Centrum Studiów Polska-Azja > BLOGOSFERA > Wiesław Pilch przedstawia: HSBC i JP Morgan Chase oskarżone o przekręty

Wiesław Pilch przedstawia: HSBC i JP Morgan Chase oskarżone o przekręty

Wiesław Pilch
28 lutego 2011 29

Jesienią 2010 r. niektóre media informowały, że reklamy zachwalające inwestycję w złoto, srebro i inne „twarde waluty” odporne na manipulację instytucji finansowych, kierowane są na największy na świecie rynek detaliczny – Chiny. Są to produkty inwestycyjne lokujące kapitał w metale szlachetne, reklamowane właśnie w państwowym kanale chińskiej telewizji CCTV.

I w tej informacji nie było by nic ciekawego, gdyby nie to, że 3 listopada 2010 r. do sądu w Nowym Jorku wpłynął pozew oskarżający banki JP Morgan Chase oraz HSBC, działające w zmowie o manipulowanie cenami srebra. Nie miejsce tu na to, żeby opisywać cały szczegółowy mechanizm owego oszustwa, ale jako że rzecz dotyczy wszystkich, którzy inwestują w fundusze inwestycyjne na całym świecie, kilka słów w skrócie.

Oskarżyciele twierdzą, że w okresie od czerwca 2008 r. do marca 2010 r., HSBC i JP Morgan Chase, posiadały powyżej 90 proc. wszystkich instrumentów pochodnych na metale szlachetne z wyłączeniem złota, a w pewnych momentach ich zaangażowanie sięgało 96 proc. Jako ze rynek srebra jest rynkiem bardzo płytki – o czym świadczą powyższe dane, czyli posiadanie na swoich kontach tak miażdżącej przewagi nad innymi inwestorami – możliwe były manipulacje. Polegały one na tym, iż w pewnych ściśle określonych momentach giełdy, na skutek pojawienia się informacji np. o stopie bezrobocia w USA,  reagują w określony, zawsze taki sam sposób. Tzn. gdy stopa bezrobocia w stosunku do poprzedniego okresu rośnie, giełdy reagują wzrostami indeksów metali szlachetnych np. złota i srebra, gdy maleje – indeksy maleją (odwrotnie do rynków akcji). Gdy więc pojawiła się informacja o tym, że stopa bezrobocia maleje, indeksy na srebro na giełdzie malały, ale że obydwa banki chciały zarobić bardzo dużo i mieć w dodatku pewność że istotnie zarobią – zarzucały rynek srebrem lub raczej instrumentami finansowymi opartymi na srebrze, co dodatkowo powodowało panikę u wielu inwestorów, powodując wyprzedaż tychże, pogłębiając spadki. I w pewnym momencie gdy ceny były już bardzo nisko- traderzy obydwu banków realizowali zyski. W sytuacji gdy informacje o bezrobociu były złe czyli stopa bezrobocia rosła, ceny srebra rosły, ale wówczas traderzy obu banków wrzucali na rynek tyle srebra, że ceny pod wpływem tego zachowania zaczynały gwałtownie spadać, przerywając wszystkie naturalne opory… i scenariusz jak poprzednio.

Banki inwestycyjne realizowały kolosalne zyski a indywidualni inwestorzy tracili pieniądze niczego nie rozumiejąc. Zaś cena srebra- w to miejsce można podłożyć dowolny surowiec, np. złoto ,bawełna, pszenica, kukurydza, ryż, kakao, ruda żelaza i co się tam jeszcze chce- rosła.

Ostatnie półtora roku to nieprawdopodobna wręcz karuzela cen przeróżnych surowców, jednak ze wskazaniem na szaleńcze wzrosty niektórych z nich. Wracając do srebra, cena uncji urosła od początku 2010 do listopada 2010 o 57%! A to dlatego, ze wielcy gracze którzy wypadli z rynku, po tym jak się ich machlojkami zajęły powołane do tego organa ścigania, sztucznie obniżali cenę srebra. Ich miejsce- jak sądzę zajęli równie wielcy gracze tyle że tym razem obstawiają oni wzrost cen surowca (ale tu manipulacje nie są już takie proste i tak zyskowne).

Inne oszustwo wyszło na jaw w połowie 2009 r. za sprawą firmy Project Mayhem Research. Okazało się, że największy fundusz inwestujący w srebro iShares Silver Trust (symbol funduszu SLV często używany przez analityków zamiennie z ceną srebra)- co ciekawe kontrolowany przez znany nam już z powyżej opisanych manipulacji: JP Morgan Chase- systematycznie wprowadzał w błąd inwestorów publikując nieprawdziwe informacje o posiadanych sztabkach owego metalu. . Specjaliści z owej firmy wykryli, że aż 11,8 proc. spośród sztabek funduszu iShares Silver to duplikaty różnej kategorii. Jako że każda sztabka ma swój numer seryjny, więc mówienie o duplikacie oznacza, że na papierze mamy więcej srebra niż mamy go w rzeczywistości. A to jest oszustwo! Tylko skąd mają o tym wiedzieć zwykli klienci inwestujący w jednostki uczestnictwa danego funduszu? A mechanizm oszustwa jest banalnie prosty, ponieważ złodziej najczęściej posługuje się prostymi metodami. I tutaj metody też są proste:

• wewnętrzne duplikaty – sztabki srebra z identycznym numerem seryjnym występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
• przybliżone wewnętrzne duplikaty – prawie jednakowe numery seryjne (np. AB1024 i 1024) przy identycznym producencie i wadze występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
• perfekcyjne wewnętrzne duplikaty – identyczny numer seryjny, producent i waga występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
• wagowe duplikaty – sztabki o identycznej wadze i producencie występujące co najmniej dwukrotnie na liście sztabek funduszu,
• zewnętrzne duplikaty – sztabki srebra z identycznym numerem seryjnym i producentem występujące co najmniej dwukrotnie na listach sztabek różnych funduszy.

Jak by na to nie patrzeć, największy fundusz srebra, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie – oszukiwał klientów. I teraz pomyślcie państwo. Żyjemy w kraju w którym wiedza ekonomiczna jest znikoma. Tysiące doradców finansowych uganiających się za klientami, wciska im jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych z całego świata. Wiedza jednych i drugich w tej materii jest podobna. Ale jeśli fundusze są dobierane z grona- wydawałoby się najlepszych- no bo przecież wystarczy rzucić okiem na fundusze dostępne na polskim rynku typu Black Rock który wyszedł ze stajni JP Morgana w 2007r, czy własne JPM, to ich są setki. Nie sposób wiedzieć wszystko o wszystkich. Poza tym- wydawałoby się oczywiste- komuś trzeba wierzyć! No- chyba jednak zbliża się koniec świata- bo niezupełnie. To co zostało napisane powyżej, skłania do bardzo pesymistycznych wniosków. Nas w Polsce. Ale napisałem na samym wstępie, że fundusze srebra wybierają się do Chin, gdzie jak sądzę oszczędności jest więcej ale i jeszcze mniejsza niż u nas wiedza ekonomiczna. Tam dopiero taki fundusz srebra będzie miał żniwo! Miliardy dolarów klientów włożone w srebro…którego nie ma! Aż strach się bać.

Można mieć tylko nadzieję że chińskie władze nie dopuszczą tych rekinów rynku do pieniędzy swoich obywateli. I teraz pytam Państwa: czy to, że rynek finansowy w Chinach jest chroniony przez Państwo – to dobrze czy źle? No bo z jednej strony to zamordyzm, ograniczenie swobód i temu podobne bzdury. A z drugiej strony, czy nie chcielibyście Państwo, aby ktoś mający od Was większą wiedzę w sprawach finansowych mógł decydować o tym; co możecie a czego nie możecie kupić? Czy wiecie, że jednostki funduszu srebra o którym mowa w tym tekście można swobodnie kupić w Polsce?

Napisano 02.12.2010
W oparciu o analizę: Łukasz Wróbel, Nobel Securities

Autor: Wiesław Pilch

E-mail: info111@polska-azja.pl

Z historii biorę wskazówki dla teraźniejszości z myślą o przyszłości. Makroekonomia którą się fascynuję, pozwala mi na ogląd rzeczywistości gospodarczej takiej, jaka ona jest naprawdę. Niezafałszowana. Sinoligia to namiętność, pewnie ostatnia w moim życiu- więc tym ceneniejsza. "Wiesław Pilch przedstawia" autorski blog p.Wiesława Pilcha. Redakcja portalu polska-azja.pl, będącego platformą swobodnej wymiany myśli na tematy azjatyckie, nie ponosi odpowiedzialności za publikowane na blogu autora treści.

Komentarze:
  1. ZYGGI pisze:

    Bardzo ważny artykuł. Konkluzja sprawy jest następująca: ekonomia to taka dziedzina, która nie znosi dogmatów. A dogmatem jest nie tylko realny socjalizm z jego ręcznym sterowaniem gospodarką. Jest nim też ultraliberalizm będący de facto ekonomicznym darwinizmem, w którym silni (jak wspomniani HSBC czy JP Morgan) mogą wywijac numery jakie chcą. Byłoby to jeszcze nie takie groźne, gdyby nie fakt, że mają za plecami skorumpowane elity polityczne wmawiające obywatelom, że pewne podmioty ekonomiczne „są za duże”, by miał je szlag trafic…
    A swoją drogą, kto z Państwa widział kiedyś jakieś prace Adama Smitha wydane po polsku 1989 r. Wyręczę Was i odpowiem: NIKT, bo ich po 1989 r. u nas nie wydano. Pytanie: dlaczego? Ano dlatego, że ów mądry Szkot mówił rzeczy nie mające de facto nic wspólnego z wypocinami panów Sachsa, Balcerowicza i innych apostołów dogmatycznego ultraliberalizmu służącego finansowym megakoncernom takim, jakim w czasach Smitha była East India Company. Ultraliberalizmu, który był i jest serwowany biednym krajom, ale nigdy, przenigdy bogatym, a już na pewno nie bogatym bankom ratowanym z zapaści publicznymi pieniędzmi! Ultraliberalizmu, który z takich np. zamożnych Indii Wielkich Mogołów przyciągających – jak miód roje os – Portugalczyków, Holendrów, Francuzów, wreszcie Anglików, uczynił kraj nędzy i głodu, jakim były w I połowie XX w., gdy Mahatma Gandhi organizował swoje marsze solne przeciw niesprawiedliwym brytyjskim prawom. Teraz jednak świat się zmienił. Dziś zwłaszcza Chiny są tym czynnikiem, który w stanie bogatą Północ przycisnąc do muru, a przy tym skutecznie broni swojego rynku i swoich narodowych interesów. Konkurencja Chin wywołuje erozję przemysłu Zachodu i Japonii. To oczywiście w końcu wywoła zaburzenia społeczne tak w USA jak i w UE. Przedsmakiem tego jest rosnący antychiński jazgot w mediach (zwł. anglosaskich i eurolewackich). Tak więc będzie jeszcze się działo, oj będzie…

    • ADAM IZYDORCZYK pisze:

      Wszystko jest związane z przepisami prawa/regulacjami, które zostały wprowadzone przez elity politykierów na pasku wielkich banków czy to komercyjnych czy też inwestycyjnych !!
      Tu nie chodzi stricte o zachowania się rynku bo ten będzie się zachowywał tak….. jak są prowadzone działania przez graczy … rynek ten wolnorynkowy nie zna sam w sobie takich pojęć jak rezerwa cząstkowa drukowanie pieniądza przez monopolistę typu FED kwestii prawnych związanych z depozytami i kwestią prawa własności ,…. czy to jeszcze twój depozyt czy prawo własności przechodzi na bank etc.etc.
      Jeśli ktoś dopuszcza się przestępstwa czyli duplikowania ( tak jak to miało miejsce w minionych latach kiedy na rynku pojawiło się więcej kwitów depozytowych niż faktycznego złota/srebra to trick stosowany już w XV wieku … więc jak można winić rynek ? albo nazywać to ultraliberalizmem czy wolnym rynkiem ?!

      To jest zwykłe złodziejstwo, które może występować w każdym systemie czy to mieszanym czy klasycznym kapitalizmie !!
      Kwestia jest następująca ! Jakie kroki zostaną podjęte za te czyny !!
      A jak znam życie nic się nie stanie a te dwa banki dalej będą działały jak działają dzisiaj…. bo Stachu zna Mirka a Mirek Zdzicha etc.etc.

      • ADAM IZYDORCZYK pisze:

        Zresztą na poparcie tej tezy informuję, że w dzisiejszych czasach w większości krajów istnieje rezerwa cząstkowa .. co oznacza, że to co chcieli osiągnąć bankierzy międzynarodowi zostało przez nich osiągnięte !! i to przy poparciu elit politykierów .. bo przepisy te są odgórnie narzucane rządy/banki centralne !! Zresztą wielu z was widzi winnych w tych bankach, które dopuściły się „duplikowania” a ja się pytam czy jak dokładnie to samo robi FED czy NBP to jest OK ?!
        To są te same działania z tą różnicą, że FED czy NBP mają monopol i dlatego mogą robić co chcą !!

      • ADAM IZYDORCZYK pisze:

        Dodam też, że wszyscy ci ludzie, którzy zostali oszukani przez te dwa banki powinni mieć możliwość złożenia pozwu zbiorowego !!! i co bardziej istotne sąd powinien przyznać im rację … odszkodowania liczone w mld usd … a potem .. a potem nich jeden z drugim zastanowi się i sprawdzi wszystko 2 razy zanim zacznie inwestować w fundusze !!

      • ADAM IZYDORCZYK pisze:

        Ktoś kiedyś dobrze powiedział !!

        Wolny rynek to nie tylko wolność i swoboda umów, ale przede wszystkim poszanowanie własności prywatnej !!

        czego niestety w dzisiejszych czasach brakuje :+)

      • ZYGGI pisze:

        Użyłem słowa „ultraliberalizm”, bo ci z banków komercyjnych oraz z BŚ i MFW kochają mówić o liberalizmie (zwłaszcza gdy chcą komuś coś zaaplikować wbrew jego woli) – więc niech im będzie! Choć bardziej należałoby to nazwać „ultrachamstwem”, bo to, co wyprawiają z umiarkowanym liberalizmem (rozumianym jako sprowadzenie roli państwa do minimum i ochrona jedynie nad tymi, którzy sami o siebie zadbać nie są w stanie choćby nie wiem jak chcieli: inwalidzi, obłożnie chorzy, sieroty itd.) ma tyle wspólnego, co np. socjalistyczna „służba ZDROWIA” z troską o zdrowie narodu lub „Zakład UBEZPIECZEŃ Społecznych” z bezpieczną starością. Albo po prostu: prostactwo z prostotą, mędrkowanie z mądrością itd. A czy któryś z rodzimych mędrków i prostaków wie, że Milton Friedman miał lepsze zdanie o reformach Deng Xiaopinga niż o dokonaniach tandemu Balcerowicz-Lewandowski, którzy jak na bezrozumnych dogmatyków przystało, rozwalili PGR-y i zaaplikowali naszym przedsiębiorcom „Ustawę o uporządkowaniu stosunków kredytowych”? I czy w naszych mediach mówi się, jak to konserwatywny liberał Vaclav Klaus stwierdził (jeszcze jako premier Czech) o programie Balcerowicza: „Może to i ciekawy eksperyment, ale ja nie będę eksperymentował na żywych ludziach”?

      • ADAM IZYDORCZYK pisze:

        Zyggi, to co mamy to jest park rozrywki Panów z banków centralnych banków komercyjnych i inwestycyjnych oraz BIS i całych państw !!
        Benek już nadrukował 4 bln $ a będzie i QE10
        Wszyscy uciekają do fizycznego złota i srebra tak jak to robią Chińczycy i Rosjanie. Indie zostały wydymane na złocie bo w BIS kupiły złoto na osobnym rachunku, które tak naprawdę krąży gdzieś po rynku. ( czyli gówno kupili) .
        Kilka miesięcy temu świat opłynęła informacja, że złoto kupione przez Chińczyków od USA to de facto wolfram pokryty złotem !!
        Wiele szych już mówi o powrocie standardu złota … zobaczysz papierem, który mamy będziemy palić w piecach :)

      • ZYGGI pisze:

        Czyli jak w Księdze Apokalipsy: „kwarta pszenicy za denara a oliwy i wina nie tykaj!” :-)

  2. ADAM IZYDORCZYK pisze:

    A co do samych manipulacji na srebrze ..
    http://www.youtube.com/watch?v=vIRD7VHooRI

    też fajne info o złocie a dokładnie o fake czyli wolframie pokrytym złotem .. czym ostatnio BC zarzucają rynek :+)

  3. ZYGGI pisze:

    P.S. Nie wiem czemu, ale ta stopka redakcyjna mnie śmieszy: „Portal http://www.polska-azja.pl to platforma swobodnej wymiany myśli i opinii na tematy azjatyckie. „Wieslaw Pilch przedstawia” to autorski blog Wieslawa Pilcha w którym nie prezentuje on pogladów redakcji portalu http://www.polska-azja.pl, ani Centrum Studiów Polska-Azja, lecz wyłącznie własne przemyślenia i opinie.”
    Dlaczego „wyłącznie” nie napisano tłustym drukiem, byłoby jeszcze bezpieczniej! :-D

  4. WIESłAW PILCH pisze:

    P. Izydorczyk. Oczywiście ma Pan rację. Wielokrotnie w mediach w ostatnich miesiącach publikowano informacje o przekrętach na złocie typu powlekany wolfram. Natomiast również kilka miesięcy temu czytałem analizę jednego z brytyjskich analityków rynku złota, który twierdził że w City ilość zakupionego fizycznie złota, przekracza ilość kruszcu w sejfach banków. Zatem rada dla wszystkich tych którzy kupują złoto lub srebro. Po piewsze kupujcie w sztabkach, po drugie weźcie do „domu” a po trzecie dajcie do sprawdzenia- najlepiej znajomemu- jubilerowi. Podobnie rzecz się ma z rynkiem diamentów. Tylko, że tu trzeba jeszcze bardziej uważać. Jest tylko Rappaport Raport i to z ostatnich 5 lat. Nic więcej. A jednostki uczestnictwa z funduszami złota- zapomnijcie.

  5. WIESłAW PILCH pisze:

    P. Ziggi. Miły Panie. Mój „blog” ma się tak do prawdziwego blogu jak …wystarczy sprawdzić dowolny blog. Po prostu redakcja drukuje moje teksty pod wspólnym tytułem. Ale dzięki i za to.
    A jeśli chodzi o tytułowe przekręty. Nieszczęście polega na tym, że banki inwestycyjne które doprowadziły do nakręcenia spirali dertywatów i w efekcie załamania w 2008, są w tej chwili jeszcze większe i jeszcze bardziej karkołomne przekręty wyczyniają niż przed kryzysem. Vide spirala wzrostu cen światowych. I to jest nowość, wartość dodana w świecie finansów, bo jeszcze w takim zakresie, na taką skalę nie spekulowano w całej historii. Boję się jednego. Gdy za chwilę- miesiąc czy dwa, zacznie się gra na spadki i znowu zrobi się tanio, wszyscy (politycy) zapomną – tak jak było ostatnio z ropą – na górce 140 $/baryłka a potem 30$/baryłka. A następnym razem gdy znów zacznie się spekulacja na światową skalę- może być znacznie gorzej niż teraz. Bo ci którzy grają, nie mają opamiętania- są zbyt chciwi. A politycy są zbyt głupi, żeby na tę chciwość zareagować. I będzie marnie.

    • ZYGGI pisze:

      Panie Wiesławie, żeby tylko byli głupi… Dzisiejsi politycy to na ogół chciwi, skorumpowani, tchórzliwi konformiści. Energicznych mężów stanu jak Churchill czy de Gaulle to Pan dziś ze świecą nie uświadczy. Takiej degrengolady zachodnich elit władzy chyba jeszcze nie było, co najwyżej u schyłku Imperium Romanum.

  6. ZYGGI pisze:

    Z innej beczki. I znowu z braku miejsca, by pisac tam, gdzie powinno byc to możliwe, piszę gdzie indziej. Otóż Pani Aleksandra Kulawik w newsie pt. „Birma poszerza horyzonty” pisze: „Ambicje gospodarcze kraju rosną a wraz z nimi okazja do otwarcia nowego biura w Beijing.”
    Droga Pani, chcę Pani wyjawic pewną tajemnicę. Otóż Beijing to po polsku Pekin!

  7. ZYGGI pisze:

    A swoją drogą, trochę dziwi mnie, że artykuły z serii „Wiesława Pilch przedstawia” od jakiegoś czasu nie są publikowane w dziale „Wasze opinie i podróże”. Dlaczego?

    • ZYGGI pisze:

      Najmocniej przepraszam, zmieniłem szyk zdanie z wyjątkiem jednego miejsca, które przeoczyłem. Powinno być: „Wiesław Pilch przedstawia”. Jeszcze raz, z rumieńcem wstydu, przepraszam!

  8. admin pisze:

    Artykuly Pana Wieslawa Pilcha ( nie mylic z Wieslawa Panie Zyggi! :), takie bledy nie przystoja powaznym komentatorom! :) nie ukazuja sie tak jak pierwotnie w dziale Wasze Opinie, ze wzgledu na ich czestotliwosc. Nie bylismy w stanie publikowac od razu wszystkich art. Pana Pilcha, gdyz wowczas jeden autor, jeden kraj i jedna tematyka zdominowalaby ta rubryke. Musimy godzic rozne sprzeczne tendencje i dbac przede wszystkim o (roznych) czytelnikow. Dzial Wasze Opinie z czterema artykulami Pana Wieslawa w tym dwoch napisanych pod rzad, to nie bylby dobry pomysl. Wydaje sie ze obecne rozwiazanie jest OK.

  9. ROBERTO pisze:

    POST USUNIETY ZE WZGLEDU NA WULGARNE SFORMULOWANIA I ARGUMENTACJE AD PERSONAM

  10. SZPAK pisze:

    Witam wszystkich na blogu :)
    Z mojego rozeznania wynika, że wszystko o czym Panowie tu piszecie jest dość wiernym odbiciem niewesołej rzeczywistości. I w pełni się z tym zgadzam. Od siebie dodam tylko, że obecni politycy to tylko figuranci, na usługach międzynarodowej finansjery. Nie należy więc się spodziewać jakichś mężów stanu u władzy, a tym bardziej skutecznosci jakichś organów kontrolnych, czy śledztw, wobec głównych narzędzi owej finansjery typu JP Morgan.
    Co najwyżej zobaczymy jakiś kolejny teatr komedii dla ogłupianej skutecznie tłuszczy. Co najmniej do czasu, gdy nie zajdą jakieś bardzo istotne zmiany w układzie jaki obecnie rządzi światem. Kiedy, czy i jakie zmiany zajdą to już jednak wielka niewiadoma. Moim zdaniem jednak, właśnie jesteśmy swiadkami takich przemian. Powód jest prozaiczny. To dlugo w takim stanie, w jakim jest, nie wytrzyma. A możliwości jakichś skutecznych napraw nie ma i nie będzie. Dziś Chiny dały sygnał, że są gotowe do zwiększenia roli Yuana jako waluty rozliczeniowej i daly wolną rękę w tym względzie swoim przedsiębiorcom. Chodzą coraz poważniejsze plotki o powrocie standardu złota w jakiejś formie. A Bernanke już zdążył stwierdzić, że to niemożliwe bo złota jest za mało. Ciekawy jestem, gdzie zatrzyma się cena złota w dolarach, gdy przestanie tak twierdzić :) Jeśli oczywiście dolar będzie jeszcze wtedy istniał.
    Kanarkiem w kopalni wydaje się jednak być srebro. Od dłuższego czasu jest w backwardation, co oznacza, że zaufanie do sytemu i wypłacalności zobowiązań w fizycznym kruszcu zancząco spada im dalej w przyszłość.
    Myślę zatem, że żyjemy w historycznych czasach i warto się na nie przygotować.
    Osobiście kupuje, w miarę moich skromnych możliwości, tylko fizyczny metal.
    Czasy takie, że paranoja, może się okazać strzałem w dziesiątkę :)

    • ZYGGI pisze:

      To nawet bardziej skomplikowane. Politycy są na usługach finansjery, jedni i drudzy zaś na usługach specsłużb, które dysponują najpotężniejszą bronią – informacją i wpływem. Zachód nie jest tu wyjątkiem, o czym przekonał się płacąc życiem ostatni PRAWDZIWY prezydent USA – John Fitzgerald Kennedy.

    • ZYGGI pisze:

      P.S. Specsłużby to dziś w ogromnej większości kanalie bez jakichkolwiek zasad poza może (a i to nie zawsze) wiernością wobec sfory. Dla takich mętów zabic to jak splunąc. Świadomośc tego, że wielu takich ludzi trzęsie dzisiejszym światem budzi różne niezbyt optymistyczne przemyślenia… Przypominają się kontrowersje wokół zamachów na WTC i Pentagon lub zamachy w Moskwie i Wołgodońsku przypisywane Czeczeńcom… A sięgając wcześniej taki np. incydent w Zatoce Tonkińskiej, który dał Johnsonowi pretekst do przestępczych nalotów na Wietnam Pn. A jak było z radiostacją w Gliwicach i z podpaleniem Reichstagu? A czy myślicie, że taki Cheney, Rumsfeld i Wolfowitz albo kolesie z KGB / FSB są bardziej etyczni niż Goebbels i Goering? Złamanego centa bym nie dał za to…
      Natomiast co ciekawe, pierwszym krajem, który w pełni docenił znaczenie służb specjalnych była Japonia. To infiltracja rosyjskiego Dalekiego Wschodu przez japońskich agentów dała impuls do wojny, wygranej przez Japonię tak na lądzie jak i na morzu.

      • SZPAK pisze:

        Co do specslużb to oczywiście ma Pan rację odnośnie prowokacji czyli budowania fałszywej rzeczywistości na zamowienie. Oraz co do oddziaływania na rzeczywistość poprzez posiadane informacje oraz możliwości. To nie jest jednak tak, że specsłużby sobie topią jakiś włąsny statek z włąsnej inicjatywy. Zwykle robią to na zamówienie włądców faktycznych. Którzy niekoniecznie muszą się pokrywać z nominalnymi zresztą. I zwykle się nie pokrywają.
        Nie przeceniał bym zatem znaczenia specsłuzb jako samodzielnych bytów politycznych. Przyczyna jest bardzo prozaiczna. Brak spoiwa niezbędnego do wykształcenia się takich bytów. Sama informacja, lojalność, czy wierność wobec sfory, nawet podszyta strachem, nie jest dobrym spoiwem na dłużą metę. To tylko użyteczne narzędzia.
        Nawet w mafii nie rządzi demokracja tylko jeden gość, trzymający wszystko żelana ręką i zasobną kiesą.
        Ze specsłużb mogą się wywodzić prezydenci. Ale to nie specsłużby rządzą. Rządzi ten kto ma pieniądze i media.
        Tylko to umożliwia zachowanie kontroli. Sytuacja w Polsce nie odbiega od tego schematu. Dawne specsluzby wydaja się kontrolować sytuację tylko dlatego, że sprzedały się komuś kto tym kręci. Dlaczego zostały wynajęte to jest oczywiste. Ci ludzie niewiele mieli do stracenia i wiele do zyskania. To doskonałe cv dla kogoś kto nie chciał mieć doczynienia z kimś, kto np. byłby polskim patriotą. Co mogło skomplikować interesy. Przez kogo zostały wynajęte to już też nie jest skomplikowane. Chętnych jest nawet kilku.

      • ZYGGI pisze:

        W wielu krajach jest zapewne tak jak Pan pisze. W organizacjach mafijnych często też (choc struktury mafii z b. ZSRR, włoskich czy azjatyckich są mniej lub bardziej kolektywne, zwłaszcza yakuzy – to zapewnia ciągłośc w razie gdyby mafijnego capo di tutti capi „zwinęła” policja). Ale jednak będę obstawał, że to specsłużby od wielu dekad rządzą w takich krajach jak USA i Rosja. Pierwszym krajem, gdzie wywiad zyskał szczególne wpływy, była wspomniana Japonia. Nawet wśród generalicji i admiralicji znajdowali sie wysocy rangą oficerowie Kempeitai, tacy jak np. Yasumasa Fukushima – jej założyciel, baron Motojiro Akashi, czy zbrodniarz wojenny gen. Kenji Doihara. Inne kraje pozazdrosciły Japonii jej spektakularnego sukcesu w wojnie z Rosją, możliwemu dzięki miażdżącej przewadze Japonii w rozpoznaniu szpiegowskim terenu. Warto pamiętac, że specsłużby mają JAKO PIERWSZE dostęp do najbardziej wartościowego dziś „towaru”: informacji, i to z pierwszej ręki! Owszem, w takim np. ZSRR były 2 wywiady: cywilny KGB i wojskowy GRU, co Politbiuro wykorzystywało w myśl skądinąd kapitalistycznej zasady, że konkurencja daje lepsze efekty. :-) Problem w tym, że w sytuacji permanentnej konkurencji prędzej czy później dochodzi do zakulisowych porozumień, względnie jedna służba zdobywa przewagę na inną. Lub też nie wchodzą sobie w drogę z racji dywersyfikacji pól działania (np. CIA i FBI, przy czym tę drugą nawet trudno traktowac jako służbę stricte wywiadowczą, to raczej coś a la UB / SB, choc FBI może i obywa się bez tak topornych metod pracy jak bicie i wyrywanie paznokci).
        Jeśli chodzi o takie sprawy jak zabójstwo JFK, incydent w Zatoce Tonkińskiej, zamachy z 11 września, fałszywe informacje w sprawie irackiej broni masowej zagłady itd. to tylko służby specjalne mogły to podjąc i zrealizowac. Któż inny? Prostaczek Bush? Bankierzy z Wall Street? Nie żartujmy, chyba każdy bankier, o ile nie ma zatwardzenia, zrobi w portki na samą myśl, że mógłby dowiedziec się odrobinę za dużo i stracic z oczu swoje miliardy. :-D Służby specjalne są w stanie niewygodne osoby usunąc, nawet tak wpływowe jak członkowie rodziny Kennedych. I zatrzec wszelkie ślady, przy okazji podsuwając fałszywe, jak L.H. Oswald czy Jack Ruby. To tak jak w Rosji. Kto kim potrząsnął: Chodorkowski Putinem czy może jednak na odwrót?

      • ZYGGI pisze:

        P.S. Pisze Pan, cyt.: „Brak spoiwa niezbędnego do wykształcenia się takich bytów. Sama informacja, lojalność, czy wierność wobec sfory, nawet podszyta strachem, nie jest dobrym spoiwem na dłużą metę. To tylko użyteczne narzędzia.”
        Te byty wykształcił kto inny dawno temu, co nie znaczy, że nie mogły po jakimś uzyskac przewagi nad tym, kto je powołał do życia. Powiem więcej: gdyby nie wykorzystały takiej możliwości, źle by to świadczyło o sprycie ich członków, agentów. :-) Czy wyobraża Pan sobie, żeby generał GRU czuł się zręcznie gdyby jakiś polityk czy nuworysz wydawał mu rozkazy? A czy w USA, W. Brytanii czy Izraelu miałoby byc inaczej?

      • SZPAK pisze:

        Wydaje mi się, że myli Pan księżyc z jego odbiciem w lustrze jeziora. Obstaję przy wersji, że światem rządzą pieniądze.
        Wszystko inne, potrzebne do rządzenia można za to dostać. I media i broń, informacje i analityków, naukowców i wykonawców itp. Wszystko. Łącznie z ideami jakimi się karmi masy. Tu nie chodzi o pojedynczego bankiera przeciwstawianego twardemu generałowi KGB czy CIA. To niezupełnie ten poziom na którym można rozważać sprawy mechanizmów władzy większej niż władza nad danym wycinkiem rzeczywistości. Tu chodzi o władzę, czyli kontrolę, nad zwykle ogomnymi terytoriami, z odpowiednią hierarchią i podziałem tejże władzy. Do sprawowania takiej władzy niezbedne są narzędzia. W postaci mediów, skorumpowanych figurantów na stanowiskach nominalnych władców danego obszaru, urzędników, służb takich i owakich itp. Oczywiste jest, że zawsze może się zdarzyć, że narzędzie, czyli jakiś lennik, minister, czy generał specsłużb spróbują zdobyć więcej władzy niż im wyznaczono albo odmówią podporządkowania się. Wtedy uruchamia się stosowne narzędzia, które eliminują takie zagożenie. Dokładnie tak samo jak w przypadku zewnętrznych zagrożeń lub celów.
        I tak jak w historii nieraz bywało, może się to nie udać. I uzurpator przejmuje władzę. Ale uzurpator też potrzebuje takich samych narzędzi, które wnoszą zupełnie podobne zagrożenia. Tak więc, z definicji, narzędzie nie może rządzić. Rządzi władca/y za pomocą narzedzi władzy.
        To nie byłe KGB rządzi Rosją. Rosją rządzi Putin. Miedwiediew jest tylko wygodnym figurantem mimo pewnych ambicji jakie jeszcze niedawno przejawiał.
        Ja nie wiem kto uruchomił dywizję Tamańską i nie mam pojęcia skąd się wziął Putin. Ale jednego jestem właściwie pewny. Tylko specsłużby były w stanie uratować Rosję przed kompletnym rozpadem, bo tylko tam wiedziano co rzeczywiście się dzieje i jak temu skutecznie zaradzić. Zrobiono to tak sprytnie, że o ile pamiętam to sympatyczna paplanina GW o Putinie zamienila się kubły pomyj w dość skokowy sposób. Wasal przejął z sukcesem władzę. Dlaczego? Kasa. Zbyt chciwie eksploatowano nową zdobycz. Nie ma kasy, nie ma władzy.

      • ZYGGI pisze:

        Zastanawiam się, czy nie oglądał Pan czasem za dużo filmów Alexa Jonesa. :-) Wie Pan, księżyc i jego odbicie w wodzie to sytuacja statyczna, rolami się nie zamienią. Tak samo robotnik nie zamieni się rolami z narzędziem, np. młotkiem lub dłutem… :-)
        Natomiast polityka nie zna pojęcia statyki. Mówi Pan, że światem rządzi pieniądz. A czy informacja (oraz towarzyszące jej techniki pozyskiwania tejże) nie jest walutą, wymienną na każdy pieniądz? Gdyby sam pieniądz rządził, to oligarchowie rządziliby Rosją, a nie Putin – człowiek KGB / FSB. A że Miedwiediew to figurant – to akurat obaj wiemy.
        Pisze Pan: „Tak więc, z definicji, narzędzie nie może rządzić. Rządzi władca/y za pomocą narzedzi władzy.” A kim był Putin jak nie narzędziem? A kim jest teraz? Czy najbogatsi ludzie Rosji mogą mu podskoczyc?
        Słusznie pisze Pan: „Tylko specsłużby były w stanie uratować Rosję przed kompletnym rozpadem, bo tylko tam wiedziano co rzeczywiście się dzieje i jak temu skutecznie zaradzić.”
        Ale czy wie Pan, że USA grozi też rozpad? Nie wierzy Pan? Dlaczego, bo w TVN nic nie mówili? :-) To proszę tu: grono.net/liberalizm/topic/7761819/sl/siuksowie-postanowili-odlaczyc-sie-od-usa/
        Oraz tu: notrespassing.bblog.pl/wpis,do;secesji;nawoluje;sam;gubernator;teksasu,23017.html
        Na początku proszę wpisac http:// (bez www.).
        Jak Pan sądzi, czy taki kolos jak USA wytrzymałby 8 lat rządów takiego Busha plus 2 lata Obamy, gdyby nie pilnowały tam wszystkiego służby specjalne? Mało prawdopodobne.

      • SZPAK pisze:

        Alexa raczej nie oglądam. Jest zbyt medialny a za mało analityczny. Wymiana informacji na gotówkę jest rzeczą oczywistą. Wymaga jednak drugiej strony transakcji. Czyli tej posiadającej gotówkę i chcącej ją wymienić na tą informację. Czyli takiej, która jest w stanie taką informację sensownie wykorzystać i osiągnąć korzyści większe niż cena pozyskania informacji. Jeśli rządziły by specsłużby to one miałyby największe możliwości sensownego wykorzytania owej informacji. Czyli sprzedaż. oprócz jakichś szczególnych przypadków, nie miałaby większego sensu. Za to mogłaby być mocno szkodliwa z punktu widzenia rzeczywistego władcy, czyli zakładanych specsłużb. Kręcimy się więc w kółko :)
        Takie transakcje, mają więc sens, w zdecydowanej większości przypadków, wtedy, gdy sprzedaje się informacje obcym wywiadom lub osobom powiązanym z rządzącą aktualnie elitą. Ale nie tejże elicie.
        Zresztą problem kto faktycznie rządzi jest raczej akademicki wobec faktu celów rzeczywistej władzy. I sposobów ich osiągnięcia. Wydaje mi się, że to jest rzeczywisty problem :)

      • ZYGGI pisze:

        Wszystko to jest poniekąd zagadnieniem akademickim, jednak dziś spore znaczenie ma to, kto zdobywa informacje gospodarcze. Specsłużby kontrolują sporą częśc działalności gospodarczej, w tym finansów, przemysłu naftowego, zbrojeniowego itd. Stąd m.in. struktura własnościowa wielu firm w USA jest niejawna. Dotyczy to także FED. Natomiast jakie są cele i metody działania, cóż to czas pokaże. Jedno jest pewne: żyjemy w arcyciekawej epoce.

Pozostaw odpowiedź