W XXI wieku bynajmniej nie w wyniku zbrojnego starcia, doprowadzającego do przelewu krwi Japonia została sromotnie pokonana przez swoich sąsiadów z Korei Południowej. I nie chodzi tu o utratę suwerenności czy straty terytorialne, ale o coś znacznie poważniejszego….
Do tej pory to właśnie Japonia kojarzona była z nowinkami technicznymi. Innowacyjny w dziedzinie elektroniki Kraj Kwitnącej Wiśni był prawdziwą mekką dla naukowców i badaczy. Jednak obecnie to koreańskie firmy elektroniczne przodują w najnowocześniejszych technologiach pozostawiając Japonię daleko w tyle. Szybkie i sprawnie przeprowadzane procesy decyzyjne, a także gotowość do podejmowania ryzyka, stają się kuszącą alternatywą dla japońskich badaczy, którzy werbowani przez takie koncerny jak Samsung Electronics Co. – światowego giganta w dziedzinie produkcji telewizorów z płaskim kineskopem, wyświetlaczy ciekłokrystalicznych i chipów DRAM chętnie realizują swoje japońskie pionierskie pomysły już poza Japonią, w dodatku w dawnej japońskiej kolonii i kraju który zawsze był uważany przez Japończyków za delikatnie mówiąc zacofany.
Profesor Hirotsugu Kikuchi z Uniwersytetu Kyushu specjalizujący się w chemii (kryształy ciekłe) jest pionierem technologii LCD zwanej „blue phase”. W 2002 roku po wieloletnich badaniach udało mu się znaleźć sposób na ustabilizowanie ciekłych kryształów w ich niebieskiej fazie. Było to odkrycie przełomowe, gdyż ograniczenia paneli LCD od zawsze stanowiły poważny problem podczas wyświetlania szybko poruszających się przedmiotów. Zastosowanie rewolucyjnej technologii Kikuchiego zaowocowało zmniejszeniem zużycia prądu o 2/3, a także sprawiło, że wyświetlacze stały się nawet dziesięciokrotnie szybsze. Jeszcze w tym samym roku profesor ogłosił wyniki swoich badań oraz opatentował je. Jednak japońscy producenci wyświetlaczy ciekłokrystalicznych LCD nie wydawali się specjalnie zainteresowani rzeczywistym zastosowaniem wyników badań w praktyce. W tej sytuacji debiut pierwszego panelu LCD z zastosowaniem technologii „blue phase”, który w maju 2008 roku do informacji publicznej podał koncern Samsung Electronics Co., był niesamowitym zaskoczeniem dla wszystkich. Technologia wykorzystana w koreańskiej produkcji, która przyniosła koncernowi sławę, była pionierską technologią wynalezioną w Japonii. Widząc potencjał pomysłu Kikuchiego, Samsung nie zawahał się, zaryzykował i przekuł potencjał pomysłu na produkcję wyświetlaczy z zastosowaniem pionierskiej idei wykorzystując przy tym wszystkie możliwe sposoby i potrzebne środki.
Historia innych japońskich badań i pomysłów jest podobna. Tu na pierwszy plan wysuwają się płaskie kineskopy i chipy DRAM, które pomimo wynalezienia w Japonii, stały się rozpoznawalnym produktem firm koreańskich.
Profesor Sumio Iijima z Uniwersytetu Meijo z Wydziału Nauki o Materiałach i Inżynierii, wynalazca nanorurek węglowych twierdzi, że w dziedzinie najnowszych technologii Korea Południowa wyprzedziła już Japonię. Na potwierdzenie swojej tezy w połowie czerwca tego roku ogłosił, że pracował wraz z zespołem badaczy z Korei Południowej z Uniwersytetu Sungkyunkwan nad wynalezieniem elastycznego panelu dotykowego wykonanego z cienkich włókien elastycznego materiału opartego na węglu, nazywanego grafenem. Obecnie Samsung udziela ogromnego wsparcia finansowego dla badań dotyczących praktycznego zastosowania grafenu. Koncernowi udało się już nawet pozyskać 20 doktorów nauk ścisłych i przyrodniczych, by wcielić swoje plany w czyn. Zgodnie z najświeższymi prognozami, grafen ma znaleźć zastosowanie w panelach dotykowych Samsunga już za dwa lata.
Początkowo Iijima szukał wsparcia dla swoich pomysłów w Japonii. Dotarł nawet do państwowych organów finansujących tego rodzaju przedsięwzięcia. Jednak zainteresowanie jego badaniami było znikome. Nawet gdyby w następnym roku budżetowym przydzielono mu fundusze na przeprowadzenie badań, to i tak upłynęłoby jeszcze 1,5 roku zanim projekt mógłby naprawdę wystartować. Dokładnie tyle wystarczy Samsungowi, by wypuścić na rynek już gotowy produkt.
Doświadczony badacz z Instytutu Rozwijających się Ekonomii – Satoru Okuda twierdzi, że liderzy największych biznesów z Korei Południowej zawsze świadomi byli swoich słabości i niedociągnięć. Sam prezes Samsunga – Lee Kun Hee powiedział na konferencji prasowej w marcu tego roku, że większość biznesu, na którym opiera się jego firma, może zniknąć na przestrzeni 10 lat. W tej sytuacji wyłączne wykorzystywanie już istniejących technologii nie jest wystarczające. Dlatego Koreańczycy korzystają z wiedzy i pomysłów swoich uzdolnionych kolegów z Japonii. Jak mówi z kolei profesor Yukiko Fukagawa z Uniwersytetu Waseda specjalizująca się w ekonomii Azji Wschodniej: „Może i Koreańczycy zapożyczają tylko pomysły od Japończyków, ale fakt, że zarabiają na tym dużo więcej, stanowi bardzo poważny problem”.
Ostatnie 5 artykułów napisanych przez admin
- J.Strękowski: Yoshiho Józef Umeda- polski patriota z Japonii (1949-2012) - May 17th, 2012
- P. Behrendt: Kontrakt na japońskie F-35 do końca czerwca? - May 17th, 2012
- Wyniki konkursu!!! - May 17th, 2012
- Wizyta chińskiego ministra obrony narodowej w Polsce - May 16th, 2012
- Pożegnanie bohatera- ostatnia Ziemska Droga Yoshiho Umedy. - May 16th, 2012



Congratulations!!
No cóż, w wielu krajach produkty Samsunga czy LG cieszą się znacznie lepszą opinią niż te z logo Sony, Panasonic czy Sharp. Jednak dużo bardziej spektakularną klęskę na rynku elektroniki poniosły firmy z Europy. Dziś na globalnym rynku elektroniki praktycznie liczy się już tylko kilka europejskich firm: Nokia (telefony komórkowe), Philips (branża RTV i monitory) oraz Infineon i STMicroelectronics (półprzewodniki), przy czym wydaje się, iż ostatni globalny kryzys dotknął je boleśniej niż głównych azjatyckich konkurentów. Szereg europejskich firm już wcześniej zbankrutowało i/lub zostały przejęte przez konkurencję (Grundig, Thomson). Z kolei Ericsson został zmuszony do wejścia w kooperację z japońskim Sony w zakresie produkcji telefonów komórkowych. Siemens sprzedał swój dział telefonów komórkowych tajwańskiemu BenQ, który to później zamknął produkcję. A japońsko-niemiecka spółka Fujitsu-Siemens Computers została przejęta przez Fujitsu w kwietniu 2009.
Owszem istnieją mniejsze firmy produkujące dobrej klasy produkty z branży audio-video, np. Finlux, Loewe czy brytyjskie firmy hi-fi, ale poza Europą mało kto o nich słyszał.
P.S. Kto dziś pamięta o takich niegdysiejszych europejskich potentatach jak Amstrad, ICL, Bull (komputery), Schneider, Nordmende, Graetz, Seleco, HCM Royal (RTV), Dancall, Telit (telefony komórkowe)? Europejski przemysł elektroniczny padł ofiarą globalizacji, natomiast na horyzoncie pojawiły się nowe, dynamiczne firmy z Chin (Lenovo, Haier, Hisense, Konka, Amoi, Kejian, Huawei, ZTE) i Indii (Videocon, Salora International, Onida, Notion Ink). I to one mogą zagrozić obecnej dominacji południowych Koreańczyków, a także silnej pozycji firm z Japonii, USA czy Tajwanu. Firmy z Chin i Indii podążają tą samą drogą co niegdyś firmy koreańskie, które niegdyś podobnie skupiały się na masowej, taniej produkcji.
Jednoznaczne wskazywanie na globalizację jako jedynego winnego upadku europejskich firm branży elektronicznej (i nie tylko) nie jest chyba do końca właściwe. Globalizacja w wielkim skrócie pozwala na bezpośrednie, empiryczne porównanie systemów prawnych, ekonomicznych i socjalnych krajów (miejsc produkcji) leżących nierzadko na drugim końcu świata. Bardziej winił bym zmiany w prawodawstwie krajów europejskich na przestrzeni ostatnich 30-50 lat. Podejrzewam że w Korei, czy Chinach dużo łatwiej i szybciej można otworzyć nowy zakład, a potem mniej martwić się tym że jakiś urzędniczyna za chwilę wymyśli jakieś nowe, „lepsze” przepisy, które skutecznie obniżą opłacalność inwestycji. Europa (a tak naprawdę Unia Europejska) na własną prośbę (a tak naprawdę na prośbę „ludu pracującego stolicy”) zrezygnowała z konkurencyjności na rzecz dalekiego wschodu poprzez przeregulowany rynek.
Pamiętać też należy o dewastacji relacji pionowych w pracy. Jeszcze w okresie międzywojennym projekt kamienicy można było zanieść na budowę na 2-3 kartkach A3, a majster i jego ludzie dołożyli wszelkich starań żeby potem móc odczuwać dumę z dobrze wykonanej roboty. W tej chwili dokumentacja byle domku jest zazwyczaj wielkości książki telefonicznej, a panowie na budowie będą się starali udowadniać za wszelką cenę że tego się tak nie da zrobić i architekt w ogóle się na niczym nie zna. Wydaje się że wielu uwierzyło w leninowskie „Każda kucharka może nauczyć się rządzić państwem”.
Zresztą Japonia – jak wskazuje przypadek pana Iijimy – też zmierza tą drogą. Ale zawsze jeszcze mamy w zapasie Indie, które na ścieżkę Chin chyba dopiero wchodzą.
Swietny artykul i b.dobre komentarze P.Zyggiego.
No cóż, globalizacja jest nie do uniknięcia. Nie da się jej obejść, przeskoczyć, wykurzyć czy zakryć kocem. Jednym z jej smutnych efektów na naszym podwórku jest chociażby sprzedaż i wchłonięcie Wedla przez japońską grupę Lotte. Jednak to nie problem globalizacji, dominacji, fuzji, upadania jednych firm i powstawania drugich jest głównym problemem poruszonym w tym artykule, choć wcale nie mniej ważnym.
), w dużej mierze to właśnie na przemyśle elektronicznym i maszynowym Japonia zbudowała swoją potęgę ekonomiczną – kolosa, który chwieje się teraz na swoich glinianych nogach. Jeśli rzeczywiście Japończycy zostaną wyparci przez swoich sprytnych, choć nie zawsze lepszych kolegów, to będzie to na życzenie Japończyków i za ich wyrażnym przyzwoleniem, i to jest niepokojące.
Japońscy naukowcy, zamknięci w ramach chyba nie do końca właściwie spełniającego swoje zadanie systemu, stali się jakby niewolnikami struktury, którą sami sobie stworzyli. Nie chcąc, by ich badania umarły śmiercią naturnalną, muszą sprzedawać swoje innowacyjne pomysły innym krajom, które w przeciwieństwie do Japonii gotowe są podjąć każde ryzyko i wyłożyć każde pieniądze, bo wiedzą, że taka inwestycja zwróci im się z nawiazką. Jeśli taki stan rzeczy będzie trwał dalej, to nie wróży to Japonii nic dobrego. Tym bardziej, że jako kraj posiadający zaledwie niewielkie złoża bogactw naturalnych, bez prawie żadnego zaplecza rolniczego (no może poza uprawami ryżu
P. Urus, dziękuję za miłe słowa pod moim adresem. Jeśli chodzi o komentarz P. Anny, zgadzam się, iż Japończycy utkwili w swego rodzaju struktury, która – niegdyś skuteczna – w dzisiejszych realiach jest zupełnie niewystarczająca. Ten fakt dostrzegli Koreańczycy i (zapewne nie bez satysfakcji) udało im się zdystansować dawnych okupantów.
Mam jedną drobną uwagę a propos Lotte. Otóż jest ona firmą japońską, ale częściowo też koreańską. Jej założycielem (w 1948) bowiem był mieszkający w Japonii Koreańczyk, Shin Kyuk-Ho. Znaczna część działalności koncernu jest skupiona w Korei Pd. i tam też mieści się siedziba Lotte Confectionery, będącego od czerwca b.r. głównym udziałowcem akcji E. Wedel.
P. Uras, (nie Urus) przepraszam. Tak to jest jak się pisze w pośpiechu…
P. Uras, bardzo się cieszę, że spodobał się Panu mój artykuł
P. Zyggi, to prawda, że grupa Lotte posiada dość rozbudowaną, a być może nawet najlepiej rozwiniętą strukturę właśnie w Korei Południowej. Posiada również swoje fabryki i biura w Ameryce, Chinach, Indonezji, Filipinach i jeszcze w kilku innych państwach, co nie zmienia faktu, że siedziba główna Lotte znajduje się w Tokyo, obecnie prezesem Lotte jest również Japończyk (pomimo historycznego wkładu koreańskiego). Zatem de jure dużą część dochodu grypy faktycznie produkuje część grupy Lotte zlokalizowana w Korei Południowej, która jednak de facto jest częścią dużej całości, która zarejestrowana jest jako grupa japońska. Tak więc, wydaje mi się, że nie ma błędu w stwierdzeniu, że Lotte jest gigantem japońskim.
Tak czy inaczej, bardzo cenię sobie Pana fachowe i rzeczowe i komentarze, za które bardzo dziękuję
Pani Anno, dziękuję za miłe słowa. Okazało się, iż Pani informacje są bardziej aktualne od moich… Przyznaję bowiem, iż moja wiedza na temat grupy Lotte nie była wystarczająca. Dziękuję za wyjaśnienie w tej sprawie. Pozdrawiam!
Panie Zyggi Pańska wiedza nt. firm elektornicznych jest imponująca, ale niech się Pan już nie pogrąża przegrał Pan tak sromotnie jak Japończycy
Pani Aniu artykuł bardzo dobry tak trzymać !
Panie Zyggi, nie ma sprawy. Człowiek nie jest istotą nieomylną
Panie Janie, jest mi miło, że artykuł przypadł Panu do gustu.
Pozdrawiam obu Panów
Pani Anno bardzo dobry i ciekawy artykuł! Komentarze P. Zyggiego tylko go wzbogacają
Ze swojej strony chciałbym dodać jeszcze, że właśnie widzimy efekty podjętej kilka lat temu przez rząd Korei Płd. polityki sprzyjającej badaniom naukowym. Koreańczycy stwierdzili, że ich jedyną szansą w gospodarczej rywalizacji z Chinami i Japonią są inwestycje w nowoczesne technologie. Posypały się granty i zachęty dla firm. Dotyczy to nie całej branży ale wybranych segmentów, gdzie była już odpowiednia baza do badań i największe szanse na sukces – np. monitory i wyświetlacze.
Tak swoją drogą zaczyna chwiać się mit, że globalizacja służy tylko zachodnim koncernom.
Pozdrawiam Panią Annę oraz Pana Jana i Pana Pawła. Panie Janie, ma Pan rację
I oby na portalu było jak najwięcej tak świetnych, ciekawych artykułów jak ten autorstwa Pani Anny.
A ja myślę, że to jednak przesada. Fakt, Korea Płd nieźle sobie radzi jeśli chodzi o nowe technologie, ale do Japonii jej jeszcze daleko. To telewizory Sharp są uważane za jedne z lepszych jeśli chodzi o HD, Samsung traktowany jest jako tańsza (dobra, ale gorsza) alternatywa. Podobnie z telefonami, Sony Ericsson radzi sobie lepiej niż Samsung, który co prawda ma kilka niezłych modeli telefonów, ale nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle konkurencji (Mówię to jako posiadacz najnowszego Samsunga :])
To Sony z Playstation 3 i Nintendo z 3DS jako pierwsze wypuszczają konsole obsługujące gry w 3D. To Japonia pracuje nad holograficzną telewizją. To Japonia przoduje jeśli chodzi o robotykę.
Kora radzi sobie świetnie, ale tak jak już napisałem, do Japonii jej jeszcze daleko, szczególnie jeśli chodzi o jakość produktów. Wciąż są to produkty ze średniej półki, tańsze od konkurencji i przez to popularne. Niezłe, ale do najlepszych im trochę brakuje.
Nie sądzę, by było to aż tak „daleko”. W niektórych dziedzinach Japonia faktycznie ma przewagę, np. robotyka, budowa superszybkich pociągów (choć koreański KTX 2 depcze Shinkansenowi po piętach), sprzęt fotooptyczny czy holografia. Jednak w innych Korea Pd. zdystansowała wschodniego rywala pod względem nie tylko ilości, ale i jakości. Mam na myśli pamięci DRAM (Samsung i Hynix – dawny Hyundai Electronics – od kilkunastu lat są tu technologicznie numerem 1 w świecie), pamięci flash, panele LCD i plazmowe, matryce OLED, a także przemysł stoczniowy. Wreszcie internet – od kilku lat najszybszy na świecie. Według portalu http://www.netindex.com najszybszy dostęp do Internetu mają mieszkańcy Korei Południowej. Średnia przepustowość wynosi tam 34,18 Mb/s (dane z czerwca b.r.).
„Pogłoski o mojej śmierci są przesadzone” mogłaby powiedzieć japońska branża elektroniczna
Chodzi o to, że Koreańczycy mocno inwestują w te branże, gdzie Japończycy nie są najmocniejsi i stwarzają tam, jak widać, dobre warunki do pracy dla naukowców. Zarówno Japończycy i Koreańczycy starają się wykorzystać wszystkie swoje atuty. Cel mają jeden: wytrzymać gospodarczą rywalizację z dynamicznie rozwijającymi się Chinami, gdyż może za 30 lat światowy rynek elektroniki będzie zdominowany przez firmy z Państwa Środka. Pamiętajmy, że jeszcze w latach 70-tych to produkty Sony i Panasonic były tanią alternatywą dla Grundiga czy Sharpa.
Koreańczycy wiedzą, że są z tej trojki najsłabsi i dlatego też działają tak, a nie inaczej. Można to określić jako: utrzymać przewagę nad Chinami, skrócić dystans do Japonii.
Tak z zupełnie innej beczki. Nie lubię komórek Samsunga, a od roku jestem szczęśliwym użytkownikiem Huawei
Pozdrawiam wszystkich
To prawda, iz w ostatnich czasach Samsung z małej firmy stal sie konglomeratem. Ale czy państwu wiadomo w jaki sposób ta firma tak szybko sie rozwinęła? Co jakiś czas wychodzi na jaw, iz Samsung korumpuje urzędników i innych waznych notabli w interesujących kwestiach firmy. Samsung postępuje podobnie jak kiedyś Daewoo.
Co do tego regionu Azji – bez wątpienia jest to przyszłosć techniki w skali makro. Japonia nie psoiada żadnych surowców a tak dobrze sie rozwinęła, jestem przekonany iz to nie jest ich ostatnie słowo. Obawiałbym sie m.in. szpiegostwa przemysłowego.
Panie Pawle, wszystko się zgadza, tylko że Sharp to firma z Japonii jak Sony czy Panasonic i w latach 70 pewnie był też tanią alternatywą dla Grundiga (a także Philipsa czy Thomsona).
Co do korupcji – w różnym stopniu istnieje ona wszędzie. Często uciekają się do niej np. firmy naftowe czy zbrojeniowe i to bez względu na kraj pochodzenia.
Panie Krzyśku – nie sądzę, by rozdawanie łapówek było głównym źródłem sukcesu Samsunga czy w ogóle firm z Korei Pd. w skali globalnej…
A wracając do tematu Korei Pd., sam fakt, iż nawet prezes koncernu nie jest tam „świętą krową”, pozytywnie świadczy o kondycji wymiaru sprawiedliwości w tym kraju.
Panie Zyggi, faktycznie trochę się poplątałem z firmami. Chodziło mi o to, że jeszcze w latach 70-tych produkty firm japońskich bywały traktowane jako tania alternatywa dla artykułów „made in Europe”. Odnosiło się to do stwierdzenia p. Roku nt. jakości koreańskiej elektroniki.
Co do korupcji itd. Z tego co wiem, w Korei Płd nie ma jeszcze tak rozbudowanej sieci nieoficjalnych powiązań biznesu, rządu i biurokracji jak w Japonii. Jest to temat na gigantyczny artykuł, a warto przypomnieć, że w zeszłym roku japońska opozycja doszła do władzy m.in. pod hasłem walki z tym „układem”.
Panie Pawle to jeszcze nic ja jestem szczęśliwym posiadaczem Nokii 8800 za 600 RMB już ponad rok i wszystko działa tak jak trzeba
(oczywiście tak Nokia jest tak „oryginalna” że HOHO :+)
Po 2 odpowiednikiem MITI w Korei Południowej jest Izba Planowania Gosp. i mniej więcej historia się powtarza czyli selektywne interwencje, protekcjonizm i połączenia pomiędzy biznesem a biurokracją !!!
temat faktycznie warty poruszenia !! bo to co się działo od 1980 w JPN jest warte opisania czyli wojna handlowa z USA i Europą, ekspansja kredytowa oraz jazda na carry trade co uskuteczniali amerykańce, groźby pod adresem ministra finansów Japonii na spotkaniu Banku międzynarodowych rozrachunków etc.etc.
Bardzo ciekawy artykul, tez bym chcial zebysmy przescigneli Niemcow w technologii
Panie Borek44, obawiam się, że z naszą zacofaną infrastrukturą, przestarzałym szkolnictwem i mizerymi wydatkami na badania i rozwój (bodaj najniższymi w OECD) jest to mało prawdopodobne
Panie Adamie sądzę, ze za kilka komórki „made in China” przestaną być ekstrawagancją. Może by tak rozpisać konkurs na artykuły o MITI i koreańskiej Izbie Planowania Gospodarczego
. Ja niestety nie jestem w stanie podjąć się tego wyzwania.
Co do wątku polsko-niemieckiego. Ostatnio niemiecka prasa tak mocno krytykuje niemiecki system edukacji i placówki badawcze, aż można odnieść wrażenie, że faktycznie za kilkanaście lat zrównamy się z nimi poziomem, ale z powodu zapaści Niemców. Co by nie mówić, niemieckie media uwielbiają tragizować…
PS: Czemu dyskusja nie przeniosła się pod wydzielony już komentarz p. Zyggiego?
No na przykład smartphon HTC HD2 Tajwańskiej firmy został telefonem roku, a jedynym konkurentem dla HTC został już tylko iPhone.
No na przykład smartphon HTC HD2 Tajwańskiej firmy został telefonem roku, a jedynym konkurentem dla HTC został już tylko iPhone.
więc Chiny już przestały być „ekstrawaganckie”
A jeśli chodzi o produkcję, to jakość będzie taka jaką sobie życzy zamawiający. Jeśli komuś zależy na tańszym towarze to zamawia najniższą, jeśli chce lepszą, to jest to tylko kwestia ceny produkcji.
Pisząc o „ekstrawagancji” miałem na myśli nasze podwórko. Przeciętny polski użytkownik telefonu chyba nigdy nie słyszał o HTC.
Z podobnej elektronicznej beczki: na tajwańskich targach elektroniki w czerwcu br zaprezentowano około 30 urządzeń konkurencyjnych dla iPada „made in China” albo „Taiwan”. Różnią się głównie wyglądem i dużo korzystniejszą ceną, podzespoły do tego wszystkiego i tak są robione na Tajwanie albo w Chinach.
Używam nokii 6700 classic „MADE IN HUNGARY” więc w europie też można
okok, ale twoja nokia jak znam życie jest oryginalna ? :+) a moja już niekoniecznie
Jakiś naiwny… :^D.
Do niedawna pracowałem w jednej takiej fabryce elektroniki domowej, tutaj w Polsce. Jak wyglądała produkcja np. odtwarzaczy DVD? Przyjeżdżały kontenery z Chin – w jednym tłoczone obudowy, w drugim płyty główne, w trzecim czytniki płyt. Robotnicy pakowali to na linię, skręcali w całość, pakowali w styropian i do kartonu. Na końcu naklejali nalepkę z napisem „Made in Poland”
.
MISZCZU, ja tylko stwierdzam fakt, że moja nokia nie ma gwarancji etc.etc. jest to podróba wysokiej klasy za 600 rmb .. nie wiem czy jeszcze 8800 się produkuje ? ale jeśli tak to na 100 % kosztuje więcej niż 700 pln :+)
Po 2 czasami produkty wykonane w Chinach są naprawdę wysokiej jakości nie każda firma jedzie na OEM i ODM
Po 3 ja wiem jak pracują Polacy to ja już wole made in china :+)
Ciekawe jak do tego pasuje to, ze Mitsubishi i Panasonic „zbankrutowalo” w temacie komorek – zolty kolor nie chroni przed porazka? Ericsson i Alcatel nadal sa potentatem w telefonii komorkowej z tym ze na tym niewidocznym dla posiadacza komorki koncu.
Faktem jest Panasonic i Mitsubishi de facto wycofały się z rynku telefonów komórkowych, choć oczywiście to jeszcze nie znaczy że splajtowały
I to je różni od wielu firm z UE. Tak czy owak firmy elektroniczne z socjalistycznego eurokołchozu PRZEWAŻNIE padają jak muchy podczas gdy azjatyckie NA OGÓŁ mają się dobrze lub bardzo dobrze.
Witam wszystkich! Po pierwsze chciałbym pogratulować artykułu Pani Annie – naprawdę interesujący i rzeczowy. Po drugie, jestem pod wrażeniem fachowej wiedzy Pana Zyggi’ego – świetne komentarze.
Chciałbym również podzielić się moją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi Japonii. Uściślając, chciałbym przedstawić argumenty poza-ekonomiczne przemawiające na korzyść Japonii jeżeli mówimy o pozycji globalnego lidera w branży elektronicznej.
Sukces Japonii jest wynikiem nie tylko dobrej koniunktury, mądrej gospodarki i racjonalnych decyzji środowisk polityczno-biznesowych. Otóż, jednym z kluczowych elementów stanowiących o sukcesie Japonii jest kultura tego kraju.
Kulturę Japonii cechują pewne uniwersalne a zarazem fundamentalne dla każdego człowieka wartości, takie jak: uczciwość, szacunek dla każdego człowieka i ponadprzeciętna wręcz uprzejmość. Kluczowe jednak ma znaczenie pewien fakt, mianowicie w Japonii wyżej wymienione wartości stały się integralną częścią społeczeństwa. Wartości tak bliskie ludzkości są w Japonii wcielane w życie i wyznaczają standardy postępowania, standardy które oczywiście nie ominęły biznesu. Etyka prowadzenia handlu w Japonii należy do najefektywniejszych na świecie – to właśnie bycie uprzejmym i pełnym szacunku dla drugiego człowieka zadecydowały w pewnym stopniu o sukcesie gospodarczym Japonii.
Kolejną cechą kultury japońskiej, a w zasadzie społeczeństwa japońskiego, jest pracowitość. Ludzie z Kraju Kwitnącej Wiśni podchodzą w sposób profesjonalny i poważny do pracy którą wykonują – pracy która jest jednym z kluczowych elementów ich życia. Japończycy pokazują swoje przywiązanie i szacunek choćby wyglądem – jest to albo garnitur (tudzież innego rodzaju formalny odpowiednik), lub jeden z wielu uniformów, bardzo charakterystycznych a zarazem zróżnicowanych dla poszczególnych profesjii. To właśnie pracowitość tego narodu pozwoliła odbudować kraj zniszczony po II wojnie światowej, aby już za kilkadziesiąt lat później być w pierwszej trójce największych gospodarek świata.
Jednym z ostatnich, ale nie mniej ważnych, aspektów kulturowych mających znaczny wpływ na obecną, wysoką pozycję Japonii na rynku elektroniki (ale nie tylko elektroniki – spójżmy chociażby na sektor motoryzacji) jest ambicja. Dopełnieniem tych paru wymienionych już elementów kulturowych jest właśnie hasło ambicja – tak typowa dla narodu japońskiego od wieków. To właśnie ambicja bycia liderem i niepozostawania w tyle za mocarstwami pchała społeczeństwo japońskie na przestrzeni wieków do przodu. Jednym z najbardziej wyrazistych momentów w historii Japonii, gdzie ambicja odegrała niebagatelną rolę był moment gdy Kraj Wschodzącego Słońca otworzył się na świat w roku 1868 (Restauracja Meiji) – okres determinujący wejście Japonii na ścieżkę wzrostu gospodarczego i modernizacji na wzór ówczesnych, zachodnich liderów gospodarki światowej.
Analizując dalej, warto wspomnieć o uczciwości japończyków. Otóż, uczciwość jest hasłem znanym cudziozemcom gdy mowa o Japonii, natomiast warto przekonać się na własne oczy, że nie jest to tylko puste określenie i pewnego rodzaju utrwalony stereotyp – lecz po prostu prawda. Biznes jest w dużym stopniu oparty na zaufaniu – wartości która wydaje się być konsekwencją bycia uczciwym wobec innych. Fakt, iż japończycy wykazują tak daleko idącą uczciwość jest fenomenem na skalę światową – tego rodzaju zachowanie powinno być jak najczęściej powielane przez innych ludzi, a najlepiej przez całe narody.
Rasumując, warto wspomnieć o niebagatelnej cesze narodu japońskiego – jest to wewnętrzna harmonia. Japończycy po prostu się szanują, przez duże SZ. Ten naród jest wewnętrznie spójny i w sposób harmonijny członkowie społeczeństwa dbają zarówno o swój dobrobyt, jak i o dobrobyt innych. Japonia jest jednym z nielicznych krajów gdzie stwierdzenie, iż nie istnieje tam zawiść i niezdrowa rywalizacja, ma racjonalne podstawy i wydaje się być prawdziwym. Patrząc na sukces gospodarczy Kraju Kwitnącej Wiśni należy pamiętać, że jest to sukces społeczeństwa cechującego się głębokimi wartościami moralnymi – wartościami które nie pozostały jedynie w sferze wyidealizowanej idei do której warto dążyć – wartościami, które jak nigdzie chyba indziej były konsekwentnie wcielane w rzeczywistość, tworząc dzisiejszą jakże interesującą Japonię!
Zapraszam wszystkich do komentowania mojego wywodu – czekam na ciekawe uwagi i spostrzeżenia. Pozdrawiam
Witam Panie Jarku! Dziękuję za miłe słowa! Z uwagą przeczytałem Pański komentarz i chylę czoła wobec Pańskiej wiedzy na temat Japonii.
Całkowicie zgadzam się z Pańskim spostrzeżeniem, iż społeczeństwo japońskie cechuje wewnętrzna harmonia, choćby z uwagi na przywiązanie do tradycyjnych wartości, w dużej mierze opartych na konfucjańskim etosie pracowitości, oszczędności, uczciwości, szacunku do starszych i doświadczonych oraz wykształcenia.
Mówiąc o Japonii mówimy o kraju poważnym. Jeden z moich ulubionych publicystów, red. Stanisław Michalkiewicz, dzieli państwa na poważne i pozostałe. Kraje poważne to te, które kierując się kryteriami pragmatycznymi, formułują swój interes narodowy, a następnie wytrwale, przez dziesięciolecia do niego zmierzają, i to nawet w sytuacji zmian ustrojowych.
Nowożytne dzieje Japonii pod wieloma względami przypominają dzieje Niemiec. Bez wątpienia są to kraje krajem poważne, zarządzane przez elity z prawdziwego zdarzenia, od XIX wieku realizujące strategię mocarstwową. Z jednej strony jest to realizacja narodowych ambicji, z drugiej gwarancja narodowej niezawisłości, bowiem globalnego mocarstwa nikt nie podbije ani nie skolonizuje. Co prawda Japonia i Niemcy przegrały 2 wojnę światową i znalazły się pod okupacją, ale nie zrezygnowały ze swoich ambicji. Tyle, że realizują je obecnie wyłącznie metodami pokojowymi. Rezultaty są imponujące. W wielu gałęziach przemysłu i technologii Japonia (Niemcy poniekąd także) jest liderem, choć obecnie japońska przewaga kurczy się na rzecz azjatyckich sąsiadów.
Ten proces będzie się nasilał, choćby z uwagi na procesy demograficzne (podobnie jak w Europie), poza tym Japonia od 2 dekad tkwi w ekonomicznej stagnacji, na którą składają się m.in. deflacji, gigantycznego zadłużenia budżetu, pewien anachronizm niektórych aspektów stosunków ekonomicznych, a także wysokie koszty pracy. Japoński system ekonomiczny (oparty na dominacji keiretsu, czyli grup przemysłowo-finansowych) okazał się mniej elastyczny w sytuacjach kryzysowych od południowokoreańskiego (gdzie sektor finansowy nie znajduje się pod bezpośrednią kontrolą koncernów przemysłowych chaebol), nie mówiąc o modelu chińskim (gdzie wciąż dużą rolę odgrywa sektor państwowy) czy modelu tajwańskim, opartym głównie na drobnym i średnim biznesie. Tu kilka zdań a propos Tajwanu. Podobnie jak w Japonii większość społeczeństwa stanowi tam klasa średnia, a nierówności społeczne należą do najmniejszych w Azji. To właśnie gospodarka Tajwanu (Republiki Chin) jest najbliższa nowatorskiemu modelowi kalifornijskiej Krzemowej Doliny, opartemu na rozwoju branży IT. Tajwan ma bodaj najwyższy odsetek inżynierów w relacji do liczby ludności. Jest też jednym z liderów w zakresie liczby przyznawanych patentów. Parki technologiczne wzrorowane na Krzemowej Dolinie, takie jak Hsinchu Science-based Industrial Park, są rdzeniem technologicznej potęgi tej małej wyspy. To z Tajwanu pochodzi tak wiele firm z branży hardware: Acer, Asus, BenQ, VIA, Gigabyte, Liteon, MSI i wiele innych. Turystę z Zachodu zaskakuje znajomość angielskiego; wśród młodzieży na Tajwanie jest ona niemal tak powszechna jak w Holandii i Skandynawii.
Tajwański model rozwoju, świetnie sprawdzający się w dobie globalizacji (dobrze zdał egzamin w czasie azjatyckiego kryzysu w 1997 r.), jest niesłychanie trudny do realizacji w bardziej konserwatywnych warunkach japońskich. Nawiasem mówiąc w europejskich też – stąd m.in. Strategia Lizbońska okazała się niewypałem.
Podsumowując, jestem pewien, że znaczenie tradycyjnych liderów: Japonii, USA i UE będzie nadal maleć na rzecz Chin i innych azjatyckich „tygrysów” o bardziej zliberalizowanych gospodarkach. Dodam, że moim ulubionym modelem gospodarczym jest Tajwan ze swoim 5% VAT i ogromnymi nakładami na badania i rozwój.
Ciekaw jest opinii innych Internautów. Pozdrawiam.
a moim Hongkong gdzie VATu NIE MA :====D
wrzucę krótkie odpowiedzi bo czasu mało !!
co do Japonii : niedostateczne zabezpieczenia socjalne ze strony państwa sprzyjały dobrowolnym oszczędnością ludzi !! a jak wiadomo na nich opiera się rozwój gospodarki a nie na kreacji pieniądza !!
Wg słów Chalmersa Johnsona
” od roku 1941 do roku 1961 japońska gospodarka pozostawała na stopie wojennej. Celem nie było już zwycięstwo militarne, lecz ekonomiczne, ale Japończycy nie mogliby pracować ciężej, oszczędzać więcej i szukać innowacji bardziej brutalnie, gdyby nie uczestnictwo w wojnie o przetrwanie”
a chodzi tu o to, że na karku siedziały im dwa państwa komunistyczne czyli ZSRR i Chiny, które mogły myśleć o podboju Japonii … więc rozwój był jedynym rozwiązaniem, aby przetrwać !!!!!!!
z drugiej strony dlaczego rozwój był atrakcyjny ???
bo można było zmazać wstyd po klęsce i okupacji z USA
duża pomoc w kreacji nowej biurokracji w Japonii po 2WŚ .. na początku plany mówiły o utrzymywania tego kraju na poziomie 3 świata… komunizm zmienił perspektywy USA
ziggy ? deflacji ?
W tej sytuacji mówimy o deflacji 3stopnia czyli zacieśnianiu się kredytu po okresie boomu i ekspansji kredytowej !!
więc błagam nie piszcie deflacja tylko deflacja 3stopnia lub zacieśnianie się kredytu GRRRRRRRRR
jeszcze jedna rzecz bo może ktoś zapomniał !!! w 1995 było trzęsienie ziemi !! ktoś jeszcze pamięta Kobe ??
koszt to 120 mld USD ( takie tam grosze)
o ile dobrze pamiętam sektor bankowy na TW był upaństwowiony !!!
a w JPN doszło do problemów po wytycznych MFW i OECD
potem jazda na carry trade to ich USA wydymało … i wiele wiele więcej !!
JESZCZE RAZ MÓWIĘ POTRZEBUJEMY FORUM LUDZIE :+)
o tej deflacji zacząłem a nie skończyłem
wraz ze wzrostem produktywności gospodarki oraz wzrostem dobrowolnych oszczędności mamy naturalną deflację !! ta deflacja naturalna, która będzie występować jest zjawiskiem jak najbardziej pożytecznym !! lecz oczywiście nie będzie spowodowana czynnikami pieniężnymi tylko realnymi !!
Zyggi !! model taiwanu ?? przecież to zwykłe państwo które obrało drogę państwa pro-rozwojowego PATRZ : Japonia Korea Południowa oraz Taiwan .. oczywiście diabeł tkwi w szczegółach i pewnych regulacjach …
„Turystę z Zachodu zaskakuje znajomość angielskiego; wśród młodzieży na Tajwanie jest ona niemal tak powszechna jak w Holandii i Skandynawii.”
NO WEŹŹŹŹŹ ten ich chenglish O_o co to ma być to ja już wolę akcent Kanadyjczyka :+)
Może Tajwan to i zwykłe państwo, ale rezultaty, jakie osiągnął, są zgoła niezwykłe, zwłaszcza w zestawieniu z takimi Filipinami czy Indonezją. I co najważniejsze, ich gospodarka jest dużo bardziej kryzysoodporna niż sąsiadów (z wyjątkiem ChRL). Co do Hong Kongu – to zupełnie inny organizm gospodarczy – obszar stricte miejski, niegdyś kolonia UK a dziś Specjalny Region Autonomiczny w ramach ChRL, rządzi się swoimi prawami, ma nawet własną walutę – dolar HK.
Natomiast co do znajomości angielskiego wśród mieszkańców Polski (także młodzieży), powiem, że wg niektórych statystyk pod tym względem przewyższa nas nawet Rosja, aczkolwiek na tym polu ponoć „idzie ku lepszemu”. Kolejne roczniki naszej młodzieży uczą się bowiem zapamiętale, by przy najbliższej okazji dać nogę z tuskowej „drugiej Irlandii”. Tak więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Co do tajwańskiego „chenglish”, podejrzewam że dla Anglosasów jest on bardziej zrozumiały niż tzw. popularny wśród polskich imigrantów w UK „ponglish”.
Zyggi, może i kolonia brytyjska, ale warto dodać, że po okresie panowania Japończyków przez 4 lata tą kolonię doprowadzono do totalnej nędzy a ilość ludzi spadła z 1,6 mln do 600 k !!! większość kobiet robiło za prostytutki a reszta dilowała opium albo innym gównem lub ew. zajmowała się przemytem :+) !!
Oczywiście, że HK rządzi się własnymi prawami, ale pewien wpływ na to mają także władze ChRL
np. w 1994 kiedy Brytyjczycy chcieli wprowadzić przymusowe ubezpieczenia społeczne członek ChRL na HongKong Pan Lan Zhou powiedział NIE !!
Brak VATu czy niski progresywny podatek dochodowy to to co dało rozwój HK…
prześledź sobie PKB per capita ( mimo że miernik jest do dupy) widać, że w latach 60 HK był biedny jak cholera w latach ’90 zrównali się ze Szwedami a dzisiaj już są daleko daleko PRZED Szwecją !! mimo, że mieli mniej czasu na akumulację kapitału oraz inwestycje … Szwecja już w latach ’30 była w 10 najbogatszych krajów a po 2 WŚ była na 2 miejscu !!
Warto też dodać, że currency board jest lepszym rozwiązaniem niż BC !! ( oczywiście to zależy od sytuacji) ale podażą pieniądza w HK zajmują się 3 komercyjne banki (konkurują ze sobą) coś w myśl Hayeka
Kolejna sprawa rezerwa cząstkowa w HK wynosi 18,5 %
porównaj to do Japonii USA lub Polski !!
Gdzie można spotkać największą ekspansję kredytową ??
Europa + USA + Japonia
To że Polska edukacja to DNO to już wiedziałem za PRLu jak polazłem do szkoły
PP więcej kart nauczyciela i socjalizmu to będzie jeszcze gorzej :+) a z tego co pamiętam karta nauczyciela istnieje od 1982 ??
a jak mówimy o edukacji to warto wspomnieć, że HK występuje prywatna edukacja a sam rząd co najwyżej subsydiuje niektóre placówki ( co też jest złe) !! ale nie jest ich właścicielem !!! kiedy popatrzymy na rezultaty uczniów w testach na IQ można zauważyć, że należą do jednych z najlepszych ( nawet porównując dziewczyny z HK vs chłopcy z Polszy :+)
P.S. Jeśli tajwański bank państwowy funkcjonuje lepiej niż prywatny bank anglosaski to wybieram lokatę w tym pierwszym. W końcu, jak mawiał Deng Xiaoping, liczy się, czy kot łapie myszy a nie czy jest czarny czy biały. Bowiem ekonomia to taka dziedzina, która nie znosi dogmatów.
Pozdrawiam.
a ja wybieram złoto :+) przypominam, że jak był kryzys w Argentynie to chodliwe było ZŁOTO WODA ŻYWNOŚĆ oraz BROŃ :+)
EKONOMIA jest oparta na aksjomatach !!! każdy kto ma inne zdanie zostanie wysłany do obozu reedukacji :+)
Nie było mnie raptem kilka dni a tu taka dyskusja. Panowie podpisuję się pod obiema rękami! Panie Jarku może spróbował by Pan napisać artykuł o japońskiej etyce biznesu?
Co do powojennego rozwoju Tajwanu. Wszystko ruszyło tam do przodu dopiero po śmierci Czang Kai-szeka i poluzowaniu stanu wojennego zniesionego w roku 1987. W latach 50-tych większość gospodarki została znacjonalizowana, a wyspa przypominała jeden wielki obóz wojskowy. Na szczęście Guomintang zauważył, że nie tędy droga i zadziałała znana reguła: im mniej interwencji państwa tym szybciej rozwija się gospodarka, a ludzie zaczynają żyć lepiej niż w krajach socjalistycznych. Podobnie było z Koreą Płd, ktora startowała chyba z jeszcze niższego pułapu. Na Tajwanie pozostała pojapońska infrastruktura, a w Korei cały przemysł był w strefie komunistycznej. Na to wszystko nałożyła się jeszcze wojna.
Nie ukrywajmy im więcej socjalizmu w krajach UE tym prędzej zostaną przegonione i zdeklasowane przez kraje azjatyckie. Strategia Lizbońska była zbiorem życzeń a nie realnym projektem.
W dyskusji zabrakło mi jeszcze wątku Singapuru. Z tego co wiem w tym mieście-państwie jest dość silny sektor państwowy, ale dają sobie całkiem dobrze rade. Czekam Wasze wiadomości i opinie.
Pozdrawiam
Witam, Panie Pawle! A propos Singapuru i jego sektora państwowego. Singapur daje sobie radę, ale już kraje arabskie, afrykańskie czy latynoskie zupełnie nie… Dlaczego? To proste, w warunkach Dalekiego Wschodu z jego tradycjami konfucjańskimi tak socjalizm jak i liberalny kapitalizm będą funkcjonować lepiej niż w Afryce czy Ameryce Łac. Komunistyczna Etiopia czy Mozambik były krajami na szarym końcu wskaźników PKB na 1 mieszkańca. A czy jest choć jeden kraj wysoko rozwinięty w Afryce i Ameryce Łacińskiej? Niektórzy niepoprawni optymiści wymieniają RPA, Argentynę, Chile, Meksyk… Ale jakimi technologiami dysponują te państwa? W jakich warunkach żyje większość ich obywateli? Jak wygląda bezpieczeństwo i porządek publiczny w takim Meksyku czy RPA? Dlatego trudno porównywać którykolwiek z tych krajów z Japonią, Koreą Pd., Tajwanem czy Singapurem.
Ja bym wymienił Ghanę ich gospodarka teraz całkiem nieźle prosperuje.
Zyggi no ja przepraszam Argentyna w latach 1890-1930 była w 10 najbogatszych państw i panował tam kapitalizm jak się patrzy .. więc wszędzie są możliwości zbudowania dobrobytu !!
Co do socjalizmu nie ma żadnego przykładu gdzie odniósł on sukces .. nie wspominając o braku możliwości kalkulacji ekonomicznej (po 2 nawet jeśli wewnątrz kraju panuje centralne planowanie) na zewnątrz są rynki i z nich planiści ściągają ceny !!
więc de facto nie można stwierdzić, że gdzieś w pełni panował socjalizm …
co do Singapuru gdzie jest ten sektor państwowy oprócz budownictwa i wdrażania i opracowywania nowych technologii (A*STAR)? (tylko 2 dziedziny) to jak na warunki europejskie gdzie mamy kontrolę cen na poziomie 50 % (więcej niż w Malezji tam jest tylko 30 % ) to trzeba to określić mianem praktycznie braku sektora państwowego ( wystarczy też prześledzić ile pieniędzy jest przepuszczanych przez budżet państwa ) w granicach 15 % dla porównania w europie jest to od 40 do 55 % (wykluczając oczywiście Liechtenstein i tym podobne małe państewka)
oczywiście te wartości są w relacji do PKB :+)
Panie Adamie nie ma sensu przywoływać starych dobrych czasów przełomu XIX i XX wieku; socjaliści siedzieli wtedy w więzieniach albo kontestowali system, a najgorszym zarzutem wobec państwowej polityki gospodarczej było oskarżenie o protekcjonizm, no i oczywiście obowiązywał parytet złota!
W Singapurze państwo jest dość mocno obecne w sektorze zbrojeniowym na zasadach partnerstwa publiczno prywatnego. Od dłuższego czasu w gronie znajomych zastanawiamy się czy w warunkach cywilizacji konfucjańskiej w ogóle można mówić o socjalizmie czy kapitalizmie w zachodnim rozumieniu tych słów. Przykład pierwszy z brzegu – japońskie koncerny swoimi zasadami i strukturą przypominają, albo już raczej przypominały, bardziej feudalne klany niż zachodnie firmy. Sam Singapur stale plasuje się wysoko w rankingu wolności gospodarczej i zdaje się potwierdzać opinię starożytnych, że miasto-państwo jest optymalną formą państwowości.
Państwa azjatyckie już przeganiają Zachód, kraje afrykańskie i latynoamerykańskie nas nie przegonią, to my spadniemy do ich poziomu.
Panie Pawle, to że Azja przegania skostniały socjalistyczny Zachód nie jest do końca faktem. Azja JUŻ ZACHÓD PRZEGONIŁA! Gdzie jest najszybszy internet? Gdzie produkują najmniej awaryjne samochody? Gdzie najnowocześniejsza telefonia komórkowa? Gdzie najszybsze pociągi i najlepsze autostrady? Ano, na Dalekim Wschodzie: Japonia, Korea Pd., Tajwan, ostatnio do tej grupy dołączają Chiny, Tajlandia i Malezja. Niebawem kolejny będzie Wietnam.
Co do przełomu XIX i XX wieku, to protekcjonizm był wtedy fundamentem brytyjskiej polityki gospodarczej. Co prawda zelżał w porównaniu z I poł. XIX w., gdy karano śmiercią za import gotowych tkanin do UK, ale jednak wciąż istniał. Jednocześnie Brytyjczycy dbali, by ich kolonie (zwłaszcza Indie) nie rozwinęły wytwórczości, która mógłaby stanowić konkurencję dla brytyjskiego przemysłu.
Panie Zyggi, została jedna kategoria gdzie Europa zachowała przewagę. Amerykanie (gównie) i Azjaci uważają Stary Kontynent za „przyjemne miejsce do życia”, bez pośpiechu, dobre jedzenie i w piątkowe popołudnie można bez problemu znaleźć partnera do golfa
Politykę gospodarczą względem koloni taką jak UK prowadziły wszystkie mocarstwa. W połowie XIX w Brytyjczycy zaczęli wręcz lansować wolny handel w Europie i poza swoimi koloniami (głównie Chiny), wynikało to jednak z ich przewagi gospodarczej i poszukiwania nowych rynków zbytu dla swojego przemysłu. Niemniej w porównaniu z naszymi czasami możemy mówić o bardzo dużym stopniu wolności gospodarczej. Co ciekawe w drugiej połowie XIX w żadna gospodarka nie przekroczyła rocznego przyrostu 3% (chyba że mam błędne dane)