wiezieniach czasem brutalnie? Tak sobie zasluzyli. Podobnie Amerykanie traktowali wiezniow w Guantanamo. Czy CSPA publikujac tamten tekst zdaje sobie sprawe, ze obraza poniekad Rzad Krolestwa Tajlandii?! Jak mozna! Czy wiecie, ze ci zbrodniarze-muzulmanie zabijaja juz nawet dzieci?! Moge podac liczne przyklady…”

      PANIE SNAKE, JEŚLI O MNIE CHODZI OSOBISCIE NIE MOGĘ I NIE PROBUJE UDAWAC ZE ZNAM SIĘ NA WSZYSTKIM. TROCHE ZNAM SIĘ NA CHINACH I TO KOMENTUJE NA POLSKA-AZJA.PL
      JEŚLI CHODZI O TAJLANDIE , BYŁEM TAM 4 RAZY PO OK. 2-3 TYGODNIE. KILKA RAZY JAKO TURYSTA OSTATNIO ZAWODOWO I DOPIERO WTEDY ODKRYLEM ZE TEN KRAJ JEST JEDNAK ZUPELNIE INNY POD SPODEM. PANA POSTY ZAINSPIROWALY MNIE DO TEGO ZE COS NA PEWNO O TYM NAPISZE.

      JEŚLI CHODZI O CSPA ZAMIESZCZAMY PO PROSTU TO CO NADSYLAJA NAM AUTORZY. JA UFAM LUDZIOM I JEŚLI WIDZE ZE TEKST JEST DOBRZE NAPISANY I NIEBANALNY- TO GO PO PORSTU PUSZCZAMY, NAWET JEŚLI UWAZAMY ZE PRZEDSTAWIONE TEZY SA KONTROWERSYJNE ( W KONCU TO TEZY AUTORA) i NIE ZGADZAMY SIE Z NIMI.

      JEŚLI SIĘ PAN Z NIMI NIE ZGADZA PROSZĘ NAPISAC POLEMIKE. TO PRZYJETY WŚRÓD GENTELMENOW OBYCZAJ.

      Po drugie, nie podpisuje sie nazwiskiem, poniewaz na Waszym Forum, wiekszosc sie nie podpisuje. Np. taki redaktorek Zyggi (czy moze to baba?, cholera wie…). Wszechwiedzacy, omnipotentny, ktory zielonego pojecia nie ma o Tajlandii a wspomniany tekst nawiedzonego Polaczka, chwali ile wlezie. Zreszta zauwazylem, ze to Wasza taktyka, ukazuje sie artykul i Zyggi pierwszy skacze do chwalenia Super, dobra szkola z PZPR, chwalic partie ile wlezie Tak trzymac Zyggi.

      PAN ZYGGI NIE JEST REDAKTOREM („REDAKTORKIEM”) CSPA. PISZE I WYPOWIADA SIĘ W SWOIM IMIENIU.
      NIE MA ZADNEGO TAJNEGO POROZUMIENIA MIEDZY PORTALEM A PANEM ZYGGI N/T STOSOWANIA TAKTYKI „DOBREJ SZKOLEJ Z PZPR”.

      KOMENTARZE PANA ZYGGIEGO TO TYLKO I WYLACZNIE JEGO

      KOMENTARZE. NIE UZGADNIA ON KIEDY I CO MA PISAC Z NAMI.

      Moj bunt polega na tym, ze kraj tak cudowny albo opisujecie zle, albo nieprawdziwie, zas laury roztaczacie o Chinach i Birmie. Kogo do cholery jasnej obchodzi Birma dzisiaj? Jednego Lubine czy drugiego Goralczyka, ktory zrobil pieniadze na ksiazce i taki byl jego cel, is okay. ale nie probujcie wtlaczac ludziom falszywych teorii jakoby Birma byla najwspanialsza, tam przeciez infrastruktury nawet nie ma. Czym tam sie jest zachwycac? No ale wolno Lubinie, tak samo jak wolno ludziom wachac smierdzace skarpetki. Tylko przez to proporcji nie zachowujecie, ale to juz wasz problem.

      PANIE SNAKE. JA SIĘ TROCHE ZNAM NA CHINACH. W PRYWATNYM CZASIE STWORZYLEM WRAZ Z ZESPOLEM LUDZI PLATFORME DO WYMIANY POGLADOW NA TEMATY AZJATYCKIE DLA POLAKOW Z POLSKI I KRAJOW AZJATYCKICH. I UDALO SIĘ. PORTAL JEST CZYTANY I KSZTALTUJE W DUZEJ MIERZE OPINIE WIELU LUDZI ZAINTERESOWANYCH AZJA W POLSCE. JEST TAKŻE CZYTANY W TAJLANDII.

      NIE CHCE MI SIĘ JUŻ POWTARZAC ZE NIE JESTESMY MEDIUM PROPAGANDOWYM, ALE SWOBODNA PLATFROMA WYMIANY POGLADOW GDZIE OBOWIAZUJE KULTURA OSOBISTA.

      JEŚLI PANA LUB KOLEGOW DENERWUJE TO CO TUTAJ SIĘ UKAZUJE- CHETNIE ZAMIESCIMY WASZE TEKSTY ( POD WARUNKIEM ZE BĘDĄ DOBRZE NAPISANE I NIEBANALNE). CHYBA JESTESCIE W STANIE WYSTAWIC KOGOS KTO BĘDZIE W STANIE COS NAPISAC? ( NAWET JAK SIĘ OKAZUJE PAN BEZ TRUDU DALBY RADE).

      FAKTYCZNIE NIE MOGĘ PANU ZA TO ZAPLACIC, ALE PAN NA TAKŻE NIE PLACI ZA DOSTEP DO ARTYKULOW INNYCH AUTOROW KTÓRZY PUBLIKUJA TU ZA DARMO. MYSLE ZATEM ZE TO OK.

      TYMCZASEM ZAMIAST PODJAC KULTURALNA POLEMIKE USILUJE PAN USUNAC Z FORUM INTERNATUTE ZYGGIEGO, A TAKŻE MICHALA LUBINE.

      SZANOWNY PANIE SNAKE. CIESZE SIĘ ZE JEST PAN CZYTELNIKIEM POLSKA-AZJA.PL I W NIEKTÓRYCH ARTYKULACH KTÓRE ZA DARMO DLA PANA PRZYGOTOWUJEMY ODNAJDUJE PAN CIEKAWE TRESCI. JEDNAK AMBICJE BY JAKO JEDEN Z PONAD TYSIACA CZYTELNIKOW PORTALU (DZIENNIE) USTALAC STANDARTY I DECYDOWAC KTO MOŻE SIĘ WYPOWIADAC I PUBLIKOWAC, A KTO POWINIEN BYĆ USUNIETY TO TROCHE ZA MALO.

      GDYBY BYŁ PAN SPONSOREM LUB DARCZYNCA CSPA, EKSPERTEM LUB AUTOREM, GDYBY W JAKIS SPOSÓB POSWIECAL PAN SWÓJ WOLNY CZAS, PIENIADZE, AUTORYTET ITD. NA RZECZ ROZWOJU PORTALU WTEDY MIALBY PAN LEGITYMACJE BY WYCHODZIC Z TAKIMI PROPOZYCJAMI.
      JEDNAK – PROSZĘ SIĘ NIE OBRAZAC- UZYSKUJE PAN DARMOWY DOSTEP DO PISANYCH PRZEZ INNYCH AUTOROW TEKSTOW I GROZI PAN ZE JEŚLI NIE BĘDZIE TAK JAK PAN CHCE WTEDY NIE BĘDZIE PAN CZYTAL PORTALU.
      PANIE SNAKE, SZKODA BY BYŁO, ALE JAKOS TO PRZEBOLEJEMY. ZRESZTA W TAJLANDII MAMY TRZECIA PO CHINACH I UK CZYTALNOSC.
      TAK TO JEST ZE CZESC OSOB WIESZA PSY NA TYM PORTALU, A POTEM I TAK WRACA. PO PORTAL JEST PO PROSTU CIEKAWY I BĘDZIEMY SIĘ STARALI BY TAKI BYŁ NADAL.
      A JEŚLI NIE CHCE PAN TU PISAC, ANI WCHODZIC – TO PANA STRATA. NAS ŻADNE „TO JUŻ KONIEC” „ZEGNAM” „TO JUŻ OSTATNI RAZ” NIE PRZERAZA, GDYZ MAMY KILKADZIESIAT TYSIECY CZYTELNIKOW MIESIECZNIE.

      DZIWIE SIĘ PANA KOLEGOM ( WLASCICIWIE TO JEDNA OSOBA POD ROZNYMI PSEUDONIMAMI) ZE MIMO MOICH ZAPEWNIEN ZE PORTAL NIE JEST PORTALEM PROPAGANDOWYM, WOLICIE WYPISYWAC WULGARYZMY NA STRONIE, ZAMIAST WYSTAWIC SPOSROD SIEBIE KOGOS KTO ROZPRAWI SIĘ ZE STEREOTYPAMI N/T TAJLANDII, GDZIE TAK DOBRZE WAM SIĘ ZYJE.

      BOJKOT, W SYTUACJI GDYBYSMY WAS BLOKOWALI, LUB NIE CHCIELI PUBLIKOWAC WASZYCH TEKSTOW TO ROZUMIEM.
      ALE MY DAJEMY WAM MOZLIWOSC PUBLIKACJI, A WY MOWICIE: „NIE LUBIMY ZYGGIEGO I M.LUBINY I CHCEMY ICH USUNAC.”

      SZANOWNI, W TAKIM RAZIE ZACHECAM WAS DO BOJKOTU CSPA I POLSKA-AZJA.PL. NIE WCHODZCIE NA TA STRONE I NIE PODBIJAJCIE NAM OGLADALNOSCI. ZNIECHECAJCIE WSZYSTKICH- MY DAMY SOBIE RADE. WASZA STRATA.

      . Pan Radek chce abym pisal tekst do CSPA? Przepraszam, za free? Czy Pan sadzi, ze jestem tak naiwny jak Zyggi aby tracic czas na pisanie za darmo. Chcialem byc czytelnikiem CSPA, o ktorej to stronie powiedzial mi niejaki Marcin, moj kolega mieszkajacy w Pattaya, ale i on jest obecnie rozczarowany waszym poziomem.
      Natomiast zarzuty Panie Radku, jakoby jakies spiskowe teorie itd. sa totalnie nietrafione. My z zona do Polski nie mamy zamiaru wracac, gdyz wlasnie Polska to kraj ludzi naburmuszonych, pazernych, pelnych buty jak Zyggi a udajacych skromniaczkow. Panskie inicjatywy doceniam, panie Radku, kocham Tajlandie i cenie Azje jako kontynent kontrastwo, ale trzeba o nim rzeczowo pisac, bo inaczej sie osmieszacie, przynajmniej w oczach Polakow tutaj pracujacych. Komentarze takiego Zyggi (to typowy przyklad gdyz go najwiecej na Forum) sprawiaja, ze odechciewa sie Was czytac, to wlsnie tacy jak on sprawiaja, ze czlowiek mysli sobei, o co tam chodzi, czemu on tak chwali jedna brednei czy inna, kiedy pojecia o Azji nie ma, teoretyk zasmarkany.
      jakkolwiek, milo bylo poczytac pare dobrych tekstow, np. o Kambodzy, ale juz wywiad z Goralczykiem, zrobiony na kolanach to taka zenada, ze szkoda pisac.
      PANIE SNAKE,
      JEŚLI MA PAN Z ZONA DWIE FRIMY, TO STAC PANA BY PISAC DLA PRZYJEMNOSCI I POKAZYWAC LUDZIOM W POLSCE JAK WYGLADA ZYCIE W TAJLANDII ( CZY TEZ PRAWDZIWE ZYCIE W TAJLANDII- I TO ZWLASZCZA W SYTUACJI GDY MY NA STRONIE JAK PAN UWAZA POKAZUJEMY OBRAZ NIEPRAWDZIWY I MA PAN PODEJRZENIA ZE ROBIMY TO CELOWO).

      ZYJEMY W CZASACH WIELKICH ZMIAN, NIESTETY TAK DZIALA DZISIAJ INTERNET, TAKI JEST MODEL BIZNESOWY, ZE PAN NIE PLACI ZA CZYTANIE I KTOS INNY NIE POBIERA WYNAGRODZENIA ZA PISANIE ( A REKLAMA INTERNETOWA JEST TANIA I NIE JEST W STANIE WYGENEROWAC ZYSKOW TAKICH BY PANY ZAPLACIC ZA TEKST). DZIS JUŻ NIE PLACI SIĘ NAWET ZA TEKSTY W NIEKTÓRYCH GAZETACH…
      CO DO KOMENTATORA ZYGGIEGO
      POPRZEZ AKTYWNOSC NA NASZYM FORUM STAL SIĘ ROZPOZNAWALNY (POD TYMK NICKIEM) W CALEJ POLSCE ( OKAZUJE SIĘ ZE TEZ W TAJLANDII) WŚRÓD OSOB INTERESUJACYCH SIĘ AZJA.
      MA ON SWOICH WIELKICH ZWOLENNIKOW, WRECZ FANKLUB.
      MA TEZ WIELKICH PRZECIWNIKOW, KTÓRYCH JEGO POSTY I AKTYWNOSC BARDZO DENERWUJA.

      WIELE OSOB, CZYTA JEGO KOMENTARZE I Z NIEKTÓRYMI SIĘ ZGADZA, Z NIEKTÓRYMI NIE. CZESC OSOB PRZYZNAJE SIĘ ZE WOGOLE TYCH KOMENTARZY NIE CZYTA GDYZ „SZKODA CZASU”.
      DLACZEGO PAN ZA WSZELKA CENE CHCE USUNAC Z PORTALU P.ZYGGIEGO I MICHALA LUBINE, TEGO NIE JESTEM W STANIE POJAC.

      NA PEWNO DAMY WYRAZNA NOTKE ZE: PORTAL CSPA JEST PLATFORMA SWOBODNEJ WYMIANY POGLADOW I TYM SAMYM NIE ODPOWIADAMY ZA TRESC ZAMIESZCZANYCH TU ARTYKULOW, ANI TYM BARDZIEJ KOMENTARZY. KAZDY CZYTELNIK MUSI BRAC POD UWAGE RYZYKO ZE WYRAZANE TUTAJ POGLADY OKAZE SIE KONTROWERSYJNE I BARDZO GO ZDENERWUJA. NIE MOZE JEDNAK ZADAC USUWANIA TYCH KOMENTARZY, ARTYKULOW, LUB BANOWANIA ICH AUTOROW, ZA TO ZAWSZE MA PRAWO DO UCZCIWEJ POLEMIKI”

  10. ZYGGI pisze:

    Przepraszam wszystkich za to, że parokrotnie odniosłem się do personalnego ataku niejakiego p. Snake’a na moją osobę. Czymże inym jak nie personalnym atakiem jest nazywanie kogoś „bałwanem” dlatego, że ma ine poglądy i często (przyznaję, być może zbyt często i zbyt emocjonalnie) daje im wyraz?
    Teraz wracam do meritum, czyli do artykułu. Wywiad bardzo ciekawy, zgadzam się z wieloma tezami postawionymi przez P. Radosława.
    Cyt. „Paradoks polega na tym, że wówczas w świecie zamkniętych granic i paszportu w szufladzie, ogląd sytuacji był globalny. Dziś otwarły się granice, wiele osób wyjechało i może swobodnie podróżować, ale nasza świadomość skierowała się na sprawy zupełnie lokalne.”
    Otóż to, dlaczego zamiast w TVN24 i innych mediach informacyjnych zamiast wiadomości o kontaktach gospodarczych z Chinami i innymi krajami Azji my w kółko o Smoleńsku, o Radiu Maryja, o Kaczyńskim itp. bzdety? Dlaczego nie możemy jak Niemcy – wykorzystać azjatyckiej szansy i o niej mówić? Dlaczego w mediach nikt nie mówi o tym, że niemiecki eksport do Chin przekracza 50 mld euro rocznie, za to w kółko słyszymy o chińskich dysydentach albo o pałowaniu w Lhasie / Mińsku / Teheranie? O tym jak to Michnik rozczula się nad białoruską chuliganerią. Gdyby tak pan Adaś rozczulał się nad ofiarami tzw. reform tandemu Sachs-Balcerowicz, o których Vaclav Klaus jeszcze jako premier Czech powiedział: „Ciekawy eksperyment, ale ja nie będę eksperymentował na żywych ludziach”.
    Obłuda bez granic a nie żaden mesjanizm – tak podsumowuję troskę GW o prawa człowieka w Chinach. Gdyby tak polskie tzw. elity zajęły się wreszcie gospodarką, a nie propagandą…

    • JAROSLAW GRZEGORZEK pisze:

      @Zyggi „Otóż to, dlaczego zamiast w TVN24 i innych mediach informacyjnych zamiast wiadomości o kontaktach gospodarczych z Chinami i innymi krajami Azji my w kółko o Smoleńsku, o Radiu Maryja, o Kaczyńskim itp. bzdety? Dlaczego nie możemy jak Niemcy – wykorzystać azjatyckiej szansy i o niej mówić?”

      Jednym z najważniejszych powodów jest to, że gdyby zaczęto w Polsce mówić więcej o rozwoju gospodarczym Chin to Polacy mogliby zauważyć, że systemy inne niż demokratyczne, zapewniają szybszy rozwój gospodarczy. Byłoby to zaprzeczeniem doktryny, którą promuje się w Polsce po 1989.

      Nie jest możliwe żeby rząd, który wprowadzili ustawę, że wszelkie przejawy komunizmu w Polsce jest nielegalne, i który również kontroluje polskie media, wychwalał w swoich własnych mediach coś co właśnie zdelegalizował. Polski rząd nie strzeli sobie w stopę dlatego cały czas musi straszyć Polaków wmawiając im, że ustrój w Chinach to coś najstraszniejszego i należy go zwalczać i się tego bać. Po to m.in. zatrudnia się dziennikarzy w Gazecie Wyborczej., żeby prowadzili nagonkę.

      Przecież Skarb Państwa ma udziały w największych polskich mediach: 100% w PAP-ie, 49% w Presspublica, która wydaje Rzeczpospolitą, Życie Warszawy, czy Uważam Rze, za pośrednictwem Państwowego Wydawnictwa Rzeczpospolita SA. Z tego co pamiętam Skarb Państwa miał jeszcze 10 lat temu prawie 50% udziałów w Agora Holding, który był właścicielem Agory, która to z kolei wydaje Gazetę Wyborczą. Nie wiem jaki jest teraz akcjonariat w holdingu, bo schowano tą informację i ciężko się doszukać. Agora jest listowana na giełdzie w Warszawie, ale Agora Holding już nie bo jest spółką z o.o. i nie musi upubliczniać akcjonariatu.

      Powtarzanie w kółko, że media w Polsce czy w jakimkolwiek innym kraju są “wolne” jest nieporozumieniem. O tym niestety się w Polsce głośno nie mówi, gdzie np. dziennikarstwo śledcze nie istnieje bo nikt nie chce się narazić jednej czy drugiej partii politycznej. Ktoś pisze pod dyktando jednej partii, która jest przy władzy to może narazić się drugiej, która za rok czy dwa wygra wybory. Ta osoba będzie wtedy wrogiem publicznym. O poważnych studiach o mediach nikt w kraju nie słyszał. Zręczna polityka zarządzania mediami, content manufacturing i nic więcej. W the U.S. temat rządzenia mediami i wpływów kongresu przewałkowana w kilkudziesięciu książkach. W Polsce mało kto ma pojęcie o czym piszę.

      Ludźmi łatwiej rządzić jak mniej wiedzą. Proste? Proste? Do tego szczytem hipokryzji jest to, że polskie media, państwowe o czym napisałem powyżej, oskarżają chińskie o to, że tamte też są państwowe.

  11. ZBYSZEK pisze:

    POST USNIETY ZE WZGLEDU WULGARYZMY I ARGUMENTACJE AD PERSONAM

  12. ZBYSZEK pisze:

    POST USUNIETY ZE WZGLEDU NA WULGARYZMY I ARGUMENTACJE AD PERSONAM

  13. ZBYSZEK pisze:

    POST USUNIETY ZE WZGLEDU NA OBRAZLIWE SFORMULOWANIA I ARGUMENTACJE AD PERSONAM

  14. ZBYSZEK pisze:

    Ach! Usuwacie posty bo wulgarne! Prosze jacy dzenmtelmeni. Dobrze wiec, napisze grzecznie: Pan Zyggi wypisuje brednie!
    Postuluje go wyautowac z Forum dla dobra CSPA!
    Postuluje aby Pan Naczelny odniosl sie konkretnie do mister Zyggi!
    Postuluje aby Naczelny okreslil sie, czy chce wspolpracy z Polakami w tajlandii czy wojny? Jesli wspolpracy to bez redaktorka Zyggi.
    Dla Polakow prowadzacych biznes turystyczny w Tajlandii wazne jest pokazywanie piekna tego kraju a nie idiotyzmow o separatystach na poludniu jak tro zrobil pewien blazen, niestety z naszego grona. Potem ludzie dzwonia i pytaja czy maja pistolety ze soba przywozic bo w TL sie strzelaja do bialych na ulicach… Szok …
    Tyle jest piekna i egzotyki, czemu o tym ani slowa, ale o Birmie jakis Lubiena sie roczula, co zakochal sie w tej Sue czy cos? A moze ma tam ze dwie Birmaneczki …
    Czekam na natychmiastowa odpowiedz Naczelnego
    Zbych-Max

    • RADEK PYFFEL pisze:

      Panie Zbych-Max,

      Chetnie podejmiemy wspolprace z Polakami w Tajlandii i opublikujemy Wasze artykuly ( pod warunkiem ze beda niebanalne i dobrze napisane).
      Natomiast nie bedziemy ulegac szantazom, ktore wypisuje Pan pod zmienionymi nickami w ktroych usiluje Pan decydowac o tym kto moze komentowac i publikowac na polska-azja.pl.
      Jesli nie chce Pan podjac merytorycznej polemiki, to niech Pan bojkotuje strone i namawia do tego Polakow w Tajlandii.
      Na nas zadne „to juz ostatni raz”, „to koniec” „zegnam” nie robia zadnego wrazenia. Nie chce Pan polemizowac, nie chce Pan czytac portalu- szkoda. Nie wytrzymuje Pan nerwowo tego ze kazdy moze tu powiedziec i napisac co chce ( byle w kulturalny sposob) – to trudno. Szkoda zdrowia i nerwow. Niech Pan rozpoczyna bojkot. Ale przede wszystkim to Panska strata.

  15. WUTE pisze:

    @Administrator
    Należy coś zrobić, żeby nie dopuszczać więcej do takich osobistych ataków jak
    „dyskusja” pomiędzy p.Snake a p.Zyggi.
    Traci na tym prestiż CSPA, odstręcza to potencjalnych zainteresowanych problematyką wschodnioazjatycką.
    Proponuję pokazywanie żółtych i czerwonych kartek dla osób odnoszących się np. negatywnie ad personam czy rasizm.
    Np. za nazwanie kogoś: „bałwanem”, „chamem” – żółta kartka. Druga żółta kartka
    lub od razu czerwona to zakaz pisania np. przez miesiąc.
    Druga czerwona kartka to np. półroczna dyskwalifikacja. Trzecia czerwona kartka
    to dożywotny zakaz pisania w CSPA..
    Przy czym powyższe reperkusje nie mogły być stosowane za poglądy.
    Do propozycji jeszcze powrócę.

    • CIEKAWY pisze:

      Tak jest, pod warunkiem że zostanie wprowadzona możliwość rejestracji o co wielokrotnie prosiłem i co było wielokrotnie ignorowane.

    • CIEKAWY pisze:

      Rejestracja umożliwia pisanie wiadomości prywatnych: p. Zyggi i p. Snake mogliby wtedy rozwiązać problemy pomiędzy sobą. Myślę, że pierwowzorem mogła by być strona Janusza Korwina – Mikke. Obecna wersja może była dobra przy niewielu dyskutantach, ale wraz ze zwiększonym zainteresowaniem przydałaby się lepsza formuła.

  16. JAROSLAW GRZEGORZEK pisze:

    Otóż to, dlaczego zamiast w TVN24 i innych mediach informacyjnych zamiast wiadomości o kontaktach gospodarczych z Chinami i innymi krajami Azji my w kółko o Smoleńsku, o Radiu Maryja, o Kaczyńskim itp. bzdety? Dlaczego nie możemy jak Niemcy – wykorzystać azjatyckiej szansy i o niej mówić?

    Jednym z najważniejszych powodów jest to, że gdyby zaczęto w Polsce mówić więcej o rozwoju gospodarczym Chin to Polacy mogliby zauważyć, że systemy inne niż demokratyczne, zapewniają szybszy rozwój gospodarczy. Byłoby to zaprzeczeniem doktryny, którą promuje się w Polsce po 1989.

    Nie jest możliwe żeby rząd, który wprowadzili ustawę, że wszelkie przejawy komunizmu w Polsce jest nielegalne, i który również kontroluje polskie media, wychwalał w swoich własnych mediach coś co właśnie zdelegalizował. Polski rząd nie strzeli sobie w stopę dlatego cały czas musi straszyć Polaków wmawiając im, że ustrój w Chinach to coś najstraszniejszego i należy go zwalczać i się tego bać. Po to m.in. zatrudnia się dziennikarzy w Gazecie Wyborczej., żeby prowadzili nagonkę.

    Przecież Skarb Państwa ma udziały w największych polskich mediach: 100% w PAP-ie, 49% w Presspublica, która wydaje Rzeczpospolitą, Życie Warszawy, czy Uważam Rze, za pośrednictwem Państwowego Wydawnictwa Rzeczpospolita SA. Z tego co pamiętam Skarb Państwa miał jeszcze 10 lat temu prawie 50% udziałów w Agora Holding, który był właścicielem Agory, która to z kolei wydaje Gazetę Wyborczą. Nie wiem jaki jest teraz akcjonariat w holdingu, bo schowano tą informację i ciężko się doszukać. Agora jest listowana na giełdzie w Warszawie, ale Agora Holding już nie bo jest spółką z o.o. i nie musi upubliczniać akcjonariatu.

    Powtarzanie w kółko, że media w Polsce czy w jakimkolwiek innym kraju są „wolne” jest nieporozumieniem. O tym niestety się w Polsce głośno nie mówi, gdzie np. dziennikarstwo śledcze nie istnieje bo nikt nie chce się narazić jednej czy drugiej partii politycznej. Ktoś pisze pod dyktando jednej partii, która jest przy władzy to może narazić się drugiej, która za rok czy dwa wygra wybory. Ta osoba będzie wtedy wrogiem publicznym. O poważnych studiach o mediach nikt w kraju nie słyszał. Zręczna polityka zarządzania mediami, content manufacturing i nic więcej. W the U.S. temat rządzenia mediami i wpływów kongresu przewałkowana w kilkudziesięciu książkach. W Polsce mało kto ma pojęcie o czym piszę.

    Ludźmi łatwiej rządzić jak mniej wiedzą. Proste? Proste? Do tego szczytem hipokryzji jest to, że polskie media, państwowe o czym napisałem powyżej, oskarżają chińskie o to, że tamte też są państwowe.

  17. ZYGGI pisze:

    W sytuacji, gdy na portalu dochodzi do stosowania wyzwisk mogę tylko wycofać się z dalszego pisania, by nie zaogniać. Zwłaszcza, gdy ktoś daje dowód swej agresji wobec drugich z powodu ich poglądów, a przy tym tolerowane są wulgarne i rasistowskie wpisy. Żywię przekonanie, że Snake, Zbyszek, Robert, a kiedyś wulgarny, pyszałkowaty Jacek to jedna i ta sama osoba, która co jakiś czas zabiera głos na Forum. Wtedy i teraz zdradzają to jej pogarda do Birmy i wulgarny język oraz personalne ataki na Pana Lubinę i na mnie. A także to, że ta osoba po obietnicy wycofania się z forum najwyraźniej pisze dalej pod zmienionym nickiem.
    Jednocześnie przepraszam wszystkich za to, że dałem się wciągnąć w dyskusję z panem Snake’m. Przyznaję, że temperament wziął u mnie górę nad zdrowym rozsądkiem.
    Pozdrawiam.

    • RADEK PYFFEL pisze:

      Panie Zyggi,

      Proponujemy dalej komentowac i nie reagowac (zbyt emocjononalnie) na zaczepki, nie dawac sie sprowokowac.
      W sytuacji gdy daje sie Pan sprowokowac mamy problem.

      Wszystkie chamskie i napastliwe posty, bedziemy usuwac.

      Zdaje sie ze Pana przeciwnikom ( lub przeciwnikowi) chodzi o to by zaprzestal Pan komentarzy.

      To proba wprowadzenia cenzury czy szantazu i zapowiadamy iz nie bedziemy jej ulegac.

      serdeczne pozdrowienia,
      RP

      • ZYGGI pisze:

        Panie Radosławie,
        dziękuję za wyrozumiałość. Postaram się nie dawać sprowokować, jakkolwiek nie będzie to łatwe, bo jestem z natury trochę „w gorącej wodzie kąpany”…
        Merytoryczna dyskusja – otóż to. Nie rasizm, uprzedzenia, ogólnikowe hasła, „kneblowanie” niepoprawnych poglądów czy personalne „wycieczki”. I chcę przy okazji wyjaśnić, by nie pozostawiać niedomówień: nie żywię nienawiści do UE jako takiej czyli jako bloku ekonomicznego; mogłaby zdziałać ona wiele dobrego dla rozwoju naszej części świata gdyby funkcjonowała na innych zasadach. Natomiast moją niechęć budzi sposób w jaki ona działa, nasuwający reminiscencje z czasów RWPG. Stąd przydomek „eurokołchoz” czy „eurosojuz” jaki wobec niej stosowałem. Ale jeśli to kogoś razi, nie będę się upierać, niech będzie: Unia Europejska lub po prostu UE.
        I jeszcze a propos Birmy-Myanmar, o której tu i ówdzie była mowa. Moim marzeniem jest odwiedzić kiedyś ten bez wątpienia barwny, fascynujący kraj. Abstrahuję tu od faktu, że jest to kraj politycznego zamordyzmu, niespokojny na skutek etnicznych waśni, w dodatku jeden z najuboższych w Azji. Natomiast coś tam musi być na rzeczy, skoro już Brytyjczycy (Kipling!) byli pod urokiem krainy nad Irawadi. A i dziś ludzi zafascynowanych Birmą nie brak. Również w Polsce, czego dowodem jest np. świetny album Państwa Kobusów pt. „Birma. Złota łza”, wydany w serii TerraQuest, oraz różne relacje podróżników odwiedzających ten kraj.
        Pozdrawiam.

  18. SNAKE pisze:

    @Radek Pyffel:
    Bardzo pieknie Panu dziekuje. Zyggi zaraz pomysli, ze sie podlizuje albo szukam wsparcia na Forum, ale prosze mi wierzyc nic podobnego. Nie mam zadnego interesu sie Panu podlizywac. Nie znamy sie i pewnie nigdy sie nie spotkamy. Wymieniamy poglady na Forum Panskiego portalu.
    Napisal Pan swoj list do mnie z tak wielka klasa i pokora zarazem, ze pozostawienie tego bez odpowiedzi byloby przejawem chamstwa z mojej strony.
    Lapidarnie, bo nie chce sie rozpisywac:

    1. Zbyszek to moj kolega.Ja nie wystepuje tutaj ani nigdzie pod roznymi nickami. Prosze sobie zweryfikowac IP. Owsze, dzwonilem do Zbycha i prosilem go o zabranie glosu po tym jak Zyggi zrobil z Tajlandii Dziki Wschod, gdzie policja to mafia; nota bene ten sam Kolezka myli Isan z prowincja, a Zatoke Tajlandzka z Syjamem :) rzeczywiscie fajnych musi miec zwolennikow w swoim fan klubie :)

    2. Z tym pisaniem za pieniadze to byl niesmaczny zart z mojej strony i ufam, ze Pan Radek to wuczul i nie wzial do siebie.

    3. Bojkot CSPA – to wyraz demokracji i wymiany pogladow, co wpisuje sie misje CSPA. Oczywiscie bojkotu nie bede wszczynal, nie ma takiej potrzeby ani celu ani czasu. Nie sadze tez, ze moi koledzy tutaj beda organizowac manifestacje pod ambasada RP :) Gdyby tak zrobili, mielibyscie darmowa i najlepsza w historii CSPA reklame :)

    4. Artykul polemiczny do tekstu „prowincje smierci” czy cos takiego, jaki ukazal sie niedawno u Was, mam zamiar napisac, jesli Pan da slowo, ze tekst opublikuje. A zapowiadam, ze zmasakruje autora (nie pamietam nazwiska, tego artykulu juz niema na portalu i nie wiem jak go odszukac). Poprzez takie teksty wzbudzacie niechec Polakow do przyjazdu do Tajlandii. Wiem, wiem, zaraz Zyggi skoczy mi do gardla i powie, ze w interesie bur turystycznych lezy jak najlepsze opisywanie kraju a przeciez na dalekim poludniu codziennie ktos ginie. W Bangkoku kazdej nocy jest wiecej morderstw/zwyklych bandyckich napadow ze smiertelnymi skutkami niz ofiar terrorystycznych akcji na poludniu, ale to osobny temat.

    5. UE i Zyggi. Nie chodzilo mi o usuwanie Jegomoscia ani o kneblowanie mu dzioba (sorry, ale nie moge nie byc cynicznym i zlosliwym wobec tego „fenomenu”); a raczej o to, aby Pan Panie Radoslawie wypowiedzial sie chocby raz i poparl moja teze, ze Europa to Lepszy Swiat dla wielu Azjatow. Przeciez mieszkal Pan w Chinach przez tyle lat! Na pewno Pan odczuwal tam sympatie Chinczykow jako Europejczyk. Chcialoby sie powiedziec mieszkajac w Azji: „Europejczyk to brzmi dumnie”! Zapewne dla Japonczykow nie jestesmy ” z lepszego swiata” ale dla Tajlandii, Kambodzy, Indonezji, sporej czesci Chin i Malezji – TAK! Ilez razy proszono mnie o mozliwosc zalatwienia wizy Schengen, oferowano spore pieniadze aby tylko dostac z Polski zaporszenie. Dlaczego Ci wszyscy Tajowie nie pchaja sie do Chin tylko do „eurokolchozu”? To jak raz pytanie do Mister Zyggi (szlak wie, moze ja tez zostane jego fanem…)

    6. CSPA to najwspanialsza inicjatywa publicystyczno-naukowa w Polsce odnosnie Azji i nie ma drugiej, ktora moglaby z Wami konkurowac. Teksty np. N. Levi czy wzmiankowane przeze mnie o Kambodzy wiele ucza i pomagaja w pracy – doslownie. Turysci – Polacy pytaja nas na miejscu o rozne sprawy azjatyckie, najczesciej o Kambodze. Warto CSPA czytac, warto wiele wiedziec. Potwierdzam!

    7. Szczerze przyznam, ze pomylilem sie, bo myslalem, ze M. Lubiena i Zyggi to ta sama osoba. No coz, nikt mnie nie przekona, ze to najcudowniejszy kraj Azji. Bylem tam Panie Zyggi kilkanascie razy, poniewaz nasi turysci czasem zycza sobie odwiedzic Rangun. Najczesciej jednak wybieraja Kambodze (Angkor) oraz Wietnam (Hanoi), tak wiec jezdzimy z nimi raczej na Wschod od Tajlandii. Przy okazji gratuluje swietnego niegdys tekstu o zmianach spoleczenstwa Wietnamu, o nowej fali itp.

    8. Moje wzburzona krew wobec Jegomoscia Mister Zyggi nie jest przypadkowa. Otoz odczuwam, bo nie znam Jegomoscia, ze to pospolita menda jest. Menda w rozumieniu faceta, ktory sie czepia wszystkiego i wszystko wie najlepiej, na kazdy temat. Nawet kiedy pisze, ze nie lubie Birmanczykow (wolno mi? WOLNO), to menda sie zaraz odezwie i wtraci swoje trzy grosze. Ja nie chce byc komentowany przez Jegomoscia, choc zdaje sobie sprawe, ze wolnosc o ktorej Pan wspomina daje kazdemu prawo pisania czego chce.
    Ja osobiscie chamem nie jestem, na codzien nie przeklinam; i przyznam, ze Zyggi to jedyna osoba, ktorej (sic) nie znam, a ktora na odleglosc doprowadza mnie do szalu. Przypomina mi bowiem rzeczony Jegomosc pewna nauczycielke-satrape z liceum w Gdansku do ktorego uczeszczalem; otoz tamta baba, to byla tak potworna franca i Hermenegilda, ze zyc sie odechciewalo, a na dodatek uczyla polskiego…Ona tez na kazdy temat wszystko wiedziala. Nawet na tenisie stolowym sie znala lepiej od nas, ktorzy bylismy w kadrze polskich juniorow; sw. Andrzeja Grubbe okreslaba Andrzej Graba i upierala sie, ze nazwisko wymawia correct. tak samo Zyggi, myli podstawowe nazwy a stroi piorka na szefa Fan Klubu.
    B. pozdrawiam Pana Radoslawa , zycze sukcesow od serca i coz, moze pozwoli mi Pan opublikowac polemike

    • ZYGGI pisze:

      Przejdę do porządku nad tym, co Pan do mnie czuje osobiście – bo cóż mogą mnie obchodzić Pańskie prywatne poglądy? Nie cierpi mnie Pan – ma Pan do prawo i nic na to nie poradzę. Przyznaję się do tego, że podałem dawno nieaktualną nazwę geograficzną Zatoki Tajskiej (lub Tajlandzkiej). Mówiąc żartem, przyznaję też iż nie wiedziałem, że Andrzej Grubba został świętym. :-P Natomiast „Andrzej Graba” – czy to nie był czasem żart ze strony tej pani, który Pan niepotrzebnie wziął na serio?
      A tak na poważnie i bardziej merytorycznie. Pyta mnie Pan: „Dlaczego Ci wszyscy Tajowie nie pchaja sie do Chin tylko do “eurokolchozu”?” Więc odpowiem pytaniem na pytanie: do którego kraju UE ci Tajowie emigrują? Zarówno w Polsce jak i na zachodzie Europy napotykałem Chińczyków i Wietnamczyków (podobnie jak w Pd.-Wsch. Azji głównie prowadzących własne sklepy, bary, restauracje), ale Taja – ani razu. Statystyki też na ten temat milczą, a Wikipedia – przyznaję – może się mylić gdy pisze o 97 tysiącach Tajów we Francji, 38 tysiącach w UK i 37 tysiącach w Niemczech. Gdyby jednak tak było – to niewiele jak na około 65-milionowy kraj. Skąd więc Panu wiadomo, że „pchają się” do Europy, skoro ich oficjalne liczby w Europie mogą nie być wyższe niż liczba Europejczyków żyjących w Tajlandii?
      P.S. Czy Pan zostanie moim fanem – ani mi w głowie o to zabiegać, zwłaszcza, że żadnego fanklubu nie prowadzę i dopiero dziś – z niejakim zaskoczeniem – dowiedziałem się, że takowy mógłby istnieć.

  19. SNAKE pisze:

    @Radek Pyffel:
    I jeszcze jedno. Ponizej fragment wypowiedzi Zyggi:

    „Nie z brukowca, tylko z książki Michała Pauli. A w tej części świata jak się nie ma kłopotów z policją i z urzędnikami to często dlatego, że “kto smaruje ten jedzie”. Mam nadzieję, że Pan nie “smarujesz”, bo to z punktu widzenia cywilizacji łacińskiej niezbyt ładnie, tylko po prostu dlatego, że masz Pan “fuksa”

    Prosze sam ocenic, Szanowny Panie Radku!. Michal Pauli siedzial w Bangkoku w wiezieniu za narkotyki. Sprawa znana, przyznal sie do winy itd. Nie mam nic do chlopaka, Bogu dzieki, ze wyszedl z zyciem, powinien na msze dac za zdrowie Krola Tajlandii, ktory go ulaskawil, a nie musial… Ale za co siedzial? Za niewinnosc?!!!! Natomiast komentarz Zyggiego sugeruje, ze w Tajlandii mozna za niewinnosc pojsc do paki. I imputuje mi, ze mialem fuksa prowadzac firmy z zona przez lata. Od tylu lat zalatwiam w urzedach rozne sprawy w tym Work Permit i nie mialem nigdy klopotow, gdyz wszystko zalatwiam zgodnie z tajskim prawem. A biurokracja tajska jest nieporownywalnie mniejsza od polskiej. I czemu Zyggi znowy straszy Tajlandia?! Uprzedzil sie po ksiazce M. Pauli? A nie pomyslales panie Zyggi o tym, ze ow Michal ma doswiadczenia z wiezienia li tylko? Jakie historie mogl tam slyszec i od kogo? Od kryminalistow, czyz nie? Czy wszystkie historie uslyszane byly prawdziwe? Przeciez wiemy, ze wiezniowie zwyczajowo siedza za niewinnosc…To policja jest winna, sady sa winne ale nie oni sami…, oni zawsze zostali wrobieni: „I was frame, I was frame” – krzyczy pewien Australijczyk do kamery w reportazu australijskiej TV pokazujacej jego przypadek (polecam na youtube „Life sentenced”). Otoz przemycal z Australii narkotyki i zostal zlapany na lotnisku. Dlaczego 16 milionow ludzi, ktorzy odwiedzili TL w ub roku, w tym ok. 25 tys Polakow, nie mialo podobnych problemow?!
    To jest powazne pytanie do Pana Zyggi jak rowniez do Pana Radka. Gdyby Jegomosc napisal, ze po prostu nie lubi Tajlandii to okay. Ma prawo nie lubic. Ja tez nielubie Birmy, nie przepadam za Wietnamem, ale Tajlandie uwielbiam, a Malezje podziwiam i lubie, nawet bardzo. To inna sprawa mowic o uczuciach wobec, a inna przedstawiac kraj jako dziczke, piszac na podstawie watpliwych zrodel (vide ksiazka Pauli).
    To tyle, mam nadzieje, ze Szanowny Pan Radek odczytuje moje komentarze jako bardzo merytoryczne i wnoszacy do dyskusji nowy punkt widzenia, nie tylko na Azje ale i na Zyggiego wraz z jego Fan Klubem…

    • ZYGGI pisze:

      Nie mam zamiaru nikogo straszyc Tajlandią, ani psuc Panu interesów. Zakładam, że każdy ma swój rozum i umie wyciągac odpowiednie wnioski z tego, co czyta. Natomiast Michał Pauli w „12 razy śmierc” pisze nie tylko o tym, co słyszał, ale także o tym, co sam tam widział. M.in. o handlu heroiną w tajskich więzieniach – odbywającym się za wiedzą i współudziałem więziennych władz (tymczasem sam siedział za ileś tam tabletek ecstasy), o karcerach, o prostytutkach-transwestytach, o więziennych lecznicach-umieralniach gdzie jedyny lek to paracetamol, o bezkarnych zabójstwach uchodźców z Birmy przez tajskich klawiszy, o przekrętach przy budowie nowych obiektów więziennych, o ponad rocznym oczekiwaniu na kolejną rozprawę, o ranach od kajdan, o częstych amputacjach kończyn wśród zarażonych gangreną lub pasożytami więźniów etc. Krótko mówiąc o rzeczach niewyobrażalnych dla mieszkańca Europy, Ameryki czy Japonii. Radzę Panu i tym, którzy tego nie zrobili, zapoznac się z książką M. Pauli. Mi ona przypomina „Papillon” ze Stevem McQueenem, brakuje tylko gilotyny na centralnym placu. Może byc bowiem tak, że mieszka się w jakimś kraju latami i nie zna się jego wielu aspektów, przynajmniej tych, o których nie mówią w lokalnej TV i gazetach. To tak dla równowagi, dla zdrowego dystansu do skądinąd miłych dla oka reklam turystycznych kraju nad rzeką Mae Nam – niech Pan mnie sprostuje, jeśli strzeliłem „byka”!

  20. RYSIEK pisze:

    Szanowne CSPA, nic tylko rejestracja, z imieniem, nazwiskiem i zdjeciem. to juz ktorys raz, ze dochodzi do takich sytuacji, ktorych mozna bylo uniknac.

    teksty Pana Pilcha i Pana Zyggiego czasem maja i sens, jednak szczegolnie w przypadku tego drugiego kolejny raz budza zle emocje i klotnie. to nie przypadek.

    jest to szczegolnie irytujace w przypadku osob, ktore chyba nigdy w Azji nie byly i nie wiadomo, czy beda. a nawet jesli, to pewnie jako turysci. nie bede proponowal, zeby wykupili sobie u Snakea wycieczke, ale moze by sie przydalo. przyjechaliby z gorzala, wypili i sie polubili. w co watpie, ale kto wie.

  21. SNAKE pisze:

    Panie Rysiu!
    To najcudowniejszy post jaki sie w tej szarpaninie pojawil. Od razu czuje sie Rodaka. :) Nie mialbym nic przeciwko przyjechac kiedys do Pana z gorzala (niestety tajska, choc rowniez niezla), i poznac Pana osobiscie. Tym bardziej , ze na Tajwanie (w Tajwanie…? jak poprawnie pisac?) jeszcze nie bylem.
    serd. pozdrawiam

    • RYSIEK pisze:

      byl tu kiedys na Computexie ozeniony z Tajka moze Pana Kolega, Mariusz S., prowadzacy firme sprzedajaca GPSy. zawsze chetnie przyjme

  22. SNAKE pisze:

    super, po,ysle o wyjezdzie na serio, w stosownym czasie zwroce sie o adres email
    i slicznie pozdrawiam

  23. SNAKE pisze:

    @Zyggi
    to nie tak, byc moze gdybym Pana poznal osobiscie wypilibysmy flaszke :)
    nie mam negatywnych uczyc do Pana, bo nawet nie wiem jak Pan ma na imie, ile do tekstow, podobnie do rozstroju nerwowego doprowadzaly mnie wypowiedzi JKM np. dyskryminujace kobiety, jego postulat aby zalegalizowac narkotyki, aby zlikwidowac ustruj demokratyczny itp. Ale nie wykluczam, ze przy brydzu czy na weselu wiejskim u znajomych Janusz Mikke to fantastyczny facet a nawet dusza towarzystwa.

    Co do Andrzeja Grubby to oczywiscie literowka, chcialem napisac sp. Andrzej Grubba. Szybko to prostuje.
    widzi Pan:) powoli juz staje sie czlonkiem klubu. Jaka jest oplata? Jakby Pan nie wiedzial jaka jest strona Pana fan Klubu to podaje:
    http://www.zyggifunasia.com
    klaniam sie

  24. SNAKE pisze:

    @Zyggi ad rem 2
    uciekl mi komentarz wiec raz jeszcze Panie Zyggi, merytorycznie:
    Tajowie nie pchaja sie nigdzie jako narod, bo jest to narod nieco nacjonalistyczny. Oni najlepiej czuja sie u siebie. Po drugie nie znaja jezykow obcych nawet na poziomie podstawowym-komunikatywnym i sa leniwi do nauki tychze. Ale te pare procent spoleczenstwa, ktore chce zarobic na dom czy na wlasny biznes, marzy o Europie, glownie o Niemcach i Anglii. Podane przez pana cyfry by sie zgadzaly. O ile pamietam Polska Ambasada w BKK wydaje rocznie kilkaset wiz dla Tajow, z ktorych czesc to studenci ale lwia czesc to potencjalni pracownicy. Moj punkt widzenia byl taki: dlaczego chca Europy? Bo tam mozna najlepiej zarobic. To oczywiste. Taki Taj popracuje w Niemczech na budowie dwa lata , potem wraca i jego rodzina jest ustawiona. Gdyby np. pojchal jako robotnik do Chin zarobilby mniej niz w Bangkoku. I to jest ta subtelna roznica miedzy Azja a Europa.
    pozdrawiam Pana

    • CIEKAWY pisze:

      Zaintrygował mnie przykład Taja pracującego w Niemczech na budowie.
      Zawodowo mam do czynienia z budownictwem i w tym przypadku sprawność/warunki fizyczne mają niemały wpływ na wydajność (zakładając, że pracownicy są odpowiednio dozorowani). Oczywiście następuje mechanizacja, ale pewnych czynności wymagających dużo siły nie da się zastąpić maszynami. Więc do rzecz: czy przeciętny Taj ma szansę konkurować z przeciętnym Polakiem (powiedzmy: 178 cm/ 80 kg) na placu budowy ? Czy Tajowie (i generalnie Azjaci) są rzeczywiście mniejsi i słabsi fizycznie ?

  25. SNAKE pisze:

    generalnie sa mniejsi i slabsi fizycznie. Ja mam 178 cm wzrostu i naleze w Tajlandii do wysokich…Natomiast mezczyzni na ogol sa silni, od dziecka cwicza tajski bosk (masowo) i chetnie uprawiaja sporty. Jedza tez zdrowo, glownie warzywa, ryby i owoce. Widze jak pracuja u siebie na budowach. Radza sobie swietnie. I w pracy nie obijaja sie tak jak Birmanczycy. Tajowie jesli pracuja chca jak najszybciej skonczyc robote, aby potem przez tydzien swietowac. To sie nazywa SANUK.

    • CIEKAWY pisze:

      Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że pomiędzy sąsiadującymi ze sobą Tajlandią i Birmą jest tak wielka różnica gospodarcza. W Tajlandii PKB na osobę jest ośmiokrotnie większe niż w Birmie – jeżeli Polska ma ok. 2-krotnie niższe PKB na osobę od Niemiec, to jak musi wyglądać różnica 8-krotna ! Muszę kiedyś wybrać się w tamten rejon turystycznie, to jest coś co warto zobaczyć !

  26. SNAKE pisze:

    chetnie Panu posluze wszelka pomoca, i BEZPLATNIE :) rzeczywiscie nic tak nie ksztalci jak podrozowanie

  27. ADAM IZYDORCZYK pisze:

    zimna wódka łagodzi obyczaje :+)

  28. RYSIEK pisze:

    Adamie, gratulacje za szybkie informacje
    taipeitimes.com/News/editorials/archives/2011/04/04/2003499854

Pozostaw odpowiedź