
Jia Qinglin, przewodniczący Komitetu Narodowego Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej (CPPCC) wezwał w piątek do zwiększenia wysiłków na budowę ekologicznego ekranu, który ma przyczynić się do zwalczania powodzi i osunięć ziemi. Jia dodawał, że władze powinny wzmacniać środki w celu zapobiegania i kontroli katastrof ekologicznych, a także zwrócic uwagę na sadzenie większej ilości drzew, ochronę roślin i odnowę obszarów wodno-błotnych na terenach narażonych na klęski żywiołowe.
Źródło: Xinhuan
Karolina Sapko
Ostatnie 5 artykułów napisanych przez News
- Rekordowe straty Panasonic Corp. - February 3rd, 2012
- Egipska spółka zdobywa północnokoreański rynek - February 3rd, 2012
- Singapur: polityka imigracyjna rządu - February 3rd, 2012
- Sukces delhijskiej policji - February 3rd, 2012
- Władze Tajlandii popierają cenzurę Twittera - February 3rd, 2012



Miejmy nadzieję, że na wezwaniach się nie skończy.Trudno przewidzieć co mogłoby się stać, gdyby w Chinach wylesianie i erozja postępowały nadal. Klasyczną ilustracją tego problemu jest Nepal, któremu poświęcę nieco dłuższą dygresję jako, że chyba nigdzie indziej erozja nie poczyniła aż takich spustoszeń. Dziś jest to 30-milionowy kraj o powierzchni 2 razy mniejszej od Polski, jeden z najbiedniejszych w Azji. Dopóki liczba ludności wynosiła tam kilka milionów, wszystko jakoś „grało”: było „ubogo, ale chędogo” i ekologicznie. Sielanka trwała do lat 50/60, gdy w tym zacofanym rolniczym kraju zaczęła się eksplozja demograficzna. Trzeba było ogrzać, gotować posiłki i w ogóle jakoś wyżywić rosnącą liczbę ludności. Aliści paliw kopalnych natura Nepalowi poskąpiła, a miejscowe rolnictwo dysponowało sprzętem jak za Piasta Kołodzieja. Import maszyn rolniczych i nawozów sztucznych do tej enklawy średniowiecza nie wchodził w grę z powodu braku środków, ubóstwa i kompletnego braku wiedzy technicznej miejscowych chłopów, jak również szalenie trudnych warunków terenowych. Tak więc sięgnięto po metody ekstensywne, tzn. aby zwiększyć plony, poszerzano areał ziemi kosztem lasów. A zamiast ropy i gazu, na opał używano z roku na rok coraz większej ilości narąbanego na „dziko” drewna.
Dziś finał widać jak na dłoni: wskutek niekontrolowanego karczowania lasów oraz wywołanej tym erozji Nepal stoi na krawędzi katastrofy ekologicznej i klęski głodu. Jest to kluczowy problem, jaki Nepal (od 2008 r. republika) odziedziczył po rządach nieudolnych królów – „wcieleń Wisznu”…