Centrum Studiów Polska-Azja > Publicystyka > Wywiady > Azjaci w Polsce: Asadullah Bhullar, Pakistan

Azjaci w Polsce: Asadullah Bhullar, Pakistan

admin
16 lutego 2011 7

Picture--2222

W cyklu “Azjaci w Polsce” przedstawiamy wywiady z Azjatami mieszkającymi w Polsce lub mającymi z nią silne związki. Jak odbierają nasz kraj i jego kulturę? Co podoba im się w Polsce, a co budzi ich niepokój? Zapraszamy do lektury wywiadu Ryszarda Pawłowskiego i Krzysztofa Iwanka z mieszkającym od pięciu lat w Polsce Asadullahiem Bhullarem, dziennikarzem i przewodniczącym Polskiej Społeczności Pakistańskiej.

Ryszard Pawłowski*, Krzysztof Iwanek*: Czy mógłby pan powiedzieć na początek kilka słów o sobie?

Asadullah Bhullar: Jestem pakistańskim dziennikarzem. Pracowałem w popularnej pakistańskiej gazecie w Lahaur jako redaktor i publicysta. Napisałem dwie książki, które zostały wydane w Pakistanie. Pierwsza dotyczy rządów dyktatora Musharrafa w 2002 roku, krytykuję w niej jego politykę. Po wydaniu tej książki miałem pewne kłopoty z pakistańskimi przywódcami, nie czułem się z tego powodu bezpiecznie. Zdecydowałem się na wyjazd do Europy. Wróciłem do ojczyzny w 2008 roku i napisałem drugą książkę, “Europe Kahani”, o problemach młodego pokolenia Azjatów i ogólnie imigrantów w krajach europejskich. Od pięciu lat żyję w Warszawie, trzy lata temu wziąłem ślub z Polką. Jestem także przewodniczącym pakistańskiej mniejszości narodowej w Polsce.

Jak traktowani są pisarze i publicyści w pana kraju?

A.B: W Pakistanie pisarze mają pewne ograniczenia, muszą przestrzegać zasad narzuconych przez Departament Prawa Prasowego. Jeśli ta instytucja nie zgadza się z tezami zawartymi w książce, może zatrzymać jej wydanie. Pisarze mają prawo krytykować demokratyczny rząd, system polityczny, jednak nie mogą poruszać delikatnych kwestii religijnych. Nie mogą także krytykować armii Pakistanu oraz pakistańskiego wymiaru sprawiedliwości.

Kiedyś było tak, że jeśli dziennikarz napisał zbyt wiele artykułów wyrażających sprzeciw wobec władzy, nasze służby wywiadowcze mogły bezprawnie narobić mu wiele problemów. Gazeta mogła przestać być wydawana, jeżeli dziennikarze przesadzili z krytyką rządowej polityki. Po zamachu na gubernatora stanu Pendżab niektórzy publicyści ostro atakowali religijnych ekstremistów, ale Departament cenzurował takie artykuły. Generalnie, dzisiaj pakistańskie media są nieźle rozwinięte Mamy wielu dziennikarzy, wiele gazet, prywatne telewizje, krytyków politycznych, które nasza władza respektuje. Mamy wolne media.

Czy ciężko jest wydać książkę w pana kraju? Z jakimi trudnościami musi się borykać młody pisarz w Pakistanie?

A.B.: Nietrudno, ale to oczywiście zależy od umiejętności pisarza. Jeśli twoja historia, temat książki, są wystarczająco interesujące, wtedy znajdą się wydawnictwa oferujące pomoc. Pierwszym problemem młodego pisarza jest znalezienie instytucji, która uczyłaby młodych ludzi jak dobrze pisać. Z tym jest problem, ponieważ nie mamy w Pakistanie takich publicznych instytucji. Drugi problem to mała ilość czytelników i kiepska płaca dla dziennikarzy i publicystów. Trzeci to kwestia źródeł. Nie mamy wielu książek historycznych w naszych księgarniach.

Czy bycie pisarzem w Pakistanie to dochodowe zajęcie?

A.B.: Niezbyt.

Czy mógłby pan opisać jakie są generalne różnice, w życiu przeciętnego Polaka i Pakistańczyka? Jakie trudności, które napotyka pan w swoim kraju są obce ludziom w Polsce?

A.B.: Różnic jest wiele. Religia, kultura, styl życia, sposób myślenia, standard życia, problemy codziennego życia, polityka, system, respektowanie prawa, styl życia kobiet, komunikacja miejska oraz wiele innych rzeczy.

Czy poza Warszawą zwiedził Pan jakieś inne europejskie stolice? Jeśli tak, jak pana zdaniem wypada nasza na ich tle?

A.B.:Poza Warszawą byłem w kilku stolicach: Berlinie, Paryżu, Istambule, Brukseli i paru innych. Każdy kraj, naród posiada coś właściwego jego kulturze, tradycji, historii. Ma swoje piękno, ale także problemy. Tak samo każda stolica ma swój niepowtarzalny klimat. Ale jeśli chodzi o różnice, Warszawa jest mała, znacznie biedniejsza i cichsza od innych stolic. Z mojego punktu widzenia, w ciągu ostatnich kilku lat to miasto mocno się rozwinęło, to jednak nie wystarczy. Warszawa potrzebuje więcej inwestycji, budynków, rozwoju przemysłu. Trzeba zadbać o system komunikacyjny, turystykę, drogi. Z drugiej jednak strony, na ulicach w polskiej stolicy nie ma tyle przemocy co w Paryżu czy w innych zachodnich stolicach.

A może zna pan jakieś inne Polskie miasta?

A.B.: Nie wiem wiele o innych miastach, ponieważ nigdy w nich nie byłem, ale lubię rodzinne miasto mojej żony – Lublin.

Czy wiedział pan coś o Polsce wcześniej? Jak Polska w ogóle jest postrzegana w Pakistanie?

A.B.: Nie, nie wiedziałem nic o Polsce wcześniej, również inni Pakistańczycy w mojej ojczyźnie nie mają dużego pojęcia o waszym kraju.

Czy zaczął się pan już uczyć naszego języka?

A.B.: Podstawowe pisanie i mówienie mam opanowane, ale staram się przyswoić polską gramatykę. Moja żona sporo mnie uczy.

Jak według pana postrzegany jest Pakistan i Pakistańczycy w Polsce? Co w tym wizerunku chciałby pan zmienić?

A.B.: Polacy myślą, że Pakistan to kraj terrorystów, gdzie trwa wojna i generalnie nie jest zbyt bezpiecznie. Według nich Pakistańczycy są niebezpiecznymi ludźmi, terrorystami. Taką wiedzę czerpie się z mediów, było to widoczne zwłaszcza po zamordowaniu polskiego geologa Piotra Stańczaka. Wydaje mi się, że Polacy widzą tylko jedną stronę medalu – tę, którą pokazują im media. Jako Pakistańczyk mieszkający w Polsce postrzegam Polaków jako pracowity i pokojowy naród. Macie silne więzi rodzinne, silniejsze niż to bywa w innych krajach Europy. Poza tym nowe pokolenie przynosi wiele zmian starej Polsce. Czuję, że młodzi ludzie zmieniają swoje podejście do Pakistanu – zwłaszcza ci, którzy mają kontakt z moimi rodakami na co dzień, odkrywając jaki jest nasz naród od podszewki: naszą tradycje, kulturę, problemy życia.

Co podoba się panu w Polsce, co chciałby pan wprowadzić w Pakistanie i jakich elementów życia w Pakistanie brak panu w Polsce?

A.B.: Moim zdaniem oba kraje – Polska i Pakistan – powinny mieć ze sobą dobre relacje. Oba potrzebują być promowane w mediach. Polska może eksportować do Pakistanu jedzenie, napoje, maszyny rolnicze, akcesoria, narzędzia i wiele innych produktów, a importować z Pakistanu dobrej jakości ryż, owoce pomarańczy, mango, robótki ręczne, kamienie, drewno, skórzane ubrania, wyposażenia sportowe. Obecnie w polskich sklepach można dostać pakistańskie akcesoria sportowe, w tym stroje do gry w piłkę nożną, a także pakistański ryż.

Jak ocenia pan stan polskiej wiedzy o Azji Południowej i przekaz medialny o niej? Uważa pan, że w polskich mediach powinno być więcej informacji o Pakistanie? A jeśli tak, to jakich?

A.B.: Polskie elektroniczne i papierowe media publikują mało wiadomości o azjatyckich krajach. Dlatego ludzie z Polski nie wiedzą wiele o tym kontynencie. Informacje dotyczące Pakistanu (raczej mała dawka) są jednak niemal każdego dnia. W Pakistanie i Azji dzieje się wiele ważnych rzeczy: decyzje polityczne, narodowe interesy, kultura i religia oraz aktualne ciekawe wydarzenia, a nawet historie kryminalne. Polskie media potrzebują źródeł, z których mogłyby czerpać informacje o azjatyckich krajach. Działalność tego portalu to przykład na zaspokajanie zapotrzebowania na newsy z Azji. To dobry kierunek.

Czy sądzi pan, że niedawna konferencja w Krakowie to zapowiedz zwiększonego zainteresowania Pakistanem w Polsce?

A.B.: Myślę, że nasze narody potrzebują tego typu przedsięwzięć. Taka konferencja może zacieśnić nasze stosunki, ludzie lepiej poznają Pakistan ze wszystkimi jego bolączkami. To bardzo dobrze, że polscy studenci próbowali zrobić coś dobrego dla Pakistanu, niestety wiadomość o tym wydarzeniu nie dotarła do szerokiego grona ludzi. To błąd naszej ambasady w Polsce, bo gdyby pomogła, mogło by wyjść naprawdę fajnie. Było tam kilku studentów i nasz ambasador. To nie jest duży sukces.

Autorzy:
Ryszard Pawłowski - absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, autor wywiadów na portalu polska-azja.pl
Krzysztof Iwanek -absolwent historii i indologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, ekspert CSPA

Asadullah Bhullar – dziennikarz, przewodniczący Polskiej Społeczności Pakistańskiej

Autor:

E-mail: admin@polska-azja.pl

Komentarze:
  1. ZYGGI pisze:

    Bardzo dziękuję za ciekawy wywiad. Szanowny Panie Bhullar, życzę Panu samych sukcesów w życiu osobistym i zawodowym! Życzę również tego, by coraz więcej mówiło się w Polsce o Pana Ojczyźnie, nie pod kątem tanich sensacji, ale jako o kraju gościnnych ludzi, bogatej kultury i wspaniałych krajobrazów. A także jako o kraju, który ma wiele do zaoferowania pod względem gospodarczym.

  2. JAKUB G. pisze:

    Wielka szkoda, że na wspominanej konferencji Pana Bhullara nie było. Wtedy z pewnością wiedziałby, że na pojawiło się na niej blisko 400 osób. To nie jest mało jak na konferencję naukową.

  3. JAKUB G. pisze:

    Wielka szkoda, że na wspominanej konferencji Pana Bhullara nie było. Wtedy z pewnością wiedziałby, że na pojawiło się na niej blisko 400 osób. To nie jest mało jak na konferencję naukową, która jak najbardziej sukcesem była.

  4. BOSKI ENDRJU pisze:

    „Było tam kilku studentów i nasz ambasador.”

    To zdanie wymaga kilku sprostowań. Po pierwsze, jak już zauważył mój poprzedni mówca, w konferencji uczestniczyło więcej niż tylko kilku studentów. Po drugie, nie przypominam sobie by Pan Ambasador osobiście uczestniczył w konferencji, lecz jednakże z tego co pamiętam to objął patronem honorowym całe to wydarzenie. Natomiast w jego imieniu przyjechała Pani Counsellor Rukshsana Afzzal. A skąd to wiem? Bo byłem i widziałem w przeciwieństwie do Pana Bhullara. Nie ładnie jest wypowiadać się o wydarzeniach, w których nie brało się udziału, a już zwłaszcza krytykować ich. Jak dla mnie wielki minus….

  5. CIEKAWY pisze:

    W 2009 r. obroty handlowe z Pakistanem wyniosły 183,3 mln $. Wydaję mi się, że stosunki handlowe polsko – pakistańskie są bardzo niedoszacowane – przykładowo wymiana handlowa z Wietnamem to 526,5 mln $, a nawet z Bangladeszem 312,5 mln $.

    Źródło: GUS

    • ZYGGI pisze:

      Polska niewiele tam kupuje i sprzedaje. Wiem, że sprowadzamy stamtąd ryż, piłki nożne i do koszykówki. Kiedyś kupiłem w jakimś markecie tanie noże „Made in Pakistan” – w sam raz do kuchni. :-) Niestety nie widziałem innych towarów stamtąd. Z Bangladeszu sprowadzamy odzież i herbatę (wchodzi w skład herbat typu Assam oraz granulowanych), a z Wietnamu elektronikę, odzież, obuwie sportowe, ryż, konserwy rybne, zupy instant.

  6. JOOSEF pisze:

    bzdury! Każdy Polak, który miał w jakims wiekszym stopniu styczność z pana rodakami doskonale wie że lepiej trzymać się z dala od tej nacji. Nie zyczę sobie obywateli tego kraju w PL.

Pozostaw odpowiedź